Powroty do Litwy

Okładka książki Powroty do Litwy
Czesław MiłoszTomas Venclova Wydawnictwo: Wydawnictwo Zeszytów Literackich publicystyka literacka, eseje
267 str. 4 godz. 27 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2012-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-02-01
Liczba stron:
267
Czas czytania
4 godz. 27 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360046173
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Powroty do Litwy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Powroty do Litwy

Średnia ocen
7,6 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
638
584

Na półkach:

Mimo wszystko niespodzianka.
W zasadzie wszystko co dotyczy perypetii biograficznych Czesława Miłosza kupuje w ciemno. Oczywiście bywa różnie, ale raczej nigdy się nie "nadziałem". W przypadku tej książki, spokojnie czekała w kolejce lat kilka i ostatnio, przed kilkudniowym wypadem na Litwę uznałem, że jest niezła okazja. Słyszałem o Venclovie, ale więcej wiedziałem o innym ze słynnej trójki, czyli Brodskim. Niemniej przypuszczałem, że Miłosz z byle kim się nie zadawał i intuicja i dar logicznego myślenia znowu mnie nie zawiodły. Litwin to naprawdę ktoś.

A sama książka rzeczywiście koncentruje się na tematyce wileńskiej. Ale tylko umownie. Bo tak naprawdę Wilno jest punktem wyjścia do naprawdę ciekawych wzajemnych (Miłosz o Venclovie, Venclova o Miłoszu)tekstów, wierszy, czy licznej korespondencji. Przy czym, nie są to jakieś laurki. Jest w książce poruszanych sporo kwestii, które raczej trudno byłoby usłyszeć na uroczystych akademiach pełnych okrągłych zdań i cukierkowych deklamacji.
Jest za to sporo na temat skomplikowanych relacji polsko-litewskich. Przywoływana jest również Białoruś, bo raczej niewielu wie, że Litwa Mickiewicza z "Pana Tadeusza" to tak naprawdę teren dzisiejszej Białorusi. Są wspomnienia o wileńskich Żydach.
Jest też podnoszona kwestia tożsamości Miłosza. Polak On, czy może Litwin?
Książka nie udziela jednoznacznej odpowiedzi, ale Polacy winni być do tego przyzwyczajeni. Wszak Mickiewicz, narodowy poeta, widział w Litwie (jej białoruskiej części) swoją Ojczyznę, czyli dostrzegalne, częste wahania Czesława Miłosza nie powinny Polaków wcale dziwić.
Litwa naprawdę posiada to "coś", co niejednemu poecie może w głowie zawrócić.

Mimo wszystko niespodzianka.
W zasadzie wszystko co dotyczy perypetii biograficznych Czesława Miłosza kupuje w ciemno. Oczywiście bywa różnie, ale raczej nigdy się nie "nadziałem". W przypadku tej książki, spokojnie czekała w kolejce lat kilka i ostatnio, przed kilkudniowym wypadem na Litwę uznałem, że jest niezła okazja. Słyszałem o Venclovie, ale więcej wiedziałem o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

53 użytkowników ma tytuł Powroty do Litwy na półkach głównych
  • 35
  • 17
  • 1
17 użytkowników ma tytuł Powroty do Litwy na półkach dodatkowych
  • 11
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Powroty do Litwy

Inne książki autora

Czesław Miłosz
Czesław Miłosz
Czesław Miłosz był synem Aleksandra Miłosza i Weroniki Miłoszowej z Kunatów. Urodził się w Szetejniach, dziedzicznym majątku matki położonym nad Niewiażą, w powiecie kowieńskim guberni kowieńskiej Imperium Rosyjskiego, w parafii Opitołoki, gdzie został ochrzczony w kościele Przemienienia Pańskiego w Świętobrości. Rodzina Miłoszów, pieczętująca się herbem Lubicz, należała do starego szlacheckiego rodu. Wielkie Księstwo Litewskie, na którego dawnych terenach Miłosz się wychował, wraz ze swą wielokulturową i tolerancyjną atmosferą, wywarło decydujący wpływ na twórczość poety, a on sam często odwoływał się do wspomnień z dzieciństwa (Dolina Issy). Inspirację stanowiło dla niego zarówno spokojne życie na wsi, jak i szalone podróże z ojcem. Ogromny wpływ na poetę wywarły także wydarzenia historyczne, których był świadkiem: rewolucja październikowa i wojna polsko-bolszewicka. 19 września 1917 urodził się jego młodszy brat, Andrzej Miłosz, późniejszy reżyser dokumentalista, publicysta i tłumacz. Miłosz studiował na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, najpierw polonistykę na Wydziale Humanistycznym, po krótkim czasie przeniósł się na Wydział Nauk Społecznych, by studiować prawo. Zadebiutował w 1930 na łamach uniwersyteckiego pisma „Alma Mater Vilnensis” wierszami Kompozycja i Podróż. Był członkiem głośnego w Wilnie Akademickiego Klubu Włóczęgów Wileńskich (AKWW). Ponieważ organizacja ta była programowo apolityczna, jego przyjaciółmi w tamtym czasie byli: komunizujący Teodor Bujnicki, Stefan Jędrychowski, Henryk Chmielewski, przywódca wileńskich narodowców Kazimierz Hałaburda, a także Paweł Jasienica czy znany podróżnik i założyciel AKWW Wacław Korabiewicz. Po wyjściu z AKWW razem z lewicującymi kolegami założył Klub Intelektualistów. Był członkiem grupy poetów Żagary i współtwórcą pisma o tej samej nazwie. Pracował w Polskim Radiu Wilno. Po wybuchu II wojny światowej Miłosz udał się na południe kraju. Gdy 17 września ZSRR zaatakował Polskę poeta znajdował się już w Rumunii. Wojska ZSRR zajęły Wilno, a potem przekazały je Litwinom. Miłosz powrócił do rodzinnego miasta, przyjmując obywatelstwo litewskie. Jednak już 14 czerwca 1940 ZSRR wkroczyło na teren Litwy i rozpoczęła się sowiecka okupacja. Poetą bardzo wstrząsnęły te wydarzenia, co miało odzwierciedlenie w jego poezji. Opuścił Wilno i przeniósł się do okupowanej przez Niemców Warszawy, gdzie pracował jako woźny w Bibliotece Uniwersyteckiej. Uczestniczył w podziemnym życiu literackim, pod pseudonimem Jan Syruć opublikował w 1940 r. tom Wiersze. Po upadku powstania warszawskiego Miłosz znalazł schronienie najpierw w Janisławicach, później w majątku Jerzego Turowicza w Goszycach. W styczniu 1945 roku zamieszkał w Krakowie. Brat Andrzej Miłosz, przebywający w czasie okupacji w Wilnie, także czynnie działał w podziemiu polskim. W 1943 roku Andrzej przemycił do Warszawy ukrytych w ciężarówce Seweryna Trossa i jego żonę. Czesław przyjął Trossów, znalazł im kryjówkę i wsparł finansowo. Pomógł także Żydówkom, Felicji Wołkomińskiej, jej siostrze i bratowej, które zbiegły z Warszawy w przededniu powstania w getcie. Trossowie zginęli w powstaniu warszawskim. Wołkomińska przeżyła i w 1957 roku wyemigrowała do Izraela. Za pomoc udzieloną rodzinie Trossów i Wołkomińskich Czesław i Andrzej Miłoszowie zostali uhonorowani przez Instytut Jad Waszem tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata (25 lipca 1989 roku). Podjął m.in. pracę w dyplomacji komunistycznego rządu Polski w Stanach Zjednoczonych oraz Paryżu, jako attaché kulturalny. W 1951 poprosił o azyl polityczny we Francji, kiedy w trakcie pobytu w Paryżu zdecydował się pojechać do redaktora „Kultury”, Jerzego Giedroycia, prosząc o ukrycie, i zabezpieczenie jego rzeczy do czasu, gdy otrzyma azyl polityczny. Obawiano się bowiem porwania, lub innej formy sabotażu ze strony polskich komunistów. Miłosz mieszkał przez pewien czas w Maisons-Laffitte, co doprowadziło do jego wieloletniej współpracy z tym pismem. Było to jednak powodem skandalu w części polskiej emigracji – przeciwko przyjęciu Miłosza protestowała m.in. redakcja „Wiadomości” Mieczysława Grydzewskiego. Dwa lata później Instytut Literacki Giedroycia wydał Zniewolony umysł (1953) – esej skierowany do polskiej emigracji, mający wyrazić mechanizm myślenia człowieka w demokracjach ludowych. Józef Mackiewicz nazwał ją w londyńskim tygodniku „Wiadomości” „wielkim odpompatycznieniem myśli emigracyjnej”, jak podaje Witold Gombrowicz. W następnych latach Instytut Literacki wydał większość dzieł Miłosza, a sam Jerzy Giedroyc przedstawił jego kandydaturę do Nagrody Nobla. W 1960 Miłosz przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych, gdzie wykładał literaturę słowiańską na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, oraz na Harvardzie. Za granicą tworzył głównie poezję, bardzo różnorodną, choć największe uznanie zyskały jego wiersze polityczne (m.in. Który skrzywdziłeś). W PRL oficjalnie uznany za zdrajcę i renegata, został uroczyście potępiony przez Związek Literatów Polskich oraz niektórych autorów (Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Kazimierza Brandysa, Jarosława Iwaszkiewicza i Antoniego Słonimskiego). Do 1980 istniał zapis cenzorski, nie tylko zakazujący publikacji jego utworów, ale nawet wymieniania jego nazwiska (w sytuacjach koniecznych używano np. eufemizmu autor „Ocalenia”; pod nazwiskiem publikowano dokonane przezeń tłumaczenia, m.in. w antologii Poeci języka angielskiego [1969-1974]). Książki Miłosza były drukowane w podziemiu, przemycane z zagranicy, a dla nielicznych dostępne w działach prohibitów bibliotek uniwersyteckich. Miłosza odrzucała również część polskiej emigracji, zarzucająca mu początkowe poparcie dla komunistycznych przemian w Polsce i bolszewizm. Stosunek władz i środowiska emigracyjnego do Miłosza zaczął się zmieniać po 1980 r., kiedy poeta otrzymał literacką nagrodę Nobla za całokształt twórczości. Rok później przyjechał do kraju, gdzie jego utwory zostały już oficjalnie wydane (choć część z nich ocenzurowano, a część mogła się nadal ukazywać tylko w wydaniach podziemnych). Stały się one natchnieniem dla rozwijającej się opozycji politycznej. W 1993 r. poeta definitywnie przeprowadził się do Polski, gdzie jako miejsce pobytu wybrał Kraków, jak twierdził „najbardziej zbliżony do Wilna”. Miłosz zmarł 14 sierpnia 2004 w Krakowie, przeżywszy 93 lata. Został pochowany 27 sierpnia 2004 w Krypcie Zasłużonych na Skałce. Pierwszą żoną Czesława Miłosza została w 1944 Janina z domu Dłuska, primo voto Cękalska. Poślubiła go w styczniu 1944 w Warszawie. Po zakończeniu II wojny światowej wyjechała wraz z mężem do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkała do końca życia. Po jej śmierci Czesław Miłosz napisał wiersz Na pożegnanie mojej żony Janiny. Mieli dwóch synów: Anthony’ego (ur. 1947) i Piotra (ur. 1951). Drugą żoną Czesława Miłosza została w 1992 amerykańska historyczka Carol Thigpen-Miłosz. Czesław Miłosz przeżył również drugą żonę. Inicjację seksualną przeżył w wieku 15 lub 16 lat, podczas wakacji w Krasnogrudzie, z urodziwą mężatką Ireną, która nudząc się na letnisku spędzała z nim dużo czasu, a wieczorami uczyła tańczyć tango. W okresie studiów romansował m.in. ze studentką polonistyki Klementyną Sołonowicz (później matką Daniela Olbrychskiego), Tolą (którą poznał podczas wakacji przygotowując się do jesiennej sesji poprawkowej), Niką Kłosowską (starszą o dwa lata mężatką, z której powodu gospodyni wypowiedziała mu mieszkanie) oraz studentką Wileńskiego Studium Teatralnego Ireną Górską (później matką aktorów Macieja i Damiana Damięckich). W okresie paryskim ważną rolę w życiu poety odegrała Jeanne Hersch, obywatelka Szwajcarii polskiego pochodzenia, filozof, później profesor Uniwersytetu Genewskiego. Stała się dla niego ważną partnerką intelektualną, z którą prowadził dysputy światopoglądowe i literackie. Zainspirowała go do napisania powieści na konkurs ogłoszony przez Europejską Fundację Kulturalną. („Zdobycie władzy”), którą przetłumaczyła na język francuski. Miłosz wyprowadził się z siedziby paryskiej „Kultury” i zamieszkał z nią w jednym z paryskich hoteli. Zastanawiał się nawet nad porzuceniem Janki i dzieci. Burzliwy związek z zaborczą Jeanne szybko uległ jednak rozpadowi. Miłosz sprowadził żonę z dziećmi do Francji i zaaprobował postawione przez nią warunki. Ich wieloletni związek usankcjonował ślub kościelny w polskim kościele przy ul. Saint Honoré w Paryżu, zawarty 13 stycznia 1956 r. Drugą wielką miłością Miłosza była tajemnicza „Ewa”, dziennikarka z Polski, która jesienią 1979 r. w Berkeley przeprowadziła z nim serię wywiadów. Zafascynowany młodszą od siebie o 31 lat dziewczyną, zaproponował jej posadę asystentki. Owocem tego związku był wydany w 1984 r. tom „Nieobjęta ziemia”, który jak wyznał poeta powstał „całkowicie pod znakiem Ewy”, gdyż dzięki niej nastąpiło u niego „jakieś otwarcie na wymiar osobisty ludzkich spraw”. Konstanty Jeleński namawiał nawet przyjaciela na rozwód, ale Miłosz okazał się „absolutnie niezdolny do opuszczenia schorowanej żony”. Związek trwał trzy lata. Partnerka nie zgodziła się na ujawnienie swoich personaliów, choć zdaniem biografów, miłośnicy twórczości poety bez trudu zidentyfikują jej osobę. Zafascynowana jego twórczością opracowywała i redagowała zbiory wierszy poety, tłumaczyła jego utwory na język angielski i wydała o nim książkę. Wiersze Czesława Miłosza są intelektualne, a metafory, jakich używa – sugestywne. Jego twórczość z lat 30., przed II wojną światową jest przesycona katastrofizmem. Dominuje w niej rozmach, metaforyczność, rytmiczność, wizje apokalipsy. Wiersze pisane podczas wojny nie mają już w sobie tyle patosu. Są znacznie mniej ozdobne. Poeta stawia na komunikatywność wiersza – na zrozumiałość zawartych w nim treści filozoficznych i intelektualnych. Część z tych wierszy poświęca Miłosz okupowanej Warszawie (Miasto, Błądząc), w której spędził prawie cały okres wojny. W twórczości Miłosza przypadającej na okres wojny da się również zauważyć świadome odchodzenie od tematyki wojennej. Znajdziemy wiersze opisujące zwykłe piękno świata, który – mogłoby się wydawać – nigdy nie zaznał wojny. Tak jest w wierszu Piosenka pasterska czy w cyklu Świat (poema naiwne) z 1943 r. Wprowadził do literatury polskiej nowy gatunek literacki – traktat poetycki (traktat-poemat), który, zdaniem poety, był wymierzony przeciwko nowoczesności rozumianej jako zawężenie i rozszerzał „pojemność” poezji. W zamieszczonym w tomie Światło dzienne Traktacie moralnym piętnuje zanik wartości, krytykuje brak moralności i wskazuje na to, co jego zdaniem należałoby zmienić w ludzkiej mentalności. W 1957 r. napisał Traktat poetycki, ukazujący historię poezji polskiej XX w. W tomie Druga przestrzeń (2002 r.) znalazł się Traktat teologiczny, w którym Miłosz rozważa problem tajemnicy wiary. Wiele utworów Miłosza z późnego okresu twórczości jest przykładem pisarstwa sylwicznego, komponowanego na pograniczu wypowiedzi poetyckiej, eseistycznej i prozatorskiej. Oprócz wielu tomów poezji Czesław Miłosz wydał kilkanaście zbiorów esejów. Najgłośniejszy z nich, tłumaczony na wiele języków Zniewolony umysł – do dziś uważany jest za wybitną próbę naukowej analizy działania propagandy komunistycznej. Inne ważne zbiory to przede wszystkim Ziemia Ulro, Ogród nauk, Widzenia nad zatoka San Francisco. Miłosz po zerwaniu swoich związków z komunistycznymi władzami wyrażał w swej twórczości niechęć i krytykę w stosunku do PRL, często piętnował polski nacjonalizm, krytykował tradycyjny polski katolicyzm – określając go ciemnogrodem. Wszystkie jego utwory objęte były w 1951 roku zapisem cenzury w Polsce, podlegały natychmiastowemu wycofaniu z bibliotek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rosja. Widzenia transoceaniczne. Tom I. Dostojewski — nasz współczesny Czesław Miłosz
Rosja. Widzenia transoceaniczne. Tom I. Dostojewski — nasz współczesny
Czesław Miłosz
Autor nie potrzebuje w zasadzie rekomendacji, ale temat wiodący książki może już wzbudzać moralny niepokój. Niemniej udało mi się pokonać opory, tym bardziej, że podszedłem do sprawy trochę jak zięć Pawlaka, który powiedział teściowi, że jak się napatrzy na Jadźkę to jej tak nienawidzi, że większej nienawiści być nie może. I ze mną jest podobnie - jak naczytam się o tej Rosji, to tak mnie jakoś w dołku ściska, że cały czas mam nadzieję, że kiedy przeczytam kolejną książkę o ojczyźnie Piotra Czajkowskiego to ból mi końcu odpuści. Na razie poprawy nie widać, aczkolwiek książki polskiego noblisty do najgorszych nie zaliczam. Powiem więcej - w książce jest to, co lubię, czyli jest o Rosji, której z żadną inną krainą nie pomylisz. A jeżeli Rosja Miłosza jest niepodrabialna to w zasadzie jestem w domu. Jest to zresztą opowieść o Rosji w której Miłosz nie występuje w roli głównej. W tej obsadził przede wszystkim Dostojewskiego, pisarza który niewątpliwie był chory na Rosję, ale też - może mniej znanych - tych, którzy tylko "Rosja, z Rosją i o Rosji". Przy czym ta ich rosyjska narracja jest nieustanną polemiką z tym co ma do zaoferowania kultura świata zachodniego. Przy czym nie jest to jakiś spór toczony dla samego sporu, sztuka dla sztuki. Zdaniem Miłosza jest to konflikt dwóch równoprawnych przeciwników, gdzie świat wartości Europy Wschodniej nie jest skazany na porażkę. Miłosz twierdzi wręcz coś przeciwnego, czyli, że nasza część Europy może być awangardą. Przy czym jej nowatorstwo to nie zbiór nowych haseł, idei, programów, ale "stare prawdy" przenicowane przez doświadczenie, Szczególnie doświadczenie XX wieku, czyli coś naprawdę wiarygodnego, bo już po dokonaniu niezbędnych korekt i retuszy wymuszonych "dokonaniami" historii. I te stare, niepopularne prawdy stara się nam podać do przyswojenia trochę pokrętną drogą, bo poprzez naprawdę bardzo ciekawą, ale i chyba dosyć oryginalną prezentacje idei które zawarł Dostojewski w swych powieściach i pismach politycznych. W zasadzie dla kogoś, kto chce zrozumieć przesłanie pisarza, albo skonfrontować swoje przemyślenia dotyczące Dostojewskiego po lekturze jego powieści z poglądami Miłosza jest to lektura obowiązkowa. Szczególnie może wyjść to na zdrowie, bo Miłosz jest po prostu w tym dobry. Przekonali się o tym amerykańscy studenci, którym z niezłym skutkiem przybliżał fenomen Dostojewskiego. I ja również, chociaż studentem już nie jestem.
werblista - awatar werblista
oceniła na 7 1 rok temu
Listy 1946-1961 Jerzy Giedroyć
Listy 1946-1961
Jerzy Giedroyć Andrzej Bobkowski
Andrzej BOBKOWSKI urodził się 27.10.1913 r., w Wiener-Neustadt, w Austrii. Tatuś - Henryk Karol Bobkowski /1879-1945/, piłsudczyk dosłużył się stopnia generała brygady, a mamusia - Stanisława z Malinowskich /1897-1962/, po śmierci męża została /w PRL-u/ garderobianą w krakowskim teatrze „Rozmaitości”. Aby oddać atmosferę panującą w domu, w którym Andrzejek się wychował, przywołajmy jeszcze osobę stryja Aleksandra /1885-1966/, wiceministra komunikacji w II RP, twórcy kolejki na Kasprowy Wierch, piłsudczyka, zięcia prezydenta Ignacego Mościckiego /1867-1946/, też oczywiście piłsudczyka. Dodajmy, że stryj towarzyszył w 1940 r Prezydentowi w drodze z Rumunii do Szwajcarii i osiadł w tym kraju, utrzymując stały listowny kontakt z bratankiem przebywającym w Paryżu, a po 1948 r. w Gwatemali. Co do Ignacego Mościckiego czuję się zmuszony przypomnieć, że był profesorem chemii Uniwersytetu Lwowskiego i twórcą genialnej „metody komorowej” produkcji kwasu siarkowego. A co do rodzinnej „atmosfery” to piłsudczyzna, czyli patologiczna nienawiść do Rosji i wszystkiego co z nią związane; w następstwie rusofobia i OBSESYJNY lęk przed zalaniem Europy przez bolszewizm po 1945 roku i w efekcie - ucieczka na Karaiby. Sam Bobkowski w swoim „Synopsis” /przeglądzie, zestawieniu/ pisze: „Przekonania polityczne: liberalny reakcjonista z silnymi akcentami antykomunizmu i zoologicznej nienawiści do Rosji, wszczepionej mu przez ojca od dziecka..”. To przykre dziedzictwo nie wpłynęło szczęśliwie na trafność ocen Bobkowskiego w innych dziedzinach, jak i nie pozbawiło go poczucia humoru. Przykładem krotochwilności jest opis gry w „CIMBARGAYA” w liście z 4.03.1957 do superpoważnego 51-letniego Giedroycia: „Wie Pan, jest taka bardzo męska gra i nazywa się „Cimbargaya”. Używa się okrągłego stołu, robi się w środku dziurę, partnerzy siadają wokoło i każdy uwiązuje sobie sznurek za jaja. Sznurki pod stołem przewleka się przez dziurę, miesza się je i każdy ciągnie. Kto pierwszy krzyknie, wpłaca do puli i odpada. Może się zdarzyć, że w pierwszej chwili człowiek sam siebie ciągnie. Jak się zorientuje, że ciągnie za swoje jaja, to przestaje ciągnąć, udaje aż do końca i wygrywa wszystko. To jak full albo poker w pokerze”. Mnie zbliżyły do Bobkowskiego opinie o niektórych pisarzach identyczne z moimi. I tak doceniając poziom twórczości Iwaszkiewicza stwierdza /podobnie jak ja/: „Iwaszkiewicz to zupełna kurwa”; o „Nocach i Dniach” Dąbrowskiej, których ja nigdy do końca nie przeczytałem, pisze: ..”nudne, flaki z olejem, szare, GULBRASOWATE /tzn bez poczucia dowcipu i pointy/, niestrawne. Odłożyłem. Szara logorrhea /logorea – słowotok, blablanie/ Pewnie z tego dostałem ataku niestrawności i wiję się w kolkach od wczoraj. To nie dla mnie”. A o innej „ulubionej” przeze mnie pisarce: ...”grafomańskie wypociny tej Orzeszkowej. ....kontorsje typowej grafomanki”. Również w innych kwestiach mamy zbieżne poglądy. O braku znajomości języka polskiego wśród dzieci emigrantów pisze: „...jeśli dzieci nie mówią po polsku, to boli...., że mając wszystkie możliwości ku temu, nie uczą się... innego języka... Zubożają się z winy rodziców niepotrzebnie, głupio...”. O relacji Kościoła z religią w Polsce konstatuje: „....ogromna rola Kościoła, z tym, że religia jest zupełnie niepogłębiona; jest demonstracją polityczną”. Mimo, że sam jest rusofobem naśmiewa się z polskiego kołtuna, dla którego „....jak bolszewik je kasztany z łupiną, to skandal i Wschód, i Polska „pod takimi”, a jak Amerykanin wbija sardynki z czekoladą, to śmiech, „cóż za dzieci”, niech żyje Zachód”. /por. porównanie stosunku do Rosjan i Niemców u Stasiuka, p. ESEJ „Moje lektury styczniowe str.5-6/. Zgadzam się z nim co do przyczyn nieuniknionego upadku socjalizmu w Europie Wschodniej, bo... „socjalizm bez uprzedniego treningu kapitalistycznego jest utopią. Moze pan uspołecznić kapitalizm /to dzieje się w USA, i daje pozytywne wyniki/, ale nie uspołeczni pan społeczeństwa, które nie przeszło przez okres kapitalizmu. ...jak psa, tak i człowieka można oduczyć kraść, ale pod warunkiem dania mu jeść”. Co do nadziei m.in. Józefa Czapskiego pokładanych w sartrowskim egzystencjonalizmie jako antidotum na komunizm brutalnie kontrował per analogiam, „...że jeżeli uważa leczenie syfilisu trądem za skuteczne, to zgoda”. Wywód Bobkowskiego o błędnych założeniach socjalizmu zasługuje na uwagę: oni chcieli... „stworzyć w robotniku poczucie wspólnoty, dać mu naprawdę poczucie własności. Nie ma - to nie istnieje. Poczucie własności jest jednostkowe i inne poczucia własności są lipą. To co robotnika jedynie i naprawdę obchodzi, to maksimum zarobku przy minimum godzin pracy”. I dalej: „Człowiek jest człowiekiem, i dokąd nim zostanie /a nie świętym socjalistycznym/, to w fabryce będzie kradł i będzie jeżdził na gapę, i będzie wszędzie kradł, gdzie się da. Oni chcieliby wychowywać miliony świętych rocznie. To psiakrew Kościół przez 2000 lat nie dorobił się nawet 2000 świętych”. Podzielam jego stosunek do „hurra-patriotyzmu” i haseł „Bóg, Honor, Ojczyzna” wyrażony m.in. słowami, które idealnie korespondują z poglądami Gombrowicza: „Po co te pieprzenia o obowiązku wobec Poooolski? Czy raz ktoś nie mógłby mieć tego otwarcie w d...... Ta ojczyżniana obłuda nas zarzyna na każdym kroku. ...Szał mnie ogarnia, bo zamiast trzeżwieć zachlewamy się dziś bardziej niż kiedykolwiek tą Pooolską, romantyzmem, chujami-mujami patriotycznymi. Zupełna beznadzieja. Ciemnieje mi w oczach - Pacanów, Kłaj, Gówniarzykowo, a nie państwo”. A dzięki eksponowaniu naszych cech narodowych „...tu /w Gwatemali/ tak samo jak wszędzie Polaków nie lubią”. Bobkowski podkreśla również, że ten polski patriotyzm /czytaj: nacjonalizm/ „prowadzi sznureczkiem do zaułka prowincjonalnego”. Ostatnim tematem, w którym nasze poglądy są zbieżne to seks /czytaj: pornografia/ w sztuce. Bobkowski ujmuje to zwiężle i dobitnie: „Seks jest bardzo ważny, kutas i dupa, to oś i łożysko na których obraca się kula ziemska.., ale nie widzę powodu przeszczepiania tego do sztuki. I do tzw literatury...”. Ugodowy Giedroyc próbował mu ripostować przywołując Henry Millera z bulwersującym „Zwrotnikiem Raka”, lecz dzisiaj, po 60 latach od omawianej korespondencji, już wiemy, że Bobkowski miał rację; Henry Miller to nuda i nikt go nie czyta. Po stronie minusów charakteru i poglądów Bobkowskiego musimy na pierwszym miejscu wymienić rasizm. Jest tak zaślepiony, że nie widzi sprzeczności w swoich deklaracjach: katolika i jednocześnie rasisty /”Listy..” str. 568 - „..jestem rasistą”/. W liście do Giedroycia pisze: /”Listy..” str.136/: „...biały to jest jednak coś wyższego, ...pomimo wszystkiego, co można mu wytknąć. ....Jeżeli Amerykanie... czymś są to dlatego, że instyktownie zdobyli sie na przezorność wybicia wszytkich Indian do nogi i niepomieszania sie z nimi.... Ja dziś rozumiem doskonale samoobronę Amerykanów przed czarnymi....”. No i cała ewentualna sympatia do autora tych słów bezpowrotnie znika. Będąc „nikim”, bo trzyletnie studia w warszawskiej SGH to niewiele, ten uciekinier z Europy, przybłęda w Gwatemali, butnie się stawia: /str.216/ „jestem biały i rozkazów od takiego „half-caste” nie będę przyjmował”. /Jako half-caste miał na myśli mieszańców indyjsko-murzyńskich/. Rasizm, rusofobia już temu zadufanemu dupkowi nie wystarczają, deprecjonuje nawet Hiszpanów pisząc po pierwszych dniach pobytu w Gwatemali: „....twierdzę, że tak jak Rosjanie nie są Europejczykami, tak samo Hiszpanie nimi być nie mogą”. Mentalnie pozostając kato-Polakiem odcina się od nacjonalizmu powtarzając w kólko „nie jestem endekiem” lub „ja nienawidzę nacjonalizmu” kreując się na „europejczyka”. Obraża wszech i wobec. Na temat ewentualnych rozmów w Paryżu z „ludżmi z kraju” cieszy się ze swojej nieobecności gdyż dzięki temu: „nie będę zmuszony do ściskania rąk kurwom, choćby wśród nich miało by być kilku porządnych”, a w 1956 r., jako jedyny solidaryzuje się z tzw. „uchwałą londyńską” obligującą pisarzy emigracyjnych do niepublikowania w kraju. W końcu „święty” człowiek - Giedroyc traci cierpliwość i go strofuje: „...jakim prawem Pan wydaje sądy, właściwie uciekłszy z tzw ?”. Bo Bobkowski jest uciekinierem, ogarniętym „obsesją wolności”. Kieruje nim motto: „Człowiek wolny to ten, kto zapanował nad przypadkowością życia, własną słabością, kto zawdzięcza zwycięstwo wyłącznie sobie”. Paradoksem jest, że uciekając z Europy „przekonany o jej bankructwie duchowym, klęsce politycznej, a niebawem militarnym w przewidywanym starciu z ZSRR”, trafia do Gwatemali targanej rewolucją komunistyczną, która „upaństwawia” jego dopiero co otwarty sklep z modelami samolotów. Zobaczmy jak go ocenia najsłynniejszy uciekinier z PRL-u - Miłosz: „Andrzej Bobkowski po napisaniu Szkiców piórkiem wyemigrował z Francji do Gwatemali, cnota w nim zwyciężyła, sam, własnymi rękami stworzył sobie warunki egzystencji, żeby nie zależeć od komitetów, stypendiów, jałmużny. I ta cnota, dziwnie zawsze idąca w parze z pogardą dla, panie dzieju, różnych intelektualnych figlasów, zepsuła jego pisarstwo, zwróciła go na tor swojski, jakże znany: wrzaskliwych sarmackich napaści na cokolwiek, co wymaga myślowej pracy, dumnego z siebie obskurantyzmu, maskowanego oczytaniem i cytatami w obcych językach”. Pierwotną przyczyną wzajemnej niechęci Miłosza i Bobkowskiego była rusofobia, która doprowadziła tego ostatniego do absurdalnej negacji literatury rosyjskiej. Przytoczmy fragment listu Bobkowskiego do Giedroycia o arcydziele literatury światowej Braciach Karamazow: „..czytam - Braci Karamazow - całkiem żle ze mną. Poza Wielkim Inkwizytorem to zupełna szmira, teatralna, rozgadana, rozmemlana, cuchnąca dziegciem i uchrystianizowaną spermą”. /Legenda o Wielkim Inkwizytorze - rozdział powieści/. A w następnym liście, dumny z siebie, konstatuje: „Skończyłem /powinien mi Pan dać odznaczenie/ Braci Karamazow. Zbudowany byłem zakończeniem niesłychanie nowoczesnym i bardzo prawdziwym. Witia z Gruszeńką uciekną do Ameryki, nauczą się tam angielskiego i otrzymawszy obywatelstwo amerykańskie wrócą do Rosji z paszportami amerykańskimi. Mam wrażenie, że Dostojewski rozwiązał proroczo problem możliwości życia w tych naszych słowiańskich krajach. Bardzo możliwe, że potrafilibyśmy stworzyć prawdziwą ojczyznę dopiero z obcymi paszportami. Inaczej będzie to zawsze zas.... Pipidówka z kompleksem Polski, a nie z Polską”. Zauważmy „klasę” Giedroycia, który kulturalnie odpowiada: „Boję się tylko, że Pan zdaje się nie zna rosyjskiego i wobec tego zniekształca to Panu pisarza, a nie znam ani jednego dobrego tłumaczenia. To dziwnie nieprzetłumaczalny język” . Trudno by wymagać takiej pobłażliwości od Miłosza, rozkochanego w literaturze rosyjskiej, ponadto wykładowcy „dostojewszczyzny” na wydziale rusycystyki Uniwersytetu w Berkeley. Moja kochana Barbara Skarga wyrażała pogląd, że w dziedzinie myśli ludzkość, po Platonie, nic wielkiego nie zrobiła. Jednakże pisarze często starają się stworzyć swoistą zasłonę dymną dla swoich poglądów powołując się na mniej lub bardziej znanych myślicieli. Chcę powiedzieć, że starają się legitymizować własne stwierdzenia autorytetem /często wątpliwym/ przywoływanych postaci. Swego czasu w eseju „MIŁOSZ” pisałem: „Miłosz zaczął od Oskara Władysława de Lubicz MIŁOSZA /1877-1939/, poety francuskiego pochodzenia litewskiego, symbolisty i mistyka, który był z nim spokrewniony. Miłosz był Oskarem zafascynowany, który fascynował się Blakem, zafascynowanym Swedenborgem. Wszystkie te fascynacje odebrałem jako wydumane dla potrzeb autora” . Zaciekawionym polecam wymieniony esej, a specjalnie fragment o „Ziemi ULRO” na str. 5. Bobkowski zaś wykombinował sobie Keyserlinga. Zadałem sobie trochę trudu, by zdobyć o nim garść informacji, gdyż popularne encyklopedie tak polskie /PWN/, jak i anglojęzyczne /Webster/ o nim nie wspominają. Podejrzliwie odnoszę się w tym względzie do słów Giedroycia, który w przedmowie do „Listów...” pisze: /Bobkowski/ „Był entuzjastą Keyserlinga, który mnie także pasjonował. Kto wie, czy właśnie nie Keyserling był bodżcem jego nagłej decyzji wyjazdu do Gwatemali” /podkr. moje/. Jeżeli Giedroyc był entuzjastą Keyserlinga, to czemu nie ma ani słowa o nim ani w „Autobiografii na cztery ręce”, ani w zbiorze korespondencji z Mieroszewskim, jak i Wańkowiczem, a w korespondencji ze Stempowskim jest tylko /prawdopodobnie/ plotka o rozdziale o Polsce, ponoć znajdującym się w rękopisach pozostajacych, w posiadaniu wdowy po filozofie. Pozostaje mnie traktować to „pasjonował”, jako grzecznościowy ukłon Giedroycia w kierunku Bobkowskiego, którego mimo licznych spięć naprawdę lubił. Lecz ad rem. Graf /hrabia/ Hermann Alexander Keyserling /1880-1946/, niemiecki filozof i pisarz, urodzony w Estonii, zdobywał wykształcenie na uniwersytetach w Heidelbergu i Wiedniu. Utraciwszy fortunę i majątki dzięki Rewolucji Pażdziernikowej osiedlił się w Darmstadt. Jego zainteresowania dotyczące orientalnej filozofii, skutkowały założeniem „Szkoły Mądrości” w 1920 r. Z „Listów..” mogę ino wywnioskować, że nienawidził bolszewików, co mu wszystko zabrali, sprzyjał ideologii faszystowskiej a świetlaną przyszłość ludzkości upatrywał w amerykańskim /USA/ modelu egzystencji. Wzór przydatny dla Bobkowskiego.
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na 9 11 lat temu
Obrona żarliwości Adam Zagajewski
Obrona żarliwości
Adam Zagajewski
UWAGA! WSPANIAŁE, PRZEMYŚLANE, BOGATE INTELEKTUALNIE, A PRZY TYM ZROZUMIALE PODANE SPOSTRZEŻENIA ERUDYTY, WIELKIEGO POETY, SKROMNEGO CZŁOWIEKA To co ja mam dodać? Od pierwszej strony autor przytacza skomasowane mądrości całego świata, toć ja nie będę ich przepisywał. Już na 13 stronie omawia najsłynniejszy esej Kołakowskiego "Kapłan i błazen", by dwie strony dalej zająć się platońskim "metaxu" /tj w uproszczeniu: zawieszeniem w połowie drogi, jak między niebem i ziemią, ang "in-between"/. Dodaje jeszcze Ciorana, Weil, Manna, Nietzschego, Miłosza, Herberta, Wata, Mandelsztama i paru innych, nadmienia o jansenistycznym moralizmie, zauważa "ironię jako desperacką obronę przed barbarzyństwem" , a my, jak to wszystko przetrawimy, to możemy czuć się dumni, że pierwszy, zaledwie dwudziestostronicowy rozdział zaliczyliśmy ze zrozumieniem, przeto jesteśmy bogatsi o parę deko wiedzy. Zagajewski, sam wielki poeta, dużą część esejów poświęca zagadnieniom związanym z poezją, a ta, poza licznymi wyjątkami, mnie nie interesuje, natomiast, gdy bierze się za mojego "boskiego" Nietzschego, to delektuję się każdym słowem, a w zadumę wpędza mnie zdaniem: /str.62/ "I zastanawiam się wtedy, czym byłby intelektualny wiek XX, gdyby Fryderyk Nietzsche umarł na szkarlatynę w wieku lat ośmiu?.." Bo zawsze czułem, że bez tego Wielkiego Prowokatora ludzkość nie zdobyłaby się na podobny wysiłek intelektualny; bez zaczynu ciasto słabo rośnie... Z przepięknego eseju poświęconemu Jozefowi Czapskiemu odnotujmy piękne zdanie: /str.78/ "...Czapski był jednym z owych trzydziestu sześciu sprawiedliwych, w których czujny pobyt na ziemi wierzą chasydzi.." I zakończenie eseju: /str.96/ "Miał wielu przyjaciół, którzy kochali go i podziwiali bez reszty, aż do samego końca. W gruncie rzeczy jednak był człowiekiem samotnym. Był moim przyjacielem i mistrzem....". Dalej, niezwykle interesujące eseje: dłuższy o Herbercie i krótszy o Miłoszu, a trzecia część to o poezji, /w tym o Cioranie/ więc jej nie recenzuję i przechodzę do czwartej, którą otwiera esej pt "Koniec wakacji" potem jest o "inteligenckim Krakowie" i "szarym Paryżu", a książkę zamyka świetny esej pod prowokacyjnym tytułem "Pisać po polsku". W sumie dwa wieczory intelektualnej uczty!!
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na 10 11 lat temu
Juliusz Słowacki pyta o godzinę Jarosław Marek Rymkiewicz
Juliusz Słowacki pyta o godzinę
Jarosław Marek Rymkiewicz
Wspaniała książka z czasów, gdy Rymkiewicz nie tylko niczego z naszych dziejów mitologizująco nie uwznioślał, ale i pisał o tym, na czym się znał najlepiej i co najlepiej mu wychodziło… Szczegółowo opisał tu m.in. misterną prowokację, jak to Adam Mickiewicz w ramach „potępieńczych swarów”- których rzekomo tak się brzydził - chciał zabić swego wołyńskiego rywala jako inspirator niedoszłego pojedynku. Osoba wyznaczona do tej roli przez AM stchórzyła bowiem i nie stawiła się bladym świtem 15 czerwca 1841 r. w umówionym miejscu w Ogrodzie Luksemburskim - gdzie obecny był Słowacki. Wiele tu o wielkim sporze obu wieszczów, o którego skali i intensywności w ogóle nie mamy pojęcia – a nie odbiegał on wiele od obecnego podziału w naszym kraju. Równie dużo o aberracji towianizmu, do ktorego obaj w emigracyjnej beznadziei dali się na pewien czas wciągnąć (Słowacki był mądrzejszy – oszustwo przejrzał pierwszy). Ale jeszcze jest i więcej – o nienawiści ich obu, i całego polskiego wychodźstwa do sytej, bogatej i już bardzo materialistycznej Francji i ogólnie Europy nie zamierzającej ”umierać za Polskę”. „Byli nędzarzami wśród bogaczy, wieśniakami wśród mieszczan, niewolnikami wśród wolnych. Co więcej, byli żebrakami czekającymi na jałmużnę, której politycy europejscy nie zamierzali im oferować (..) Skończyło się na strasznych wybuchach wściekłości, dzikich okrzykach pogardy, na ogromnych eksplozjach nienawiści”. Konsekwencją musiała być tez wzajemna niechęć: „Wygnańcy – właśnie dlatego ze są wygnańcami - nie mogą ze sobą żyć; nie mogą bo muszą” – pisze Autor (pomyślmy w tym kontekście, co fundujemy dziś zamkniętym w tzw. strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców – tych malutkich, maciupenkich polskich pseudoobozach…). Na tym tle, to bardzo dobry psychologiczno-literacki portret Słowackiego.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 4 lata temu
Nieobliczalne. Eseje Michał Paweł Markowski
Nieobliczalne. Eseje
Michał Paweł Markowski
Zbiór "Nieobliczalne", jak we wstępie pisze sam autor profesor UJ Michał Paweł Markowski, zawiera teksty pisane "na marginesie obszerniejszych projektów pisarskich". Znajdziemy tu recenzje i małe rozprawki filozoficzne o melancholii, egzystencji i miłości, reminiscencje związane z Wenecją i żydowskim cmentarzem w Krakowie, eseje na temat utworów Szekspira, Prousta, Eliota, Coetzee'ego, Stasiuka i nieprzeniknionej twarzy Mrożka. Krakowskiego filozofa kultury najbardziej pociąga czytanie dzieł innych autorów wbrew utartym schematom i interpretacjom, czytanie "nieobliczalne", które tak obrazowo opisuje: 🔰"doskakujemy do tekstu, badamy co on mówi, jak się porusza, zanim znaczenia poukładają się w znane wzory". Najprościej rzecz ujmując prof. Markowski proponuje nam podróż w nieznane poprzez teksty książek i pogodzenie się z faktem, że żadna interpretacja nie jest ostateczna. Brzmi kusząco. Pod piórem Markowskiego kolejne książki i oglądane miejsca stają się częścią nieoczekiwanej przygody. Autor w swoich tekstach jest cały czas wyraźnie obecny i zamiast pisać analizy historycznoliterackie na temat Prousta zdaje nam sprawę ze swoich zmagań z prozą Prousta. Dalej jest jeszcze ciekawiej, gdy poprzez filtr biografii autora przyjdzie nam uczestniczyć w... sekcji zwłok. Z jednej strony ta pisarska metoda Markowskiego jest fascynująca, z drugiej - budzi niepokój, czy aby autor nie uprawia zbyt błyskotliwej humanistyki. Jednak jeśli taka formuła spotkań z literaturą czy filozofią ma nas, przynajmniej na chwilę wytrącić z myślowych przyzwyczajeń i usypiających stereotypów, to może warto pójść drogą wskazana przez pana profesora? A podążając ku nowym interpretacjom, lekturom i emocjom dostąpimy zaszczytu obcowania z takimi przemyśleniami: 🔰"W gruncie rzeczy miłość jest przeciwko nam, bo wywraca na nice nasze najtrwalsze przyzwyczajenia. Miłość wyprowadza nas w pole, gdzie nie ma już naszych myśli, naszych pojęć i naszych doświadczeń. W miłości nie ma miejsca na mojość, która dominuje w przestrzeni rozumu. [...] Gdy chcę kogoś pokochać, muszę wystawić się na świat, którego nie znam. Muszę wystawić się na dotkliwą obecność innego świata. Muszę pozwolić się dotknąć. To właśnie w dotyku cudzej dłoni, w dotyku innego ciała rodzi się rozumienie. Rozumiem, bo jestem dotknięty. Dotknięty do żywego". 🍁Listopadowe wyzwanie LC 2025: Przeczytam książkę polskiego autora lub autorki wydaną po 2000 roku. (3)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 8 4 miesiące temu

Cytaty z książki Powroty do Litwy

Więcej
Czesław Miłosz Powroty do Litwy Zobacz więcej
Czesław Miłosz Powroty do Litwy Zobacz więcej
Czesław Miłosz Powroty do Litwy Zobacz więcej
Więcej