Popielate słońca

Okładka książki Popielate słońca
Żaneta Pawlik Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura obyczajowa, romans
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2025-10-07
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-07
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383356792
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Popielate słońca w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Popielate słońca

Średnia ocen
8,1 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
181
130

Na półkach:

Powieść "Popielate słońca" to nie tylko zachwycająca okładka, ale też wyjątkowe wnętrze, na które warto poświęcić czas. Żaneta Pawlik kreśli historię niezwykłej przyjaźni, jaka zrodziła się przypadkowo pomiędzy dwójką z pozoru kompletnie różnych osób - Leszkiem i Joanną. Leszek lata temu stracił wzrok, stał się zgryźliwy i doszedł do punktu, w którym poczuł się więźniem własnych ograniczeń, Joanny to kobieta na życiowym zakręcie, która wskutek romansu z szefem traci pracę stanowiącą trzon jej życia. Autorka nakreśliła bohaterów z godną podziwu wnikliwością i głębią psychologiczną. Nie brak też nutki cynizmu, która - w moim odczuciu - jest swoistym znakiem rozpoznawczym twórczości Żanety. Podobnie jak bogaty język narracji, który w połączeniu z mieszanką emocji sprawia, że książka hipnotyzuje od pierwszych stron.

Powieść "Popielate słońca" to nie tylko zachwycająca okładka, ale też wyjątkowe wnętrze, na które warto poświęcić czas. Żaneta Pawlik kreśli historię niezwykłej przyjaźni, jaka zrodziła się przypadkowo pomiędzy dwójką z pozoru kompletnie różnych osób - Leszkiem i Joanną. Leszek lata temu stracił wzrok, stał się zgryźliwy i doszedł do punktu, w którym poczuł się więźniem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Popielate słońca na półkach głównych
  • 44
  • 33
  • 2
15 użytkowników ma tytuł Popielate słońca na półkach dodatkowych
  • 6
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Żaneta Pawlik
Żaneta Pawlik
Autorka współczesnej prozy o ludziach stających w obliczu życiowych wyzwań, którzy poszukują miłości, bezpieczeństwa i własnej drogi. Pisze powieści obyczajowe i literaturę piękną, łącząc wątki psychologiczne z refleksją nad codziennością. Wyróżniona w konkursie na esej filozoficzny organizowany przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Kozach (2025) oraz laureatka konkursu prozatorskiego pod patronatem Fundacji Olgi Tokarczuk (2024). Warsztat pisarski doskonaliła podczas festiwalu literackiego Góry Literatury pod kierunkiem dr. hab. Karola Maliszewskiego, Miłki O. Malzahn, Zbigniewa Kruszyńskiego, a także ukończyła kurs scenopisarstwa z Robertem Małeckim (Maszyna do Pisania). Przewodnicząca Komisji ds. Komunikacji Unii Literackiej. Absolwentka Akademii Ekonomicznej w Katowicach (obecnie Uniwersytet Ekonomiczny). Ukończyła studia podyplomowe na Akademii Górnośląskiej. Przez blisko dekadę występowała na deskach Lekkiego Teatru Przenośnego. Laureatka I miejsca w XVIII Turnieju Sztuki Recytatorskiej Promuj Śląsk. Dotychczas ukazały się jej powieści: "Na dnie lustra" (2026), "Popielate słońca" (2025), "Granice światła" (2025), "Brzydcy ludzie (2025), Za zasłoną milczenia (2024), Światło po zmierzchu (2023), Tamarynd (2023), Mowy nie ma! (2022). Instagram/Facebook @zanetapawlik.autorka
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gwiazdy na włoskim niebie Jill Santopolo
Gwiazdy na włoskim niebie
Jill Santopolo
Są takie książki, które bierze się do ręki z lekką ciekawością, a odkłada z poczuciem, że przez kilka godzin żyło się cudzym życiem. Takie, które wciągają nie tyle dynamiczną akcją, co emocjami – subtelnymi, ale konsekwentnie budowanymi. Są też takie, które – mimo pozornie znajomego schematu – potrafią zaskoczyć emocjonalną głębią i sprawić, że czytelnik zatrzymuje się na chwilę, by przemyśleć to, co właśnie przeczytał. „Gwiazdy na włoskim niebie” Jill Santopolo zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii. To nie jest jedynie romans, choć miłość bez wątpienia stanowi oś całej opowieści. To raczej historia o wyborach – tych podejmowanych pod wpływem chwili i tych, które dojrzewają latami. O tym, jak przeszłość potrafi odcisnąć piętno na przyszłości, często w sposób, którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. I wreszcie o tym, że miłość rzadko kiedy bywa prosta – częściej jest pełna niedopowiedzeń, kompromisów i decyzji, które mają swoją cenę. Już od pierwszych stron czuć, że autorka chce opowiedzieć coś więcej niż tylko historię dwojga ludzi. W tle pojawiają się pytania o tożsamość, o dziedzictwo emocjonalne i o to, jak bardzo jesteśmy ukształtowani przez historie, które nas poprzedzają. Narracja prowadzona jest dwutorowo, a przeskoki między epokami nie są jedynie zabiegiem formalnym – one budują napięcie, pogłębiają znaczenia i sprawiają, że czytelnik zaczyna aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu prawdy. Z czasem pojawia się to charakterystyczne uczucie, kiedy zaczynamy dostrzegać powiązania szybciej niż bohaterowie. To momenty, w których czytelnik mimowolnie wyprzedza fabułę, składa w całość rozsypane elementy i z niecierpliwością czeka, aż postaci również dojdą do tych samych wniosków. A to zawsze daje ogromną satysfakcję – nie tylko z samego czytania, ale też z bycia częścią tej historii, choćby na poziomie emocji i domysłów. Dwie historie, jedno serce Akcja książki rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, które na pierwszy rzut oka wydają się od siebie odległe, ale z każdą kolejną stroną zaczynają się coraz wyraźniej przenikać. Z jednej strony mamy powojenne Włochy – kraj, który próbuje podnieść się po traumie wojny, odbudować swoją tożsamość i odnaleźć nadzieję w zgliszczach przeszłości. To rzeczywistość naznaczona stratą, ale też cichą determinacją, by żyć dalej. Z drugiej strony pojawia się współczesny Nowy Jork – dynamiczny, pełen możliwości, ale jednocześnie emocjonalnie chłodny i wymagający. Miejsce, w którym wszystko jest dostępne, ale niewiele jest naprawdę proste. Wątek historyczny to historia Vincenza i Giovanny – młodych ludzi pochodzących z zupełnie różnych światów. On – wychowany w uprzywilejowanej rodzinie, przyzwyczajony do określonych zasad i oczekiwań. Ona – córka krawca, znająca wartość pracy i codziennych wyrzeczeń. Ich relacja od początku skazana jest na trudności, ale właśnie to nadaje jej autentyczności. To nie jest bajkowa miłość od pierwszego wejrzenia, która bez przeszkód prowadzi do szczęśliwego zakończenia. To uczucie, które musi walczyć o przetrwanie – z konwenansami, różnicami społecznymi i realiami czasu, w którym przyszło im żyć. Autorka bardzo umiejętnie pokazuje, że w tamtych czasach miłość nie była wyłącznie prywatną sprawą dwojga ludzi. Była uwikłana w oczekiwania rodzin, presję społeczną i ograniczenia wynikające z pochodzenia. Każda decyzja miała swoją wagę, a każdy krok mógł nieść konsekwencje nie tylko dla zakochanych, ale też dla ich bliskich. Współczesna linia fabularna skupia się na Cassandrze i Luce. Ich życie wydaje się uporządkowane, a przyszłość – przewidywalna i bezpieczna. Mają plany, ambicje i przekonanie, że wszystko jest pod kontrolą. Do czasu, aż przeszłość zaczyna powoli wychodzić na powierzchnię. To, co miało pozostać ukryte, zaczyna wpływać na teraźniejszość, burząc poczucie stabilności i zmuszając bohaterów do konfrontacji z prawdą, której być może wcale nie chcieli poznać. W tej współczesnej historii szczególnie wyraźnie widać, jak bardzo jesteśmy związani z tym, co wydarzyło się przed nami. Nawet jeśli próbujemy budować własną drogę, przeszłość potrafi niespodziewanie wkroczyć w nasze życie i zmienić jego kierunek. Cassandra i Luca stają więc nie tylko przed pytaniem o przyszłość swojego związku, ale też o to, czy są gotowi zaakceptować historię, która ich ukształtowała. To zestawienie dwóch epok działa w tej powieści wyjątkowo dobrze. Przeszłość nie jest tu jedynie tłem – jest żywym elementem narracji, który wpływa na teraźniejszość w sposób nieunikniony. A czytelnik, obserwując oba wątki równocześnie, zaczyna dostrzegać, jak bardzo te dwie historie – choć oddzielone czasem – biją jednym, wspólnym rytmem. Miłość, która nie jest oczywista Jednym z największych atutów „Gwiazd na włoskim niebie” jest sposób, w jaki Jill Santopolo przedstawia relacje międzyludzkie. Nie ma tu idealnych bohaterów, którym wszystko wychodzi i którzy nigdy się nie mylą. Każdy z nich popełnia błędy, podejmuje decyzje, które z perspektywy czytelnika mogą wydawać się nierozsądne, a czasem wręcz bolesne – zarówno dla nich samych, jak i dla osób w ich otoczeniu. I właśnie to czyni tę historię tak prawdziwą i angażującą. Miłość w tej powieści nie jest łatwa ani oczywista. Nie jest też romantycznym wyobrażeniem znanym z klasycznych powieści obyczajowych, gdzie uczucie rozwija się gładko, a szczęśliwe zakończenie przychodzi samo. To raczej uczucie pełne sprzeczności – jednocześnie piękne i trudne, budujące i niszczące. Autorka pokazuje, że miłość nie zawsze sprowadza się do emocji samego serca. Często jest też konsekwencją decyzji podejmowanych pod wpływem strachu, presji społecznej, zobowiązań rodzinnych lub oczekiwań innych ludzi. Każda relacja w książce jest zatem złożona, pełna niuansów i napięć, które sprawiają, że czytelnik nie może przejść obok niej obojętnie. Co ważne, autorka nie moralizuje ani nie narzuca gotowych odpowiedzi. Czytelnik sam zaczyna analizować postępowanie bohaterów, zadaje sobie pytania: co ja zrobiłbym na miejscu Vincenza, Giovanny, Cassandry czy Luci? Czy odważyłbym się postawić uczucia ponad obowiązki i oczekiwania? A jeśli nie – jakich konsekwencji można byłoby się spodziewać? Ta refleksja sprawia, że książka nie jest jedynie bierną lekturą, lecz zaprasza do introspekcji i emocjonalnego zaangażowania. I to właśnie jest jeden z powodów, dla których historia opowiedziana w „Gwiazdach na włoskim niebie” zostaje w głowie na dłużej. Nie tylko dlatego, że jest piękna i poruszająca, ale także dlatego, że stawia przed czytelnikiem pytania, które w realnym życiu nie mają łatwych odpowiedzi. To opowieść o miłości, która wymaga odwagi, o związkach, które bywają skomplikowane, i o tym, że czasem najważniejsze jest nie to, co jest proste i oczywiste, lecz to, co trudne, prawdziwe i głęboko ludzkie. Klimat Włoch – coś więcej niż tło Jednym z najbardziej urzekających elementów „Gwiazd na włoskim niebie” jest jej klimat. Jill Santopolo nie ogranicza się jedynie do opisywania wydarzeń – jej Włochy stają się niemal kolejnym bohaterem powieści. Krajobrazy, wąskie uliczki, placówki kulturalne, zapachy pieczonego chleba i dźwięki ulicznego gwaru tworzą tło, które jest niemal namacalne. Autorka nie przesadza z detalami, ale dawkowanie tych opisów jest tak wyważone, że czytelnik z łatwością może wyobrazić sobie zarówno powojenną Genue, jak i romantyczne zakątki współczesnego miasta. Powojenna Genua przedstawiona jest jako przestrzeń pełna kontrastów. Z jednej strony widać zniszczenia wojenne – ruiny budynków, odczuwaną niepewność i trud życia codziennego. Z drugiej strony jednak przemyca się nadzieja i pragnienie odbudowy, zarówno miasta, jak i własnego życia. To miejsce, w którym ludzie starają się odnaleźć normalność mimo cierpienia, a małe gesty i codzienne rytuały nabierają ogromnego znaczenia. Ta kombinacja dramatyzmu i delikatnej nadziei sprawia, że epoka i miejsce stają się niemal namacalne i autentyczne. Nowy Jork z kolei kontrastuje z włoskim tłem historycznym. Miasto dynamiczne, nowoczesne, pełne możliwości, ale jednocześnie emocjonalnie zdystansowane, stanowi idealne odbicie współczesnych wyzwań bohaterów. Jest miejscem, gdzie tempo życia często przytłacza, a ludzie starają się znaleźć równowagę między obowiązkami a emocjami. To zestawienie dwóch epok – pełnej uczuć przeszłości i uporządkowanej, ale chłodnej teraźniejszości – pozwala czytelnikowi odczuć nie tylko różnice geograficzne, ale też emocjonalne i społeczne kontrasty. Dzięki temu Włochy w powieści nie są jedynie dekoracją dla historii miłosnej, lecz stają się nośnikiem emocji, które wpływają na decyzje bohaterów i kierunek fabuły. Santopolo pokazuje, że miejsce i czas mogą w równym stopniu kształtować życie bohaterów, co ich uczucia czy wybory. To właśnie sprawia, że klimat książki jest tak autentyczny i wciągający – czytelnik nie tylko śledzi historię, ale niemal ją doświadcza, czując zapachy, słysząc odgłosy i obserwując codzienne życie Włoch oraz kontrastującego z nimi Nowego Jorku. Tajemnice, które nie chcą pozostać w ukryciu Motyw rodzinnych sekretów to klasyka literatury obyczajowej, ale autorka podchodzi do niego w sposób wyjątkowo przemyślany i złożony. W „Gwiazdach na włoskim niebie” tajemnice nie są jedynie dodatkiem do fabuły ani prostym narzędziem do podtrzymywania napięcia. Wręcz przeciwnie – stanowią serce historii, napędzając decyzje bohaterów i wpływając na przebieg wydarzeń w obu liniach czasowych. To, co wydarzyło się w przeszłości, wciąż rezonuje w teraźniejszości. Małe, na pozór błahe decyzje sprzed lat okazują się mieć ogromne konsekwencje. Bohaterowie, często nieświadomi pełnego kontekstu, muszą stawić czoła sytuacjom, które zmieniają wszystko, co wydawało się pewne i stabilne. Właśnie ten mechanizm sprawia, że książka zyskuje głębię – czytelnik obserwuje, jak historia wpływa na życie kolejnych pokoleń i jak trudne wybory mogą ciążyć przez lata. Pisarka pokazuje również, że prawda, nawet jeśli bolesna, jest nieunikniona. W powieści widać, że tajemnice mają swoją wagę i moc – czasem chronią, a czasem ranią, ale zawsze pozostają obecne, dopóki nie zostaną ujawnione. I choć bohaterowie często boją się konfrontacji z rzeczywistością, autorka subtelnie sugeruje, że czasem lepiej poznać prawdę wcześniej niż później – nawet jeśli jej odkrycie niesie za sobą ból i konieczność przewartościowania własnego życia. Dzięki temu motyw sekretów rodzinnych nie jest tu jedynie literacką sztuczką, lecz pełnoprawnym narzędziem narracyjnym, które nadaje historii autentyczności i głębi. Tajemnice w „Gwiazdach na włoskim niebie” przypominają, że przeszłość nigdy nie pozostaje całkowicie w ukryciu – zawsze ma wpływ na teraźniejszość i przyszłość, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się odległa i nieistotna. Styl pisania – lekkość i emocje Jill Santopolo wyróżnia się stylem, który jest jednocześnie przystępny i głęboko emocjonalny. Nie próbuje imponować skomplikowanymi zdaniami ani ozdobnymi metaforami – jej siła tkwi w prostocie i autentyczności. Dzięki temu czytelnik może skupić się na tym, co w powieści najważniejsze: na emocjach i relacjach między bohaterami. Każda scena, każdy dialog i każdy opis są zaprojektowane tak, by angażować uczucia czytelnika i wciągać go w świat przedstawiony. Ten styl sprawia, że książkę czyta się szybko, ale nie powierzchownie. Wręcz przeciwnie – prostota narracji pozwala na głębsze zanurzenie się w psychologię postaci i ich codzienne życie, bez rozpraszania uwagi przez zbędne ornamenty literackie. Santopolo balansuje idealnie między narracją a opisem, między działaniem bohaterów a ich refleksjami, co daje wrażenie naturalnego rytmu opowieści. Dialogi są bardzo realistyczne, pełne niuansów, dzięki czemu bohaterowie stają się bliscy i wiarygodni. Opisy miejsc i emocji są wystarczająco szczegółowe, by czytelnik poczuł atmosferę, ale nie przytłaczają narracji. Całość jest wyważona – dokładnie tyle, ile potrzeba, by zanurzyć się w historii, zrozumieć motywacje postaci i odczuć napięcie między przeszłością a teraźniejszością, nie doświadczając uczucia zmęczenia lekturą. Styl pisarki sprawia, że „Gwiazdy na włoskim niebie” są powieścią przyjemną w odbiorze, ale jednocześnie pełną emocji i refleksji – taką, która zostaje w pamięci jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. Przewidywalność historii i prawdziwość bohaterów – emocje, które zostają na dłużej Jednym z pierwszych pytań, które przychodzą do głowy podczas czytania powieści obyczajowych, jest: czy historia jest przewidywalna? W przypadku „Gwiazd na włoskim niebie” odpowiedź jest złożona. Owszem, niektóre wątki można się domyślić, ale nie oznacza to, że książka traci na wartość. Bo w tej historii nie chodzi tylko o to, co się wydarzy, ale jak do tego dochodzi. Jill Santopolo umiejętnie buduje napięcie, stopniowo dawkając informacje, prowadząc czytelnika przez kolejne etapy opowieści w sposób angażujący zarówno emocjonalnie, jak i intelektualnie. Jednym z największych atutów powieści są bohaterowie. Nie są przerysowani ani idealni – są prawdziwi, pełni sprzeczności, a przez to autentyczni. Każdy z nich ma swoją historię, motywacje i słabości. Vincenzo i Giovanna to postacie, które łatwo polubić i jeszcze łatwiej zrozumieć. Ich decyzje, nawet te trudne czy bolesne, mają sens w kontekście ich życia i realiów powojennej Italii. Cassandra i Luca natomiast reprezentują współczesne podejście do relacji – bardziej świadome, ale też bardziej złożone. Ich historia pokazuje, że w dzisiejszych czasach związki również nie są czarno-białe, a wybory emocjonalne bywają równie skomplikowane jak przed laty. Co sprawia, że książka zostaje w pamięci? To nie tylko fabuła, ale emocje, które w niej tkwią. To historia, która wraca do czytelnika w najmniej oczekiwanych momentach, skłaniając do refleksji nad miłością, wyborami i wpływem przeszłości na teraźniejszość. Przypomina też, że jedno wydarzenie może zmienić całe życie, a decyzje, które podejmujemy, niekiedy ważą na naszej przyszłości bardziej, niż byśmy się spodziewali. To powieść, która nie znika wraz z odłożeniem książki – zostaje w sercu i umyśle, długo rezonując swoim emocjonalnym i moralnym ciężarem. Czy warto sięgnąć po tę książkę? Zdecydowanie tak – choć warto podejść do niej z pewnym przygotowaniem. „Gwiazdy na włoskim niebie” nie są lekką, wakacyjną lekturą, którą można przeglądać w tle i łatwo odłożyć. To powieść, która wymaga od czytelnika pełnej obecności emocjonalnej. Trzeba dać jej czas, pozwolić się wciągnąć w opowieść i zaakceptować, że nie wszystkie momenty będą proste czy przyjemne – niektóre z nich są pełne napięcia, trudnych wyborów i refleksji nad życiem. Jest to książka dla osób, które chcą przeżyć coś więcej niż tylko powierzchowną historię miłosną. Dla tych, którzy szukają opowieści o miłości, która nie jest oczywista i często wymaga odwagi i kompromisu, o decyzjach, które mają realne konsekwencje i pozostawiają ślad na całe życie, oraz o przeszłości, która nigdy do końca nie znika, ale wpływa na teraźniejszość w nieoczekiwany sposób. Sięgając po tę powieść, czytelnik może spodziewać się pełnej gamy emocji – od wzruszenia i nostalgii, po momenty napięcia i refleksji nad tym, jak nasze wybory kształtują życie. To opowieść, która zostaje w pamięci, angażuje uczucia i myśli, i sprawia, że po zakończeniu lektury wciąż wraca się myślami do losów bohaterów, ich decyzji i przemian, jakie przeszli. Dla osób gotowych na takie doświadczenie „Gwiazdy na włoskim niebie” będą lekturą nie tylko przyjemną, ale też wartościową i głęboko poruszającą. Podsumowanie Jill Santopolo stworzyła powieść, która zręcznie łączy w sobie elementy romansu, dramatu i historii rodzinnej. „Gwiazdy na włoskim niebie” to książka o emocjach – tych pięknych i tych trudnych, o relacjach, które nie zawsze są proste, oraz o decyzjach, które mogą całkowicie odmienić życie bohaterów. Nie jest to historia idealna ani perfekcyjnie przewidywalna, ale właśnie dzięki temu zyskuje na autentyczności. Bohaterowie są prawdziwi w swoich wyborach i słabościach, a fabuła pełna niuansów i złożonych emocji sprawia, że czytelnik wnika w historię głębiej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. To powieść, która wzrusza, skłania do refleksji i pozostawia wrażenie, że przeżyliśmy coś więcej niż tylko kilkaset stron opowieści. Czy wzrusza? Zdecydowanie tak. Czy skłania do myślenia? Bez wątpienia. Czy warto ją przeczytać? Jeśli cenisz książki, które pozostają w pamięci i sercu na długo, odpowiedź jest jednoznaczna – tak. I choć tytułowe „gwiazdy” mogą przywodzić na myśl coś lekkiego i romantycznego, ta historia pokazuje, że czasem najjaśniej świecą te gwiazdy, które dostrzegamy dopiero w chwilach mroku, kiedy wszystko inne wydaje się niepewne. To opowieść o miłości, wyborach i przeszłości, która nigdy do końca nie odchodzi – powieść pełna emocji, które rezonują długo po odłożeniu książki.
Anna Szymczak - awatar Anna Szymczak
ocenił na 7 16 dni temu
Rozdarcie Natalia Pożarowszczyk
Rozdarcie
Natalia Pożarowszczyk
W drugim tomie główną bohaterką jest nasza twardo stąpająca po ziemi Urszula Marron - przyjaciółka Oliwii. Oliwię poznaliśmy w poprzednim tomie "Zaślepienie". Jeśli nie czytaliście to serdecznie polecam. ~ Tutaj jest mnóstwo emocji i pełen wachlarz trudnych, intensywnych ale przede wszystkim bolesnych przeżyć. Wszystko to komplikuje życie bohaterów a jednocześnie wciąga czytelnika bez reszty. Ulka dorosła, twarda babka na pierwszy rzut oka odważna i przebojowa niestety nie potrafi już tak łatwo wszystko ogarnąć w życiu. ~ Mimo, że ma za sobą trudna przeszłość i stara się nie wracać wspomnieniami do tych wydarzeń to w najmniej oczekiwanych momentach one powracają. Ranią ale przede wszystkim mają duży wpływ na jej decyzję ale też budzą tęsknotę. To właśnie relacją z Wojtkiem staje się dla niej najważniejsza, niestety mimo pożądania i chemii jej przeszłość nie pozwala ruszyć o krok dalej. ~ Wojtek natomiast szczery, ale przede wszystkim świadomy swojego uczucia do Ulki zaskakuje swoją intensywnością uczuciową. Niby swoje dorosłych kochających się ludzi, którzy mogą stworzyć naprawdę piękna miłosną historię nie potrafi przebić dzielącego ich muru. Czy w końcu ich miłość wygra? Czy Ulka poradzi sobie z przeszłością? Co wydarzy się w życiu Wojtka i Uli? ~ Ta historia naprawdę boli i wywołuje skrajne emocje, kurcze nie wiem jakbym się zachowała na miejscu bohaterów. Ulka to kobieta pragnąca wolności ale też niestety złapana w łańcuchy wspomnień. A na jej barki spadają kolejne tragedię o kłopoty. Mimo, iż ta historia jest naprawdę bolesna, a czytelnik odczuwa tytułowe "Rozdarcie" to książkę się naprawdę chłonie. ~ Zakończenie mnie mega zaskoczyło a jednoczenie wycisnęło łzy z oczu. Takiego obrotu spraw się po prostu nie spodziewałam, mam nadzieję że aktorka szybko zaspokoi moją ciekawość kolejnym tomem tej historii. Dzięki tej książce teraz mam inne spojrzenie na zachowanie Uli, a ona jest idealnym przykładem tego, iż za swoje błędy płaci się największą cenę. ~ Koniecznie musicie poznać tę historię, jest ona pełna emocji ale i ciężkich chwil. Autorka ma niesamowity talent do tworzenia takich pięknych a za razem trudnych wątków. Wam polecam tę serię a ja wyczuje kolejnego tomu tel niesamowitej historii. Polecam jeśli chcecie się czegoś nauczyć ale też przemyśleć niektóre sytuacje życiowe. Dziękuję autorce za egzemplarz ❤️
Asia_czyta_książki - awatar Asia_czyta_książki
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Daisy i cesarz. Wszystkie namiętności księżnej Dorota Ponińska
Daisy i cesarz. Wszystkie namiętności księżnej
Dorota Ponińska
Opowieść o Marii Teresie Oliwii Cornwallis-West, znanej światu jako Daisy von Pless, Dorota Ponińska rozpoczyna od nakreślenia gęstej sieci koligacji rodzinnych, które definiowały ówczesną Europę. Kluczowym punktem odniesienia jest tu postać cesarza Wilhelma II Hohenzollerna. Choć Daisy była Angielką, jej małżeństwo z Hansem Heinrichem XV uczyniło ją częścią pruskiej elity, nierozerwalnie związanej z dworem berlińskim. Ponińska z niezwykłą precyzją oddaje paradoks tej relacji: Daisy, spokrewniona z brytyjską arystokracją i bliska sercu króla Edwarda VII, staje się „swatką” pokoju w świecie, w którym jej niemiecki kuzyn, cesarz Wilhelm, coraz wyraźniej dąży do konfrontacji zbrojnej. Te rodzinne powiązania, rozpięte między Londynem a Berlinem, stanowią tragiczny fundament, na którym autorka buduje narrację o kobiecie uwięzionej między dwiema ojczyznami. Książka zasługuje na wysoką ocenę 8/10 przede wszystkim za mistrzowskie połączenie faktów historycznych z intymnym portretem psychologicznym. Ponińska nie tworzy suchej biografii, lecz żywy, pulsujący emocjami obraz epoki fin de siècle. Czytelnik zostaje wrzucony w świat niewyobrażalnego przepychu Książa i Pszczyny, gdzie diamentowe tiary i koronkowe suknie maskują narastające poczucie osamotnienia głównej bohaterki. Autorka doskonale rozumie, że namiętności Daisy nie ograniczały się jedynie do romansów czy poszukiwania miłości w nieudanym małżeństwie. Jej największą pasją była chęć bycia słyszaną w świecie zdominowanym przez mężczyzn oraz głęboka, niemal naiwna wiara, że osobiste relacje z monarchami mogą zapobiec nadchodzącej katastrofie I wojny światowej. Styl autorki jest elegancki, a zarazem lekki, co sprawia, że przez ponad pół tysiąca stron płynie się z dużą przyjemnością. Ponińska z wyczuciem dawkuje detale obyczajowe, opisując nie tylko polityczne intrygi, ale i codzienność Daisy – jej walkę z sztywną etykietą dworską, zaangażowanie w działalność charytatywną oraz bolesne macierzyństwo. Postać cesarza Wilhelma II jest tu nakreślona wielowymiarowo; nie jest on jedynie czarnym charakterem historii, lecz człowiekiem pełnym kompleksów, którego relacja z błyskotliwą Daisy balansuje na granicy fascynacji i irytacji. To właśnie te interakcje, podszyte niewypowiedzianym napięciem, stanowią jeden z najmocniejszych punktów powieści. Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki autorka ukazuje zmierzch starego świata. Daisy von Pless w interpretacji Ponińskiej to postać tragiczna, symbolizująca koniec ery wielkich rodów i beztroskich bali. Wraz z wybuchem wojny, jej świat – zbudowany na herbatkach u królowej Wiktorii i polowaniach z cesarzem – rozpada się nieodwracalnie. Autorka unika jednak taniego sentymentalizmu, stawiając na rzetelność i głębię historyczną. Choć niektóre wątki poboczne mogłyby być nieco bardziej skondensowane, całość stanowi fascynującą lekturę dla każdego miłośnika historii i biografii kobiet nietuzinkowych. "Daisy i cesarz" to nie tylko historia o wielkiej polityce, ale przede wszystkim o cenie, jaką płaci się za odwagę bycia sobą wbrew konwenansom. Dorota Ponińska stworzyła portret kobiety, która mimo posiadania wszystkiego, o czym marzył ówczesny świat, do końca pozostała outsiderką. To lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak osobiste namiętności splatały się z wielką historią, tworząc tkaninę losów, której nitki prowadziły prosto ku okopom Wielkiej Wojny. Powieść zostawia czytelnika z poczuciem melancholii, ale i podziwu dla niezłomnego ducha księżnej, która do końca wierzyła w moc dialogu ponad granicami państw i rodzinnych kłótni.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 2 dni temu
Autobusy pełne pustych miejsc Zuzanna Gajewska
Autobusy pełne pustych miejsc
Zuzanna Gajewska
📖🎧 „Autobusy pełne pustych miejsc” Zuzanna Gajewska Czy kiedykolwiek zastanawialiście się w trakcie podróży autobusem, kim jest osoba stojąca obok albo siedząca naprzeciwko? Jaki ciężar nosi w sobie? Helena niedawno straciła najbliższą przyjaciółkę i często podróżując autobusem, w obcych ludziach szuka choć namiastki jej obecności. Eryk to przystojny wdowiec, który regularnie odwiedza grób żony. Blanka – dziewczynka w stroju jednorożca – kursuje między szkołą, domem a hospicjum. Jest też Mila, która we wtorki i czwartki chodzi na cmentarz, zakładając swoje piękne kapelusze. Każde z nich jest inne, każde nosi w sobie coś innego. Co ich łączy? „Autobusy pełne pustych miejsc” to książka, która w łagodny sposób pozwala nam poznać i zrozumieć różne etapy żałoby. Opowiada o stracie, o tym, jak się z nią pogodzić, ale też – jak się na nią przygotować. Autorka pokazuje bohaterów, którzy mają własne sposoby radzenia sobie z tym, co przynosi los. To historia o smutku, ale opowiedziana lekko, z dużą wrażliwością. To książka, która ściska gardło, by za chwilę rozśmieszyć do łez. Jest jak życie – raz pełne koloru, brokatu i jednorożców, a za chwilę sadza tego jednorożca w holu hospicjum i każe myśleć o tym, kiedy najbliższa osoba odejdzie. Polecam. Wrażliwi – przygotujcie chusteczki. Moja ocena: 8,5/10 #bookreview #autobusypelnepustychmiejsc #zuzannagajewska #wydawnictwoproszynskiiska
zaczytana_mom_of_3 - awatar zaczytana_mom_of_3
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Pogoda pod psem Katarzyna Ryrych
Pogoda pod psem
Katarzyna Ryrych
„To jak będzie z tą wigilią, dźwięczało mu w uszach, gdy zapinał kurtkę. Wyobraził sobie wszystkich, z którymi wymieniał zdawkowe pozdrowienia, ludzi, których w ogóle nie znał i których swoboda go przerażała.” To nie jest książka, w której od pierwszych stron dzieje się coś spektakularnego. I bardzo dobrze.To historia, która po prostu się dzieje – jak życie. Leopold jest świeżo upieczonym emerytem, samotnym człowiekiem, dla którego Wigilia to bardziej dzień straty niż święto. I właśnie wtedy na klatce schodowej pojawia się karton. Mały karton, który wywraca jego cichy, poukładany świat do góry nogami. Bez wielkich słów i bez fajerwerków, ale z konsekwencjami, które powoli zaczynają zmieniać wszystko. Czytając tę książkę, cały czas miałam z tyłu głowy własne doświadczenia. Psy były obecne w moim życiu od zawsze, więc wiele emocji z tej historii było mi bardzo bliskich. I chyba właśnie dlatego tak dobrze się ją czytało. Mając psy przez całe życie wiem, że to nie jest bajka — są obowiązki, zmęczenie i odpowiedzialność. „Pogoda pod psem” nie robi z psa magicznego lekarstwa na wszystkie problemy. Pokazuje raczej, jak obecność drugiej istoty wyciąga człowieka z jego przyzwyczajeń i zmusza do zmiany, nawet jeśli początkowo wcale jej nie chce. Autorka bardzo spokojnie prowadzi tę historię, splatając losy kilku bohaterów, z których każdy niesie swój własny bagaż: samotność, kompleksy, potrzebę bycia zauważonym. To książka o codzienności, o relacjach, które rodzą się powoli, i o tym, że czasem jedno niepozorne wydarzenie potrafi poruszyć więcej, niż się spodziewamy. To ciepła, życiowa historia, idealna na spokojny wieczór — taka, która nie męczy, ale zostawia po sobie coś dobrego. Bo czasem naprawdę największy cud mieści się w małym kartonie. 🐾
marlena_in_bookland - awatar marlena_in_bookland
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Kiedy serce powie dość Marta Kurzawa
Kiedy serce powie dość
Marta Kurzawa
Główna bohaterka Anna zmaga się z problemem mobbingu i kompletnie lekceważącego ją partnera, co przekłada się na jej relacje z przyjaciółmi i rodziną, a także zdrowie psychiczne. Mimo, że kobieta stara się być, a czasami nawet jest asertywna to nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom i wymaganiom toksycznej szefowej. Powoli zaczyna wypalać się zawodowo. Przestaje wierzyć w siebie, w to że w innym środowisku pracy może być jej lepiej, że zasługuje na szacunek i bycie docenioną przez szefową. Boi się dokonać zmiany w swoim życiu. Dodatkowo życie brutalnie otwiera jej oczy, bo pokazuje, że jest zaręczona z mężczyzną, który kompletnie nie liczy się z jej zdaniem, jej potrzebami, a wszelkie kwestie dotyczące ich ślubu omawia ze swoją matką i współpracownicą. Czy Anka zdecyduje się zawalczyć o siebie zarówno na płaszczyźnie zawodowej jak i prywatnej? Czy znajdzie w sobie siłę i wolę do walki? Przekonacie się czytając książkę. Jestem wdzięczna Pani Marcie za to, że zdecydowała się w swojej książce poruszyć ten istotny temat jakim jest mobbing. Niestety zrozumie to tylko ten kto sam go doświadczył bądź osoba, która była przy osobie doświadczajacej mobbingu, albowiem ludziom się wydaje, że ten temat albo nie istnieje albo jest bagatelizowany albo, że się to wyolbrzymia, a ofiara jest zbyt wrażliwa (a nawet przewrażliwiona na swoim punkcie) czy wręcz sobie z niego żartują. Autorka ma ponadto zdecydowanie talent do pisania książek, co się rzadko zdarza u osób bez wykształcenia dziennikarskiego. Potrafi zaciekawić tematem. Przedstawić go prostym, zrozumiałym i przystępnym językiem. Dogłębnie poruszyć. Sprawić, że jesteśmy głodni wiedzy i pragniemy ją zgłębić.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 9 6 dni temu
Kapsuła Wojciech Wójcik
Kapsuła
Wojciech Wójcik
Z pewnością każdy z nas ma swoich ulubionych autorów, po ich książki sięgamy bez większego zastanowienia. Ja też mam kilku. Wśród nich jest Wojciech Wójcik. Dlatego też nie mogłam się doczekać momentu, aż jego "Kapsuła" trafi w moje ręce. Jego książki są charakterystyczne już z samej objętości, chociaż okładki przyciągają również do siebie. Zagadkowy tytuł skojarzył mi się od razu z wydarzeniami z przeszłości. Przeszłość zawsze ma wpływ na teraźniejszość i chociaż czasami wiele tajemnic jest ukrywanych głęboko, to jednak najczęściej wychodzą na jaw w najmniej sprzyjających i nieoczekiwanych okolicznościach. Legionowo to dla mnie również powrót do przeszłości, mam wiele wspomnień ze szkolnych lat. A właśnie w szkole w Legionowie autor umiejscowił fabułę tej powieści. Wszyscy bohaterzy książki realistyczni, tylko jak dla mnie, Justyna - bibliotekarka jest osobą dość specyficzną, nie dało mi się jej polubić. Justyna zajmuje się organizacją obchodów czterdziestej rocznicy szkoły. Tak naprawdę, to została do tego zmuszona. "Ta kapsuła czasu była felerna. Czułam to od samego początku, ale swoje podenerwowanie kładłam na karb stresu. Nie lubię publicznych wystąpień, jednak w tym wypadku niewiele mogłam zrobić. Polecenie dyrektora to rzecz święta. Także dla nauczyciela takiego jak ja, czyli szkolnej bibliotekarki." Może niektórym wydaje się, że taka organizacja rocznicowych uroczystości to nic trudnego, ale gdy robi się to jeszcze pod przymusem, nic nie przychodzi łatwo. Przypadkiem bibliotekarka dowiedziała się o szkolnej kapsule czasu, która została zakopana kilkadziesiąt lat temu. To może być gwóźdź całej imprezy. Zamknięte wspomnienia w kapsule czasu to jak przesłanie z przeszłości... To musiało chwycić? Przynajmniej w teorii. Tym bardziej, że wszyscy lubimy lubimy wracać do wspomnień, a nawet wzruszamy się i ronimy przy nich przysłowiową łezkę. A takie wydarzenia sprzed lat, pokryte kurzem i zapomniane mogą być miłym akcentem na takiej imprezie. Jeden z nauczycieli, który pomaga Justynie w prezentacji ocalałych pamiątek, organizuje projektor, na którym będą wyświetlane stare zdjęcia. Wszystko początkowo idzie bardzo dobrze, ale nieoczekiwanie na jednym ze slajdów jest... naga dziewczyna a właściwie kobieta. Uroczystość zostaje przerwana a Justyna wezwana na dywanik... "Nie wiedziałam jeszcze, że dywanik u szefa to pikuś. Prawdziwe problemy, to najpoważniejsze z poważnych, miały dopiero nadejść. Czaiły się tuż za rogiem." Tylko to nie ona przygotowywała zdjęcia do pokazu. Kto więc to zrobił? Kto podmienił zdjęcia? Justyna podejrzewa uczniów, którzy mieli pomagać w tej prezentacji. Zaczyna prowadzić małe dochodzenie. Gdy w pożarze na terenie szkoły ginie nauczyciel pomagający jej w organizacji imprezy a uczennica przygotowująca slajdy do wyświetlenia zniknęła i nie ma o niej żadnej informacji, wszystko powoli zaczyna wymykać się prostym wytłumaczeniom. Kto i dlaczego zepsuł szkolną uroczystość? Kim była naga kobieta ze zdjęcia? Dlaczego zginął nauczyciel zajmujący się przygotowaniami do tej uroczystości? Gdzie zniknęła sumienna uczennica? Jakie tajemnice ukrywają się w przeszłości? Opowieść wciągnęła mnie tak bardzo, że mimo sporej objętości, książkę przeczytałam w dwa wieczory. Zagadka ciekawa, sporo wątków przeplatających się wzajemnie oraz szkolna atmosfera sprzyjała lekkiej i szybkiej lekturze. Polecam.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 8 1 dzień temu
Jaskółki. Powieść o kobietach mody PRL-u Katarzyna Droga
Jaskółki. Powieść o kobietach mody PRL-u
Katarzyna Droga
Tym razem autorka przenosi nas w świat mody PRL-u, gdzie prekursorki stylu – tytułowe jaskółki – wprowadzały kolory i nowe fasony na ulice Polski, przełamując szaroburą codzienność. Moda ukazana jest tu jako sztuka użytkowa, ale też jako forma walki o indywidualność w systemie, który tej indywidualności nie sprzyjał. Wśród bohaterek znajdziemy zarówno postacie rzeczywiste, jak Graboletta w turbanie czy Lilka, współtworzące Modę Polską, jak i fikcyjne, na czele z młodą modelką Jowitą. Każda z nich próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie pełnym ograniczeń, gdzie nawet wyjazd na zagraniczny pokaz wymagał zgody władz, a paszport był towarem niemal luksusowym. Autorka pokazuje kulisy funkcjonowania mody w realiach socjalizmu, od problemów organizacyjnych, przez ideologiczne naciski, aż po konieczność dopasowania projektów do „patriotycznej wizji”. Nowatorskie pomysły, takie jak damskie spodnie czy spódniczki mini, budziły sprzeciw i kontrowersje. Na szczególną uwagę zasługuje postać Grabowskiej, która idzie jak taran: zdobywa pozwolenia, forsuje swoje pomysły, a jednocześnie sama nie zawsze potrafi zaakceptować wizje młodszego pokolenia. W kontraście do niej stoi Lilka, stawiająca na modę bliższą ludziom, inspirowaną stylem ulicy. Ich podejście do mody wyraźnie się różni: jedna chce ją tworzyć dla wybranych, druga dla każdego. W tle obserwujemy także życie modelek, młodych dziewczyn marzących o miłości i lepszym życiu, które na chwilę mogą poczuć smak świata poza granicami szarej Polski. Nie brakuje tu emocji, ambicji i trudnych wyborów. Choć na co dzień nie interesuję się modą, ta książka całkowicie mnie wciągnęła. To nie tylko opowieść o ubraniach, ale przede wszystkim o ludziach, ich pasji, marzeniach i determinacji. Katarzyna Droga po raz kolejny udowadnia, że potrafi z niezwykłą plastycznością odtworzyć realia minionej epoki i ożywić bohaterów na kartach powieści. Polecam!
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 10 10 dni temu
Tajemnica Ilona Gołębiewska
Tajemnica
Ilona Gołębiewska
Dziś przychodzę do Was z drugą częścią serii "Siostry ze starego Młyna" a mianowicie powieścią pt. "Tajemnica". Bohaterką tej części jest Marysia Złotowska. Jest to zdecydowanie kobieta sukcesu, żyjąca w szczęśliwym związku z Davidem. Pewnego dnia jednak się coś sypie, w skutek błędu w firmie Marysia zostaje oddelegowana do filii swojej firmy w swoim rodzinnym mieście. David zaczyna wyjeżdżać do Londynu, by rozszerzyć swoje pracowe perspektywy co wiąże się z tym, że para coraz bardziej się od siebie oddala. W dodatku kobieta poprzez przepracowanie podupada na zdrowiu. Jedyne ukojenie Marysia znajduje w Mlynarzówce w swych rodzinnych stronach, z rodziną, której może zwierzyć się ze wszystkich swoich problemów i tajemnic. Tam też odnawia kontakt z ciocią Matyldą, która się od rodziny oddaliła, a dzięki cioci poznaje intrygującego i bardzo tajemniczego Jakuba, z którym zaczyna ją łączyć przyjacielska relacja... Marysia obiera sobie również za cel pogodzenie Matyldy z siostrą Martą, z którą od dawna są zwaśnione.. A na strychu podczas poszukiwania wspomnień odkryje, że to autentyczność jest w dzisiejszych czasach wspaniałą cechą a nie jak dotąd myślała perfekcja w której ona osobiście tkwi a która odbiera jej szczęście. Czy ta poukładana kobieta pozwoli sobie na to by stoczyć walkę o siebie, o swoje uczucia, o swoją godność? Czy będzie w stanie zacząć swoje życie od nowa? I czy cele, które sobie postawiła zostaną spełnione? Aby się dowiedzieć musicie koniecznie przeczytać to cudeńko ❤️🌸 Piękna, pachnąca chlebem, pełna pięknych momentów, cudownych rodzinnych relacji powieść o tym, że aby odnaleźć siebie najpierw trzeba coś stracić ale później spotkać nas może coś równie wspaniałego. Ponieważ "Dom to nie adres ale miejsce gdzie wreszcie każdy może być sobą - ze wszystkim co niewygodne, kruche i prawdziwe." Polecam 🩷🩷🩷
dagusia_daguska - awatar dagusia_daguska
oceniła na 9 8 dni temu

Cytaty z książki Popielate słońca

Więcej
Żaneta Pawlik Popielate słońca Zobacz więcej
Żaneta Pawlik Popielate słońca Zobacz więcej
Więcej