Tajemnica

Okładka książki Tajemnica
Ilona Gołębiewska Wydawnictwo: Muza Cykl: Siostry ze Starego Młyna (tom 2) literatura obyczajowa, romans
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Siostry ze Starego Młyna (tom 2)
Data wydania:
2025-10-29
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-29
Język:
polski
ISBN:
9788328738089
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tajemnica w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tajemnica

Średnia ocen
7,9 / 10
55 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
420
420

Na półkach:

Dziś przychodzę do Was z drugą częścią serii "Siostry ze starego Młyna" a mianowicie powieścią pt. "Tajemnica".

Bohaterką tej części jest Marysia Złotowska. Jest to zdecydowanie kobieta sukcesu, żyjąca w szczęśliwym związku z Davidem. Pewnego dnia jednak się coś sypie, w skutek błędu w firmie Marysia zostaje oddelegowana do filii swojej firmy w swoim rodzinnym mieście. David zaczyna wyjeżdżać do Londynu, by rozszerzyć swoje pracowe perspektywy co wiąże się z tym, że para coraz bardziej się od siebie oddala. W dodatku kobieta poprzez przepracowanie podupada na zdrowiu. Jedyne ukojenie Marysia znajduje w Mlynarzówce w swych rodzinnych stronach, z rodziną, której może zwierzyć się ze wszystkich swoich problemów i tajemnic. Tam też odnawia kontakt z ciocią Matyldą, która się od rodziny oddaliła, a dzięki cioci poznaje intrygującego i bardzo tajemniczego Jakuba, z którym zaczyna ją łączyć przyjacielska relacja... Marysia obiera sobie również za cel pogodzenie Matyldy z siostrą Martą, z którą od dawna są zwaśnione.. A na strychu podczas poszukiwania wspomnień odkryje, że to autentyczność jest w dzisiejszych czasach wspaniałą cechą a nie jak dotąd myślała perfekcja w której ona osobiście tkwi a która odbiera jej szczęście. Czy ta poukładana kobieta pozwoli sobie na to by stoczyć walkę o siebie, o swoje uczucia, o swoją godność? Czy będzie w stanie zacząć swoje życie od nowa? I czy cele, które sobie postawiła zostaną spełnione? Aby się dowiedzieć musicie koniecznie przeczytać to cudeńko ❤️🌸

Piękna, pachnąca chlebem, pełna pięknych momentów, cudownych rodzinnych relacji powieść o tym, że aby odnaleźć siebie najpierw trzeba coś stracić ale później spotkać nas może coś równie wspaniałego.

Ponieważ "Dom to nie adres ale miejsce gdzie wreszcie każdy może być sobą - ze wszystkim co niewygodne, kruche i prawdziwe." Polecam 🩷🩷🩷

Dziś przychodzę do Was z drugą częścią serii "Siostry ze starego Młyna" a mianowicie powieścią pt. "Tajemnica".

Bohaterką tej części jest Marysia Złotowska. Jest to zdecydowanie kobieta sukcesu, żyjąca w szczęśliwym związku z Davidem. Pewnego dnia jednak się coś sypie, w skutek błędu w firmie Marysia zostaje oddelegowana do filii swojej firmy w swoim rodzinnym mieście....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł Tajemnica na półkach głównych
  • 58
  • 34
  • 4
26 użytkowników ma tytuł Tajemnica na półkach dodatkowych
  • 16
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Ilona Gołębiewska
Ilona Gołębiewska
ILONA GOŁĘBIEWSKA - przez czytelników okrzyknięta „prawdziwą mistrzynią emocji”. Każda napisana przez nią książka niemal natychmiast zyskiwała status bestsellera. Zaskakujące zwroty akcji, wielowątkowa fabuła, świetnie nakreślone sylwetki bohaterów i barwny język narracji, gwarantują znakomitą lekturę. W wieku pięciu lat postanowiła, że w przyszłości będzie uczyć oraz pisać książki. Pracowała jako wykładowca na uczelni, w korporacji, prowadziła warsztaty i szkolenia. Nabyte doświadczenie, spotkani ludzie, zasłyszane historie są dla niej inspiracją do pisania powieści. Mieszka w Warszawie, ale gdy tylko może ucieka na mazowiecką wieś. Uwielbia pracę z ludźmi, długie podróże do zapomnianych miejsc, czytanie książek po nocach oraz zapach świeżej kawy o poranku. Prowadzi stronę autorską www.ilonagolebiewska.pl
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Była sobie radość Katarzyna Michalak
Była sobie radość
Katarzyna Michalak
Drogi Czytelniku... Wiem, że to nie ten czas, nie te święta, lecz zapraszam na kolejną recenzję pozycji o tematyce świąt Bożego Narodzenia. Wzajemna pomoc? Oczywiście. Wyjazd? Tak. Odwaga, siła? Jasne, i są bardzo ważne. Determinacja? Będzie. Pewna niezwykła podróż? Jasne. Strach? Obecny. Problemy? Niestety. Samotność? Uhum... Święta Bożego Narodzenia? Obecne. Pewna choroba? Będzie. Strata? Cóż... Ciągła walka? Niestety. Pewien wypadek? Tak. Naprawdę trudne decyzje? Jasne. Hazard? Znajdzie się... Cud? A jakże... Kłótnie? Czasami... Między innymi właśnie to znajdziemy w książce Katarzyny Michalak pod tytułem „Była sobie radość”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, odsyłam do lektury, książki oczywiście. Wspaniale było przenieść się do świata małego psiaka Bajki, Stelli, Bastiana, Loli, Marka, Teresy, Kazimierza, Marty, Tomasza, Agnieszki, Stanisława, Julii, Kasi, Marianny, Milki (Kamili), Michała, Zosi, Pawła, Aleksandra, Leona i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i interesujący. Czy kogoś polubiłam? Tak, całkiem sporo person, między innymi Stellę, jej ojca, Bastiana, jego kolegów i oczywiście Biajkę. Niestety nie mogę tego powiedzieć przykładowo o Loli. Oni mnie bardzo denerwowała (dobra, to wręcz niedopowiedzenie), ja wiele rozumiem, ale... Dobra, już milczę, nie chcę zdradzać za dużo. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja rozkręca się dość szybko. Nie zmienia się to do samego końca. Autorka serwuje nam emocje naprawdę sporymi porcjami. Trochę brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji (nie o nie tu jednak chodzi), lecz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Bajka, Stella i Bastian, już nie. Po trzecie, styl. Książka, tak jak inne powieści autorki, napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego, to uprzyjemnia i przyśpiesza czytanie. Daję za to plusika. Po czwarte, układ. Historię poznajemy tak naprawdę na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to perypetie Stelli i jej rodziny, a druga to przygody Bajki po pewnym wydarzeniu (oczywiście nie zdradzę jakim). Bardzo mi się to podobało. Autorka fajnie to wszystko poprowadziła. Leci za to następny plusik. Oczywiście przez wszystkie strony kibicowałam Bajce (ciągle wierzyłam, że wróci do domu) i Stelli. Po piąte, święta Bożego Narodzenia. Były tu obecne, choć nie grały pierwszych skrzypiec. Ostatnio w moim życiu nie dzieje się za dobrze, taka historia była mi potrzebna. Dziękuję autorce za to. Po szóste, zakończenie. Cóż, powiem jedno, cieszę się, że jest właśnie takie. Inne by tu zdecydowanie nie pasowało, z innego byłabym wręcz niezadowolona. Powieść zdecydowanie jest lekką lekturą do poduszki. Opowieść pokazuje, że determinacja jest naprawdę potężnym narzędziem w dążeniu do danego celu, jednak i ona ma swoją cenę, często bardzo wysoką... Książka praktycznie czyta się sama. Historia bardzo mnie wciągnęła, sprawiła, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do końca. Autorce bardzo dziękuję za kolejną przygodę. Była to jak do tej pory moja ulubiona powieść autorki. Ogólna ocena - 8/10. :) POLECAM, POLECAM, POLECAM. Pozdrawiam, Iza.
Izulka - awatar Izulka
oceniła na 8 20 godzin temu
Cuda na śniegu Joanna Szarańska
Cuda na śniegu
Joanna Szarańska
Wiem, że już wiosna zagląda do nas nieśmiało i książka , która przenosi na w śnieżne klimaty jest może w tej chwili nietrafiona. Niemniej trafiła właśnie teraz w moje ręce, więc tak na pożegnanie zimy, mała recenzja. Tym bardziej, że powieść zasługuje na uwagę i tych kilka słów. Powieść Joanny Szarańskiej mimo mroźnego tytułu, jest pełna ciepła. Bardzo łatwo przenosi czytelnika do pensjonatu Bajka, gdzie razem z bohaterami szukamy magii świąt i spadku (którego nie ma). Właścicielem Bajki jest Aleksander, który stracił serce do pensjonatu wraz ze śmiercią ukochanej żony Małgosi. Z rodziną nie utrzymuje kontaktu, jest raczej odludkiem unikającym ludzi i świąt, które tak bardzo uwielbiała jego żona. Wyjątkiem jest ciotka Emilia, która stara się, by pensjonat odzyskał dawny blask. Jest jedyną osobą z rodziny, którą Aleksander toleruje. Gdy znów zbliżają się święta okazuje się, że do Czterech Mostów zjeżdżają spadkobiercy, mający chrapkę na Bajkę. A wszystko przez ogłoszenie w gazecie, które tak naprawdę nie wiadomo, kto dodał. Robi się ogromne zamieszanie. Aleksander jest wściekły, jego bratanek Zygmunt już snuje plany przebudowy, bratanica zaś jako miłośniczka kotów marzy o pensjonacie dla tychże czworonogów. Natomiast mała Ania odkrywa, że Bajka jest miejscem magicznym i potrafi spełniać życzenia. Czy tylko na pewno wszystkie? Jedno jest pewne, każdy otrzyma to, na co zasługuje. Niektórzy coś zrozumieją, a niektórzy coś stracą. "Cuda na śniegu" to bardzo odprężająca i pozytywna lektura. Czyta się szybko i z zainteresowaniem. Polecam z czystym sumieniem.
Kasia Sapierzyńska - awatar Kasia Sapierzyńska
oceniła na 8 29 dni temu
Idealne zakończenie Moira Macdonald
Idealne zakończenie
Moira Macdonald
"Idealne zakończenie" to książka która zostało określona jako komedia romantyczna. Dla mnie była to zwykła, niespieszna literatura obyczajowa. Nie wywołała we mnie wybuchów śmiechu, ani porywów serca. Liczyłam na więcej humoru i romansu. Przez co nie zadowoliła mnie ta książka w pełni bo troszkę inne miałam do niej oczekiwania. Co nie znaczy, że książka była zła. Pomysł na historię był świetny, jednak według mnie nie został w pełni wykorzystany. Akcja książki dzieje się głównie w księgarni, pomiędzy książkami. Jest spokojna, aż momentami za bardzo. Opiera się głównie na wymianie listów, które pojawiają się jak dla mnie za rzadko. Włączenie do tej książki wątku filmowego miało dodatkowy potencjał, który nie został wykorzystany.. a szkoda. Autorka przedstawiła historie z perspektywy trzech głównych bohaterów i dodała parę rozdziałów z punktu widzenia innych pracowników. Takie zabiegi zawsze są ciekawe. Zabrakło jednak w tych osobach charakteru, aby podkręciły bardziej tę historię. Dopiero pod koniec zaczyna dziać się więcej. Muszę więc przyznać, że zakończenie było idealnie i bardzo mi się podobało. "Idealne zakończenie" to książka dla osób, które chcą czegoś spokojnego. Które lubię czytać o uczuciach, książkach i o tym jak pomyłki lub przypadki łączą ludzi. Mnie jednak ta historia nie porwała i wyjątkowo długo ją czytałam. Może po prostu miałam zbyt duże oczekiwania i nie był to odpowiedni czas na nią. Musicie więcej sami sprawdzić jak Wam przypadnie do gustu.
_biblio_teczka - awatar _biblio_teczka
oceniła na 6 30 dni temu
Rozdroża Karolina Wilczyńska
Rozdroża
Karolina Wilczyńska
Emilia po latach wraca w rodzinne strony, gdzie kupuje stary dom z ogrodem. Ma niezwykłą pasję - czyta z kart tarota i potrafi dostrzec znacznie więcej niż inni. Jej sąsiadka Zosia właśnie napisała maturę i teoretycznie cały świat stoi przed nią otworem. Dziewczyna jednak z niepokojem czeka na wyniki egzaminów i nie jest pewna, co przyniesie jej przyszłość. Co sprawi, że ich losy się połączą? Książka jest pełna emocji towarzyszących jej bohaterkom. Poznajemy Zosię, która powinna cieszyć się nadchodzącą przyszłością, jednak wcale tak nie jest. Dziewczyna jest przekonana, że wyniki matury zadecydują o całym jej życiu. Jej rodzice zawsze dbali o to, by miała wszystko, czego potrzebuje do nauki - dodatkowe korepetycje, wsparcie i stałą kontrolę postępów. Po maturze są pewni, że córka bez problemu dostanie się na najlepszą uczelnię. Jednak w życiu nie wszystko układa się tak, jak tego oczekujemy. W jednej chwili świat Zosi się rozpada, gdy otrzymuje wyniki. Presja, którą cały czas odczuwała ze strony rodziców i otoczenia, wcale jej nie pomaga - wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej pogłębia jej uczucie porażki. I właśnie w tym najtrudniejszym momencie pojawia się dość tajemnicza sąsiadka Emilia. Gdy kolejne wydarzenia sprawiają, że Zosia coraz bardziej czuje się przytłoczona i samotna los prowadzi ją do ogrodu sąsiadki. To tam dochodzi do chwili, która mogła skończyć się tragicznie. Na szczęście Emilia pojawia się w odpowiednim momencie dzięki małemu rudemu kotkowi. Sąsiadka daje Zosi coś, czego wcześniej jej brakowało - spokój, zrozumienie i nadzieję, że nawet gdy wszystko stracone, zawsze można odnaleźć nową drogę. To poruszająca historia o presji, oczekiwaniach i o tym jakie to wszytko może przynieść skutki. Autorka pokazuje jednak i daje nam nadzieję, że nawet w najtrudniejszych momentach mogą pojawić się ludzie, którzy pomogą spojrzeć nam z innej perspektywy. Opowieść również o wsparciu, zrozumieniu i o tym, że jedna rozmowa czy życzliwy gest potrafią zmienić naprawdę wiele. Czasem wystarczy ktoś, kto po prostu wysłucha i pokaże, że każda droga może prowadzić do czegoś dobrego - nawet jeśli na początku jest inaczej, niż to sobie wyobrażaliśmy. Polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią historie pełne emocji, życiowych refleksji i bohaterów, z którymi łatwo się utożsamić. O tej opowieści nie tak łatwo zapomnieć.
Klaudia - awatar Klaudia
oceniła na 8 22 dni temu
Wzgórze Aniołów Magdalena Kordel
Wzgórze Aniołów
Magdalena Kordel
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗮ł𝗲 𝗴𝗲𝘀𝘁𝘆, 𝘄𝗶𝗲𝗹𝗸𝗮 𝗺𝗼𝗰 Są takie książki, które otwierają się jak drzwi do świata, w którym od razu czuję się u siebie. 𝑊𝑧𝑔ó𝑟𝑧𝑒 𝑎𝑛𝑖𝑜łó𝑤 Magdaleny Kordel to właśnie taka opowieść, ciepła i poruszająca, pełna ludzkich emocji, nadziei i drugich szans. Od pierwszych stron otuliła mnie spokojem, choć pod powierzchnią kryje się ból, tęsknota i pragnienie odnalezienia własnego miejsca w świecie. To historia, która przypomina, że nawet z najtrudniejszych doświadczeń może wyrosnąć coś dobrego, jeśli tylko pozwolimy sobie uwierzyć w ludzi i w dobro, które w nich mieszka. Opowieść Magdaleny Kordel emanuje ciepłem i emocjami, które poruszają najczulsze struny serca. Pokazuje, że każdy koniec otwiera drzwi do czegoś nowego i wartościowego, trzeba tylko odważyć się zrobić pierwszy krok. Czytałam ją z prawdziwą radością, a ciekawość sprawiała, że z każdą stroną coraz bardziej chciałam poznać zakończenie tej historii. „Strony Strun” to lokal prowadzony przez ekscentryczną starszą panią, Lolę. Miejsce to pełni rolę kawiarni, księgarni i klubu jazzowego, a wkrótce połączy losy przypadkowych ludzi. To jesienne przytulisko na wszystkie pory roku, bo właśnie jesienią łatwiej oswaja się z rozpaczą. To miejsce wspomnień, tęsknoty za młodością i pociechy na wszelkie bolączki. Nie ma znaczenia, gdzie się znajduje, bo tak naprawdę to Lola jest jego sercem, azylem i lekarstwem na samotność. Miłość bywa czasem przereklamowana, lecz przyjaźń pozostaje uczuciem stałym i niezawodnym, któremu można w pełni zaufać. Lola jest człowiekiem dobrym i życzliwym, otwartym na wszystkich i gotowym dzielić się swoim dobrem. Początkowo czułam lekkie zagubienie, gdy wszystkie postacie znalazły się w „Stronach Strun”. Nie byłam pewna, jaką rolę każda z nich odegra w tej historii i co je ze sobą łączy. Z czasem okazało się, że w pozornej przypadkowości kryje się głęboki sens. Aniela przyjeżdża do Warszawy po sprzedaży domu, w którym spędziła wiele lat swojego życia. To dla niej początek nowego rozdziału i próba odnalezienia siebie. Jagoda, uwikłana w toksyczny związek, szuka tu choćby chwili wytchnienia. Towarzyszy jej sześcioletni synek Staś, który każdego wieczoru prosi świętego Mikołaja o bezpieczny dom dla siebie i mamy. Martyna opuszcza Szydłów po tym, jak jej pazerny narzeczony nie pojawia się w urzędzie stanu cywilnego, a jego rodzice wyrzucają ją z pracy. Ucieka do Warszawy, licząc na spokój i anonimowość, i dzięki przyjacielowi Wiktorowi znajduje pracę w „Stronach Strun”, gdzie on sam odnalazł swoje bezpieczne miejsce. Rysiu, zakapior z warszawskiej Pragi o wyglądzie łobuza, ale ze złotym sercem, powtarza, że wszystko jest po coś. Każda z tych postaci niesie w sobie ciężar doświadczeń, ale też potrzebę miłości i nadziei. Aniela nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak bardzo jej przyjazd odmieni życie wielu ludzi, nie tylko jej samej. 𝑊𝑧𝑔ó𝑟𝑧𝑒 𝑎𝑛𝑖𝑜łó𝑤 to słodko-gorzka historia, raz smutna, raz zabawna, rozświetlona błyskotliwymi dialogami między Lolą a Anielą. Nie brakuje w niej odrobiny magii, bo choć to powieść świąteczna, jej przesłanie jest ponadczasowe. Każdy z nas ma swojego ziemskiego anioła, kogoś, kto pojawia się wtedy, gdy najbardziej go potrzebujemy. Aniela stała się aniołem dla wszystkich, podobnie jak Lola, i to w sposób zupełnie nieoczekiwany. 𝑊𝑧𝑔ó𝑟𝑧𝑒 𝑎𝑛𝑖𝑜łó𝑤 przedstawia ludzi, którzy pomagają innym nie z obowiązku, lecz z potrzeby serca. Każdy z nich działa inaczej, ale nie potrzebuje planu, by po prostu czynić dobro. To opowieść o tym, jak trudno być sprawiedliwym w świecie, w którym nie każdy ma równe szanse. Los często prowadzi nas w miejsca, których się nie spodziewamy, i stawia na naszej drodze ludzi, którzy pojawiają się niczym ciche anioły w chwilach największej potrzeby. Zbliżające się święta sprawiły, że nawet drobne spotkania nabrały wyjątkowego znaczenia, a to, co wydawało się niemożliwe, stało się realne. Aniela, opuszczając starą willę, zdecydowała się rozpocząć nowy rozdział życia. Przyjechała do Warszawy, by spotkać się z Lolą, oddaną przyjaciółką i właścicielką niezwykłej kawiarni „Strony Strun”. To właśnie tu poznaje Jagodę i jej małego synka. Staś wyznaje Anieli, że każdego wieczoru prosi świętego Mikołaja o bezpieczny dom dla siebie i mamy. Dzięki Anieli i Loli Jagoda, która długo nie dopuszczała do siebie myśli o odejściu od oprawcy, w końcu podejmuje radykalne kroki, by ocalić syna. Niebagatelne znaczenie w tej historii ma również Rysiu, o którym autorka pisze, że trudno być kryształowym i trzymać się prawa, gdy nie ma się gdzie spać i co jeść. 𝑊𝑧𝑔ó𝑟𝑧𝑒 𝑎𝑛𝑖𝑜łó𝑤 to ciepła i pełna refleksji historia o tym, że zakończenie jednego etapu życia może otworzyć drogę do czegoś nowego. Akcja powieści zaczyna się we wrześniu, „miesiącu odnajdywania zagubionych dróg”, a lekkie nuty melancholii towarzyszą bohaterom stojącym przed ważnymi wyborami. Autorka uważnie obserwuje ich codzienne troski i decyzje, pokazując towarzyszące im emocje i potrzebę bliskości. A kończy się w grudniu, „w miesiącu krótkich dni, czasu łączenia starego z nowym”, gdy nadeszła Wigilia, nieśpiesznie i we właściwym czasie, a wszyscy zebrali się w domu, który stał się dla nich prawdziwym azylem. 𝑊𝑧𝑔ó𝑟𝑧𝑒 𝑎𝑛𝑖𝑜łó𝑤 to nie jest opowieść o wielkich cudach, lecz o małych gestach, które mają moc odmieniać codzienność. Magdalena Kordel przypomina, że prawdziwe anioły istnieją. To są ludzie, czasem zupełnie obcy, którzy wyciągają rękę, ofiarowując pomoc, dobre słowo i nadzieję. Ta książka to historia o miłości, przyjaźni i odwadze, które potrafią dodać siły i otuchy w najtrudniejszych momentach. Autorka w subtelny sposób ukazuje, że więzi między kobietami mają ogromną moc, a zwykłe słowo, drobny gest czy sama obecność mogą zapoczątkować coś pozytywnego, a czasem całkowicie odmienić bieg wydarzeń. Ten motyw kobiecej solidarności i wzajemnego wsparcia zrobił na mnie ogromne wrażenie. Takich historii bardzo nam potrzeba. To nic, że Wigilia już dawno za nami, bo cuda mogą zdarzać się przez cały rok. Cudem jest człowiek, miłość i troska o innych. Magię świąt można zatrzymać w codzienności, w prostych gestach, wspólnym gotowaniu, przytuleniu, byciu ze sobą i dla siebie. W miłości. 𝐶𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘 𝑝ł𝑎𝑐𝑧𝑒 𝑖 𝑟𝑜𝑧𝑝𝑎𝑐𝑧𝑎 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑤𝑡𝑒𝑑𝑦, 𝑘𝑖𝑒𝑑𝑦 𝑚𝑎 𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒 𝑛𝑎𝑑𝑧𝑖𝑒𝑗ę. 𝐾𝑖𝑒𝑑𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑎 ż𝑎𝑑𝑛𝑒𝑗 𝑛𝑎𝑑𝑧𝑖𝑒𝑖, 𝑟𝑜𝑧𝑝𝑎𝑐𝑧 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑏𝑖𝑒𝑟𝑎 𝑝𝑜𝑠𝑡𝑎ć 𝑠𝑡𝑟𝑎𝑠𝑧𝑙𝑖𝑤𝑒𝑔𝑜 𝑠𝑝𝑜𝑘𝑜𝑗𝑢.
Gala - awatar Gala
oceniła na 9 2 miesiące temu
Pogoda pod psem Katarzyna Ryrych
Pogoda pod psem
Katarzyna Ryrych
💙 "Pogoda pod psem" to powieść, która skłania do refleksji i zatrzymania się na chwilę. Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, jak ogromne znaczenie w życiu mają rozmowa i bliskość. Jak często ludzie są ze sobą, a jednak żyją osobno. Zamknięci w swoich myślach, niedopowiedzeniach i lękach. A przecież tak wiele zależy od nas ! Od tego, czy zdecydujemy się zawalczyć o zmianę, czy zostaniemy w tym, co znane, nawet jeśli wiemy, że nie przyniesie nam to szczęścia. 💙 Książka przypomina, że zawsze jest dobry moment na zmiany. Czasem warto zrobić krok wstecz, jeśli prowadzi on w stronę spokoju i spełnienia. Zachęca, by żyć pełniej, być dla siebie życzliwym i otwartym na drugiego człowieka, nie oglądając się na opinie innych. 💙 W powieści poznajemy m.in. Leopolda, który w Wigilię znajduje na klatce schodowej pudełko z czterema szczeniętami i postanawia znaleźć dla nich nowe domy. Towarzyszymy także Filipowi- samotnemu mężczyźnie, który powoli traci nadzieję na poznanie kogoś bliskiego. Los jednak stawia na jego drodze Agatę i między nimi niemal od razu rodzi się nić porozumienia.🐾 💙 Autorka pokazuje, jak obecność drugiego człowieka i miłość potrafią zmienić spojrzenie na świat. Obserwujemy przemianę bohaterów i ich powolne otwieranie się na szczęście, które często jest bliżej, niż się wydaje. 💙 Historia niesie wiele ważnych wartości, ale w pewnym momencie stała się dla mnie nieco męcząca. Bywała zbyt przesłodzona, a niektóre sceny i dialogi wydawały się mało realistyczne, wręcz absurdalne. 💙 Mimo to "Pogoda pod psem" to ciepła, pełna nadziei historia, przy której można zapomnieć o troskach dnia codziennego i po prostu spędzić miły czas. Polecam ją szczególnie osobom, które cenią powieści o relacjach międzyludzkich, przemianie i małych codziennych cudach.
Migotka - awatar Migotka
oceniła na 6 6 godzin temu
Znaki naszego losu Agnieszka Krawczyk
Znaki naszego losu
Agnieszka Krawczyk
Przed wami już tom trzeci cyklu ,,Zwyczajna magia" i wciąż nie mogę się nadziwić jak miła w odbiorze może być książka. Naprawdę napisana jest bardzo naturalnie, wydarzenia potrafią być autentyczne a postacie mądre, waleczne i lekko niepewne, w zależności kogo dana cecha dotyczyła. Pomiędzy tym wszystkim, co się u nich dzieje, a uwierzcie mi, że wcale kolorowo tutaj nie jest, spodobały mi się mądre przekazy, które ktoś do kogoś wypowiadał. Chodziło o to, że nikt nie zmieni swojego myślenia dopóki sam nie zauważy, że robi coś źle. Nie można nikogo naprostować samą rozmową, jeśli on nie widzi niczego złego w tym, co się z nim dzieje. Wszelkie techniki rozwijania są tylko dla tak zwanych przebudzonych, czyli ludzi, którzy potrafią zauważyć chwilę obecną. Jeśli choć raz zastanowili się jak to wszystko działa na tym świecie, że z małego ziarenka powstaje drzewo, ciężki maszyny potrafią latać, a my sami nie jesteśmy sobą, tylko duszą w ciele, którym możemy kierować. Takie osoby się tutaj pojawiają, a pomiędzy nimi inne, wycofane, takie bez celu w życiu. Jednak są też i takie, które na przekór wszystkiemu chcą odnawiać stare budownictwa, bo widzą w tym swój cel. Mają wizję i dążą do jej spełnienia. Oczywiście nie każdy będzie tutaj przychylny, już nie mówiąc o tym, że zawartość portfela będzie interesowała tutaj więcej osób aniżeli samego jego właściciela. Mamy tutaj też dobry przykład tego jak inni potrafią manipulować drugimi i znają chwyty, by wyprowadzić ich z równowagi. Rodzic nie zawsze świeci tutaj przykładem i tak naprawdę trudno wychwycić dlaczego. Czyżby zazdrość lub niewykorzystany czas własny tak bardzo był bolesny, by podrzucić wszystko co złe tak naprawdę do swojego gniazda? Ktoś też ładnie powiedział, że każdy zasługuje na szczęście w odwecie na to, że tylko nieliczni go dosięgają. Ja już wiem, że to nasz sposób myślenia wpływa na to co myślimy i gdzie kierujemy swoją uwagę. Są tutaj postacie, co znają prawdy życiowe i będą delikatnie chciały je pokazać innym, jednak jak świat szeroki i głęboki, to zawsze zależy, czy te słowa niczym ziarno trafią na żyzną glebę. Myślę, że większości z nich udało się tutaj dojrzeć, a to zdecydowanie na plus. Czytamy ją na spokojnie, choć bywa i żywiołowo. Zdecydowanie promowane jest tutaj piękno i dążenie do celu. Takie opowieści czyta mi się najmilej:-)
przyrodazksiążką Przespolewska - awatar przyrodazksiążką Przespolewska
oceniła na 10 20 dni temu
Dzieci wierzby Małgorzata Stasiak
Dzieci wierzby
Małgorzata Stasiak
„Dzieci Wierzby” to książka, po którą sięgnęłam z ciekawości, ale już po kilku stronach poczułam, że to będzie historia z tych bardziej emocjonalnych i refleksyjnych. To nie jest lekka opowieść na jeden wieczór, tylko taka, przy której trzeba się zatrzymać i naprawdę wejść w świat bohaterów. Od początku czuć, że autorka skupia się przede wszystkim na ludziach, ich przeżyciach i na tym, jak przeszłość potrafi wpływać na całe życie. Najbardziej podobało mi się to, że w tej książce bardzo dużo miejsca jest poświęcone relacjom między bohaterami. Nie ma tu pośpiechu, wszystko rozwija się spokojnie, ale właśnie dzięki temu można lepiej zrozumieć postacie i to, co czują. Lubię takie historie, w których emocje nie są przerysowane, tylko pokazane w naturalny sposób. Podczas czytania kilka razy miałam wrażenie, że to nie jest tylko fikcja, ale coś, co mogłoby wydarzyć się naprawdę. Klimat tej książki jest momentami trochę nostalgiczny, momentami smutny, ale jednocześnie bardzo prawdziwy. To taka opowieść o rodzinie, o wspomnieniach i o tym, jak wydarzenia z przeszłości potrafią wracać nawet po wielu latach. Czytając, miałam wrażenie, że historia powoli odsłania kolejne warstwy i z każdym rozdziałem widać więcej, rozumie się więcej i zaczyna patrzeć na bohaterów inaczej niż na początku. Bardzo podobało mi się też to, że postacie nie są idealne. Każdy ma swoje błędy, swoje tajemnice i swoje decyzje, które nie zawsze były dobre. Dzięki temu całość wydaje się bardziej wiarygodna. Kilka razy złapałam się na tym, że zaczynam się zastanawiać, jak ja zachowałabym się w podobnej sytuacji i czy potrafiłabym poradzić sobie z tym, z czym muszą mierzyć się bohaterowie. To jedna z tych książek, które czyta się spokojnie, bez pośpiechu, ale które zostają w głowie na długo po skończeniu. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji, ale są emocje, wspomnienia i takie momenty, które zmuszają do refleksji. Lubię takie powieści, bo mam wrażenie, że zostawiają coś więcej niż tylko samą historię. „Dzieci Wierzby” to dla mnie książka z duszą trochę smutna, trochę ciepła, bardzo życiowa. Taka, którą najlepiej czytać wtedy, kiedy ma się ochotę na coś spokojniejszego, ale jednocześnie poruszającego. Jestem ciekawa, czy ktoś z Was też czytał tę książkę i jakie macie wrażenia. Też odebraliście ją jako taką cichą, ale bardzo emocjonalną historię, czy widzieliście w niej coś zupełnie innego? #ksiazka #czytam #recenzjaksiazki #dzieciwierzby #malgorzatastasiak #powiescobyczajowa #ksiazkazdusza #lubieczytac #bookstagram #czytambolubie
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na 10 8 dni temu
Świeć gwiazdeczko mała, świeć Ewa Formella
Świeć gwiazdeczko mała, świeć
Ewa Formella
Zastanawiam się, czy tylko ja nucę tytuł tej książki gdy go czytam? “Świeć gwiazdeczko mała świeć” to jedna z moich ulubionych pastorałek z dzieciństwa, a że wykonanie kojarzy mi się głównie z zespołem Arka Noego, to od razu nasunęła mi się myśl, że w książce będą dzieci… nie myliłam się. Magda i Krystian już dawno stracili nadzieję na własne dziecko, zdecydowali się więc na adopcje. Tuż przed świętami otrzymują z pobliskiego domu dziecka zaskakującą propozycję. Niedawno do placówki trafiła 4 rodzeństwa,ich ojciec trafił do szpitala po poważnym wypadku, a najstarsza dziewczynka ma dopiero szesnaście lat, więc nie może zająć się młodszymi. Każde z dzieci jest inne i wyjątkowe. Na początku małżeństwo nie jest przekonane, co do podjęcia się opieki nad dziećmi. Ich sumienia jednak nie pozwalają, na to by rodzeństwo zostało rozdzielone. Tak zaczyna się ich wspólne życie. Nie wiadomo jak dużo czasu dzieci spędzą w domu Kozielskich, jednak Magda postanawia cieszyć się każdym dniem i podarować młodym Banachom jak najwięcej ciepła. Mnóstwo tradycji świątecznych, pomysłów na dekoracje handmade, znajdziemy w książce nawet przepis albo raczej dokładną instrukcję stworzenia tradycyjnego piernika. Cudownie czytało mi się tak przemyślaną i dobrze skonstruowaną książkę, jest w niej dużo emocji i tych pozytywnych, i tych bardziej bolesnych. Każdy z bohaterów ma pewien bagaż, który czasem naprawdę ciężko nieść. Najpiękniejsza jednak była nadzieja, która wlewa się w serce czytelnika dzięki lekturze. ♥️
Magdajaros03 - awatar Magdajaros03
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Miałeś się nigdy nie pojawić Ewelina Dobosz
Miałeś się nigdy nie pojawić
Ewelina Dobosz
„Miałeś się nigdy nie pojawić” to książka, która od początku mnie zaciekawiła i wciągnęła bardziej, niż się spodziewałam. To nie jest lekka historia. Bohaterowie mają za sobą sporo przeżyć i to czuć praktycznie od pierwszych stron. Ten ich bagaż doświadczeń sprawia, że wszystko jest bardziej… prawdziwe. Nie ma tutaj idealnych ludzi ani prostych emocji. Są wątpliwości, strach, trochę chaosu i dużo rzeczy, które trudno nazwać wprost. I chyba właśnie to najbardziej mi się podobało — ta autentyczność. Relacja Oliwii i Lucasa nie jest oczywista ani łatwa. To nie jest historia typu „poznali się i wszystko nagle stało się proste”. Wręcz przeciwnie — tutaj wszystko jest trochę połamane, niedopowiedziane, momentami trudne. I właśnie przez to bardziej wciąga. Podczas czytania było sporo emocji. Takich prawdziwych, nieprzesadzonych. Czasami miałam ochotę nimi trochę potrząsnąć, czasami ich rozumiałam aż za bardzo. I to jest chyba największy plus tej książki — można się w niej odnaleźć, nawet jeśli sytuacje są inne. Momentami nie była to łatwa lektura, bo porusza tematy, które potrafią gdzieś tam uderzyć. Ale jednocześnie czytało się ją bardzo szybko. Tak, że „jeszcze jeden rozdział” i nagle robi się późno. To naprawdę ciekawa i dobrze napisana historia o tym, że czasem trzeba czasu, żeby znowu coś poczuć. I że nie wszystko w życiu jest oczywiste, nawet jeśli bardzo byśmy tego chcieli.
Antares - awatar Antares
ocenił na 8 2 dni temu

Cytaty z książki Tajemnica

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tajemnica