rozwiń zwiń

Piekło kobiet. Jak skończyć z piekłem kobiet.

Okładka książki Piekło kobiet. Jak skończyć z piekłem kobiet.
Tadeusz Boy-Żeleński Wydawnictwo: Heraclon International publicystyka literacka, eseje
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
audiobook
Data wydania:
2021-02-25
Data 1. wyd. pol.:
2021-02-25
Język:
polski
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Piekło kobiet. Jak skończyć z piekłem kobiet. w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Piekło kobiet. Jak skończyć z piekłem kobiet.

Średnia ocen
7,2 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
157
153

Na półkach:

Czasem mam wrażenie, że dzień kobiet jest u nas ponurym żartem i zwykłym dniem poświęconym grupom nieuprzywilejowanym, żeby trochę poświęcić im uwagi, a jednoczesnie nie za dużo, żeby sobie nie wyobrażały/wyobrażali. Goździk, rajty i po sprawie, nie zabieraj głosu, nie próbuj dyskutować o swoich prawach, nie bluźnij. Po lekturze Piekła kobbiet zauważyłem smutny fakt, że mimo upływu tylu lat, różnorakich perturbacji, politycznych, militarnych, zmian systemów politycznych, ekonomicznych... jesteśmy w zasadzie w tym samym punkcie, co przed stu laty. Nie tylko w kwestii rozwiązań prawnych, ale w kwestii poziomu debaty, ale również osób, które poczuwają się do tego, by zabierać głos w tej sprawie, mimo że często nie mają podstawowej wiedzy nt. temat, co niedawno zabawnie obniżyła jedna dziennikarka zadając politykom pytanie:
czym się różni okres od owulacji. Niestety, ale nie jest i nie będzie dobrze. Ale mimo wszystko życzę wszystkim Paniom wszystkiego najlepszego!

https://youtu.be/GFNPW72Bj2M

Czasem mam wrażenie, że dzień kobiet jest u nas ponurym żartem i zwykłym dniem poświęconym grupom nieuprzywilejowanym, żeby trochę poświęcić im uwagi, a jednoczesnie nie za dużo, żeby sobie nie wyobrażały/wyobrażali. Goździk, rajty i po sprawie, nie zabieraj głosu, nie próbuj dyskutować o swoich prawach, nie bluźnij. Po lekturze Piekła kobbiet zauważyłem smutny fakt, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia

Poznaj innych czytelników

32 użytkowników ma tytuł Piekło kobiet. Jak skończyć z piekłem kobiet. na półkach głównych
  • 26
  • 6
11 użytkowników ma tytuł Piekło kobiet. Jak skończyć z piekłem kobiet. na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Stefan Grabiński: Wokół twórczości. Eseje - wywiady - recenzje Rajmund Bergel, Maksymilian Bienenstock, Józef Birkenmajer, Tadeusz Boy-Żeleński, Emil Breiter, Janina Brzostowska, Kazimierz Czachowski, Stanisław Czosnowski, Zdzisław Dębicki, Henryk Drzewiecki, Wilhelm Feldman, Stefan Grabiński, Michalina Grekowicz, Krzysztof Grudnik, Wilam Horzyca, Emil Igel, Zbigniew Irzyk, Karol Irzykowski, Józef Jedlicz, Zygmunt Kisielewski, Stefan Kołaczkowski, Edward Kozikowski, Kazimierz Krobicki, Stefan Krzywoszewski, Jan Lechoń, Stanisław Maykowski, Jan Nepomucen Miller, Tadeusz Michał Nittman, Jan Parandowski, Stanisław Pieńkowski, Leon Piwiński, Jerzy Eugeniusz Płomieński, Władysław Pniewski, Władysław Rabski, Zygmunt Sarnecki, Tadeusz Sinko, Tymon Terlecki, Kazimierz Wierzyński, Jan Zahradnik, Henryk Zbierzchowski, Zdzisław Żygulski
Ocena 8,3
Stefan Grabiński: Wokół twórczości. Eseje - wywiady - recenzje Rajmund Bergel, Maksymilian Bienenstock, Józef Birkenmajer, Tadeusz Boy-Żeleński, Emil Breiter, Janina Brzostowska, Kazimierz Czachowski, Stanisław Czosnowski, Zdzisław Dębicki, Henryk Drzewiecki, Wilhelm Feldman, Stefan Grabiński, Michalina Grekowicz, Krzysztof Grudnik, Wilam Horzyca, Emil Igel, Zbigniew Irzyk, Karol Irzykowski, Józef Jedlicz, Zygmunt Kisielewski, Stefan Kołaczkowski, Edward Kozikowski, Kazimierz Krobicki, Stefan Krzywoszewski, Jan Lechoń, Stanisław Maykowski, Jan Nepomucen Miller, Tadeusz Michał Nittman, Jan Parandowski, Stanisław Pieńkowski, Leon Piwiński, Jerzy Eugeniusz Płomieński, Władysław Pniewski, Władysław Rabski, Zygmunt Sarnecki, Tadeusz Sinko, Tymon Terlecki, Kazimierz Wierzyński, Jan Zahradnik, Henryk Zbierzchowski, Zdzisław Żygulski
Tadeusz Boy-Żeleński
Tadeusz Boy-Żeleński
Polski pisarz, poeta-satyryk, kronikarz, eseista, tłumacz literatury francuskiej, krytyk literacki i teatralny, działacz społeczny. Przyszedł na świat w Warszawie. Pochodził z rodziny szlacheckiej (herbu Ciołek). Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego (medycyna). Po studiach pracował jako pediatra w jednym z krakowskich szpitali. Współtwórca kabaretu Zielony Balonik. Przedstawienia kabaretu odbywały się w latach 1905-1912 w krakowskim lokalu "Jama Michalika", a wstęp był wyłącznie na zaproszenia. Boy-Żeleński przełożył na polski liczne dzieła literatury francuskiej (m.in. "Pieśń o Rolandzie", "Tristana i Izoldę", wszystkie sztuki Moliera i Woltera czy "Komedię ludzką" Balzaka), za co dostał wysokie odznaczenia francuskie. Był autorem wielu książek za zakresu historii literatury. W latach 1922-1936 mieszkał w miejscu w Warszawie, w którym wiele lat później swoją siedzibę miało Wydawnictwo "Iskry". Obecnie krakowski Teatr Bagatela nosi im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Wybrane dzieła twórcy: "Z mojego dzienniczka. Akord smutku" (Geberthner i Ska, 1917), "Flirt z Melpomeną" (I-IX tomy, Instytut Wydawniczy "Biblioteka Polska", 1920-1932), "Pani Hańska" (Wydawnictwo Hermana Altenberga we Lwowie, 1925), "Marzenie i Pysk" (Wydawnictwo "Rój", 1930), "Obrachunki fredrowskie" (Geberthner i Ska, 1934). Żona: Zofia Pareńska (07.06.1904-04.07.1941, jego śmierć), syn Stanisław (ur. 23.02.1905).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kundlizm Melchior Wańkowicz
Kundlizm
Melchior Wańkowicz
Melchiora Wańkowicza czyta się przyjemnie. Są momenty, w których aż chciałoby się zakrzyknąć: co za lekkość! jaka wirtuozeria! - i nie mam tu na myśli treści, lecz język. Jak pisze Urszula Sokólska "mistrzostwo w odmalowywaniu odcieni i nastroju chwili pisarz osiągał - między innymi - dzięki niecodziennej, czasami wręcz "nieokiełzanej" leksyce, słownictwu o charakterze archaicznym, gwarowym, słownictwu potocznemu, żargonowemu, a także licznym neologizmom, które tworzył z ogromnym zapałem i zadziwiającą świadomością reguł funkcjonujących w języku." Jednym z nich jest słowo 'kundlizm' (pogardliwe określenie kłócenia się, użerania się jak kundle, agresywnego sposóbu bycia), którym Wańkowicz zatytułował zbiór czterech felietonów wydany w 1947r. Dlaczego wybrał akurat takie pejoratywne określenie? Otóż, przedmiotem analizy Wańkowicza jesteśmy my - Polacy i jak można się domyślić, autor ma o Polakach niezbyt pochlebne zdanie. Niestety, trzeba to przyznać, krytyka ta nie jest pozbawiona racji. Przyczyny naszych negatywnych cech narodowych upatruje w dwoistości, bo jak twierdzi: "nasz naród jest tak dwoisty, jak żaden inny." Z jednej strony poszlachecki - przyzwyczajony do zbytku i przywilejów, z drugiej chłopski - przaśny i niewykształcony. Kundlizm jest zjawiskiem obecnym pośrodku, ciałem martwym i izolującym, które rozrasta się w narodzie w czasach kryzysu. Na co dzień objawia się on na wiele sposobów: - w codziennym psioczeniu na Polaków bliżej i dalej znanych, - w wyjątkowo bogatym słownictwie pogardliwych określeń, tj. garkotłuk, pigularz, gryzipiórek, urzędas, klecha, - w bezinteresownej zawiści, która jest naszym chlebem powszednim, i przyczyniła się do ucieczki Modrzejewskiej czy Pendereckiego po występach w Polsce, - w głupocie i braku wyobraźni, - w korupcji i niekompetencji. Wańkowicz uważa, że "dwoistość Polski to jej wielka tragedia". Stoi za nią brak mieszczaństwa jako rzeczywistej siły napędowej walczącej o swoje prawa (również na drodze odświeżającej rewolucji) i będącej przeciwwagą dla szlachty opierającej swą egzystencję na przywilejach. Widzi Polskę chłopską i szlachecką przedzieloną ścianą żydowską pośrodku. Twierdzi, że lata zaborów odwróciły naszą uwagę od nas samych. Brakowało w naszym kraju naturalnych szczebli awansu społecznego, a co za tym idzie ewolucji kultury, która została zepchnięta na margines. Kryzys i ciągłe ubożenie szlachty zmuszonej do osiedlania się w miastach nie zmniejszyły tego podziału. Poszlachcice zajmowali urzędy, bo tylko to mogli robić nie kalając się pracą, ale nie rezygnowali z wyimaginowanej godności, władczości i wyższości - jedynych form wyżycia się człowieka uprzywilejowanego. Chłop naśladował ten sposób bycia i tak pojawił się znany do dziś biurokratyzm, styl płaszczenia się, zrzucania pracy i winy na innych, czapkowania stojącym wyżej w hierarchii i lekceważenia zdegradowanych. Kundlizm zdaniem Wańkowicza to polski styl życia objawiający się brakiem życzliwości i szacunku człowieka do człowieka. Dość smutne to spostrzeżenia. Ale czy nie prawdziwe? Czy wciąż nie aktualne? Felietonów wysłuchałam w formie audiobooka czytanego przez Michała Breitenwalda.
AgnieszkA - awatar AgnieszkA
oceniła na 7 2 lata temu
Lepszy gatunek. Psio-ludzkie historie Marcin Wilk
Lepszy gatunek. Psio-ludzkie historie
Marcin Wilk
„Pies nie jest jedynie świadkiem naszej historii; on jest jej aktywnym współtwórcą, cichym wspólnikiem naszych dramatów i najwierniejszym powiernikiem nadziei”. Bohaterami wielogłosowego, reporterskiego eseju Marcina Wilka „Lepszy gatunek. Psio-ludzkie historie” są duety, które połączyła więź wykraczająca poza proste rozumienie opieki nad zwierzęciem. Fabuła tej książki nie jest linearną opowieścią, lecz misternie tkaną mozaiką losów – od przedwojennych salonów i wojennych okopów, przez szarość PRL-u, aż po współczesne kanapy. Wilk nie pisze jednak podręcznika o rasach czy tresurze. Interesuje go moment, w którym człowiek i pies stają się jednością, oraz to, jak obecność czworonoga definiuje nasze człowieczeństwo, szczególnie w momentach granicznych. Moja ocena tej pozycji to mocne 8/10. Szybki werdykt brzmi: to jedna z najbardziej czułych i erudycyjnych książek o relacjach międzygatunkowych, jakie ukazały się na polskim rynku. Marcin Wilk, znany z doskonałego wyczucia detalu historycznego, tym razem kieruje lupę na „lepszy gatunek”, udowadniając, że historia Polski widziana z perspektywy czterech łap jest znacznie bardziej poruszająca, a czasem i prawdziwsza niż ta podręcznikowa. Mosty nad przepaścią Największym atutem książki jest jej głęboka empatia i research. Wilk z ogromną precyzją odnajduje ślady psów w biografiach wielkich twórców, ale z równą uwagą pochyla się nad anonimowymi kundlami, które ratowały życie lub dawały sens egzystencji w czasach nieludzkich. Autor genialnie pokazuje, że pies często był jedynym elementem „normalności” w świecie, który oszalał. Opisy relacji w gettach, w ruinach powstańczej Warszawy czy w trudnych latach powojennych są napisane z ogromnym wyczuciem, unikając przy tym taniego sentymentalizmu. Perspektywa historyczna: Wilk przywraca pamięć o psach, które były częścią polskiej kultury i codzienności, analizując, jak zmieniał się nasz stosunek do nich na przestrzeni dekad. Styl: Proza Wilka jest elegancka, spokojna i niezwykle sugestywna. Autor nie narzuca emocji, one same rodzą się między wierszami. Wielowymiarowość: To nie tylko książka dla „psiarzy”. To traktat o samotności, potrzebie bliskości i o tym, że pies jest często lustrem, w którym odbijają się nasze najlepsze i najgorsze cechy. Warsztatowo „Lepszy gatunek” to majstersztyk reportażu literackiego, choć momentami bogactwo dygresji i liczba przywoływanych postaci może wymagać od czytelnika dużego skupienia. Autor czasami tak bardzo zanurza się w historyczne tło, że postać samego psa na chwilę znika z pola widzenia, ustępując miejsca socjologicznym rozważaniom. Nie zmienia to jednak faktu, że każda z tych historii jest małym dziełem sztuki. Lepszy gatunek” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego pies stał się „najlepszym przyjacielem człowieka” i jaką cenę oba gatunki zapłaciły za tę przyjaźń. Marcin Wilk napisał hołd dla lojalności, który zostaje w czytelniku na długo po zamknięciu książki, skłaniając do spojrzenia na własnego pupila z zupełnie nowym szacunkiem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 2 miesiące temu
Świat żelaznych szmat Zygmunt Kałużyński
Świat żelaznych szmat
Zygmunt Kałużyński
Ja jestem z tego pokolenia, które pamięta Zygmunta Kałużyńskiego z telewizji. Zresztą kto go tam widział i słuchał to raczej go nie zapomni. To jedna z takich postaci, które kiedyś nazywano "osobowościami telewizyjnymi" jak Wiktor Zin czy Szymon Kobyliński. Ze smutkiem pomyślałem sobie, że dziś już żaden z nich najprawdopodobniej w ogóle nie zostałby wpuszczony przed kamerę bo "mało byli telewizyjni". Przykry efekt komercjalizacji tego medium. Ale ja jestem z tego pokolenia, które o wiele mniej znało publicystykę Kałużyńskiego. Kilka tal temu przeczytałem "Pamiętnik orchidei" i on już mnie zaskoczył głębokością przemyśleń na tematy inne niż tylko krytyka filmowa. A tu jest wybór bardzo różnych tekstów z bardzo różnych okresów powojennych, tak bardzo różnych jak pierwsza połowa lat 50tych, jak lata 80te i jak okres po transformacji. Niektóre, jak te, w których pisze na tematy religijne, biblijne są wręcz zdumiewające ale jak najbardziej pozytywnie. Jedna rzecz, która się rzuca w ucho: wydaje się, że Kałużyński cały czas był sobą - gdyby nie dodawane na końcu daty publikacji to miałbym problem z ich ulokowaniem na osi czasu. Jest bardzo wartościowa cecha publicysty (i krytyka filmowego). Dla tych, którzy Kałużyńskiego pamiętają i wydaje im się, że go znali (jak ja myślałem) będzie to wielkie odkrycie. Dla tych co go nie pamiętają może to być dziwna ramota pisana przez nie wiadomo kogo. Ale za to może trafią do nich opinie o naszym kinie.
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na 8 2 lata temu
Sąd idzie Irena Krzywicka
Sąd idzie
Irena Krzywicka
Zanim w roku 1935 ukazał się po raz pierwszy w formie książki wybór pięciu reportaży sądowych Ireny Krzywickiej, wcześniej jej relacje publikowane były na żywo w Wiadomościach literackich. Stali sprawozdawcy sądowi z fachowych pism przyjmowali obecność Krzywickiej w swoim gronie z kpiącym niedowierzaniem: Literatura wkracza na salę sądową?! Tymczasem sprawozdania Krzywickiej z miejsca zyskały taki poklask, że Mieczysław Grydzewski wydzielił dla nich w tygodniku osobny dział pt. Życie świadome. Kiedy w 1998 roku „Sąd idzie” został w Polsce wznowiony, towarzyszyła mu gorąca rekomendacja jednego z najlepszych powojennych publicystów sądowych, Stanisława Podemskiego. Mimo że literacki pazur jest w tekstach Krzywickiej wyraźnie obecny, Podemskiego, prawnika z wykształcenia, to nie raziło. Autorka tylko raz, i to jedynie w sposób pośredni, zahacza o tę kwestię. W najbardziej znanym reportażu, dotyczącym sprawy Rity Gorgonowej, przyznaje się do świadomości, że wyroków sądu nie należy komentować, ale … robi, to co zamierzała, uzasadniając swoją krytyczną ocenę przebiegu i rezultatów obu procesów sądowych, lwowskiego i krakowskiego, przede wszystkim, choć nie wyłącznie, anachronicznością przepisów i procedur obowiązującego prawa. W każdym z zamieszczonych w książce reportaży główny punkt ciężkości jest trochę inny. A ich lista to nadal w dużym stopniu bolączki nękające tzw. wymiar sprawiedliwości, mimo że nowelizacje systemów prawnych starają się przynajmniej niektóre z nich ograniczyć. Z czysto formalnego punktu widzenia sytuacja - w państwach demokratycznych - wygląda dziś znacznie lepiej niż za czasów Krzywickiej. Nigdzie, na przykład, ława przysięgłych nie mogłaby być obecnie „gromadą tryumfujących mężczyzn” wszystkich w słusznym wieku, jak to było w krakowskim procesie Gorgonowej. Czy jednak gdziekolwiek udało się - choćby poprzez zamykanie drzwi do sali rozpraw przed publicznością i dziennikarzami - wyeliminować teatralizację procesu sądowego, z jakiej szydzi Krzywicka obserwując proces Drożyńskiego, sądzonego za zabójstwo baletnicy - swojej kochanki? A co ze skutecznym przekonywaniem tzw. opinii publicznej do zasady domniemania niewinności, szczególnie w procesach poszlakowych, takich jak Gorgonowej? W opisie procesu zabójcy dyrektora żyrardowskiej fabryki włókienniczej dochodzi do głosu typowo lewicowa wrażliwość Krzywickiej, powołującej się na kryminogenny czynnik bezrobocia i biedy. Z kolei analizując działanie sędziów grodzkich, jednoosobowo decydujących o winie drobnych przestępców, nieco złośliwie zalicza każdego z nich do jednej z którychś kategorii: urzędników, sadystów, dobrotliwych i głupców. Natomiast w swym flagowym tekście o Gorgonowej alarmuje w związku z sytuacją, gdy sędzia przekonany o swej nieomylności - zapomina o ostrożności w analizie poszlak, poddając się bezwiednie, na przykład, nastrojowi. Co ciekawe, Irenę Krzywicką bardziej niż przekraczanie przez siebie granic sprawozdawczego dystansu i bezstronności, irytują ataki z przeciwnej strony. Poświęca temu tematowi zamykający książkę rozdział. Pisze: „Moje reportaże sądowe, mimo dowodów uzna­nia, jakie mnie za nie spo­tka­ły, wy­wo­ła­ły zgor­szo­ne skrzy­wie­nie wy­kwint­nych warg i wy­so­kie nie­za­do­wo­le­nie wy­twor­nych mó­zgów na­szych nie­ży­wych i obe­schnię­tych „kry­ty­ków” za to, że „nie są „czy­stą” li­te­ra­tu­rą i że roz­wa­ża­nie spraw ży­cio­wych i spo­łecz­nych nie jest godne pióra pi­sa­rza”. W swojej obronie, jak ją nazywa, przywołuje rozkwit tego typu literatury za granicą. A ja się naprawdę cieszę, że wreszcie na książkę trafiłam i wszystkim zainteresowanym tematyką oraz ceniącym błyskotliwy styl - gorąco ją polecam.
Nina - awatar Nina
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Piekło kobiet. Jak skończyć z piekłem kobiet.

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Piekło kobiet. Jak skończyć z piekłem kobiet.