Odkrywam twórczość Hanny Krall wkraczając w trzecią dekadę życia. Po ponownym przerobieniu Zdążyć przed Panem Bogiem, utwierdziłem się w przekonaniu, że trzeba dojrzeć, aby docenić poruszające pióro autorki. Niestety, chaos spowodowany mieszaniem wątków i niedopowiedzeniem historii nie pozwolił mi na większą ocenę. Doceniam wkład w zapisanie tych przejmujących historii, ale uważam, że Pani Hanna zdecydowanie potrafiłaby zrobić to lepiej.
Odkrywam twórczość Hanny Krall wkraczając w trzecią dekadę życia. Po ponownym przerobieniu Zdążyć przed Panem Bogiem, utwierdziłem się w przekonaniu, że trzeba dojrzeć, aby docenić poruszające pióro autorki. Niestety, chaos spowodowany mieszaniem wątków i niedopowiedzeniem historii nie pozwolił mi na większą ocenę. Doceniam wkład w zapisanie tych przejmujących historii, ale...
Oczywiście jeszcze raz o zagładzie. Zastosowana w książce forma czyni ją trudną w odbiorze i chaotyczną. Nie wiem, czemu podobne eksperymenty służą, ale skutkują tym, że książka, być może w zamierzeniu elitarna, staje się zwyczajnie nieczytelna. Ten utwór, wybitnej niewątpliwie pisarki, można sobie odpuścić.
Oczywiście jeszcze raz o zagładzie. Zastosowana w książce forma czyni ją trudną w odbiorze i chaotyczną. Nie wiem, czemu podobne eksperymenty służą, ale skutkują tym, że książka, być może w zamierzeniu elitarna, staje się zwyczajnie nieczytelna. Ten utwór, wybitnej niewątpliwie pisarki, można sobie odpuścić.
Właściwie nie wiem o czym jest ta książka. Przemieszanie wątków, osób, linii czasu... to wszystko wprowadziło okropny chaos. Zapewne autorce przyświecała myśl przewodnia. Próbowałem znaleźć wspólny mianownik. Nie udało się.
Właściwie nie wiem o czym jest ta książka. Przemieszanie wątków, osób, linii czasu... to wszystko wprowadziło okropny chaos. Zapewne autorce przyświecała myśl przewodnia. Próbowałem znaleźć wspólny mianownik. Nie udało się.
Wojna. Trudne słowo, które nacechowane jest wieloma emocjami. Zabiera bliskich, zrównuje z ziemią, wszystko, co napotyka na swej drodze. Niesie ból, smutek i trwogę. Rozdziera serce na tysiąc kawałków, których nie da się już poskładać w jedną całość. Gdy przemija, pozostają wspomnienia.
Do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę Pani Hanny Krall. Pamiętam, że znalazła się w czołówce lektur, które mi się podobały. I mimo zachwytów przez lata nie sięgnęłam po inne pozycje. Odkładałam tę twórczość na bliżej nieokreślony czas. Dopiero za sprawą Instagrama zdecydowałam się przeczytać Białą Marię. Co z tego wynikło?
Od niemal pierwszych stron wiedziałam, że nie będzie to lektura z gatunku łatwych, prostych i przyjemnych. Język, jakim operuje autorka, choć nie wyszukany, to spowodował początkową trudność w odbiorze. Chaos, urwane wątki, wiele powtórzeń i bohaterowie, którzy znikają, by za chwile znów się pojawić. Lektura nie ma wyraźnej fabuły, są to po prostu zapis wspomnień tych, którzy przeżyli wojnę. W bardzo krótki, ale jakże emocjonalny sposób rozprawiają się ze swoją przeszłością.
Wspominają dawne czasy, wywózki, obozy, więzienia i złamane obietnice. Ich słowa były ulotne niczym spadający liść nie wietrze. Po latach z ogromnym bólem w sercu mówią wprost, że zostali oszukani. Z powodu wiary prośba o zostanie rodzicem chrzestnym nie została spełniona. To jedna w wielu przytoczonych w książce historii. Gdzie wojenne wspomnienia kładą się cieniem na powojenne losy bohaterów.
Nie jest to lektura dla każdego. Potrzeba tu dużo skupienia, uwagi i zaangażowania. Nie raz musiałam wrócić do przeczytanych fragmentów, by jeszcze dogłębniej poznać losy przedstawionych tu osób. Nie polecam również słuchania audiobooka, nie oddaje on w pełni tego, co chce przekazać autorka. Taka lektura musi trafić na podatny grunt, który niczym spragniona ziemia karmić się będzie każdą historią.
Niestety książka ta nie trafiła do mojego serca. Nie potrafiłam się zanurzyć. Przeszkadzały mi urwane wątki, mnogość bohaterów i sposób narracji.
Mimo to pozycji nie skreślam, po prostu nie jest to lektura dla mnie.
Wojna. Trudne słowo, które nacechowane jest wieloma emocjami. Zabiera bliskich, zrównuje z ziemią, wszystko, co napotyka na swej drodze. Niesie ból, smutek i trwogę. Rozdziera serce na tysiąc kawałków, których nie da się już poskładać w jedną całość. Gdy przemija, pozostają wspomnienia.
Do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę Pani Hanny Krall. Pamiętam, że znalazła...
Lektura bardzo trudna, wymagająca od czytelnika doskonałej znajomości kontekstów i niuansów historycznych. Reportaż odwołuje się także bardzo często i ściśle do filmów Krzysztofa Kieślowskiego, prywatnych rozmów, nie wiadomo na ile prawdziwych, na ile dopasowanych do potrzeb historii.
Pełną recenzję można przeczytać na blogu Redhead in Wonderland:
https://redhead-in-wonderland.blogspot.com/2020/12/biaa-maria.html
Lektura bardzo trudna, wymagająca od czytelnika doskonałej znajomości kontekstów i niuansów historycznych. Reportaż odwołuje się także bardzo często i ściśle do filmów Krzysztofa Kieślowskiego, prywatnych rozmów, nie wiadomo na ile prawdziwych, na ile dopasowanych do potrzeb historii.
Pełną recenzję można przeczytać na blogu Redhead in...
Temat trudny i dobrze znany: gehenna ludności polskiej w czasie okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej a także po wojnie, w czasach stalinowskich. Książka pełna jest tragicznych historii polskich Żydów i Polaków, relacji często szczątkowych, urwanych, o nieznanym finale. Autorka śledzi te historie i ich powiązania. Tropy rozchodzą się w różne strony, otwierają się nowe wątki i opowieści rozwijają się.
Hanna Krall pokazuje bestialstwo Niemców, antysemityzm Polaków, a równocześnie opisuje liczne przypadki ratowania Żydów i pomagania im, kosztem życia ludzi i całych ich rodzin. Zadaje pytanie skąd biorą się tak różne wybory i zachowania ludzi, zdawałoby się takich samych. Nie sposób spokojnie czytać tej na pozór beznamiętnej książki, ogrom ludzkich nieszczęść przytłacza.
Wojenne wspomnienia prowadzą do współczesnych opowieści, rozmów Autorki z Krzysztofem Kieślowskim, Krzysztofem Piesiewiczem, Markiem Edelmanem, rozmów, które są inspiracją scenariuszy filmów Kieślowskiego (Podwójne życie Weroniki, Dekalog VIII).
Mimo wielu wątków książka jest nieduża, podzielona na krótkie rozdziały, napisana niezwykle ascetycznym zwartym językiem, pozbawiona zbędnych słów i wszelkich emocji.
Niezbyt łatwa to lektura, trzeba pewnego wysiłku, żeby wszystkie kawałki opowieści połączyć w spójną całość.
Temat trudny i dobrze znany: gehenna ludności polskiej w czasie okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej a także po wojnie, w czasach stalinowskich. Książka pełna jest tragicznych historii polskich Żydów i Polaków, relacji często szczątkowych, urwanych, o nieznanym finale. Autorka śledzi te historie i ich powiązania. Tropy rozchodzą się w różne strony, otwierają się...
"Ci, co ratują, ci co zabijają - zawsze w pobliżu. Ten sam chleb jedzą, tym samym powietrzem oddychają, modlą się w tym samym kościele do tego samego Boga. Nawet geny mają takie same, bo często są bliską rodziną. To dlaczego jedni ratują, a inni chcą zabić?"
Wielką radość sprawia czytanie o czyimś szczęściu, napawanie się jego formą i kolorami, ale dopiero poznawanie smutnych, bolesnych i traumatycznych przeżyć innych, daje niezwykły materiał do refleksji, sprawia, że wsłuchujemy się w dawne głosy z ostrożnością i uwagą, zaglądamy do miejsc będących świadectwami tego, co się wydarzyło, tak by móc to poczuć i wyobrazić. Przemawiają fragmenty, migawki, nawiązania do czegoś, co z punktu widzenia właściciela miało ogromne znaczenie, wpłynęło na losy wielu, na trwałe zaznaczyło obecność w historii. Wspomnienia kształtowane z perspektyw różnych osób, dostrzeżone, zasłyszane, zapamiętane, powtórzone, pielęgnowane.
Odkrywając jedną tajemnicę trafiamy na szereg innych, prowadzą dalej i dalej. Brak wyznaczenia głównej drogi, za każdym razem okazuje się nią ta, którą właśnie kroczymy, według własnego uznania lub po tropach innych. Zadziwiające, jaki ból jeden człowiek może sprawić drugiemu, samemu sobie, jak coś, co miało ogromne znaczenie wobec dramatycznych okoliczności staje się potem mniej nieistotne, jak wiele można dostać od nieznajomych, a od bliskich mieć zabrane. Wojna zmienia nastawienie ludzi, uwypukla w nich to, co najgorsze, ale również uwidacznia tych, którzy nie poddają się presji egoizmu, niebezpieczeństwa i donosicielstwa. Każdy decyduje, kim tak naprawdę jest, nie kim chce być, ale jest, dotyczy to także czasów powojennych.
Śledziłam to, co na stronach książki zawarła Hanna Krall, ale również wracałam myślami do tego, co mi opowiadała babcia i mama, w przedstawione mini historie wplatałam opowieści seniorki i jej córki, przyklejałam do narracji głosy kobiet mojej rodziny. Odpowiadał mi styl narracji, krótkich zdań, niedopowiedzeń, urwanych myśli. Pasował do przemyśleń, wymagał skupienia i namysłu, oddziaływał na intensywność spostrzeżeń. Kiedy powstały już ramy obrazu wszystkie elementy stopniowo go wypełniały, każda prawda na swój sposób, w zgodzie z ośmioma rogami białego porcelanowego skarbu. Jakie składniki życia każdy z nas na nim położy, jaką moralną strawę stworzy, jak zostanie odebrana?
bookendorfina.pl
"Ci, co ratują, ci co zabijają - zawsze w pobliżu. Ten sam chleb jedzą, tym samym powietrzem oddychają, modlą się w tym samym kościele do tego samego Boga. Nawet geny mają takie same, bo często są bliską rodziną. To dlaczego jedni ratują, a inni chcą zabić?"
Wielką radość sprawia czytanie o czyimś szczęściu, napawanie się jego formą i kolorami, ale dopiero poznawanie...
Zapomniało się nam już jak to było! Ten na tego coś.... Dzisiaj każdy swojego pilnuje: nosa, życia, prywatności. Na plotkujacych pod blokiem wilkiem patrzymy. A kiedyś, wcześniej....po co? Dlaczego? Wojna i czasy po, przedstawiane są albo na czarno albo biało, a co pomiędzy? Ile ludzi tyle historii, ile zbrodni tyle tragedii.
Zły czas wybrałam na takie ciężkie przeżycia, na ludzką złość, nienawiść, niewiarę, niewygodę.
Jednak wzięłam do ręki dzieło Hanny Krall i odłożyłam dopiero gdy przeczytałam.
Zapomniało się nam już jak to było! Ten na tego coś.... Dzisiaj każdy swojego pilnuje: nosa, życia, prywatności. Na plotkujacych pod blokiem wilkiem patrzymy. A kiedyś, wcześniej....po co? Dlaczego? Wojna i czasy po, przedstawiane są albo na czarno albo biało, a co pomiędzy? Ile ludzi tyle historii, ile zbrodni tyle tragedii.
Zły czas wybrałam na takie ciężkie przeżycia, na...
Hanna Krall w swoich książkach bardzo często łączy osobiste zapiski ze skrupulatnie zebranymi materiałami reporterskimi, wracając do niewyjaśnionych jeszcze historii lub tych podsumowanych dopiero po wielu, wielu latach od momentu, kiedy się wydarzyły. Pojawiają się w nich Żydzi, Polacy, Niemcy i Rosjanie. Mieszają kaci z ofiarami, a zapisane wspomnienia dotyczą zarówno donosów, wywózek, morderstw, łapanek, jak i czynów heroicznych, takich jak ukrywanie innych i ryzykowanie własnym życiem. Tym samym za każdym razem Hanna Krall zwraca naszą uwagę na fakt, iż każdy z nas może być zarówno tchórzem, jak i bohaterem, człowiekiem złym i dobrym, walecznym i bojaźliwym, podłym i wspaniałomyślnym.
***
"Biała Maria" to jedna z jej najnowszych opowieści reporterskich, licząca zaledwie 200 stron zapisanych dużą czcionką i podzielonych na krótkie rozdziały, które czasami składają się zaledwie z kilku zdań. Na pierwszy rzut oka wydaje się czytelnikowi, że jej lektura nie zmusza go do dużego wysiłku. Nic bardziej mylnego... "Biała Maria" wymaga od nas ogromnego skupienia uwagi. Narracja tej książki bardzo często rwie się, odmienia przez rożne czasy, miejsca, przedmioty, zdjęcia i osoby. "Tym, co łączy te skrawki opowieści, jest dotkliwa nieobecność..."
***
Krzysztof Kieślowski bardzo często prosił Hannę Krall o różne historie, które w łatwy sposób mógłby przeobrazić w filmowy scenariusz. Jedną z takich opowieści była historia o fałszywym chrzcie żydowskiej dziewczynki, który jednak ostatecznie się nie odbył. Ten motyw pojawił się w ósmej części "Dekalogu". W filmowym zapisie w ostatniej chwili rodzice chrzestni odmówili, tłumacząc się, że osoby wierzące nie mogą przecież kłamać w kościele. U Kieślowskiego ten motyw był przedstawiony inaczej niż opisuje go w "Białej Marii" sama Hanna Krall, sugerując czytelnikowi nawet, że tą dziewczyną mogła być ona sama...
***
"Biała Maria" składa się z trzech nowel, które przedstawiają osoby niespodziewanie połączone przez los. Początkowo niedoszły chrzestny, a po wojnie oficer UB. Potem jeszcze postaci, z którymi miał styczność. Generał, niemiecki arystokrata, hrabianka i wielu, wielu innych. Wszystkie opowieści o tych postaciach w pewien sposób łączą się ze sobą, tworząc niepowtarzalną całość. Klamrą kompozycyjną jest oczywiście wspomniana już przeze mnie opowieść o nieochrzczonej dziewczynce, ale także rozmowy z przyjaciółmi Hanny Krall. Najbardziej wzrusza jednak trzecia nowela, czyli monolog Marii, która ostatecznie uratował dziewczynkę i jej matkę.
***
"Człowiek jest kruchy jak porcelana zwaną Białą Marią - mówi nam Hanna Krall" starając się z reporterską dokładnością i empatią opisać historię swoich bohaterów. Lektura jej najnowszej książki wygląda trochę jak układanie puzzli. Trzeba skrupulatnie wyszukiwać element po elemencie, żeby ułożyć pewien obraz. Wymaga to od nas sporej koncentracji i cierpliwości, aby w końcu wszystko okazało się całością, "Jej proza to jak zawsze wspaniała lekcja wrażliwości." Polecam!
Hanna Krall w swoich książkach bardzo często łączy osobiste zapiski ze skrupulatnie zebranymi materiałami reporterskimi, wracając do niewyjaśnionych jeszcze historii lub tych podsumowanych dopiero po wielu, wielu latach od momentu, kiedy się wydarzyły. Pojawiają się w nich Żydzi, Polacy, Niemcy i Rosjanie. Mieszają kaci z ofiarami, a zapisane wspomnienia dotyczą zarówno...
◽️Hanna Krall, polska pisarka i dziennikarka żydowskiego pochodzenia znana jest mi przede wszystkim z lektury ,,Zdążyć przed panem bogiem”
Dlatego chętnie zapoznałam się książka ,,Biała Maria”
Książka opowiada o czasach II wojny światowej i życiu ludzi po wojnie.
To nie pozycja o standardowej fabule! Jest to burza myśli i słów, które rzekomo nie łącza się ze sobą w ciąg tych samych zdarzeń, ale to tylko pozory.... Okazuje się, bowiem ze pod płaszczykiem wszelkich słów, kryje się historia życia samej autorki (w domyśle, gdyż stwierdzenie takie nie pada ani razu).
◾️Może nie widać w niej uczuć i emocji na pierwszy rzut oka, jednak tych tu nie brakuje. Trzeba je tylko wychwycić między splątanymi słowami, między mnogością wzburzonych myśli.
◽️To co mnie osobiście przekonuje do tych opowieści to nieustanny podskórny dialog z Krzysztofem Kieślowskim. Ta wrażliwość bardzo mi odpowiada.
Zatem polecam, wszystkim którzy mieli problem ze zrozumieniem Krall oraz tym którzy nie czytali, obejrzeć dwa filmy Kieślowskiego :
Dekalog - ósma cześć,
oraz „Podwójne życie Weroniki”.
◽️Hanna Krall, polska pisarka i dziennikarka żydowskiego pochodzenia znana jest mi przede wszystkim z lektury ,,Zdążyć przed panem bogiem”
Dlatego chętnie zapoznałam się książka ,,Biała Maria”
Książka opowiada o czasach II wojny światowej i życiu ludzi po wojnie.
To nie pozycja o standardowej fabule! Jest to burza myśli i słów, które rzekomo nie łącza się...
To reportaż do jakich przyzwyczaiła nas Hanna Krall. Mocno poszarpany, literacki, urywający zdania, zmuszający do sprawdzania kilka kartek wstecz. Tutaj warto spełnić jeszcze jeden warunek pełnego pojmowania - warto znać "Dekalog VIII" Krzysztofa Kieślowskiego (i inne!)
Biała Maria - jeden z cennych, porcelanowych serwisów, jak inne drugie przedmioty, stawał się w czasie wojny i po niej, zwykłą walutą. Diament wart miliony dawał spokój, odwracał wzrok wroga. Biała Maria, tak subtelna, warta była bochenek chleba i jeszcze ciut jedzenia zawiniętego w tobołek.
Wysiedlenia Niemców z zachodnich ziem często bywały barterem, żyjesz, bo masz co dać. To tam wzbogacił się Jan S., którego wojenna sława zaprowadziła w szeregi służby bezpieczeństwa. A Jan S. to ten, który u Kieślowskiego odmówił świadkowania na chrzcie, mogącym dać życie małej Żydówce z żółtymi włosami.
Przychodził Kieślowski do Hanny Krall i pytał. O życie pytał, żydowskie, wiele razy przywracane, wiele razy odbierane. Z jej reporterskich zdobyczy wyrywał tematy. Zmieniał je potem, tu dodał, tu ujął. Wspierał wizje pracą Adwokata -Scenarzysty, a nad wszystkim wisiał bat cenzury, zachłanności i kłamstwa.
Filmu zmienić się nie da, ale dało się odszukać ślady bohatera. Jego samego już nie, nie żył on ani jego żona. Krok po kroku reporterka poszła za ich życiem. Przez wojnę, zawahanie, komunę, sąd. A nad tym życiem ciągle stoi ósme przykazanie z dekalogu katolickiego, z Dekalogu filmowego - Nie będziesz dawał fałszywego świadectwa...
Bo jakże to tak chrzest świadczyć, gdy nieprawda.
Bo jakże to tak nie świadczyć, skoro życie idzie uratować...
Hanna Krall na strzępki rozrywa ludzkie historie, znów pyta. O kłamstwo, o świadectwo, o wybór.
Ta nowa wersja "Białej Marii" AD2020 szersza jest o papierosy i pytania reżysera, o życie Scenarzysty, prześladowanie i pytanie o to czy jego życie, czy śmierć lepsza będzie dla dzieci. O szczegóły życia tamtych S., którzy odmówili. O Polskę, o dwóch Władysławów Sokołów, którzy byli niczym Weroniki Kieślowskiego ("Podwójne życie Weroniki").
Znów Kieślowski i historie złożone z ułamków prawdy. Prawdy noszonej w sercu tej czarnulki, co kiedyś żółte włosy miała.
Trudna to książka, ale kochającym mroczne czasy w ICH relacjach, polecam bez wahania.
Pani_Ka Czyta
Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
To reportaż do jakich przyzwyczaiła nas Hanna Krall. Mocno poszarpany, literacki, urywający zdania, zmuszający do sprawdzania kilka kartek wstecz. Tutaj warto spełnić jeszcze jeden warunek pełnego pojmowania - warto znać "Dekalog VIII" Krzysztofa Kieślowskiego (i inne!)
Biała Maria - jeden z cennych, porcelanowych serwisów, jak inne drugie przedmioty, stawał się w czasie...
Bardzo trudna i ciężka literatura. Łączenie faktów i postaci daje niesamowitą satysfakcję, jakbyśmy sami siedzieli nad materiałami źródłowymi i próbowali dociec prawdy. I nie jednej, ale wielu różnych. Polecam, ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest pozycja dla każdego.
Bardzo trudna i ciężka literatura. Łączenie faktów i postaci daje niesamowitą satysfakcję, jakbyśmy sami siedzieli nad materiałami źródłowymi i próbowali dociec prawdy. I nie jednej, ale wielu różnych. Polecam, ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest pozycja dla każdego.
"Biała Maria" stanowi zapis wspomnień dziewczyny pochodzenia żydowskiego z II Wojny Światowej. Opowieść jest snuta emocjami, a przez to może zostać odebrana jako chaotyczna. Autorka stara się również uchronić od zapomnienia trudną tożsamość Polaków, Rosjan i Niemców. Pobudzając jednocześnie czytelników do uchwycenia w dłonie pozornie niepołączonych ze sobą historii- szczegółów które łączą te elementy jak puzzle. Okazuje się, że czas nie obdziera z ran, on przyzwyczaja do bólu. A winy chociaż nie da się ich literalnie zmierzyć wciąż żyją, uwierają w najmniej spodziewanych momentach.
Pełno tu symboli, ukrytych znaczeń, dywagacji, walki wewnętrznej katów i ofiar wojennych.Tylko wsłuchując się w słowa, pozwalając im wybrzmieć- docenicie jej kunszt. Walka z zagładą niepamięci pragnie dojść do głosu, dobija się do drzwi dusz. Niesamowita i wymagająca. Długo rezonuje po przeczytaniu. Polecam też Waszej uwadze audiobook czytany przez Zofię Kucównę.
"Biała Maria" stanowi zapis wspomnień dziewczyny pochodzenia żydowskiego z II Wojny Światowej. Opowieść jest snuta emocjami, a przez to może zostać odebrana jako chaotyczna. Autorka stara się również uchronić od zapomnienia trudną tożsamość Polaków, Rosjan i Niemców. Pobudzając jednocześnie czytelników do uchwycenia w dłonie pozornie niepołączonych ze sobą historii-...
Wspomnienia żydowskiej dziewczynki z czasów drugiej wojny światowej. Nieuporządkowane i chaotyczne. Trudne w odbiorze, zwłaszcza w postaci audiobooka, ponieważ wymagające skupienia. Opisują jej życie w rodzinie Polaków, którzy zdecydowali się być jej rodzicami chrzestnymi. Dobrze dobrany głos lektorki, ale książka sama w sobie nieszczególna.
Wspomnienia żydowskiej dziewczynki z czasów drugiej wojny światowej. Nieuporządkowane i chaotyczne. Trudne w odbiorze, zwłaszcza w postaci audiobooka, ponieważ wymagające skupienia. Opisują jej życie w rodzinie Polaków, którzy zdecydowali się być jej rodzicami chrzestnymi. Dobrze dobrany głos lektorki, ale książka sama w sobie nieszczególna.
Uwaga! Przez przypadek stwierdziłem brak dwóch moich recenzji Krall, więc je ponownie zamieszczam
Ta niestrudzona reportażystka /niestety już dzisiaj 79-letnia/, drążąca szczególnie tematykę polsko-żydowską, córka Salomona Kralla i Felicji Jadwigi z d. Reichold, żegna się omawianą książką z czytelnikami, lecz miejmy nadzieję, że zdanie zmieni. Do tej pory recenzowałem z jej książek tylko „Wyjątkowo długą linię”. Pisałem wtedy:
„Krall jest Żydówką, jej najlepsze reportaże dotycżą Żydów, a „POLACY WYSSYSAJĄ ANTYSEMITYZM Z MLEKIEM MATKI” /nie ja to wymyśliłem/, przeto jej ARCYCIEKAWE, PASJONUJĄCE książki nigdy nie zdobędą należnej im popularności i szerokiego uznania”.
I słowa moje się sprawdzają: omawianą książkę oceniło 156 czytelników i przyniosło to żenująco niski wynik 6.01. Jest to skrajnie niska ocena szczególnie na tle „osiągnięć” kompletnych grafomanów. Przy stosunkowo dużej liczbie czytelników taki wynik jest ewenementem. Z dwóch możliwości autor-czytelnik, wina na pewno nie leży po stronie autora.
Czytelnikom, którzy mieli trudności ze zrozumieniem Krall, ze względu na przyjętą konwencję, jak i tym, którzy tej książki jeszcze nie czytali, radzę obejrzeć dwa filmy Kieślowskiego - ósmą część Dekalogu zainspirowaną przykazaniem:
„nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”
oraz „Podwójne życie Weroniki”, lub chociaż przeczytać o nich w „Wikipedii”. Myślą przewodnią tej książki jest WINA NIEZARZUCALNA, której wytłumaczenie Krall wkłada w usta Piesiewicza /współtwórcy scenariusza „Dekalogu” i znanego adwokata/: /str.46/
„Ma to w prawie swoją nazwę, wyjaśnił ci Scenarzysta: wina niezarzucalna. Nie można jej zarzucić, nie można za nią ukarać, w SOBIE JĄ SIĘ NOSI, CZASAMI PRZEZ CAŁE ŻYCIE..” /podkr. moje/
U Krall losy bohaterów są tak pogmatwane, że odbieram jej przesłanie następująco:
Nie ważna jest narodowość, pochodzenie czy przynależność, a tylko, jak mówi Bartoszewski PRZYZWOITOŚĆ
Uwaga! Przez przypadek stwierdziłem brak dwóch moich recenzji Krall, więc je ponownie zamieszczam
Ta niestrudzona reportażystka /niestety już dzisiaj 79-letnia/, drążąca szczególnie tematykę polsko-żydowską, córka Salomona Kralla i Felicji Jadwigi z d. Reichold, żegna się omawianą książką z czytelnikami, lecz miejmy nadzieję, że ...
Lektura tej książki to literacki odpowiednik przekopywania się przez zawartość zakurzonych skrzyń na strychu z pamiątkami po poprzednich lokatorach. Myślę, że wyniósłbym z tej książki więcej gdybym posiadał głębszą wiedzę historyczną, autorka bowiem nie przedstawia szerszego kontekstu wydarzeń o których pisze (i bardzo słusznie zresztą, bo to zwarta narracja jest jedną z mocniejszych stron tego dzieła).
Lektura tej książki to literacki odpowiednik przekopywania się przez zawartość zakurzonych skrzyń na strychu z pamiątkami po poprzednich lokatorach. Myślę, że wyniósłbym z tej książki więcej gdybym posiadał głębszą wiedzę historyczną, autorka bowiem nie przedstawia szerszego kontekstu wydarzeń o których pisze (i bardzo słusznie zresztą, bo to zwarta narracja jest jedną z...
Nie po kolei, nie po łatwiźnie, pięknie po polsku. Wina niazarzucalna, a jej ciężar nosisz w sobie, jej wagę oceniasz sam, sam też musisz z nią żyć dalej. Głęboko poruszające epizody, nie pozwalają spać, wracają kiedy zamykam oczy. Wysłuchałam audiobooka w cudownej interpretacji Zofii Kucówny - mistrzostwo samo w sobie.
Gorąco polecam
P.S. Myślę, że każdy kto kiedyś obejrzał Dekalog (8) Krzysztofa Kieślowskiego od razu będzie potrafił dopowiedzieć sobie brakujące elementy układanki.
Nie po kolei, nie po łatwiźnie, pięknie po polsku. Wina niazarzucalna, a jej ciężar nosisz w sobie, jej wagę oceniasz sam, sam też musisz z nią żyć dalej. Głęboko poruszające epizody, nie pozwalają spać, wracają kiedy zamykam oczy. Wysłuchałam audiobooka w cudownej interpretacji Zofii Kucówny - mistrzostwo samo w sobie.
Gorąco polecam
P.S. Myślę, że każdy kto kiedyś...
Ręka mi drży kiedy piszę te kilka zdań po lekturze "Białej Marii" Hanny Krall bo książka ta okazała się dla mnie zagadką, tajemnicą i niewiadomą do której nie udało mi się zbliżyć nawet o milimetr.
Muszę się ugiąć pod geniuszem autorki i otwarcie przyznać że mój poziom intelektualny i wrażliwość nie pozwoliły mi zrozumieć a co dopiero docenić tej opowieści.
Jedyne uczucia które mi towarzyszyły po zakończeniu lektury to wewnętrzne rozedrganie i poczucie niepokoju bo autorka przywołując w "Białej Marii" strzępki historii wojennych i powojennych "mówi" emocjami a nie zdaniami. Są to emocje w których jest strach, niepewność i poczucie zagrożenia.
Opowieść ta nie ma początku i nie ma końca. Bohaterowie wyłaniają się jak z mgły po to by za chwilę znowu w niej zniknąć. Wątki, które według notki wydawniczej powinny pleść się w jedną opowieść do końca zostały dla mnie osobnymi nićmi.
W głowie zostało mi kilka obrazów: żydowskiej dziewczyny, rozwalonego pieca, nagrobka, serwisu Rosenthala.
Mimo niewielkich rozmiarów, dużej czcionki i wielu zdjęć "Biała Maria" to jedna z trudniejszych książek które przeczytałam w swoim życiu. Bardzo żałuję że nie potrafiłam odkryć w tej opowieści głębszego sensu. Może jeszcze muszę "dorosnąć" do takich książek.
Ręka mi drży kiedy piszę te kilka zdań po lekturze "Białej Marii" Hanny Krall bo książka ta okazała się dla mnie zagadką, tajemnicą i niewiadomą do której nie udało mi się zbliżyć nawet o milimetr.
Muszę się ugiąć pod geniuszem autorki i otwarcie przyznać że mój poziom intelektualny i wrażliwość nie pozwoliły mi zrozumieć a co dopiero docenić tej opowieści.
Nie potrafiłam się odnaleźć. Ta forma nie przypadła mi do gustu. Za bardzo chaotyczna i ciężko było mi cokolwiek zrozumieć. Historie byłyby dużo ciekawsze gdyby były napisane innym stylem.
Nie potrafiłam się odnaleźć. Ta forma nie przypadła mi do gustu. Za bardzo chaotyczna i ciężko było mi cokolwiek zrozumieć. Historie byłyby dużo ciekawsze gdyby były napisane innym stylem.
Jak rozsypane puzzle. Bez obrazka, według którego można je ułożyć. Albo jak matrioszka... Otwieramy, a tam następna baba. I jeszcze jedna. I kolejna... Ni to reportaż, ni to opowieść. Późniejszy ubek, który nie chciał zostać ojcem chrzestnym dziewczynki o wielkich, ciemnych oczach i Maria, która uratowała dziewczynkę i jej matkę. A między nimi młyn, torebka generałówny Zofii Sikorskiej, rosenthalowski serwis, dwaj panowie Wiśliccy... Piękne i przejmujące.
Jak rozsypane puzzle. Bez obrazka, według którego można je ułożyć. Albo jak matrioszka... Otwieramy, a tam następna baba. I jeszcze jedna. I kolejna... Ni to reportaż, ni to opowieść. Późniejszy ubek, który nie chciał zostać ojcem chrzestnym dziewczynki o wielkich, ciemnych oczach i Maria, która uratowała dziewczynkę i jej matkę. A między nimi młyn, torebka generałówny...
"Biała Maria" Hanny Krall to doskonale napisana, choć trudna i wstrząsająca rzecz. Rzecz sięgająca aż do trzewi, do tego, co najbardziej boli. Do ran, które nigdy nie mogą się zabliźnić, bo trwają w tych, którzy żyją. Dojrzałemu czytelnikowi, ceniącemu piękno słowa - polecam.
"Biała Maria" Hanny Krall to doskonale napisana, choć trudna i wstrząsająca rzecz. Rzecz sięgająca aż do trzewi, do tego, co najbardziej boli. Do ran, które nigdy nie mogą się zabliźnić, bo trwają w tych, którzy żyją. Dojrzałemu czytelnikowi, ceniącemu piękno słowa - polecam.
„Czy masz fałszywe świadectwo ?” - to pierwsze zdanie „Białej Marii” przyprawia o dreszcze. Pod tymi kilkoma wyrazami kryje się cały dramat żydowskiej dziewczynki, o którą ktoś później zapyta w sklepie - „Ta czarniutka, to kto ?”
Nie dzieje się tak od razu, to przychodzi z czasem, kiedy kolejne relacje opisują sytuacje, które są trudne do ogarnięcia, zrozumienia motywów, kontekstu. Czy dał/abyś fałszywe świadectwo, gdyby mogło ono uratować żydowskie dziecko przed Zagładą ? Czy danie fałszywego świadectwa podczas fikcyjnego chrztu w kościele, dla uratowania czyjegoś życia, jest grzechem ? Co na to Bóg ? Uznałby to za grzech ?
„Czarniutka” pojawi się jeszcze nie raz na kartach książki, bo to sama Hanna Krall, bo ”tą małą” zna dość dobrze...choć, jak sama mówi, jest podobna do innych.
Wiele jest tu śmierci, różnych, tragicznych, bezsensownych, zasłużonych, przypadkowych. Śmierci, która kończy, ale także śmierci, która zaczyna, wyzwala. Nic nie jest tu jednoznaczne, wszystko pogmatwane. Wydawać by się mogło, że jeśli Krall - to Żydzi, Zagłada, wojna. Nic bardziej mylnego. Ona sama mówi o o tym tak - „ja nie piszę o Żydach, dlaczego wciąż usiłuje się mnie tak zamknąć ? Ja piszę o ludziach...”*) W „Białej Marii” pisze o ludziach czasu wojny i powojnia, PeeRelu i współczesności. O granatowych policjantach, o Ubeku, który okazał się być dobrym człowiekiem, o matkobójcy, dla którego dobroć i troska matki była nie do zniesienia, o Kieślowskim, Piesiewiczu, Edelmanie, Grażynie Kuroniowej, o „Białej Marii”, słynnym serwisie Rosenthala, który przesiedlana Niemka oddała, nie proszona, za bochenek chleba i kawałek słoniny na drogę.
Często czytam, i częściowo się z tym zgadzam, że jest to rzecz o tzw. ”winie niezarzucalnej”, a więc takiej, którą nie można skutecznie obciążyć przed sądem. To szerokie pojęcie, publicystyczne, nie istniejące w kodeksie, jednak pełne znaczenia w odniesieniu do istoty człowieczeństwa. Nie można wtedy powiedzieć - „jesteś przestępcą” ale ta „wina”, mniej lub bardziej uświadamiana w tobie tkwi, czasami do końca życia, jest nieusuwalna, jak duchowy doppelganger. Jednak daleko nie tylko o tym, co w pierwszej chwili samo się narzuca, bo rzecz to wielowymiarowa, trudna, wymagająca, wymykająca się...
Po pierwszej lekturze „Marii” nie do końca wiedziałem, o co w niej w istocie chodzi, mnóstwo inicjałów, historii ledwie muśniętych, rozdziały składające się z zaledwie kilku zdań. Musiałem wrócić do lektury ponownie, powoli, uważnie, bo chyba tylko tak należy czytać „Białą Marię”. Trzeba, jak w fotograficznej ciemni, włożyć ją do wywoływacza, by pojawiły się powoli wszystkie szczegóły, by móc smakować kontury, osoby, tło.
To dzieło choć niewielkie jest, moim zdaniem, wybitne,. Gdy skończyłem lekturę „Marii” nie sięgnąłem po inną pozycję przez ponad dwa tygodnie, cały czas miałem ją pod skórą i ten dreszcz, gdy przypominam sobie pierwsze zdanie - „Czy masz fałszywe świadectwo?”
Wiele z opinii na LC daje „Białej Marii” jedną, dwie gwiazdki, wtedy sobie myślę, że ich autorzy nie znają i nie wiedzą co to wywoływacz, szkoda... Szczerze polecam.
*) A.Nasiłowska, mies. „Znak” nr 679, 2011
„Czy masz fałszywe świadectwo ?” - to pierwsze zdanie „Białej Marii” przyprawia o dreszcze. Pod tymi kilkoma wyrazami kryje się cały dramat żydowskiej dziewczynki, o którą ktoś później zapyta w sklepie - „Ta czarniutka, to kto ?”
Nie dzieje się tak od razu, to przychodzi z czasem, kiedy kolejne relacje opisują sytuacje, które są trudne do ogarnięcia, zrozumienia motywów,...
„Biała Maria” to książka wybitna. Napisana lakoniczne, trochę wyrywkowo, ale wyróżniająca się doskonałą precyzją słowa. Można mieć wrażenie, że napisana jest nie po kolei „ A musi być po kolei? To sobie przestaw”(s.16)
Całość oparta na nadrzędnym motywie – winie niezarzucalnej, która nie podlega karze, ale która pozostaje w człowieku do końca życia.
Znakomita książka.
„Biała Maria” to książka wybitna. Napisana lakoniczne, trochę wyrywkowo, ale wyróżniająca się doskonałą precyzją słowa. Można mieć wrażenie, że napisana jest nie po kolei „ A musi być po kolei? To sobie przestaw”(s.16)
Całość oparta na nadrzędnym motywie – winie niezarzucalnej, która nie podlega karze, ale która pozostaje w człowieku do końca życia.
Odkrywam twórczość Hanny Krall wkraczając w trzecią dekadę życia. Po ponownym przerobieniu Zdążyć przed Panem Bogiem, utwierdziłem się w przekonaniu, że trzeba dojrzeć, aby docenić poruszające pióro autorki. Niestety, chaos spowodowany mieszaniem wątków i niedopowiedzeniem historii nie pozwolił mi na większą ocenę. Doceniam wkład w zapisanie tych przejmujących historii, ale uważam, że Pani Hanna zdecydowanie potrafiłaby zrobić to lepiej.
Odkrywam twórczość Hanny Krall wkraczając w trzecią dekadę życia. Po ponownym przerobieniu Zdążyć przed Panem Bogiem, utwierdziłem się w przekonaniu, że trzeba dojrzeć, aby docenić poruszające pióro autorki. Niestety, chaos spowodowany mieszaniem wątków i niedopowiedzeniem historii nie pozwolił mi na większą ocenę. Doceniam wkład w zapisanie tych przejmujących historii, ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOczywiście jeszcze raz o zagładzie. Zastosowana w książce forma czyni ją trudną w odbiorze i chaotyczną. Nie wiem, czemu podobne eksperymenty służą, ale skutkują tym, że książka, być może w zamierzeniu elitarna, staje się zwyczajnie nieczytelna. Ten utwór, wybitnej niewątpliwie pisarki, można sobie odpuścić.
Oczywiście jeszcze raz o zagładzie. Zastosowana w książce forma czyni ją trudną w odbiorze i chaotyczną. Nie wiem, czemu podobne eksperymenty służą, ale skutkują tym, że książka, być może w zamierzeniu elitarna, staje się zwyczajnie nieczytelna. Ten utwór, wybitnej niewątpliwie pisarki, można sobie odpuścić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDokładnie, tak jak zawsze, oszczędnie, celnie i umiejętnie przedstawione historie uchwycone z okruszków informacji i wspomnień.
Dokładnie, tak jak zawsze, oszczędnie, celnie i umiejętnie przedstawione historie uchwycone z okruszków informacji i wspomnień.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka książka to i słów nie trzeba wiele.
Jest to gorzka historia dająca nadzieję, że istnieją ludzie, dla których życie drugiego człowieka stanowi niepodważalną wartość .
Przeczytajcie.
Krótka książka to i słów nie trzeba wiele.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to gorzka historia dająca nadzieję, że istnieją ludzie, dla których życie drugiego człowieka stanowi niepodważalną wartość .
Przeczytajcie.
Właściwie nie wiem o czym jest ta książka. Przemieszanie wątków, osób, linii czasu... to wszystko wprowadziło okropny chaos. Zapewne autorce przyświecała myśl przewodnia. Próbowałem znaleźć wspólny mianownik. Nie udało się.
Właściwie nie wiem o czym jest ta książka. Przemieszanie wątków, osób, linii czasu... to wszystko wprowadziło okropny chaos. Zapewne autorce przyświecała myśl przewodnia. Próbowałem znaleźć wspólny mianownik. Nie udało się.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWojna. Trudne słowo, które nacechowane jest wieloma emocjami. Zabiera bliskich, zrównuje z ziemią, wszystko, co napotyka na swej drodze. Niesie ból, smutek i trwogę. Rozdziera serce na tysiąc kawałków, których nie da się już poskładać w jedną całość. Gdy przemija, pozostają wspomnienia.
Do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę Pani Hanny Krall. Pamiętam, że znalazła się w czołówce lektur, które mi się podobały. I mimo zachwytów przez lata nie sięgnęłam po inne pozycje. Odkładałam tę twórczość na bliżej nieokreślony czas. Dopiero za sprawą Instagrama zdecydowałam się przeczytać Białą Marię. Co z tego wynikło?
Od niemal pierwszych stron wiedziałam, że nie będzie to lektura z gatunku łatwych, prostych i przyjemnych. Język, jakim operuje autorka, choć nie wyszukany, to spowodował początkową trudność w odbiorze. Chaos, urwane wątki, wiele powtórzeń i bohaterowie, którzy znikają, by za chwile znów się pojawić. Lektura nie ma wyraźnej fabuły, są to po prostu zapis wspomnień tych, którzy przeżyli wojnę. W bardzo krótki, ale jakże emocjonalny sposób rozprawiają się ze swoją przeszłością.
Wspominają dawne czasy, wywózki, obozy, więzienia i złamane obietnice. Ich słowa były ulotne niczym spadający liść nie wietrze. Po latach z ogromnym bólem w sercu mówią wprost, że zostali oszukani. Z powodu wiary prośba o zostanie rodzicem chrzestnym nie została spełniona. To jedna w wielu przytoczonych w książce historii. Gdzie wojenne wspomnienia kładą się cieniem na powojenne losy bohaterów.
Nie jest to lektura dla każdego. Potrzeba tu dużo skupienia, uwagi i zaangażowania. Nie raz musiałam wrócić do przeczytanych fragmentów, by jeszcze dogłębniej poznać losy przedstawionych tu osób. Nie polecam również słuchania audiobooka, nie oddaje on w pełni tego, co chce przekazać autorka. Taka lektura musi trafić na podatny grunt, który niczym spragniona ziemia karmić się będzie każdą historią.
Niestety książka ta nie trafiła do mojego serca. Nie potrafiłam się zanurzyć. Przeszkadzały mi urwane wątki, mnogość bohaterów i sposób narracji.
Mimo to pozycji nie skreślam, po prostu nie jest to lektura dla mnie.
Wojna. Trudne słowo, które nacechowane jest wieloma emocjami. Zabiera bliskich, zrównuje z ziemią, wszystko, co napotyka na swej drodze. Niesie ból, smutek i trwogę. Rozdziera serce na tysiąc kawałków, których nie da się już poskładać w jedną całość. Gdy przemija, pozostają wspomnienia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tej pory przeczytałam tylko jedną książkę Pani Hanny Krall. Pamiętam, że znalazła...
Nie przepadam za pisarstwem Krall. Czytałam ze względu na Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", którego losom poświęcony jest fragment książki.
Nie przepadam za pisarstwem Krall. Czytałam ze względu na Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", którego losom poświęcony jest fragment książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura bardzo trudna, wymagająca od czytelnika doskonałej znajomości kontekstów i niuansów historycznych. Reportaż odwołuje się także bardzo często i ściśle do filmów Krzysztofa Kieślowskiego, prywatnych rozmów, nie wiadomo na ile prawdziwych, na ile dopasowanych do potrzeb historii.
Pełną recenzję można przeczytać na blogu Redhead in Wonderland:
https://redhead-in-wonderland.blogspot.com/2020/12/biaa-maria.html
Lektura bardzo trudna, wymagająca od czytelnika doskonałej znajomości kontekstów i niuansów historycznych. Reportaż odwołuje się także bardzo często i ściśle do filmów Krzysztofa Kieślowskiego, prywatnych rozmów, nie wiadomo na ile prawdziwych, na ile dopasowanych do potrzeb historii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPełną recenzję można przeczytać na blogu Redhead in...
Temat trudny i dobrze znany: gehenna ludności polskiej w czasie okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej a także po wojnie, w czasach stalinowskich. Książka pełna jest tragicznych historii polskich Żydów i Polaków, relacji często szczątkowych, urwanych, o nieznanym finale. Autorka śledzi te historie i ich powiązania. Tropy rozchodzą się w różne strony, otwierają się nowe wątki i opowieści rozwijają się.
Hanna Krall pokazuje bestialstwo Niemców, antysemityzm Polaków, a równocześnie opisuje liczne przypadki ratowania Żydów i pomagania im, kosztem życia ludzi i całych ich rodzin. Zadaje pytanie skąd biorą się tak różne wybory i zachowania ludzi, zdawałoby się takich samych. Nie sposób spokojnie czytać tej na pozór beznamiętnej książki, ogrom ludzkich nieszczęść przytłacza.
Wojenne wspomnienia prowadzą do współczesnych opowieści, rozmów Autorki z Krzysztofem Kieślowskim, Krzysztofem Piesiewiczem, Markiem Edelmanem, rozmów, które są inspiracją scenariuszy filmów Kieślowskiego (Podwójne życie Weroniki, Dekalog VIII).
Mimo wielu wątków książka jest nieduża, podzielona na krótkie rozdziały, napisana niezwykle ascetycznym zwartym językiem, pozbawiona zbędnych słów i wszelkich emocji.
Niezbyt łatwa to lektura, trzeba pewnego wysiłku, żeby wszystkie kawałki opowieści połączyć w spójną całość.
Temat trudny i dobrze znany: gehenna ludności polskiej w czasie okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej a także po wojnie, w czasach stalinowskich. Książka pełna jest tragicznych historii polskich Żydów i Polaków, relacji często szczątkowych, urwanych, o nieznanym finale. Autorka śledzi te historie i ich powiązania. Tropy rozchodzą się w różne strony, otwierają się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Ci, co ratują, ci co zabijają - zawsze w pobliżu. Ten sam chleb jedzą, tym samym powietrzem oddychają, modlą się w tym samym kościele do tego samego Boga. Nawet geny mają takie same, bo często są bliską rodziną. To dlaczego jedni ratują, a inni chcą zabić?"
Wielką radość sprawia czytanie o czyimś szczęściu, napawanie się jego formą i kolorami, ale dopiero poznawanie smutnych, bolesnych i traumatycznych przeżyć innych, daje niezwykły materiał do refleksji, sprawia, że wsłuchujemy się w dawne głosy z ostrożnością i uwagą, zaglądamy do miejsc będących świadectwami tego, co się wydarzyło, tak by móc to poczuć i wyobrazić. Przemawiają fragmenty, migawki, nawiązania do czegoś, co z punktu widzenia właściciela miało ogromne znaczenie, wpłynęło na losy wielu, na trwałe zaznaczyło obecność w historii. Wspomnienia kształtowane z perspektyw różnych osób, dostrzeżone, zasłyszane, zapamiętane, powtórzone, pielęgnowane.
Odkrywając jedną tajemnicę trafiamy na szereg innych, prowadzą dalej i dalej. Brak wyznaczenia głównej drogi, za każdym razem okazuje się nią ta, którą właśnie kroczymy, według własnego uznania lub po tropach innych. Zadziwiające, jaki ból jeden człowiek może sprawić drugiemu, samemu sobie, jak coś, co miało ogromne znaczenie wobec dramatycznych okoliczności staje się potem mniej nieistotne, jak wiele można dostać od nieznajomych, a od bliskich mieć zabrane. Wojna zmienia nastawienie ludzi, uwypukla w nich to, co najgorsze, ale również uwidacznia tych, którzy nie poddają się presji egoizmu, niebezpieczeństwa i donosicielstwa. Każdy decyduje, kim tak naprawdę jest, nie kim chce być, ale jest, dotyczy to także czasów powojennych.
Śledziłam to, co na stronach książki zawarła Hanna Krall, ale również wracałam myślami do tego, co mi opowiadała babcia i mama, w przedstawione mini historie wplatałam opowieści seniorki i jej córki, przyklejałam do narracji głosy kobiet mojej rodziny. Odpowiadał mi styl narracji, krótkich zdań, niedopowiedzeń, urwanych myśli. Pasował do przemyśleń, wymagał skupienia i namysłu, oddziaływał na intensywność spostrzeżeń. Kiedy powstały już ramy obrazu wszystkie elementy stopniowo go wypełniały, każda prawda na swój sposób, w zgodzie z ośmioma rogami białego porcelanowego skarbu. Jakie składniki życia każdy z nas na nim położy, jaką moralną strawę stworzy, jak zostanie odebrana?
bookendorfina.pl
"Ci, co ratują, ci co zabijają - zawsze w pobliżu. Ten sam chleb jedzą, tym samym powietrzem oddychają, modlą się w tym samym kościele do tego samego Boga. Nawet geny mają takie same, bo często są bliską rodziną. To dlaczego jedni ratują, a inni chcą zabić?"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielką radość sprawia czytanie o czyimś szczęściu, napawanie się jego formą i kolorami, ale dopiero poznawanie...
Zapomniało się nam już jak to było! Ten na tego coś.... Dzisiaj każdy swojego pilnuje: nosa, życia, prywatności. Na plotkujacych pod blokiem wilkiem patrzymy. A kiedyś, wcześniej....po co? Dlaczego? Wojna i czasy po, przedstawiane są albo na czarno albo biało, a co pomiędzy? Ile ludzi tyle historii, ile zbrodni tyle tragedii.
Zły czas wybrałam na takie ciężkie przeżycia, na ludzką złość, nienawiść, niewiarę, niewygodę.
Jednak wzięłam do ręki dzieło Hanny Krall i odłożyłam dopiero gdy przeczytałam.
Zapomniało się nam już jak to było! Ten na tego coś.... Dzisiaj każdy swojego pilnuje: nosa, życia, prywatności. Na plotkujacych pod blokiem wilkiem patrzymy. A kiedyś, wcześniej....po co? Dlaczego? Wojna i czasy po, przedstawiane są albo na czarno albo biało, a co pomiędzy? Ile ludzi tyle historii, ile zbrodni tyle tragedii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZły czas wybrałam na takie ciężkie przeżycia, na...
Hanna Krall w swoich książkach bardzo często łączy osobiste zapiski ze skrupulatnie zebranymi materiałami reporterskimi, wracając do niewyjaśnionych jeszcze historii lub tych podsumowanych dopiero po wielu, wielu latach od momentu, kiedy się wydarzyły. Pojawiają się w nich Żydzi, Polacy, Niemcy i Rosjanie. Mieszają kaci z ofiarami, a zapisane wspomnienia dotyczą zarówno donosów, wywózek, morderstw, łapanek, jak i czynów heroicznych, takich jak ukrywanie innych i ryzykowanie własnym życiem. Tym samym za każdym razem Hanna Krall zwraca naszą uwagę na fakt, iż każdy z nas może być zarówno tchórzem, jak i bohaterem, człowiekiem złym i dobrym, walecznym i bojaźliwym, podłym i wspaniałomyślnym.
***
"Biała Maria" to jedna z jej najnowszych opowieści reporterskich, licząca zaledwie 200 stron zapisanych dużą czcionką i podzielonych na krótkie rozdziały, które czasami składają się zaledwie z kilku zdań. Na pierwszy rzut oka wydaje się czytelnikowi, że jej lektura nie zmusza go do dużego wysiłku. Nic bardziej mylnego... "Biała Maria" wymaga od nas ogromnego skupienia uwagi. Narracja tej książki bardzo często rwie się, odmienia przez rożne czasy, miejsca, przedmioty, zdjęcia i osoby. "Tym, co łączy te skrawki opowieści, jest dotkliwa nieobecność..."
***
Krzysztof Kieślowski bardzo często prosił Hannę Krall o różne historie, które w łatwy sposób mógłby przeobrazić w filmowy scenariusz. Jedną z takich opowieści była historia o fałszywym chrzcie żydowskiej dziewczynki, który jednak ostatecznie się nie odbył. Ten motyw pojawił się w ósmej części "Dekalogu". W filmowym zapisie w ostatniej chwili rodzice chrzestni odmówili, tłumacząc się, że osoby wierzące nie mogą przecież kłamać w kościele. U Kieślowskiego ten motyw był przedstawiony inaczej niż opisuje go w "Białej Marii" sama Hanna Krall, sugerując czytelnikowi nawet, że tą dziewczyną mogła być ona sama...
***
"Biała Maria" składa się z trzech nowel, które przedstawiają osoby niespodziewanie połączone przez los. Początkowo niedoszły chrzestny, a po wojnie oficer UB. Potem jeszcze postaci, z którymi miał styczność. Generał, niemiecki arystokrata, hrabianka i wielu, wielu innych. Wszystkie opowieści o tych postaciach w pewien sposób łączą się ze sobą, tworząc niepowtarzalną całość. Klamrą kompozycyjną jest oczywiście wspomniana już przeze mnie opowieść o nieochrzczonej dziewczynce, ale także rozmowy z przyjaciółmi Hanny Krall. Najbardziej wzrusza jednak trzecia nowela, czyli monolog Marii, która ostatecznie uratował dziewczynkę i jej matkę.
***
"Człowiek jest kruchy jak porcelana zwaną Białą Marią - mówi nam Hanna Krall" starając się z reporterską dokładnością i empatią opisać historię swoich bohaterów. Lektura jej najnowszej książki wygląda trochę jak układanie puzzli. Trzeba skrupulatnie wyszukiwać element po elemencie, żeby ułożyć pewien obraz. Wymaga to od nas sporej koncentracji i cierpliwości, aby w końcu wszystko okazało się całością, "Jej proza to jak zawsze wspaniała lekcja wrażliwości." Polecam!
https://mufloneks.blogspot.com/2020/12/biaa-maria.html#more
Hanna Krall w swoich książkach bardzo często łączy osobiste zapiski ze skrupulatnie zebranymi materiałami reporterskimi, wracając do niewyjaśnionych jeszcze historii lub tych podsumowanych dopiero po wielu, wielu latach od momentu, kiedy się wydarzyły. Pojawiają się w nich Żydzi, Polacy, Niemcy i Rosjanie. Mieszają kaci z ofiarami, a zapisane wspomnienia dotyczą zarówno...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to◽️Hanna Krall, polska pisarka i dziennikarka żydowskiego pochodzenia znana jest mi przede wszystkim z lektury ,,Zdążyć przed panem bogiem”
Dlatego chętnie zapoznałam się książka ,,Biała Maria”
Książka opowiada o czasach II wojny światowej i życiu ludzi po wojnie.
To nie pozycja o standardowej fabule! Jest to burza myśli i słów, które rzekomo nie łącza się ze sobą w ciąg tych samych zdarzeń, ale to tylko pozory.... Okazuje się, bowiem ze pod płaszczykiem wszelkich słów, kryje się historia życia samej autorki (w domyśle, gdyż stwierdzenie takie nie pada ani razu).
◾️Może nie widać w niej uczuć i emocji na pierwszy rzut oka, jednak tych tu nie brakuje. Trzeba je tylko wychwycić między splątanymi słowami, między mnogością wzburzonych myśli.
◽️To co mnie osobiście przekonuje do tych opowieści to nieustanny podskórny dialog z Krzysztofem Kieślowskim. Ta wrażliwość bardzo mi odpowiada.
Zatem polecam, wszystkim którzy mieli problem ze zrozumieniem Krall oraz tym którzy nie czytali, obejrzeć dwa filmy Kieślowskiego :
Dekalog - ósma cześć,
oraz „Podwójne życie Weroniki”.
◾️Polecam, dojrzałemu czytelnikowi, ceniącemu piękno słowo👸🏻
◽️Hanna Krall, polska pisarka i dziennikarka żydowskiego pochodzenia znana jest mi przede wszystkim z lektury ,,Zdążyć przed panem bogiem”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlatego chętnie zapoznałam się książka ,,Biała Maria”
Książka opowiada o czasach II wojny światowej i życiu ludzi po wojnie.
To nie pozycja o standardowej fabule! Jest to burza myśli i słów, które rzekomo nie łącza się...
To reportaż do jakich przyzwyczaiła nas Hanna Krall. Mocno poszarpany, literacki, urywający zdania, zmuszający do sprawdzania kilka kartek wstecz. Tutaj warto spełnić jeszcze jeden warunek pełnego pojmowania - warto znać "Dekalog VIII" Krzysztofa Kieślowskiego (i inne!)
Biała Maria - jeden z cennych, porcelanowych serwisów, jak inne drugie przedmioty, stawał się w czasie wojny i po niej, zwykłą walutą. Diament wart miliony dawał spokój, odwracał wzrok wroga. Biała Maria, tak subtelna, warta była bochenek chleba i jeszcze ciut jedzenia zawiniętego w tobołek.
Wysiedlenia Niemców z zachodnich ziem często bywały barterem, żyjesz, bo masz co dać. To tam wzbogacił się Jan S., którego wojenna sława zaprowadziła w szeregi służby bezpieczeństwa. A Jan S. to ten, który u Kieślowskiego odmówił świadkowania na chrzcie, mogącym dać życie małej Żydówce z żółtymi włosami.
Przychodził Kieślowski do Hanny Krall i pytał. O życie pytał, żydowskie, wiele razy przywracane, wiele razy odbierane. Z jej reporterskich zdobyczy wyrywał tematy. Zmieniał je potem, tu dodał, tu ujął. Wspierał wizje pracą Adwokata -Scenarzysty, a nad wszystkim wisiał bat cenzury, zachłanności i kłamstwa.
Filmu zmienić się nie da, ale dało się odszukać ślady bohatera. Jego samego już nie, nie żył on ani jego żona. Krok po kroku reporterka poszła za ich życiem. Przez wojnę, zawahanie, komunę, sąd. A nad tym życiem ciągle stoi ósme przykazanie z dekalogu katolickiego, z Dekalogu filmowego - Nie będziesz dawał fałszywego świadectwa...
Bo jakże to tak chrzest świadczyć, gdy nieprawda.
Bo jakże to tak nie świadczyć, skoro życie idzie uratować...
Hanna Krall na strzępki rozrywa ludzkie historie, znów pyta. O kłamstwo, o świadectwo, o wybór.
Ta nowa wersja "Białej Marii" AD2020 szersza jest o papierosy i pytania reżysera, o życie Scenarzysty, prześladowanie i pytanie o to czy jego życie, czy śmierć lepsza będzie dla dzieci. O szczegóły życia tamtych S., którzy odmówili. O Polskę, o dwóch Władysławów Sokołów, którzy byli niczym Weroniki Kieślowskiego ("Podwójne życie Weroniki").
Znów Kieślowski i historie złożone z ułamków prawdy. Prawdy noszonej w sercu tej czarnulki, co kiedyś żółte włosy miała.
Trudna to książka, ale kochającym mroczne czasy w ICH relacjach, polecam bez wahania.
Pani_Ka Czyta
Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
To reportaż do jakich przyzwyczaiła nas Hanna Krall. Mocno poszarpany, literacki, urywający zdania, zmuszający do sprawdzania kilka kartek wstecz. Tutaj warto spełnić jeszcze jeden warunek pełnego pojmowania - warto znać "Dekalog VIII" Krzysztofa Kieślowskiego (i inne!)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBiała Maria - jeden z cennych, porcelanowych serwisów, jak inne drugie przedmioty, stawał się w czasie...
Bardzo trudna i ciężka literatura. Łączenie faktów i postaci daje niesamowitą satysfakcję, jakbyśmy sami siedzieli nad materiałami źródłowymi i próbowali dociec prawdy. I nie jednej, ale wielu różnych. Polecam, ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest pozycja dla każdego.
Bardzo trudna i ciężka literatura. Łączenie faktów i postaci daje niesamowitą satysfakcję, jakbyśmy sami siedzieli nad materiałami źródłowymi i próbowali dociec prawdy. I nie jednej, ale wielu różnych. Polecam, ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest pozycja dla każdego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Biała Maria" stanowi zapis wspomnień dziewczyny pochodzenia żydowskiego z II Wojny Światowej. Opowieść jest snuta emocjami, a przez to może zostać odebrana jako chaotyczna. Autorka stara się również uchronić od zapomnienia trudną tożsamość Polaków, Rosjan i Niemców. Pobudzając jednocześnie czytelników do uchwycenia w dłonie pozornie niepołączonych ze sobą historii- szczegółów które łączą te elementy jak puzzle. Okazuje się, że czas nie obdziera z ran, on przyzwyczaja do bólu. A winy chociaż nie da się ich literalnie zmierzyć wciąż żyją, uwierają w najmniej spodziewanych momentach.
Pełno tu symboli, ukrytych znaczeń, dywagacji, walki wewnętrznej katów i ofiar wojennych.Tylko wsłuchując się w słowa, pozwalając im wybrzmieć- docenicie jej kunszt. Walka z zagładą niepamięci pragnie dojść do głosu, dobija się do drzwi dusz. Niesamowita i wymagająca. Długo rezonuje po przeczytaniu. Polecam też Waszej uwadze audiobook czytany przez Zofię Kucównę.
"Biała Maria" stanowi zapis wspomnień dziewczyny pochodzenia żydowskiego z II Wojny Światowej. Opowieść jest snuta emocjami, a przez to może zostać odebrana jako chaotyczna. Autorka stara się również uchronić od zapomnienia trudną tożsamość Polaków, Rosjan i Niemców. Pobudzając jednocześnie czytelników do uchwycenia w dłonie pozornie niepołączonych ze sobą historii-...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspomnienia żydowskiej dziewczynki z czasów drugiej wojny światowej. Nieuporządkowane i chaotyczne. Trudne w odbiorze, zwłaszcza w postaci audiobooka, ponieważ wymagające skupienia. Opisują jej życie w rodzinie Polaków, którzy zdecydowali się być jej rodzicami chrzestnymi. Dobrze dobrany głos lektorki, ale książka sama w sobie nieszczególna.
Wspomnienia żydowskiej dziewczynki z czasów drugiej wojny światowej. Nieuporządkowane i chaotyczne. Trudne w odbiorze, zwłaszcza w postaci audiobooka, ponieważ wymagające skupienia. Opisują jej życie w rodzinie Polaków, którzy zdecydowali się być jej rodzicami chrzestnymi. Dobrze dobrany głos lektorki, ale książka sama w sobie nieszczególna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwaga! Przez przypadek stwierdziłem brak dwóch moich recenzji Krall, więc je ponownie zamieszczam
Ta niestrudzona reportażystka /niestety już dzisiaj 79-letnia/, drążąca szczególnie tematykę polsko-żydowską, córka Salomona Kralla i Felicji Jadwigi z d. Reichold, żegna się omawianą książką z czytelnikami, lecz miejmy nadzieję, że zdanie zmieni. Do tej pory recenzowałem z jej książek tylko „Wyjątkowo długą linię”. Pisałem wtedy:
„Krall jest Żydówką, jej najlepsze reportaże dotycżą Żydów, a „POLACY WYSSYSAJĄ ANTYSEMITYZM Z MLEKIEM MATKI” /nie ja to wymyśliłem/, przeto jej ARCYCIEKAWE, PASJONUJĄCE książki nigdy nie zdobędą należnej im popularności i szerokiego uznania”.
I słowa moje się sprawdzają: omawianą książkę oceniło 156 czytelników i przyniosło to żenująco niski wynik 6.01. Jest to skrajnie niska ocena szczególnie na tle „osiągnięć” kompletnych grafomanów. Przy stosunkowo dużej liczbie czytelników taki wynik jest ewenementem. Z dwóch możliwości autor-czytelnik, wina na pewno nie leży po stronie autora.
Czytelnikom, którzy mieli trudności ze zrozumieniem Krall, ze względu na przyjętą konwencję, jak i tym, którzy tej książki jeszcze nie czytali, radzę obejrzeć dwa filmy Kieślowskiego - ósmą część Dekalogu zainspirowaną przykazaniem:
„nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”
oraz „Podwójne życie Weroniki”, lub chociaż przeczytać o nich w „Wikipedii”. Myślą przewodnią tej książki jest WINA NIEZARZUCALNA, której wytłumaczenie Krall wkłada w usta Piesiewicza /współtwórcy scenariusza „Dekalogu” i znanego adwokata/: /str.46/
„Ma to w prawie swoją nazwę, wyjaśnił ci Scenarzysta: wina niezarzucalna. Nie można jej zarzucić, nie można za nią ukarać, w SOBIE JĄ SIĘ NOSI, CZASAMI PRZEZ CAŁE ŻYCIE..” /podkr. moje/
U Krall losy bohaterów są tak pogmatwane, że odbieram jej przesłanie następująco:
Nie ważna jest narodowość, pochodzenie czy przynależność, a tylko, jak mówi Bartoszewski PRZYZWOITOŚĆ
Uwaga! Przez przypadek stwierdziłem brak dwóch moich recenzji Krall, więc je ponownie zamieszczam
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa niestrudzona reportażystka /niestety już dzisiaj 79-letnia/, drążąca szczególnie tematykę polsko-żydowską, córka Salomona Kralla i Felicji Jadwigi z d. Reichold, żegna się omawianą książką z czytelnikami, lecz miejmy nadzieję, że ...
Lektura tej książki to literacki odpowiednik przekopywania się przez zawartość zakurzonych skrzyń na strychu z pamiątkami po poprzednich lokatorach. Myślę, że wyniósłbym z tej książki więcej gdybym posiadał głębszą wiedzę historyczną, autorka bowiem nie przedstawia szerszego kontekstu wydarzeń o których pisze (i bardzo słusznie zresztą, bo to zwarta narracja jest jedną z mocniejszych stron tego dzieła).
Lektura tej książki to literacki odpowiednik przekopywania się przez zawartość zakurzonych skrzyń na strychu z pamiątkami po poprzednich lokatorach. Myślę, że wyniósłbym z tej książki więcej gdybym posiadał głębszą wiedzę historyczną, autorka bowiem nie przedstawia szerszego kontekstu wydarzeń o których pisze (i bardzo słusznie zresztą, bo to zwarta narracja jest jedną z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie po kolei, nie po łatwiźnie, pięknie po polsku. Wina niazarzucalna, a jej ciężar nosisz w sobie, jej wagę oceniasz sam, sam też musisz z nią żyć dalej. Głęboko poruszające epizody, nie pozwalają spać, wracają kiedy zamykam oczy. Wysłuchałam audiobooka w cudownej interpretacji Zofii Kucówny - mistrzostwo samo w sobie.
Gorąco polecam
P.S. Myślę, że każdy kto kiedyś obejrzał Dekalog (8) Krzysztofa Kieślowskiego od razu będzie potrafił dopowiedzieć sobie brakujące elementy układanki.
Nie po kolei, nie po łatwiźnie, pięknie po polsku. Wina niazarzucalna, a jej ciężar nosisz w sobie, jej wagę oceniasz sam, sam też musisz z nią żyć dalej. Głęboko poruszające epizody, nie pozwalają spać, wracają kiedy zamykam oczy. Wysłuchałam audiobooka w cudownej interpretacji Zofii Kucówny - mistrzostwo samo w sobie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGorąco polecam
P.S. Myślę, że każdy kto kiedyś...
Ręka mi drży kiedy piszę te kilka zdań po lekturze "Białej Marii" Hanny Krall bo książka ta okazała się dla mnie zagadką, tajemnicą i niewiadomą do której nie udało mi się zbliżyć nawet o milimetr.
Muszę się ugiąć pod geniuszem autorki i otwarcie przyznać że mój poziom intelektualny i wrażliwość nie pozwoliły mi zrozumieć a co dopiero docenić tej opowieści.
Jedyne uczucia które mi towarzyszyły po zakończeniu lektury to wewnętrzne rozedrganie i poczucie niepokoju bo autorka przywołując w "Białej Marii" strzępki historii wojennych i powojennych "mówi" emocjami a nie zdaniami. Są to emocje w których jest strach, niepewność i poczucie zagrożenia.
Opowieść ta nie ma początku i nie ma końca. Bohaterowie wyłaniają się jak z mgły po to by za chwilę znowu w niej zniknąć. Wątki, które według notki wydawniczej powinny pleść się w jedną opowieść do końca zostały dla mnie osobnymi nićmi.
W głowie zostało mi kilka obrazów: żydowskiej dziewczyny, rozwalonego pieca, nagrobka, serwisu Rosenthala.
Mimo niewielkich rozmiarów, dużej czcionki i wielu zdjęć "Biała Maria" to jedna z trudniejszych książek które przeczytałam w swoim życiu. Bardzo żałuję że nie potrafiłam odkryć w tej opowieści głębszego sensu. Może jeszcze muszę "dorosnąć" do takich książek.
Ręka mi drży kiedy piszę te kilka zdań po lekturze "Białej Marii" Hanny Krall bo książka ta okazała się dla mnie zagadką, tajemnicą i niewiadomą do której nie udało mi się zbliżyć nawet o milimetr.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę się ugiąć pod geniuszem autorki i otwarcie przyznać że mój poziom intelektualny i wrażliwość nie pozwoliły mi zrozumieć a co dopiero docenić tej opowieści.
Jedyne...
Nie potrafiłam się odnaleźć. Ta forma nie przypadła mi do gustu. Za bardzo chaotyczna i ciężko było mi cokolwiek zrozumieć. Historie byłyby dużo ciekawsze gdyby były napisane innym stylem.
Nie potrafiłam się odnaleźć. Ta forma nie przypadła mi do gustu. Za bardzo chaotyczna i ciężko było mi cokolwiek zrozumieć. Historie byłyby dużo ciekawsze gdyby były napisane innym stylem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to łatwa książka, ale warto. Bardzo pomogło mi w jej odbiorze spotkanie z autorką.
Nie jest to łatwa książka, ale warto. Bardzo pomogło mi w jej odbiorze spotkanie z autorką.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała, bardzo dobrze i pięknie napisana. Łapie za serce, za gardło... Dobrze, że ktoś to wszystko spisał....
Wspaniała, bardzo dobrze i pięknie napisana. Łapie za serce, za gardło... Dobrze, że ktoś to wszystko spisał....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak rozsypane puzzle. Bez obrazka, według którego można je ułożyć. Albo jak matrioszka... Otwieramy, a tam następna baba. I jeszcze jedna. I kolejna... Ni to reportaż, ni to opowieść. Późniejszy ubek, który nie chciał zostać ojcem chrzestnym dziewczynki o wielkich, ciemnych oczach i Maria, która uratowała dziewczynkę i jej matkę. A między nimi młyn, torebka generałówny Zofii Sikorskiej, rosenthalowski serwis, dwaj panowie Wiśliccy... Piękne i przejmujące.
Jak rozsypane puzzle. Bez obrazka, według którego można je ułożyć. Albo jak matrioszka... Otwieramy, a tam następna baba. I jeszcze jedna. I kolejna... Ni to reportaż, ni to opowieść. Późniejszy ubek, który nie chciał zostać ojcem chrzestnym dziewczynki o wielkich, ciemnych oczach i Maria, która uratowała dziewczynkę i jej matkę. A między nimi młyn, torebka generałówny...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Biała Maria" Hanny Krall to doskonale napisana, choć trudna i wstrząsająca rzecz. Rzecz sięgająca aż do trzewi, do tego, co najbardziej boli. Do ran, które nigdy nie mogą się zabliźnić, bo trwają w tych, którzy żyją. Dojrzałemu czytelnikowi, ceniącemu piękno słowa - polecam.
"Biała Maria" Hanny Krall to doskonale napisana, choć trudna i wstrząsająca rzecz. Rzecz sięgająca aż do trzewi, do tego, co najbardziej boli. Do ran, które nigdy nie mogą się zabliźnić, bo trwają w tych, którzy żyją. Dojrzałemu czytelnikowi, ceniącemu piękno słowa - polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Czy masz fałszywe świadectwo ?” - to pierwsze zdanie „Białej Marii” przyprawia o dreszcze. Pod tymi kilkoma wyrazami kryje się cały dramat żydowskiej dziewczynki, o którą ktoś później zapyta w sklepie - „Ta czarniutka, to kto ?”
Nie dzieje się tak od razu, to przychodzi z czasem, kiedy kolejne relacje opisują sytuacje, które są trudne do ogarnięcia, zrozumienia motywów, kontekstu. Czy dał/abyś fałszywe świadectwo, gdyby mogło ono uratować żydowskie dziecko przed Zagładą ? Czy danie fałszywego świadectwa podczas fikcyjnego chrztu w kościele, dla uratowania czyjegoś życia, jest grzechem ? Co na to Bóg ? Uznałby to za grzech ?
„Czarniutka” pojawi się jeszcze nie raz na kartach książki, bo to sama Hanna Krall, bo ”tą małą” zna dość dobrze...choć, jak sama mówi, jest podobna do innych.
Wiele jest tu śmierci, różnych, tragicznych, bezsensownych, zasłużonych, przypadkowych. Śmierci, która kończy, ale także śmierci, która zaczyna, wyzwala. Nic nie jest tu jednoznaczne, wszystko pogmatwane. Wydawać by się mogło, że jeśli Krall - to Żydzi, Zagłada, wojna. Nic bardziej mylnego. Ona sama mówi o o tym tak - „ja nie piszę o Żydach, dlaczego wciąż usiłuje się mnie tak zamknąć ? Ja piszę o ludziach...”*) W „Białej Marii” pisze o ludziach czasu wojny i powojnia, PeeRelu i współczesności. O granatowych policjantach, o Ubeku, który okazał się być dobrym człowiekiem, o matkobójcy, dla którego dobroć i troska matki była nie do zniesienia, o Kieślowskim, Piesiewiczu, Edelmanie, Grażynie Kuroniowej, o „Białej Marii”, słynnym serwisie Rosenthala, który przesiedlana Niemka oddała, nie proszona, za bochenek chleba i kawałek słoniny na drogę.
Często czytam, i częściowo się z tym zgadzam, że jest to rzecz o tzw. ”winie niezarzucalnej”, a więc takiej, którą nie można skutecznie obciążyć przed sądem. To szerokie pojęcie, publicystyczne, nie istniejące w kodeksie, jednak pełne znaczenia w odniesieniu do istoty człowieczeństwa. Nie można wtedy powiedzieć - „jesteś przestępcą” ale ta „wina”, mniej lub bardziej uświadamiana w tobie tkwi, czasami do końca życia, jest nieusuwalna, jak duchowy doppelganger. Jednak daleko nie tylko o tym, co w pierwszej chwili samo się narzuca, bo rzecz to wielowymiarowa, trudna, wymagająca, wymykająca się...
Po pierwszej lekturze „Marii” nie do końca wiedziałem, o co w niej w istocie chodzi, mnóstwo inicjałów, historii ledwie muśniętych, rozdziały składające się z zaledwie kilku zdań. Musiałem wrócić do lektury ponownie, powoli, uważnie, bo chyba tylko tak należy czytać „Białą Marię”. Trzeba, jak w fotograficznej ciemni, włożyć ją do wywoływacza, by pojawiły się powoli wszystkie szczegóły, by móc smakować kontury, osoby, tło.
To dzieło choć niewielkie jest, moim zdaniem, wybitne,. Gdy skończyłem lekturę „Marii” nie sięgnąłem po inną pozycję przez ponad dwa tygodnie, cały czas miałem ją pod skórą i ten dreszcz, gdy przypominam sobie pierwsze zdanie - „Czy masz fałszywe świadectwo?”
Wiele z opinii na LC daje „Białej Marii” jedną, dwie gwiazdki, wtedy sobie myślę, że ich autorzy nie znają i nie wiedzą co to wywoływacz, szkoda... Szczerze polecam.
*) A.Nasiłowska, mies. „Znak” nr 679, 2011
„Czy masz fałszywe świadectwo ?” - to pierwsze zdanie „Białej Marii” przyprawia o dreszcze. Pod tymi kilkoma wyrazami kryje się cały dramat żydowskiej dziewczynki, o którą ktoś później zapyta w sklepie - „Ta czarniutka, to kto ?”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie dzieje się tak od razu, to przychodzi z czasem, kiedy kolejne relacje opisują sytuacje, które są trudne do ogarnięcia, zrozumienia motywów,...
http://portafortunas.pl/biala-maria-hanna-krall-recenzja/
http://portafortunas.pl/biala-maria-hanna-krall-recenzja/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWina niezarzucalna. Nie można jej zarzucić, nie można za nią ukarać, w sobie ją się nosi, czasami przez całe życie.
Wina niezarzucalna. Nie można jej zarzucić, nie można za nią ukarać, w sobie ją się nosi, czasami przez całe życie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Biała Maria” to książka wybitna. Napisana lakoniczne, trochę wyrywkowo, ale wyróżniająca się doskonałą precyzją słowa. Można mieć wrażenie, że napisana jest nie po kolei „ A musi być po kolei? To sobie przestaw”(s.16)
Całość oparta na nadrzędnym motywie – winie niezarzucalnej, która nie podlega karze, ale która pozostaje w człowieku do końca życia.
Znakomita książka.
„Biała Maria” to książka wybitna. Napisana lakoniczne, trochę wyrywkowo, ale wyróżniająca się doskonałą precyzją słowa. Można mieć wrażenie, że napisana jest nie po kolei „ A musi być po kolei? To sobie przestaw”(s.16)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałość oparta na nadrzędnym motywie – winie niezarzucalnej, która nie podlega karze, ale która pozostaje w człowieku do końca życia.
Znakomita książka.