Brak empatii dla podopiecznych, brak empatii w życiu codziennym. Mnie pani Barbara zablokowała na FB, bo śmiałam zapytać, czy w PL może sobie kupić mieszkanie (temat zszedł na jakieś problemy mieszkaniowe- już nie pamiętam). Byłam w szoku, że pani B. się tak zachowała, zwłaszcza, że wysłałą mi swoją książkę. Pani B. chyba nie lubi ludzi, co daje wyraz w swojej książce.
Brak empatii dla podopiecznych, brak empatii w życiu codziennym. Mnie pani Barbara zablokowała na FB, bo śmiałam zapytać, czy w PL może sobie kupić mieszkanie (temat zszedł na jakieś problemy mieszkaniowe- już nie pamiętam). Byłam w szoku, że pani B. się tak zachowała, zwłaszcza, że wysłałą mi swoją książkę. Pani B. chyba nie lubi ludzi, co daje wyraz w swojej książce.
Wystawiłam jedną gwiazdkę,bo mniej nie można.Porażający brak empatii, zrozumienia, szacunku do drugiego człowieka.Opowiadania ukazują bezczelność, arogancję oraz wybujałe ego autorki, niezdolnej do jakiejkolwiek samokrytyki,wyzutej z uczuć. Autorka wyśmiewa swoje podopieczne, używa określeń typu"wiedźma"czy "baba Jaga". Szydzi ze starości i towarzyszącej jej chorób.O jednej z podopiecznych pisze:""Zjadła swoją mieszankę ( jak dla świni)". Nieustannie użala się nad sobą, narzekając na wszystko, od trudów pracy po niesprawiedliwość życia . Skupia się wyłącznie na swoich odczuciach,a własną frustrację odreagowuje na podopiecznych.Pisze, że została zmuszona do pracy.Cóż..Wszyscy musimy pracować.Oburza się, że seniorka puka do drzwi jej pokoju o 7-ej, bo przecież kto wstaje o tak nieludzkiej porze! Na żadnym zaleceniu autorka nie pozostawała długo.Wszyscy byli źli, wszyscy nienormalni, wszyscy szaleni.Tylko ona jedna, jedyna mająca zawsze rację.Już na pierwszych stronach autorka kilkukrotnie szczyci się swoim wykształceniem-"Pan dyrektor niemal w moim wieku.Wykształcenie raczej niższe niż moje ".Z tego co wiem, Szanowna Pani ukończyła tylko prywatne liceum.Chwali się również biegłą znajomością języka. Dlaczego więc nie podjęła się innej pracy, której w Niemczech nie brakuje? Autorka pisze,ze szkoda jej było pieniędzy na nowy portfel.A na wydanie tegoż "arcydzieła"nie było szkoda? Książka wydana w prywatnym wydawnictwie słono kosztuje. Gwarantuje natomiast wydanie każdej grafomanii.Autorka popełniła również inne "dzieło" które jest kontynuacją rzeczonego.Sama sobie wystawiła opinię 10/10, pisząc:-"Jako autorka książki jestem w niej zakochana".Pozytywne opinie o książce były wystawione głównie przez osoby, którym autorka podarowała ją w prezencie.Czy naprawdę wszystko można kupić? Przykre jest, że w dzisiejszym świecie promuje się brak jakichkolwiek wartości.
Wystawiłam jedną gwiazdkę,bo mniej nie można.Porażający brak empatii, zrozumienia, szacunku do drugiego człowieka.Opowiadania ukazują bezczelność, arogancję oraz wybujałe ego autorki, niezdolnej do jakiejkolwiek samokrytyki,wyzutej z uczuć. Autorka wyśmiewa swoje podopieczne, używa określeń typu"wiedźma"czy "baba Jaga". Szydzi ze starości i towarzyszącej jej chorób.O jednej...
Tematem przewodnim jest opieka nad osobami starszymi. O tym właśnie jest książka.
Jest to zbiór 15 bardzo ciekawych, autentycznych, choć niektóre wydają się absurdalne, opowiadań.
Początek książki wydawał się pewnego rodzaju poradnikiem przydatnych informacji, jeśli chce się wyjechać do Niemiec jako opiekunka osób starszych. Opisane są prawa oraz obowiązki pracodawcy jak i pracobiorcy. Jak najlepiej napisać odwołanie od umowy tak, by nie pokryć kosztów. Trochę też jest przestrogą przed okropną i nieuleczalną chorobą jaką jest demencja. Jeśli ktoś kilkukrotnie w ciągu dnia pyta o tę samą rzecz, lub mówi zwyczajne bzdury powinniśmy delikatnie powiedzieć o tym rozmówcy, zamiast się na niego denerwować.
Książka, mimo małej ilości stron (254) jest ogromnym bankiem wiedzy, za którą nie musimy płacić kolosalnych pieniędzy.
Jak już wspomniałam, polecam przede wszystkim osobom, które planują taki wyjazd do Niemiec, oraz osobom, które lubią poszerzać swoją wiedzę.
Tematem przewodnim jest opieka nad osobami starszymi. O tym właśnie jest książka.
Jest to zbiór 15 bardzo ciekawych, autentycznych, choć niektóre wydają się absurdalne, opowiadań.
Początek książki wydawał się pewnego rodzaju poradnikiem przydatnych informacji, jeśli chce się wyjechać do Niemiec jako opiekunka osób starszych. Opisane są prawa oraz obowiązki pracodawcy jak i...
Historia dziewczyny, która po dwóch latach studiów w Niemczech przerywa naukę. Barbara Bereżańska postanawia zmienić swoje życie. Po dziesięciu latach pracy w restauracjach włoskich, niemieckich, greckich postanawia zmienić zawód i zostaje opiekunką osób starszych. Dodam, że nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać. By zostać opiekunką trzeba wiedzieć parę rzeczy, które autora opisała w bardzo dokładny sposób, żeby nie zostać wykorzystanym i oszukanym przez pracodawców. Basia opisuje nam tutaj piętnaście opowiadań z jej życia. Są one oparte na faktach. Każdy kto planuje wyjazd za granicę, by opiekować się starszymi, schorowanymi ludźmi niech przeczyta tę książkę. Autorka porusza tutaj ważny temat jakim jest demencja. Dodam, że autorka posiada głęboką wiedzę w tym zakresie. Czytając lekturę współczułam jej i podziwiałam, że jest w stanie wytrzymać z kobietą, która robiła swoje potrzeby pod dywan. Ja już dawno bym uciekła. Literatura dostarczyła mi wielu emocji jak i zaskoczenia. Autorka naprawdę robiła tam dużo dobrego. Niektóre sytuacje naprawdę były bardzo trudne do przeżycia. A ona nie uciekała „gdzie pieprz rośnie”, tylko wszystko doprowadzała do końca. Ja wiem, że nie jest to praca dla mnie. Nie chcę za bardzo zdradzać. Kiedy dostałam okazję, aby przeczytać i zrecenzować książkę nie zastanawiałam się ani przez chwilę. Książkę czyta się bardzo dobrze. Polecam
Historia dziewczyny, która po dwóch latach studiów w Niemczech przerywa naukę. Barbara Bereżańska postanawia zmienić swoje życie. Po dziesięciu latach pracy w restauracjach włoskich, niemieckich, greckich postanawia zmienić zawód i zostaje opiekunką osób starszych. Dodam, że nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać. By zostać opiekunką trzeba wiedzieć parę rzeczy,...
Cud, że ktoś to wydał. Polki zawsze cacy, Niemcy wszyscy źli jak za Hitlera a pomiędzy nimi anioł - ona, wszystkowiedząca. Ja nie wiem skąd tyle dobrych ocen tego gniota. Literacko jak Blanka- grafomania 100%.
Cud, że ktoś to wydał. Polki zawsze cacy, Niemcy wszyscy źli jak za Hitlera a pomiędzy nimi anioł - ona, wszystkowiedząca. Ja nie wiem skąd tyle dobrych ocen tego gniota. Literacko jak Blanka- grafomania 100%.
" Gdy podejmujemy się pracy opiekunki, nie zawsze zdajemy sobie sprawę, z czym to się wiąże". (str.60)
Książka jest osobistą historią Autorki, która podjęła się pracy opiekunki osób starszych w Niemczech. Dzieli się swoim doświadczeniem, przeżyciami. Udziela rad, wskazówek i informacji ważnych dla osób pragnących podjąć się tej trudnej pracy. Przekazuje jakie obowiązują prawa, obowiązki, warunki zatrudnienia oraz specyfikę samej pracy.
Sposoby poszukiwania pracy, rozważenia wszystkich za i przeciw towarzyszących wyjazdowi, ponieważ wyjazd za granicę zmienia całkowicie życie opiekunki, przebywającej w obcym kraju, w którym trzeba się podporządkować wymaganiom i potrzebom podopiecznego. Wybór podopiecznego, miejsca pracy, formę zatrudnienia, czas pracy według prawa niemieckiego, obowiązki opiekuna, czyli co należy do naszej pracy, a czego możemy odmówić,stawkę żywieniową, najczęstsze choroby i sposoby postępowania z nimi, warunki wypowiadania umowy. Ta część jest cennym i pomocnym źródłem informacji.
Kolejne rozdziały poświęcone są konkretnym podopiecznym, którymi Autorka się opiekowała. Jest to trudna praca, pełna wyrzeczeń i rozstań z rodziną, radosnych i smutnych chwil, stanów załamania, stresów. Ludzie starzy są różni, szczególnie z demencją, którymi Autorka najczęściej się opiekowała.
Mogą uprzykrzyć życie, być złośliwi, czy wręcz upierdliwi, ale dzięki opiekunom unikają domów spokojnej starości, bo własne dzieci nie mają dla nich czasu i cierpliwości.
" Życie kształtuje każdego z nas. Każdy jest inny. Ja, Ty i ludzie, których spotykamy na naszej drodze". (str.12)
Opis pierwszego zlecenia Autorki, które przyjęła będąc całkowicie nieprzygotowaną do tej pracy. Nie był to udany debiut. Kubeł zimnej wody wylany na dzień dobry i dobra nauczka na przyszłość. Przeszła prawdziwy chrzest bojowy, lecz wzbogaciła swoją wiedzę w tym temacie.
Dotarło do niej jak ciężką i odpowiedzialną pracę wykonywała. Uczyła się wyszukiwania sposobów by "opanować" podopiecznych. Wiedział już do czego ma prawo i co jej przysługuje. Przybliżyła problemy z jakimi borykają się ludzie z demencją i ich otoczenie. Różne stanowiska i postawy najbliższej rodziny, która nie zawsze ułatwiała pracę opiekunom.
Kolejne zlecenia, różniące się od siebie w zależności od osobowości, wieku, stopnia zaawansowania choroby, humorów i charakteru podopiecznych. Często była zaskakiwana ich dziwactwami, lecz potrafiła się przystosować, oswoić z konsekwencjami demencji, bo były częścią Jej codzienności. Uczyła się na błędach, lecz szybko potrafiła wyciągać właściwe wnioski. U jednych miała ręce pełne roboty, u innych się nudziła. Często musiała trzymać nerwy na wodzy. Miała wiele nieprzyjemnych sytuacji, odbijających się niekorzystnie na jej zdrowiu. Często musiała uzbroić się w anielską cierpliwość, bo dziwactwa i fobie podopiecznych były niewyobrażalne.
Każde zlecenie było niespodzianką, czasem przykrą. Nigdy nie wiedziała co zastanie na miejscu, z czym przyjdzie Jej się zmierzyć, a firma zatrudniająca często zawodziła ukrywając prawdę o podopiecznych.
Podziwiam ludzi którzy się podejmują tego typu pracy wyniszczającej ich zdrowie,wykorzystywanie ich do pracy poza ustalone obowiązki. Żal też ludzi starych zdanych na łaskę obcych ludzi, bo dla rodziny są przeszkodą.
Dziękuję Autorce za bezpłatny egzemplarz.
" Gdy podejmujemy się pracy opiekunki, nie zawsze zdajemy sobie sprawę, z czym to się wiąże". (str.60)
Książka jest osobistą historią Autorki, która podjęła się pracy opiekunki osób starszych w Niemczech. Dzieli się swoim doświadczeniem, przeżyciami. Udziela rad, wskazówek i informacji ważnych dla osób pragnących podjąć się tej trudnej pracy. Przekazuje jakie obowiązują...
Tytuł „Perły rzucone przed damy” to parafraza niemieckiego przysłowia „Perlen vor die Säue werfen” - rzucać perły przed wieprze, tzn. marnować coś wartościowego dla osób, które tego nie docenią. Nie bardzo rozumiem to porównanie, bo ani opiekunki, nieprzygotowane do opieki osób z demencją i przyjeżdżające bez znajomości języka nie są perłami, ani nie każda podopieczna i jej rodzina zachowują się jak wieprze, niewdzięczne i bez manier. Inne znaczenie słowa „perła” to pomoc domowa, odejmująca pani domu wszystkie uciążliwe prace. Raczej jednak nie to znaczenie autorka miała na myśli.
Mieszkam ponad 30 lat w Niemczech, poznałam tu wiele Polek-opiekunek, a nawet mężczyzn, wykonujących tę pracę, przyjeżdżających od lat do tych samych osób, nie są to jednak podopieczni z demencją. Bo tylko na początku można takim osobom zapewnić opiekę w domu, poprzez członków rodziny czy dzienne ośrodki opiekuńcze. Przy bardziej zaawansowanej chorobie potrzebny jest wyspecjalizowany personel, który w razie potrzeby poda jakiś zastrzyk uspokajający.Na ogół podopieczni moich znajomych to osoby po 90-tce, które żadnej demencji nie mają, albo osoby mlodsze ograniczone ruchowo, po wylewie czy z innymi chorobami chronicznymi jak rak i choć nie leżący obłożnie, to jednak nie dający sobie rady z samodzielnym prowadzeniem domu, robieniem zakupów, jeżdżeniem do lekarzy itd. Układy z rodziną też ci opiekunowie mają dobre, niektórzy po śmierci podopiecznych pomagali opiekunkom znaleźć mieszkanie i pracę, dawali dobre rekomendacje, przekazywali wiele mebli i sprzetów po zmarłym na urządzenie mieszkania. Dlatego dziwi mnie ta książka tak przesycona jadem i nienawiścia do wszystkich Niemców. Oczywiście, że wierzę autorce, że takie przypadki spotkała, ale przecież na litość boską, nie wszystkie przypadki są takie! Ja przynajmniej takich nie spotkałam.
Razi mnie także wiele stwierdzeń nieprawdziwych bądź zbyt krytycznych. Autorka przedstawia wszystkie pacjentki jako osoby złośliwe, zapominając, że prawdopodobnie choroba przez nie przemawia. Brak jej profesjonalnego dystansu do takich zachowań, którego ja, jako terapeutka, swego czasu musiałam się nauczyć, bo i nie każdy pacjent z dolegliwościami, choć bez demencji jest miły. O dziwo, autorka krytykuje tak samo bezlitośnie koleżanki - opiekunki. Naprawdę nie było ani jednej pozytywnej, miłej osoby wśród nich?
Nieprawdą jest też taki drobiazg, że Niemcy niechętnie jedzą rosół, bo ich „Hochzeitssuppe” czyli zupa weselna to nic innego jak polski rosół, tylko z większą ilością „wkładek” (szparagi, jajka, inne dodatki). No, chyba że ten rosół jest bardzo tłusty i przez to ciężkostrawny, a na ogół taki się w Polsce robi. Rację miała też podopieczna, że sałaty w wodzie się nie moczy, bo witaminy znikną. Należy ją umyć, ale nie zostawiać w wodzie. Nawet te bardziej twarde rodzaje kroi się po prostu drobniej, ale nie moczy.
Nie odpowiada prawdzie obraz bogatych Niemców, skąpiących grosza na prowadzenie domu, bo pieniądze chcą „najchętniej zabrać do grobów”. Owszem, są bogaci niemieccy emeryci. Ale są i tacy, którzy muszą liczyć każdy cent. Pracowali całe życie, a teraz z renty nie mogą przeżyć, dlatego dyskutuje się teraz wprowadzenie tzw. renty podstawowej, minimalnej. Nigdy też nie czytałam w gazecie o opiekunach zaniedbujących podopiecznych badź przyczyniających się do nieumyślnego spowodowania śmierci. Owszem, są takie przypadki, ale w dużych zakladach opiekuńczych, gdzie brakuje personelu, ale nie w przypadku opiekunów z Polski. Chyba jednak ta znajomość niemieckiego autorki nie jest aż tak dobra, jak to ciągle podkreśla.
Dalej, nieprawdą jest też naliczanie składek socjalnych na umowie niemieckiej od kwoty 50 Euro, bo to jest prawnie niedozwolone. Nawet jeżeli ktoś zarabiałby mniej, to najniższa podstawa do obliczania składek wynosi 175 euro miesięcznie. Opiekunki, które znałam, miały naliczone składki od faktycznych zarobków (bez tzw. delegacyjnych dodatków, bo od tego się nie nalicza) – wiem, bo objaśniałam im te obliczenia miesięczne i roczne ze względu na ich nieznajomość języka, więc miałam te dokumenty w ręku. Te składki oblicza agencja zatrudniająca w Polsce i płaci je w Niemczech. Rozśmieszyła mnie lista usterek, bo jeżeli się jakaś śrubka obluzowała, to można ją samemu przykręcić, nie wzywa się do tego rzemieślnika. Nie czekać, aż wypadnie i zginie. Na plus – garść informacji dla potencjalnych kandydatek na opiekunki, o dniach wolnych, zakresie obowiazków itp. Moje znajome opiekunki maja czas wolny.
Książkę czytałam z myślą o sobie, jako ewentualnej podopiecznej, bo powoli zbliżam się do tego wieku, jednak przedstawiony tu obraz stosunków opiekunka-podopieczna jest tu zbyt jednostronny i krzywdzący dla Niemców. Poza tym nie należy zapominać, że opiekunka jest pracownikiem i nie każda podopieczna będzie ją traktować jak krewnego, dla niektórych pozostanie pracownikiem i trzeba to zaakceptować.
Po następną książkę autorki napewno nie sięgnę. Sorry.
Tytuł „Perły rzucone przed damy” to parafraza niemieckiego przysłowia „Perlen vor die Säue werfen” - rzucać perły przed wieprze, tzn. marnować coś wartościowego dla osób, które tego nie docenią. Nie bardzo rozumiem to porównanie, bo ani opiekunki, nieprzygotowane do opieki osób z demencją i przyjeżdżające bez znajomości języka nie są perłami, ani nie każda podopieczna i jej...
Książka pełni podwójną formę relacji. Jak przyznaje sama autorka jest to pamiętnik pisany, aby zachować wspomnienia i przeżycia ze swej pracy pełniący jednocześnie rolę terapeutyczną dla autorki bowiem kilkakrotnie w czasie wykonywania pracy jej zdrowie wymagało interwencji pomocy doraźnej, o okolicznościach których czytelnik przeczyta w książce. Z drugiej - jest cennym poradnikiem dla osób zajmujących się opieką osób starszych w Niemczech, a przede wszystkim stanowi wiarygodny obraz rzeczywistości tej pracy dla osób pragnących zmierzyć się z takim wyzwaniem.
Szczególnie w okresie wakacyjnym i świątecznym wzrasta zapotrzebowanie na rynku pracy na tego rodzaju usługi. Ze względów finansowych często adresowane są dla Polaków. W pierwszej części książki autorka wskazała na jakie punkty umowy o pracę szczególnie powinna zwracać uwagę osoba aplikująca o pracę w firmie zlecającej, aby uniknąć ukrytych pułapek czy niedopracowanych punktów umowy, a w konsekwencji nie zostać pracownikiem szarej strefy tracąc należne przywileje. Zdarzają się również przypadki wykorzystywania nieświadomego zleceniobiorcy wykonującego bez uprawnień medycznych czynności uznawane jak bezprawne. Autorka podręcznika wyraźnie określa na czym polega rola opiekunki starszej osoby, nie świadcząca usług pielęgniarskich.
Dalsza część książki to wspomnienia i osobiste refleksje autorki przedstawione jako wspomnienia z pracy z kilkunastu podopiecznymi. Przedstawione historie są zaskakujące, utrzymujące czytelnika w ciągłym napięciu, o nieprzewidywalnym przebiegu w zależności od zaburzeń czy stanu zdrowia podopiecznych. Brak orientacji w czasie i przestrzeni, zaburzenia rytmu dobowego, poważne problemy pamięci z chorobą Alzheimera włącznie, upór, złośliwość nie tylko podopiecznych, ale też ze strony rodziny( zleceniodawcy), utrudnione relacje komunikowania się to mały wycinek pracy z jaką mierzyła się autorka.
Jestem pod ogromnym wrażeniem i darzę wielkim szacunkiem osoby podejmujące się tego rodzaju pracy. To nie jest "dama do towarzystwa" jak niektórzy ignoranci postrzegają opiekunki. To osoby pracujące w ustawicznym stresie przez każdą dobę, nawet przerwa na sen nie jest prawdziwym wypoczynkiem bo podświadomie jest się odpowiedzialnym za zachowanie w tym czasie podopiecznej prowadzącej swój inny tryb życia.
Warto sięgnąć po lekturę nie tylko, aby zapoznać się z pracą opiekunek osób starszych w Niemczech. Nasze społeczeństwo staje się coraz starsze i chyba w każdej rodzinie są osoby w granicach wieku + 80. czy nawet ponad 90. (takimi opiekowała się autorka). Zamiast myśleć o izolacji swoich bliskich w domach starców - warto przemyśleć kilka wskazówek doświadczonej profesjonalistki.
Polecam lekturę - zaskoczenie, śmiech przez łzy, przerażenie a nawet elementy horroru.
Ebooka przeczytałam w ramach abonamentu Legimi.
Książka pełni podwójną formę relacji. Jak przyznaje sama autorka jest to pamiętnik pisany, aby zachować wspomnienia i przeżycia ze swej pracy pełniący jednocześnie rolę terapeutyczną dla autorki bowiem kilkakrotnie w czasie wykonywania pracy jej zdrowie wymagało interwencji pomocy doraźnej, o okolicznościach których czytelnik przeczyta w książce. Z drugiej - jest...
Książka "Perły rzucone przed damy" jest vademecum wiedzy dla wyjeżdżających za granicę do opieki nad starszymi ludźmi z demencją. Autorka daje wskazówki również dotyczące zawierania umów z firmami, które zajmują się wysyłaniem do opieki za granicą. Są to cenne wskazówki, bo czasem ludzie jadą nieświadomi i wpadają w różne pułapki prawne i nie tylko.
Autorka w formie opowiadań przedstawiła zmagania w pracy w Niemczech jako opiekunki nad różnymi starszymi ludźmi z demencją i alzheimerem.
Była to praca całodobowa. Trudności sprawiała nie tylko opieka, ale również współpraca z rodziną podopiecznych, która nie zawsze przebiegała jak powinna. Czasami autorka była zdana na samą siebie i nie dziwię się, że miała problemy zdrowotne (nerwica).
Ktoś, kto nie miał do czynienia z osobami starszymi z demencją nie zdaje sobie sprawy, jak trudna może być opieka nad takimi ludźmi. Jakich sposobów użyć, żeby ich przekonać do prostych czynności (ja coś o tym wiem).
Dlatego polecam tę pozycję nie tylko dla wyjeżdżających do opieki, ale i wszystkim, ponieważ starość niestety czeka każdego i nie wiadomo, w jakiej sytuacji można się znaleźć.
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości autorki, za co dziękuję.
Książka "Perły rzucone przed damy" jest vademecum wiedzy dla wyjeżdżających za granicę do opieki nad starszymi ludźmi z demencją. Autorka daje wskazówki również dotyczące zawierania umów z firmami, które zajmują się wysyłaniem do opieki za granicą. Są to cenne wskazówki, bo czasem ludzie jadą nieświadomi i wpadają w różne pułapki prawne i nie tylko.
Autorka w formie...
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce za udostępnienie egzemplarza książki wraz z autografem.
"Perły..." to zbiór 15 opowiadań - wspomnień z przeżytych zleceń. Tytułowe Perły, to po prostu polskie opiekunki rzucone "na pożarcie" niemieckim damom i ich bliskim. Autorka w I części książki sypnęłą pomocnymi radami, które powinien sobie wziąźć do serca każdy, kto choć przez moment zastanawiał się czy zostać opiekunem osób starszych i jednocześnie strasznych, bo z demencją. Jedne osoby po prostu zapominały o codziennych sprawach, inne krążyły za opiekunką, by poczuć się pewnie, niektóre miały syndrom "chomika", chowały nie tylko pieniądze, ale np. wędzonego łososia, stwarzając problemy natury węchowej, a jeszcze inne były agresywne i pobudzone. Bycie opiekunem to po prostu niedoceniana, ciężka i bardzo trudna praca. I nie dla każdego i nie chodzi tu tylko o ewentualną barierę językową. Mieszkać pod jednym dachem z osobą chorą, w obcym kraju to nie lada wyczyn. Szczególnie, że nie chodzi tylko o same podopieczne, ponieważ rodzina i sąsiedzi niemieckich dam także dawali Autorce nieźle popalić. Od rozkazów w stylu czyszczenia basenów ogrodowych i wyrywania chwastów, poprzez sprawdzanie uczciwości, podglądanie, wymuszanie oszczędności, traktowania jak powietrze kończąc na słownych złośliwościach i niestosownych uwagach dotyczących wyglądu. Opowiadanie są zróżnicowane, mimo trudnego tematu napisane lekko i sympatycznym językiem, miejscami nawet humorystycznym.
Podziwiam Autorkę za opanowanie (czasem okupione wielkim stresem i wynikającymi z niego problemami zdrowotnymi), spokój i podejście do podopiecznych i ich najbliższych a przy tym Pani Barbara nie zapominała o sobie, o swoich potrzebach i prawach. Umiała wywalczyć swoje (okropny synuś Gonzales, paskudnej struszki Sofijencji, nazywanej przez Autorkę "diabełkiem"), którzy na siłę cudzym kosztem szukali oszczędności, szczególnie jeśli chodzi o posiłki (wszystkie rodziny, które poprzez firmy zatrudniały opiekunki żyły w doborobycie, więc, że tak napiszę, na biednych nie padło, wylazło skąpstwo i pazerność).
Książka została zakończona zdaniem, które jest zarówno trafne jak i przerażające. "Jaka będzie moja emerytura? Jak będzie wyglądała moja starość? Naoglądałam się starości w bogactwie, która mnie przeraża. O starości w ubóstwie boję się myśleć."
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce za udostępnienie egzemplarza książki wraz z autografem.
"Perły..." to zbiór 15 opowiadań - wspomnień z przeżytych zleceń. Tytułowe Perły, to po prostu polskie opiekunki rzucone "na pożarcie" niemieckim damom i ich bliskim. Autorka w I części książki sypnęłą pomocnymi radami, które powinien sobie wziąźć do serca każdy, kto choć...
„Perły rzucone przed damy” to pozycja z literatury faktu. Subiektywna ocena pracy jako opiekunka osób starszych w Niemczech. Jest to bardzo trudna książka, nie pod względem językowym, ale tematu. Demencja, równe traktowanie, szacunek i zaufanie do opiekunki. I odwieczne pytanie, gdzie przebiega granica naszej wytrwałości i możliwości przestrzegania naszych praw?
Książka podzielona jest na 2 części. Na początku znajdują się rady, wskazówki, prawa oraz obowiązki opiekunów osób starszych.
Jest to lektura obowiązkowa dla osób planujących wyjazd za granicę i pracujących w charakterze opiekuna. Rzetelnie przedstawione argumenty za i przeciw. Pokazujące, że opieka nad starszymi to nie tylko kawa i plotki.
W drugiej, znajdziemy opisy wieloletnich doświadczeń autorki z wyjazdów do Niemiec w charakterze opiekunki osób z demencją.
Z jednej strony rozumiem autorkę. Ten brak szacunku czy sympatii ze strony rodziny podopiecznych czy samych osób starszych, którymi się opiekowała jest frustrujący. Ale takie rzeczy nie dzieją się tylko w Niemczech, tak jest wszędzie. Będą ludzie, którzy szanują człowieka i doceniają jego pracę oraz tacy, którzy uważają, że płacą, więc mogą wymagać. To kwestia mentalności człowieka, a nie kraju.
Mam mieszane odczucia co do tej książki. W moim odczuciu autorka nigdy nie była zadowolona z pracy. Negatywny obraz obywateli Niemiec był podkreślany na każdym kroku. Miałam wrażenie, że podejmowała się pracy opiekunki za karę.
Choć trzeba przyznać, że nie jest to łatwa praca. Wymagająca mnóstwa wyrzeczeń oraz rozłąki z rodziną.
Doświadczenia pani Barbary mogą być bardzo przydatne dla każdego. Nie tylko potencjalnych kandydatów na opiekuna. Wszyscy mamy w rodzinie osoby starsze. Wiedza przytoczona przez autorkę może pomóc w zrozumieniu ich zachowania. Problemu demencji i może zaakceptowania go.
„Perły rzucone przed damy” to pozycja z literatury faktu. Subiektywna ocena pracy jako opiekunka osób starszych w Niemczech. Jest to bardzo trudna książka, nie pod względem językowym, ale tematu. Demencja, równe traktowanie, szacunek i zaufanie do opiekunki. I odwieczne pytanie, gdzie przebiega granica naszej wytrwałości i możliwości przestrzegania naszych praw?
Bardzo ciekawy temat zachęcił mnie do przeczytania tej książki. Książka to właściwie składa się z dwóch części: pierwsza to część teoretyczna (przybliżenie czym właściwie jest praca opiekunki osób starszych, jakie są jej prawa i obowiązki, wyjaśnienie, że towarzyszka osób starszych to nie pielęgniarka) oraz kilkanaście przypadków teorii w praktyce. Jako, że mieszkam na Śląsku, miałem okazję wcześniej spotkać się z osobami wykonującymi ten zawód i mniej więcej wiedziałem jak trudny to zawód, jak ciężka i wbrew pozorom mało płatna, oraz niewdzięczna to praca. Sama treść tej książki zaskoczyła mnie bardzo na minus. Sposób opisu przedstawionych wydarzeń sprawiał, że miałem wrażenie, że opiekunka zupełnie nie pasuje do tej pracy, czasami w ogóle zachowuje się tak, jakby nie rozumiała na czym polega demencja starcza, a jej obecność tam to takie wypady kolonijne (o zgrozo czasami bez dostępu do mediów). Opisywane przypadki rozwoju choroby, anegdoty pisane są z humorem i mimo, że zwykle lubię ironiczny humor, to tu miałem wrażenie , że negatywne pisanie o całym narodzie niemieckim jest nie na miejscu... Warto jednak sięgnąć po książkę zwłaszcza tym, którzy pragną poświęcić się temu zawodowi,a zwłaszcza aby wyrobić sobie swoje zdanie: czy reakcje opiekunki są adekwatne do zastanych sytuacji. Książkę miałem okazję przeczytać dzięki uprzejmości autorki, która przesłała mi egzemplarz do recenzji. Dziękuję.
Bardzo ciekawy temat zachęcił mnie do przeczytania tej książki. Książka to właściwie składa się z dwóch części: pierwsza to część teoretyczna (przybliżenie czym właściwie jest praca opiekunki osób starszych, jakie są jej prawa i obowiązki, wyjaśnienie, że towarzyszka osób starszych to nie pielęgniarka) oraz kilkanaście przypadków teorii w praktyce. Jako, że mieszkam na...
Czytałam kilka już książek , napisanych przez opiekunki , jednak ta jest najgorsza . Są to wspomnienia opiekunki , jakiejś damy której marzyły się perły , a nie zmiana pampersów seniorom , która uważa się za najmądrzejszą , a w grupach na Facebooku ubliża innym opiekunkom , że głupie i nie znają języka niemieckiego . Przeczytałam tę książkę z ciekawości i w mojej opinii to strata czasu i pieniędzy . W samej treści słaba , przekoloryzowana fabuła , sztuczna . Autorka widać , że nie ma kwalifikacji ani nawet predyspozycji do wykonywania tego zawodu .
Teraz zamiast pomagać seniorom w Niemczech pisze książki , komentuje w grupach na Facebooku . Kolejną książkę nawet pisze - ale ja na pewno już jej nie przeczytam , bo są inne ciekawsze książki .
Poza tym w książce nie ma wszystkiego o demencji, jak sugeruje napis na okładce .
Prawa i obowiązki opiekunki to kolejne nieporozumienie .
Prawo to między innymi czas wolny . Opiekunki bardzo często nie mają pauzy , o dniu wolnym w tygodniu mogą pomarzyć . Praw nie ma żadnych , agencje tego nie respektują .
Lepiej pisać teraz książki niż pomagać seniorom . Kariera opiekunki skończona , bo lepiej jest radzić innym ...ale jak już pisać , to przynajmniej coś mądrego ...
Czytałam kilka już książek , napisanych przez opiekunki , jednak ta jest najgorsza . Są to wspomnienia opiekunki , jakiejś damy której marzyły się perły , a nie zmiana pampersów seniorom , która uważa się za najmądrzejszą , a w grupach na Facebooku ubliża innym opiekunkom , że głupie i nie znają języka niemieckiego . Przeczytałam tę książkę z ciekawości i w mojej opinii...
Odcienie starości
„ Starość nie radość , młodość nie wieczność „
Starość się Panu Bogu nie udała – bardzo często takie słowa słyszy się z ust starszych osób, gdy pamięć już nie ta a zdrowie niedomaga. Zdrowym, silnym i młodym fajnie być, ale to szybko mija i choćby nie wiem jak zaklinać czas, starzejemy się. Zmienia się wygląd, skóra zaczyna szarzeć, wiotczeją mięśnie, a kości stają się kruche. Mimo wszystko starość może być pięknym okresem jesieni życia pod warunkiem, że jest się w miarę sprawnym fizycznie i nie zawiedzie umysł. Jeżeli stanie się inaczej trzeba szukać wsparcia u innych. Tradycyjnie przyjęło się, że opieka nad osobami starszymi w Polsce jest głównie w gestii rodziny. W sytuacji, gdy bliski zmaga się z chorobą i zaczyna wymagać wzmożonej opieki Polacy znacznie częściej wybierają samodzielne objęcie pieczy nad seniorem niż korzystanie z profesjonalnych usług. Związane to jest między innymi z podejściem kulturowym do tych spraw, bo okazanie wdzięczności dla naszych bliskich jest postrzegane, jako obowiązek a druga prawda jest taka, że profesjonalnych opiekunów osób starszych w Polsce brakuje.
Niemcy natomiast mają zupełnie inne podejście do opieki nad osobami starszymi. Gdy w naszym kraju 85% opiekunów osób starszych stanowią bliscy w Niemczech większość to opiekunowie zawodowi, niespokrewnieni z osobą starszą. Ze względu na starzejące się społeczeństwo jest duże zapotrzebowanie na tego typu profesję, dlatego bardzo często nasze rodaczki wybierają pracę za granicą, ze względu na dużo lepsze pieniądze. Ale taka praca na obczyźnie ma swoje blaski i cienie. Są niejednokrotnie ogromnym wyzwaniem, ciężką pracą wyczerpującą nie tylko fizycznie, ale także psychicznie.
I właśnie taką prawdę pozbawioną wszelkich ozdobników bez zbytecznego koloryzowania pokazała w swojej książce Barbara Bereżańska. „ Perły rzucone przed damy „ czyta się bardzo dobrze, bo mimo trudnej tematyki książka wciąga od pierwszych stron. Nie da się odmówić autorce zdolności pisarskich, dzięki którym wchłaniałam treść niczym gąbka wodę. Momentami zdawać by się mogło, że zaistniałe sytuacje są bliższe fikcji literackiej, ale przecież wiadomo, że to dokument przedstawiający prawdziwe przeżycia autorki podczas pracy nad osobami dotkniętymi demencją. Dzięki tej książce dowiedziałam się, co przeżywają polskie opiekunki w obcym kraju, w obcym domu, zmagające się nie tylko z tęsknotą za krajem, ale także z chorobą swoich podopiecznych, którzy bardzo często nie akceptują w swoim otoczeniu osoby nieznanej sobie wcześniej. Dochodzą do tego zbyt wygórowane wymagania rodzin, które wynajmując opiekunkę wyobrażają sobie, że zatrudnili niewolnika do pracy 24 godziny na dobę.
Książka a zwłaszcza jej początek to niejako podręcznik, w którym autorka udziela bardzo cennych informacji, wskazówek i fachowych porad. Książka, która powinna być obowiązkową lekturą dla tych wszystkich, którzy planują wyjazd za granicę i chcą podjąć tego rodzaju pracę. Pokazuje wszystko, co najistotniejsze w pracy z chorym człowiekiem z otępieniem starczym i jak się nim opiekować.
Barbara Bereżańska przedstawiła smutny obraz życia bogatych schorowanych osób, wyładowujących swoje frustracje na polskich opiekunkach, ponieważ ich dzieci powierzyły opiekę nad nimi osobom obcym. Dzięki autorce nabrałam podziwu i szacunku dla ludzi, którzy poświęcają się tej pracy, wykazując się dużą cierpliwością i oddaniem. Potrafią oddać serce i pracować z dużym zaangażowaniem, chociaż nie zawsze mogą liczyć na wdzięczność podopiecznych.
„ Perły rzucone przed damy „ , publikacja napisana tak sugestywnie, że wraz z autorką przeżywałam jej trudy w pracy, byłam świadkiem absurdalnych zachowań podopiecznych czasem zabawnych a czasem przerażających. Agresji słownej i fizycznej zaniedbywania higieny osobistej, posądzania o kradzież. Czytałam uważnie każde kolejne opowiadanie, chwilami robiłam przerwy na swoje rozważania i refleksje. Starość jest smutna, ale na starość każdy człowiek pracuje przez całe swoje wcześniejsze życie. Czas zatacza koło. Rodzimy się bezbronni i zadni na opiekę innych i odchodzimy w ten sam sposób. Drugi człowiek jest nam niezbędny, aby przeżyć.
Podsumowaniem moich rozważań a zarazem myślą przewodnią tej książki jest ostanie zdanie, które autorka napisała na zakończenie : "Naoglądałam się starości w bogactwie, która mnie przeraża. O starości w ubóstwie boję się myśleć." Nic dodać nic ująć.
Bardzo dziękuję Autorce za egzemplarz recenzencki z autografem.
Odcienie starości
„ Starość nie radość , młodość nie wieczność „
Starość się Panu Bogu nie udała – bardzo często takie słowa słyszy się z ust starszych osób, gdy pamięć już nie ta a zdrowie niedomaga. Zdrowym, silnym i młodym fajnie być, ale to szybko mija i choćby nie wiem jak zaklinać czas, starzejemy się. Zmienia się wygląd, skóra zaczyna szarzeć, wiotczeją mięśnie,...
Tak samo jak "Betrojerinki" Anny Wiatr, książka warta przeczytania i przemyślenia. O ile Anna Wiatr porusza całościowo zagadnienie nielegalnych, półlegalnych czy całkiem legalnych wyjazdów Polek do Niemiec by tam pracować jako opiekunki osób starszych, rozmawia nie tylko z opiekunkami ale też z przedstawicielami firm oferujących takie zatrudnienie; o tyle Barbara Bereżańska opisuje zagadnienie tylko z perspektywy opiekunki. Nim przejdzie do konkretnych przypadków przybliża czytelnikom stronę techniczną wyjazdów: na co zwracać uwagę kiedy podejmuje się pierwszą decyzję o wyjeździe. Druga część może być przydatna każdemu, bez względu na to czy szykuje się do wyjazdu w charakterze opiekunki czy nie, czyli oblicza demencji. Może się przydać na wypadek gdybyśmy zauważyli, że bliski nam senior zaczyna się dziwnie zachowywać - to może być demencja. Najobszerniejszą jednak część "Pereł..." stanowią opowieści o poszczególnych podopiecznych. Tę część czytało mi się najtrudniej. Nie dlatego, żeby była nudna, czy żeby styl autorki był niestrawny - nic z tych rzeczy. Po prostu wyobrażałam sobie siebie na miejscu opiekunki i po każdej opowieści musiałam chwilę odpocząć. O ile thrillery czytam z zainteresowaniem ale już bez większych emocji, tak w trakcie lektury ty, rzec by można obyczajowych opowieści, nie raz nóż mi się w kieszeni otwierał i to nie tylko kiedy czytałam o zachowaniach podopiecznych. Niewiele rzadziej z równowagi wyprowadzały mnie zachowania rodzin podopiecznych czy firm pośredniczących.
"Perły rzucone przed damy" to książka dobra nie tylko dla tych, którzy już pracują bądź zamierzają podjąć pracę w charakterze opiekunek. To także książka dowodząca, że życie potrafi pisać dużo ciekawsze scenariusze niż literatura, że literatura faktu bywa równie interesująca jak literatura piękna.
za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Autorce
Tak samo jak "Betrojerinki" Anny Wiatr, książka warta przeczytania i przemyślenia. O ile Anna Wiatr porusza całościowo zagadnienie nielegalnych, półlegalnych czy całkiem legalnych wyjazdów Polek do Niemiec by tam pracować jako opiekunki osób starszych, rozmawia nie tylko z opiekunkami ale też z przedstawicielami firm oferujących takie zatrudnienie; o tyle Barbara Bereżańska...
Na początek mamy dość "suche", ale i istotne informacje na temat pracy opiekunek i demencji. Same opowiadania pokazują przeżycia autorki w wymagającej pracy z drugim człowiekiem. Ogromny plus za szczerość, humor, za wzloty i upadki, i zdrowe spojrzenie na własną osobę. Ostatnie zdanie książki (na marginesie - idealne zakończenie) zmusza do zastanowienia się - a o czym to już indywidualna kwestia :)
Na początek mamy dość "suche", ale i istotne informacje na temat pracy opiekunek i demencji. Same opowiadania pokazują przeżycia autorki w wymagającej pracy z drugim człowiekiem. Ogromny plus za szczerość, humor, za wzloty i upadki, i zdrowe spojrzenie na własną osobę. Ostatnie zdanie książki (na marginesie - idealne zakończenie) zmusza do zastanowienia się - a o czym to...
Ta książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego opiekuna. To nie jest praca dla każdego, często jest lekceważona czy wykonywana byle jak. Opiekun to według mnie zawód z powołania, chociaż wiele osób wykonuje ją bez serca, współczucia czy jakiegokolwiek zaangażowania. Osoby chore różnie się zachowują, nie zawsze są miłe, często zmieniają się pod wpływem choroby, mogą być "trudne" czy irytujące. Jednak "prawdziwy" opiekun potrafi zrozumieć sytuację, wie co to jest empatia, posiada niezbędną wiedzę, jest chętny do pomocy. Dodatkowe utrudnienie to nowe otoczenie, inny kraj, przyzwyczajenie się do odmiennej kultury. Z tym wiąże się stres, wiele jest chwil zwątpienia, stres towarzyszy na każdym kroku. Ta książka to inspiracja, wymaga zastanowienia nad podjęciem decyzji o wyjeździe, przygotowuje do tego co może się wydarzyć. Jest jak drogowskaz.
Ta książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego opiekuna. To nie jest praca dla każdego, często jest lekceważona czy wykonywana byle jak. Opiekun to według mnie zawód z powołania, chociaż wiele osób wykonuje ją bez serca, współczucia czy jakiegokolwiek zaangażowania. Osoby chore różnie się zachowują, nie zawsze są miłe, często zmieniają się pod wpływem choroby, mogą...
Wybrane opowieści, kolekcjonowane przez lata pracy jako opiekunka osób starszych, składają się na 15-sto częściowy zbiór zatytułowany „Perły rzucone przed damy”. A jest to zbiór historii niełatwych - naznaczonych strachem, rozgoryczeniem, wykluczeniem, poczuciem niesprawiedliwości i wstydu, przed którym autorka stara się bronić swoje obecne, ale też przyszłe koleżanki „po fachu”.
Barbara Bereżańska o swoje prawa jako opiekunki walczy z rodzinami podopiecznych, którym się wydaje, że jest niemym robotem będącym na ich usługach. Walczy, sprzeciwiając się przymusowi nieludzkiego oszczędzania przysługujących jej funduszy, a także odmawiając pełnienia świadczeń medycznych, do których nie ma uprawnień. Walczy, umiejąc przeciwstawić się nie tylko tym najbardziej wymagającym podopiecznym, ale przede wszystkim - władzom firm pośredniczących w organizacji zleceń.
Opowiadając o swoich podopiecznych, autorka unika oceniania ich i szufladkowania. Przedstawiając tak szerokie grono starszych osób, którymi przyszło jej się opiekować, daje świadectwo temu, jak wiele w tej pracy zależy od zwyczajnego szczęścia - można bowiem od razu spotkać osobę, która będzie traktować swoją opiekunkę jak osobę równą sobie (tak przecież powinno być!), a można trafić pod dach tyrana, którego głównym celem będzie uprzykrzenie jej pracy i życia. Osoby starsze, często opuszczone przez najbliższych i straszone oddaniem ich do domu starców, swój niepokój i frustracje wyładowują na tych, którzy przyjeżdżają z Polski, by im pomóc.
Ogromnym plusem książki jest jej wartość merytoryczna - każda osoba rozważająca podjęcie pracy na tym stanowisku może poznać jego zaplecze. Przysługujące prawa, obowiązki do wypełnienia, zestaw potrzebnych dokumentów, placówki, do których można się zgłosić w razie jakichkolwiek problemów przy zleceniu.
„Perły rzucone przed damy” to opowieści trudne, choć momentami okraszone sporą dawką humoru. To szczere przyznanie się do błędów, do bezsilności i do poczucia zagubienia. To także walka o siebie, o swoje prawa i godność. To przestroga dla tych, którym ten zawód wydaje się bajecznie prostym, bo przecież wielu ludzi niemieckie babcie wyobraża sobie jako aktywne i przebojowe seniorki, nad którymi opieka zawęża się tylko do zapewnienia im rozrywek intelektualnych.
Polecam!
Wybrane opowieści, kolekcjonowane przez lata pracy jako opiekunka osób starszych, składają się na 15-sto częściowy zbiór zatytułowany „Perły rzucone przed damy”. A jest to zbiór historii niełatwych - naznaczonych strachem, rozgoryczeniem, wykluczeniem, poczuciem niesprawiedliwości i wstydu, przed którym autorka stara się bronić swoje obecne, ale też przyszłe koleżanki „po...
Jakoś zawsze w mojej wyobraźni niemieckie babcie kojarzyły się ze żwawymi kobietami, które z koczkiem na głowie grają w karty albo też przeznaczają czas na inne przyjemności. Dzięki "Perłom..." dowiedziałam się, że kolejny mit, stworzony w mojej głowie runął. Niesamowite, jak wysoko rozwinięte społeczeństwa traktują osoby starsze. Między wierszami doczytałam sytuacje o których coraz częściej słyszy się u nas - jesteś starcem więc nic tu po tobie, my młodzi mamy swoje życie i chcemy się nim cieszyć. Przerażające! Równie straszny jest fakt, jak traktuje się osoby, które z poświęceniem zajmują się seniorami. Jak służących, którym można zlecić każde zadanie i którzy nie za wiele mogą powiedzieć. A ponoć człowiek, bez względu na wiek i pochodzenie ma takie same prawa... Myślę, że książkę oprócz osób chcących zająć się opieką nad osobami starszymi powinny przeczytać dzieci seniorów. Żeby uniknąć błędów, zaniedbań i niedomówień. I żeby w tym skurczonym starcu odnaleźć kogoś kim był kiedyś - matką, ojcem, bratem. A opiekunki, które żyjąc z dala od rodzinnego kraju poświęcają swój czas tymże, zapewnić szacunek, bo odwalają kawał dobrej roboty!
Jakoś zawsze w mojej wyobraźni niemieckie babcie kojarzyły się ze żwawymi kobietami, które z koczkiem na głowie grają w karty albo też przeznaczają czas na inne przyjemności. Dzięki "Perłom..." dowiedziałam się, że kolejny mit, stworzony w mojej głowie runął. Niesamowite, jak wysoko rozwinięte społeczeństwa traktują osoby starsze. Między wierszami doczytałam sytuacje o...
Muszę przyznać,że nigdy tego typu książki nie czytałem. Pomijam fakt, że treść głównie dotyczy osób starszych i ich problemów. Samotność, brak zrozumienia i w szeroko ujętym znaczeniu demencja. Na początku czytania jest określenie czym jest demencja i jakie przybiera formy.
Dobrze mi się czytało, bo autorka pisze w pierwszej osobie, a to powoduje, że czytelnik i autor stają się sobie bliżsi - ja tak mam. Poruszonych jest wiele ciekawych historii gdzie główne role odgrywają podopieczne. Autorka często jeździ swoją micrą w różne zakątki Niemiec z dozą niepewności kogo i co zastanie. Opowiada z humorem i lekkością swoje zmagania często z uciążliwymi "babciami". Cały czas miałem wrażenie, że autorka siedzi obok mnie i opowiada swoje perypetie. Język pisany jest prosty bez ozdobników opisywania przyrody czy postaci. Można się częściowo dowiedzieć o życiu prywatnym Niemców i jaki mają stosunek do swoich wiekowych mam czy babć.
Czego mi brakowało? a co było częściowo poruszone. Hm! Mianowicie psychoanaliza osób z demencją. Wiem że jest to trudne, ale co taka opiekunka sądzi i co może myśleć kobieta z demencją. Pewnie nikt nie jest w stanie określić ale autorka poprzez wieloletnie doświadczenie mogła by "wejść" w skórę podopiecznej i przelać to na papier. Zdałem sobie sprawę, że trzeba mieć niesamowitą silną psychikę, aby pracować i jednocześnie żyć pod jednym dachem z osobą z demencją. SZACUNEK dla autorki i wielu podobnych tego typu kobiet!
PS: książkę przeczytała także moja mama i była bardzo wzruszona, gdy skończyła, bo niektóre sceny były podobne do scen które sama przeżyła zajmując się swoją chorą matką a moją babcią.
OBY WIĘCEJ TAKICH KSIĄŻEK :-)
Muszę przyznać,że nigdy tego typu książki nie czytałem. Pomijam fakt, że treść głównie dotyczy osób starszych i ich problemów. Samotność, brak zrozumienia i w szeroko ujętym znaczeniu demencja. Na początku czytania jest określenie czym jest demencja i jakie przybiera formy.
Dobrze mi się czytało, bo autorka pisze w pierwszej osobie, a to powoduje, że czytelnik i autor...
Bardzo dobra książka. Większość osób w recenzjach zaznacza, że powinni się z nią zapoznać wszyscy, którzy chcą podjąć taką pracę, i ja się również z tym zgadzam. Myślę jednak, że nie tylko dla tych osób poleciłabym tą książkę, co więcej, uważam, że dużo dobra przyniosłaby ona osobom, które zatrudniają do pracy "Perełki". Dużo dobrego przyniesie, każdemu człowiekowi, który chciałby zrozumieć na czym polega ta praca, zamiast mówić "nic nie robi a trzepie kasę na staruszkach". Ta praca jest niedoceniania, warto by to zmienić.
Odpowiedzialność jaką przyjmuje opiekun jest ogromna, niestety w dzisiejszym świecie prace polegające na opiece są zupełnie niedoceniane. Mówienie o tym jak to wygląda może pomóc to zmienić.
Autorka zwraca uwagę na wiele, wydawałoby się nic nieznaczących szczegółów, gdy tym czasem one tworzą rzeczywistość funkcjonowania w świecie opieki nad starszymi.
Książka jest po prostu bardzo dobra i potrzebna, co rzadkie w dzisiejszej literaturze. Nie porusza problemów urwanych z choinki, ale odnosi się do wszystkiego tego, co może nas spotkać w pracy, z szczególnym wskazaniem na pracę jako opiekun osób starszych, ale przecież nie tylko tam mogą zdarzać się takie sytuacje. Wielu pracodawców nie szanuje swoich pracowników, nie docenia. Wielu ludzi uważa poszczególne zawody za niepotrzebne, zbyt łatwe, nic nieznaczące. Autorka pokazuje jak ważne jest to, aby nie dać sobą pomiatać, nie dać sobie wmówić, że jest się nic nie wartym.
Jednym słowem: polecam!
Bardzo dobra książka. Większość osób w recenzjach zaznacza, że powinni się z nią zapoznać wszyscy, którzy chcą podjąć taką pracę, i ja się również z tym zgadzam. Myślę jednak, że nie tylko dla tych osób poleciłabym tą książkę, co więcej, uważam, że dużo dobra przyniosłaby ona osobom, które zatrudniają do pracy "Perełki". Dużo dobrego przyniesie, każdemu człowiekowi, który...
Ciekawa i wciągająca książka, w której autorka opisała swoje przeżycia związane z opieką nad osobami starszymi. Większość akcji w książce dzieje się w Niemczech. To tam autorka poznała "bohaterki" swojej książki i opisała swoje doświadczenia oraz przemyślenia. Dodatkowo na początku przedstawiła krótki poradnik z najważniejszymi informacjami dla osób, które planują rozpoczęcie pracy jako opiekun/ka w Niemczech.
W trakcie czytania tej książki uzmysłowiłem sobie, że ludzka starość i choroby z nią związane mogą spotkać każdego. Nie ma znaczenia stan majątkowy, status społeczny, wykonywany zawód czy też narodowość. Żadne pieniądze nie uchronią przed demencją, bądź też innymi przypadłościami starości. To tylko od otoczenia zależy czy osoby starsze otrzymają pomoc jakiej wymagają na poziomie jaki jest im faktycznie potrzebny.
Ciekawa i wciągająca książka, w której autorka opisała swoje przeżycia związane z opieką nad osobami starszymi. Większość akcji w książce dzieje się w Niemczech. To tam autorka poznała "bohaterki" swojej książki i opisała swoje doświadczenia oraz przemyślenia. Dodatkowo na początku przedstawiła krótki poradnik z najważniejszymi informacjami dla osób, które planują...
Książka w szczery i otwarty sposób opisuje realia pracy opiekunek osób starszych w Niemczech. Autorka niebowija w bawełnę, mowi wprost, co się dzieje w przeciągu calego dnia spędzonego z seniorami. Z opowiadań wynika, że jest to praca trudna i niewdzeczna, a Autorka nie bardzo odnajduje się w tej pracy.
Ale w związku z tym brawo za szczerość, przyznanie się do tego, jak ciężki to kawałek chleba.
Niech te książkę przeczyta każdy, kto ma do czynienia z osobami w podeszłym wieku, moze odnajdzie tu siebie? Ale oobom, ktore nie maja na co dzien kontaktu z osobami starszymi te opowoadania mogą otworzyć oczy, zobaczymy dzięki temu świat nam nieznany, a jakże trudny i wymagający ogromnych pokładów cierpliwości i wytrwałości.
Książka w szczery i otwarty sposób opisuje realia pracy opiekunek osób starszych w Niemczech. Autorka niebowija w bawełnę, mowi wprost, co się dzieje w przeciągu calego dnia spędzonego z seniorami. Z opowiadań wynika, że jest to praca trudna i niewdzeczna, a Autorka nie bardzo odnajduje się w tej pracy.
Ale w związku z tym brawo za szczerość, przyznanie się do tego, jak...
Przyznaję, że nie lubię opowiadań, ale ta książka poruszyła mnie.
Dosyć dużo podróżowałam po świecie i zawsze podziwiałam niemieckich emerytów, byli weseli uśmiechnięci i ciekawi świata, jednak starość ma również inne oblicze. Ten inny świat niemieckich emerytów przedstawia nam autorka, jest to świat choroby, złośliwości i nieliczenia się z innymi. Bogate, schorowane panie, które dzieci oddały pod opiekę opiekunkom, wszystkie swoje frustracje odbijają na Polkach. Panie wyjeżdżające do pracy nie wyobrażają sobie, jak trudnej misji się podejmują, nie są na to przygotowane.
Książka powinna być obowiązkową lekturą dla tych, którzy wyobrażają sobie Zachód jako raj, gdzie pieniądze leżą na ulicy, którzy jadą do pracy czekając na łatwe życie i szacunek i sympatię chlebodawców.
Przyznaję, że nie lubię opowiadań, ale ta książka poruszyła mnie.
Dosyć dużo podróżowałam po świecie i zawsze podziwiałam niemieckich emerytów, byli weseli uśmiechnięci i ciekawi świata, jednak starość ma również inne oblicze. Ten inny świat niemieckich emerytów przedstawia nam autorka, jest to świat choroby, złośliwości i nieliczenia się z innymi. Bogate, schorowane...
Fikcja literacka potrafi opowiadać o trudach, chorobach i tragediach w sposób sugestywny, poruszający najczulsze struny, wzruszający. Tylko, czy zawsze opowieść ubrana w kwieciste słowa i opisy, wyrastająca ponad zwyczajność, okraszona barwnymi przymiotnikami, oddaje prawdziwą istotę problemu? Czy nie jest tak, że dopiero "dotknięcie" owego problemu stanowi bazę dla pełnego jego zrozumienia?
Książka "Perły rzucone przed damy" daje nam właśnie taki dokumentalny, potwierdzony przeżyciami autorki i jej doświadczeniem, obraz tematów często pomijanych - pracy polskich opiekunek w Niemczech i często związanego z życiem ich pracodawców problemu chorobowego, jakim jest demencja.
Barbara Bereżańska oddaje nam w ręce podwójnie pożyteczna lekturę. Początek to wsparcie radami, fachowymi wskazówkami, określeniami, listami potrzeb. Wsparcie idealne dla osób, które albo o tego typu pracy myślą albo gubią się w zawiłościach opiekuńczej pracy podjętej zbyt pochopnie. Nie ma tutaj moralizatorstwa, nie ma nakazów i zakazów. jest świetnie podzielony na podrozdziały, bardzo czytelny poradnik doświadczonego mistrza, który ubolewając nad nieświadomością i złym traktowanie polskich "perełek", chce ustrzec je od błędów, które doprowadzić mogą nawet do zniechęcenia, a nawet do dramatów.
Jak nie dać się oszukać, jak żądać dla siebie szacunku i godnych warunków pracy, jak bez wstydu upominać się o swoje.
Jest w nas - Polakach, jakaś stała pokora i nieśmiałość proszenia o swoje. Może dzięki Barbarze Bereżańskiej zrobimy krok ku podniesieniu poczucia własnej wartości i uniknięciu rozgoryczenia pracą, po której obiecywaliśmy sobie znacznie więcej niż przypływ gotówki o większej wartości niż polskie złotówki.
Esencję książki stanowią pracownicze doświadczenia autorki. I przyznać trzeba, że nie brak Pani Bereżańskiej zdolności literackich, dzięki którym owe opisy nabierają płynności i trącają czułe struny.
Poczynając od trudnej decyzji o wyjeździe, poprzez kolejne niewiarygodne - czasem wspominane z wielką czułością do dziś, czasem wymazane z pamięci na tyle, na ile pozwala ludzki umysł przeżycia i doświadczenia, aż po ostatnie zdania, kierujące nas ku budowanej zmęczeniem, głownie psychicznym refleksji, autorka wpuszcza nas do świata, który był dla mnie zupełnie obcy, znany z opowiadań, mało klarowny.
"Coraz częściej zastanawiałam się, czy nie spróbować pracy na niemieckich salonach. W końcu postanowiłam wyjechać jako polska perełka do niemieckiej Dame (pani). Polska Perła. Tak mówią o opiekunkach wdzięczni seniorzy." (str.14)
Kolejne "przygody" w nowych miejscach pracy pochłaniamy niczym najlepszą fikcję. Autorka okrasza je ciepłymi uczuciami skierowanymi w stronę starszych, dręczonych demencją pacjentów, zrozumieniem i współczuciem dla ich zdezorientowanych rodzin, a nawet humorem, bez którego chyba ciężko byłoby przeżyć kolejny dzień, zapętlony wokół pacjenta o wyjątkowo trudnej dla nich samych, jak i dla ich opiekunów przypadłości.
"Perły rzucone przed damy" to nie jest lekka opowieść. To gorzka prawda o niezwykle trudnej pracy, niejednokrotnie ciężkiej fizycznie, zawsze wymagającej ogromnej odporności psychicznej. Nigdy nie pracowałam w takim charakterze, nigdy nie musiałam walczyć o szacunek dla mojej pracy za granicą. Ale dzięki Barbarze Bereżańskiej nabrałam podziwu dla ludzi, którzy poświęcają się tej pracy, potrafią oddać serce i wysiłek osobom, które pragną w swych własnych domach, godnie doczekać ostatnich chwil.
Nabrałam też pokory wobec starości. Zawsze żyłam ze świadomością, że to okres niezwykle "nieudany", trudny, obfitujący w troski, bezsilność i potrzebę wyciągania ręki po pomoc innych ludzi. Teraz doszło do tego pewne zdanie, którego mądrość jest niepodważalna: "Naoglądałam się starości w bogactwie, która mnie przeraża. O starości w ubóstwie boję się myśleć." (str.254)
Pani_Ka Czyta
bardzo dziękuję Autorce za egzemplarz recenzencki
Fikcja literacka potrafi opowiadać o trudach, chorobach i tragediach w sposób sugestywny, poruszający najczulsze struny, wzruszający. Tylko, czy zawsze opowieść ubrana w kwieciste słowa i opisy, wyrastająca ponad zwyczajność, okraszona barwnymi przymiotnikami, oddaje prawdziwą istotę problemu? Czy nie jest tak, że dopiero "dotknięcie" owego problemu stanowi bazę dla pełnego...
Po prostu doskonała. Powinna stanowić standardowy podręcznik dla wszystkich decydujących się na tę niezwykle trudną pracę. Opieka nad chorymi jest wyczerpująca, ale nad starszymi osobami z demencją jest totalnym obciążeniem. Autorka opisała własne doświadczenia; czasami śmieszne, najczęściej smutne. To bardzo samotne życie z ciągłym poczuciem całkowitej odpowiedzialności za drugiego człowieka, często zachowującego się nieobliczalnie. Do tego czasami poniżające traktowanie opiekunki przez rodzinę podopiecznej i ją samą. Walka o jedzenie czy godziwe warunki życia, ubezpieczenie lekarskie - to skrajne wypadki, ale nie powinny miejsca. Rodziny wynajmują opiekunkę dla chorej osoby, nie niewolnicę z 24-godzinnym dyżurem przy podopiecznej. Jest to bardzo wyczerpująca praca, i fizycznie i psychicznie.
Z książką powinny zapoznać się wszystkie osoby najmujące się do pracy z chorymi, ale też osoby pracujące w agencjach wynajmu, które często same traktują opiekunki jak całodobowe roboty. Rewelacyjna jest pierwsza część książki szczegółowo omawiająca obowiązki opiekunki, różnice miedzy nimi a pielęgniarkami, zawierająca szereg porad, na co zwracać uwagę przed podpisaniem umowy, itp.
Czytałam tę książkę powoli, z zaangażowaniem. Kolejne opowiadania dały mi dużo do myślenia i zwróciły uwagę na wiele niby drobnych kwestii, ale wielce znaczących... W mojej bliskiej rodzinie jest osoba z początkami starczej demencji... Ta książka to dla mnie wielka pomoc i oparcie. Wiem, że przyszłość będzie w różnych barwach i w śmiechu przez łzy, ale może damy radę.
Barbaro, bardzo dziękuję za Twoją pracę przy książce, za zaangażowanie i chęć podzielenia się z innymi swoimi doświadczeniami. Bardzo dziękuję za samą książkę:) Uwierz mi, że otworzyłaś mnie i mężowi oczy na wiele spraw:)
Po prostu doskonała. Powinna stanowić standardowy podręcznik dla wszystkich decydujących się na tę niezwykle trudną pracę. Opieka nad chorymi jest wyczerpująca, ale nad starszymi osobami z demencją jest totalnym obciążeniem. Autorka opisała własne doświadczenia; czasami śmieszne, najczęściej smutne. To bardzo samotne życie z ciągłym poczuciem całkowitej odpowiedzialności za...
Do lektury podeszłam jako totalny laik. Temat opieki nad osobami starszymi, demencji owszem obijał mi się o uszy, ale nigdy nie zgłębiłam tematu. Książka była dla mnie dużym zaskoczeniem. Domyślałam się, jak może taka praca wyglądać opiekunki osoby starszej i że nie jest to praca łatwa, ale to, co przeczytałam, momentami wbijało w fotel! Autorka na samym początku w swojej książce w przystępny sposób przedstawia swoim czytelnikom praktyczne rady i ważne informacje dotyczące pracy w Niemczech w charakterze opiekunki osób starszych. Myślę, że Jej doświadczenia mogą posłużyć kolejnym osobom i dać podstawy wiedzy, jak poruszać się w tym specyficznym zawodzie. Opisuje także każdy aspekt choroby, jaką jest demencja. Myślę, że po tym, co przeczytałam, nie mając wcześniej żadnego konkretnego pojęcia, mogę uznać, że mam już niemałe wyobrażenie na temat tej choroby. Same opowiadania opisujące "codzienne" życie, zmagania autorki są momentami szokujące, a same sytuacje niełatwe. Jednak napisane w Humorystycznym stylem, aby to się nie załamać. ;)
Myślę, że to tytuł, który powinien być obowiązkowy w gronie osób przyuczających się do tego zawodu. I także dla wszystkich, do których jeszcze mało dociera, że starość czeka każdego z nas i kiedyś przyjdzie nam się z nią mierzyć.
Serdecznie dziękuję Autorce za możliwość sięgnięcia po tę pozycję, która była niezwykle owocna i otwierająca oczy na wiele aspektów!
Do lektury podeszłam jako totalny laik. Temat opieki nad osobami starszymi, demencji owszem obijał mi się o uszy, ale nigdy nie zgłębiłam tematu. Książka była dla mnie dużym zaskoczeniem. Domyślałam się, jak może taka praca wyglądać opiekunki osoby starszej i że nie jest to praca łatwa, ale to, co przeczytałam, momentami wbijało w fotel! Autorka na samym początku w swojej...
Z początkiem nowego roku w końcu nadszedł ten moment, kiedy mogłam sięgnąć po niezwykłą i nietypową książkę, dzięki uprzejmości samej Autorki. Generalnie rzadko czytam poradniki i książki niebeletrystyczne, tutaj natomiast czekało na mnie niezwykle miłe zaskoczenie. Pozwolę sobie wypunktować, dlaczego:
Ta książka powinna zdecydowanie wejść do kanonu pozycji obowiązkowych na wszystkich kursach dla opiekunów osób starszych. Myślę, że równie mocno byłoby to zalecane dla tych, którzy studiują pracę socjalną – nie tylko teoria, ale i praktyka w tym zakresie jest jak najbardziej wskazana. A tutaj mamy fantastycznie opisane przypadki, z jakimi Autorka miała do czynienia. Przypadki wielokrotnie niełatwe i myślę, że naprawdę warto się z tą pozycją zapoznać, zanim podejmie się decyzję o podjęciu się opieki nad osobami starszymi. Ponadto spodobało mi się, że Autorka, nie cukruje, opisuje rzeczywistość bez owijania w bawełnę. Mam wrażenie, że książka jest swoistą metodą na zwentylowanie pewnych emocji, bo sytuacje, przed jakimi została postawiona jako “perełka”, niejednego by przerosły – i dotyczy to zarówno specyfiki opieki nad osobami z demencją, ale i podejścia firm, organizujących takie wyjazdy. Świetnie, że i ten aspekt Autorka opisała, bowiem dzięki temu każdy, kto będzie chciał się podjąć takiej pracy, ma już gotowy praktycznie poradnik, na co zwracać uwagę przy wyborze pracodawcy, jakie pytania zadawać nie tylko w zakresie informacji, które pomogą w lepszej organizacji życia podopiecznego, ale i w temacie przysługujących praw. Warto zwrócić również uwagę na poszanowanie praw samego opiekuna – i warto wiedzieć, jakie kroki tenże może przedsięwziąć.
Demencja. Temat trudny, ponieważ wiele osób często nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie mogą być pierwsze jej oznaki i w jaki sposób reagować, zanim będzie za późno. Co mnie nieco przeraziło, to niewielka świadomość rodzin podopiecznych, a może to jednak było zaprzeczenie? By nie myśleć o “problemie”, jakim staje się osoba chora? Bo przecież jest opiekunka. Tu jednak warto również zwrócić uwagę, że opiekunka to nie pielęgniarka, może rozmawiać z rodziną, ale w pewnych sytuacjach to już, mówiąc kolokwialnie, nie jej broszka. Z książki wynika, jak wielu osobom wydaje się, że zatrudnienie opiekunki ściąga im właśnie ten “problem” z głowy. I ciężko czasami im wytłumaczyć, jaki faktycznie jest jej zakres obowiązków.
Książka napisana jest w sposób znakomity. Może to nie jest beletrystyka, ale trzyma w napięciu do samego końca. Język jest bardzo spójny, opisane sytuacje mogłyby posłużyć za kanwę niejednej powieści.
Świetnie opisany jest system opieki nad osobami z demencją i chorobą Alzheimera w Niemczech.
Pomimo znajomości tematu teoretycznie, książka była dla mnie dużym zaskoczeniem. Domyślałam się, jak może taka praca wyglądać opiekunki osoby starszej i że nie jest to praca łatwa. Tym większy szacunek dla każdej osoby, która decyduje się na podjęcie takiej pracy, czasami z wyboru, czasami z konieczności. Ogromny szacunek dla Autorki, że nie poddawała się, ale i wiedziała, kiedy się wycofać. Myślę, że Jej doświadczenia mogą posłużyć kolejnym osobom i dać podstawy wiedzy, jak poruszać się w tym specyficznym zawodzie.
Jeszcze raz serdecznie dziękuję i życzę, by każde kolejne zlecenie było coraz lepsze!
Z początkiem nowego roku w końcu nadszedł ten moment, kiedy mogłam sięgnąć po niezwykłą i nietypową książkę, dzięki uprzejmości samej Autorki. Generalnie rzadko czytam poradniki i książki niebeletrystyczne, tutaj natomiast czekało na mnie niezwykle miłe zaskoczenie. Pozwolę sobie wypunktować, dlaczego:
Ta książka powinna zdecydowanie wejść do kanonu pozycji...
Choć to nie powieść, to przeniosła mnie do innego świata. Dziwne tym bardziej, że z Niemcami mam do czynienia praktycznie na codzień. Ale nie z demencją i innymi problemami starości. Zastanawiam się jaką ja będę staruszką, ale też jak nas widzą opiekunowie z Ukrainy. Myślę, że to lektura nie tylko dla opiekunek planujących wyjazd, czy już pracujących, ale także dla tych, którzy mają starszą osobę wśród bliskich, znajomych, sąsiadów. Moje horyzonty na pewno znacznie się poszerzyły.
Choć to nie powieść, to przeniosła mnie do innego świata. Dziwne tym bardziej, że z Niemcami mam do czynienia praktycznie na codzień. Ale nie z demencją i innymi problemami starości. Zastanawiam się jaką ja będę staruszką, ale też jak nas widzą opiekunowie z Ukrainy. Myślę, że to lektura nie tylko dla opiekunek planujących wyjazd, czy już pracujących, ale także dla tych,...
Brak empatii dla podopiecznych, brak empatii w życiu codziennym. Mnie pani Barbara zablokowała na FB, bo śmiałam zapytać, czy w PL może sobie kupić mieszkanie (temat zszedł na jakieś problemy mieszkaniowe- już nie pamiętam). Byłam w szoku, że pani B. się tak zachowała, zwłaszcza, że wysłałą mi swoją książkę. Pani B. chyba nie lubi ludzi, co daje wyraz w swojej książce.
Brak empatii dla podopiecznych, brak empatii w życiu codziennym. Mnie pani Barbara zablokowała na FB, bo śmiałam zapytać, czy w PL może sobie kupić mieszkanie (temat zszedł na jakieś problemy mieszkaniowe- już nie pamiętam). Byłam w szoku, że pani B. się tak zachowała, zwłaszcza, że wysłałą mi swoją książkę. Pani B. chyba nie lubi ludzi, co daje wyraz w swojej książce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWystawiłam jedną gwiazdkę,bo mniej nie można.Porażający brak empatii, zrozumienia, szacunku do drugiego człowieka.Opowiadania ukazują bezczelność, arogancję oraz wybujałe ego autorki, niezdolnej do jakiejkolwiek samokrytyki,wyzutej z uczuć. Autorka wyśmiewa swoje podopieczne, używa określeń typu"wiedźma"czy "baba Jaga". Szydzi ze starości i towarzyszącej jej chorób.O jednej z podopiecznych pisze:""Zjadła swoją mieszankę ( jak dla świni)". Nieustannie użala się nad sobą, narzekając na wszystko, od trudów pracy po niesprawiedliwość życia . Skupia się wyłącznie na swoich odczuciach,a własną frustrację odreagowuje na podopiecznych.Pisze, że została zmuszona do pracy.Cóż..Wszyscy musimy pracować.Oburza się, że seniorka puka do drzwi jej pokoju o 7-ej, bo przecież kto wstaje o tak nieludzkiej porze! Na żadnym zaleceniu autorka nie pozostawała długo.Wszyscy byli źli, wszyscy nienormalni, wszyscy szaleni.Tylko ona jedna, jedyna mająca zawsze rację.Już na pierwszych stronach autorka kilkukrotnie szczyci się swoim wykształceniem-"Pan dyrektor niemal w moim wieku.Wykształcenie raczej niższe niż moje ".Z tego co wiem, Szanowna Pani ukończyła tylko prywatne liceum.Chwali się również biegłą znajomością języka. Dlaczego więc nie podjęła się innej pracy, której w Niemczech nie brakuje? Autorka pisze,ze szkoda jej było pieniędzy na nowy portfel.A na wydanie tegoż "arcydzieła"nie było szkoda? Książka wydana w prywatnym wydawnictwie słono kosztuje. Gwarantuje natomiast wydanie każdej grafomanii.Autorka popełniła również inne "dzieło" które jest kontynuacją rzeczonego.Sama sobie wystawiła opinię 10/10, pisząc:-"Jako autorka książki jestem w niej zakochana".Pozytywne opinie o książce były wystawione głównie przez osoby, którym autorka podarowała ją w prezencie.Czy naprawdę wszystko można kupić? Przykre jest, że w dzisiejszym świecie promuje się brak jakichkolwiek wartości.
Wystawiłam jedną gwiazdkę,bo mniej nie można.Porażający brak empatii, zrozumienia, szacunku do drugiego człowieka.Opowiadania ukazują bezczelność, arogancję oraz wybujałe ego autorki, niezdolnej do jakiejkolwiek samokrytyki,wyzutej z uczuć. Autorka wyśmiewa swoje podopieczne, używa określeń typu"wiedźma"czy "baba Jaga". Szydzi ze starości i towarzyszącej jej chorób.O jednej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBeznadziejna... totalnie beznadziejna....
Beznadziejna... totalnie beznadziejna....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematem przewodnim jest opieka nad osobami starszymi. O tym właśnie jest książka.
Jest to zbiór 15 bardzo ciekawych, autentycznych, choć niektóre wydają się absurdalne, opowiadań.
Początek książki wydawał się pewnego rodzaju poradnikiem przydatnych informacji, jeśli chce się wyjechać do Niemiec jako opiekunka osób starszych. Opisane są prawa oraz obowiązki pracodawcy jak i pracobiorcy. Jak najlepiej napisać odwołanie od umowy tak, by nie pokryć kosztów. Trochę też jest przestrogą przed okropną i nieuleczalną chorobą jaką jest demencja. Jeśli ktoś kilkukrotnie w ciągu dnia pyta o tę samą rzecz, lub mówi zwyczajne bzdury powinniśmy delikatnie powiedzieć o tym rozmówcy, zamiast się na niego denerwować.
Książka, mimo małej ilości stron (254) jest ogromnym bankiem wiedzy, za którą nie musimy płacić kolosalnych pieniędzy.
Jak już wspomniałam, polecam przede wszystkim osobom, które planują taki wyjazd do Niemiec, oraz osobom, które lubią poszerzać swoją wiedzę.
Tematem przewodnim jest opieka nad osobami starszymi. O tym właśnie jest książka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to zbiór 15 bardzo ciekawych, autentycznych, choć niektóre wydają się absurdalne, opowiadań.
Początek książki wydawał się pewnego rodzaju poradnikiem przydatnych informacji, jeśli chce się wyjechać do Niemiec jako opiekunka osób starszych. Opisane są prawa oraz obowiązki pracodawcy jak i...
Historia dziewczyny, która po dwóch latach studiów w Niemczech przerywa naukę. Barbara Bereżańska postanawia zmienić swoje życie. Po dziesięciu latach pracy w restauracjach włoskich, niemieckich, greckich postanawia zmienić zawód i zostaje opiekunką osób starszych. Dodam, że nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać. By zostać opiekunką trzeba wiedzieć parę rzeczy, które autora opisała w bardzo dokładny sposób, żeby nie zostać wykorzystanym i oszukanym przez pracodawców. Basia opisuje nam tutaj piętnaście opowiadań z jej życia. Są one oparte na faktach. Każdy kto planuje wyjazd za granicę, by opiekować się starszymi, schorowanymi ludźmi niech przeczyta tę książkę. Autorka porusza tutaj ważny temat jakim jest demencja. Dodam, że autorka posiada głęboką wiedzę w tym zakresie. Czytając lekturę współczułam jej i podziwiałam, że jest w stanie wytrzymać z kobietą, która robiła swoje potrzeby pod dywan. Ja już dawno bym uciekła. Literatura dostarczyła mi wielu emocji jak i zaskoczenia. Autorka naprawdę robiła tam dużo dobrego. Niektóre sytuacje naprawdę były bardzo trudne do przeżycia. A ona nie uciekała „gdzie pieprz rośnie”, tylko wszystko doprowadzała do końca. Ja wiem, że nie jest to praca dla mnie. Nie chcę za bardzo zdradzać. Kiedy dostałam okazję, aby przeczytać i zrecenzować książkę nie zastanawiałam się ani przez chwilę. Książkę czyta się bardzo dobrze. Polecam
Historia dziewczyny, która po dwóch latach studiów w Niemczech przerywa naukę. Barbara Bereżańska postanawia zmienić swoje życie. Po dziesięciu latach pracy w restauracjach włoskich, niemieckich, greckich postanawia zmienić zawód i zostaje opiekunką osób starszych. Dodam, że nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać. By zostać opiekunką trzeba wiedzieć parę rzeczy,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCud, że ktoś to wydał. Polki zawsze cacy, Niemcy wszyscy źli jak za Hitlera a pomiędzy nimi anioł - ona, wszystkowiedząca. Ja nie wiem skąd tyle dobrych ocen tego gniota. Literacko jak Blanka- grafomania 100%.
Cud, że ktoś to wydał. Polki zawsze cacy, Niemcy wszyscy źli jak za Hitlera a pomiędzy nimi anioł - ona, wszystkowiedząca. Ja nie wiem skąd tyle dobrych ocen tego gniota. Literacko jak Blanka- grafomania 100%.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" Gdy podejmujemy się pracy opiekunki, nie zawsze zdajemy sobie sprawę, z czym to się wiąże". (str.60)
Książka jest osobistą historią Autorki, która podjęła się pracy opiekunki osób starszych w Niemczech. Dzieli się swoim doświadczeniem, przeżyciami. Udziela rad, wskazówek i informacji ważnych dla osób pragnących podjąć się tej trudnej pracy. Przekazuje jakie obowiązują prawa, obowiązki, warunki zatrudnienia oraz specyfikę samej pracy.
Sposoby poszukiwania pracy, rozważenia wszystkich za i przeciw towarzyszących wyjazdowi, ponieważ wyjazd za granicę zmienia całkowicie życie opiekunki, przebywającej w obcym kraju, w którym trzeba się podporządkować wymaganiom i potrzebom podopiecznego. Wybór podopiecznego, miejsca pracy, formę zatrudnienia, czas pracy według prawa niemieckiego, obowiązki opiekuna, czyli co należy do naszej pracy, a czego możemy odmówić,stawkę żywieniową, najczęstsze choroby i sposoby postępowania z nimi, warunki wypowiadania umowy. Ta część jest cennym i pomocnym źródłem informacji.
Kolejne rozdziały poświęcone są konkretnym podopiecznym, którymi Autorka się opiekowała. Jest to trudna praca, pełna wyrzeczeń i rozstań z rodziną, radosnych i smutnych chwil, stanów załamania, stresów. Ludzie starzy są różni, szczególnie z demencją, którymi Autorka najczęściej się opiekowała.
Mogą uprzykrzyć życie, być złośliwi, czy wręcz upierdliwi, ale dzięki opiekunom unikają domów spokojnej starości, bo własne dzieci nie mają dla nich czasu i cierpliwości.
" Życie kształtuje każdego z nas. Każdy jest inny. Ja, Ty i ludzie, których spotykamy na naszej drodze". (str.12)
Opis pierwszego zlecenia Autorki, które przyjęła będąc całkowicie nieprzygotowaną do tej pracy. Nie był to udany debiut. Kubeł zimnej wody wylany na dzień dobry i dobra nauczka na przyszłość. Przeszła prawdziwy chrzest bojowy, lecz wzbogaciła swoją wiedzę w tym temacie.
Dotarło do niej jak ciężką i odpowiedzialną pracę wykonywała. Uczyła się wyszukiwania sposobów by "opanować" podopiecznych. Wiedział już do czego ma prawo i co jej przysługuje. Przybliżyła problemy z jakimi borykają się ludzie z demencją i ich otoczenie. Różne stanowiska i postawy najbliższej rodziny, która nie zawsze ułatwiała pracę opiekunom.
Kolejne zlecenia, różniące się od siebie w zależności od osobowości, wieku, stopnia zaawansowania choroby, humorów i charakteru podopiecznych. Często była zaskakiwana ich dziwactwami, lecz potrafiła się przystosować, oswoić z konsekwencjami demencji, bo były częścią Jej codzienności. Uczyła się na błędach, lecz szybko potrafiła wyciągać właściwe wnioski. U jednych miała ręce pełne roboty, u innych się nudziła. Często musiała trzymać nerwy na wodzy. Miała wiele nieprzyjemnych sytuacji, odbijających się niekorzystnie na jej zdrowiu. Często musiała uzbroić się w anielską cierpliwość, bo dziwactwa i fobie podopiecznych były niewyobrażalne.
Każde zlecenie było niespodzianką, czasem przykrą. Nigdy nie wiedziała co zastanie na miejscu, z czym przyjdzie Jej się zmierzyć, a firma zatrudniająca często zawodziła ukrywając prawdę o podopiecznych.
Podziwiam ludzi którzy się podejmują tego typu pracy wyniszczającej ich zdrowie,wykorzystywanie ich do pracy poza ustalone obowiązki. Żal też ludzi starych zdanych na łaskę obcych ludzi, bo dla rodziny są przeszkodą.
Dziękuję Autorce za bezpłatny egzemplarz.
" Gdy podejmujemy się pracy opiekunki, nie zawsze zdajemy sobie sprawę, z czym to się wiąże". (str.60)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest osobistą historią Autorki, która podjęła się pracy opiekunki osób starszych w Niemczech. Dzieli się swoim doświadczeniem, przeżyciami. Udziela rad, wskazówek i informacji ważnych dla osób pragnących podjąć się tej trudnej pracy. Przekazuje jakie obowiązują...
Tytuł „Perły rzucone przed damy” to parafraza niemieckiego przysłowia „Perlen vor die Säue werfen” - rzucać perły przed wieprze, tzn. marnować coś wartościowego dla osób, które tego nie docenią. Nie bardzo rozumiem to porównanie, bo ani opiekunki, nieprzygotowane do opieki osób z demencją i przyjeżdżające bez znajomości języka nie są perłami, ani nie każda podopieczna i jej rodzina zachowują się jak wieprze, niewdzięczne i bez manier. Inne znaczenie słowa „perła” to pomoc domowa, odejmująca pani domu wszystkie uciążliwe prace. Raczej jednak nie to znaczenie autorka miała na myśli.
Mieszkam ponad 30 lat w Niemczech, poznałam tu wiele Polek-opiekunek, a nawet mężczyzn, wykonujących tę pracę, przyjeżdżających od lat do tych samych osób, nie są to jednak podopieczni z demencją. Bo tylko na początku można takim osobom zapewnić opiekę w domu, poprzez członków rodziny czy dzienne ośrodki opiekuńcze. Przy bardziej zaawansowanej chorobie potrzebny jest wyspecjalizowany personel, który w razie potrzeby poda jakiś zastrzyk uspokajający.Na ogół podopieczni moich znajomych to osoby po 90-tce, które żadnej demencji nie mają, albo osoby mlodsze ograniczone ruchowo, po wylewie czy z innymi chorobami chronicznymi jak rak i choć nie leżący obłożnie, to jednak nie dający sobie rady z samodzielnym prowadzeniem domu, robieniem zakupów, jeżdżeniem do lekarzy itd. Układy z rodziną też ci opiekunowie mają dobre, niektórzy po śmierci podopiecznych pomagali opiekunkom znaleźć mieszkanie i pracę, dawali dobre rekomendacje, przekazywali wiele mebli i sprzetów po zmarłym na urządzenie mieszkania. Dlatego dziwi mnie ta książka tak przesycona jadem i nienawiścia do wszystkich Niemców. Oczywiście, że wierzę autorce, że takie przypadki spotkała, ale przecież na litość boską, nie wszystkie przypadki są takie! Ja przynajmniej takich nie spotkałam.
Razi mnie także wiele stwierdzeń nieprawdziwych bądź zbyt krytycznych. Autorka przedstawia wszystkie pacjentki jako osoby złośliwe, zapominając, że prawdopodobnie choroba przez nie przemawia. Brak jej profesjonalnego dystansu do takich zachowań, którego ja, jako terapeutka, swego czasu musiałam się nauczyć, bo i nie każdy pacjent z dolegliwościami, choć bez demencji jest miły. O dziwo, autorka krytykuje tak samo bezlitośnie koleżanki - opiekunki. Naprawdę nie było ani jednej pozytywnej, miłej osoby wśród nich?
Nieprawdą jest też taki drobiazg, że Niemcy niechętnie jedzą rosół, bo ich „Hochzeitssuppe” czyli zupa weselna to nic innego jak polski rosół, tylko z większą ilością „wkładek” (szparagi, jajka, inne dodatki). No, chyba że ten rosół jest bardzo tłusty i przez to ciężkostrawny, a na ogół taki się w Polsce robi. Rację miała też podopieczna, że sałaty w wodzie się nie moczy, bo witaminy znikną. Należy ją umyć, ale nie zostawiać w wodzie. Nawet te bardziej twarde rodzaje kroi się po prostu drobniej, ale nie moczy.
Nie odpowiada prawdzie obraz bogatych Niemców, skąpiących grosza na prowadzenie domu, bo pieniądze chcą „najchętniej zabrać do grobów”. Owszem, są bogaci niemieccy emeryci. Ale są i tacy, którzy muszą liczyć każdy cent. Pracowali całe życie, a teraz z renty nie mogą przeżyć, dlatego dyskutuje się teraz wprowadzenie tzw. renty podstawowej, minimalnej. Nigdy też nie czytałam w gazecie o opiekunach zaniedbujących podopiecznych badź przyczyniających się do nieumyślnego spowodowania śmierci. Owszem, są takie przypadki, ale w dużych zakladach opiekuńczych, gdzie brakuje personelu, ale nie w przypadku opiekunów z Polski. Chyba jednak ta znajomość niemieckiego autorki nie jest aż tak dobra, jak to ciągle podkreśla.
Dalej, nieprawdą jest też naliczanie składek socjalnych na umowie niemieckiej od kwoty 50 Euro, bo to jest prawnie niedozwolone. Nawet jeżeli ktoś zarabiałby mniej, to najniższa podstawa do obliczania składek wynosi 175 euro miesięcznie. Opiekunki, które znałam, miały naliczone składki od faktycznych zarobków (bez tzw. delegacyjnych dodatków, bo od tego się nie nalicza) – wiem, bo objaśniałam im te obliczenia miesięczne i roczne ze względu na ich nieznajomość języka, więc miałam te dokumenty w ręku. Te składki oblicza agencja zatrudniająca w Polsce i płaci je w Niemczech. Rozśmieszyła mnie lista usterek, bo jeżeli się jakaś śrubka obluzowała, to można ją samemu przykręcić, nie wzywa się do tego rzemieślnika. Nie czekać, aż wypadnie i zginie. Na plus – garść informacji dla potencjalnych kandydatek na opiekunki, o dniach wolnych, zakresie obowiazków itp. Moje znajome opiekunki maja czas wolny.
Książkę czytałam z myślą o sobie, jako ewentualnej podopiecznej, bo powoli zbliżam się do tego wieku, jednak przedstawiony tu obraz stosunków opiekunka-podopieczna jest tu zbyt jednostronny i krzywdzący dla Niemców. Poza tym nie należy zapominać, że opiekunka jest pracownikiem i nie każda podopieczna będzie ją traktować jak krewnego, dla niektórych pozostanie pracownikiem i trzeba to zaakceptować.
Po następną książkę autorki napewno nie sięgnę. Sorry.
Tytuł „Perły rzucone przed damy” to parafraza niemieckiego przysłowia „Perlen vor die Säue werfen” - rzucać perły przed wieprze, tzn. marnować coś wartościowego dla osób, które tego nie docenią. Nie bardzo rozumiem to porównanie, bo ani opiekunki, nieprzygotowane do opieki osób z demencją i przyjeżdżające bez znajomości języka nie są perłami, ani nie każda podopieczna i jej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka pełni podwójną formę relacji. Jak przyznaje sama autorka jest to pamiętnik pisany, aby zachować wspomnienia i przeżycia ze swej pracy pełniący jednocześnie rolę terapeutyczną dla autorki bowiem kilkakrotnie w czasie wykonywania pracy jej zdrowie wymagało interwencji pomocy doraźnej, o okolicznościach których czytelnik przeczyta w książce. Z drugiej - jest cennym poradnikiem dla osób zajmujących się opieką osób starszych w Niemczech, a przede wszystkim stanowi wiarygodny obraz rzeczywistości tej pracy dla osób pragnących zmierzyć się z takim wyzwaniem.
Szczególnie w okresie wakacyjnym i świątecznym wzrasta zapotrzebowanie na rynku pracy na tego rodzaju usługi. Ze względów finansowych często adresowane są dla Polaków. W pierwszej części książki autorka wskazała na jakie punkty umowy o pracę szczególnie powinna zwracać uwagę osoba aplikująca o pracę w firmie zlecającej, aby uniknąć ukrytych pułapek czy niedopracowanych punktów umowy, a w konsekwencji nie zostać pracownikiem szarej strefy tracąc należne przywileje. Zdarzają się również przypadki wykorzystywania nieświadomego zleceniobiorcy wykonującego bez uprawnień medycznych czynności uznawane jak bezprawne. Autorka podręcznika wyraźnie określa na czym polega rola opiekunki starszej osoby, nie świadcząca usług pielęgniarskich.
Dalsza część książki to wspomnienia i osobiste refleksje autorki przedstawione jako wspomnienia z pracy z kilkunastu podopiecznymi. Przedstawione historie są zaskakujące, utrzymujące czytelnika w ciągłym napięciu, o nieprzewidywalnym przebiegu w zależności od zaburzeń czy stanu zdrowia podopiecznych. Brak orientacji w czasie i przestrzeni, zaburzenia rytmu dobowego, poważne problemy pamięci z chorobą Alzheimera włącznie, upór, złośliwość nie tylko podopiecznych, ale też ze strony rodziny( zleceniodawcy), utrudnione relacje komunikowania się to mały wycinek pracy z jaką mierzyła się autorka.
Jestem pod ogromnym wrażeniem i darzę wielkim szacunkiem osoby podejmujące się tego rodzaju pracy. To nie jest "dama do towarzystwa" jak niektórzy ignoranci postrzegają opiekunki. To osoby pracujące w ustawicznym stresie przez każdą dobę, nawet przerwa na sen nie jest prawdziwym wypoczynkiem bo podświadomie jest się odpowiedzialnym za zachowanie w tym czasie podopiecznej prowadzącej swój inny tryb życia.
Warto sięgnąć po lekturę nie tylko, aby zapoznać się z pracą opiekunek osób starszych w Niemczech. Nasze społeczeństwo staje się coraz starsze i chyba w każdej rodzinie są osoby w granicach wieku + 80. czy nawet ponad 90. (takimi opiekowała się autorka). Zamiast myśleć o izolacji swoich bliskich w domach starców - warto przemyśleć kilka wskazówek doświadczonej profesjonalistki.
Polecam lekturę - zaskoczenie, śmiech przez łzy, przerażenie a nawet elementy horroru.
Ebooka przeczytałam w ramach abonamentu Legimi.
Książka pełni podwójną formę relacji. Jak przyznaje sama autorka jest to pamiętnik pisany, aby zachować wspomnienia i przeżycia ze swej pracy pełniący jednocześnie rolę terapeutyczną dla autorki bowiem kilkakrotnie w czasie wykonywania pracy jej zdrowie wymagało interwencji pomocy doraźnej, o okolicznościach których czytelnik przeczyta w książce. Z drugiej - jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka "Perły rzucone przed damy" jest vademecum wiedzy dla wyjeżdżających za granicę do opieki nad starszymi ludźmi z demencją. Autorka daje wskazówki również dotyczące zawierania umów z firmami, które zajmują się wysyłaniem do opieki za granicą. Są to cenne wskazówki, bo czasem ludzie jadą nieświadomi i wpadają w różne pułapki prawne i nie tylko.
Autorka w formie opowiadań przedstawiła zmagania w pracy w Niemczech jako opiekunki nad różnymi starszymi ludźmi z demencją i alzheimerem.
Była to praca całodobowa. Trudności sprawiała nie tylko opieka, ale również współpraca z rodziną podopiecznych, która nie zawsze przebiegała jak powinna. Czasami autorka była zdana na samą siebie i nie dziwię się, że miała problemy zdrowotne (nerwica).
Ktoś, kto nie miał do czynienia z osobami starszymi z demencją nie zdaje sobie sprawy, jak trudna może być opieka nad takimi ludźmi. Jakich sposobów użyć, żeby ich przekonać do prostych czynności (ja coś o tym wiem).
Dlatego polecam tę pozycję nie tylko dla wyjeżdżających do opieki, ale i wszystkim, ponieważ starość niestety czeka każdego i nie wiadomo, w jakiej sytuacji można się znaleźć.
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości autorki, za co dziękuję.
Książka "Perły rzucone przed damy" jest vademecum wiedzy dla wyjeżdżających za granicę do opieki nad starszymi ludźmi z demencją. Autorka daje wskazówki również dotyczące zawierania umów z firmami, które zajmują się wysyłaniem do opieki za granicą. Są to cenne wskazówki, bo czasem ludzie jadą nieświadomi i wpadają w różne pułapki prawne i nie tylko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka w formie...
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce za udostępnienie egzemplarza książki wraz z autografem.
"Perły..." to zbiór 15 opowiadań - wspomnień z przeżytych zleceń. Tytułowe Perły, to po prostu polskie opiekunki rzucone "na pożarcie" niemieckim damom i ich bliskim. Autorka w I części książki sypnęłą pomocnymi radami, które powinien sobie wziąźć do serca każdy, kto choć przez moment zastanawiał się czy zostać opiekunem osób starszych i jednocześnie strasznych, bo z demencją. Jedne osoby po prostu zapominały o codziennych sprawach, inne krążyły za opiekunką, by poczuć się pewnie, niektóre miały syndrom "chomika", chowały nie tylko pieniądze, ale np. wędzonego łososia, stwarzając problemy natury węchowej, a jeszcze inne były agresywne i pobudzone. Bycie opiekunem to po prostu niedoceniana, ciężka i bardzo trudna praca. I nie dla każdego i nie chodzi tu tylko o ewentualną barierę językową. Mieszkać pod jednym dachem z osobą chorą, w obcym kraju to nie lada wyczyn. Szczególnie, że nie chodzi tylko o same podopieczne, ponieważ rodzina i sąsiedzi niemieckich dam także dawali Autorce nieźle popalić. Od rozkazów w stylu czyszczenia basenów ogrodowych i wyrywania chwastów, poprzez sprawdzanie uczciwości, podglądanie, wymuszanie oszczędności, traktowania jak powietrze kończąc na słownych złośliwościach i niestosownych uwagach dotyczących wyglądu. Opowiadanie są zróżnicowane, mimo trudnego tematu napisane lekko i sympatycznym językiem, miejscami nawet humorystycznym.
Podziwiam Autorkę za opanowanie (czasem okupione wielkim stresem i wynikającymi z niego problemami zdrowotnymi), spokój i podejście do podopiecznych i ich najbliższych a przy tym Pani Barbara nie zapominała o sobie, o swoich potrzebach i prawach. Umiała wywalczyć swoje (okropny synuś Gonzales, paskudnej struszki Sofijencji, nazywanej przez Autorkę "diabełkiem"), którzy na siłę cudzym kosztem szukali oszczędności, szczególnie jeśli chodzi o posiłki (wszystkie rodziny, które poprzez firmy zatrudniały opiekunki żyły w doborobycie, więc, że tak napiszę, na biednych nie padło, wylazło skąpstwo i pazerność).
Książka została zakończona zdaniem, które jest zarówno trafne jak i przerażające. "Jaka będzie moja emerytura? Jak będzie wyglądała moja starość? Naoglądałam się starości w bogactwie, która mnie przeraża. O starości w ubóstwie boję się myśleć."
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce za udostępnienie egzemplarza książki wraz z autografem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Perły..." to zbiór 15 opowiadań - wspomnień z przeżytych zleceń. Tytułowe Perły, to po prostu polskie opiekunki rzucone "na pożarcie" niemieckim damom i ich bliskim. Autorka w I części książki sypnęłą pomocnymi radami, które powinien sobie wziąźć do serca każdy, kto choć...
„Perły rzucone przed damy” to pozycja z literatury faktu. Subiektywna ocena pracy jako opiekunka osób starszych w Niemczech. Jest to bardzo trudna książka, nie pod względem językowym, ale tematu. Demencja, równe traktowanie, szacunek i zaufanie do opiekunki. I odwieczne pytanie, gdzie przebiega granica naszej wytrwałości i możliwości przestrzegania naszych praw?
Książka podzielona jest na 2 części. Na początku znajdują się rady, wskazówki, prawa oraz obowiązki opiekunów osób starszych.
Jest to lektura obowiązkowa dla osób planujących wyjazd za granicę i pracujących w charakterze opiekuna. Rzetelnie przedstawione argumenty za i przeciw. Pokazujące, że opieka nad starszymi to nie tylko kawa i plotki.
W drugiej, znajdziemy opisy wieloletnich doświadczeń autorki z wyjazdów do Niemiec w charakterze opiekunki osób z demencją.
Z jednej strony rozumiem autorkę. Ten brak szacunku czy sympatii ze strony rodziny podopiecznych czy samych osób starszych, którymi się opiekowała jest frustrujący. Ale takie rzeczy nie dzieją się tylko w Niemczech, tak jest wszędzie. Będą ludzie, którzy szanują człowieka i doceniają jego pracę oraz tacy, którzy uważają, że płacą, więc mogą wymagać. To kwestia mentalności człowieka, a nie kraju.
Mam mieszane odczucia co do tej książki. W moim odczuciu autorka nigdy nie była zadowolona z pracy. Negatywny obraz obywateli Niemiec był podkreślany na każdym kroku. Miałam wrażenie, że podejmowała się pracy opiekunki za karę.
Choć trzeba przyznać, że nie jest to łatwa praca. Wymagająca mnóstwa wyrzeczeń oraz rozłąki z rodziną.
Doświadczenia pani Barbary mogą być bardzo przydatne dla każdego. Nie tylko potencjalnych kandydatów na opiekuna. Wszyscy mamy w rodzinie osoby starsze. Wiedza przytoczona przez autorkę może pomóc w zrozumieniu ich zachowania. Problemu demencji i może zaakceptowania go.
„Perły rzucone przed damy” to pozycja z literatury faktu. Subiektywna ocena pracy jako opiekunka osób starszych w Niemczech. Jest to bardzo trudna książka, nie pod względem językowym, ale tematu. Demencja, równe traktowanie, szacunek i zaufanie do opiekunki. I odwieczne pytanie, gdzie przebiega granica naszej wytrwałości i możliwości przestrzegania naszych praw?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka...
Bardzo ciekawy temat zachęcił mnie do przeczytania tej książki. Książka to właściwie składa się z dwóch części: pierwsza to część teoretyczna (przybliżenie czym właściwie jest praca opiekunki osób starszych, jakie są jej prawa i obowiązki, wyjaśnienie, że towarzyszka osób starszych to nie pielęgniarka) oraz kilkanaście przypadków teorii w praktyce. Jako, że mieszkam na Śląsku, miałem okazję wcześniej spotkać się z osobami wykonującymi ten zawód i mniej więcej wiedziałem jak trudny to zawód, jak ciężka i wbrew pozorom mało płatna, oraz niewdzięczna to praca. Sama treść tej książki zaskoczyła mnie bardzo na minus. Sposób opisu przedstawionych wydarzeń sprawiał, że miałem wrażenie, że opiekunka zupełnie nie pasuje do tej pracy, czasami w ogóle zachowuje się tak, jakby nie rozumiała na czym polega demencja starcza, a jej obecność tam to takie wypady kolonijne (o zgrozo czasami bez dostępu do mediów). Opisywane przypadki rozwoju choroby, anegdoty pisane są z humorem i mimo, że zwykle lubię ironiczny humor, to tu miałem wrażenie , że negatywne pisanie o całym narodzie niemieckim jest nie na miejscu... Warto jednak sięgnąć po książkę zwłaszcza tym, którzy pragną poświęcić się temu zawodowi,a zwłaszcza aby wyrobić sobie swoje zdanie: czy reakcje opiekunki są adekwatne do zastanych sytuacji. Książkę miałem okazję przeczytać dzięki uprzejmości autorki, która przesłała mi egzemplarz do recenzji. Dziękuję.
Bardzo ciekawy temat zachęcił mnie do przeczytania tej książki. Książka to właściwie składa się z dwóch części: pierwsza to część teoretyczna (przybliżenie czym właściwie jest praca opiekunki osób starszych, jakie są jej prawa i obowiązki, wyjaśnienie, że towarzyszka osób starszych to nie pielęgniarka) oraz kilkanaście przypadków teorii w praktyce. Jako, że mieszkam na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam kilka już książek , napisanych przez opiekunki , jednak ta jest najgorsza . Są to wspomnienia opiekunki , jakiejś damy której marzyły się perły , a nie zmiana pampersów seniorom , która uważa się za najmądrzejszą , a w grupach na Facebooku ubliża innym opiekunkom , że głupie i nie znają języka niemieckiego . Przeczytałam tę książkę z ciekawości i w mojej opinii to strata czasu i pieniędzy . W samej treści słaba , przekoloryzowana fabuła , sztuczna . Autorka widać , że nie ma kwalifikacji ani nawet predyspozycji do wykonywania tego zawodu .
Teraz zamiast pomagać seniorom w Niemczech pisze książki , komentuje w grupach na Facebooku . Kolejną książkę nawet pisze - ale ja na pewno już jej nie przeczytam , bo są inne ciekawsze książki .
Poza tym w książce nie ma wszystkiego o demencji, jak sugeruje napis na okładce .
Prawa i obowiązki opiekunki to kolejne nieporozumienie .
Prawo to między innymi czas wolny . Opiekunki bardzo często nie mają pauzy , o dniu wolnym w tygodniu mogą pomarzyć . Praw nie ma żadnych , agencje tego nie respektują .
Lepiej pisać teraz książki niż pomagać seniorom . Kariera opiekunki skończona , bo lepiej jest radzić innym ...ale jak już pisać , to przynajmniej coś mądrego ...
Czytałam kilka już książek , napisanych przez opiekunki , jednak ta jest najgorsza . Są to wspomnienia opiekunki , jakiejś damy której marzyły się perły , a nie zmiana pampersów seniorom , która uważa się za najmądrzejszą , a w grupach na Facebooku ubliża innym opiekunkom , że głupie i nie znają języka niemieckiego . Przeczytałam tę książkę z ciekawości i w mojej opinii...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdcienie starości
„ Starość nie radość , młodość nie wieczność „
Starość się Panu Bogu nie udała – bardzo często takie słowa słyszy się z ust starszych osób, gdy pamięć już nie ta a zdrowie niedomaga. Zdrowym, silnym i młodym fajnie być, ale to szybko mija i choćby nie wiem jak zaklinać czas, starzejemy się. Zmienia się wygląd, skóra zaczyna szarzeć, wiotczeją mięśnie, a kości stają się kruche. Mimo wszystko starość może być pięknym okresem jesieni życia pod warunkiem, że jest się w miarę sprawnym fizycznie i nie zawiedzie umysł. Jeżeli stanie się inaczej trzeba szukać wsparcia u innych. Tradycyjnie przyjęło się, że opieka nad osobami starszymi w Polsce jest głównie w gestii rodziny. W sytuacji, gdy bliski zmaga się z chorobą i zaczyna wymagać wzmożonej opieki Polacy znacznie częściej wybierają samodzielne objęcie pieczy nad seniorem niż korzystanie z profesjonalnych usług. Związane to jest między innymi z podejściem kulturowym do tych spraw, bo okazanie wdzięczności dla naszych bliskich jest postrzegane, jako obowiązek a druga prawda jest taka, że profesjonalnych opiekunów osób starszych w Polsce brakuje.
Niemcy natomiast mają zupełnie inne podejście do opieki nad osobami starszymi. Gdy w naszym kraju 85% opiekunów osób starszych stanowią bliscy w Niemczech większość to opiekunowie zawodowi, niespokrewnieni z osobą starszą. Ze względu na starzejące się społeczeństwo jest duże zapotrzebowanie na tego typu profesję, dlatego bardzo często nasze rodaczki wybierają pracę za granicą, ze względu na dużo lepsze pieniądze. Ale taka praca na obczyźnie ma swoje blaski i cienie. Są niejednokrotnie ogromnym wyzwaniem, ciężką pracą wyczerpującą nie tylko fizycznie, ale także psychicznie.
I właśnie taką prawdę pozbawioną wszelkich ozdobników bez zbytecznego koloryzowania pokazała w swojej książce Barbara Bereżańska. „ Perły rzucone przed damy „ czyta się bardzo dobrze, bo mimo trudnej tematyki książka wciąga od pierwszych stron. Nie da się odmówić autorce zdolności pisarskich, dzięki którym wchłaniałam treść niczym gąbka wodę. Momentami zdawać by się mogło, że zaistniałe sytuacje są bliższe fikcji literackiej, ale przecież wiadomo, że to dokument przedstawiający prawdziwe przeżycia autorki podczas pracy nad osobami dotkniętymi demencją. Dzięki tej książce dowiedziałam się, co przeżywają polskie opiekunki w obcym kraju, w obcym domu, zmagające się nie tylko z tęsknotą za krajem, ale także z chorobą swoich podopiecznych, którzy bardzo często nie akceptują w swoim otoczeniu osoby nieznanej sobie wcześniej. Dochodzą do tego zbyt wygórowane wymagania rodzin, które wynajmując opiekunkę wyobrażają sobie, że zatrudnili niewolnika do pracy 24 godziny na dobę.
Książka a zwłaszcza jej początek to niejako podręcznik, w którym autorka udziela bardzo cennych informacji, wskazówek i fachowych porad. Książka, która powinna być obowiązkową lekturą dla tych wszystkich, którzy planują wyjazd za granicę i chcą podjąć tego rodzaju pracę. Pokazuje wszystko, co najistotniejsze w pracy z chorym człowiekiem z otępieniem starczym i jak się nim opiekować.
Barbara Bereżańska przedstawiła smutny obraz życia bogatych schorowanych osób, wyładowujących swoje frustracje na polskich opiekunkach, ponieważ ich dzieci powierzyły opiekę nad nimi osobom obcym. Dzięki autorce nabrałam podziwu i szacunku dla ludzi, którzy poświęcają się tej pracy, wykazując się dużą cierpliwością i oddaniem. Potrafią oddać serce i pracować z dużym zaangażowaniem, chociaż nie zawsze mogą liczyć na wdzięczność podopiecznych.
„ Perły rzucone przed damy „ , publikacja napisana tak sugestywnie, że wraz z autorką przeżywałam jej trudy w pracy, byłam świadkiem absurdalnych zachowań podopiecznych czasem zabawnych a czasem przerażających. Agresji słownej i fizycznej zaniedbywania higieny osobistej, posądzania o kradzież. Czytałam uważnie każde kolejne opowiadanie, chwilami robiłam przerwy na swoje rozważania i refleksje. Starość jest smutna, ale na starość każdy człowiek pracuje przez całe swoje wcześniejsze życie. Czas zatacza koło. Rodzimy się bezbronni i zadni na opiekę innych i odchodzimy w ten sam sposób. Drugi człowiek jest nam niezbędny, aby przeżyć.
Podsumowaniem moich rozważań a zarazem myślą przewodnią tej książki jest ostanie zdanie, które autorka napisała na zakończenie : "Naoglądałam się starości w bogactwie, która mnie przeraża. O starości w ubóstwie boję się myśleć." Nic dodać nic ująć.
Bardzo dziękuję Autorce za egzemplarz recenzencki z autografem.
Odcienie starości
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„ Starość nie radość , młodość nie wieczność „
Starość się Panu Bogu nie udała – bardzo często takie słowa słyszy się z ust starszych osób, gdy pamięć już nie ta a zdrowie niedomaga. Zdrowym, silnym i młodym fajnie być, ale to szybko mija i choćby nie wiem jak zaklinać czas, starzejemy się. Zmienia się wygląd, skóra zaczyna szarzeć, wiotczeją mięśnie,...
Tak samo jak "Betrojerinki" Anny Wiatr, książka warta przeczytania i przemyślenia. O ile Anna Wiatr porusza całościowo zagadnienie nielegalnych, półlegalnych czy całkiem legalnych wyjazdów Polek do Niemiec by tam pracować jako opiekunki osób starszych, rozmawia nie tylko z opiekunkami ale też z przedstawicielami firm oferujących takie zatrudnienie; o tyle Barbara Bereżańska opisuje zagadnienie tylko z perspektywy opiekunki. Nim przejdzie do konkretnych przypadków przybliża czytelnikom stronę techniczną wyjazdów: na co zwracać uwagę kiedy podejmuje się pierwszą decyzję o wyjeździe. Druga część może być przydatna każdemu, bez względu na to czy szykuje się do wyjazdu w charakterze opiekunki czy nie, czyli oblicza demencji. Może się przydać na wypadek gdybyśmy zauważyli, że bliski nam senior zaczyna się dziwnie zachowywać - to może być demencja. Najobszerniejszą jednak część "Pereł..." stanowią opowieści o poszczególnych podopiecznych. Tę część czytało mi się najtrudniej. Nie dlatego, żeby była nudna, czy żeby styl autorki był niestrawny - nic z tych rzeczy. Po prostu wyobrażałam sobie siebie na miejscu opiekunki i po każdej opowieści musiałam chwilę odpocząć. O ile thrillery czytam z zainteresowaniem ale już bez większych emocji, tak w trakcie lektury ty, rzec by można obyczajowych opowieści, nie raz nóż mi się w kieszeni otwierał i to nie tylko kiedy czytałam o zachowaniach podopiecznych. Niewiele rzadziej z równowagi wyprowadzały mnie zachowania rodzin podopiecznych czy firm pośredniczących.
"Perły rzucone przed damy" to książka dobra nie tylko dla tych, którzy już pracują bądź zamierzają podjąć pracę w charakterze opiekunek. To także książka dowodząca, że życie potrafi pisać dużo ciekawsze scenariusze niż literatura, że literatura faktu bywa równie interesująca jak literatura piękna.
za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Autorce
Tak samo jak "Betrojerinki" Anny Wiatr, książka warta przeczytania i przemyślenia. O ile Anna Wiatr porusza całościowo zagadnienie nielegalnych, półlegalnych czy całkiem legalnych wyjazdów Polek do Niemiec by tam pracować jako opiekunki osób starszych, rozmawia nie tylko z opiekunkami ale też z przedstawicielami firm oferujących takie zatrudnienie; o tyle Barbara Bereżańska...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początek mamy dość "suche", ale i istotne informacje na temat pracy opiekunek i demencji. Same opowiadania pokazują przeżycia autorki w wymagającej pracy z drugim człowiekiem. Ogromny plus za szczerość, humor, za wzloty i upadki, i zdrowe spojrzenie na własną osobę. Ostatnie zdanie książki (na marginesie - idealne zakończenie) zmusza do zastanowienia się - a o czym to już indywidualna kwestia :)
Na początek mamy dość "suche", ale i istotne informacje na temat pracy opiekunek i demencji. Same opowiadania pokazują przeżycia autorki w wymagającej pracy z drugim człowiekiem. Ogromny plus za szczerość, humor, za wzloty i upadki, i zdrowe spojrzenie na własną osobę. Ostatnie zdanie książki (na marginesie - idealne zakończenie) zmusza do zastanowienia się - a o czym to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego opiekuna. To nie jest praca dla każdego, często jest lekceważona czy wykonywana byle jak. Opiekun to według mnie zawód z powołania, chociaż wiele osób wykonuje ją bez serca, współczucia czy jakiegokolwiek zaangażowania. Osoby chore różnie się zachowują, nie zawsze są miłe, często zmieniają się pod wpływem choroby, mogą być "trudne" czy irytujące. Jednak "prawdziwy" opiekun potrafi zrozumieć sytuację, wie co to jest empatia, posiada niezbędną wiedzę, jest chętny do pomocy. Dodatkowe utrudnienie to nowe otoczenie, inny kraj, przyzwyczajenie się do odmiennej kultury. Z tym wiąże się stres, wiele jest chwil zwątpienia, stres towarzyszy na każdym kroku. Ta książka to inspiracja, wymaga zastanowienia nad podjęciem decyzji o wyjeździe, przygotowuje do tego co może się wydarzyć. Jest jak drogowskaz.
Ta książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego opiekuna. To nie jest praca dla każdego, często jest lekceważona czy wykonywana byle jak. Opiekun to według mnie zawód z powołania, chociaż wiele osób wykonuje ją bez serca, współczucia czy jakiegokolwiek zaangażowania. Osoby chore różnie się zachowują, nie zawsze są miłe, często zmieniają się pod wpływem choroby, mogą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWybrane opowieści, kolekcjonowane przez lata pracy jako opiekunka osób starszych, składają się na 15-sto częściowy zbiór zatytułowany „Perły rzucone przed damy”. A jest to zbiór historii niełatwych - naznaczonych strachem, rozgoryczeniem, wykluczeniem, poczuciem niesprawiedliwości i wstydu, przed którym autorka stara się bronić swoje obecne, ale też przyszłe koleżanki „po fachu”.
Barbara Bereżańska o swoje prawa jako opiekunki walczy z rodzinami podopiecznych, którym się wydaje, że jest niemym robotem będącym na ich usługach. Walczy, sprzeciwiając się przymusowi nieludzkiego oszczędzania przysługujących jej funduszy, a także odmawiając pełnienia świadczeń medycznych, do których nie ma uprawnień. Walczy, umiejąc przeciwstawić się nie tylko tym najbardziej wymagającym podopiecznym, ale przede wszystkim - władzom firm pośredniczących w organizacji zleceń.
Opowiadając o swoich podopiecznych, autorka unika oceniania ich i szufladkowania. Przedstawiając tak szerokie grono starszych osób, którymi przyszło jej się opiekować, daje świadectwo temu, jak wiele w tej pracy zależy od zwyczajnego szczęścia - można bowiem od razu spotkać osobę, która będzie traktować swoją opiekunkę jak osobę równą sobie (tak przecież powinno być!), a można trafić pod dach tyrana, którego głównym celem będzie uprzykrzenie jej pracy i życia. Osoby starsze, często opuszczone przez najbliższych i straszone oddaniem ich do domu starców, swój niepokój i frustracje wyładowują na tych, którzy przyjeżdżają z Polski, by im pomóc.
Ogromnym plusem książki jest jej wartość merytoryczna - każda osoba rozważająca podjęcie pracy na tym stanowisku może poznać jego zaplecze. Przysługujące prawa, obowiązki do wypełnienia, zestaw potrzebnych dokumentów, placówki, do których można się zgłosić w razie jakichkolwiek problemów przy zleceniu.
„Perły rzucone przed damy” to opowieści trudne, choć momentami okraszone sporą dawką humoru. To szczere przyznanie się do błędów, do bezsilności i do poczucia zagubienia. To także walka o siebie, o swoje prawa i godność. To przestroga dla tych, którym ten zawód wydaje się bajecznie prostym, bo przecież wielu ludzi niemieckie babcie wyobraża sobie jako aktywne i przebojowe seniorki, nad którymi opieka zawęża się tylko do zapewnienia im rozrywek intelektualnych.
Polecam!
Wybrane opowieści, kolekcjonowane przez lata pracy jako opiekunka osób starszych, składają się na 15-sto częściowy zbiór zatytułowany „Perły rzucone przed damy”. A jest to zbiór historii niełatwych - naznaczonych strachem, rozgoryczeniem, wykluczeniem, poczuciem niesprawiedliwości i wstydu, przed którym autorka stara się bronić swoje obecne, ale też przyszłe koleżanki „po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakoś zawsze w mojej wyobraźni niemieckie babcie kojarzyły się ze żwawymi kobietami, które z koczkiem na głowie grają w karty albo też przeznaczają czas na inne przyjemności. Dzięki "Perłom..." dowiedziałam się, że kolejny mit, stworzony w mojej głowie runął. Niesamowite, jak wysoko rozwinięte społeczeństwa traktują osoby starsze. Między wierszami doczytałam sytuacje o których coraz częściej słyszy się u nas - jesteś starcem więc nic tu po tobie, my młodzi mamy swoje życie i chcemy się nim cieszyć. Przerażające! Równie straszny jest fakt, jak traktuje się osoby, które z poświęceniem zajmują się seniorami. Jak służących, którym można zlecić każde zadanie i którzy nie za wiele mogą powiedzieć. A ponoć człowiek, bez względu na wiek i pochodzenie ma takie same prawa... Myślę, że książkę oprócz osób chcących zająć się opieką nad osobami starszymi powinny przeczytać dzieci seniorów. Żeby uniknąć błędów, zaniedbań i niedomówień. I żeby w tym skurczonym starcu odnaleźć kogoś kim był kiedyś - matką, ojcem, bratem. A opiekunki, które żyjąc z dala od rodzinnego kraju poświęcają swój czas tymże, zapewnić szacunek, bo odwalają kawał dobrej roboty!
Jakoś zawsze w mojej wyobraźni niemieckie babcie kojarzyły się ze żwawymi kobietami, które z koczkiem na głowie grają w karty albo też przeznaczają czas na inne przyjemności. Dzięki "Perłom..." dowiedziałam się, że kolejny mit, stworzony w mojej głowie runął. Niesamowite, jak wysoko rozwinięte społeczeństwa traktują osoby starsze. Między wierszami doczytałam sytuacje o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać,że nigdy tego typu książki nie czytałem. Pomijam fakt, że treść głównie dotyczy osób starszych i ich problemów. Samotność, brak zrozumienia i w szeroko ujętym znaczeniu demencja. Na początku czytania jest określenie czym jest demencja i jakie przybiera formy.
Dobrze mi się czytało, bo autorka pisze w pierwszej osobie, a to powoduje, że czytelnik i autor stają się sobie bliżsi - ja tak mam. Poruszonych jest wiele ciekawych historii gdzie główne role odgrywają podopieczne. Autorka często jeździ swoją micrą w różne zakątki Niemiec z dozą niepewności kogo i co zastanie. Opowiada z humorem i lekkością swoje zmagania często z uciążliwymi "babciami". Cały czas miałem wrażenie, że autorka siedzi obok mnie i opowiada swoje perypetie. Język pisany jest prosty bez ozdobników opisywania przyrody czy postaci. Można się częściowo dowiedzieć o życiu prywatnym Niemców i jaki mają stosunek do swoich wiekowych mam czy babć.
Czego mi brakowało? a co było częściowo poruszone. Hm! Mianowicie psychoanaliza osób z demencją. Wiem że jest to trudne, ale co taka opiekunka sądzi i co może myśleć kobieta z demencją. Pewnie nikt nie jest w stanie określić ale autorka poprzez wieloletnie doświadczenie mogła by "wejść" w skórę podopiecznej i przelać to na papier. Zdałem sobie sprawę, że trzeba mieć niesamowitą silną psychikę, aby pracować i jednocześnie żyć pod jednym dachem z osobą z demencją. SZACUNEK dla autorki i wielu podobnych tego typu kobiet!
PS: książkę przeczytała także moja mama i była bardzo wzruszona, gdy skończyła, bo niektóre sceny były podobne do scen które sama przeżyła zajmując się swoją chorą matką a moją babcią.
OBY WIĘCEJ TAKICH KSIĄŻEK :-)
Muszę przyznać,że nigdy tego typu książki nie czytałem. Pomijam fakt, że treść głównie dotyczy osób starszych i ich problemów. Samotność, brak zrozumienia i w szeroko ujętym znaczeniu demencja. Na początku czytania jest określenie czym jest demencja i jakie przybiera formy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze mi się czytało, bo autorka pisze w pierwszej osobie, a to powoduje, że czytelnik i autor...
Bardzo dobra książka. Większość osób w recenzjach zaznacza, że powinni się z nią zapoznać wszyscy, którzy chcą podjąć taką pracę, i ja się również z tym zgadzam. Myślę jednak, że nie tylko dla tych osób poleciłabym tą książkę, co więcej, uważam, że dużo dobra przyniosłaby ona osobom, które zatrudniają do pracy "Perełki". Dużo dobrego przyniesie, każdemu człowiekowi, który chciałby zrozumieć na czym polega ta praca, zamiast mówić "nic nie robi a trzepie kasę na staruszkach". Ta praca jest niedoceniania, warto by to zmienić.
Odpowiedzialność jaką przyjmuje opiekun jest ogromna, niestety w dzisiejszym świecie prace polegające na opiece są zupełnie niedoceniane. Mówienie o tym jak to wygląda może pomóc to zmienić.
Autorka zwraca uwagę na wiele, wydawałoby się nic nieznaczących szczegółów, gdy tym czasem one tworzą rzeczywistość funkcjonowania w świecie opieki nad starszymi.
Książka jest po prostu bardzo dobra i potrzebna, co rzadkie w dzisiejszej literaturze. Nie porusza problemów urwanych z choinki, ale odnosi się do wszystkiego tego, co może nas spotkać w pracy, z szczególnym wskazaniem na pracę jako opiekun osób starszych, ale przecież nie tylko tam mogą zdarzać się takie sytuacje. Wielu pracodawców nie szanuje swoich pracowników, nie docenia. Wielu ludzi uważa poszczególne zawody za niepotrzebne, zbyt łatwe, nic nieznaczące. Autorka pokazuje jak ważne jest to, aby nie dać sobą pomiatać, nie dać sobie wmówić, że jest się nic nie wartym.
Jednym słowem: polecam!
Bardzo dobra książka. Większość osób w recenzjach zaznacza, że powinni się z nią zapoznać wszyscy, którzy chcą podjąć taką pracę, i ja się również z tym zgadzam. Myślę jednak, że nie tylko dla tych osób poleciłabym tą książkę, co więcej, uważam, że dużo dobra przyniosłaby ona osobom, które zatrudniają do pracy "Perełki". Dużo dobrego przyniesie, każdemu człowiekowi, który...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa i wciągająca książka, w której autorka opisała swoje przeżycia związane z opieką nad osobami starszymi. Większość akcji w książce dzieje się w Niemczech. To tam autorka poznała "bohaterki" swojej książki i opisała swoje doświadczenia oraz przemyślenia. Dodatkowo na początku przedstawiła krótki poradnik z najważniejszymi informacjami dla osób, które planują rozpoczęcie pracy jako opiekun/ka w Niemczech.
W trakcie czytania tej książki uzmysłowiłem sobie, że ludzka starość i choroby z nią związane mogą spotkać każdego. Nie ma znaczenia stan majątkowy, status społeczny, wykonywany zawód czy też narodowość. Żadne pieniądze nie uchronią przed demencją, bądź też innymi przypadłościami starości. To tylko od otoczenia zależy czy osoby starsze otrzymają pomoc jakiej wymagają na poziomie jaki jest im faktycznie potrzebny.
Ciekawa i wciągająca książka, w której autorka opisała swoje przeżycia związane z opieką nad osobami starszymi. Większość akcji w książce dzieje się w Niemczech. To tam autorka poznała "bohaterki" swojej książki i opisała swoje doświadczenia oraz przemyślenia. Dodatkowo na początku przedstawiła krótki poradnik z najważniejszymi informacjami dla osób, które planują...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka w szczery i otwarty sposób opisuje realia pracy opiekunek osób starszych w Niemczech. Autorka niebowija w bawełnę, mowi wprost, co się dzieje w przeciągu calego dnia spędzonego z seniorami. Z opowiadań wynika, że jest to praca trudna i niewdzeczna, a Autorka nie bardzo odnajduje się w tej pracy.
Ale w związku z tym brawo za szczerość, przyznanie się do tego, jak ciężki to kawałek chleba.
Niech te książkę przeczyta każdy, kto ma do czynienia z osobami w podeszłym wieku, moze odnajdzie tu siebie? Ale oobom, ktore nie maja na co dzien kontaktu z osobami starszymi te opowoadania mogą otworzyć oczy, zobaczymy dzięki temu świat nam nieznany, a jakże trudny i wymagający ogromnych pokładów cierpliwości i wytrwałości.
Książka w szczery i otwarty sposób opisuje realia pracy opiekunek osób starszych w Niemczech. Autorka niebowija w bawełnę, mowi wprost, co się dzieje w przeciągu calego dnia spędzonego z seniorami. Z opowiadań wynika, że jest to praca trudna i niewdzeczna, a Autorka nie bardzo odnajduje się w tej pracy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle w związku z tym brawo za szczerość, przyznanie się do tego, jak...
Przyznaję, że nie lubię opowiadań, ale ta książka poruszyła mnie.
Dosyć dużo podróżowałam po świecie i zawsze podziwiałam niemieckich emerytów, byli weseli uśmiechnięci i ciekawi świata, jednak starość ma również inne oblicze. Ten inny świat niemieckich emerytów przedstawia nam autorka, jest to świat choroby, złośliwości i nieliczenia się z innymi. Bogate, schorowane panie, które dzieci oddały pod opiekę opiekunkom, wszystkie swoje frustracje odbijają na Polkach. Panie wyjeżdżające do pracy nie wyobrażają sobie, jak trudnej misji się podejmują, nie są na to przygotowane.
Książka powinna być obowiązkową lekturą dla tych, którzy wyobrażają sobie Zachód jako raj, gdzie pieniądze leżą na ulicy, którzy jadą do pracy czekając na łatwe życie i szacunek i sympatię chlebodawców.
Przyznaję, że nie lubię opowiadań, ale ta książka poruszyła mnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDosyć dużo podróżowałam po świecie i zawsze podziwiałam niemieckich emerytów, byli weseli uśmiechnięci i ciekawi świata, jednak starość ma również inne oblicze. Ten inny świat niemieckich emerytów przedstawia nam autorka, jest to świat choroby, złośliwości i nieliczenia się z innymi. Bogate, schorowane...
Fikcja literacka potrafi opowiadać o trudach, chorobach i tragediach w sposób sugestywny, poruszający najczulsze struny, wzruszający. Tylko, czy zawsze opowieść ubrana w kwieciste słowa i opisy, wyrastająca ponad zwyczajność, okraszona barwnymi przymiotnikami, oddaje prawdziwą istotę problemu? Czy nie jest tak, że dopiero "dotknięcie" owego problemu stanowi bazę dla pełnego jego zrozumienia?
Książka "Perły rzucone przed damy" daje nam właśnie taki dokumentalny, potwierdzony przeżyciami autorki i jej doświadczeniem, obraz tematów często pomijanych - pracy polskich opiekunek w Niemczech i często związanego z życiem ich pracodawców problemu chorobowego, jakim jest demencja.
Barbara Bereżańska oddaje nam w ręce podwójnie pożyteczna lekturę. Początek to wsparcie radami, fachowymi wskazówkami, określeniami, listami potrzeb. Wsparcie idealne dla osób, które albo o tego typu pracy myślą albo gubią się w zawiłościach opiekuńczej pracy podjętej zbyt pochopnie. Nie ma tutaj moralizatorstwa, nie ma nakazów i zakazów. jest świetnie podzielony na podrozdziały, bardzo czytelny poradnik doświadczonego mistrza, który ubolewając nad nieświadomością i złym traktowanie polskich "perełek", chce ustrzec je od błędów, które doprowadzić mogą nawet do zniechęcenia, a nawet do dramatów.
Jak nie dać się oszukać, jak żądać dla siebie szacunku i godnych warunków pracy, jak bez wstydu upominać się o swoje.
Jest w nas - Polakach, jakaś stała pokora i nieśmiałość proszenia o swoje. Może dzięki Barbarze Bereżańskiej zrobimy krok ku podniesieniu poczucia własnej wartości i uniknięciu rozgoryczenia pracą, po której obiecywaliśmy sobie znacznie więcej niż przypływ gotówki o większej wartości niż polskie złotówki.
Esencję książki stanowią pracownicze doświadczenia autorki. I przyznać trzeba, że nie brak Pani Bereżańskiej zdolności literackich, dzięki którym owe opisy nabierają płynności i trącają czułe struny.
Poczynając od trudnej decyzji o wyjeździe, poprzez kolejne niewiarygodne - czasem wspominane z wielką czułością do dziś, czasem wymazane z pamięci na tyle, na ile pozwala ludzki umysł przeżycia i doświadczenia, aż po ostatnie zdania, kierujące nas ku budowanej zmęczeniem, głownie psychicznym refleksji, autorka wpuszcza nas do świata, który był dla mnie zupełnie obcy, znany z opowiadań, mało klarowny.
"Coraz częściej zastanawiałam się, czy nie spróbować pracy na niemieckich salonach. W końcu postanowiłam wyjechać jako polska perełka do niemieckiej Dame (pani). Polska Perła. Tak mówią o opiekunkach wdzięczni seniorzy." (str.14)
Kolejne "przygody" w nowych miejscach pracy pochłaniamy niczym najlepszą fikcję. Autorka okrasza je ciepłymi uczuciami skierowanymi w stronę starszych, dręczonych demencją pacjentów, zrozumieniem i współczuciem dla ich zdezorientowanych rodzin, a nawet humorem, bez którego chyba ciężko byłoby przeżyć kolejny dzień, zapętlony wokół pacjenta o wyjątkowo trudnej dla nich samych, jak i dla ich opiekunów przypadłości.
"Perły rzucone przed damy" to nie jest lekka opowieść. To gorzka prawda o niezwykle trudnej pracy, niejednokrotnie ciężkiej fizycznie, zawsze wymagającej ogromnej odporności psychicznej. Nigdy nie pracowałam w takim charakterze, nigdy nie musiałam walczyć o szacunek dla mojej pracy za granicą. Ale dzięki Barbarze Bereżańskiej nabrałam podziwu dla ludzi, którzy poświęcają się tej pracy, potrafią oddać serce i wysiłek osobom, które pragną w swych własnych domach, godnie doczekać ostatnich chwil.
Nabrałam też pokory wobec starości. Zawsze żyłam ze świadomością, że to okres niezwykle "nieudany", trudny, obfitujący w troski, bezsilność i potrzebę wyciągania ręki po pomoc innych ludzi. Teraz doszło do tego pewne zdanie, którego mądrość jest niepodważalna: "Naoglądałam się starości w bogactwie, która mnie przeraża. O starości w ubóstwie boję się myśleć." (str.254)
Pani_Ka Czyta
bardzo dziękuję Autorce za egzemplarz recenzencki
Fikcja literacka potrafi opowiadać o trudach, chorobach i tragediach w sposób sugestywny, poruszający najczulsze struny, wzruszający. Tylko, czy zawsze opowieść ubrana w kwieciste słowa i opisy, wyrastająca ponad zwyczajność, okraszona barwnymi przymiotnikami, oddaje prawdziwą istotę problemu? Czy nie jest tak, że dopiero "dotknięcie" owego problemu stanowi bazę dla pełnego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo prostu doskonała. Powinna stanowić standardowy podręcznik dla wszystkich decydujących się na tę niezwykle trudną pracę. Opieka nad chorymi jest wyczerpująca, ale nad starszymi osobami z demencją jest totalnym obciążeniem. Autorka opisała własne doświadczenia; czasami śmieszne, najczęściej smutne. To bardzo samotne życie z ciągłym poczuciem całkowitej odpowiedzialności za drugiego człowieka, często zachowującego się nieobliczalnie. Do tego czasami poniżające traktowanie opiekunki przez rodzinę podopiecznej i ją samą. Walka o jedzenie czy godziwe warunki życia, ubezpieczenie lekarskie - to skrajne wypadki, ale nie powinny miejsca. Rodziny wynajmują opiekunkę dla chorej osoby, nie niewolnicę z 24-godzinnym dyżurem przy podopiecznej. Jest to bardzo wyczerpująca praca, i fizycznie i psychicznie.
Z książką powinny zapoznać się wszystkie osoby najmujące się do pracy z chorymi, ale też osoby pracujące w agencjach wynajmu, które często same traktują opiekunki jak całodobowe roboty. Rewelacyjna jest pierwsza część książki szczegółowo omawiająca obowiązki opiekunki, różnice miedzy nimi a pielęgniarkami, zawierająca szereg porad, na co zwracać uwagę przed podpisaniem umowy, itp.
Czytałam tę książkę powoli, z zaangażowaniem. Kolejne opowiadania dały mi dużo do myślenia i zwróciły uwagę na wiele niby drobnych kwestii, ale wielce znaczących... W mojej bliskiej rodzinie jest osoba z początkami starczej demencji... Ta książka to dla mnie wielka pomoc i oparcie. Wiem, że przyszłość będzie w różnych barwach i w śmiechu przez łzy, ale może damy radę.
Barbaro, bardzo dziękuję za Twoją pracę przy książce, za zaangażowanie i chęć podzielenia się z innymi swoimi doświadczeniami. Bardzo dziękuję za samą książkę:) Uwierz mi, że otworzyłaś mnie i mężowi oczy na wiele spraw:)
Po prostu doskonała. Powinna stanowić standardowy podręcznik dla wszystkich decydujących się na tę niezwykle trudną pracę. Opieka nad chorymi jest wyczerpująca, ale nad starszymi osobami z demencją jest totalnym obciążeniem. Autorka opisała własne doświadczenia; czasami śmieszne, najczęściej smutne. To bardzo samotne życie z ciągłym poczuciem całkowitej odpowiedzialności za...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo lektury podeszłam jako totalny laik. Temat opieki nad osobami starszymi, demencji owszem obijał mi się o uszy, ale nigdy nie zgłębiłam tematu. Książka była dla mnie dużym zaskoczeniem. Domyślałam się, jak może taka praca wyglądać opiekunki osoby starszej i że nie jest to praca łatwa, ale to, co przeczytałam, momentami wbijało w fotel! Autorka na samym początku w swojej książce w przystępny sposób przedstawia swoim czytelnikom praktyczne rady i ważne informacje dotyczące pracy w Niemczech w charakterze opiekunki osób starszych. Myślę, że Jej doświadczenia mogą posłużyć kolejnym osobom i dać podstawy wiedzy, jak poruszać się w tym specyficznym zawodzie. Opisuje także każdy aspekt choroby, jaką jest demencja. Myślę, że po tym, co przeczytałam, nie mając wcześniej żadnego konkretnego pojęcia, mogę uznać, że mam już niemałe wyobrażenie na temat tej choroby. Same opowiadania opisujące "codzienne" życie, zmagania autorki są momentami szokujące, a same sytuacje niełatwe. Jednak napisane w Humorystycznym stylem, aby to się nie załamać. ;)
Myślę, że to tytuł, który powinien być obowiązkowy w gronie osób przyuczających się do tego zawodu. I także dla wszystkich, do których jeszcze mało dociera, że starość czeka każdego z nas i kiedyś przyjdzie nam się z nią mierzyć.
Serdecznie dziękuję Autorce za możliwość sięgnięcia po tę pozycję, która była niezwykle owocna i otwierająca oczy na wiele aspektów!
Do lektury podeszłam jako totalny laik. Temat opieki nad osobami starszymi, demencji owszem obijał mi się o uszy, ale nigdy nie zgłębiłam tematu. Książka była dla mnie dużym zaskoczeniem. Domyślałam się, jak może taka praca wyglądać opiekunki osoby starszej i że nie jest to praca łatwa, ale to, co przeczytałam, momentami wbijało w fotel! Autorka na samym początku w swojej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ początkiem nowego roku w końcu nadszedł ten moment, kiedy mogłam sięgnąć po niezwykłą i nietypową książkę, dzięki uprzejmości samej Autorki. Generalnie rzadko czytam poradniki i książki niebeletrystyczne, tutaj natomiast czekało na mnie niezwykle miłe zaskoczenie. Pozwolę sobie wypunktować, dlaczego:
Ta książka powinna zdecydowanie wejść do kanonu pozycji obowiązkowych na wszystkich kursach dla opiekunów osób starszych. Myślę, że równie mocno byłoby to zalecane dla tych, którzy studiują pracę socjalną – nie tylko teoria, ale i praktyka w tym zakresie jest jak najbardziej wskazana. A tutaj mamy fantastycznie opisane przypadki, z jakimi Autorka miała do czynienia. Przypadki wielokrotnie niełatwe i myślę, że naprawdę warto się z tą pozycją zapoznać, zanim podejmie się decyzję o podjęciu się opieki nad osobami starszymi. Ponadto spodobało mi się, że Autorka, nie cukruje, opisuje rzeczywistość bez owijania w bawełnę. Mam wrażenie, że książka jest swoistą metodą na zwentylowanie pewnych emocji, bo sytuacje, przed jakimi została postawiona jako “perełka”, niejednego by przerosły – i dotyczy to zarówno specyfiki opieki nad osobami z demencją, ale i podejścia firm, organizujących takie wyjazdy. Świetnie, że i ten aspekt Autorka opisała, bowiem dzięki temu każdy, kto będzie chciał się podjąć takiej pracy, ma już gotowy praktycznie poradnik, na co zwracać uwagę przy wyborze pracodawcy, jakie pytania zadawać nie tylko w zakresie informacji, które pomogą w lepszej organizacji życia podopiecznego, ale i w temacie przysługujących praw. Warto zwrócić również uwagę na poszanowanie praw samego opiekuna – i warto wiedzieć, jakie kroki tenże może przedsięwziąć.
Demencja. Temat trudny, ponieważ wiele osób często nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie mogą być pierwsze jej oznaki i w jaki sposób reagować, zanim będzie za późno. Co mnie nieco przeraziło, to niewielka świadomość rodzin podopiecznych, a może to jednak było zaprzeczenie? By nie myśleć o “problemie”, jakim staje się osoba chora? Bo przecież jest opiekunka. Tu jednak warto również zwrócić uwagę, że opiekunka to nie pielęgniarka, może rozmawiać z rodziną, ale w pewnych sytuacjach to już, mówiąc kolokwialnie, nie jej broszka. Z książki wynika, jak wielu osobom wydaje się, że zatrudnienie opiekunki ściąga im właśnie ten “problem” z głowy. I ciężko czasami im wytłumaczyć, jaki faktycznie jest jej zakres obowiązków.
Książka napisana jest w sposób znakomity. Może to nie jest beletrystyka, ale trzyma w napięciu do samego końca. Język jest bardzo spójny, opisane sytuacje mogłyby posłużyć za kanwę niejednej powieści.
Świetnie opisany jest system opieki nad osobami z demencją i chorobą Alzheimera w Niemczech.
Pomimo znajomości tematu teoretycznie, książka była dla mnie dużym zaskoczeniem. Domyślałam się, jak może taka praca wyglądać opiekunki osoby starszej i że nie jest to praca łatwa. Tym większy szacunek dla każdej osoby, która decyduje się na podjęcie takiej pracy, czasami z wyboru, czasami z konieczności. Ogromny szacunek dla Autorki, że nie poddawała się, ale i wiedziała, kiedy się wycofać. Myślę, że Jej doświadczenia mogą posłużyć kolejnym osobom i dać podstawy wiedzy, jak poruszać się w tym specyficznym zawodzie.
Jeszcze raz serdecznie dziękuję i życzę, by każde kolejne zlecenie było coraz lepsze!
Z początkiem nowego roku w końcu nadszedł ten moment, kiedy mogłam sięgnąć po niezwykłą i nietypową książkę, dzięki uprzejmości samej Autorki. Generalnie rzadko czytam poradniki i książki niebeletrystyczne, tutaj natomiast czekało na mnie niezwykle miłe zaskoczenie. Pozwolę sobie wypunktować, dlaczego:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka powinna zdecydowanie wejść do kanonu pozycji...
Choć to nie powieść, to przeniosła mnie do innego świata. Dziwne tym bardziej, że z Niemcami mam do czynienia praktycznie na codzień. Ale nie z demencją i innymi problemami starości. Zastanawiam się jaką ja będę staruszką, ale też jak nas widzą opiekunowie z Ukrainy. Myślę, że to lektura nie tylko dla opiekunek planujących wyjazd, czy już pracujących, ale także dla tych, którzy mają starszą osobę wśród bliskich, znajomych, sąsiadów. Moje horyzonty na pewno znacznie się poszerzyły.
Choć to nie powieść, to przeniosła mnie do innego świata. Dziwne tym bardziej, że z Niemcami mam do czynienia praktycznie na codzień. Ale nie z demencją i innymi problemami starości. Zastanawiam się jaką ja będę staruszką, ale też jak nas widzą opiekunowie z Ukrainy. Myślę, że to lektura nie tylko dla opiekunek planujących wyjazd, czy już pracujących, ale także dla tych,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to