Wróć na stronę książki

Oceny książki Nienasycenie

Średnia ocen
7,5 / 10
668 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
3
2

Na półkach:

Trudna, bardzo "Witkacowa" forma, ale treść momentami zaskakująco wizjonerska - nadchodzi ze Wschodu Chiński komunizm... Polska pogrążona w dekadencji politycznej. Męczyłem z pół roku, ale przeczytałem, suma sumarum warto było.

Trudna, bardzo "Witkacowa" forma, ale treść momentami zaskakująco wizjonerska - nadchodzi ze Wschodu Chiński komunizm... Polska pogrążona w dekadencji politycznej. Męczyłem z pół roku, ale przeczytałem, suma sumarum warto było.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
63
63

Na półkach:

Wysłuchaliśmy autora, który zmaga się z niezrozumieniem drobnomieszczaństwa i pruje fale banału, dźwigając na barkach brzemię swojej chimery. Wyraża się poprzez grubo nawarstwione trudności apopleksji albo półprzebudzenia z półsnu rozpłatanego przez militarny kataklizm o kosmicznych następstwach, który czuł w kościach, i których śliski, skręcony jak korkociąg język (jedyna zaleta tego dzieła) mimo to nie potrafił jasno i zwięźle wyrazić, a nużąca i nieskończona wyniosłość przeszkadzała w dojściu do jakiejkolwiek puenty. Co ciekawe, w swej przedmowie autor ujawnia antypatię do pisarzy podporządkowujących się stylowi swej epoki, nie daj boże szukających atencji przez uproszczenia, i wygładzanie i dostosowywanie tekstu do szerokiego kręgu czytelniczego oraz do oczekiwań równie ciemnej krytyki, z czym oczywiście się zgadzamy. Delikatność sytuacji polega jednak na tym, że choć chciałby zniszczyć stare formy, brakowało mu talentu, żeby mógł wprowadzić na ich miejsce nowe.

Wysłuchaliśmy autora, który zmaga się z niezrozumieniem drobnomieszczaństwa i pruje fale banału, dźwigając na barkach brzemię swojej chimery. Wyraża się poprzez grubo nawarstwione trudności apopleksji albo półprzebudzenia z półsnu rozpłatanego przez militarny kataklizm o kosmicznych następstwach, który czuł w kościach, i których śliski, skręcony jak korkociąg język (jedyna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
46
46

Na półkach: ,

Jiahu Books... uwielbiam ich. Okładka tego wydania nic nie zakłamuje. Ja naprawdę kupiłem książkę o takim tytule. Jestem wielkim fanem tego wydawnictwa. Kocham ich za ich olewatorskie podejście do wykonywanej pracy. Chociaż grzbiet książki podaje już poprawną nazwę, mnie urzeka front: Stanisław Ignacy Witkiewicz "Nienasycnie" - wersja skrócona. W tym skrywa się moje szczęście, bo pełnego wydania już bym chyba nie zdzierżył. To nie była miła przygoda. Od samego początku mozolnie pod górkę.
Sięgając po utwór zaliczany do Kanonu Literatury Polskiej, po pracę wielkiego malarza-artysty, spodziewałem się zgoła innych doznań niż te, króre otrzymałem. Witkacy to niewątpliwie mistrz pędzla. Niestety chyba jeszcze nie dojrzałem do jego poziomu awangardy. Nie dostrzegam tutaj arcydzieła. Raczej buntowniczy protest-song nie przebijający poziomu przeciętności. Podążając za encyklopedią: "Utwór o wyraźnym przesłaniu politycznym lub społecznym, który jest formą manifestu przeciwko autorytetowi, niesprawiedliwości lub konkretnym zjawiskom społecznym.". Idealnie mi to tutaj pasuje. Niestety w moich oczach autor odpłynął w tę stronę nazbyt wyraźnie i zagubił wszelki umiar. Przez całą książkę brnął w to, pomijając jakąkolwiek fabułę.
Bohater staje u progu największych w życiu przemian. Niszczy to wszystko chorą wręcz głębią swoich przemyśleń. Życie samo w sobie okazuje się parszywym źródłem nieskończonego bólu. Jest niewyczerpalną kopalnią rozterek egzystencjalnych, porażek i zawodów. Towarzyszy temu polityczna archeologia całkowicie mijająca się ze współczesną rzeczywistością. Witkacy stworzył zapis swoich socjologiczno-politycznych przewidywań. Chyba chciał coś udowodnić niedowiarkom. Czas brutalnie go zweryfikował. Jednak to sceptycy jego poglądów okazali się mieć słuszność.
Książka jest niczym kino klasy C - tak złe, że aż dobre. To jedyne uzasadnienie tych wszystkich pozytywnych ocen. Dla mnie to nie filozofia, a "filozofowanie". Zwykły bełkot uzależnionego umysłu. Forma terapii i przelewanie swoich frustracji na papier. Słowotok nierozumianego umysłu wyrzucającego z siebie mieszankę geniuszu i szaleństwa. Niedoceniany i wyszydzany przez sobie współczesnych. Pijany nienawiścią do otaczającego go świata. Czy trudny w odbiorze? Dla mnie niesamowicie chaotyczny. Zarazem smutny w swoim wydźwięku.
Często słyszę opinię o tego typu dziełach, że wyprzedzają swoją epokę. Jeśli tak jest w istocie, to "Nienasycenie" wyprzedza też moją. Ja - jak i krytycy sto lat temu - nie dorośliśmy jeszcze do Witkacego. Osobiście nie odbieram tej książki jak arcydzieła. Jednocześnie wcale takim ocenom nie staram się zaprzeczyć. Preferuję klasyczne pióro. Zupełnie nie znam się na awangardzie, a za taką uważam "Nienasycenie". Nie mi zatem oceniać, czy jest w tym utworze esencja prawdziwej sztuki.

Jiahu Books... uwielbiam ich. Okładka tego wydania nic nie zakłamuje. Ja naprawdę kupiłem książkę o takim tytule. Jestem wielkim fanem tego wydawnictwa. Kocham ich za ich olewatorskie podejście do wykonywanej pracy. Chociaż grzbiet książki podaje już poprawną nazwę, mnie urzeka front: Stanisław Ignacy Witkiewicz "Nienasycnie" - wersja skrócona. W tym skrywa się moje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to