Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia

Okładka książki Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia
Beata Worobiec Wydawnictwo: Novae Res fantasy, science fiction
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377226124
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia



książek na półce przeczytane 1733 napisanych opinii 1349

Oceny książki Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia

Średnia ocen
7,0 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
431
61

Na półkach: ,

Książka sympatyczna, ciekawy pomysł, połączenie świata szalonej nastolatki z walczącymi od wieków bractwami. Mieszanka trochę niedobrana, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Podsumowując: nie jest to jakaś pozycja obowiązkowa, ale czas jej poświęcony nie uważam za całkowicie zmarnowany.

Zgubiłam się odrobinę jedynie pod koniec. Tu nagle jakiś Chris... Kurcze, co jest grane? Jak już mnie oświeciło (chwilę to trwało) przyszła mi do głowy myśl, co sobie musiał pomyśleć dziesięcioletni chłopiec, czytając co się przydarzyło Huntowi i She po ziółkach... ;)

Książka sympatyczna, ciekawy pomysł, połączenie świata szalonej nastolatki z walczącymi od wieków bractwami. Mieszanka trochę niedobrana, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Podsumowując: nie jest to jakaś pozycja obowiązkowa, ale czas jej poświęcony nie uważam za całkowicie zmarnowany.

Zgubiłam się odrobinę jedynie pod koniec. Tu nagle jakiś Chris... Kurcze, co jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

131 użytkowników ma tytuł Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia na półkach głównych
  • 73
  • 58
32 użytkowników ma tytuł Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia na półkach dodatkowych
  • 18
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Beata Worobiec
Beata Worobiec
Wiecznie młoda, choć już nie gniewna. Pasją tworzenia zarażona przez ukochanego dziadka. On za życia malował pędzlem, a ona postanowiła malować słowem. Namiętnie skacze między gatunkami. Łączy, plącze i gmatwa, aby stworzyć mieszankę wybuchową. Uwielbia dawać czytelnikom część siebie, bawić i zarażać emocjami. Ruda z wyboru, wredna z natury, a przede wszystkim zawsze otwarta na kontakt z czytelnikami na stronie beatapisze.pl
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kostka Iza Korsaj
Kostka
Iza Korsaj
W pewien sposób fascynują mnie historie o ludziach zaburzonych psychicznie. Kryminały będące studium psychiki mordercy należą do moich ulubionych. Jest w nich coś oburzająco wciągającego. Niegodziwość budząca ogromny, naturalny sprzeciw, a jednocześnie rozkosz i dreszczyk emocji bezkarnego podglądacza. Tego tez spodziewałam się po "Kostce" idąc śladem wydawniczej noty oraz kilku recenzji z akcji promocyjnej. I niestety dość znacząco się rozczarowałam. Pomysł nosił w sobie spory potencjał, który nie został ostatecznie wykorzystany, a dodatkowo luki fabularne załatano niczym PRL-owski blok z wielkiej płyty - piachem, wodą i gazetami. Akcja była nierówna - od wciągających bez tchu fragmentów po kilkunastostronicowe nużące dłużyzny bez logicznego sensu. Podobna sytuacja tyczy się głównych bohaterów - przedobrzonego i niedorobionego. Chirurg naprawy został zdetalizowany do absolutnej nierealności, zaś ofiara jest postacią tak niejasną, że ciężko zrozumieć dlaczego tą ofiarą się staje. Wyraźny brak równowagi. Jedyny ukłon należy się za postać Dzikusa, któremu autorka poświęciła uwag w sam raz, co czyni go wartym zapamiętania. Również miejsce akcji swym nieistnieniem odrobinę zaburzało mi całość, ale to przyznaję, już moja wyższa fanaberia. Pod względem jakości pióra powieść jest zwięzła i przyzwoita, aczkolwiek do wyjątkowego smaku czegoś mi brak. Nie potrafię jednak zdefiniować źródła goryczki, zatem uwagę tę można uchylić. Książka ogólnie jest dość dobra. Może gdybym w tym przypadku spodziewała się trochę mniej, lepsze byłoby końcowe wrażenie. Z przykrością po raz kolejny doświadczyłam, że rozbuchana promocja i kilka pochlebnych recenzji wielkiej książki nie czynią.
Kanclerz - awatar Kanclerz
ocenił na 6 9 lat temu
Arisjański fiolet. Cisza Pola Pane
Arisjański fiolet. Cisza
Pola Pane
„Arisjański fiolet. Cisza” Pola Pane. „Jeśli rozpacz jest bez złudzeń, trzeba postępować tak, jakby się miało nadzieję albo się zabić.” Albert Camus. Książkę Poli czytałam dwadzieścia dni. Dużo? Mało? W samych wolnych chwilach, oczywiście, co skutkowało tym, że niekiedy nie sięgałam po nią wcale. Czemu od tego zaczynam? Bo to niezłe tomiszcze jest. Niezłe tomiszcze, które czyta się wbrew pozorom szybko, gładko i przyjemnie. Serio. A skoro już skończyłam, to napiszę kilka słów na jej temat i wszystko, co przeczytacie, jest wyłącznie moją opinią, moim wypracowanym przez 400 stron zdaniem. Jak zawsze. Lecimy zatem od garstki myśli z notatek robionych na bieżąco. Podobają mi się dobrane do treści cytaty innych twórców, umieszczone jak u Poli – przed rozdziałami. Fajnie się je czyta i fajnie wyglądają. Są jakby zapowiedzią, mini wstępem, sugerującym co znajdziemy dalej. Odnośnie zaś utworów muzycznych, bo do książki dołączono płytę, mam mieszane odczucia. Jako autor popieram przypisywanie scen odpowiedniej muzyce, ponieważ sama tak robię. Natomiast jako czytelnik – już niekoniecznie. Przecież każdy słucha czegoś innego, nie tak łatwo trafić w gust muzyczny jednej obcej osoby, a co dopiero mnóstwa czytelników. Dlatego tu, według mnie, powstawał przez to zbędny chaos, no ale to muzyka nie w moim stylu, fakt. Wiem jednak, że taki zabieg tworzy specyficzny klimat, wprowadza w ten bardziej właściwy nastrój, gdyby ktoś miał trudności z wyczuciem albo wczuciem się, być może sugerując przy tym emocje towarzyszące autorowi. Z pewnością jest to pewnego rodzaju urozmaicenie, które na jednych zrobi większe wrażenie, na innych mniejsze. Spokojna i przejrzysta okładka zaciekawia, chociaż nic tak naprawdę nie ujawnia. I ten druk. Mimo wielu wad, a praktycznie wyłącznie samych wad „organu wydającego”, ten druk po prostu uwielbiam. Zobaczycie co mam na myśli, jak sięgniecie po książkę. Przechodząc niemal do rzeczy muszę się przyznać, że znów powieść zaczęła mnie wciągać, zaciekawiać dopiero po setnej stronie. Ostatnio ciągle tak mam, ze wszystkimi, które czytam. Tragedia. :D Może więc lepiej pomarudzę trochę o treści. Co my tu mamy? Kometę, katastrofę, wulkaniczny pył, prawie że zagładę, ocalałych i obcych. Tak, obcych – Arisjan. Kosmitów, znaczy się. No, już od razu byście chcieli zielonych! A tu taki zaskok, ha! Świetnie pomyślane, tak na marginesie. O miłości, seksie… i seksie… ^^ i kilku przygodach chyba nie muszę wspominać, to się rozumie samo przez się. Dodajmy jeszcze nowe środowisko po życiu w odosobnieniu, uwięzieniu, szkołę, nowych przyjaciół… Przypomina Wam to coś? :D Główna bohaterka jest dość typową nastolatką. Dość i nie dość. Mnie nie irytowała ona sama, bo zakładam, że taka właśnie miała być, ale jej „matematyczność”, co zaraz wyjaśnię. Jest uparta, nieco łatwowierna, impulsywna (ta cecha najbardziej mi się w niej podobała, lubię nieprzewidywalne kobiety), za bardzo otwarta, zbyt „szybka”. Była zamknięta 10 lat w schronie, niektóre reakcje są jak dla mnie niezbyt logiczne, nawet jeśliby je zwalić na owe zamknięcie… ale zwalam, a co! Po jakimś czasie rzuca się w oczy to, że książkę pisała osoba dobrze zaznajomiona z matematyką (zazdrocha…). Myślenie nastolatki nieco różni się od tego przedstawionego w innych, podobnych książkach. Jest „ułożone”. Jak ze wzoru. Wyjaśniając wcześniej wspomnianą matematyczność, podam przykład, który podzielę na dwie części, abyście zobaczyli, o co mi chodzi. „Czyżbym naprawdę się zakochała?” – pytanie. „A może to tylko burza młodzieńczych hormonów, które do tej pory uśpione, teraz dawały o sobie znać ze zdwojoną siłą?” – odpowiedź. Tym sposobem autorka odpowiada na pytania czytelnika, zanim ten zdąży choćby pomyśleć o własnych odpowiedziach. I kiedy z jednej strony to wyjaśnianie od samego początku jest pomocne, bo wszystko świetnie rozumiemy, to z drugiej odbiera nieco przyjemność czytania. Ja na przykład lubię czasem nie wiedzieć. Owszem, wszędzie bohaterowie rozważają swoje reakcje, ale moim zdaniem nie aż tak często. Na szczęście Pola pozostawia jeszcze sporo miejsca dla wyobraźni. Zanim przejdę do Arisjan, chciałabym wspomnieć, że szeroka jest wiedza autorki i to da się zauważyć. Matematyka, biologia, geografia, genetyka, astronomia… I pewnie więcej, ale będąc pod wrażeniem tak dobrego przygotowania Poli z tych dziedzin właśnie wymienionych, zwyczajnie nie odnotowałam. Szczerze. Moje gratulacje. A teraz fioletowa wisienka na pomarańczowym torcie. Arisjanie. Obcy bez uczuć wyższych, genialnie poprowadzeni, równie genialnie utrzymani w ryzach. Fascynujący. Przyznam, że dziś miałam przypadkową okazję wyczaić na mapie Alfa Centauri. Wow. Wiele razy, jak chyba większość z nas, zastanawiałam się, czy gdzieś tam istnieje inne życie. Powiem Wam, że jak dla mnie Arisjanie mogliby istnieć rzeczywiście. Byłoby co prawda więcej złamanych serc, ale cóż… W imię nauki! Polecam powieść Poli między innymi za to ciekawe spojrzenie w kosmos. Kupiła mnie tym. Bezsprzecznie. Tym oraz zakończeniem. „Jedyna różnica między mną a wariatem to fakt, że ja wariatem nie jestem.” Salvadore Dali. Osobiście zazdroszczę im na przykład tego opanowania, braku niektórych emocji. Tam, gdzie jest praca, jest praca, gdzie seks, tam seks, pożądanie. Takie idealne rozdzielanie bez niepotrzebnych odczuć, jak choćby tęsknota, z pewnością ułatwia życie. Jednak życia im nie zazdroszczę. Ba, nawet współczuję, poniekąd. Wszystko poukładane, żadnych rozrywek, niczego wyższego… Z ich perspektywy to wygląda inaczej, oni tego po prostu nie znają. Nie są jak ludzie i to trudno sobie wyobrazić, ale sprawia niebywałą frajdę. Domyślam się, jak trudno było ich w takiej bezuczuciowej formie utrzymać. Szacun. Wychodzi jednak na to, że jestem człowiekiem, stąd też to współczucie. Nie znają prawdziwej istoty życia. Dla nich ona jest czymś innym. Życie bez miłości? Bez pasji? Bez tego… TEGO, no. Wiecie co, to ja już wolę być wybuchowa, zazdrosna, zaborcza, złośliwa, wolę tęsknić i szlochać, wzdychać, cieszyć się i… kochać. Pieprzyć idealizm. Na temat zalet Ziemian i Arisjan w jednym zestawieniu można by dyskutować w nieskończoność. Tyle samo mam argumentów na ich obronę, co na atak. Są mega interesujący i żałuję, że Pola bardziej się w nich nie zagłębiła. Przechodząc do rzeczy, wreszcie, powiem tak – jedno wielkie wprowadzenie. Tym dla mnie stał się „Arisjański Fiolet”. To dobrze. Akcja jest umiarkowana, często spokojna, z nielicznymi, drobnymi odchyłami od normy i tak aż do końca. Miłość platoniczna, seks, przyjaźń, szkolne i pozaszkolne zwyczajne życie, wyjaśnianie tajemnic krok po kroku. Wystarczy zapamiętać, nie trzeba się głowić. A koniec? Proszę Państwa… Do tej pory myślę o tym, co będzie dalej, do cholery! :D Na koniec otrzymujemy zapowiedź czegoś extra. Pola pozostawia czytelnika w oczekiwaniu z duszą na ramieniu i pytaniami, tym razem bez odpowiedzi. Ja mam co najmniej dwa. Jedno dotyczy Korina i jego zachowania – co zrobi, czy cokolwiek poczuje (i tysiąc innych wariantów tegoż pytania)? A drugie dotyczy Profesora. Podstawowe – kim on jest?? Czy to czasem nie jej… (i tysiąc innych domysłów). Okej, tu następuje chwila ciszy i zaczyna obowiązywać pakt milczenia… Albo cokolwiek tam innego, z milczeniem związanego. :D Co ja mogę jeszcze powiedzieć? Czekam. Na drugi tom. Z tego, co mi wiadomo, pierwszy ma mieć swoje drugie pięć minut, czyli drugie wydanie, na co też czekam, bo z przyjemnością doszukam się różnic. I wszystkiego innego. :D No, ale drugi… Cholera! :D Pola Pane swoją powieścią rozbudza apetyt, wyostrza zmysły, urzeka. Cóż… Zapraszam! „Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym umieć Cię kochać.” Zapraszam na stronę autorki: https://www.facebook.com/PolaPaneArisjanskiFiolet Oraz na swoją: https://www.facebook.com/A.M.Chaudiere
Anna Chaudiere_Kovska - awatar Anna Chaudiere_Kovska
oceniła na 7 10 lat temu
Co wylądowało w lesie Rendlesham? Mateusz Kudrański
Co wylądowało w lesie Rendlesham?
Mateusz Kudrański
Jest rok 1981. Poznajemy dwie grupy nastolatków. W skład pierwszej wchodzą: polscy bracia - Ice i Jersey oraz Maggie i Boogie. Ale to nie wszyscy bohaterowie, bo jest jeszcze grupa Anglików: BB, Red, Piguła i Andy. Między nimi jest rywalizacja, stale robią sobie na złość. Tak też było 11 lipca 1981 roku. Bo tak naprawdę to wszystko rozpoczęło się od bardzo śmierdzącego dowcipu jednej z drużyn. W tym dniu nastolatkowie są świadkiem bardzo dziwnego i tajemniczego wydarzenia. Otóż unosi się nad nimi jakaś dziwna chmura, pojawiają się tajemnicze pojazdy, a wszystkie zegarki stanęły w miejscu. Nie zważając na obustronną niechęć, nastolatkowie muszą połączyć siły i dowiedzieć się, co takiego wylądowało w lesie Rendlesham. Ciężko mi pisać o fabule, bo w tej książce naprawdę dużo się dzieje, a nie chciałabym zbyt wiele zdradzać. Akcja wciąż pędzi do przodu, pojawiają się nowe postaci, problemy, ale też stopniowo coraz więcej się wyjaśnia. Jest to bardzo dynamiczna książka ze świetną atmosferą. Podczas czytania odczuwa się napięcie oraz niepokój w związku z tym, co może się wydarzyć za chwilę. Ja przyznaję, że czasami nie nadążałam za tym wszystkim i gubiłam się od nadmiaru wydarzeń, ale to wynikało tylko i wyłącznie ze złego skupienia się na lekturze. Dużego plusa autor dostaje ode mnie za humor. Nie brakuje lekkich, humorystycznych dialogów, które wielokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy i można było się pośmiać. Może i miejscami jest infantylnie, ale wybaczam. Bohaterowie są dobrze wykreowani, barwni, różnią się od siebie. Nie potrafię wskazać, kogo polubiłam najbardziej, bo każdy miał w sobie to coś. Chociaż najwięcej humoru serwował mi Piguła, więc tak nieśmiało mogłabym go wybrać. Postaci nie są wyidealizowane, każdy ma jakieś swoje słabości, nastolatkowie idealnie się uzupełniają. I chociaż ilość bohaterów jest dużo to nie miałam najmniejszych problemów z ich rozróżnieniem. Gdy zaczynałam czytać tę książkę to myślałam, że będzie co najwyżej dobra. Wiadomo, że różnie to z debiutami bywa, mnie ostatnio ciężko oczarować, trudno też o stworzenie czegoś naprawdę nowego. A tutaj miłe zaskoczenie, naprawdę! Zaczyna się niewinnie, nawet pomyślałam, że to będzie jakaś książka bardziej dla dzieci, ale później się dzieje, oj dzieje. O szybkości akcji już wspominałam, więc przejdę dalej. Zaskoczył mnie rozwój fabuły, totalnie nie spodziewałam się tego, co autor dla nas przygotował. Po prostu nie da się przewidzieć, jak to wszystko się potoczy. Autor zaskakuje nas do samego końca. To wszystko jest takie zakręcone, ale zarazem łatwe w odbiorze. Szalenie mi się to spodobało i stwierdzam, że takiej książki jeszcze nie czytałam. Dla mnie było to coś nowego, odkryłam zdolnego, polskiego pisarza i mam ochotę na więcej. Jestem ciekawa, jak wyglądałby film na podstawie tej powieści. Jak w każdej młodzieżówce i tutaj znalazło się miejsce dla wątku romantycznego. Mnie one często irytują, ale tutaj było wyjątkowo subtelnie i nieprzytłaczająco. Dla mnie to tylko delikatne tło i całe szczęście. Ja wiem, że wiele osób nie jest przekonanych do polskich autorów, podejmujących taką tematykę (ja też nie jestem), ale tę książkę naprawdę polecam. Jeżeli szukacie czegoś oryginalnego to zdecydowanie jest to powieść dla Was. Warto poznać tę historię! kingaczyta.blogspot.com
Kinga - awatar Kinga
oceniła na 9 10 lat temu
Arion. Ścieżka Wybrańca Jakub Strzakłowiec
Arion. Ścieżka Wybrańca
Jakub Strzakłowiec
Znacie Jakuba Strzakłowca ? Zapewne jeszcze nie, bo to młody autor debiutujący swoją pierwszą powieścią "Arion-ścieżka wybrańca." Książka należy do gatunku fantasy, która jest obecnie bardzo popularna i chętnie czytana. Głównym bohaterem jest ośmioletni Nesko, który traci rodzinę w koszmarnym wypadku. Jego wioska zostaje doszczętnie spalona. Sam uchodzi z życiem, a z pomocą przychodzą mu elfy. Ich pomoc nie jest jednak bezinteresowna. Nesco dowiaduje się, że jest wybrańcem, który wraz ze swoim kolegą Kaelem musi wyruszyć na pełną niebezpieczeństw wyprawę. W wiosce elfów dorasta oraz poznaje tajniki magii i sztuk walki, które wkrótce będzie musiał wykorzystać, aby przetrwać. Oprócz tego doświadcza pierwszej miłości i przekonuje się o sile przyjaźni. Czas spędzony na lekturze tej pozycji nie jest stracony. Książka jest bardzo wciągająca, rozbudza wyobraźnię poprzez dokładne opisy miejsc i bohaterów. Nie jest to wada, jednak zauważyłam, że może to zniechęcać niektórych czytelników. Uspokajam, że te opisy nie są nużące ani bardzo długie. W trakcie czytania moją uwagę zwróciły podobieństwa do "klasyków" fantastyki, ale wiadomo, że młody pisarz może czerpać inspiracje od swoich idoli. Jednak Jakub ma swój styl, który choć jeszcze nie dopracowany zapowiada się obiecująco. Dzięki tej książce nagle można znaleźć się w krainie elfów i przeżywać przygody, o których się nie śniło. Fabuła od pierwszych stron szybko się rozwija, Nesco staje się dorosły i wyrusza w podróż, aby zmierzyć się z Velirethem – czarnoksiężnikiem z południa. Moją uwagę zwróciła okładka. Powieść ma piękną szatę graficzną, przez co przykuwa uwagę. Jeśli poszukujecie czegoś odrywającego od szarej rzeczywistości, ale przy tym dającego do myślenia to serdecznie polecam "Ariona". Na pewno przypadnie on do gustu szczególnie miłośnikom fantasy. Zachęcam do sięgnięcia po tą pozycję, ale też po kolejne tego autora. Ja czekam z niecierpliwością.
elliszeva - awatar elliszeva
oceniła na 7 11 lat temu
Częściowcy Dan Wells
Częściowcy
Dan Wells
Niepokojącą wizję świata maluje nam w młodzieżowej serii Partials amerykański pisarz Dan Wells. Otóż świat uległ zniszczeniu na skutek wojny z Częściowcami. Kim są Częściowcy? Genetycznie zmodyfikowanymi ludźmi, sztucznie wyhodowanymi w laboratoriach naukowych. Superżołnierzami, którzy mieli walczyć zamiast nas. Oczywiście zbuntowali się i wypuścili groźnego wirusa… Przenosimy się na Manhattan, do jednej z ostatnich ludzkich sadyb w zniszczonym świecie. Jego mieszkańcy utworzyli całkiem sprawnie funkcjonującą społeczność, tyle że nie rozwiązali jeszcze największego ze swoich problemów – nie zniwelowali skutków działania wirusa. W efekcie każde nowonarodzone dziecko po kilku godzinach umiera. Najmłodszy obywatel ma kilkanaście lat, a rząd zmusza kobiety do zachodzenia w ciążę. Hurtowo! Główna bohaterka nie ma jeszcze osiemnastu lat i marzy o tym, by wynaleźć lek na wirusa. Pozwoliłby on uratować ludzkość, a także poprawić sytuację kobiet w społeczeństwie. Bo władze rozważają obniżenie wieku „ciążówek” do szesnastu lat, gdyż liczą, że większa ilość dzieci zwiększy szansę na urodzenie choćby jednego zdrowego okazu… Niektórym takie rozwiązanie kompletnie nie odpowiada. Powstał nawet ruch oporu, który coraz skuteczniej walczy z rządem, choć – jak się wydaje – nie ma alternatywnego pomysłu na rozwiązanie problemu… Książka Partials. Częściowcy powoli się rozkręca, ale jak już się rozkręci, to czyta się ją dobrze. Po prostu jest lekko napisana, ma wartką akcję, parę ciekawych pomysłów. Sugestywna wizja świata przyszłości daje do myślenia, bo powiedzmy sobie szczerze – tak mogą wyglądać wojny przyszłości. Genetyczne modyfikacje i zabójcze wirusy. Bo polityków skutecznie manipulujących całymi społeczeństwami mamy już dziś. Więcej recencji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/ Zapraszam do współpracy autorów i wydawców!
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na 7 3 lata temu
Detektyw i panny Magdalena Lewańska
Detektyw i panny
Magdalena Lewańska
Młody, ambitny detektyw trafia do małego miasteczka, w którym panuje nuda: nic tu się nie dzieje, a jeśli nawet to są tak niewielkie wykroczenia, że wystarczy delikwenta upomnieć. Wielką atrakcją dla policjantów jest uczenie dzieci przepisów ruchu drogowego. Pozostała praca to siedzenie za biurkiem w papierach. To małe miasteczko ma też specyficzny urok: sprawdzą się tu również policjanci, którzy wszędzie przeszkadzali w pracy. Tu typowej pracy do policji nie ma, więc i nie mają, w jaki sposób szkodzić. Za to mogą wykazać się społecznie: pomalować płoty, pomóc staruszkom, zorganizować autobus wożący młodzież na dyskotekę, aby mniej było wypadków. Wszystko zgodnie z filozofią, że nie ma ludzi zbędnych tylko tacy z nieodkrytymi talentami. W tej monotonnej nudzie zaczyna jednak dziać się coś dziwnego, a wszystko zaczyna się od przewrażliwionej Alke, która czyta list, który dostała jej zmarła przyszywana ciotka. Okazuje się, że jeden z wychowanków robi sobie wielkie polowanie na ludzi, którzy go skrzywdzili. Informacja trafia do mediów i w ten sposób Isia, mieszkająca w parku i odcięta od cywilizacji, nabiera podejrzeń wobec mężczyzny, którego uratowała. Wszystko w opisie się zgadza. Ale czy na pewno wszystko? Do kolejnego zakłócenia monotonnej nudy dochodzi dwa lata później: ginie mężczyzna działający politycznie, prowadzący brudne interesy: mafia, korupcja, narkotyki, handel żywym towarem – takie to nudne stwierdza sam detektyw. Z takich powodów zabijani są bohaterowie kryminałów z detektywem Columbo w roli głównej, które Dirk często z nudów, ale ze znużeniem ogląda. Mimo, że akcja wydaje się troszkę wlec to ma ona swój cel: podkreślenie tej nudy panującej w małym miasteczku. O ile zakończenie pierwszej części jest dość przewidywalne to w drugiej było ono dla mnie zaskoczeniem, ale zdecydowanie lepiej czytało mi się tę pierwszą część. Książka jest skierowana dla miłośników dawnych kryminałów i na nich wzorowana. Na pewno sprawdzi się też, jako lektura dla nastolatków.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 6 11 lat temu

Cytaty z książki Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia

Więcej
Beata Worobiec Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia Zobacz więcej
Beata Worobiec Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia Zobacz więcej
Beata Worobiec Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia Zobacz więcej
Więcej