Biała izba

Okładka książki Biała izba
Monika Gałgan Wydawnictwo: Novae Res kryminał, sensacja, thriller
132 str. 2 godz. 12 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2012-07-06
Data 1. wyd. pol.:
2012-07-06
Liczba stron:
132
Czas czytania
2 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377224076
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Biała izba w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Biała izba

Średnia ocen
7,3 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
69
24

Na półkach:

Jednym się podoba koniec, innym nie. Dla mnie książka zakończyła się w momencie gdzie zaczęło się coś dziać i miałem wrażenie, że nareszcie mnie wciągnie. Porusza wprawdzie ważny temat i jest warta przeczytania choćby dla poznania perspektywy osoby chorej.

Jednym się podoba koniec, innym nie. Dla mnie książka zakończyła się w momencie gdzie zaczęło się coś dziać i miałem wrażenie, że nareszcie mnie wciągnie. Porusza wprawdzie ważny temat i jest warta przeczytania choćby dla poznania perspektywy osoby chorej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

119 użytkowników ma tytuł Biała izba na półkach głównych
  • 67
  • 51
  • 1
27 użytkowników ma tytuł Biała izba na półkach dodatkowych
  • 21
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Piąte: Nie zabijaj Alicja Róg
Piąte: Nie zabijaj
Alicja Róg
Widząc wymowny tytuł Alicji Róg „Piąte nie zabijaj” i dodatkowo czytając pierwsze słowa na samym wstępie można pomyśleć sobie, że pewnie będzie grzecznie, pouczająco i zbyt religijnie… Nic bardziej mylnego… Czułam gdzieś podświadomie, że będzie nieprzyjemnie, źle i niejednokrotnie odrażająco… Tak w sensie pozytywnym rzecz jasna… bo to wszystko miało oczywiście dodatkowy plus i wzbudzało pożądane zaciekawienie... „Jeśli na świecie jest choć odrobina zła, możesz być przekonany, że nikt nie pozostanie dobry…” Klara żyje w świecie pełnym nieczułości, niezrozumienia i znieczulicy…Zamknięta w swojej szalonej przestrzeni, niepewna i chora musi znosić towarzystwo niewalczącej z alkoholizmem matki i wiecznie niewyżytej psycholog…Wszystko to co dzieje się wokół jej życia wywołuje w niej coraz większą odrazę do świata i wzbudza chęć zmienienia go na lepszy… Pozbycia się tego co ją męczy, dołuje i ogranicza… Spotkanie z nową intrygującą znajomą i pewna jej propozycja nie do odrzucenia sprawia, że Klara przechodzi wewnętrzną metamorfozę, staje się silna i przepełniona pewnością, że to ona może posiadać wielką moc, aby bez żadnych skrupułów walczyć i usuwać całe zło, które ją dotyka i osłabia… dając tym samym sobie olbrzymią satysfakcję, ale przede wszystkim czerpać z takich rozwiązań słodką wewnętrzną przyjemność… Tak więc zaczyna się dość intensywny etap sprzątania i niesamowita frajda z dokonanych porządków… Właściwie to historia, która jest bardzo smutna i sprzyja pogłębieniu żalu a nawet depresji… Życie potrafi dobrze skopać po tyłu i to kilka razy pod rząd, dlatego czasem wydaję się, że najlepiej i najłatwiej byłoby samemu stanąć przeciwko tym wszystkim krzywdom i jak dzielny wojownik wymierzyć sprawiedliwość… Obiektywnie jednak patrząc na finał poczynań Klary Mars myślę, że nie jest to najlepsze rozwiązanie… Dlaczego?? Doczytajcie… I jeszcze to piąte przykazanie…Stworzone po to, aby je przestrzegać… Ponoć…
spirit - awatar spirit
ocenił na 6 11 lat temu
Kostka Iza Korsaj
Kostka
Iza Korsaj
W pewien sposób fascynują mnie historie o ludziach zaburzonych psychicznie. Kryminały będące studium psychiki mordercy należą do moich ulubionych. Jest w nich coś oburzająco wciągającego. Niegodziwość budząca ogromny, naturalny sprzeciw, a jednocześnie rozkosz i dreszczyk emocji bezkarnego podglądacza. Tego tez spodziewałam się po "Kostce" idąc śladem wydawniczej noty oraz kilku recenzji z akcji promocyjnej. I niestety dość znacząco się rozczarowałam. Pomysł nosił w sobie spory potencjał, który nie został ostatecznie wykorzystany, a dodatkowo luki fabularne załatano niczym PRL-owski blok z wielkiej płyty - piachem, wodą i gazetami. Akcja była nierówna - od wciągających bez tchu fragmentów po kilkunastostronicowe nużące dłużyzny bez logicznego sensu. Podobna sytuacja tyczy się głównych bohaterów - przedobrzonego i niedorobionego. Chirurg naprawy został zdetalizowany do absolutnej nierealności, zaś ofiara jest postacią tak niejasną, że ciężko zrozumieć dlaczego tą ofiarą się staje. Wyraźny brak równowagi. Jedyny ukłon należy się za postać Dzikusa, któremu autorka poświęciła uwag w sam raz, co czyni go wartym zapamiętania. Również miejsce akcji swym nieistnieniem odrobinę zaburzało mi całość, ale to przyznaję, już moja wyższa fanaberia. Pod względem jakości pióra powieść jest zwięzła i przyzwoita, aczkolwiek do wyjątkowego smaku czegoś mi brak. Nie potrafię jednak zdefiniować źródła goryczki, zatem uwagę tę można uchylić. Książka ogólnie jest dość dobra. Może gdybym w tym przypadku spodziewała się trochę mniej, lepsze byłoby końcowe wrażenie. Z przykrością po raz kolejny doświadczyłam, że rozbuchana promocja i kilka pochlebnych recenzji wielkiej książki nie czynią.
Kanclerz - awatar Kanclerz
ocenił na 6 9 lat temu
Złość Magdalena Miecznicka
Złość
Magdalena Miecznicka
Kupiłam tę książkę po jakiejś śmiesznej promocji (chyba dałam za nią jakieś 7zł). Długo leżała na mojej półce, aż w końcu stwierdziłam, że jest odpowiednich rozmiarów, żeby wrzucić ją do torebki i czytać na lekcjach, na których nic nie robimy. Zajęło mi to trochę ale skończyłam i powiem Wam, że ta książka zupełnie mnie zaskoczyła! Spodziewałam się jakieś prostej, niezłożonej i nieskomplikowanej historii. Właściwie historia nie jest skomplikowana, ale zawiera w sobie tyle mądrych myśli, że aż szkoda mi było ich wszystkich nie wymienić! Marta, główna bohaterka, wychowywała się w rozbitej rodzinie. I pewnie wiele z Was, w tym też ja, powie, że to przecież nic takiego! Wiele osób ma gorsze sytuacje! Ale każdy ma swoje piekło i to właśnie było piekło Marty. Nadal uważam, że to zdecydowanie za mały powód, żeby tak długo chować urazę i planować zemstę, która ma uprzykrzyć wszystkim dookoła życie. Marta uznała jednak, że nie może puścić tej krzywdy płazem. Wprowadzając swoja zemstę w życie bardzo namieszała wielu osobom w życiorysie i w sumie to nie do końca to było jej planem... Nie spodziewała się, że dokona tak wielkich szkód. W książce jest romans, jest czarny humor, jest akcja i trzymanie w napięciu. Szybko się ją czyta i jest ogólnie przyjemna do pochłonięcia na nudny wieczór! Przez jakiś czas czytając te wszystkie "mądrości" czułam niesmak, bo w końcu ta książka to zwykła obyczajówka, już nie róbmy z niej nie wiadomo jakiego dzieła! W końcu nigdy nawet nie słyszałam o tej autorce... Ale muszę przyznać, że mimo wszystko te wszystkie filozoficzne myśli zostały użyte w odpowiednim miejscu i mają sens... Jednak gdyby było ich o kilka więcej to naprawdę zbyt przypominałoby mi to Paulo Coelho. Pełna recenzja dostępna na: http://domena-ksiazka.blogspot.com/2018/04/zosc-magdalena-miecznicka_9.html
Domena - awatar Domena
oceniła na 6 7 lat temu
Inspektor Kres i zaginiona Agnieszka Turzyniecka
Inspektor Kres i zaginiona
Agnieszka Turzyniecka
Książka składa się z pięciu części i w każdej na pierwszy plan wysuwa się inna sprawa prowadzona przez Kresa a dzięki zmienności narracji znamy różne punkty widzenia. Zarówno sam inspektor, jak i jego żona, współpracownicy, rodziny pokrzywdzonych czy sami podejrzani są niezwykle realnymi postaciami. Każdy otrzymał od Agnieszki Turzynieckiej inną misję, inne cechy wyglądu i charakteru, co sprawia że kolejne śledztwa nie mieszają się ze sobą i bardzo łatwo można przejść z czystym umysłem do kolejnej. Autorka odwołała się w głównej mierze do relacji międzyludzkich i stworzyła fabułę opartą na polskich realiach. Nie znajdziecie tutaj spektakularnych strzelanin czy pościgów ani nawet magicznych sztuczek w laboratoriach na wzór zagranicznych seriali. U Turzynieckiej jest zwyczajny policjant z dwudziestodwuletnim stażem, różnorodni, ale nie przerysowani czy zbyt majętni bohaterowie. Ogromnym plusem jest akcja, która nie nudzi, fabuła wciąż zaskakuje nowymi wydarzeniami i choć w głównej sprawie panuje względny spokój, to wciąż dostajemy ciekawe wątki poboczne. Powieść jest napisana przystępnym językiem a jej konstrukcja pozwala na snucie własnych domysłów w kolejnych śledztwach. Ciekawa jestem ile Waszych pomysłów pokryje się z tym, co stworzyła autorka :) Czy dostrzegłam jakieś wady? Owszem! Przede wszystkim poproszę o więcej, bo śledztwa Kresa bardzo mi się podobają. A tak na serio to kilka scen bym dopracowała, rozmów rozwinęła, sytuacji nie kończyła tak szybko, jeden wyraz został chyba źle użyty (dewaluacja) ale to drobiazgi, które nijak nie obniżają mojej oceny tej wyśmienitej lektury. Podsumowując - "Inspektor Kres i zaginiona" to bardzo dobra polska powieść obyczajowo-kryminalna. Nie brakuje w niej urozmaiceń, energii oraz napięcia. Czyta się ją szybko i przyjemnie, gdyż fabuła nie pozwala na zapomnienie o losach bohaterów. Książka jest dopracowana, przemyślana i widać, że autorka poświęciła jej wiele czasu. To udany debiut. całość recenzji: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2017/09/agnieszka-turzyniecka-inspektor-kres-i.html
ejotek - awatar ejotek
ocenił na 8 8 lat temu
Wirus Ebola w Helsinkach Taavi Soininvaara
Wirus Ebola w Helsinkach
Taavi Soininvaara
Intrygująca, niejednoznaczna, pełna zwrotów akcji książka. Fabuła jak z iście szpiegowskiego kryminału, akcja pędząca na złamanie karku. A początek całej historii daje ludzka głupota i fatalny w skutkach błąd, który nieuchronnie pociąga za sobą następne. Chciałoby się aż powiedzieć: zbrodnia rodzi zbrodnię. Niewątpliwie wiele w tym prawdy. Książka łączy wątki naukowe, szpiegowskie, kryminalne, ale mamy tu też nieco gry wywiadów i elementów terrorystycznych. Spaja to wszystko w całość tytułowy wirus Ebola i jego potencjalne, delikatnie mówiąc zabójcze dla ludzkości, zastosowanie... I wspomniana już przeze mnie ludzka głupota, każąca wysokiemu oficerowi fińskich służb wykorzystać fakt wynalezienia szczepionki przeciw wirusowi do własnych celów, mających zabezpieczyć jego zagrożoną pozycję i wolność. Obserwowanie rozwoju wydarzeń mających źródło w tak prostym zjawisku jak ludzki strach i bezmyślność jest zdumiewającym i fascynującym doświadczeniem. Okazuje się bowiem, że nawet człowiek stojący na straży bezpieczeństwa własnej ojczyzny jest w stanie zaprzedać duszę diabłu... lub też, jak w tym przypadku, pogrążyć się we własnych słabościach, które czynią z niego w efekcie potwora. Soininvaara nadał książce zawrotne tempo (akcja rozgrywa się na przestrzeni zaledwie kilku dni) wzbogacając ją przy tym o niezwykle wyraziste, pełne głębi (niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu) postacie. Dodają one powieści przede wszystkim charakteru, co wypada nad wyraz interesująco na papierze. Powodowany własną słabością i bezmyślnością generał fińskiej armii, wirusolog żyjący w nieudanym małżeństwie, skąpy szef służb wywiadowczych starający się za wszelką cenę ukryć swoje skłonności seksualne... już tylko tych trzech obecnych w książce bohaterów wystarczy, by uczynić ją co najmniej ciekawą. Interesujący zestaw, prawda? A inne, drugoplanowe postacie, wcale nie wypadają gorzej. "Wirus Ebola w Helsinkach" to bardzo dobry thriller z elementami kryminału. Ciekawy, inteligentny, wielowątkowy, lecz jednocześnie napisany w sposób przejrzysty i zrozumiały - nie sposób się tu choćby na chwilę zgubić, czy stracić z oczu główny wątek, co jest niezwykle ważne dla czytelnika podczas lektury tego typu pozycji. Po prostu świetna książka, w sam raz na jeden-dwa jesienne wieczory. Gorąco polecam. Dziękuję Wydawnictwu Kojro za udostępnienie niniejszej książki. Recenzja znajduje się także na moim blogu: http://cosnapolce.blogspot.com/2016/10/wirus-ebola-w-helsinkach-taavi.html Zapraszam!
Northman - awatar Northman
ocenił na 7 9 lat temu
Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki Marcin Brzostowski
Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki
Marcin Brzostowski
W życiu niektórych osób lubiących ekstremalne doznania, zdarzają się chwile, kiedy nie wiedzą, gdzie będą jutro i w jaki sposób tam trafią. W takiej właśnie sytuacji znalazł się pan inspektor Franco Fog, który pewnego ranka budzi się w nie swoim mieszkaniu u boku kuszącej brunetki. Policjant znany ze swoich podbojów miłosnych, tylko przez moment wydaje się być lekko zmieszany. W końcu nie zawsze można przywitać dzień ze zjawiskowo piękną kobietą, która nie dość, że poczęstuje cię twoim ulubionym trunkiem to jeszcze z troską opatrzy ci ranę za uchem. Skąd to zadrapanie? A czy to ważne, skoro twoją pielęgniarką zostaje właścicielka zniewalających perfum, których zapach będzie ci towarzyszył przez kilka najbliższych godzin?! Policjant nie będzie miał czasu ani rozmyślać o swojej aktualnej sytuacji ani tym bardziej pławić się w ramionach uroczej Cyganki. Fog jest, bowiem wezwany do Komendy Głównej, gdzie zostaje mu przydzielona sprawa Aleksandra Bogdanowicza, który właśnie oznajmił stróżom prawa, że kilka lat temu sfingował własną śmierć. List może być jedynie głupim żartem, bowiem w aktach sprawy znajduje się raport z wykonanej sekcji zwłok wspomnianego przedsiębiorcy budowlanego. Marcin Brzostowski to autor, który preferuje krótkie formy literackie. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że na niewielu stronach jego książek mieści się mizerny przekaz. „Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki” ma przesłanie, które z powodzeniem mogłoby być kanwą dla kilkusetstronicowej powieści. Jak zawsze przyczynkiem do przemyśleń jest króciutka surrealistyczna i nieco zabawna historyjka o polskim Jamesie Bondzie przedstawionym w krzywym zwierciadle. To mężczyzna, którego co prawda nie stać na zakup własnego Astona Martina, ale z pewnością ma równie duże powodzenie u kobiet jak niejeden agent 007. Autor po raz kolejny zastanawia się nad istotą przeróżnych stereotypów, z którymi mierzymy się na co dzień. Jednym z nich jest podział płci na tą „piękną” i „brzydką”. Pisarz porusza tę kwestię z przymrużeniem oka, przedstawiając problem Franco z pozbyciem się intensywnego zapachu kobiecych perfum. A przecież nie od dziś wiadomo, że feromony potrafią zniewolić niejednego twardziela. Czy to samo stanie się z naszym panem inspektorem? Jak zawsze w prozie Marcina Brzostowskiego nie brak małych prztyczków w nos, związanych z naszymi narodowymi słabostkami. W omawianym opowiadaniu są to korupcja, ciągłe marzenia o rzeczach niemożliwych oraz nieco irracjonalna wiara w przeznaczenie, które mniej lub bardziej świadomie staramy się wypełnić. Moje największe zaskoczenie wzbudził ostatni przywołany przeze mnie wątek. Znam prozę pisarza nie od dziś i nigdy nie spodziewałabym się, że drzemie w niej lekko niepokojący potencjał. Co prawda wciąż nie widzę Brzostowskiego w roli twórcy opowiadań grozy, ale niewątpliwie, gdyby sam autor chciał, mógłby przestraszyć swoich czytelników. Na razie jednak woli ich rozśmieszać. Jeśli wciąż zastanawiacie się, czy książki oraz poczucie humoru Marcina Brzostowskiego są dla Was to „Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki” będzie idealną okazją by to sprawdzić. Opowiadanie nie jest długie, więc nawet jeżeli nie przypadnie Wam do gustu, to nie stracicie zbyt wiele czasu, by je przeczytać. A może będzie to dopiero początek fascynującej przygody z inspektorem Franco Fogiem w roli głównej? (Pierwotnie tekst ukazał się na blogu pod adresem: https://inna-perspektywa.blogspot.com/2019/03/marcin-brzostowski-wirujacy-sztylet.html)
Anna Dral - awatar Anna Dral
ocenił na 7 7 lat temu
Wycieczka na tamten świat Anna Litwinow
Wycieczka na tamten świat
Anna Litwinow Siergiej Litwinow
To niesprawiedliwe, kiedy dwoje autorów osaczy swoją opowieścią jednego, biednego, wolno kojarzącego, za motylkiem i kwiatkiem po drodze fabuły wypatrującego, czytelnika. Czyli mnie. Wtedy powieść przybiera postać historii z cechami ADHD opowiadaną flegmatykowi, ledwo nadążającemu za podwójnym, zmiennym torem myślenia opowiadających o bohaterach z imionami, nazwiskami i, żebym się nie leniła w myśleniu skojarzeniowym, z dodatkowymi pseudonimami, ksywami i operacyjnymi kryptonimami. Przeskakujących z jednej postaci na inną, co chwilę nową, z pełnym przytoczeniem dziejów jej życia i powodów, dla których znalazła się w konkretnym punkcie opowieści. Z sięgającej zenitu emocji akcji decydującej o życiu i śmierci bohaterów do spokojnego lasu, pięknego zachodu słońca i relacji, co w tej chwili robi inny bohater (najczęściej, wykończony życiem, zapijał je wiadomo czym), który miał odegrać najważniejszą rolę w nadchodzącej siedmiomilowymi krokami scenie. Się działo! A ja otumaniona, osaczona, obolała po kolejnym skoku a to z samolotu na ziemię, a to z wiaduktu na pociąg, a to z jednego samochodu do drugiego, nie wytrzymałam i zaczęłam nieśmiało pytać – Ale gdzie ten nieboszczyk, skoro napis na książce wyraźnie to zapowiadał, a ja nawet nie poczułam do tej pory jego trupiej woni? I dlaczego uciekam razem z pracownicą reklamy żądną sponsorów i przygód Tanią, karcianym pasożytem Igorem i dziennikarzem Dimą, po jakichś wyboistych wertepach i leśnych ostępach? Dlaczego zapalona świeca dymna w lecącym samolocie naszego rejsu urosła w oczach władz moskiewskich do rangi ataku terrorystycznego? I który normalny pilot oddaje stery samolotu pasażerskiego dwunastoletniemu chłopcu? Dlaczego tropi nas Departament Antyterrorystyczny FSB czyli dawniejsze KGB? Żebym bardziej się bała i szybciej uciekała? I dlaczego ściga nas mafia z giwerami i mafiosem, który "nigdy nikogo osobiście nie zabił i na dodatek nigdy niczego nie ukradł – osobiście?" Co ja takiego zrobiłam autorom? Bo to, że winny był któryś z towarzyszy ucieczki nie podlegało dyskusji! Pytanie – który? I dlaczego po kartkach biegał mi taki pająk, zmuszając do szybkiego kartkowania z powodu wstrętu do takich żywiątek? Czy to już był mobbing czytelniczy czy jeszcze zawrotne tempo akcji? I na koniec pytanie najważniejsze i ostateczne w zdesperowanej dezorientacji ostatkiem sił wydobyte ze stężałych od zdziwienia ust – Ale o ssso chośi?! Jak to o co? – odpowiedziała mi Tania. O przygodę chodzi! O zabawę! O rozrywkę! Bo to okazało się być jej życiem. Jej marzeniem! Jej przygodą! A że po drodze znalazł się i denat, a właściwie nieboszczka, i powód ucieczki (baaardzo mały i jeszcze bardziej cenny), a zarazem pościgu, to w tej opowieści jest o tyle ważne, o ile dało przyczynę do szalonej, nieprzewidywalnej, niekontrolowanej, niebezpiecznej, improwizowanej, zwariowanej przygody. Przypominało mi to zdobywanie góry, podczas której okropnie marudziłam, by na jej szczycie poczuć satysfakcję. Spojrzeć za siebie i zobaczyć trasę, jaką przemierzyłam z Tanią, Igorem i Dimą – "Moskwa – Gorowiec – Prieobrażenskoje – Sankt Petersburg – Swietłowsk – Lappeenranta – Helsinki". Aż żal się było z wariatami rozstawać! Ale to jeszcze nie koniec! To dopiero pierwsza z przygód szalonej Tańki. Następna jazda w czerwonym autobusie bez trzymanki, bez pasów bezpieczeństwa, za to z jednym spadochronem na dwóch pasażerów, w kolejnej części "Wszystkie dziewczyny kochają brylanty". Tylko lojalnie uprzedzam – flegmatykom, żółwiom, ślimakom i cierpiącym na arachnofobię wstęp wzbroniony, chyba że na własną odpowiedzialność! http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 6 lat temu
Mordercy Łukasz Śmigiel
Mordercy
Łukasz Śmigiel
Łukasz Śmigiel – autor opowiadań (zbiór „Demony”), powieści („Decathexis”, „Muzykologia”), słuchowisk radiowych i filmowych scenariuszy. Dziennikarz i publicysta, zajmujący si naukowo nowoczesnymi formami promocji książek i pisarzy. Publikował w prasie kulturalnej („Tygiel Kultury”, „Znaczenia”, „Przekrój”) i literacko-fantastycznej („Alfred Hitchcock Poleca”, „Nowa Fantastyka”, „Science Fiction, Fantasy i Horror”, „Magazyn Fantastyczny”). Redaktor naczelny czasopisma „Lśnienie – Kultura Grozy”. Pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim, w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej.* Jakie jest morderstwo? Jacy są mordercy? Jak stać się mordercą doskonałym? „Mordercy” to zbiór opowiadań, w którym główną rolę odgrywają oprawcy. Wspólny mord, pielęgniarz kanibal, Knecht Ruprecht, historia stracha na wróble i wiele wiele więcej. Opowiadania pochodzą z pogranicza grozy, kryminału, fantastyki i thrillera. Łukasz Śmigiel serwuje nam dwanaście opowiadań, z których każde jest inne. Mnie najbardziej spodobała się „Opowieść Wigilijna”, ponieważ autor zaskoczył mnie swoim pomysłem oraz wykonaniem, które wgniotło mnie w fotel i zostawiło z otwartymi ustami z wrażenia. Pewien chłopak zostaje wyrzucony z sierocińca i staje się kominiarzem. Jego siostra, która tam została, robi coś, co skutkuje tym, iż przychodzi do niej Knecht Ruprecht, czyli zły Święty Mikołaj, który karze niegrzeczne dzieci. Co się dzieje później? Aby się tego dowiedzieć, przeczytaj to dzieło. Świetne było też „Śmierć na trzy”, bo autor również wykazał się dużą oryginalnością. W tym opowiadaniu główną rolę odgrywa pisarz, który wydał książkę. Problemem jest to, że w niej zawarł pewne informacje o swoich znajomych… Cieszę się, że miałem okazję przeczytać ten utwór, ponieważ jest on jednym z lepszych, jakie miałem okazję czytać w tym roku. Wszystkie historie zostały napisane lekkim językiem, zaskakują, trzymają one w napięciu od pierwszej strony i nie puszczają do ostatniej. Pomysły na każde z nich są oryginalne. Wszystkie rozwijają się w sposób spójny i logiczny. Bohaterów w książce przewija się bardzo dużo. „Weźcie tysiąc ludzi, którzy w coś wierzą, i będziecie mieli nową formę społeczną. Weźcie milion i będziecie mieli nową religię (...) Zawsze żyłem obok systemu, a nie w systemie, i zamierzałem umrzeć, nadal pozostając z boku, najpewniej w rowie przy drodze.” Autor skupił się na opisach. Dość szczegółowo pokazuje nam miejsca, w którym przebywają postacie. Emocje nie zostały pokazane wprost. Łukasz Śmigiel miesza style i pokazuje nam bardzo różne historie – morderstwo na XVI-wiecznym dworze hiszpańskim, Japonia, postapo… Wspomnę jeszcze o okładce – jest ona prosta. Znajduje się na niej mężczyzna, który krzyczy. Z jakiego powodu? Możemy się tylko domyślać, czy chodzi o ból, rozpacz, radość czy coś jeszcze. Pobudza ona wyobraźnię i emocje. Przed każdym opowiadaniem znajduje się fragment jakiejś piosenki czy wiersza, który poniekąd wprowadza nas w klimat. Jest to bardzo ciekawy zabieg. Reasumując tę krótką recenzję: dzieło to polecam przede wszystkim miłośnikom opowiadań oraz mrocznych i fantastycznych klimatów. Mnie się ono bardzo podobało i na pewno sięgnę po inne książki tego autora. Za przekazanie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Oficynka. Tytuł: „Mordercy” Autor: Łukasz Śmigiel Wydawnictwo: Oficynka Projekt okładki: Anna M. Damasiewicz Wydanie: I Oprawa: miękka Liczba stron: 343 Data wydania: marzec 2011 (data przybliżona) ISBN: 978-83-62465-05-7 * Źródło – okładka książki.
zaczytanywksiazkach - awatar zaczytanywksiazkach
ocenił na 10 9 lat temu

Cytaty z książki Biała izba

Więcej
Monika Gałgan Biała izba Zobacz więcej
Więcej