Notatki włoskie. Przezrocza

Okładka książki Notatki włoskie. Przezrocza
Maria Kuncewiczowa Wydawnictwo: Feeria literatura piękna
231 str. 3 godz. 51 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2010-10-01
Data 1. wyd. pol.:
1985-01-01
Liczba stron:
231
Czas czytania
3 godz. 51 min.
Język:
polski
ISBN:
9788372292506
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 / 00:00
Reklama

Kup Notatki włoskie. Przezrocza w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Notatki włoskie. Przezrocza

Średnia ocen
6,8 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
5036
3784

Na półkach: , , , ,

PO latach nostalgicznie wróciłam do "Przeźroczy" - zbioru wspomnień z wielokrotnych pobytów Marii Kuncewiczowej we Włoszech. Te autobiograficzne felietony i eseje czyta się z ogromną przyjemnością.

Kuncewiczowa pisze w nich o Rzymie i innych miejscach, o poznanych ludziach, zaobserwowanych sytuacjach, zabytkach, dziełach sztuki, potrawach...

Jest w tym zbiorze miejsce na ciekawe, głębokie, ponadczasowe refleksje (m.in. na temat wolności i zniewolenia człowieka, władzy, polityki, religii, sytuacji kobiet...), ale też luźne, nieraz humorystyczne przemyślenia.

Całość napisana piękną, barwną polszczyzną. Chce się czytać...

PO latach nostalgicznie wróciłam do "Przeźroczy" - zbioru wspomnień z wielokrotnych pobytów Marii Kuncewiczowej we Włoszech. Te autobiograficzne felietony i eseje czyta się z ogromną przyjemnością.

Kuncewiczowa pisze w nich o Rzymie i innych miejscach, o poznanych ludziach, zaobserwowanych sytuacjach, zabytkach, dziełach sztuki, potrawach...

Jest w tym zbiorze miejsce na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

84 użytkowników ma tytuł Notatki włoskie. Przezrocza na półkach głównych
  • 43
  • 41
34 użytkowników ma tytuł Notatki włoskie. Przezrocza na półkach dodatkowych
  • 22
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Notatki włoskie. Przezrocza

Inne książki autora

Okładka książki Kolory miłości. Od Dąbrowskiej do Gretkowskiej Andrzej Brycht, Zofia Bystrzycka, Maria Dąbrowska, Stanisław Dygat, Ida Fink, Stanisława Fleszarowa-Muskat, Konstanty Ildefons Gałczyński, Witold Gombrowicz, Manuela Gretkowska, Stanisław Grochowiak, Marek Hłasko, Ireneusz Iredyński, Jarosław Iwaszkiewicz, Tomasz Jastrun, Anna Kamieńska, Krystyna Kofta, Leszek Kołakowski, Zofia Kossak, Irena Krzywicka, Maria Kuncewiczowa, Czesław Miłosz, Andrzej Możdżonek, Sławomir Mrożek, Marek Nowakowski, Jeremi Przybora, Zbigniew Uniłowski
Ocena 5,9
Kolory miłości. Od Dąbrowskiej do Gretkowskiej Andrzej Brycht, Zofia Bystrzycka, Maria Dąbrowska, Stanisław Dygat, Ida Fink, Stanisława Fleszarowa-Muskat, Konstanty Ildefons Gałczyński, Witold Gombrowicz, Manuela Gretkowska, Stanisław Grochowiak, Marek Hłasko, Ireneusz Iredyński, Jarosław Iwaszkiewicz, Tomasz Jastrun, Anna Kamieńska, Krystyna Kofta, Leszek Kołakowski, Zofia Kossak, Irena Krzywicka, Maria Kuncewiczowa, Czesław Miłosz, Andrzej Możdżonek, Sławomir Mrożek, Marek Nowakowski, Jeremi Przybora, Zbigniew Uniłowski
Okładka książki Erotykon Adam Asnyk, Krzysztof Kamil Baczyński, Michał Bałucki, Zbigniew Becher, Tadeusz Boy-Żeleński, Tadeusz Breza, Marzena Broda, Stanisław Brzozowski, Michał Choromański, Józef Czechowicz, Jan Danecki (poeta), Jan Dobraczyński, Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Stanisław Dygat, Konstanty Ildefons Gałczyński, Władysław A. Grzeszczyk, Klementyna Hoffmanowa, Henryk Horosz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Janina Ipohorska, Jarosław Iwaszkiewicz, Zbigniew Jerzyna, Franciszek Karpiński, Jan Kasprowicz, Franciszek Dionizy Kniaźnin, Jan Kochanowski, Wespazjan Kochowski, Maria Konopnicka, Tadeusz Kotarbiński, Jan Kott, Anka Kowalska, Józef Ignacy Kraszewski, Leszek Kumor, Maria Kuncewiczowa, Jalu Kurek, Antoni Lange, Stanisław Jerzy Lec, Jan Lechoń, Ignacy Legatowicz, Bolesław Leśmian, Jerzy Liebert, Liliana, Janusz Makarczyk, Kornel Makuszyński, Adam Mickiewicz, Jan Andrzej Morsztyn, Andrzej Możdżonek, Daniel Naborowski, Zofia Nałkowska, Stefan Napierski, Cyprian Kamil Norwid, Eliza Orzeszkowa, Bronisława Ostrowska, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Włodzimierz Perzyński, Halina Poświatowska, Jurek Potański, Wacław Potocki, Bolesław Prus, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Feliks Przysiecki, Melchior Pudłowski, Zuzanna Rabska, Mikołaj Rej, Janusz Roś, Józef Ruffer, Jadwiga Rutkowska, Horacy Safrin, Magdalena Samozwaniec, Mikołaj Sęp Szarzyński, Henryk Sienkiewicz, Antoni Słonimski, Juliusz Słowacki, Jan Smolik, Leopold Staff, Adam Lewandowic Strzeżowczyk, Aleksander Świętochowski, Leszek Szeligowski, Renata Szuman-Fikus, Stanisław Trembecki, Andrzej Trzebiński, Julian Tuwim, Józef Weyssenhoff, Kazimierz Wierzyński, Maria Wirtemberska, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Adam Władysławiusz, Rafał Wojaczek, Maryla Wolska, Gabriela Zapolska, Kazimiera Zawistowska, Emil Zegadłowicz, Stefan Żeromski, Szymon Zimorowic, Narcyza Żmichowska
Ocena 7,5
Erotykon Adam Asnyk, Krzysztof Kamil Baczyński, Michał Bałucki, Zbigniew Becher, Tadeusz Boy-Żeleński, Tadeusz Breza, Marzena Broda, Stanisław Brzozowski, Michał Choromański, Józef Czechowicz, Jan Danecki (poeta), Jan Dobraczyński, Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Stanisław Dygat, Konstanty Ildefons Gałczyński, Władysław A. Grzeszczyk, Klementyna Hoffmanowa, Henryk Horosz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Janina Ipohorska, Jarosław Iwaszkiewicz, Zbigniew Jerzyna, Franciszek Karpiński, Jan Kasprowicz, Franciszek Dionizy Kniaźnin, Jan Kochanowski, Wespazjan Kochowski, Maria Konopnicka, Tadeusz Kotarbiński, Jan Kott, Anka Kowalska, Józef Ignacy Kraszewski, Leszek Kumor, Maria Kuncewiczowa, Jalu Kurek, Antoni Lange, Stanisław Jerzy Lec, Jan Lechoń, Ignacy Legatowicz, Bolesław Leśmian, Jerzy Liebert, Liliana, Janusz Makarczyk, Kornel Makuszyński, Adam Mickiewicz, Jan Andrzej Morsztyn, Andrzej Możdżonek, Daniel Naborowski, Zofia Nałkowska, Stefan Napierski, Cyprian Kamil Norwid, Eliza Orzeszkowa, Bronisława Ostrowska, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Włodzimierz Perzyński, Halina Poświatowska, Jurek Potański, Wacław Potocki, Bolesław Prus, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Feliks Przysiecki, Melchior Pudłowski, Zuzanna Rabska, Mikołaj Rej, Janusz Roś, Józef Ruffer, Jadwiga Rutkowska, Horacy Safrin, Magdalena Samozwaniec, Mikołaj Sęp Szarzyński, Henryk Sienkiewicz, Antoni Słonimski, Juliusz Słowacki, Jan Smolik, Leopold Staff, Adam Lewandowic Strzeżowczyk, Aleksander Świętochowski, Leszek Szeligowski, Renata Szuman-Fikus, Stanisław Trembecki, Andrzej Trzebiński, Julian Tuwim, Józef Weyssenhoff, Kazimierz Wierzyński, Maria Wirtemberska, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Adam Władysławiusz, Rafał Wojaczek, Maryla Wolska, Gabriela Zapolska, Kazimiera Zawistowska, Emil Zegadłowicz, Stefan Żeromski, Szymon Zimorowic, Narcyza Żmichowska
Maria Kuncewiczowa
Maria Kuncewiczowa
Polska pisarka, tłumaczka, wykładowczyni na University of Chicago, wiceprezes PEN-Clubu w latach 1940–1946. Była córką Adeliny z domu Dziubińskich i Józefa Szczepańskiego, dyrektora Gimnazjum Polskiego w Płocku. Od 1906 roku Maria uczyła się przez 6 lat na pensji pani Aspis. W 1913 roku wyjechała wraz z matką do Francji, gdzie w Nancy przez rok studiowała literaturę francuską. Po powrocie do Polski studiowała filologię polską na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W 1917 roku przeprowadziła się do Warszawy, gdzie kontynuowała studia i została tłumaczką w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Publikowała m.in. na łamach tygodników Bluszcz, Kobieta współczesna, Wiadomości Literackie. Debiutowała w 1918 opowiadaniem Bursztyny (Pro Arte et Studio nr 13). Pierwszą książkę opublikowała w 1926 roku – był to popularny szkic historyczny dla młodzieży poświęcony cesarzowej Cixi Tseu-Hi, władczyni bokserów. W 1921 roku wzięła ślub z Jerzym Kuncewiczem, a rok później urodziła syna Witolda, którego narodziny zainspirowały ją do napisania książki Przymierze z dzieckiem, wydanej w 1927 roku i przedstawiającej nowe, przekorne spojrzenie na macierzyństwo i kobietę. W następnych latach pisała powieści, opowiadania i felietony. W 1924 dołączyła do PEN-Clubu, w którego kongresach uczestniczyła w Pradze i Paryżu. W latach 1927–1939 mieszkała wraz z rodziną w Kazimierzu Dolnym. W tym czasie, w 1931 roku, zmarła jej matka (będąca inspiracją postaci Róży Żabczyńskiej z powieści Cudzoziemka), co bardzo mocno wstrząsnęło Kuncewiczową. Niedługo po tym, w maju tego roku, zachorował i zmarł ojciec Marii, a sześć lat później – jej brat, Aleksander. W 1933 roku wydany został zbiór opowiadań Dwa księżyce, których akcja rozgrywa się w bliskim dla Marii Kazimierzu Dolnym. Po wybuchu wojny w 1939 opuściła Polskę, co stanowiło początek jej długiej emigracji. Mieszkała we Francji do 1940 roku, po czym przedostała się do Anglii, gdzie zaczęła pracować jako zastępcza prezes w nowo utworzonym oddziale PEN-Clubu. W roku 1955 wyjechała do USA. W latach 1962–1968 wykładała literaturę polską na University of Chicago. Od 1969 znów mieszkała w Kazimierzu nad Wisłą, zaś w latach 1970–1984 miesiące zimowe spędzała we Włoszech. Jest laureatką licznych nagród. W 1966 roku przyznano jej nagrodę literacką im. Włodzimierza Pietrzaka. W maju 1989 Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie przyznał jej tytuł doktora honoris causa. Jej najbardziej znane dzieło to powieść Cudzoziemka, uważana za jedną z najwybitniejszych powieści psychologicznych dwudziestolecia międzywojennego. Kuncewiczowa opracowała też anglojęzyczny przewodnik po literaturze polskiej The Modern Polish Prose (1945) oraz antologię polskiej literatury współczesnej w języku angielskim The Modern Polish Mind (1962). Dom w Kazimierzu Dolnym, który zamieszkiwała Maria Kuncewiczowa, zwany Kuncewiczówką, stanowi od 2005 oddział Muzeum Nadwiślańskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarny romans Władysław Terlecki
Czarny romans
Władysław Terlecki
"Świat jest tak urządzony, że nie wszystkie marzenia mogą się spełniać". A już szczególnie i jakże często te, które są związane z miłością. Wiele osób żyjących na naszej planecie w ciągu minionych wieków się o tym przekonało. Odczują to także na własnej skórze i we własnych duszach główni bohaterowie tejże książki, dwoje kochanków, aktorka i dragon. "Skąd jednak wiemy, co może być dla kogoś dobre?" To drugi cytat książkowy i zacne, frapujące, nurtujące wielu pytanie jednocześnie. Takich pytań po lekturze powieści może pojawić się w głowie czytelnika więcej. Zmusza wręcz do tego opisana przez Władysława Terleckiego miłosna historia. Bardzo dobrze napisana i poruszająca historia pewnego romansu. To opowieść o znajomości kobiety i mężczyzny, która jest związkiem tragicznym, skomplikowanym, trudnym, gdzie miłość, pożądanie i śmierć utworzą prawdziwy uczuciowy węzeł gordyjski. Oprócz samej historii owego czarnego, smutnego romansu w książce znajdziemy dużo ciekawych odniesień natury filozoficznej, psychologicznej, politycznej. Te aspekty znacząco podnoszą wartość ogólną dzieła. Nie wszystkie marzenia się spełniają i nie wszystkie książki są warte przeczytania lub spełniają nasze czytelnicze oczekiwania. Ta książka jest warta lektury, zasługuje na docenienie, jest ponadprzeciętna i więcej niż dobra. Ocena bardzo dobra z dużym plusem.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na 7 4 lata temu
Piękne lato Cesare Pavese
Piękne lato
Cesare Pavese
Kiedy wyjeżdżam w podroż, piszę wtedy listy bez adresata. Do minionego czasu, do miejscowości, przez które przejechałem, a kiedy niekiedy piszę też dla przyszłości. Są w mych wspomnieniach łąki, na których bawiły się dzieci, są też niezapomniane wystrzały sztucznych ogni, wyłażące seriami z różnych czasów jak chrząszcze bogatki na ciemne ściany. Życie całe jest jakby zabawą w słońcu. Brzoskwinie dojrzałe jak miód, polne dróżki, stada gęsi, odległe wzgórza niczym powietrzne wyspy, aromat rozedrganego powietrza i fig, tarasy, małe gaje oliwkowe, ukradkowe przechadzki wzdłuż morza w cieple ostatnich gwiazd. Kąpiel przy księżycu jakby się piło zimne mleko. Śpiew świerszczy i oddech nieba. Przypominają mi się twarze osób, które kochałem, a moje listy przeobrażają się w ptaki przelatujące po nocnym niebie. Tak jak się jarzy ogon komety, wystrzela nostalgia samotną wiązką światłości. Rozchodzi się skądś zapach wonnego jaśminowca, gdy zaś niespodziewanie głębsze zapadną ciemności, dochodzi moich uszu szmer śpiewających strumyków w głębi ziemi. I księżyc ukazuje się zza koronki drzew. Przez balkonowe drzwi i w ogrodzie prószy wciąż drobnym pyłem światła, które wilgotna ziemia natychmiast wsysa. Żywe drzewo trwa nieruchomo w transie najcichszej woskowej bieli, albo też dygocze sztywno, jak gdyby lada chwila miało się złamać, czy też po prostu chlubi się swoimi klejnotami z dzwoniących kryształów. A wino smakuje wspaniale. Listy bez adresata błąkają się po obszarach serca, wypełniają po brzegi przestwór nocnego nieba i częstokroć zderzają się ze sobą, aby zmienić się w spadające gwiazdy.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na 9 1 rok temu
Romans Teresy Hennert Zofia Nałkowska
Romans Teresy Hennert
Zofia Nałkowska
Ona jeszcze ładna, już niemłoda mężatka, z przeszłością, którą w dawniejszych czasach warto było dyskretnie odstawić jak szkielet do szafy. On - przystojny, dziarski oficer, nieco zblazowany, z jednej strony cyniczny, z drugiej - żarliwy. I miłość, która przychodzi nagle, zupełnie nie w porę i tak, że nie sposób się przed nią obronić. W tle inny romans - a właściwie miłostka antypatycznego, żonatego oficerka ze skłonnością do malwersacji, ze śliczną ale "diablo drogą" pracownicą pewnego biura. Oględnie mówiąc, żadna z tych miłosnych historii nie zakończy się happy endem. Wszystko rozgrywa się w realiach młodziutkiej Polski z początku lat dwudziestych XX wieku, w środowisku wyższych wojskowych i osób "z towarzystwa". I to tło społeczne wydaje się być ciekawsze niż sam wątek miłosny. Opisy towarzyskich spotkań, trosk i radości opisywanej klasy są całkiem interesującym obrazem epoki, zwłaszcza, że widzianym oczami pisarki - bezpośredniego świadka tych czasów. Nasz młody kraj nie wydaje się krainą mlekiem i miodem płynącą. Wielu wojskowych po wojnie idzie w odstawkę, ich pobory nie tylko nie wystarczają na wystawną reprezentację, ale czasem wręcz na skromne życie. Co nie zmienia faktu, że "oficeryje" nie chcą rezygnować z luksusowych przyjemności, niektórzy nawet kosztem wyprzedawania rodzinnych pamiątek i mebli. Czyżby Ojczyzna nie była w stanie odwdzięczyć się jej obrońcom? Sprawy socjalne innych grup społecznych również szorują po dnie, zupełnie jakby Polska uznała osiągnięcie upragnionej niepodległości za szczyt i kres swych celów. Mimo ciekawego kontekstu, książka mnie nie porwała i nie uwiodła. Nałkowska była przez długie lata niesłychanie wpływową osobą w różnych organizacjach związanych ze słowem pisanym. Jednak Jej twórczość zestarzała się raczej nieładnie. "Medaliony" to oczywiście ponadczasowy hit, ale to raczej ze względu na ich tematykę niż urodę narracji. Jeśli mam zwracać się do literatury sprzed II Wojny, wolę już Dołęgę lub Makuszyńskiego.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 6 1 rok temu
Rok myśliwego Czesław Miłosz
Rok myśliwego
Czesław Miłosz
Lekkie zaskoczenie tym, że ta książka jednak nie całkiem do mnie trafiła. Czyżby wszystkie wcześniej czytane - a ważniejsze - rzeczy Noblisty wywindowały moje oczekiwania na jakiś niebotyczny poziom? A może to „wina” czytanych równolegle „Dzienników” Maraia, przy których mało czyje memuary nie zbledną? A zarazem, jak to u Miłosza, wiele tu kontemplacji czasownika ”esse”. Sporo wspaniałą polszczyzną stworzonych poszczególnych zapisków angażujących i intelekt, i duszę. O Wilnie, o literaturze, o komunizmie, o Polsce. No i wspomnienia... Piękne uwagi o sadzeniu bugenwilli, o „świetle Kalifornii”, o „nadal działającym magnetyzmie pomiędzy mną o kobietami, które oczywiście wiedzą, czy ktoś jest w grze, czy poza nią”, o tym, że „od dzieciństwa mieszkałem w krajach, które się właśnie kończyły”, o „zagęszczeniu historii”, której padł ofiarą, Są też ówczesne, zasadne wszak, złudzenia: „Papież reprezentuje Polskę czystą (…) na dnie swojej nędzy Polska dostała króla i to takiego, o jakim śniła”, choć nie miał ich podczas wojny: ”Warszawa okupacyjna była dla mnie miejscem i czasem spotkania z polskim nacjonalizmem w jego najwyższym stężeniu, kiedy to występował wyłącznie jako patriotyzm, którego nikt nie ma prawa krytykować”. I jeszcze zdanie coraz mniej aktualne z każdym nowym dniem zblatowania KK z nikczemną władzą i jego moralnej zapaści w niebyt: „Ostoją Kościoła katolickiego zdaj ą się być wierni powstrzymujący się od dociekań albo dlatego, że to ich nie ciekawi, albo że z góry zakładają nieprzekraczalną granicę”. Bo Miłosz wie dużo o nas: ”W każdym niemal Polaku wietrzę niewinność wysokiej retoryki ducha, tak że mam wspólny język tylko z Polakiem zdemonizowanym, takim, który przeszedł przez marksizm, ateizm czy może jakieś tam dewiacje, na przykład narodowościowe w rodzinie albo seksualne. I jak mam umieścić Jana Pawła II?". No i lubi przywolywać prawdy niekoniecznie dla nas przyjemne: „Gdyby po I wojnie dokładnie stosowano zasadę samostanowienia narodów, wschodnia granica Polski przebiegałaby wzdłuż linii Curzona. Również zasada samostanowienia narodów musiałaby podyktować po II wojnie obecną granicę wschodnią w wypadku tak całkowitej przewagi aliantów zachodnich, że nie doszłoby do ugody w Jałcie. Polska oznaczałaby wąski pas wzdłuż Wisły, zbyt gęsto zaludniony, żeby dawało to jakieś szanse. Żaden rząd zachodni nie wpadłby na taki pomysł; jak Stalin, żeby wysiedlić miliony Niemców z ich wielowiekowych siedzib i oddać ten region Polakom. Tym samym, rzec można, że Polska istnieje z woli i łaski Stalina”. Szczególnie przemówiły do mnie uwagi o ptakach, którymi Autor interesował się od szczęsnego dzieciństwa w ostępach nad ukochaną Niewiażą (we dworze mieszkał nawet puchacz!). Wspominając w USA tamte czasy, pełne owadów i żywiących się nimi ptaków, pisze o ”chmarach owadów, które bzykały, cięły, gryzły, właziły w oczy (...). Środki chemiczne dały radę całemu temu rojowisku, które jeszcze jednym odróżniało moje dzieciństwo, otoczone mnogością ptaków. Dziś ptaki owadożerne maja trudne życie, choć mała ich liczba nie musi zastanawiać ludzi, którym brak porównań”. Ale zazdroszczę mu widoku tańców kolibrów, ptaków pracowicie brodzących na płytkich zalewach Zatoki San Francisco czy sznuru pelikanów ciągnących po wieczornym niebie. I kolejny ważny temat – ten straszliwy rozbrat między duchem a ciałem. Zmysłowy niemal do starości Miłosz cytuje także zafascynowanego tym problemem Kunderę: „Ponieważ człowiek wypróżnia się, Bóg jest niemożliwy. Trudno zrozumieć, czemu tak ma być, równie dobrego argumentu, jak system trawienny, dostarczy urządzenie organów płciowych i groteskowość aktu kopulacji. Powinniśmy być aniołami, szkoda, że nie jesteśmy”. I jeszcze ta ironia: ”Jeżeli Beatrycze pozostała dla Dantego duchem, to tylko dlatego że był żonaty z inną osobą i nie z Beatrycze, ale z nią dokonywał tych aktów, które w paryskim argot nosiły rożne wynalazcze nazwy, m.in. melanger ses urines”. Bardzo mi się też podoba stosunek Autora do krajana z Wilna, mojego ulubionego Józefa Mackiewicza. Obaj pisarze dokonywali zupełnie innych wyborów i chyba raczej się nie znosili. A jednak Miłosza stać i na ciepłe wspomnienie, i na obronę go przed absurdalnymi oskarżeniami o kolaborację. Zarzuty te były karą wobec Mackiewicza za to że szedł „pod prąd” polskiego nacjonalizmu i nie był pokorny nikomu, no i za wizytę w Katyniu. Wiązały się także z najważniejszą dla autora ”Kontry” ideą - Wielkiego Księstwa Litewskiego, jako kantonalnego państwa Polaków, Litwinow, Białorusinów, Żydów, Rosjan. Ideą zaciekle zwalczaną przez nacjonalistów z tych narodów – starannie przemilczanej przez dzisiejszych prawicowych apologetów Mackiewicza, błędnie sądzących, że mają go na własność…. A przecież – jak przypomina Milosz – to on pisał o „rozbiorze wewnętrznym” Wlk. Księstwa dokonanym przez Polaków, Litwinow, Białorusinów, skoro „sukcesor do całości się nie zgłosił. Po prostu nie było takiego. Każdy chciał tylko urwać dla siebie kawałek”. Milosz ma 100 proc. racji, gdy pisze, że Polska w tym kontekście ponosiła największą odpowiedzialność, skoro przez wieki spolonizowaliśmy elity litewskie tak, iż Litwinom zostali tylko chłopi (bo Białorusini zawsze nimi byli). Milosz pisze też, że na emigracji polecał książki Mackiewicza wydawcom z USA czy Niemiec, ale „z małym powodzeniem, bo za każdym razem nawijał się ktoś z Polaków, dbały o to, by zamiar wydania książki ubić”. W efekcie pisarz z żoną żyli w nędzy, przy której Gombrowiczowi znakomicie się wiodło. Zaiste, w polskim piekle nie potrzeba diabłów, aby nikt nie uciekł z kotła…. Zresztą świetnie widzimy to zjawisko dziś – miliard razy mocniejsze niż kiedykolwiek. W zasadzie to się dziwię, czemu tu jeszcze nie doszło do takiej wojny domowej, jak w Rosji po 1917 r. albo w Hiszpanii w latach 30. No tak, za mało broni w rękach ludzi… PS I jeszcze moje czepialstwo: gdzieś tu mowa o sanacyjnych dygnitarzach „ruszających na most w Zaleszczykach”. Ile powtarzania, że w Zaleszczykach na Dniestrze nie było wtedy mostu drogowego, tylko kolejowy, a winni wrześniowej klęski uciekali przez most graniczny w Kutach na Czeremoszu…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 6 3 lata temu
Zipper i jego ojciec Joseph Roth
Zipper i jego ojciec
Joseph Roth
Siódma w dorobku fenomenalnego pisarza książka wpada w moje ręce w bydgoskim antykwariacie (Czytelnik, 1979). Zapadam się w tej historii, bo „Zipper i jego ojciec” obok „Marszu Radetzky’ego” czy „Spowiedzi mordeccy” jest esencją prozy Rotha. Znajdziemy tu wszystko, z czego pisarz (przypomnę, że urodził się w galicyjskich Brodach w 1894 roku) słynie – cudne opisy rzeczy zwykłych (jak u Schulza), wnikliwość w poznaniu ludzkiej duszy, miasteczko położone między cesarstwem a mateczką Rosją i chyląca się ku upadkowi monarchia cesarza Franciszka (na wieść o zabójstwie następcy tronu „pani Zipperowa była niepocieszona. Można było pomyśleć, że zamordowano jej własnego brata”, natomiast jej mąż stwierdza, że „następca tronu to był pies. Może nie był wcale tak zły, gdyby nie jego żona”). Ten humor, te charaktery! Te wzburzone wody wewnętrznych rozterek! Myśli nieokiełznane i pogoń za pragnieniami! Tylko Roth tak sklejał swoich bohaterów, tylko w nich płynie rothowska gorąco-melancholijna krew, która podburza trzeźwy umysł i przejmuje kontrolę nad ciałem i jego czynami. Oto historia starego Zippera, który własne niespełnione nadzieje ulokował w młodszym synu, Arnoldzie (starszy zostaje wojennym kaleką i szaleńcem). Wyuczany na prawnika Arni nie potrafi stanąć na wysokości zadania – przypomina to małżeństwa zawierane na siłę – wie, że musi, ale nie kocha. Brak mu zipperowskiej ambicji, ale gdy ojciec to dostrzeże, będzie już za późno. Arnold poślubia aktorkę, u której znów ambicji aż nadto i wiadomo już, że wszystko zmierza ku jedynemu możliwemu końcowi. Opowieść o rodzinie zamienia się melodramatyczną historię zniszczonej miłości i pogoni za szczęściem. Wraz z upadkiem austro węgierskiej monarchii, w pył rozbija się święty mit rodziny i całe jej materialno-duchowe bogactwo (zgromadzone przez lata oszczędności Zipper maniakalnie przelewa w dłonie syna tylko po to, by ten je zmarnotrawił na zachcianki Erny). Cudownie i proroczo Roth pisze o początkach kina – „Film stał się Kalifornią”, stwierdza, i każe Ernie uczyć się fechtunku, pływania i wspinania na drzewa (wszystko to dla Dzikiego Zachodu). Gwiazdeczka udaje się na przejażdżki z dżentelmenami, którzy mogą otworzyć przed nią bramy sławy, jeśli tylko obdarzy ich swymi względami. Jakże to współczesne, jakże aktualne! Metaforycznie, jak to w teatrze życia. Czytajcie!
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Soból i panna Józef Weyssenhoff
Soból i panna
Józef Weyssenhoff
Do książki podchodziłam z pewną dozą ostrożności z powodu licznych niepochlebnych ocen. Czekało mnie jednak przyjemne rozczarowanie. Motyw polowań owszem, dominuje. Mogłoby się to wydawać sporym minusem, szczególnie dla kogoś, kto nie ma do myślistwa pozytywnego stosunku. Tym bardziej cieszył fakt, że historia bardzo mnie wciągnęła i pozwoliła przyjrzeć się nieco niezrozumiałej dla mnie dotąd sferze, poznać motywy łowczych, zwyczaje, przebieg obławy, uczucia temu towarzyszące itp. Wątek romantyczny wydał mi się również żywy i ciekawie przedstawiony. Prawdziwy dramat okraszony pięknym językiem, do którego stale zagląda natura- bez wątpienia wielka miłość głównych bohaterów. Oprócz powyższych, wątki, które mnie najbardziej ujęły to m.in.: - wyprawa na polowanie łódką Michała z wikarym, ich kompletnie inne poglądy, które paradoksalnie zbliżały ich do siebie - las 'komentujący' przebieg romansu Michała i Warszulki - pożegnanie na górce w jesiennej aurze - poboczny wątek miłosny Stacha, również z chłopką - mimo oczywistego uwielbienia Michała do polowań od czasu do czasu wkradała się także krytyka - zakończenie, w którym w dość poetycki sposób zostaje podsumowana podjęta przez Michała decyzja Oczywiście nie jest to książka o wartkiej, wciskającej w fotel akcji. Dla mnie jednak była ineteresującą, subtelną podróżą w czasie, przestrzeni, wśród ludzi z zupełnie innej epoki i o zgoła innym nastawieniu do życia. Polecam.
patu - awatar patu
ocenił na 9 4 lata temu
Igranie z nocą. Bitwa o Tuluzę Jose Cabanis
Igranie z nocą. Bitwa o Tuluzę
Jose Cabanis
To niby dwie mikropowieści, ale odebrałam je jako jedną całość opisującą miłosne zmagania pięknej Gabrieli i zakochanego w niej narratora. Imię Gabriela pięknie mi się kojarzy przez powieść Jorge Amado, gdzie była to dziewczyna przecudna i słodko pachnąca; po prostu światło i miód dla serca każdego mężczyzny. Gabriela od Cabanisa również jest istotą niezwykłej urody i przeraźliwej sile oddziaływania na męski świat. Bierze sobie zresztą z tego świata garściami – co chce, kogo chce i na ile chce. Zdradza męża, zdradza wszystkich swoich chłopaków, zdradza narratora. Przy tym kłamie, kręci, oszukuje, zwodzi, kaprysi, nie dotrzymuje słowa. Jednym słowem z rozmysłem używa całego arsenału pięknej, zwodniczej i nieuchwytnej Francuzki. Jest przy tym powierzchowna, mimo wykształcenia i erudycji i egoistyczna, lekceważy tych, którzy ją zdobyli a łapie się na lep kłamstewek i blag obcych ludzi. Może kluczem do jej osobowości jest zbyt szybkie uleganie nudzie? To już problem jej kochanka, który opisuje ten burzliwy i nieprzewidywalny związek. Problem chyba faktycznie wielki i skomplikowany - jak każda nieszczęśliwa miłość, bo bohater, mimo pełnej świadomości wad swej dziewczyny, niemal nie jest w stanie wyzwolić spod jej magnetycznego wpływu. Hmm, gdyby była brzydka, ta historia nawet by się nie zadziała… Sam narrator to bardzo ciekawa i trochę złamana życiem postać. Niby nic złego nie dzieje się w jego spokojnym życiu, które toczy się we Francji w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, w wygodnym mieszczańskim domu pełnym pamiątek po przodkach. On sam jest pisarzem a jednym z problemów, jaki wniósł w jego życie huragan zwany Gabrielą, jest niemoc twórcza. A miałby o czym pisać! Nosił się z pomysłem na powieść o bitwie pod Tuluzą a w międzyczasie czytelnik odkrywa, że nie byłaby to fikcja, a opowieść o jego pradziadkach! Ten człowiek jest zresztą cały czas zanurzony w przeszłości, zatopiony we wspomnieniach o rodzicach, o własnym dzieciństwie, o dawnym domu pachnącym babcinym ciastem i spokojnym dobrobytem. Może stąd to przywiązanie do Gabrieli, którą pierwszy raz zobaczył jeszcze jako mały chłopiec? Albo cały ten smutek i niespełnienie, jakie go otaczają to wyraz dekadencji i żałoby za czasem minionym, powojenną zmianą wartości i utratą znaczenia własnej klasy społecznej. Miło było poczytać coś z Francji, ale nie traktującego o rewolucji, rozumie, oświeceniowych szałach, antyklerykalizmie, krytyce społecznej i tym całym soc-kombo w galijskim wydaniu. Ta książka to po prostu opowieść o trudnej miłości kobiety i mężczyzny. Trochę nudna, trochę powolna, ale przywracająca godność gatunkowi literackiemu zwanemu romansem.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 6 3 miesiące temu
Dzieci Bolesław Prus
Dzieci
Bolesław Prus
Historia mówiąca o dzieciach, które na bycie dziećmi czasu nie miały. Życie pod zaborami ma swoje wymagania i można powiedzieć, że jednym z nich jest przedwczesna dojrzałość. Trzeba prawdziwie ogromnego zaparcia i wielce niespożytych odwagi i sprytu aby przetrwać w owych trudnych dla Polaków czasach. Rewolucja, która jest coraz bliżej, ale wciąż jakby stała w miejscu. Główny bohater "Dzieci"- Kazik Świrski, staje na czele buntu rewolucyjnego, a przynajmniej taki ma zamiar. Dozbierał się ludzi, wymusztrował ich do stopnia w jakim tylko on znał sztukę wojskowości w swoim wieku, otrzymywał wsparcie ze strony podległych Rosji Polaków, ma niezłe plany, wielkie marzenia i jak każdy wpada w wiry, to miłosne, to szaleńcze. Kazimierz od początku przygody jest wielkim patriotą, który dla niepodległości chce walczyć, chce zginąć. Jego grupa Rycerzy Wolności została stworzona do tego właśnie celu. Nie może on sobie jednak wyobrazić, jako szlachetny mąż, okradania i napadania bezbronnych ludzi, toteż po pewnym incydencie staje się on nieco bardziej pokorny i przeobraża się w człowieka bardziej ukształtowanego. Stawia on wciąż życie przyjaciół ponad swoje własne i nie ma zamiaru oddać ich na skazanie lub śmierć za jego życia, szczególnie, że według niego samego, to właśnie on zapoczątkował cały łańcuch aresztowań. ****************************************************************************** Prus bardzo dobrze tworzy postaci, nie ma w nich wiele sztuczności, a dialogi ułożone są również przyzwoicie. "Dzieci", to dość wzruszająca historia, mimo że przez większą część czytania, może na taką nie wyglądać. Muszę przyznać, że powieść łączy cechy patriotyczne z cechami dekadentyzmu (wydana w roku 1909, więc nie tak długo po Fin de siècle), ale przekaz jest nietrudny do odczytania. Choć walka nie zawsze daje efekty pożądane, walczyć trzeba, bo jeśli nie jest się panem swojego losu, to nie ma się po co żyć. Tradycyjnie, godna polecenia.
Mateusz_Krzywousty - awatar Mateusz_Krzywousty
ocenił na 9 8 lat temu
Dwie głowy ptaka Władysław Terlecki
Dwie głowy ptaka
Władysław Terlecki
Problem z tą książką mam duży przez lewice uwielbiana, przez prawicę znacznie mniej, a że bliżej mi do obozu niepodległościowego rozterki są niemałe. Niby wszystko oczywiste - zdradę należy potępić, a jednak wątpliwości są. Trochę tak, jak przy "Obłedzie 44" Zychowicza, z jednej strony pozytywna ocena jego wniosków, a z drugiej niesmak - bo przecież pisał to kilkadziesiąt lat po Powstaniu Warszawskim zza ciepłego biurka z pełnym brzuchem. Chyba jednak realizm powinien być wyżej ceniony niż "walka bez względu na skutki", dlatego bliżej mi do historiozoficznego podejścia Zychowicza i Ziemkiewicza ciągle powtarzających, że walkę trzeba podejmować tylko wtedy, gdy będzie szansa na zwycięstwo. Wbrew pozorom Dmowski i Kuroń mają ze sobą coś wspólnego, pierwszy mówił o potrzebie budowania świadomego społeczeństwa, nawet pod potężnymi zaborcami - lepsze to niż strzelanie "bursztynem do świń" i utrata esencji narodu, drugi mówił "Nie palcie komitetów, zakładajcie własne" - no właśnie. Waszkowski - główny bohater książki - ostatni naczelnik Warszawy w czasie powstania styczniowego, główny prowodyr obrabowania Banku Państwa, to postać przechodząca długą drogę. Zaczyna od rycerzyka z szabelką, który idzie na czołgi, kończy na realizmie (zdradzie?) kiedy, to uważa, że lepiej jest robić to co w jego mocy dla państwa i stać się ptakiem posiadającym dwie głowy, ratującym zapalonych bojowników. Kontrowersyjna, prowokująca, niedająca się zaszufladkować. Wybitna, pomimo wielu wątpliwości jakie mam przy ocenie.
lucjusz - awatar lucjusz
ocenił na 10 12 lat temu

Cytaty z książki Notatki włoskie. Przezrocza

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Notatki włoskie. Przezrocza