Na wschód od zachodu

Okładka książki Na wschód od zachodu
Wojciech Jagielski Wydawnictwo: Znak reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2018-01-31
Data 1. wyd. pol.:
2018-01-31
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324053339
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na wschód od zachodu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Na wschód od zachodu



książek na półce przeczytane 378 napisanych opinii 344

Oceny książki Na wschód od zachodu

Średnia ocen
6,7 / 10
510 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
77
73

Na półkach:

Książka absolutnie magiczna i zdecydowanie warta polecenia. Początek dość trudny do przebrnięcia ze względu na dość nietypową formę jak na reportaż. Brak jest tu bowiem typowych rozdziałów i typowego dla reportaży faktograficznego uporządkowania i osadzenia w określonych ramach czasowych. Zamiast tego dostajemy coś w rodzaju strumienia świadomości, przemieszane myśli różnych wątków z bardzo różnych czasookresów. Przez większość książki zresztą trudno się połapać w którym roku dzieją się poszczególne wydarzenia - a opisuje ona okres kilkudziesięciu długich lat. Ale taka była chyba intencja autora - ze względu na to, że jego bohaterowie są również jakby poza czasem.
Przede wszystkim jest to książka o poszukiwaniu szczęścia i poszukiwaniu siebie. Dwóch głównych bohaterów - Kamal i Święty - porzucają wygodne i kłamliwe w ich przekonaniu życie człowieka Zachodu, na rzecz filozofii i religii Wschodu, mając nadzieję na odnalezienie tam własnej i prawdziwej tożsamości. Nonkonformistyczna postawa ich obu, często prowadzi ich do granic życia które, jak się okazuje, leżą bliżej absolutnego szczęścia niż mogłoby się wydawać...
Jest to również książka o minimalizmie totalnym - porzucania nie tylko wszelkiego rodzaju przedmiotów dla większości ludzi Zachodu niezbędnych - ale również zrywania wszelkich relacji i z przeszłością, w tym więzów rodzinnych - na rzecz absolutnego i ostatecznego wyzwolenia od wszystkiego.
Polecam sekcję cytatów ponieważ książka obfituje w bardzo wiele mądrych i filozoficznych fragmentów, które prowokują do przemyśleń na temat własnego życia i odnajdywania w nim tego co naprawdę ważne

Książka absolutnie magiczna i zdecydowanie warta polecenia. Początek dość trudny do przebrnięcia ze względu na dość nietypową formę jak na reportaż. Brak jest tu bowiem typowych rozdziałów i typowego dla reportaży faktograficznego uporządkowania i osadzenia w określonych ramach czasowych. Zamiast tego dostajemy coś w rodzaju strumienia świadomości, przemieszane myśli...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1201 użytkowników ma tytuł Na wschód od zachodu na półkach głównych
  • 616
  • 568
  • 17
229 użytkowników ma tytuł Na wschód od zachodu na półkach dodatkowych
  • 143
  • 37
  • 12
  • 11
  • 10
  • 9
  • 7

Inne książki autora

Okładka książki Kopalnia - sztuka futbolu #06 Paweł Czado, Piotr Jagielski, Wojciech Jagielski, Lech Jarosz, Izabela Koprowiak, Tomasz Łapiński, Michał Okoński, Rafał Stec, Stefan Szczepłek, Piotr Żelazny
Ocena 8,2
Kopalnia - sztuka futbolu #06 Paweł Czado, Piotr Jagielski, Wojciech Jagielski, Lech Jarosz, Izabela Koprowiak, Tomasz Łapiński, Michał Okoński, Rafał Stec, Stefan Szczepłek, Piotr Żelazny
Okładka książki Kopalnia - sztuka futbolu #5 Piotr Jagielski, Wojciech Jagielski, Michał Okoński, Rafał Stec, Marek Wawrzynowski
Ocena 8,2
Kopalnia - sztuka futbolu #5 Piotr Jagielski, Wojciech Jagielski, Michał Okoński, Rafał Stec, Marek Wawrzynowski
Wojciech Jagielski
Wojciech Jagielski
Książka Wojciecha Jagielskiego "Wszystkie wojny Lary" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura faktu. Polski dziennikarz, korespondent, były publicysta Gazety Wyborczej, pisarz. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego (1984). W latach 1986–1991 pracował w Polskiej Agencji Prasowej. Przez 21 lat, do marca 2012 był redaktorem Gazety Wyborczej, po czym powrócił do współpracy z PAP. Współpracuje też z BBC i Le Monde. Wydał do tej pory 5 książek dotyczących Afganistanu, Czeczenii i Kaukazu, Ugandy i RPA. Zajmuje się problematyką Afryki, Azji Środkowej, Kaukazu i Zakaukazia. Wieloletni obserwator konfliktów zbrojnych w Afganistanie, Tadżykistanie, Czeczenii, Gruzji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców Ben Rawlence
Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców
Ben Rawlence
Ben Rawlence „Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców”. Mogłoby się wydawać, że palący to temat ostatniej dekady – uchodźcy, migracje, kryzys humanitarny, ale gdy przekroczymy Morze Śródziemne i wejdziemy w głąb Afryki, okaże się, że tam jest to problem mający już blisko 30 lat. Ben Rawlence w „Miastu cierni” ukazuje okrutną, szokującą i na pewno niewygodną prawdę o miejscu, które w swoim założeniu – miało pomagać tym najbardziej potrzebującym, ale koniec końców stało się istnym gettem dla tysięcy ludzi. Róg Afryki opisany przez Bena Rawlenca jest miejscem, które pewnie byśmy skojarzyli z lekcji geografii, bo wystarczyło na lekcjach słuchać i zapamiętać gdzie leży Somalia i Kenia. Pewnie jednak wiele mniej osób wie o istnieniu obozu dla uchodźców. Miejsce które miało być wybawieniem dla tysięcy istnień ludzkich przed wojną, okazuje się pułapką bez wyjścia. Historie spisane przez brytyjskiego reportera opowiadają historie tych, którym przyszło żyć na terenach Daadab, ale i jak funkcjonuje sam obóz. Ten reportaż przygnębia, bowiem wyraźnie pokazuje że na prawdziwym dobru uchodźców nikomu nie zależy, a prowizorka w postaci obozu jest tylko powierzchownym zamaskowaniem głębi problemu. Głosy mieszkańców Daadab ukazane przez Rawlenca, to ludzie którzy wiedzą o swoim położeniu, dla których celem nie zawsze jest ucieczka z obozu (chociaż i tacy są), ale po prostu oczekiwanie na pracę, narodziny dzieci… Mozaika ludzkich historii jest przerażająca, składają się na jakże przejmujący obraz biedy, głodu i terroru fundowanego przez Asz-Szabab, w Afryce. Obraz chorej polityki, niezrozumiałych decyzji, które przede wszystkim dotyka najbardziej potrzebujących. Przerażające to świadectwo życia, które nas ma szczęście omijać, a przypomina jedynie o bezwzględności polityki. Polecam 7/10
zaczytanaOna - awatar zaczytanaOna
oceniła na 7 4 lata temu
Śmierć w Amazonii Artur Domosławski
Śmierć w Amazonii
Artur Domosławski
Wściekłość. Takie uczucie rosło we mnie podczas lektury kart tej książki. Wściekłość i smutek. Wściekłość na realia w niej opisywane. Na bezduszność zbrodniczych magnatów i międzynarodowych koncernów. Na wszechobecną korupcję polityków, organów ścigania, służb bezpieczeństwa i mediów. Na wybiórczą ślepotę organizacji międzynarodowych. Na cały świat, że nic nie robi. Na siebie, że nic nie robię… Smutek, gdy dotarło do mnie, jak niewielka jest szansa na jakąkolwiek zmianę. Domosławskiego cenię sobie bardzo od czasów “Gorączki Latynoamerykańskiej” (polecam wszystkim zainteresowanym regionem). “Śmierć w Amazonii” opowiada o walce lokalnych społeczności w Ameryce Południowej z zachłannością sił znacznie potężniejszych od nich. Walce - dodajmy - skazanej na porażkę. Domosławski ogniskuje problemu regionu (i całego świata) na trzech przykładach, na próbach przeciwstawienia się lokalnych mieszkańców: 1) nielegalnej wycince drzew w Brazylii, 2) dewastującym naturalne środowisko kopalniom złota w Peru i 3) co najmniej równie dlań szkodliwym naftowym gigantom w Ekwadorze. Ta książka przypomina filmy Smarzowskiego - wykopie nas z wygodnej strefy niewiedzy / udawania, że nie wiemy / obojętności (niepotrzebne skreślić) i nie zostawi złudzeń na happy end. Nawet, gdy w pewnym momencie wydaje się, że jest jakieś maluteńkie światełko w tunelu beznadziei… to zainteresowani tematem znajdą w internecie epilog odzierający ich nawet z tej namiastki optymizmu. Ale właśnie dlatego polecam ją gorąco. Dla pewnego dyskomfortu i dla poznania realiów życia zupełnie innego od naszego, o których z reguły nie chcemy myśleć. Wyobrażam sobie, że celem “Śmierci w Amazonii” było tak zatargać we wnętrzu czytelnika, aby nie zapomniał o dramatach w niej opisywanych 5 minut po przeczytaniu ostatnich jej stron. To się autorowi niewątpliwe udało. Domosławski nie bierze jeńców. I słusznie. “Po upadku z motocykla oboje jeszcze żyli. Zabójcy dobili ich z bliska, ciała zwlekli z drogi i odjechali w stronę miasta. Jose Claudiowi odcięli prawe ucho”.
Maro - awatar Maro
ocenił na 8 2 miesiące temu
Warto żyć. Lejb Fogelman. Michał Komar
Warto żyć. Lejb Fogelman.
Michał Komar
„Los osadził mnie w miejscu, przez które przechodzi Axis Mundi – Oś Świata”. Był „upalny wrześniowy dzień 1969 roku”, gdy autor tego swoistego podsumowania dotychczasowego życia, a zarazem bohater wywiadu z Michałem Komarem, wylądował na nowojorskim lotnisku. Witany i wyczekiwany przez brata matki, czyli wujka i jego żonę. Niechciany przez Polskę w 1968 roku Żyd. Miał dziewiętnaście lat, tekturową walizkę z imitacją skóry i przeszłość studenta Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. W tym momencie diametralnych zmian zrozumiał jedno! Tą myślą podzielił się z prowadzącym wywiad – „Zrozumiałem, że ja, szary pisklak z Pułtuska i Legnicy, mogę tu rozwinąć skrzydła i być, kim tylko zechcę. Kolorowym ptakiem! Bo w końcu to ja jestem Fogelman, co w jidysz oznacza człowieka ptaka”. Rozwinął więc skrzydła i poleciał przed siebie w poszukiwaniu swojej nowej ścieżki. Nowej drogi, a właściwie autostrady życia pełnej niespodziewanych zdarzeń, nieplanowanych wydarzeń, szczęśliwych okoliczności, mnożących się możliwości i niezliczonej rzeszy przychylnych ludzi. Tych nieznanych i tych z pierwszych stron mediów jak: Jimi Hendrix, Mick Jagger, Jan-Paul Sartre, Jerzy Grotowski, Wiaczesław Mołotow, Wiktor Jerofiejew, Włodzimierz Wysocki i wiele, wiele innych. Spośród nich najbardziej nierealny – Włodzimierz Ilicz Lenin. A dokładniej jego mózg. Zakonserwowany w spirytusie, który pił z wybitnym neurologiem z Moskiewskiego Instytutu Badań Mózgu W. I. Lenina zakąszanym kiszoną kapustą... Życie, które rozmówca kreował, zaczynało brzmieć wręcz nieprawdopodobnie. Nic dziwnego, że z ust prowadzącego padło w końcu wymowne stwierdzenie świadczące o pojawieniu się nuty sceptycyzmu i niedowierzania skierowane pod adresem rozmówcy – „Drogi baronie Münchhausen...”, na które uzyskał szybką odpowiedź – „Mówię prawdę. Münchhausen zmyślał, żeby przetrwać. Ja nie muszę, bo przetrwałem”. I wtedy mnie olśniło! Historia o swoich losach opowiadana przez rozmówcę była wierzchnią, widoczną warstwą „high life” kolorowego ptaka prowadzonego w USA, Francji i ZSRR, wynikającą z jego osobowości – otwartej, głodnej wrażeń, kreatywnej, eksperymentującej, odważnej, ryzykownej i wystawiającej swoje słabości na próbę, by je pokonać. Spośród przytaczanych faktów, które świadczyły jednoznacznie o życiowym stylu lekkoducha i ekscentryka przebijały się od czasu do czasu informacje o sukcesach niemożliwych jednak do osiągnięcia bez równoważnych cech – odpowiedzialności, systematyczności, pracowitości, rozumnych wyborów, planowania i dalekosiężnego spoglądania w przyszłość. W tym pełnym kontekście zaczęłam rozpatrywać podejście rozmówcy do życia, by dobrze zrozumieć tytuł – warto żyć. Przekuwać problemy na możliwości. Z tych ostatnich korzystać na maksa, ciężko pracując, ale nie zapominając o radości życia. To dlatego cały wywiad był nie tylko przeciekawy, bo rozmówca okazał się nieprzeciętnym erudytą, ale emanował również radością, energią, optymizmem i pozytywnym nastawieniem do świata i ludzi. Prawnikiem o duszy artysty, czyli kolorowym ptakiem, o którym przeczytałam na okładkowym skrzydełku – „Można go czasem spotkać przemierzającego centrum Warszawy w nienagannie skrojonym garniturze i kapeluszu. I jeśli któryś z przechodniów go zainteresuje, w stylu Sokratesa zatrzymuje go rozmową”. Chciałabym być tą zatrzymaną osobą. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 1 rok temu
Granice marzeń. O państwach nieuznawanych Tomasz Grzywaczewski
Granice marzeń. O państwach nieuznawanych
Tomasz Grzywaczewski
Granice marzeń. O państwach nieuznawanych Autor: Tomasz Grzywaczewski Moja ocena: ★★★★★★★★☆☆ (8/10) „Granice marzeń. O państwach nieuznawanych” to bardzo udana i wciągająca książka, podejmująca temat rzadko poruszany w polskiej literaturze reportażowej. Tomasz Grzywaczewski zabiera czytelnika w podróż po miejscach, które formalnie nie istnieją na mapach świata, a mimo to funkcjonują jako realne byty polityczne, społeczne i kulturowe. Największą zaletą tej publikacji jest jej tematyka — autor z dużą swobodą i reporterskim wyczuciem opisuje losy państw, narodów i społeczności żyjących w zawieszeniu pomiędzy marzeniem o suwerenności a twardą rzeczywistością geopolityki. Grzywaczewski nie ogranicza się jedynie do faktografii; równie ważne są dla niego ludzkie historie, codzienne życie mieszkańców oraz ich poczucie tożsamości, często budowane wbrew międzynarodowym układom i decyzjom wielkich mocarstw. Forma książki jest bardzo przystępna — narracja wciąga, reportaże czyta się płynnie, a całość została napisana klarownym, dynamicznym językiem. Autor potrafi tłumaczyć skomplikowane zagadnienia polityczne i historyczne w sposób zrozumiały, nie popadając przy tym w nadmierne uproszczenia. Dzięki temu książka trafia zarówno do czytelników zainteresowanych geopolityką, jak i do osób, które dopiero zaczynają zgłębiać tę tematykę. „Granice marzeń” to również ważna refleksja nad pojęciem państwowości, granic oraz prawa do samostanowienia. Publikacja uświadamia, jak krucha i umowna bywa mapa świata oraz jak bardzo losy całych społeczności zależą od decyzji podejmowanych daleko poza ich granicami. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę — to solidny, interesujący reportaż, który poszerza horyzonty i skłania do myślenia. 📖 21:54 · 02.01.2026 · 1/2026 · (P)
Paweł - awatar Paweł
ocenił na 8 3 miesiące temu
Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha Dariusz Rosiak
Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha
Dariusz Rosiak
Reportaż o najsłynniejszym polskim Indianinie. Stanisław Supłatowicz twierdził, że urodził się na północy Kanady, jako syn wodza plemienia Szewanezów i matki Polki, Stanisławy, która wybrała ucieczkę przez cieśninę Beringa jako sposób na powrót do domu z zesłania na Syberię. A co robi w takim razie w Polsce? Wrócił. Tuż przed wybuchem II wojny światowej. Dlaczego zatem nie wyjechał do kraju indiańskich przodków po zakończeniu działań wojennych? Dlaczego skupił się na karierze pisarskiej? Na te pytania usiłuje odpowiedzieć autor reportażu. Chce też zweryfikować opowieść Sat Okha. Sprawdzić na ile da się udowodnić jego przeszłość. Nie jest to łatwe zadanie. Ludzie lubią legendy. Lubią ich słuchać, lubią sami je tworzyć, cieszą się, gdy legendy żyją wśród nich. I jak to ładnie podsumował jeden z rozmówców pisarza – otoczenie Stanisława Supłowicza samo stworzyło legendę polskiego Indianina, on po prostu nie zaprzeczał. Zabrakło mi w tekście informacji zebranych w Kanadzie. W konsulacie, w archiwach. Skoro autorowi udało się przetrząsnąć dane radzieckie, dlaczego nie ma ani słowa o poszukiwaniach po drugiej stronie Atlantyku. Czyżby pisarz z góry założył, że nic nie znajdzie? Po lekturze książki mam więcej pytań niż odpowiedzi. Na przykład jazda konna czy pływanie. Kiedy się ich nauczył bohater opowieści? Jeśli nie wśród Indian, to gdzie? W Radomiu, gdy trafił tam jako mały chłopiec? Na osiedlu garbarzy? A to dopiero wierzchołek góry lodowej. Bardzo się cieszę, że ta historia nietuzinkowego człowieka wpadła mi w ręce. Obejrzałam filmy nakręcone z udziałem Sat Okha i rozumiem dlaczego jego opowieści inspirowały młodzież. Lektura godna polecenia.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Na wschód od zachodu

Więcej
Wojciech Jagielski Na wschód od zachodu Zobacz więcej
Wojciech Jagielski Na wschód od zachodu Zobacz więcej
Wojciech Jagielski Na wschód od zachodu Zobacz więcej
Więcej