cytaty z książki "Na wschód od zachodu"
katalog cytatów
O miejscach wyjątkowych, magicznych, które chce się zachować dla siebie niezmienione, do których się wraca lub wrócić zamierza, lepiej jest nie opowiadać. Takie miejsca to skarby, których należy strzec. Opowieść niesie bowiem w sobie ryzyko zdrady największej z tajemnic. Wystarczy, by usłyszał ją ktoś niepożądany, a nieświadomie i zupełnie wbrew sobie można sprowadzić na ukochany zakątek zagładę. Ciekawi nowości przybysze, zwabieni wieścią o jego wyjątkowości, zadepczą go, zakrzyczą, a czyniąc dostępnym i modnym, obedrą z niezwykłości (211-212).
Droga powinna dokądś prowadzić (...) Ale mało to razy człowiekowi się wydaje, że zmierza naprzód, a potem okazuje się, że wcale nie i że choćby nie wiadomo jak daleko odszedł, i tak wraca tam, gdzie zaczął (s.35).
Czasami czujesz, że jest ci źle, i coś ci mówi, że lepiej nie będzie. Najgorsze wtedy to załamać ręce i czekać na Bóg wie co. (...) Trzeba wtedy pakować manatki i zbierać się w drogę, przed siebie. I mieć oczy szeroko otwarte, żeby nie przegapić tego nowego, dobrego miejsca, gdzie można wszystko zacząć od nowa.
Inaczej patrzy się na świat i inne dostrzega w nim barwy, mając przed sobą całe życie i żadnych życiowych doświadczeń, a inaczej gdy czasu pozostało niewiele, a doświadczeń ma się aż nadto.
Potem w ogóle przestała odmierzać czas (...) Dzielić na lata, miesiące, godziny, minuty, odchodzące nieodwołalnie w przeszłość. Ta właśnie nieodwracalność zdarzeń napawająca ludzi Zachodu trwogą przed przemijaniem uczyniła z nich niewolników czasu.
Obu zdawało się, że wystarczy iż dotrą do celu, a ich życie odzyska sens i smak.
Nie wiem jak inni ale ja szukam po prostu miejsca dla siebie, takiego najlepszego ze wszystkich. Tam dopiero będę mógł po swojemu żyć i być taki, jaki jestem naprawdę, niczego nie udawać. "I uważa pan, że wystarczy znaleźć takiej miejsce, żeby zmienić całe swoje życie?" - dopytał się profesor, jakby chcąc się upewnić, że wszystko dobrze zrozumiał.
Nie łudził się, że wszystko jest jeszcze przed nim, że najlepsze dopiero przyjdzie. Wiedział, że nie przyjdzie. Ale nie był też swoim życiem rozczarowany. Może dlatego, że nie miał wobec niego żadnych wielkich planów ani przesadnych oczekiwań (...).
Nie przywiązywali większej wagi do przeszłości; miała znaczenie, dopóki wpływała na ich teraźniejszość, ale kończyła się tak szybko. Matka mówiła, że przeszłość należy do świata duchów i rakszasów. Pełno ich było nocą na polach i w zaroślach przy drogach, nie należało ich drażnić ani przywoływać.
Strach był jednym z niewielu wspomnień, jakie zachowała z dawnego życia. Wtedy krępował jej ruchy (...) Strach przed tym, że to się nie uda. Co się dzieje, jeżeli człowiek nie zdobędzie aprobaty świata zewnętrznego, a on go określa?
Czy to roztropne zapuszczać się w nieznane, chcąc odnaleźć drogę? Czy nie należy się obawiać, że człowiek pogubi się jeszcze bardziej, straci rozeznanie i będzie się błąkał jak po pustyni, nie wiedząc ani gdzie jest, ani dokąd tak naprawdę zmierza? Podróż, jak wszystko w życiu, powinna mieć swój powód i cel. Wędrówka na oślep, byle dalej, jest jak ucieczka. Wyrusza w nią tylko ktoś nieszczęśliwy, ktoś, komu w życiu jest tak źle, że wszystko wydaje mu się lepsze niż trwanie w tej niezmienności, niewoli.