Miles Morales Spider-Man

Okładka książki Miles Morales Spider-Man
Jason Reynolds Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk fantasy, science fiction
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Miles Morales: Spider-Man
Data wydania:
2021-10-20
Data 1. wyd. pol.:
2021-10-20
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382620450
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miles Morales Spider-Man w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miles Morales Spider-Man

Średnia ocen
6,5 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
668
664

Na półkach:

Niedługo będzie można powiedzieć, że połowa 2024 roku za nami. Jak na ten moment w kwestii popkultury nie obyło się bez zaskoczeń, a tych zaskoczeń na pewno jeszcze przybędzie. Warto jednak pochylić się nad minionym kalendarium, nad zeszłorocznym zestawieniem licznych wydarzeń i ciekawostek ze świata filmu, serial i gier, czyli tego wszystkiego, co się po prostu działo i dla geeka okazało się ważne. A wydarzyło się sporo, i jednym z największych pozytywnych niespodzianek serialowych anno domini 2023 było według mnie coś, o czym bym w tej kategorii raczej nie pomyślał: drugi sezon dość oryginalnej serii animowanej, oddanej w nowoczesnym stylu i technice ,,What if... ?" od Marvel Studios. Drugi sezon, tak samo jak pierwszy przedstawia serię pojedynczych odcinków, zamkniętych w obrębie specyficznego ułożenia: każdy z nich jako oddzielna historia z innego Wszechświata spośród multum Wszechświatów Multiversum MCU. Scenariusze stworzono tu, jak w pierwszym cyklu, w bardzo dobrym, typowym dla czasów MCU w latach 2012-2017 stylu, i jest to jak na mój doświadczony gust: najlepsza całościowo rzecz w Kinowym Uniwersum Marvela, którą widziałem od czasów "Avengers: Endgame" i "Spider-Man: Far From Home".

I jak powyżej napomknąłem serią drugą "What if… ?" uraczono nas tak nietypowymi rozwiązaniami, co do losów znanych nam z MCU postaci, tak solidnym ,,zaopatrzeniem” w herosów, że aż się dziwię, że świat filmów Marvel Studios nie idzie obecnie w podobnym kierunku. Tak, i mam świadomość, że to jeden z wielu tworów małego i dużego ekranu wydanych w zeszłym roku, ale w tych właśnie odcinkach drugiego sezonu okazało się zawierać tyle, energii - zarówno w reżyserii jak i w samej prowadzonej animacji! - że dawno czegoś takiego nie tylko w MCU, ale i w ogóle w świecie filmu i serialu nie uświadczyłem. I piszę to wszystko nie bez powodu - tak jak w wyżej ujętym wstępie do deliberacji dotyczących superbohaterskich treści skupionych wokół formy powieści Marvela, ująłem wątek filmowo-serialowych zaskoczeń 2023 roku, tak i przy tym gatunku superheroe zatrzymajmy się jeszcze na chwilę. To w 2023 roku wyszła również w obieg growej sfery popkultury gra video – kolejna z tej serii - o jednym z najbardziej rozpoznawalnych herosów Uniwersum Marvela, Spider-Manie. Tą grą okazał się "Marvel's Spider-Man 2" - tytuł wyprodukowany przez Insomniac Games. I co ciekawe, w obu przypadkach – zarówno małego ekranu jak i gry, które podałem - to tylko premiery z zeszłego roku, to tylko dwa dzieła w różnych mediach, ale reprezentujące wąski zdaje się gatunek superbohaterski. Ale, i tu wchodzimy bardziej na subiektywny, choć jest tu sporo obiektywizmu z którym nie jeden z Was by się zgodził, ton zdania i wypowiedzi okazały się one na tyle dobre na tle popkulturowej konkurencji, na tyle dla mnie istotne, że wewnętrznie geekowsko tytuły te zmusiły mnie do przeczytania kolejnej powieści, którą udało mi się wyszukać z pajęczym bohaterem Marvela, tym razem Milesem Moralesem w roli głównej. I tym nowoczesnym, specyficznym klasykiem literackim okazała się książka: "Miles Morales. Spider-Man" autorstwa Jasona Reynoldsa.

Najbliższa powieści Reynoldsa okazała się mimo wszystko seria dwóch gier "Marvel's Spider-Man 2", o którym wspomniałem we wcześniejszym ustępie oraz wcześniejsza produkcja: "Marvel's Spider-Man: Miles Morales", która doczekała się również, jeśli tak to można określić: ,,swojej książki” – powieści przystępnie i dynamicznie napisanej, przedłużającej Uniwersum growe, będącej jej dopowiedzeniem, czyli dodaniem treści, których grze ,,delikatnie zabrakło”. ,,Milesa Moralesa” na Ps5 przeszedłem kompletnie, zdobywając tzw. ,,Platynę” w trofeach gracza na koncie PS, jednak tak jak sobie obiecywałem, że w końcu i za najnowszą odsłonę tej serii się zabiorę, że nie tyle co w nią zagram (bo w końcu w nią ,,troszku” pograłem), a ją przejdę tak samo jak ,,Milesa” na 100% i jeszcze więcej, tak jednak tego growego celu nie zrealizowałem. Moje zadowolenie w postaci mega rozpiętego na całą twarz geekowskiego ,,rogala uśmiechu” ograniczyło się jedynie do gry Insomniaca z 2020 roku. Dla samego Studia, które zaprojektowało, stworzyło i wypuściło w trak krótkim czasie tak genialne superbohaterskie gry, co jest bardzo dla wszystkich graczy istotne: zapowiadają się niezwykle płodne i efektywne pod względem pozytywnym dla rynku gier adaptujących komiksowe Światy i graczy je uwielbiających czasy. Co ważne, Insomniac Games pracuje nad solowym tytułem o ,,rosomaku”, Wolverinie, a także nad czymś, czego jeszcze firma ta nie chce za bardzo ujawniać. Ludzie tego Studia, na każdym szczeblu hierarchii i struktury funkcjonowania, potrafią stanąć na wysokości zadania. Ich praca, choć to może wydawać się dziwne i bardzo osobnicze i małostkowe wpływa na mnie bardzo, bardzo indywidualnie – gry Marvela od Insomniaca wywołują u mnie na tyle dużo radości z pasji superbohaterskiej, że jestem w stanie ciągle i ciągle, pełny energii angażować się w kolejne i kolejne seriale, filmy, i co istotne książki superbohaterskie, szczególnie te ze stajni ,,domu pomysłu" Marvela. A kupno, przeczytanie i zrecenzowanie i omówienie zarazem niniejszej powieści Reynoldsa jest tego sądzę solidnym dowodem.

To dla jakiego targetu i dla jakiego typu – pod względem zainteresowania, hobby, pasji etc. – odbiorcy, okazała się być przeznaczona książka "Miles Morales. Spider-Man", nie powinno dla większości oddanych Marvelowi entuzjastom mieć znaczenia. Nawet nieistotne powinno być to ile stron, jaką czcionką i jak gęsto tekst rozmieszczony jest na stronie, zawiera i jak to rozbrzmiewa w fizyczności książki, ta powieść. Liczy się pasja i Uniwersum oraz ulubiony bohater, dla którego z danego nam powodu kupiliśmy tą właśnie a’la ,,młodzieżową stylistycznie” nowelę. Sam Jason Reynolds w Polsce nie jest znany do tego stopnia jak na Zachodzie. To twórca dość specyficzny – piszący ,,ogólnie młodzieżowo”: czyli dla nastolatków i młodych dorosłych, ale obracając się w tym targecie w różnych nurtach i gatunkach. Na naszym rynku ukazała się jego jedna oprócz powieści o Moralesie publikacja pt. "Rozglądaj się" – tytułu tego nie miałem okazji czytelniczo jak do pory ogarnąć, jednak wiele na to wskazuje, że zacznę się nią interesować, głównie z jednego względu: pan Jason w marvelowskiej powieści zrobił na mnie odpowiednio, choć mogło być o wiele, wiele lepiej, dobre ,,na poziomie geekowskiego luzu" wrażenie, pisząc lekko na ponad 300 stronach, ale i dużo, czyli bogato oraz specyficznie stylistycznie i gatunkowo. Dlatego nawet i z tego sposobu zastosuję u siebie klasyczne powiedzonko: ,,nie ma zmiłuj, muszę to mieć, muszę to przeczytać”.

Reynolds to w miarę oczywisty i płynnie piszący artysta pióra, który obraca się w Uniwersum Marvela tak jak trzeba. Realizuje on treści komiksowe w stylu tego, co podpowiada mu to intuicja, jednym słowem: tak jak rozumie wszystko to, co się dzieje wokół tak młodego superbohatera jakim jest Morales, będąc w jego skórze i stając się jego przedłużeniem, jego punktem widzenia. Fakt faktem, powieść, którą miałem niedawno przyjemność doświadczyć może i krótka, cieniutka i graficznie bardzo miękka i plastyczna w kwestii projektu okładek i grzbietu (zewnętrze może upartych czytelników odstraszać, zwłaszcza tych ,,bardzo dorosłych), ale jednak mimo to nic z tego aspektu całościowo nie traci. I tu się sprawdza porzekadło: ,,nie oceniaj książki po okładce”. Nawet i po pierwszych kilkudziesięciu stronach, gdyż zaczyna się przeciętnie, ale z czasem wchodzi po troszku ta intensywna jakby marvelowska iskra akcji, a momentami coś bardzo bliskiego narracji i środowisku świata przedstawionego z omawianych gier o Spider-Manach od Insomniaca. Nie zdziwię się wszystkiemu, co powstanie w materii wątku tematycznego zaognionego wokół Moralesa - ta książka potwierdza tylko jedno jedyną rzecz: powieściowo jest dobrze, a przeczytałem dwie książki o tym bohaterze, i jedyne co może dalej w ,,domu pomysłu" wokół niego się rozwinąć to tylko same i coraz lepsze wątki, pomysły. Jako świeżo upieczona lektura, doświadczona przeze mnie z wypiekami geeka na twarzy, co do jej całej oceny mogę powiedzieć: na chwilę obecną jest bardzo podobnie co do pierwszej z Milesa czytanej powieści, czyli Prequelu do gry video wspominanego Studia, dedykowanej na konsole Ps5. Pozostaje wyczuwalna w tym względzie jedynie drobna wątkowa zmiana, także stylistyczna, oraz to co autor chciał przekazać fanom w kwestii swojej wizji o tym, jak zwyczajnie może wyglądać życie typowego nastolatka z nietypowymi superbohaterskimi mocami i nietypowymi problemami dorastania na karku.

Wszechświat widziany oczami Milesa Moralesa to po prostu świat, w którym nasz bohater zdaje się akceptować każdą porażkę, cieszyć się z każdej kolejnej wygranej, choćby i była ona naprawdę drobna. Jason Reynolds napisał historię tego niezwykłego co by nie było, dotykającego tak samo realnych spraw jak nasze problemy pajęczego bohatera, bez ,,napinki", bez sowitych i pełnych nie wiadomo jak skomplikowanych wątków i mimi-fabuł opowieści; po prostu poprowadziło go flow i lekkość, z luzem a nie beż ciężaru odpowiedzialności przed Marvelem na karku ,,że coś ma być mega!... I ma się sprzedawać!". Ale, ten styl i pomysł na powieść, musiały, no cóż, jednak przynieść Reynoldsowi pewne konsekwencje. To nie czyta się tak samo dobrze jak typową powieść sci-fi akcji z rozbudowaną fabułą i światem przedstawionym. Fakt, można się czepiać, że jest to coś bardzo prostego, zwykłego, co każe nas kierować do stwierdzenia, że głównym odbiorcą tytułu powinien być młody człowiek, który chce wejść w świat Marvela poprzez powieść, i który pragnie poznać postaci herosów, z którymi mógłby się identyfikować. Zakładając, że kontekst fabuły jest tu najistotniejszy, powieść ta wypada kiepsko, ot taki tam zwykły odcinek jakiegoś serialu animowanego o Milesie Moralesie z Marvel Comics.

Po skończeniu ostatniego zdania, ostatniej strony pracy Reynoldsa - pracy literackiej konfrontującej jego styl, gatunek i widownię dla której teoretycznie czuje się w swej powinności pisarza najlepiej, można dojść do skromnego wniosku: nie opłaca się uwzględniać w ocenie książki jej zakończenia, gdyż od początku zawartości wiadomo było jak to wszystko, i to w miarę pozytywnie, luźno, bez kulminacji czy tony wylanych przez fana łez, się zakończy, tym bardziej, że "Miles Morales" to powieść, którą należy rozumieć, jako jednorazowe doświadczenie z tak słynną ikoną czarnoskórej wersji pajęczego herosa z ,,domu pomysłów" świętej pamięci Stana Lee.

Niedługo będzie można powiedzieć, że połowa 2024 roku za nami. Jak na ten moment w kwestii popkultury nie obyło się bez zaskoczeń, a tych zaskoczeń na pewno jeszcze przybędzie. Warto jednak pochylić się nad minionym kalendarium, nad zeszłorocznym zestawieniem licznych wydarzeń i ciekawostek ze świata filmu, serial i gier, czyli tego wszystkiego, co się po prostu działo i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

72 użytkowników ma tytuł Miles Morales Spider-Man na półkach głównych
  • 40
  • 26
  • 6
31 użytkowników ma tytuł Miles Morales Spider-Man na półkach dodatkowych
  • 21
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Jason Reynolds
Jason Reynolds
Jason Reynolds is crazy. About stories. He is a New York Times bestselling author, a National Book Award Honoree, a Kirkus Award winner, a Walter Dean Myers Award winner, an NAACP Image Award Winner, and the recipient of multiple Coretta Scott King honors. His debut novel, When I Was the Greatest, was followed by Boy in the Black Suit and All American Boys (cowritten with Brendan Kiely); As Brave As You; For Every One; Long Way Down; and the Track series.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Spider-Man: Miles Morales - Skrzydła furii Brittney Morris
Spider-Man: Miles Morales - Skrzydła furii
Brittney Morris
Nie oszukujmy się, nie próbujmy temu zaprzeczyć: tak, "Marvel's Spider-Man 2" to bodaj najbardziej oczekiwana adaptująca komiksową rzeczywistość superbohaterów gra video, spośród produkcji wszystkich gatunków zapowiadanych i omawianych w ostatnich miesiącach, i to bez względu o jakim przeznaczeniu na dany rodzaj platformy w przypadku tej gry mówimy. Szczególnie apetyty na ten tytuł wzrastają w zastraszająco ogromnym tempie u tych graczy, którzy zamierzają doświadczać swymi gierkowymi zmysłami, produkcji na konsolę nextgenową PlayStation 5 od Sony. Pojawienie się w przestrzeni gry postaci Venoma, czy możliwość rozgrywki Milesem Moralesem lub Peterem Parkerem na zmianę, a także zaakcentowanie swojej osoby w fabule Kravena Łowcy jako antagonisty naszych herosów, to zaiste: dla prawdziwych geeków tematu coś pięknego! Na kolejny tytuł do immersyjnego ogrywania od Insomniac Games ostrzą ząbki chyba sobie wszyscy. Wszyscy! ,,Grocholicy” na pewno, ale entuzjaści nowych rozwiązań technologicznych w projektowaniu gier video – budowania każdej linijki ich rzeczywistości, najbardziej! Zwiastuny, materiały promocyjne gry, gameplaye, tak zwane ,,wstępne ogrania” danej części tudzież poziomu gry przez recenzentów, wskazują na to, że "Marvel’s Spider-Man 2" nie może się nie udać. Zapowiada się nam jedna z najpiękniejszych gier na konsole nowej generacji w całej ich dotychczasowej historii. Dodatkowo mówi się, że w tym aspekcie debiutujący na światowych rynkach 20 października 2023 roku nowy ,,Spidey” na Ps5 jest w stanie konkurować z "The Last of Us: Part II", a także "TLOU: Part I" w wersji remasterowanej, odświeżonej do wymagań Ps5, czy m.in. z "Horizon: Forbidden West". Co istotne, co będzie na ustach wszystkich nas zainteresowanych, w ,,pajączku" z Peterem Parkerem, Milesem Moralesem i Venomem, na sławetnego nextgena Sony wizualnie pierwsze, ba!, ,,wszystkie skrzypce” będzie grał cały świat przedstawiony – mankamenty, jeśli tu się pojawią rzecz jasna zapewne dostrzeżemy je podczas rozgrywki: przy zmianie ruchu kamery i nagłych jej skokach z perspektywy gracza, np. w zbliżeniach czy oddaleniach, może i nawet delikatnie w manipulacji perspektywą. Cóż, w końcu nic nie jest doskonałe. Jedynie zbliżający się do sztuki perfekcji w kreacji świata przedstawionego gry video – kreacji w ogóle rewolucjonizującej pojęcie gier najnowszej generacji i ewolucję ich środowiska prawie kosmicznie doskonały... będzie "Marvel’s Spider-Man 2". Można marzyć, gdybać, bujać w tysiącach obłoków odnośnie tego, co Ja, Ty, czy każdym z nas komiksowych geeków i graczy chciałby, aby w omawianej adaptacji growej z środowiska Marvel Comics koniecznie się pojawiło - tak, premiera dopiero przed nami! Na pewno niejeden nerd myślał o takich lub temu podobnych rozwiązaniach przy tym tytule: o opcji ,,gra+" – gdy takowa by się pojawiła po przejściu podstawy np. na trudnym poziomie rozgrywki, udostępniłaby graczowi doświadczanie fabuły i całej reszty misji w grze: ,,na dwa pady", gdzie Ty grasz Peterem, a Twój ziombel ogarnia rozgrywkę ,,pająkiem" Milesa lub na odwrót… a może i nawet Venomem!; o opcji pojawienia się w napisach końcowych rozszerzonej sceny z udziałem Wolverine'a, któremu "Insomniac" jak wiemy dedykuje własną grę, a ta ma pojawić się pod koniec przyszłego roku – ostatni kwartał anno domini 2024; o kilku materiałach dodatkowych, DLC z Deadpoolem, którymś z X-menów, czy Avengerem nowej generacji, jak np. z Ms Marvel. Tak, to wszystko to takie marzenie ściętej głowy, a może jednak coś, co z dozą pewnego prawdopodobieństwa się spełni. Cóż, kto wie?! Z jednej strony prędzej złowi się rekina w sieć na złote rybki niżeli ostatecznie doczeka powyższych opcji. Z drugiej jednak, takie jest zadanie graczy: teoretyzowanie przed premierą "Marvel’s Spider-Man 2", to najlepsze co można aktualnie robić – to podsyca radość z samej rozgrywki, na którą się czeka, i która w końcu ,,wtedy a wtedy” nastąpi; to łączy cały fandom, który skupia się wokół postaci ,,pajączka” z świata komiksu, wokół samych narracji superbohaterskich, czy wokół gier video Insomniac Games. W ten sposób jest się częścią czegoś, co jest nie tylko Twoją pasją, ale także pasją globalną; gracz wie, że należy do kolektywu, do czegoś większego – do społeczności, która kocha robić to, co Ty. Kolejnym sposobem, aby umilić sobie czas, który (a to już tylko niecały tydzień!) pozostał do premiery trzeciej już od ,,Insomniaca" gry związanej z Uniwersum Marvela, to sięgnięcie po książkę. Tak, tym razem nie chodzi o klasyczną dla herosów amerykańskiego komiksu właśnie narrację obrazkową, a powieść, których jako form przedstawienia treści tego gatunku i nurtu jest na rynku bardzo mało. Sądzę, że książka z herosem ,,domu pomysłów” Marvela, koniec końców to chyba najlepsze rozwiązanie dla odważnego, niebojącego się wyzwań geeka, który szuka alternatywy dla komiksu, i to komiksu, który tyczy się jednej z najbardziej flagowych, znanych, poważanych przez każdego fana, producenta filmowego, serialowego, pisarza, artysty komiksu postaci: niesamowitego Spider-Mana. To za udziałem ,,pajęczego herosa” po raz pierwszy w dziejach ukazano w prawdziwy, żywy sposób Nowy Jork jako serce i duszę komiksu. Komiksy z tą postacią pokazały jak należy na łamach narracji obrazkowych właśnie, kreować geometrię dużego, typowo amerykańskiego, stanowiącego serce narodu, ba! serce wolności całego świata miasta, w szczególności uwydatniając to jak nasz superbohater ma się po każdej, nawet najwęższej uliczce, tu poruszać, oraz to jak on sam widzi to miasto. To na łamach Nowego Jorku, bogatej historii tej miejscowości, jej struktury i tego, co znaczy dla USA oraz świata, powstały fikcyjne metropolie charakterystyczne dla różnych Uniwersum komiksu superbohaterskiego: Gotham City, Metropolis, Central City etc. A jak widać, w przypadku ,,pajączka” Nowy Jork wciąż jest Nowym Jorkiem i być może samo to coś dla entuzjasty komiksu jednak znaczy, tym bardziej, że ten metropolijny obszar, to ukochane amerykańskie miasto zwane potocznie ,,Big Apple” zawsze bardzo ciekawie prezentowane jest w fikcji literackiej – w różnego rodzaju powieściach z gatunku fantastyczno-naukowego oraz fantasy z różnymi miksami gatunkowymi w tle. I nie ma co zwlekać, nie zwlekajcie i Wy!, pora doświadczyć, o czym lekko wspomniałem powyżej, klasycznej opowieści sci-fi z elementami wątku herosa, osadzonej w Uniwersum Marvela, "Spider-Man: Miles Morales – Skrzydła furii" autorstwa Brittney Morris, książki która jest o tyle idealna dla głębszego wtajemniczenia się w nadchodzącą premierę gry ,,Insomniaca”, że stanowi ona oficjalny prequel do tytułu growego tego Studia z 2020 roku, "Marvel’s Spider-Man: Miles Morales". Nowy Jork to Spider-Man, Spider-Man to Nowy Jork. Ugryziony przez radioaktywnego pająka Peter Parker, to superbohater, a jak wiemy superbohater to esencja komiksu amerykańskiego, czego już nic raczej nie zmieni, nawet jeśli świat w kwestii popkulturowej w jakiś dziwny sposób wywróci się o 180 stopni. To jest wręcz niezmienialny i niezaprzeczalny fakt, którego nic nie ma prawa ruszyć, zresztą wielu historyków komiksu określa Nowy Jork domem całego świata, gdyż w materii komiksu rozgrywa się tu tak wiele istotnych historii, że faktycznie, jest to cały świat stłoczony na jednej wyspie. Z kreacją wydarzeń w ,,Big Apple”, osadzeniem tu postaci Milesa, połączenia wątków swej powieści z tym, co przekazywała nam gra, której jest ona tak naprawdę przeznaczona, autorka poradziła sobie naprawdę nieźle – to właśnie na to, co i jak będzie się realizowało w Nowym Jorku w tej właśnie powieści, w tak ambitnym superbohaterskim projekcie, zwracałem największą uwagę. Tak samo jak nader odważny, choć wewnętrznie wciąż młodzieńczo rozdzierany przez różne sytuacje społeczne i własne prywatne, w tym rozterki związane z brakiem doświadczenia w byciu superbohaterem, Miles Morales, któremu pomaga Peter Parker oraz komputerowy nerd i przyjaciel z Liceum Ganke, porusza się po tej metropolii, tak poruszasz się i ty. Bo jako czytelnik - w przypadku tej książki oczywiście - musisz być odpowiednikiem gracza, który doświadcza gier od Insomniac Games i mieć okazję wczuć się w niniejszym stworzony klimat, atmosferę kreacji miasta, nawet jeśli towarzyszy temu mała ilość stron całej powieści, jak w tym przypadku: jedyne 244 strony. I tą okazję dostajesz. Morris dała nam bardzo sprytnie wykreowaną powieść ze świata ,,growego Spider-Mana”. Plastycznie i płynnie napisana, bez natłoku nie wiadomo jak rozbudowanego i zbędnego słownictwa – w końcu to świat bazujący na komiksie, na jego adaptacji growej również, a tu bardzo dużo opowiada obraz, ruch, efekty graficzne. Nazwijmy to dynamiczna, marvelowska rzeczywistość superbohaterska została nakreślona przez autorkę słowem, ot miarą pisarską, niezwykle barwnie, ale i zwięźle, z dużą porcją mięsistej dynamiki, w której nie brakowało miejsca na emocje związane z tym, co czuje Miles, ale i świat wokół niego – przez ten aspekt, bo książka co istotne pisana jest linią pierwszej osoby, wiemy jak bardzo wygadaną i ,,bogatą” emocjonalnie osobą jest młody Morales. Mało tego, nie samym Moralesem w tej książce człowiek żyje! Nie można zapomnieć o Peterze i jego bohaterskim alter ego oraz Gankim, bliskich Milesa, jego wrogach – to kreacje idące śladem tego, wypisz wymaluj!, co dała nam seria wspomnianych gier oraz technologicznie zaawansowane i nowatorskie filmy animowane od Sony z 2018 i 2023 roku, bazujące na tych tworach. Wracając do kwestii Nowego Jorku i znaczenia tej metropolii dla postaci Milesa i jego alter ego, trzeba podkreślić bardzo dobrą rzecz, którą tu wykonała pani Morris: Nowy Jork został dostosowany do postaci Moralesa, że czytelniczo nie odczuwa się natłoku jego obecności, tego specyficznego wielkomiejskiego hałasu. Metropolia żyje dla Milesa, on dla niej. Jest jej oddany, scalony z Big Apple – tak wyglądać powinna sylwetka współczesnego naturalnego, bez sztucznej pompatyczności, amerykańskiego herosa. Morris uczyniła Nowy Jork ich miastem, miastem superherosów, jego obywatele są ich obywatelami, to oni za nich odpowiadają i czują się z tym obowiązkiem bardzo dobrze. "Skrzydła furii" to nie tylko książka o byciu superbohaterem z klasyczną gadką, że ,,z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”. To przede wszystkim ważna lekcja o byciu sobą, o stawianiu siebie naprzeciw różnych problemów, jak właśnie przypadek Milesa i wielu osób z jego środowiska. Milesa, który miał świadomość, że jest czarnoskóry, a to współcześnie w wielu kulturach i zbiorowościach nosi jeszcze ze sobą jakieś przykrości, a z tym jak wiemy boryka się również nasz rzeczywisty świat. Morales Morris zdawał sobie sprawę, że w byciu herosem ratującym świat przed zagładą chodzi o bycie kimś super zarówno dla siebie, jak i dla kogoś, i to nie przez chwilę, ale przez cały czas, 24 godziny na dobę. Oto słowa autorki tego się tyczące, przelane w myśli Moralesa, zaczerpnięte z powieści: ,,Może nie jestem jeszcze w stu procentach pewny, kim chcę zostać, ale wiem, kim jestem teraz, w tej chwili. Jestem Miles Morales. Spider-Man. I daję z siebie wszystko. Podnoszę się i działam”.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 8 2 lata temu
Srebrne oczy Scott Cawthon
Srebrne oczy
Scott Cawthon Kira Breed-Wrisley
Charlie, dzisiaj 17-letnia dziewczyna wraca do rodzinnego miasteczka, gdzie 10 lat temu w pizzerii jej ojca doszło do morderstwa. Przez lata próbowała zapomnieć o tym wydarzeniu, jednak po przybyciu na miejsce i spotkaniu starych znajomych wspomnienia wracają. Przyjaciele raz jeszcze udają się do pizzerii Freddy Fazbear’s Pizza, gdzie spotykają ukochane kiedyś przez dzieci animatroniki - olbrzymie pluszowe maskotki. Five Nights at Freddy's jest znany głównie z gier, jednak doczekał się książek oraz filmów i chociaż różnią się od siebie fabularnie motyw zostaje ten sam - przerażające, krwiożercze roboty, które dalej cieszą się popularnością. ,,Srebrne Oczy" to 1 część 3 tomowego cyklu i jest to typowa literatura młodzieżowa z wątkami kryminalnymi stawiającym głównie na horror, na której ja bawiłam się zaskakująco dobrze. Postacie napisane przyzwoicie i, pomimo że są to nastolatkowie nie rażą swoją głupotą jak to czasami bywa w tego typu książkach. Nie nudzi, nie dłuży się, a kiedy do akcji wchodzą animatroniki zaczyna się zabawa. Mogę doczepić się tylko do lekko chaotycznego pisania. Czasami nie wiedziałam, skąd dana postać znalazła się w jakimś miejscu, ale można na to przymknąć oko. Jeżeli ktoś zna fabułę z gier nie będzie miał efektu zaskoczenia jednak ja od siebie polecam ją jako po prostu dobrą książkę na letni (lub też jesienny, zimowy, wiosenny jak kto woli) wieczorek. ,,Niektóre sprawy, niektóre wspomnienia powinno się zostawić w spokoju."
raven_and_dog - awatar raven_and_dog
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Plastikowy mag Charlie N. Holmberg
Plastikowy mag
Charlie N. Holmberg
To co może dziwić, to to jak inna jest nasza nowa bohaterka, bardziej dojrzała i zawzięta na spełnianie swoich celów. Tylko czy to wystarczy do tego by przebić poprzednią historię. Kiedy dążysz do marzeń, musisz łapać każdą możliwą okazję. Taka jest właśnie Alvie Brechenmacher, która wyrusza w podróż do Anglii by stać się Politwórcą - specjalistką od magii plastiku. Na domiar tego szczęścia zostaje uczennicą najwybitniejszego maga Mariona Praffa! Wszystko jednak zaczyna się trochę komplikować, bo w jej serce wkrada się pewne uczucie do chłopaka, na domiar dążenie do pomocy pewnej dziewczyny zabiera jej strasznie dużo czasu. Czy w dążeniu do stworzenia czegoś nowego, tylko to stanie jej na drodze? Zaczynają dziać się dziwne rzeczy, i możliwe że jej rozwijająca się kariera legnie w gruzach. To że autor skupia się na przedstawieniu środowiska magii, to coś czego brakowało w poprzednich tomach. Nie tylko do czego służą ich moce, ale zarówno do tego jak bardzo zmieniają oni świat. To moim zdaniem najbardziej buduje i trzyma w pionie całą tą historię. Zdecydowanie tym razem nie skupia się na pokazaniu jakichś romantycznych aspektów, tylko bardziej skupia się na potrzebie pomocy bliźniemu i stworzeniu czegoś nowego. Pokazanie dążenia do niemożliwego, które powoduje że nasi bohaterowie bardzo mocno przeżywają. Nawet bardziej, co powoduje że prawie całkowicie wyłącza ich z życia. Jakby nie istnieli dla niego, tylko dla osiągnięcia tego celu. Nie ma tu jakichś wybitnych zwrotów akcji, ani gdy już do czegoś dochodzi by zostało to bardziej intensywniej przekazane. Natomiast nic nie zostaje bez odpowiedzi. Nasza główna bohaterka Alvie jest całkiem sympatyczna, ale pewnie nie za wielu osobom może się spodobać, gdy będą szukać w niej jakichś romantycznych aspektów. Po prostu nie została do tego stworzona. Jej nauczyciel Praff jest powściągliwy, dobry ale potrafi się zapomnieć w swojej pracy, co bardzo podoba się Alvie bo sama ma takie podejście. Co do postaci drugoplanowych jak rodzeństwo Bennet i Ethel, czarny charakter, który jest jednym z magów, a nawet spotykamy tu Państwo Thane. Pełnią oni bardziej tutaj takie postacie uzupełniające, choć niektórzy mają jakiś celowy wpływ na Alvie. Jednakże tu bardziej fabuła skupia się na relacji mistrz-uczeń. Sam styl jest prosty, w ogóle nie skomplikowany, więc nikt nie będzie miał raczej wrażenia że czytanie idzie mu wolno, ale może czasem mieć kłopot z tym, że wolno tu się wszystko rozwija. Magia i piękno tworzenia, oraz odpowiedzialność którą nosi na sobie każdy mag. Przełamanie stereotypów, jak choćby to że trzeba trzymać się tylko jednej ścieżki. Ukazanie materiału w sposób istotny, niezależnie od jego typu. Nauka poprzez zabawę, ale przede wszystkim dążenie ze względu na pomoc drugiej osobie. Nie jest to może zbyt ambitna, ani wybitna opowieść. To bardziej historia na rozluźnienie, w której dowiadujemy się wielu ciekawych informacji. To właśnie pomysł na ten świat zaskakuję i zachwyca. Lekka i pomysłowa fantastyka, z którą na pewno miło spędzicie czas. A przede wszystkim nie trzeba czytać wcześniejszych tomów, gdyż ta właśnie historia jest osobną powieścią. W niej jest może jedynie jedna sytuacja, którą zrozumieją osoby, które czytały poprzednie części, ale to nie jest wam potrzebne.
Melanie - awatar Melanie
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Star Wars: Wielka Republika: Światło Jedi Charles Soule
Star Wars: Wielka Republika: Światło Jedi
Charles Soule
„Światło Jedi” to bardzo udane otwarcie projektu Wielkiej Republiki i jednocześnie powiew świeżości w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Charles Soule pokazuje galaktykę w okresie jej największego rozkwitu, kiedy Zakon Jedi nie jest jeszcze cieniem dawnej potęgi, lecz działa jako prawdziwa siła pokoju i nadziei. Największym atutem książki jest sposób przedstawienia Jedi. Są różnorodni, mają własne spojrzenia na Moc i nie są jedynie „rycerzami z mieczami świetlnymi”. Autor bardzo ciekawie eksploruje ich indywidualne podejście do Mocy dla jednych jest ona pieśnią, dla innych oceanem czy światłem. To nadaje historii głębi i sprawia, że zakon wydaje się bardziej żywy niż w wielu wcześniejszych opowieściach. Fabuła koncentruje się wokół katastrofy hipernapędowej i jej konsekwencji dla całej galaktyki. Tempo jest dynamiczne, momentami wręcz filmowe szczególnie w scenach ratunkowych i kosmicznych zagrożeń. Soule dobrze buduje napięcie i umiejętnie przeplata wątki wielu bohaterów. Nieco słabszą stroną może być liczba postaci na początku łatwo się pogubić, kto jest kim. Jednak z czasem wszystko się klaruje, a czytelnik zaczyna doceniać szeroką skalę wydarzeń. Na szczególne wyróżnienie zasługują też antagoniści Nihilowie. Nie są typowym „złem dla zasady”, lecz chaotyczną, nieprzewidywalną siłą, która wnosi do świata Star Wars coś nowego i niepokojącego.
TerroR - awatar TerroR
ocenił na 7 12 dni temu
Plagi na diabelskim poletku Ransom Riggs
Plagi na diabelskim poletku
Ransom Riggs
Uwielbiam serię Osobliwego domu i wszystkie jej części, a szczególnie pierwszą, trzecią i czwartą wspominam bardzo dobrze, ale niestety ostatnia książka w pewnych miejscach mnie rozczarowała. A szczególnie zabolało mnie to ze względu na fakt, że całą serię czytało mi się dobrze i rozczarowanie to pojawiło się na jej samym końcu. Stąd książka szósta dostaje dwie gwiazdki mniej. Mianowicie, nie czytało się jej tak szybko i z takim wciągnięciem jak poprzednie. Mniej chciało mi się do niej wracać. Do tego drugi wątek romantyczny Jacoba, tym razem z Noor – no po prostu nie. W tym nie ma ani grama chemii. Czytelnik wie, że między nimi rodzą się uczucia, ale w ogóle tego nie czuć. Ship ten nie dorasta do pięt shipowi Jacoba i Emmy, który uraczył nas wieloma emocjonalnymi scenami. W relację tej dwójki dało się wczuć, chemia między nimi była widoczna i odczuwalna. Tymczasem Jacob i Noor oferowało nam równe "nic", jeśli chodzi o jakiekolwiek emocje. Po prostu sobie byli. No i tyle. W takim zestawieniu nie ma szansy, że ktokolwiek zadowoli się relacją Jacoba i Noor. Nie pasował mi też fakt, że Noor to tak ważna postać fabularnie, bo ponownie, wcale tego nie odczułam. Zakończenie miało w sobie coś ciekawego, jednak te poświęcenie Jacoba dla Noor wzięło się, moim zdaniem, znikąd. Nagle czuje do niej tak wiele i tyle by zrobił, a w ogóle nie zostało pokazane dlaczego i po co. Po prostu. No i niestety to zaburzyło mój pogląd na tę książkę i ogólnie na zakończenie tej serii. Te wielkie i ważne sprawy zostały tylko ubrane w słowa, a nie w emocje. Serię uwielbiam i chętnie przeczytam ją znowu (chyba pominę 5 i 6tą książkę...), ale końcówka trochę mnie rozczarowała. To po prostu już nie "to".
Misiolina - awatar Misiolina
oceniła na 8 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Miles Morales Spider-Man

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miles Morales Spider-Man