Miasteczko Dry Water

Okładka książki Miasteczko Dry Water
Eric S. Nylund Wydawnictwo: literatura piękna
390 str. 6 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
390
Czas czytania
6 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788371509766
Tłumacz:
Piotr Grzegorzewski
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miasteczko Dry Water w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miasteczko Dry Water

Średnia ocen
5,9 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1194
2

Na półkach: ,

Ta książka stanowiła dla mnie niezwykle pozytywne zaskoczenie. Niska cena i niporozny wyglad skrywaly jednak w sobie jedna z najlepszych ksiazek fantastycznych, jakie kiedykolwiek wpadly w moje ręce. Nekromancja, szamanizm, podroz przez czas i proby zmiany swiata tworzą tutaj nizwykle smakowitą mieszankę.
Polecam

Ta książka stanowiła dla mnie niezwykle pozytywne zaskoczenie. Niska cena i niporozny wyglad skrywaly jednak w sobie jedna z najlepszych ksiazek fantastycznych, jakie kiedykolwiek wpadly w moje ręce. Nekromancja, szamanizm, podroz przez czas i proby zmiany swiata tworzą tutaj nizwykle smakowitą mieszankę.
Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56 użytkowników ma tytuł Miasteczko Dry Water na półkach głównych
  • 36
  • 19
  • 1
26 użytkowników ma tytuł Miasteczko Dry Water na półkach dodatkowych
  • 16
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Other Worlds Tom Angleberger, Ray Bradbury, Shannon Hale, D.J. MacHale, Eric S. Nylund, Kenneth Oppel, Rick Riordan, Jon Scieszka, Neal Shusterman, Shaun Tan
Ocena 0,0
Other Worlds Tom Angleberger, Ray Bradbury, Shannon Hale, D.J. MacHale, Eric S. Nylund, Kenneth Oppel, Rick Riordan, Jon Scieszka, Neal Shusterman, Shaun Tan
Okładka książki Halo: Evolutions Tobias S. Buckell, Tessa Cum, Brian Evenson, Jonathan David Goff, Kevin Grace, Robt McLees, Eric S. Nylund, Frank O'Connor, Eric Raab, Karen Traviss, Fred Van Lente, Jeff VanderMeer
Ocena 8,5
Halo: Evolutions Tobias S. Buckell, Tessa Cum, Brian Evenson, Jonathan David Goff, Kevin Grace, Robt McLees, Eric S. Nylund, Frank O'Connor, Eric Raab, Karen Traviss, Fred Van Lente, Jeff VanderMeer

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatnia odzywka Tim Powers
Ostatnia odzywka
Tim Powers
Jest to szalony, okultystyczny thriller pełen erudycji. Arturiańskie legendy, jungowskie archetypy, teoria chaosu, symbolika tarota ukryta w talii pokerowych kart, postacie cytujące z poezji T. S. Eliota. A to tylko pierwsze rozdanie w grze, której areną jest Las Vegas, a stawką życie wieczne. Powieść ta, podobnie jak większość dzieł tego autora, ma charakter literacki w tym sensie, że pełna jest intertekstualnych odniesień do klasyków literatury. Styl pisania Powersa, który łączy poetycką wrażliwość z precyzją słowa, maluje niezapomniane obrazy, które urzekają czytelnika już od pierwszych stron. "Ostatnia odzywka" to historia jednookiego Scotta Crane'a (znanego też jako Smith Strach na Wróble) adoptowanego przez jednego z najlepszych graczy w pokera, jaki kiedykolwiek przemierzał amerykańskie kasyna i turnieje pokerowe na początku XX wieku, niejakiego Ozziego Smitha. Ozzie, przesądny facet, ostrzega Scotta przed graniem w różnych dziwnych sytuacjach, np. nad wodą. Ale syn nie zawsze słucha ojca, zwłaszcza w wieku dwudziestu sześciu lat, więc Crane, zaintrygowany stawkami oferowanymi na łodzi mieszkalnej na jeziorze, postanawia wziąć udział w podejrzanej rozgrywce nazywanej Wniebowzięciem. Choć wydaje mu się, że jest zwycięzcą, minie trochę czasu, zanim odkryje, jak wiele przegrał. Powoli świat Crane'a pęka w szwach, gdy w jego życiu ujawniają się większe siły. Okazuje się, że w pokerze można zagrać o coś więcej niż tylko pieniądze. Jest to w istocie opowieść o kolosalnych, tajemniczych siłach rządzących wszechświatem i sposobach, za pomocą jakich manifestują się one w naszym życiu. Czemu tragedia omija złoczyńcę, a zabiera ojca mającego rodzinę na utrzymaniu? Życie czasem wydaje się być chaotyczne i bezcelowe, ale może istnieją także siły przeznaczenia, działające aktywnie i celowo? Starzy bogowie istniejący poza zwykłym miejskim życiem, których można na różne sposoby ubłagać, czy nawet zmanipulować? Magia otula fabułę i przenika postacie na każdym kroku, ale znajduje się tuż poza wizją zwykłego świata. Jest jednocześnie nieuchwytna i wszechobecna w narracji. Autor wplótł ją w materię swojej powieści w popisowy sposób. Powers, niczym mistrz żonglerki, nieustannie dorzuca nowe elementy i w cudowny sposób utrzymuje je w ruchu. Mamy tu pełen wachlarz niedoskonałych bohaterów i fascynujących antagonistów. Liczne wątki, zaskakująco splatają się w jednym punkcie, tworząc spójną całość pomimo narastającej ekscentryczności. Postacie historyczne, mniej lub bardziej znane, których luki i sprzeczności w biografiach autor wypełnia nadnaturalnymi zjawiskami. Ma on unikalny talent do wynajdywania dziwnych zbiegów okoliczności w prawdziwej historii i reinterpretowania ich za pomocą fantastycznych, ale z natury logicznych wyjaśnień. Nietrudno znaleźć fantastyczne książki z mitologicznymi wątkami. Tima Powersa cenię głównie za to, że regularnie opowiada o najgłębszych wymiarach ludzkiej duszy; zarówno o tragedii grzechu, jak i enigmie zbawienia, o których przecież nie można mówić bezpośrednio, bo nie da się ich opisać słowami. A tym co szczególnie napędza tę konkretną powieść jest przejmująca historia tragedii ojców i synów. Powers posiada mistrzowską umiejętność sprawienia by Scott Crane i jego ojciec wydali się czytelnikowi pełnokrwistymi postaciami, będących jednocześnie pewnymi typami. Ich miłość, strata i upadek, rezonują w sercu czytelnika. Ta ludzka autentyczność równoważy szaleństwo świata, w którym karty tarota mogą cię zabić.
vivec - awatar vivec
ocenił na 9 1 rok temu
Szlak cudów Wojciech Szyda
Szlak cudów
Wojciech Szyda
Trudno zwykle ocenić zbiór opowiadań, gdy każdy z utworów opowiada inną historię, bywa, że w innym stylu czy formie literackiej. W przypadku zbioru autorstwa W. Szydy mamy wprawdzie do czynienia z ok. dwudziestoma tekstami różnej objętości oraz napisanymi przy zastosowaniu bardzo różnych form literackich (oprócz zwyczajnej narracji np. cykl listów, raporty, recenzja, dramat, itp., często występujące naprzemiennie w tym samym opowiadaniu), ale traktujących w głębszej warstwie w zasadzie o dwóch, powracających nieustannie i powiązanych wzajemnie tematach. Pierwszy z nich to religia chrześcijańska oraz jej rola w życiu człowieka i społeczeństwa, drugi to nowoczesna cywilizacja Zachodu jako przyczyna upadku kultury, moralności i ogólnie tradycyjnego, odpowiadającego kondycji człowieka porządku (upadku rozpoczętego, zdaniem Autora, w epoce Oświecenia w XVIII w., o czym wspomina "expressis verbis" w jednym z opowiadań). Autor ma, oczywiście, prawo do wyrażania takich poglądów w swoich utworach, ale powracając obsesyjnie w każdym niemal tekście, motywy te stają się nużące i przewidywalne. Od strony narracyjnej, pomimo wspomnianego wyżej żonglowania formami, fabuły rozwijają się powoli, dużo tam monologów wewnętrznych czy odautorskich rozważań ontologicznych. Próby przyspieszenia akcji i wstawienia fragmentów bardziej dynamicznych, podjęte w kilku opowiadaniach, wypadają mało przekonująco. Wyraźnie widać, iż Autor nie czuje się w takiej konwencji najlepiej, zwykle powraca więc po chwili do powolnego nurtu narracji i wspomnianych wyżej introspekcji. Czyni to lekturę niełatwą w odbiorze, miejscami nużącą. Mnie osobiście niekoniecznie przypadła do gustu, ale każdy może mieć własne zdanie. Na koniec warto podkreślić dobry, więcej niż poprawny oraz bogaty język. Szkoda, że szwankuje trochę korekta redakcyjna.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 6 5 lat temu
Twarz w otchłani Abraham Merritt
Twarz w otchłani
Abraham Merritt
[...] Człowiek przerwał swoją opowieść. Wywrócił oczy. Drżał cały, a ręce i nogi ponownie rozpoczęły swój potworny czołgający ruch. Z jego ust dobywał się szept. Był echem owego szemrania w powietrzu, które usłyszeliśmy tej nocy, kiedy do nas przyszedł. Położyłem mu ręce na oczach. Uspokoił się. – Przeklęte stwory! – rzekł. – Lud z Otchłani! Szeptałem? Tak... ale nie mogą mnie już teraz dostać, nie mogą! 𝗭𝗔𝗦𝗞𝗔𝗞𝗨𝗝Ą𝗖𝗢 𝗪𝗖𝗜Ą𝗚𝗔𝗝Ą𝗖𝗔 𝗢𝗣𝗢𝗪𝗜𝗘ŚĆ 𝗭 𝗚𝗔𝗧𝗨𝗡𝗞𝗨 𝗛𝗢𝗥𝗥𝗢𝗥 𝗦𝗖𝗜𝗔𝗡𝗖𝗘 𝗙𝗜𝗖𝗧𝗜𝗢𝗡 ! Nicholas Graydon, amerykański inżynier górnictwa podczas poszukiwań zaginionego skarbu Inków w Ameryce Południowej spotyka Suarrę, służącą Matki Węża Yu-Atlanchi. Prowadzi ona Graydona do otchłani, gdzie Nimir, Pan Zła, zostaje uwięziony w złotej twarzy. Podczas gdy towarzysze Graydona zostają przemienieni przez twarz w złote kulki z powodu ich chciwości, zostaje on uratowany przez Suarrę i Matkę Węża, z którymi dołącza do walki z Nimirem. Podobała mi się ta historia "pulp fiction" z elementami fantastyki spekulatywnej. Widzą też podobieństwo do twórczości jednego z moich ulubionych pisarzy H.P. Lovecraft i jego stworzył jako ghostwriter, zatytułowaną "The Mound" / „Kopiec ”. Wysłuchana w formie audiobooka oraz przeczytana w oryginale, również audio i tekst w polskim tłumaczeniu. 𝐏𝐎𝐋𝐄𝐂𝐀𝐌 𝐓𝐘𝐌, 𝐊𝐓𝐎́𝐑𝐙𝐘 𝐎𝐃𝐍𝐀𝐉𝐃𝐔𝐉Ą 𝐒𝐈Ę 𝐖 𝐇𝐈𝐒𝐓𝐎𝐑𝐈𝐀𝐂𝐇 "𝐖𝐄𝐈𝐑𝐃 𝐅𝐈𝐂𝐓𝐈𝐎𝐍". 𝐓𝐀 𝐏𝐎𝐖𝐈𝐍𝐍𝐀 𝐒𝐈Ę 𝐖𝐀𝐌 𝐒𝐏𝐎𝐃𝐎𝐁𝐀Ć ! ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : "The Face in the Abyss" w polskim tłumaczeniu "Twarz w otchłani", to powieść fantasy autorstwa amerykańskiego pisarza A. Merritta . Składa się z noweli o tym samym tytule i jej kontynuacji, „The Snake Mother”. Po raz pierwszy została opublikowana w pełnej formie w 1931 roku przez Horace'a Liverighta . Nowela „The Face in the Abyss” pierwotnie ukazała się w magazynie Argosy All-Story Weekly w numerze z 8 września 1923 roku. „The Snake Mother” pierwotnie była publikowana w siedmiu częściach w Argosy, począwszy od numeru z 25 października 1930 roku. ODNIESIENIA : Levi, Peter (August 2007). ""They Have Conquered Dream": A. Merritt's "The Face in the Abyss" and H. P. Lovecraft's "The Mound"". Lovecraft Annual (1): 91–93. informacje z internetu, australijska strona z tekstem oraz wiki
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na 8 1 rok temu
NeoAddix Jon Courtenay Grimwood
NeoAddix
Jon Courtenay Grimwood
Książka, w której jest chyba wszystko. Mroczny Paryż przyszłości rządzony na spółkę przez megakorporacje, megakościół i wskrzeszony ród Bonapartów. Są gangsterzy, hackerzy i yakuza, wampiry i zbuntowana sztuczna inteligencja. A to wszystko okraszone technologią, upadkiem moralności i narkotykami. I to nie koniec! Autor stworzył świat z tyloma różnymi wątkami, tyloma smaczkami i motywami, a jednocześnie tak jednolity i spójny. Działający ekosystem upadku i bezprawia. Doprawdy cyberpunk jakich mało. Trzeba jednak przyznać, że fabuła jest tylko dobra. Pełno w niej przeskoków w czasie i nieciągłości różnego typu. Niektóre z nich mogę całkowicie zrozumieć. Postać budzi się bez pamięci parę lat później w zupełnie innej części świata. Ona nie wie jak, my nie wiemy jak, trudno. Ale nagłe, praktycznie nie wyjaśnione pojawienie się tuż przed kulminacją książki kluczowej postaci jest dla mnie błędem kardynalnym (o którym, o dziwo, nadal nie mogę przestać myśleć). Są też sceny niesmaczne, jednak nie bezsensowne. Tak, jest seks i odwołania do pedofilii. Tak, jest wyrywanie (dosłownie) płodu z ciała nieletniej matki. Jednak nie odebrałem ich jako zbyt długie, nie poczułem tego jako fetysz autora. Były to bardziej oznaki okrucieństwa niektórych postaci i zepsucia świata pozbawionego moralności. Trzeba też przyznać, że podobała mi się większość postaci. Żadna nie wydawała się dwuwymiarowa. Czy przeczytałbym tę książkę ponownie? Tak szczerze to raczej nie. Fabuła nie jest na tyle dobra żeby do niej wracać. Jednak jakbym robił coś w podobnej konwencji: pracę literacką, kampanie RPG i tp; z pewnością miałbym to dzieło w pamięci.
Sad_of_sky - awatar Sad_of_sky
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Mesjasz formatuje dysk Henry Lion Oldi
Mesjasz formatuje dysk
Henry Lion Oldi
„Zaczyna odwaga, decyduje siła Rozstrzyga duch. Z nauk mistrzów”[1] Jak umierają mnisi? Czasem znajduję wątek, postać czy wydarzenie, które w jakimś sensie staje się dla mnie najważniejsze w całej powieści. Najczęściej przewija się TO na kartach całej książki i, moim zdaniem, nie było zamierzeniem autora (autorów), aby stało się najważniejszą częścią ich dzieła. Cóż, jako czytelnik mam prawo czytać i rozumieć książki po swojemu. Jak umierają mnisi? To najważniejsze, moim zdaniem, pytanie w powieści „Mesjasz formatuje dysk”, a odpowiedź, którą dają autorzy, jest ze wszech miar zadowalająca. A teraz słów kilka informacji, o czym mówi owa książka: W Podniebnej Krainie od dłuższego czasu źle się dzieje. Martwi wstają z grobów, zaś na żyjących pada cień choroby zwanej „Szaleństwem Buddy”. Prawo Karmy nie działa właściwie i coraz częściej zdarza się, że w jednym ciele znajduje się wiele dusz, a ludzie robią rzeczy, których nikt nigdy by się po nich spodziewał. Spokojna i przyjazna Ósma cioteczka na przykład z zadziwiającą łatwością pokonuje straże prześwietnego Zhou-Wanga i dostaje się w jego pobliże, bynajmniej nie w przyjaznych zamiarach. Dziwne zachowanie, nieprawdaż? Tą akurat sprawą zająć musi się sędzia Bao, zwany Smoczą Pięścią. Pomogą mu pewien taos, pewien szpieg i pewien niepozorny chłopiec, którego ciało mieści dwie bardzo różniące się od siebie dusze. Noszący miano podpory Nieustraszoności sędzia wie, że wszystkie niewytłumaczalne zjawiska w Podniebnej Krainie są ze sobą połączone. Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi i prowadzi go nawet do Piekła Fengdau, gdzie, jak się okazuje, także źle się dzieje. Jednak koniec końców wszystkie tropy wiodą do klasztoru Shaolin, w którym mnisi-wojownicy starają się osiągnąć Oświecenie. „Mesjasz formatuje dysk” jest powieścią zakręconą. Bardzo zakręconą. Może wspomnę, że na chwilę przeniesiemy się nawet do teraźniejszości, zobaczymy czterech jeźdźców apokalipsy czy Piołuna, a w piekle dusze gotowe są katować siebie nawzajem, byleby kara w ogóle się odbyła. Na dodatek to bardzo „wschodnia” opowieść, co dla czytelników w naszym kraju, przyzwyczajonych do zupełnie innej fantastyki, może stanowić pewne wyzwanie. Tak było w moim przypadku. Inne wierzenia, inne tradycje, inne zachowania, inni ludzie. A jednak, kiedy już złapiemy właściwy rytm, czyta się to wszystko bardzo dobrze. Nie ukrywam, że lubię prozę ukraińskiego duetu ukrywającego się pod pseudonimem Henry Lion Oldi. Lubię i bardzo cenię, między innymi za opisy, które i w tej pozycji nie zawodzą. Autorzy bardzo dobrze je dawkują. Solidne, obszerne fragmenty przeplatają się z krótkimi, pozostawiającymi lekki niedosyt, lecz mającymi wielką moc oddziaływania scenami. Dobrym przykładem są opisy walk (w końcu główną rolę odgrywają tu mnisi-wojownicy!) albo szkolenia, jakie przechodzą przyszli mnisi: dużo o zwykłym dniu kandydata do ogolenia głowy, a później krótko i dosadnie o końcowym „egzaminie”. Zresztą oddam głos pisarzom: „Powtórzył ze zręcznością prawdziwego mistrza, zakończywszy śmiercionośne uderzenie orlich szponów w powietrzu – i wydało się, że mrok stęknął z bólu”[2]. Proste słowa, prawda? Ale scena, jaka staje przed oczami przy czytaniu tego jednego zdania… Istota tkwi w przygotowaniu wszystkiego z myślą o jednym konkretnym momencie, budowaniu napięcia, wciąganiu w sytuację, aż w wyobraźni niemalże słyszy się odgłos, z jakim mrok przyjmuje cios… Trudno mi to opisać w kilku słowach... Zresztą, jeśli chodzi o słowa, znów zacytuję: „Prawda zaś tkwi tylko w milczeniu, ponieważ słowa… To tylko słowa. Kule, którymi się wspiera chromy duch”[3]. W ogóle dużo jest w „Mesjaszu...” głębszych przemyśleń. O człowieku, duszy, prawdzie, oświeceniu. A wszystko z perspektywy ludzi Wschodu. To ciekawi. Sporo jest także nawiązań do chińskiej tradycji i historii. I dużo akcji. Przez cały czas dużo się dzieje, Oldi nie pozwala nam się nudzić. Na ponad czterystu stronach drobnym drukiem znajduje się naprawdę niewiele fragmentów powodujących lekkie znużenie (jednak niestety są). Piszę to z bólem serca, ale całość jest, powiedzmy, o pół tonu za bardzo zakręcona. Konkretnie główny wątek taki jest. Fantazji autorom nie można odmówić. Ani umiejętności wciągnięcia w swój świat. Mimo wielu niewiarygodnych pomysłów czułem się bardzo naturalnie podczas lektury. Tak jak bohaterowie powieści, przyjmowałem wszystko (no, prawie wszystko) bez mrugnięcia okiem. Martwi wstają z grobów? Zaraz coś na to zaradzimy. Trzeba udać się do piekła i porozmawiać z jego władcą? Prowadź, dostojny taosie! Nic nie jest w stanie zdziwić czy wyprowadzić z równowagi bohaterów powieści, a oni sami są skonstruowani bardzo starannie i naprawdę trudno się z nimi nie zżyć, nie kibicować im. Nawet tym teoretycznie złym. Ocena dla mnie jest jasna i jak najbardziej zasłużona, jednak nieco boję się polecić komukolwiek tę pozycję. Obawiam się, że trzeba mieć specyficzny gust, żeby polubić prozę Oldiego w takim wydaniu. Cóż, ja jak zwykle jestem zachwycony tym, co mają do zaoferowania. Jeszcze słów kilka o polskim wydaniu: zbyt wiele literówek i drobnych błędów. I nie starajcie się nie oceniać książki po okładce. W tym akurat przypadku oddaje ona wydarzenia, o jakich przeczytamy, ale jest, delikatnie mówiąc, tandetna. 9/10 „Drapieżnik jest silny i agresywny z natury, dlatego okazuje mniej okrucieństwa w ferworze walki. Drapieżniki mają wspaniały oręż, ale też nie mniej potężną uzdę – nie przegryza się gardła pokonanemu konkurentowi i nie goni przegranego brata, by mu jeszcze dołożyć; drapieżnikowi wystarcza demonstracja siły. Słaby jest od samego początku słabeuszem i dlatego jest okrutny do granic histerii; słaby musi okazywać się nieustannie! Rozum dał słabemu człowiekowi siłę drapieżnika, ale słabeusz nigdy nie miał powstrzymującej okrucieństwo uzdeczki drapieżcy”[4]. „Tylko wtedy gdy możesz zabić, zaczynasz pojmować, iż można nie zabijać. Najbardziej niebezpieczne stworzenie na świecie – to tchórz-słabeusz, który znalazł się na pozycji zwycięzcy”[5]. „Jeden trup od miliona trupów różni się tylko wielkością liczb i terminami pracy”[6]. malynosorozec.blogspot.com --- [1] Henry Lion Oldi, „Mesjasz formatuje dysk”, przeł. Andrzej Sawicki, wyd. Solaris, 2004, s. 218. [2] Tamże, s. 429. [3] Tamże, s. 198. [4] Tamże, s. 410. [5] Tamże, s. 414. [6] Tamże, s. 398.
malynosorozec - awatar malynosorozec
ocenił na 9 10 lat temu

Cytaty z książki Miasteczko Dry Water

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miasteczko Dry Water