Lisy w winnicy. Tom 1

Okładka książki Lisy w winnicy. Tom 1
Lion Feuchtwanger Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy powieść historyczna
597 str. 9 godz. 57 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Füchse im Weinberg
Data wydania:
1963-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1963-01-01
Liczba stron:
597
Czas czytania
9 godz. 57 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Włodzimierz Lewik, Jacek Frühling
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lisy w winnicy. Tom 1 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lisy w winnicy. Tom 1

Średnia ocen
7,4 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
461
251

Na półkach:

W książce poruszona jest sprawa walki o niepodległość Stanów Zjednoczonych w Ameryce. Bohaterowie powieści to postacie historyczne, m.in. francuska para królewska, Ludwik XVI i Maria Antonina, jak również jeden z założycieli Stanów Zjednoczonych, Benjamin Franklin, nazywany przez elity francuskie - buntownikiem.
W powieści jest ukazane zetknięcie dwóch światów, Francji z władcą absolutnym i republikańskiej Ameryki, oraz powstanie sojuszu tych dwóch tak różnych krajów.
Powieściopisarz porusza kwestię pomocy udzielanej przez obywateli francuskich dla rewolucji w Ameryce, poprzez przesyłanie broni, czy pomoc w transporcie żołnierzy na ląd amerykański.
Poruszył mnie brak wdzięczności przedstawicieli amerykańskich wobec pana Beaumarchais , który był zaangażowany ideowo w walkę Amerykanów o niepodległość, i był duży jego wkład w poparcie tej sprawy.
W powieści przedstawiono powstające państwo, Stany Zjednoczone, proszące Francję o pomoc i sojusz, obecnie natomiast mamy potężne Stany Zjednoczone, i teraz to państwo udziela pomocy w obecnej wojnie.

W książce poruszona jest sprawa walki o niepodległość Stanów Zjednoczonych w Ameryce. Bohaterowie powieści to postacie historyczne, m.in. francuska para królewska, Ludwik XVI i Maria Antonina, jak również jeden z założycieli Stanów Zjednoczonych, Benjamin Franklin, nazywany przez elity francuskie - buntownikiem.
W powieści jest ukazane zetknięcie dwóch światów, Francji z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

224 użytkowników ma tytuł Lisy w winnicy. Tom 1 na półkach głównych
  • 138
  • 86
91 użytkowników ma tytuł Lisy w winnicy. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 64
  • 7
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Lisy w winnicy. Tom 1

Inne książki autora

Lion Feuchtwanger
Lion Feuchtwanger
Niemiecki pisarz żydowskiego pochodzenia, autor powieści historycznych oraz popularnych powieści biograficzno-historycznych, a także dramatów, które stały się inspiracją dla twórczości Bertolta Brechta. Był krytykiem literackim w czasopiśmie „Schaubühne”. W latach 1908–1909 wydawał gazetę „Der Spiegel”. Od 1927 mieszkał w Berlinie, aby w 1933 przenieść się do Sanary-sur-Mer, skąd wyjechał do Stanów Zjednoczonych w 1940. Od 1936 do 1937 był współwydawcą pisma emigracyjnego „Das Wort” ukazującego się w Moskwie. Na motywach powieści Żyd Süß powstał – niezgodny z wymową utworu – nazistowski film propagandowy o tym samym tytule w reżyserii Veita Harlana.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kenilworth Walter Scott
Kenilworth
Walter Scott
Pewnego razu na wyspach brytyjskich…. Hura! Jestem the best, znaczy się po polsku „jestem debeściara” czyli najlepsza. Oczywiście w swoim mniemaniu, po dokonaniu czynu czytelniczego, który jeszcze niedawno przekraczał moje możliwości! Przeczytałam książkę Waltera Scotta! No, tego angielsko - szkockiego pisarza z pierwszej połowy XIX wieku. A ten pisał dużo i namiętnie. Nie, nie, naszego Kraszewskiego nie przebił. Ale każda książka Scotta, która trafiała w moje ręce, swoje ważyła. Nie dość, że treści było dużo, czcionka mała, to jeszcze papier tzw. klasy V czyli gruby. Słowem, twórczość Szkota bliska mi nie była. Jednak w końcu udało się. Przebrnęłam przez „Kenilworth”, powieść uznawaną za jedną z najlepszych, jak głoszą recenzje. Tytułowe Kenilworth to miasto w Anglii, w hrabstwie Warwickshire, leżące 7 km na północ od miasta Warwick i 136 km na północny zachód od Londynu. W 2001 liczyło 22 582 mieszkańców. Znaczy się taka sobie mieścina. Jest w niej jednak Zamek Kenilworth datowany na X wiek, przebudowany w XIII w. Stał się popularny właśnie dzięki opowieści Waltera. Wiemy zatem, gdzie udamy się w historyczną wycieczkę. Kogo na niej spotkamy? Postacie historyczne oczywiście. Akcja rozgrywa się za czasów panowania Elżbiety I 1558 – 1603. Oczywiście Ela jest, chociaż nie tworzy postaci pierwszoplanowej w konstrukcji powieści, bo w Anglii oczywiście panuje jako królowa – dziewica. Kolejną ważną postacią jest Robert Dudley, hrabia Earl Leicester, rezydujący w naszym Kenilworth, przynajmniej w powieści. Jest też hrabia Sussex i kilka jeszcze innych postaci, które zapewne mają historyczny rodowód. Chcecie, przeczytajcie, poszukajcie. Historia oczywiście jest jednym wielkim romansem. Mamy tajemnicę, mamy zbrodnię, może nawet nie jedną, mamy nieszczęścia i opis rządów królowej. Właśnie, opisy…. Tych nie brakuje w książkach historycznych. Każdy pisarz tzw. historyczny stara się przekazać w swych opowieściach nie tylko własną wizję wydarzeń zwanych historycznymi, ale również próbuje oddać koloryt epoki. Tak więc brniemy przez opisy sukien, komnat, balów czy nawet umaszczenia koni. Czasami oczywiście opisy omijamy, zwłaszcza jak jesteśmy uczniami i książka jest lekturą obowiązkową. Ze mną bywało różnie. Czasami opisy czytałam, czasami przelatywałam swym słabnącym wzrokiem, tłumacząc, że to tak w imię ochrony owego wzroku. W każdym razie Scott nie odbiega niczym od naszego Sienkiewicza czy nawet Kraszewskiego. Czytanie „Kenilworth” nie uważam jednak za czas stracony. Podczas dyskusji o literaturze pochwaliłam się oczywiście swym wyczynem i…. Okazało się, że twórczość Szkota o losach Anglii jest już praktycznie nieznana. Ktoś tam coś słyszał, ale nie czytał. W każdym razie ja dołączyłam do tego grona, które czytało i wie. I dobrze mi z tym!
gks - awatar gks
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Żywoty pań swawolnych Pierre de Bourdeille Brantôme
Żywoty pań swawolnych
Pierre de Bourdeille Brantôme
Pierwszy raz czytałem z wypiekami na twarzy pod koniec podstawówki. Znalazłem na półce w domu. Książka była ukryta. Dlaczego? No bo to jest rodzaj opowieści pornograficznych nie z tej epoki. Pan Brantôme lubił powtarzać co zasłyszał. A wysłuchał setek anegdot, które spisał. Ciekawe jest spojrzenie na dawne czasy dzisiejszym okiem. Ale chyba jeszcze ciekawsze przyglądanie się niezdarności autora, który wyraźnie nie miał wystarczającej wiedzy, by rozumieć to co pisze. Za dziwne upodobanie uważał na przykład pana, który lubił być biczowany przed dopuszczeniem do panny. Dziś wiemy, że opisywał masochistę. Brantôme nie znał takiego terminu, takiej klasyfikacji preferencji seksualnych. Oddzielny i ciekawy jest wątek metod uwodzenia i sortowania osób uwodzonych – o wzroku w miłości, o słowach w miłości, czy warto podrywać panny (uważał, że nie, bo traci się dużo czasu i energii a skutek wciąż niepewny), o uwodzeniu mężatek (warto, ale jest to niebezpieczne, bo może trafić się zazdrosny mąż ze szpadą u boku i trzeba wiać oknem), o miłości wdów (to jest miód – połączenie doświadczenia, chęci na baraszkowanie, rozbuchanej chuci z bezpieczeństwem no bo wdówka jest swobodna w swych wyborach i nie przyprawia nikomu rogów). W sumie, dla szukających pikantności pod pretekstem czytania dzieła historycznie wartościowego lektura jak znalazł.
saa-saa- - awatar saa-saa-
ocenił na 6 3 lata temu
Pod słońcem szatana Georges Bernanos
Pod słońcem szatana
Georges Bernanos
Żywot świętego. Cóż przeciętny gorliwy katolik sobie wyobraża pod takim hasłem...? Niewątpliwie w głowie pojawia mu się obraz chodzącej doskonałości, natchnionej mocą Bożą i przepełnioną Duchem Świętym, nieomylnie kroczącą ścieżką wskazaną przez Boga. Zatopionej w ufności w swojej wierze nie ma w takiej głowie miejsca na wątpliwości bądź wahania. Jedną nogą nieomal stojąc już w niebie, z Bożą pomocą zdolni do czynienia cudów w imię Ojca, starczy że pomodlą się żarliwie - a żaru to akurat w ich duszach nie brakuje, buzuje wręcz w nich. O żadnych grzechach rzecz jasna nie może być mowy, a wszelkiego rodzaju pomioty czeluści piekielnych tylko bezradnie wyją, pozbawieni diabelskiej mocy wobec ich obecności. Georges Bernanos, pisarz katolicki, poddaje ów dziecięco naiwny obraz próbie i w swojej powieści usiłuje odmalować własne wyobrażenie o wewnętrznych rozterkach człowieka naznaczonego osobiście przez Chrześcijańskiego Boga do czynienia dobra i szerzenia Jego misji na Ziemi. W jego obrazie człowiek, ciemny i słaby, musi walczyć w tytanicznych zmaganiach przeciwko panującemu w umyśle zamętowi wątpliwości i rozterek, gorących pytań kierowanych do milczącego Boga. Prawdziwa gorąca wiara to walka, to nieustanne stawianie czoła chaosowi myśl, pytań i przekonań, to wręcz popadanie w powolne szaleństwo, szaleństwo religijnego uniesienia. A jakby nie dość było własnych rozterek, to jest jeszcze sam spersonalizowany Szatan, który nie jest jedynie niemym podszeptem, głosikiem w głowie, zwodzącym na manowce, lecz osobiście idzie wypróbować bohatera. Jemu szkoda czasu by pracowicie harować nad przeciętnym człowiekiem, który i bez jego wysiłku ulega rozmaitym grzechom, ale świętych, o tych to on nienawidzi, na nich skupia swą uwagę i im wypowiada otwartą wojnę. Ów piekielny towarzysz zetrze się wprost z bohaterem w godzinei próby, a wówczas odepchnięty i tak nie da za wygraną i niezmordowanie będzie dalej podążał w cieniu strudzonego człowieka. Ciekawym aspektem jest tu skupieniu się na słabości takiegoż świętego, na jego porażkach, a nie sukcesach. Wielka wiara księdza Donissana okupiona jest rozlicznym cierpieniem. Nawet zaś gdy nagrodzony zostanie szczególną łaską i zdolnością zaglądania w głąb dusz ludzkich (czym rzekomo dysponował jego odpowiednik jakim jest francuski święty Jan Maria Vianney, patron proboszczów), to nie wystarcza to, by uratować ludzi, nawet tu możliwe są do popełnienia błędy i niedopatrzenia, może człowiekowi zabrać sił i zdolności by wydobyć człowieka utopionego już po sam czub głowy w bagnie jego grzechów. Nad wszystkim zaś unosi się duch udręki i osamotnienia. W końcówce można wręcz doznać wrażenia, że ów słynny święty został u kresu swego żywota pokonany, ciało osłabło, duch się zachwiał, a Zły jak się czaił w pełni sił, tak dalej się czai - i szczerzy szyderczo zęby. Technicznie rzecz biorąc mamy tu do czynienia z bogato zobrazowanym wewnętrznym tumultem psychicznym bohaterów, trawionych wątpliwościami. Należy pochwalić autora za jego umiejętności portretowania złożonej psychiki bohaterów, choć momentami narracja może się zdawać nieco trudna w czytaniu, a opisy nadto patetyczne. Jest tu też nieco mistyki, bo o ile samo spotkanie z Szatanem (swoją drogą, scena literacko przednia i mocno udana) można by jeszcze zrzucić na karb szaleństwa bohatera (sam bowiem bohater w pewnej chwili nie jest pewny, czy dowierza ciągle swoim zmysłom) to objawiania zaglądania w głąb duszy trudno racjonalnie wyjaśnić. A szkoda, bo jakby trzymać się uparcie realizmu i pozostawić miejsce na wątpliwości na ile te uniesienia religijne faktycznie wynika z obecności sił nadprzyrodzonych, a na ile mogą być po prostu oznaką obłędu, mogłaby z tego wyjść ciekawa próba pytania o istnienie Boga w ogóle; a tak mamy stanowisko zdecydowanie katolickie, w której moce nadprzyrodzone przyjmowane są jako dogmat. Całość niestety słabnie w finale. O ile początek (historię Muszeczki) jak i samą młodość księdza Donissana czytało się z zainteresowaniem (z mocno trzymającą kulminacyjną sceną kuszenia na wiejskiej drodze), to ostatni rozdział o starości księdza już miałem ochotę kartkować. Tym niemniej - 7/10 na zachętę.
Tartaruga - awatar Tartaruga
oceniła na 7 4 lata temu
Bunt aniołów Anatole France
Bunt aniołów
Anatole France
Anioł bez świętości Czytało się trudno. Dużo refleksji filozoficznych. Dużo myśli tak różnych, że można się pogubić. Wiele postaw ludzkich? anielskich?, że trudno każdą zrozumieć. Według mnie „Bunt Aniołów” Anatola France, to książka znakomita. Pogranicze fantastyki, religii, filozofii i człowieczeństwa. Chociaż właściwie granicy żadnej nie ma. Wszystko zlewa się w całość, kompletną, całkowitą i logiczną. Anioł często bywa tematem powieści, wierszy i filmów. A taki, który opuszcza sfery niebiańskie i materializuje się w świecie ludzi, z reguły bywa nieszczęśliwy. A może opuszcza je, gdyż „tam” jest nieszczęśliwy? Może szczęście odnajduje dopiero tu, wśród ludzi? Kim jest Anioł Stróż? Czy rzeczywiście stoi obok nas i pilnuje by nie stała się nam krzywda? To dlaczego się nam źle dzieje? A jeśli nas opuszcza, bo nie widzi sensu dalszej opieki nad człowiekiem, który i tak robi, co chce? A co się stanie, jeśli anioł posiądzie ludzką wiedzę? Przeczyta masę książek. Zapozna się z wynalazkami. Dowie się o istnieniu innych planet. Czy zechce jeszcze kiedykolwiek wrócić do niebios? A może właśnie poprzez uzyskanie człowieczeństwa poczuje się wreszcie spełniony? Te i inne pytania cisną się do umysłu czytelnika. Nie sposób na nie odpowiedzieć. Nie potrafią na nie odpowiedzieć bohaterowie książki o tytule wiele mówiącym. Jak będzie wyglądał bunt aniołów, do którego przygotowują się istoty uznawane za cudowne? Kolejne pytanie. France stara się jak najmocniej wejść w „duszę” anioła. Jego narrator obserwuje uważnie postępowanie każdego z bohaterów. Każdy jest inny. W świecie anielskim każdy ma swój charakter, który dojrzewa w momencie przybycia na ziemię lub opuszczenia człowieka, w przypadku Aniołów Stróżów i podjęcia decyzji o buncie przeciwko Bogu. A może książka jest metaforą? Taką jedną, dużą przenośnią? Czytając recenzje na jej temat zauważyłam, iż ich autorzy różnie interpretują przedstawione w niej zagadnienia. Część skupia się na elementach religii chrześcijańskiej i ostremu jej potraktowaniu przez autora – narratora. Inni wskazują na Stary Testament i twierdzą, że ktoś kto przespał lekcje religii, gdy była o tym mowa, filozofii zawartej w książce nie zrozumie. Są tacy, co zatrzymują się na specyficznym humorze, którego ja nie zauważyłam. A może Anatol France to wizjoner – katastrofista? Wszak książka powstała w 1914 roku, roku wybuchu I wojny światowej? Cóż, duża ilość pytań w związku z powieścią niech będzie zachętą do przeczytania. Być może nasuną się kolejne, być może kolejnemu czytelnikowi uda się odpowiedzieć na pytania zadane przeze mnie. Ale na koniec refleksja. Jedna z ostatnich w utworze. Gorzka… Oto cytat, który zapamiętałam bez konieczności wcześniejszego zapisywania... „ Wojna rodzi wojnę, a zwycięstwo klęskę. Pokonany Bóg staje się Szatanem. Zwycięski szatan staje się Bogiem.”
gks - awatar gks
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Psie lata Günter Grass
Psie lata
Günter Grass
Gdyby nie Wyzwanie i konieczność przeczytania książki dziejącej się w Gdańsku, książka dalej stałaby na mojej półce. Nie jest to łatwa i przyjemna lektura, dla mnie stanowiła wyzwanie. Styl autora zawiły, z jednej strony szczegółowy, z drugiej oniryczny i bajkowy, który miesza się nawzajem. Do pewnych scen autor wraca, powtarza, można to potraktować, jako pewnego rodzaju refreny, który powracają. Może o wiele ciekawsza jest to lektura dla osób znających te tereny. Kiedy autor wymienia wszystkie stacje kolejowe, które mijają bohaterowie, jadąc do gimnazjum, a później wymienia wszystkie ulice, którymi idą, to dla mnie jest to wiedza zbędna i nużąca. Takich opisów jest sporo. Książka podzielona jest na trzy części, każda pisana w innej formie. Pierwsza część jest najbardziej oniryczna i bajkowa, opowiada o dzieciństwie naszych bohaterów: Waltera Materny i Eduarda Amsela na Żuławach. Druga część dzieje się już w Wolnym Miście Gdańsk i obejmuje okres miej więcej od końca I wojny światowej, przez cały okres hitleryzmu, aż do końca wojny. Ta część jest napisana w formie listów Harrego, syna stolarza do swojej kuzynki mieszkającej razem z nim. Opisuje ich wspólną młodość i wkraczanie w wiek dorosły w okresie budzenia się hitleryzmu, a później rządy Hitlera i wybuch wojny. Występują też bohaterowie pierwszej części. Ważną częścią jest opowieść o psie stolarza, którego szczeniak zostaje podarowany Hitlerowi. Ostatnia część jest opowieścią Materny i dzieje się już po zakończeniu wojny. Materna po wyjściu z niewoli alianckiej przemierza całe Niemcy, poszukując osób, które według niego go skrzywdziły. Odnajduje te osoby i w dość ciekawy sposób dokonuje zemsty. W czasie tej wędrówki spotyka bohaterów z poprzednich części. Spotyka między innymi swojego ojce, młynarza Maternę, który co prawda mieszka w młynie, ale zajmuje się czymś innym. Spotyka też swojego przyjaciela z lat dziecinnych, Eduarda Amsela, który teraz jest Złotą Buźką. Pojawia się też pies,, który jest prawdopodobnie psem podarowanym Hitlerowi. Autor przy okazji tej wędrówki Materny opisuje powojenne Niemcy. Książka była jednak warta przeczytania, gdyż możemy poznać prawdziwe oblicze Wolnego Miasta Gdańska, które z wolnością miało mało wspólnego. Gdańsk był miastem niemiecki, gdzie Polacy byli mieszkańcami drugiej kategorii, a po wybuchu wojny większość z nich trafiła do obozu koncentracyjnego Stutthof i zostali wymordowani. Autor opisuje nagonki na Polaków, a później stertę białych kości na terenie obozu. Przedstawia też, jaką miłością mieszkańcy darzyli Hitlera, popierali go i cieszyli się, że wreszcie zaatakował Polskę. Dlatego dziwi mnie bardzo nawiązywanie przez władze Gdańska do Wolnego Miasta Gdańska. Ostatnio dowiedziałam się, że w Niemczech nadal funkcjonuje Rada Wolnego Miasta Gdańsk, do której wybierani są potomkowie niemieckich mieszkańców Gdańska. Uważają, że Gdańsk jest pod czasowym zarządem Polski. Przy tej Radzie powstało też Towarzystwo Kulturalne, które ostatnio było przyjaźnie witane w Gdańsku. Warto więc przeczytać, żeby zobaczyć prawdziwe oblicze Wolnego Miasta Gdańsk
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na 7 4 miesiące temu

Cytaty z książki Lisy w winnicy. Tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lisy w winnicy. Tom 1