rozwiń zwiń

Listy przyniosły śmierć

Okładka książki Listy przyniosły śmierć
Kazimierz Kłoś Wydawnictwo: Wydawnictwo CM Cykl: Najlepsze kryminały PRL/ Lata 60. (tom 4) Seria: Najlepsze kryminały PRL kryminał, sensacja, thriller
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Najlepsze kryminały PRL/ Lata 60. (tom 4)
Seria:
Najlepsze kryminały PRL
Data wydania:
2018-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365499967
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Listy przyniosły śmierć w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Listy przyniosły śmierć

Średnia ocen
6,4 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3681
718

Na półkach: ,

Doktor Jan Bieżany rozpoczyna urlop zdrowotny od pieszej wędrówki do miasteczka, które mapa Polski pomija milczeniem. Pierwszą osobą, którą spotyka jest Marta Tralla, młoda i – a jakże – piękna kobieta, która akurat wymaga pomocy, ponieważ skręciła nogę. Bieżanowi kobieta obcą nie jest, o czym jednak nie wspomina. Drugą jest dziadek Marty, przez kogoś zastrzelony w swoim domu, trzecią sierżant Widala, miejscowy szeryf. Trudno mieć wątpliwości, że urlop rozpoczyna się z przytupem. Siłą rzeczy Bieżany zostaje w tę aferę wciągnięty. Musi pozostać w miasteczku, budzi się w nim żyłka detektywistyczna, a o swoich spostrzeżeniach, listownie, informuje wuja – sławę kryminologii. Nie przypuszcza, że to dopiero początek dramatycznych zdarzeń.
Kłoś w tej, w sumie niezbyt opasłej, powieści upchał tyle wątków, że wystarczyłyby na tom drugi. Z wielką wprawą kreśli obraz małomiasteczkowej społeczności, poruszając wątki, które czynią z niej powieść obyczajową. Mamy tutaj mieszkańców, przytłoczonych życiem w miejscu, w którym diabeł mówi dobranoc, mieszkańców którzy popadli w marazm wegetacji i tych, którzy – mimo wszystko – starają się wypełniać swoje obowiązki z należytą pieczołowitością. Mamy tutaj miłość rodzicielską, która odbiera rozsądek, mamy pazerność, niewdzięczność, wyrachowanie, zawiść bezinteresowną. Na pierwszy plan wybijają się sierżant Widala i Anna Grokowa. To postacie, które od razu można polubić, to osoby które chcą, że było lepiej im ale i społeczności. Nie wszystko im się udaje, ale własnych niepowodzeń nie przenoszą na pracę, społeczność, rodzinę. W opozycji do nich stoi prokurator, przedstawiciel prawa z "Powiatu", który ma gdzieś obowiązki, bo przemokły mu buty.
Sam wątek kryminalny świetnie skomponowany. Język to też wyższa półka, widać że autorowi język literacki nie jest obcy, opisy mają zacięcie wręcz poetyckie, pełne przyjemnych metafor, które nie zgrzytają. Jedynie Bieżany kuleje tutaj, bohater inteligentny i melancholijny rzadko się sprawdza. Bieżany ze swoimi miłosnymi rozterkami jest dziecinny, irytujący, groteskowy. Jest też prostacko zaborczy o czym pewnie przekona się Anna Grokowa, a co autor pozostawia w domyśle.

Doktor Jan Bieżany rozpoczyna urlop zdrowotny od pieszej wędrówki do miasteczka, które mapa Polski pomija milczeniem. Pierwszą osobą, którą spotyka jest Marta Tralla, młoda i – a jakże – piękna kobieta, która akurat wymaga pomocy, ponieważ skręciła nogę. Bieżanowi kobieta obcą nie jest, o czym jednak nie wspomina. Drugą jest dziadek Marty, przez kogoś zastrzelony w swoim...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

46 użytkowników ma tytuł Listy przyniosły śmierć na półkach głównych
  • 22
  • 22
  • 2
9 użytkowników ma tytuł Listy przyniosły śmierć na półkach dodatkowych
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ślady prowadzą w noc Janusz Faber
Ślady prowadzą w noc
Janusz Faber
Miejscowość Karłów, pensjonat „Rosiczka”, a w nim urlopujący się doktor Filip Mięta i piękna, ale nieprzystępna pani Bojarska. Między innymi oczywiście. Sielanka kończy się dość gwałtownie: Bojarska zostaje zamordowana, a wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to Mięta będzie głównym podejrzanym. Śledztwo prowadzi pewien, dość charakterystyczny z wyglądu, major. Jego sposób wypowiedzi sugeruje, że uważa składnię za coś, co nie zostało jeszcze dostatecznie sprecyzowane. Mięta, pełen obaw, rozpoczyna własne śledztwo. Zbiera informację podglądając, podsłuchując, a nawet kradnąc. To co udaje mu się ustalić jedynie zaciemnia obraz. Przełomem jest spotkanie z ekscentrycznym wędkarzem, który naprowadza go na ślady w dalekiej, wojennej przeszłości... Dobrze skonstruowana powieść w klimacie bliskim przygodom Joe Alex'a. Autor zadbał o zróżnicowany koloryt poszczególnych postaci. Malarz, inż. Zych, wędkarz, kierowniczka pensjonatu, major, wszyscy wymykają się standardom, wszyscy mają jakieś tajemnice. Nawet snująca się starsza pani Moll jest odpowiednio dziwna i niepokojąca. Finał zaskakujący, a przy tym rozsądnie zaaranżowany. Razi jedynie sposób narracji, autor chyba wychodził z założenia, że książka może wpaść w ręce czterolatka i ten nie zdoła ogarnąć kto jest kim. Z uporem maniaka każde zdanie zaczyna od Doktor Mięta: doktor Mięta wstał... doktor Mięta goli się... doktor Mięta ogolił się. To wszystko w momentach kiedy na scenie nie ma nikogo innego, a żadne dialogi nam nie grożą. Trudno nie wspomnieć o samym wydawnictwie – Legendarnym – śmiało można napisać, które stało się niekwestionowanym liderem niechlujstwa, tandety i braku odpowiedzialności. Chociaż... skoro na prawie każdej stronie są co najmniej dwa błędy to może nie jest to niechlujstwo, a ekstrawagancja?
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 7 3 dni temu
Martwy punkt Jerzy Żukowski
Martwy punkt
Jerzy Żukowski
Książka "Martwy punkt" Jerzego Żukowskiego to klasyczny kryminał milicyjny, w którym śledztwo nad śmiercią znanego adwokata ujawnia sieć intryg i niejasnych powiązań. Akcja rozpoczyna się w jednej z warszawskich kawiarni, gdzie prokurator Klecz spotyka się z mecenasem Sewerynem Marcem. Ich rozmowa pełna jest subtelnych napięć – obaj mężczyźni mają do siebie wzajemne pretensje i ukrywają rzeczy, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Wkrótce jednak dochodzi do tragedii – Marzec zostaje znaleziony martwy w swoim mieszkaniu. Oficjalna przyczyna śmierci wskazuje na atak serca, ale pojawiają się dowody, które sugerują, że mógł zostać zamordowany. Śledztwo prowadzi kapitan Polikarp Rybka, doświadczony, ale nieco ekscentryczny milicjant. Już na początku dochodzenia pojawiają się niepokojące fakty – mecenas obawiał się o swoje życie, a noc jego śmierci pełna była dziwnych wydarzeń, w tym tajemniczej obecności nieznanego mężczyzny w pobliżu willi. Rybka zaczyna łączyć tropy, bada powiązania Marca z przestępczym światem i próbuje ustalić, czy jego śmierć była efektem porachunków, zemsty czy może jeszcze czegoś innego. W tle pojawia się również postać dziennikarki Klaudii Hamer, której zainteresowanie sprawą wydaje się nieprzypadkowe. Rybka podejrzewa, że kobieta coś wie, ale celowo unika bezpośrednich odpowiedzi. W miarę postępu dochodzenia milicjant odkrywa coraz więcej powiązań między denatem a tajemniczą grupą osób działających na granicy prawa. Powieść charakteryzuje się dynamiczną narracją, precyzyjnie budowanym napięciem i realistycznym obrazem pracy milicji w latach 50.
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 8 1 rok temu
Zakręt samobójców  G. R. Tarnawa
Zakręt samobójców
G. R. Tarnawa
Książka "Zakręt samobójców" G. R. Tarnawy to kryminał osadzony w małym miasteczku Zastawie, które staje się miejscem tajemniczych i śmiertelnych wydarzeń. Główną bohaterką jest Ola, młoda lekarka, która wraca do rodzinnego miasta i wkrótce zostaje wciągnięta w zagadkę kryminalną. W centrum wydarzeń znajduje się również Krzysztof Domański, jej znajomy, oraz jego ciotka, Łucja Dolska, u której mieszka. Punktem zwrotnym historii jest odnalezienie zwłok rudowłosej kobiety w kamieniołomach – okazuje się, że to siostra porucznika Groszkowskiego, pracownica miejscowej poczty. Ola, jako pierwsza osoba na miejscu zdarzenia, zostaje wciągnięta w śledztwo. Okazuje się, że ofiara dzień wcześniej rozmawiała przez telefon o "duchu", który miał się pojawiać w okolicy kamieniołomów i którego sposób chodzenia wydawał się jej znajomy. Śledztwo ujawnia, że nie było to zwykłe samobójstwo, lecz skomplikowana intryga, w którą uwikłanych jest kilka osób. Podczas dochodzenia pojawiają się liczne poszlaki, w tym informacje o dawnym samobójstwie, które miało miejsce w tym samym miejscu kilka lat wcześniej, co rodzi pytanie: czy w Zastawiu działa ktoś, kto popycha ludzi do śmierci, czy może tajemnica ma zupełnie inne podłoże? Ola, mimo że nie chce angażować się w sprawę, nie może uniknąć jej konsekwencji – im więcej dowiaduje się o mieszkańcach miasta, tym bardziej sama naraża się na niebezpieczeństwo. Książka łączy elementy klasycznego kryminału z klimatem małego miasteczka, w którym wszyscy się znają, ale nikt nie mówi całej prawdy.
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 8 1 rok temu
Czarny koń zabija nocą Jacek Roy
Czarny koń zabija nocą
Jacek Roy
W świnoujskim pensjonacie "Rybitwa" ma miejsce tajemnicze morderstwo kobiety. Zostaje ona uduszona szalikiem, gdy śpi obok męża. Dokładnie rok później w tej samej willi zbiera się dokładnie ta sama ekipa, co zeszłego lata i dochodzi do kolejnego zamachu. W czasie śledztwa wychodzi na jaw organizacja turnieju szachowego oraz jego stawka, która jest zdecydowanie wyższa niż butelka koniaku. O co naprawdę toczy się gra? Jakie powiązania łączą jej uczestników? Nie jest to typowy dla czasów PRL-u kryminał, gdyż dochodzenie prowadzą nie milicjanci, a naukowiec bawiący się w detektywa oraz działający na rzecz ówczesnych organów ścigania, o wdzięcznym imieniu Arystoteles. Nie ma tutaj również zamiennego dla tamtego okresu wychwalania pracy MO. Narracja została poprowadzona dwutorowo: pierwszoosobowo - z perspektywy majora nadzorującego śledztwo oraz trzecioosobowo, kiedy mamy już do czynienia z działaniami wyżej wspomnianego Arta Baxa. Autor przedstawia dość ciekawą intrygę, w której krew nie leje się strumieniami, a akcja nie pędzi na łeb na szyję. Powoli, tak jak po nitce do kłębka, docieramy do rozwiązania zagadki i poznania osoby zabójcy. Bohaterowie tworzą nietuzinkowy zlepek postaci, które zostały dość dobrze zarysowane. Zakończenie zaskakuje i powinno w pełni usatysfakcjonować czytelnika. Widać, że pisarz jest ogromnym miłośnikiem szachów oraz wiele o nich wie. Poświęca tej grze sporo miejsca w fabułę, a robi to w interesujący i nienużący sposób. Porównuje szachy do wojny pełnej podstępów, pułapek czy bezpardonowych bitew, ukazując tym samym ich trudność, ale też i piękno. To znakomita propozycja nie tylko dla miłośników kryminałów rodem z PRL-u czy szachowych rozgrywek. Z pewnością wielbiciele cosy crime i ciekawie uplecionych intryga znajdą w niej coś dla siebie.
ewelina_read - awatar ewelina_read
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Zagadka jednej nocy Tadeusz Kostecki
Zagadka jednej nocy
Tadeusz Kostecki
Jan Solecki, pracownik sklepu jubilerskiego, to bardzo tajemniczy człowiek, teraz mieszka wraz z żoną na całkowitym odludziu. Właśnie dostał list, który wzbudził w nim i złość, i lęk. Chwilę później przyjdzie mu się zmierzyć z nieznanym intruzem, który wtargnął na posesję. Z tej potyczki wychodzi zwycięsko, zabijając napastnika w obronie koniecznej. Kiedy jego żona myśli, że to koniec tragicznych wydarzeń Jan nagle wyjeżdża, zabierając ze sobą praktycznie wszystkie ich oszczędności. Kobieta zwraca się o pomoc w wyjaśnieniu zagadki do doktora Kostrzewy, który rozpoczyna karierę w pierwszym w Polsce biurze detektywistycznym. Kostrzewa, wraz z dwoma kolegami i przy umiarkowanym entuzjazmie milicji, bierze się ostro do pracy. Sprawa nie będzie ani łatwa, ani bezpieczna... Kostecki na miano mistrza literatury sensacyjnej z całą pewnością zasłużył. „Zagadka...” kryminałem nie jest, jest właśnie powieścią sensacyjną. Mamy tutaj świetnie oddany klimat zagrożenia i osaczenia, mamy dość barwne postacie, dynamiczną i mocno zagmatwaną fabułę, która co i rusz komplikuje się o coraz to nowy wątek, coraz to nową postać. Autor zadbał też o odpowiednie rozładowanie napięcia przez dodanie – naprawdę zabawnych relacji damsko-męskich z udziałem Kostrzewy. Może jedynie dialogi niekiedy są mocno infantylne, ale to takie nic nieznaczące marudzenie moje.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 6 3 miesiące temu
Alibi Adam Nasielski
Alibi
Adam Nasielski
Książka "Alibi" Adama Nasielskiego to przedwojenny kryminał, który należy do cyklu „Wielkie gry Bernarda Żbika” i osadzony jest w realiach międzywojennej Polski. Akcja powieści obraca się wokół klasycznej zagadki kryminalnej: morderstwa dokonanego w zamkniętym gronie osób, w atmosferze narastającego napięcia i tajemnicy. Fabuła rozpoczyna się podczas spotkania towarzyskiego w warszawskim mieszkaniu Alberta Godlewskiego, który niespodziewanie oznajmia, że otrzymał anonimowy list grożący mu śmiercią. Wśród gości znajduje się Jerzy Klin, słynny kryminolog i detektyw-amator, który z początku lekceważy ostrzeżenie jako nieprawdopodobne. Sytuacja zmienia się dramatycznie, gdy gospodarz nagle umiera. Wszystko wskazuje na to, że został zamordowany, a zabójca nadal znajduje się wśród zgromadzonych. Śledztwo rozpoczyna się natychmiast, a Klin przeprowadza dochodzenie, badając tropy i analizując psychologię obecnych osób. Pojawiają się liczne zwroty akcji, podejrzenia i napięte konfrontacje między uczestnikami wieczoru. Atmosfera klaustrofobii i rosnącego niepokoju podkreśla poczucie, że każdy z obecnych może być zabójcą. Nasielski buduje historię w stylu klasycznych kryminałów detektywistycznych, inspirowanych twórczością Conan Doyle’a czy Agathy Christie, gdzie logika, dedukcja i drobiazgowa analiza dowodów odgrywają kluczową rolę w rozwiązaniu zagadki. Jerzy Klin prowadzi śledztwo z metodyczną precyzją, a w finale wychodzą na jaw ukryte motywy, które rzucają nowe światło na wydarzenia. To klasyczny kryminał, który wciąga czytelnika w misternie skonstruowaną intrygę i trzyma w napięciu aż do samego końca.
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 8 1 rok temu
Demon wyścigów Stanisław Antoni Wotowski
Demon wyścigów
Stanisław Antoni Wotowski
Powieść Demon wyścigów to sensacyjny kryminał, osadzony w realiach przedwojennej Warszawy, który odsłania kulisy świata wyścigów konnych, zakulisowych intryg i wielkich pieniędzy. Głównym bohaterem jest Jan Grot, doświadczony dżokej, który cieszy się nie tylko doskonałą reputacją na torze, ale również ogromnym zainteresowaniem różnych środowisk – zarówno tych legalnych, jak i półświatka hazardowego. Jego umiejętności i uczciwość czynią go celem dla tajemniczej grupy, która chce podporządkować sobie wyniki wyścigów. Fabuła rozpoczyna się, gdy Grot otrzymuje tajemnicze wezwanie – ma pojawić się w nocy na ulicy Belwederskiej. Tam czeka na niego ktoś, kto podpisuje się jako Demon wyścigów. W tym samym czasie na torze zaczynają się dziać niepokojące rzeczy: faworyci przegrywają w dziwnych okolicznościach, wyniki stają się coraz bardziej nieprzewidywalne, a pojawia się coraz więcej podejrzeń o manipulacje. Jan Grot, nieufny wobec licznych propozycji korupcyjnych, od lat bronił się przed wpływami nielegalnych grup bukmacherskich, jednak tym razem sprawa jest poważniejsza. Tajemnicza organizacja ma szerokie kontakty, nie tylko wśród dżokejów, ale również wśród właścicieli koni i bogatych graczy. Grot staje się kluczowym celem – albo się podporządkuje, albo poniesie konsekwencje. Sytuację komplikuje fakt, że jego koń, Magnus, ma ogromne szanse na wygraną w nadchodzących gonitwach. Jego właściciel, hrabia Hubert Świtomirski, liczy na wielką wygraną, która ma uratować go przed finansowym upadkiem. W tle pojawia się także postać Irmy, kochanki hrabiego, która prowadzi własne gry i utrzymuje tajemnicze kontakty.
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 9 1 rok temu
Człowiek  Jatka Igor Frender
Człowiek Jatka
Igor Frender
Ćwirlej na kwasie. Wiadrze kwasu. Milicyjna powieść grozy sprawiająca wrażenie pisanej przez członków trupy Monty Pythona na spółkę ze scenarzystami serialu „’Allo ‘Allo”. Tyle, że w scenografii i kostiumach Wielkopolski końcówki lat osiemdziesiątych XX wieku, rzeczywistości jakby żywcem wyjętej ze środkowych i późnych prac Stanisława Barei. Igor Frender, deklarujący się jako miłośnik kryminałów milicyjnych oraz giallo – tworzonej we Włoszech od lat sześćdziesiątych do osiemdziesiątych XX wieku, bardzo brutalnej i krwawej odmiany kina sensacyjnego – powinien być jedną z najjaśniejszych (jeżeli nie najjaśniejszą) twarzy polskiej rozrywki. Jego poczucie humoru oraz tendencja do podkręcania groteskowości wydarzeń i bohaterów o parę klas biją to, to prezentują w mediach silący się na żarty Polscy twórcy i wykonawcy. Tyle, że te media mogłyby nie dać sobie z Frenderem rady. Facet jest pozbawiony hamulców. Jego wyobraźnia nie zna żadnych ograniczeń, co sprawia, że „Człowiek Jatka” jest jazdą bez trzymanki. Bardzo ryzykowną, bo pisarz bawi się logiką i stosuje niespotykane w polskiej prozie zagrywki narracyjne – jak choćby ta z opowiadaniem Igora Frenera czytanym przez głównego bohatera powieści, opowiadaniem zresztą jeszcze absurdalniejszym niż sam „Człowiek Jatka”. Na dodatek ta jego jazda bez trzymanki jest utrzymana w zawrotnym tempie. Tempie, którego nie są w stanie spowolnić nawet pisane z udawaną powagą, chwilami dość długie, opisy przyrody i architektury oraz smakowite wtręty, sprawiające, że trudno nie popłakać się ze śmiechu, jak choćby dyskusja wysokich oficerów milicji z reżyserem teatralnym o twórczości Tadeusza Różewicza. Jednak ta jazda bez trzymanki ma swoje konsekwencje. „Człowiek Jatka” jest powieścią nierówną. Chwilami Frender odjeżdża tak daleko, że jego humor staje się nieczytelny. Są tu też fragmenty, gdy można odnieść wrażenie, że pisarz traci wątek lub zabrakło mu kawy czy czego tam używał wspomagając się przy pisaniu. Na szczęście te spadki formy, choć widoczne, są tu krótkie. I nie obniżają znacząco jakości całego tekstu. Znakomitego. Dawno się tak nie ubawiłem, jak w czasie lektury tej powieści.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na 8 2 dni temu

Cytaty z książki Listy przyniosły śmierć

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Listy przyniosły śmierć