Ślady prowadzą w noc

Okładka książki Ślady prowadzą w noc autorstwa Janusz Faber
Janusz Faber Wydawnictwo: Wydawnictwo CM Cykl: Najlepsze kryminały PRL/ Lata 60. (tom 3) Seria: Najlepsze kryminały PRL kryminał, sensacja, thriller
158 str. 2 godz. 38 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Najlepsze kryminały PRL/ Lata 60. (tom 3)
Seria:
Najlepsze kryminały PRL
Data wydania:
2018-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
158
Czas czytania
2 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365499981
Doktor Mięta przybywa do pensjonatu „Rosiczka”. Spotyka swego dawnego słuchacza z kursu oficerów milicji. Kapitan KGMO Benedykt Sylwester jest na urlopie w sąsiednim pensjonacie. Gdy w „Rosiczce” zostaje zamordowana piękna Maria Bojarska – Mięta jest w kręgu podejrzanych. Ponieważ kapitan został odwołany służbowo do Warszawy, Mięta prowadzi śledztwo na własną rękę. Chce zdemaskować zbrodniarza, by oczyścić się z podejrzeń. Okazuje się, że Bojarska miała fałszywe dokumenty. Z nikim się nie zaprzyjaźniła – a poszukiwała jakiegoś grobu z czasów II wojny. Mięta rusza tym śladem.
Średnia ocen
6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ślady prowadzą w noc w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ślady prowadzą w noc



563 122

Oceny książki Ślady prowadzą w noc

Średnia ocen
6,3 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3725
725

Na półkach: ,

Miejscowość Karłów, pensjonat „Rosiczka”, a w nim urlopujący się doktor Filip Mięta i piękna, ale nieprzystępna pani Bojarska. Między innymi oczywiście. Sielanka kończy się dość gwałtownie: Bojarska zostaje zamordowana, a wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to Mięta będzie głównym podejrzanym. Śledztwo prowadzi pewien, dość charakterystyczny z wyglądu, major. Jego sposób wypowiedzi sugeruje, że uważa składnię za coś, co nie zostało jeszcze dostatecznie sprecyzowane. Mięta, pełen obaw, rozpoczyna własne śledztwo. Zbiera informację podglądając, podsłuchując, a nawet kradnąc. To co udaje mu się ustalić jedynie zaciemnia obraz. Przełomem jest spotkanie z ekscentrycznym wędkarzem, który naprowadza go na ślady w dalekiej, wojennej przeszłości...
Dobrze skonstruowana powieść w klimacie bliskim przygodom Joe Alex'a. Autor zadbał o zróżnicowany koloryt poszczególnych postaci. Malarz, inż. Zych, wędkarz, kierowniczka pensjonatu, major, wszyscy wymykają się standardom, wszyscy mają jakieś tajemnice. Nawet snująca się starsza pani Moll jest odpowiednio dziwna i niepokojąca. Finał zaskakujący, a przy tym rozsądnie zaaranżowany.
Razi jedynie sposób narracji, autor chyba wychodził z założenia, że książka może wpaść w ręce czterolatka i ten nie zdoła ogarnąć kto jest kim. Z uporem maniaka każde zdanie zaczyna od Doktor Mięta: doktor Mięta wstał... doktor Mięta goli się... doktor Mięta ogolił się. To wszystko w momentach kiedy na scenie nie ma nikogo innego, a żadne dialogi nam nie grożą.
Trudno nie wspomnieć o samym wydawnictwie – Legendarnym – śmiało można napisać, które stało się niekwestionowanym liderem niechlujstwa, tandety i braku odpowiedzialności. Chociaż... skoro na prawie każdej stronie są co najmniej dwa błędy to może nie jest to niechlujstwo, a ekstrawagancja?

Miejscowość Karłów, pensjonat „Rosiczka”, a w nim urlopujący się doktor Filip Mięta i piękna, ale nieprzystępna pani Bojarska. Między innymi oczywiście. Sielanka kończy się dość gwałtownie: Bojarska zostaje zamordowana, a wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to Mięta będzie głównym podejrzanym. Śledztwo prowadzi pewien, dość charakterystyczny z wyglądu, major. Jego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

60 użytkowników ma tytuł Ślady prowadzą w noc na półkach głównych
  • 38
  • 20
  • 2
14 użytkowników ma tytuł Ślady prowadzą w noc na półkach dodatkowych
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy Ślady prowadzą w noc przeczytali również

Kłopoty ze spadkiem Antoni Marczyński
Kłopoty ze spadkiem
Antoni Marczyński
Bardzo sympatyczna komedia kryminalna. Co z tego, zapytacie - przecież dużo jest takich w Polsce. Ale niekoniecznie z lat 50., a to z tego właśnie okresu są "Kłopoty ze spadkiem", więc mamy tutaj Milicję Obywatelską. A do tego klimatu starego domu i walkę o spadek. Klasyka, jakby tak pomyśleć. Ale jaka pożądana! Jak w każdej książce z tego nurtu, mamy tutaj szybkie dialogi, żarty słowne (lub narracyjne, ale tutaj akurat ukryte są w dialogach) dość czarno-białych bohaterów, prędki rozwój wypadków i zagadkę bardziej niż śledztwo. I z tego ta ksiażka wywiązuje się bardzo dobrze - rzeczywiście aż do końca nie wiadomo, jakie będzie rozwiązanie, a śmiechu też trochę jest. To przede wszystkim powieść oparta na dialogach, do tego nierzadko pisanych w starym stylu (w końcu ta książka nie powstała dzisiaj). Piszę o tym, bo wiem, że niektórzy oczekują dowcipów już u narratora - tutaj tego nie ma. I jest jeszcze jedna rzecz, która może przytłoczyć - nawał bohaterów już od początku. To jeden z tych tytułów, w których autor na początku daje słowniczek bohaterów, przez co czuje się usprawiedliwiony tym, że dosłownie od pierwszego rozdziału dostajemy prawie wszystkie imiona i koligacje rodzinne do zapamiętania, co trochę odstrasza. Bywają też nielogiczne wnioski, ale tu akurat może być mojego braku nadążania. Tym niemniej, ta książka ma klimat i dobrze się ją czyta. A nawet powiedzmy, że dam nieco wyższą ocenę niż zwykle, przez wzgląd na to, że wówczas ten nurt nie był aż tak popularny.
SceNtriC - awatar SceNtriC
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Alibi Adam Nasielski
Alibi
Adam Nasielski
Książka "Alibi" Adama Nasielskiego to przedwojenny kryminał, który należy do cyklu „Wielkie gry Bernarda Żbika” i osadzony jest w realiach międzywojennej Polski. Akcja powieści obraca się wokół klasycznej zagadki kryminalnej: morderstwa dokonanego w zamkniętym gronie osób, w atmosferze narastającego napięcia i tajemnicy. Fabuła rozpoczyna się podczas spotkania towarzyskiego w warszawskim mieszkaniu Alberta Godlewskiego, który niespodziewanie oznajmia, że otrzymał anonimowy list grożący mu śmiercią. Wśród gości znajduje się Jerzy Klin, słynny kryminolog i detektyw-amator, który z początku lekceważy ostrzeżenie jako nieprawdopodobne. Sytuacja zmienia się dramatycznie, gdy gospodarz nagle umiera. Wszystko wskazuje na to, że został zamordowany, a zabójca nadal znajduje się wśród zgromadzonych. Śledztwo rozpoczyna się natychmiast, a Klin przeprowadza dochodzenie, badając tropy i analizując psychologię obecnych osób. Pojawiają się liczne zwroty akcji, podejrzenia i napięte konfrontacje między uczestnikami wieczoru. Atmosfera klaustrofobii i rosnącego niepokoju podkreśla poczucie, że każdy z obecnych może być zabójcą. Nasielski buduje historię w stylu klasycznych kryminałów detektywistycznych, inspirowanych twórczością Conan Doyle’a czy Agathy Christie, gdzie logika, dedukcja i drobiazgowa analiza dowodów odgrywają kluczową rolę w rozwiązaniu zagadki. Jerzy Klin prowadzi śledztwo z metodyczną precyzją, a w finale wychodzą na jaw ukryte motywy, które rzucają nowe światło na wydarzenia. To klasyczny kryminał, który wciąga czytelnika w misternie skonstruowaną intrygę i trzyma w napięciu aż do samego końca.
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 8 1 rok temu
Wyspa czterech łotrów Andrzej Szczypiorski
Wyspa czterech łotrów
Andrzej Szczypiorski
„Przyjechał do Warszawy wieczorem. Podróż miał ciężką. Dzień był gorący, ludzie tłoczyli się niemiłosiernie. Wysiadłszy na dworcu Głównym wypił w kiosku dwa kufle chłodnego piwa.” – trzecie było raczej niewskazane, ale dwa już mówiły sporo o człowieku. Jedno wypija się by ugasić pragnienie, drugie by poczuć się trochę lepiej. Ten milicjant od dwóch piw, to porucznik Engel, bohater dość ciekawej i wyróżniającej się na tle innych ,opowieści z serii „Ewa wzywa 07″ „Wyspy czterech łotrów” Andrzeja Szczypiorskiego. Autor „Mszy za miasto Arras” tworzy lekką i nieco niesamowitą opowieść, która spełnia wszystkie wymagania narzucone przez sponsora serii, czyli komendę główną MO. Jednak robi to w sposób bardzo błyskotliwy, przemycając nad Wisłę gangsterską historię wprost z Chicago. Najważniejszy jest tu oczywiście inteligentny milicjant. Niekoniecznie musiał być jak porucznik Borewicz, bohater niezwykle popularnego serialu telewizyjnego „07 zgłoś się” błyskotliwym i dowcipnym oficerem – Istotne, żeby miał coś w sobie interesującego. „Oficer milicji w randze porucznika miał ociężałą postać, tęgą twarz i zmęczone spojrzenie. Wyglądał na pięćdziesiąt lat i chyba nie uprawiał porannej gimnastyki.” Wyglądał więc niezbyt korzystnie a do tego jeszcze palił paskudne papierosy. „Wydobył z szuflady paczkę papierosów marki sport. – Pali pani? – Dziękuję – odparła i wydobyła z torebki carmeny. Podsunęła mu paczkę. – Nie, wole sporty. Kiedy zmieniam od razu kaszlę. Podał jej płonącą zapałkę, potem sam zapalił, zaciągnął się głęboko i natychmiast chwycił go kaszel.” Taki obraz zwyczajnego milicjanta, który mógłby być sąsiadem powinien przemawiać do czytelnika. Ważne jest jednak, by wciągnąć go w zabawę w poszukiwanie odpowiedzi na pytanie kto zabił. Dlatego śledczy musi od razu podążać w odpowiednim kierunku, wskazując prawdopodobne ślady, odkryte dzięki swojej przenikliwości. „Ja rozumiem, że na przykład kastet – kontynuował porucznik – albo młotek. Gdyby go udusił gołymi rękami też bym się nie zdziwił. Ale pończocha?” I dzięki takiej prostej informacji wyrobiony czytelnik już wie, że morderca nie działa jak zwyczajny polski przestępca. Jeśli do tego jeszcze dodać informację przyniesioną przez świadka, że widział w pobliżu mieszkania, w którym doszło do morderstwa człowieka o ogorzałej twarzy w zagranicznym ubraniu i białych mokasynach, wszystko powoli staje się jasne. Przestępcą musi być ktoś z zagranicy. Nie wiadomo tylko dlaczego zabił? Więc, żeby to sprawdzić, wytrawny milicjant skłania do współpracy różnych obywateli od studenta, który zgłasza, się sam do pomocy, poprzez profesora Uniwersytetu który też czuje potrzebę pomagania milicji i w końcu przestępcy – złodzieja samochodowego, który za mglistą ofertę pomocy w przyszłości natychmiast zamienia się w psa gończego tropiącego z zapałem zagranicznych bandytów. „Majdaj był zdyszany. Włosy miał mokre od potu i deszczu, który siekł miasto nielitościwie od samego rana. (…) – Panie poruczniku, powiedział Majdaj. – Mamy tego gościa…” Mają na razie jednego, ale jak się wkrótce okazuje jest ich kilku, takich łotrów, którzy nie dość, że polują na bratanicę pierwszego trupa to jeszcze walczą ze sobą przenosząc chicagowskie zwyczaje strzelania do siebie na ulicy do centrum Krakowa. Ostatniego z nich, już namierzanego przez milicję w końcu zatrzymuje przypadkowy złodziej, któremu przecież nie będzie jakaś łachudra zagraniczna machała przed nosem pistoletem. „Więc ten człowiek z kopytem w ręce też myślał, że jest górą. (…) Panie poruczniku, żeby pan widział jego zdumienie, kiedy usiadł na tyłku i zobaczył, że ja mam w dłoni jego własne kopyto…” – wyjaśnił złodziej o pseudonimie Onufry, który z łatwością powalił uzbrojonego gangstera. W końcu dzięki własnej inteligencji i przenikliwości a dodatkowo jeszcze świetnej znajomości angielskiego milicjant Engel składa wszystkie dane do kupy i okazuje się, że dwie bandy amerykańskich gangsterów postanowiły sprzątnąć w Polsce ostatnich żyjących krewnych pewnego niezwykle bogatego gangstera, który właśnie odszedł w zaświaty, pozostawiwszy ogromny majątek. Nie wiadomo w jaki sposób chcieli sami przejąć spadek, likwidując dwoje krewnych, bo tego milicjant do końca niestety nie wyjaśnia, ale to i tak nie ma większego znaczenia. Czytelnik bowiem dostaje w tej powieści wszystko to czego mógłby sobie zażyczyć, trupy, pogonie, strzelaniny a wszystko to w mieście znanym z zamiłowania do porządku. I do tego jeszcze ma w bonusie zwykłego milicjanta, który nad wszystkim panuje a społeczeństwo pomaga mu tak jak harcerze kapitanowi Żbikowi. Powieść „Wyspa czterech łotrów” jest jedną z najlepiej napisanych opowieści z serii „Ewek”, choć podobnie jak wszystkie pozostałe niebieskie zeszyty w pełni realizuje narzuconą przez partię i milicję linie programową. Gdy po latach czysta się te książki, trudno się oprzeć pewnej refleksji: jak to możliwe, że mając takich doskonałych śledczych, PRL miał ciągle problemy z przestępczością, która właśnie w systemie komunistycznym pleniła się jak nigdzie indziej a kradł i oszukiwał państwo niemal każdy, kto tylko miał ku temu okazję. Tu odpowiedź wydaje się prosta. Milicjant w powieściach czasów PRL-u był produktem zastępczym jak wyrób czekoladopodobny zastępujący w PRL czekoladę, która była nieosiągalna w państwowych sklepach udającym tylko oficera śledczego, prawdziwego policjanta, który w państwie ciągłych niedoborów był stale towarem deficytowym.
Ryszard Ćwirlej - awatar Ryszard Ćwirlej
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Proszę nikogo nie winić Zygmunt Zeydler-Zborowski
Proszę nikogo nie winić
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Pan Bugajski skutecznie postanawia rozstać się życiem. Jest trzecim, który podjął nieodwołaną decyzję i to w dość krótkim czasie. Sprawa, choć smutna, dziwić nie powinna, ale tak nie jest. Każdy z mężczyzn, choć wiekiem słuszni mentalnie był nadal „radosnym młodzieniaszkiem”. Każdy z nich pozostawił identyczny list pożegnalny, ale i każdy z nich – przed śmiercią – pozbył się wszystkich swoich, niemałych, oszczędności. Te okoliczności zmuszają oficerów Kosińskiego i Mareckiego do zbadania sprawy. Obaj muszą się też zająć rozpracowaniem szajki handlarzy narkotyków. W tym wypadku nadmiar obowiązków na swoje dobry strony, bo okazuje się, że sprawa narkotyków i samobójców zaczyna się ze sobą łączyć w zaskakujący sposób... Pomysłowości autorowi nikt odmówić nie może, fabuła - choć pokrętna, nadal jest logiczna i wiarygodna. Jedyne co zawodzi to duet Kosiński/Marecki – wyjątkowo bezpłciowi i schematyczni ci milicjanci. Nadto są momenty, w których autor buduje napięcie w bardzo wymuszony sposób: trzy samobójstwa obcych osób, o identycznym schemacie postępowania nie przeszkadza śledczym wątpić czy mają ze sobą związek. Oczywiście ledwie przez chwilę, ale to mocno grubymi nićmi szyte. Tak samo jak „pomijanie” istnienia Edka. Ale to – w zasadzie – czepialskie detale. „Tajemniczy turysta” to ultrakrótkie opowiadanie z kapitanem Downarem. Legenda lwowskiej szkoły kasiarzy przylatuje z Londynu do Warszawy. Chwilę później zostaje okradziony sklep jubilerski, a sam kasiarz umiera. Jedyne co musi zrobić Downar to połączyć kropki, przy okazji dając „klapsa” młodemu ambitnemu porucznikowi, któremu wydaje się, że wszystko już wie. „Turysta...” to laurka dla Downara, ale i „holmes'owska” prowokacja. Downar, niczym Holmes właśnie, przeprowadza wywód logiczny. Tutaj ikoniczny rodzaj popiołu z fajki zastępuje ślad papryki na zębach. To znów nie do końca zarzut, problem w tym, że Holmes'a kopiować nie ma potrzeby, bo to zawsze pomysł karkołomny.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 6 1 rok temu
Upiorny dom Stanisław Antoni Wotowski
Upiorny dom
Stanisław Antoni Wotowski
Upiorny dom to gotycka powieść kryminalno-sensacyjna, w której Stanisław Wotowski splata elementy klasycznego dreszczowca z wątkami detektywistycznymi i okultystycznymi. Akcja rozgrywa się w kresowym majątku Podbereże, gdzie tajemnicze zjawiska w starym pałacu budzą strach wśród mieszkańców. Główny bohater, detektyw Den, zostaje wezwany przez swojego dawnego przyjaciela Freda Podbereskiego, by rozwikłać zagadkę niepokojących wydarzeń. Już od pierwszych stron powieści czytelnik zostaje wciągnięty w atmosferę grozy. Fred opowiada Denowi o dziwnych dźwiękach, widmach pojawiających się nocą i serii niepokojących incydentów, które mają miejsce w opuszczonych komnatach pałacu. Najbardziej przerażającym świadectwem tych wydarzeń jest historia Wandy, siostry Freda, która pewnej nocy została zaatakowana przez niewidzialną istotę – czuła na szyi lodowate palce, jakby ktoś próbował ją udusić, a na jej skórze pojawiły się ślady tajemniczego uścisku. Den, sceptyczny wobec teorii o zjawiskach nadprzyrodzonych, postanawia sam sprawdzić, co dzieje się w posiadłości. Nocą zaczyna swoje własne dochodzenie i staje się świadkiem niesamowitych wydarzeń. W zamkniętym pokoju rozlegają się kroki, drzwi otwierają się same, a w ciemności pojawiają się złowrogie, hipnotyzujące oczy. Tajemnicza zjawa zdaje się mieć własne intencje – wypowiada złowieszcze słowa: „Poznasz ty mnie!”. Mimo prób racjonalnego wyjaśnienia, detektyw zaczyna się zastanawiać, czy rzeczywiście ma do czynienia z siłami nieczystymi. Wraz z postępem śledztwa Den odkrywa, że tajemnica pałacu może mieć związek z jego przeszłością i dawnymi wydarzeniami, które odcisnęły się piętnem na historii rodziny Podbereskich. Trop prowadzi do starego zapomnianego spisku, zaginionych dokumentów i prawdopodobnego morderstwa, które nigdy nie zostało wyjaśnione. Czy upiorny dom faktycznie jest nawiedzony? A może ktoś wykorzystuje atmosferę grozy, by osiągnąć własne cele?
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 9 1 rok temu
W mroku reflektorów Radek Zwolak
W mroku reflektorów
Radek Zwolak
To co pierwsze mi się rzuciło w oczy przy czytaniu tej książki, to fakt, iż autor bardzo kocha swoje miasto. Z takim zaangażowaniem, dumą i wręcz swoistą czułością o nim pisze, że miałam wrażenie, iż to właśnie Tychy są główną postacią tej opowieści. Nie policjanci, nie sprawa, nie śledztwo, tylko właśnie miasto Tychy. Nie, żeby mi to jakoś specjalnie przeszkadzało, jednak jest to mocno zauważalne. A co oprócz promocji Tychów i radiowej Trójki, jeszcze w tej książce znajdziemy ? W zasadzie niemal standard. Policjant w tak zwanym średnim wieku, świeżo po rozwodzie (bo praca jest najważniejsza) słabe kontakty tak z synem jak i z ojcem. Warszawska policjantka za karę zesłana do Tychów, a co takiego przeskrobała, sami przeczytajcie, jak chcecie. I w końcu śledztwo. Kobieta potrącona na drodze, sprawca zwiał. Cóż, czytało się całkiem nieźle, ale bez rewelacji (wykład o Tyskich Browarach Książęcych niezwykle ciekawy).😉 Lubię czynnik obyczajowy w kryminałach, jednak, jak i we wszystkim, nie lubię przesady. W "W mroku reflektorów" było jednak jak na mój gust, zbyt wiele, prywaty i filozoficznych wywodów. Dodatkowy minus za wilczura, który zapłacił najwyższą cenę za a jakże ludzką głupotę i nieuwagę. Dodatkowy plus za wzmiankę o Anthonym de Mello i jego "Przebudzeniu". Z sumowania wyszło mi, że książka była dobra, ale czy aż dobra, czy tylko dobra, oto jest pytanie 😉.
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na 6 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Ślady prowadzą w noc

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ślady prowadzą w noc