rozwiń zwiń

Kwartet aleksandryjski. Mountolive

Okładka książki Kwartet aleksandryjski. Mountolive
Lawrence Durrell Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Kwartet aleksandryjski (tom 3) literatura piękna
390 str. 6 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Kwartet aleksandryjski (tom 3)
Tytuł oryginału:
The Alexandria Quartet. Mountolive
Data wydania:
2020-02-04
Data 1. wyd. pol.:
1974-06-01
Liczba stron:
390
Czas czytania
6 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381168298
Tłumacz:
Maria Skibniewska
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kwartet aleksandryjski. Mountolive w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kwartet aleksandryjski. Mountolive



książek na półce przeczytane 197 napisanych opinii 142

Oceny książki Kwartet aleksandryjski. Mountolive

Średnia ocen
8,1 / 10
124 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
119
65

Na półkach:

Trzeci tom cyklu Lawrence’a Durrella wyraźnie różni się od dwóch poprzednich, a kluczową zmianą jest wybór narratora. W Mountolive głos przejmuje narrator wszechwiedzący, trzecioosobowy, prowadzący opowieść w sposób tradycyjny. Zamiast subiektywnej perspektywy poprzednich części dostajemy szeroki, panoramiczny obraz wydarzeń.

Początkowo śledzimy rozwój kariery tytułowego bohatera, by mniej więcej w połowie wraz z nim trafić do Aleksandrii — w sam środek dobrze znanych nam już wydarzeń. Jednak zanim tam dotrzemy, tempo akcji nie należy do porywających; momentami pierwsza część powieści jest wręcz nużąca. Styl także ulega zmianie: znika poetycka, zmysłowa gęstość języka, zastąpiona przez realizm i stonowaną narrację, chwilami przypominającą prozę Bolesława Prusa. Jest poprawnie i klarownie, ale to już nie ten sam literacki rozmach, który ożywiał wcześniejsze tomy.

Zabieg zmiany narratora daje autorowi nowe możliwości — optyka staje się szersza, miejsca i sceny zmieniają się swobodnie, a czytelnik ma dostęp do myśli i motywacji wielu postaci. Wszechwiedząca narracja pozwala wyrwać się z labiryntu subiektywnych wersji wydarzeń, z jakim mieliśmy do czynienia wcześniej.

O czym zatem jest Mountolive? To opowieść o relacji człowieka z losem: o ograniczeniach, jakie narzuca nam świat, i o rolach, w które wchodzimy — często wbrew własnej woli.

Durrell serwuje tu także solidną dawkę orientalizmu. Rdzenni mieszkańcy Aleksandrii pozostają w tle, a sama metropolia wydaje się raczej wyśnioną wizją niż wiernym portretem miejsca. Nie jest to książka, która mogłaby służyć jako przewodnik, bo i nie taka była jej intencja. To raczej literacka fantazja, w której prawdziwa Aleksandria miesza się z jej mitem.

Trzeci tom cyklu Lawrence’a Durrella wyraźnie różni się od dwóch poprzednich, a kluczową zmianą jest wybór narratora. W Mountolive głos przejmuje narrator wszechwiedzący, trzecioosobowy, prowadzący opowieść w sposób tradycyjny. Zamiast subiektywnej perspektywy poprzednich części dostajemy szeroki, panoramiczny obraz wydarzeń.

Początkowo śledzimy rozwój kariery tytułowego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

441 użytkowników ma tytuł Kwartet aleksandryjski. Mountolive na półkach głównych
  • 277
  • 164
68 użytkowników ma tytuł Kwartet aleksandryjski. Mountolive na półkach dodatkowych
  • 39
  • 9
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Kwartet aleksandryjski. Mountolive

Inne książki autora

Lawrence Durrell
Lawrence Durrell
Brytyjski pisarz, poeta i dramaturg; brat pisarza Gerarda Durrella.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka W.G. Sebald
Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka
W.G. Sebald
To czwarta książka W.G. Sebalda, którą przeczytałam. O tym pisarzu, zmarłym tragicznie i przedwcześnie, dowiedziałam się z eseju Dariusza Czai z "Lekcji ciemności". "Austerlitz" poznałam w sierpniu 2025 roku, wprawił mnie w zachwyt i ten stan utrzymał się przy kolejnych: "Czuję. Zawrót głowy", "Wyjechali", i teraz "Pierścieni Saturna". "Tropiąc" Sebalda, przeczytałam "Trzy pierścienie" Daniela Mendelsohna i biografię niemieckiego pisarza autorstwa Carole Angier pt. "Ciszo przemów. Szukając W.G. Sebalda". Wygląda na to, że znam teraz jego najważniejsze dzieła. Może uda mi się dotrzeć do esejów, które ukazały się u nas w 2019 roku. W "angielskiej pielgrzymce" (podtytuł "Pierścieni Saturna") Sebald wędruje po terenach wschodniej Anglii. Kiedy się zatrzymuje i przygląda krajobrazowi, od razu następuje dygresja, która kieruje czytelnika do lat dawno minionych, do historii związanych z tym zakątkiem. Są to bardzo obszerne dygresje i trzeba się pilnować, by po nich wrócić do bieżącej narracji. Pisarz bowiem, opowiadając np. o Alecu Garrardzie budującym model Świątyni Jerozolimskiej, o Chateaubriandzie i jego pamiętnikach czy odwiedzinach u swego przyjaciela Michaela Hamburgera, to im oddaje głos, by potem znów płynnie przejść do swoich refleksji i przemyśleń. Dygresje dotyczą bardzo wielu spraw, oprócz już przykładowo wspomnianych. Dowiemy się o hodowli jedwabnika, o losach Józefa Korzeniowskiego, zanim stał się Josephem Conradem, i jego rodzinie. Pojawią się i mniej znani czy bezimienni mieszkańcy "pielgrzymkowych" miejsc. Wędrówka skłania Sebalda do własnych wspomnień, opisuje też czasem ze szczegółami swoje sny. Całość jest, jak to u niego, naznaczona melancholią i smutkiem. A jednak, o czym pisze w świetnym posłowiu Maciej Płaza, "czytamy jak zahipnotyzowani, bez sprzeciwu znosząc depresyjną aurę tej książki". Tak ma ten, "kto dał się zauroczyć prozie Sebalda" zaznacza dalej autor "Golema". W książce są, co też jest charakterystyczne dla twórcy "Austerlitza", czarno-białe zdjęcia. Oglądamy na nich m.in. widoki miejsc w hrabstwie Suffolk, gąsienice jedwabnika, zdjęcia opisywanych postaci. Jest i sam autor stojący pod wiekowym libańskim cedrem w Ditchingham. W nocie od wydawcy znalazło się takie zdanie: "Pisarstwo W.G. Sebalda to bodaj najbardziej niezwykła rzecz, jaka przytrafiła się literaturze europejskiej drugiej połowy XX wieku". Bardzo się cieszę, że mogę doświadczyć zachwytu nim w tłumaczeniu "mistrzyni literackiego przekładu", Małgorzaty Łukasiewicz. Maciej Płaza proponuje powtórną, uważną lekturę "Pierścieni Saturna", by wynotować sobie aluzje i wzmianki, sam podaje kilka, świadczące wg jego interpretacji, że "Sebald jest duchem". Myślę, że to zrobię, bo mam książkę, i chętnie będę do niej wracać.
wiesia - awatar wiesia
oceniła na 10 23 dni temu
Pod wulkanem Malcolm Lowry
Pod wulkanem
Malcolm Lowry
Przebrnęłam, ale czy było warto? Chyba popełniłam błąd zabierając się za tę powieść w Angielskim oryginale. Można było czytać po polsku a pewnie i tak byłoby nielekko. Pozytywy Bardzo ciekawy obraz człowieka już doszczętnie zniszczonego alkoholem. Temat, wiemy że istnieje, jednak ja nigdy nie poświęciłam mu wiele uwagi. Tutaj zmierzymy się ze szczegółową i brutalną ilustracją jak wygląda dzień z życia osoby w ostanim już chyba stadium alkoholizmu. Bardzo mocne i przejmujące. Negatywy Już sam fakt że książka zaczyna się 50-stronnicową przedmową w której autor broni i argumentuje dlaczego absolutnie nic z żadnego rozdziału nie powinno być pominięte ani skrócone - wskazuje że chęć skracania i pomijania pojawiła się już na samym początku. I ja bym się z tą sugestią zgodziła. W dodatku w tej przedmowie zdradzana jest fabuła, przez co od początku wiedziałam już jak powieść się skończy. Książka pełna jest dzikich zabiegów literackich, których ja nie kupuję. Wyegzaltowany język, przedłużane niemiłosiernie zdania, które w zasadzie prowadzą donikąd, na początku cała masa mylących odniesień do wątków które zostaną dopiero wprowadzone w kolejnych rozdziałach. Albo te fragmenty gdzie fabuła przeplatana jest całymi paragrafami oderwanego od reszty tekstu, np. opisem budowy katedry, który był bez żadnego znaczenia dla powieści. Po przeczytaniu jednego takiego zdania, porządnie zmęczona już tą powieścią kończyłam zwyczajnie przeskakując linijki tekstu. Autor zapewne widział sens i wartość w tego typu smaczkach, ja niekoniecznie podzielam tę wizję. Takie eksperymenty literackie są fajne i ciekawe, ale te nie były dobrze skomponowane w całość, a książka była przez to nie do zniesienia. Historia i pomysł bardzo ciekawy ale styl pisania powodował że odliczałam strony do końca. Szkoda! Dałabym niższą ocenę, ale dodam parę gwiazdek tylko i wyłącznie ze względu na pewien szacunek do ludzi świata literatury którzy bardziej niż ja poważają to dzieło.
truku - awatar truku
ocenił na 6 5 miesięcy temu
Rosshalde Hermann Hesse
Rosshalde
Hermann Hesse
Coś czuję, że Hesse i Fiona Apple nieźle by się ze sobą dogadali. "Rosshalde" jest chyba najbardziej cyniczną i przygnębiającą powieścią Hessego. Choć nie jest pozbawiona pewnych bardziej optymistycznych elementów, to jednak jest ona o wiele smutniejsza i bardziej melancholijna niż nawet "Wilk stepowy". Powieść nie zawiera w sobie wątków filozoficznych jak inne książki Hessego; zamiast tego stanowi bardziej komentarz społeczny zastanawiający się nad zasadnością małżeństwa w sposób przypominający mi książki Virginii Woolf i Thomasa Hardy'ego. W "Rosshalde" nie ma prostych odpowiedzi, każda decyzja wiąże się z bólem i odrzuceniem obiektu miłości. Moją ulubioną postacią jest Adela; stoi ona w mocnym kontraście do Johanna, jako bardziej pragmatyczna i optymistyczna osoba, mimo to niepozbawiona własnego smutku. Ironia relacji jej, Johanna i Pierre'a polega na tym, że to Johann bardziej potrzebuje Pierre'a, ale jednocześnie nie jest w stanie zapewnić mu koniecznej opieki i stałej miłości, jaką daje mu Adela. Utożsamiałem się za to najbardziej z Albertem, jako niemal dorosłym dzieckiem rozbitego małżeństwa, które w jakikolwiek sposób próbuje poradzić sobie ze złą sytuacją rodzinną. Chciałbym, żeby jego postać została rozwinięta bardziej, zwłaszcza jeśli chodzi o incydent z rzutem nożem. O dziwo, książka kojarzyła mi się dość mocno z piosenką "Cosmonauts" Fiony Apple. Polecam, bo jest warta przesłuchania. Podobało mi się i polecam.
Fox - awatar Fox
ocenił na 8 3 miesiące temu
Rozwód w Budzie Sándor Márai
Rozwód w Budzie
Sándor Márai
To bardzo smutna książka. W posłowiu tłumaczka daje nam kontekst historyczny, literacki powieści, sytuujący ją także w twórczości autora. Ja jednak czytałam ją, jako opowieść o ludziach zawiedzionych, żyjących niby w swoim świecie, a jednak nie na swoim miejscu. Autor tym razem zabrał się za opis mieszczaństwa, konkretnie węgierskiego, konkretnie w latach 30. ub.w. Bohaterów jest dwóch. W dorosłe życie wyszli z jednej szkoły i nawet z jednej ławki. Pierwszy, sędzia od trzeciego czy czwartego pokolenia, wszedł gładko w koleiny wyżłobione przez przodków. One mu ustawiają nie tylko karierę, ale i tryb życia, dobór towarzystwa, mieszkania i jego wystroju. Co mu trochę pomaga, bo jest nieśmiały, niepewny siebie. I wcale nie jestem pewna, ze cokolwiek to zmieni. Drugi, lekarz w pierwszym pokoleniu, pochodzący z najniższych nizin społecznych znalazł się w lepszym świecie wskutek własnej pracy, a także ożenku. Wszystkiego dopiero próbuje, ale idzie mu dobrze, dzięki miłości wygładzającej wszelkie nierówności. Obaj są przeraźliwie samotni. Powodem są emocje. U jednego brak (a może to opancerzenie środowiskowe), u drugiego skierowane tylko w jedną stronę. Jak zwykle u tego autora są rozważania egzystencjalne, dzielenie włosa już nie na czworo, ale na ...dużo więcej. Bohaterowie są bowiem ogromnie wrażliwi na nastroje, na klimat wokół nich i nie znają słowa spontaniczność. Analizują każe spotkanie, słowo, spojrzenie. Sędzia mimo to nie jest zdolny do wykonania ruchu, jaki mu podświadomość sugeruje. Zaś lekarz zupełnie nie radzi sobie w nowej sytuacji, jaka go dopada. Zresztą mężczyzn w podobnej do jego sytuacji jest tu dwóch. I każdy reaguje tak samo. Jest bezradny. To także książka o sile kobiet. One – w tym przypadku obie żony bohaterów oraz żona innej postaci - są motorem wydarzeń. Potrafią o siebie zadbać, dają rodzinom poczucie bezpieczeństwa. O panach nie można tego powiedzieć. Czyta się dobrze, a liczne niespodzianki dla czytelnika mamy do ostatniej strony.
Mavia2033 - awatar Mavia2033
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Odkrycie nieba Harry Mulisch
Odkrycie nieba
Harry Mulisch
Powieść holenderskiego pisarza o niesamowitym pochodzeniu, częściowo odwzorowanym w książce w postaci jednego z bohaterów. I dzieło okazało się godne swojego autora. „Odkrycie nieba” zabiera czytelnika w niesamowitą podróż po historii Holandii XX wieku, Europy Zachodniej po 1945 roku, Holokauście, teologii chrześcijańskiej i żydowskiej, astronomii, muzyce, rewolucji kubańskiej, mitach około-biblijnych i ludzkiej psychice. Do tego jeszcze nie wymaga od czytającego żadnych szczególnych wiadomości ani wiedzy z wymienionych dziedzin. Wszystko jest przekazywane w kolejnych wydarzeniach, opisach i rozmowach. Autor mimo tego nie zastosował strumienia świadomości, nie popisywał się też własną erudycją. Intermezza rozgrywające się w innej, wyobrażonej rzeczywistości stanowią przeciwwagę do realistycznego obrazu świata bez Boga, w jakim żyją bohaterowie. Precyzyjna konstrukcja powoduje, że każdy element jest ważny – zdarzenia, data, zdanie, informacja o kolejnej postaci. Nic się nie dzieje bez przyczyny i wszystko rozwija się logicznie, aczkolwiek zaskakująco. Dwaj główni bohaterowie, będący swoimi przeciwieństwami, w gruncie rzeczy składają się w jedną całość. Zalety jednego są brakami drugiego i na odwrót. Przypadek, a może nie, zetknął ich ze sobą i powiązał na zawsze, co widać w miarę rozwoju fabuły. Los / Bóg dał, los - Bóg wziął. Obie wersje wydarzeń są równie fatalistyczne. Połączenie wielu, pozornie nie związanych ze sobą tematów i warstw pozwoliło autorowi wypowiedzieć się w pełni co do historii i kultury Europy Zachodniej z XX wieku. Od pierwszej wojny, poprzez drugą i Holokaust, rozliczenia zbrodniarzy, dekolonizację, czas kontrkultury i spontanicznych ruchów lewicowych, ich odchodzenie od ideałów, triumf wolnego rynku z konsekwencjami. W aspekcie osobistym losy tradycyjnej rodziny jak i jej antytezy, stosunku do choroby, w tym nieuleczalnej i śmierci. A to wszystko w podwójnym anturażu – astronomicznym i biblijno-historycznym. Na szczęście autor nie zapomniał o Europie Środkowo-Wschodniej. Nasz kraj reprezentują Bielsko-Biała, Katowice, Kraków i leżący w środku trójkąta obóz Auschwitz. Podobnie jak Kuba pokazane bez uproszczeń i ze znajomością historii oraz jej uwarunkowań. Wspaniała i inspirująca lektura.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 10 1 rok temu

Cytaty z książki Kwartet aleksandryjski. Mountolive

Więcej
Lawrence Durrell Kwartet aleksandryjski. Mountolive Zobacz więcej
Lawrence Durrell Kwartet aleksandryjski. Mountolive Zobacz więcej
Więcej