Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny

Okładka książki Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny
Andrzej Szczeklik Wydawnictwo: Znak językoznawstwo, nauka o literaturze
332 str. 5 godz. 32 min.
Kategoria:
językoznawstwo, nauka o literaturze
Format:
papier
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
332
Czas czytania
5 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-240-0863-6
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny

Średnia ocen
7,9 / 10
319 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1498
1498

Na półkach: ,

Właśnie skończyłam czytać "Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny" i przyznaję, jestem pod ogromnym wrażeniem erudycji autora w tak różnych dziedzinach wszelkiej wiedzy, w dodatku dziedzinach często bardzo od siebie odległych. Przy czym Pan Szczeklik pokazał czytelnikowi też swoje delikatne, subtelne poczucie humoru i ciepłe, pełne wyczucia i zrozumienia, podejście do człowieka, pacjenta. Było też trochę wspomnień i prywaty, "przygody" Pana Andrzeja w czasie Stanu Wojennego w Polsce, rewelacyjnie opisane. 👍

Jednak głównie książka traktuje o tym co było autorowi i hobby i zawodem, człowiek i medycyna. Bardzo ciekawie pisał Pan Andrzej np.o przeszczepach zewnętrznych i tożsamości biorcy, po takim przeszczepie np.twarzy. O alergiach i astmie, miłości i o tym gdzie ona się znajduje? W głowie, sercu, a może w brzuchu, tam, gdzie te słynne motyle??. Mnie chyba najbardziej zafascynował rozdział o mózgu i jego funkcjach. Oraz ten o śmierci i umieraniu. Mózg ciekawi mnie od bardzo dawna, a to jak pisał o nim autor, czytało się jak najlepszą powieść sensacyjną.

Niestety widział też autor prozę życia lekarza i medyka i o tym też napisał w "Kore...", o łapówkach, etyce lekarskiej i przysiędze Hipokratesa. Ale też o tym co system robi z zawodem lekarza:

"Lawina kosztów przysypuje opiekę zdrowotną. Z problemem tym borykają się kraje bogatsze od nas, choć odnosi się wrażenie, iż nagromadzenie patologii jest u nas szczególnie duże. [...] W kontraktach "na usługi" podpisywanych przez nas z Narodowym Funduszem Zdrowia znika słowo lekarz, zastępuje je "zleceniobiorca". Aż lekarz w końcu zaczyna słuchać bardziej ekonomisty niż własnego sumienia. System publicznej opieki zdrowotnej powoduje erozję tajemnicy lekarskiej. Naskórek lekarza rogowacieje, tępieje wrażliwość..."

Kończąc już moją opinię, dodam tylko jeszcze, że książka jest porządnie wydana. Na świetnym papierze z ilustracjami reprodukcji obrazów starych mistrzów sztuki, wklejonych, (a nie wdrukowanych) delikatnie do książki. Dla mnie całość to była doskonała czytelnicza uczta.

Właśnie skończyłam czytać "Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny" i przyznaję, jestem pod ogromnym wrażeniem erudycji autora w tak różnych dziedzinach wszelkiej wiedzy, w dodatku dziedzinach często bardzo od siebie odległych. Przy czym Pan Szczeklik pokazał czytelnikowi też swoje delikatne, subtelne poczucie humoru i ciepłe, pełne wyczucia i zrozumienia,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

983 użytkowników ma tytuł Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny na półkach głównych
  • 540
  • 417
  • 26
212 użytkowników ma tytuł Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny na półkach dodatkowych
  • 150
  • 19
  • 18
  • 15
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny

Inne książki autora

Okładka książki Medycyna. Vs religia Halina Bortnowska, Jacek Filek, Krystyna Strączek, Andrzej Szczeklik, Marzena Zdanowska, Andrzej Zoll
Ocena 6,3
Medycyna. Vs religia Halina Bortnowska, Jacek Filek, Krystyna Strączek, Andrzej Szczeklik, Marzena Zdanowska, Andrzej Zoll
Okładka książki Gen ryzyka w sobie miał... Adam Boniecki, Józefa Hennelowa, Adam Michnik, Janina Ochojska-Okońska, Joanna Podsadecka, Anna Szałapak, Andrzej Szczeklik
Ocena 6,1
Gen ryzyka w sobie miał... Adam Boniecki, Józefa Hennelowa, Adam Michnik, Janina Ochojska-Okońska, Joanna Podsadecka, Anna Szałapak, Andrzej Szczeklik
Okładka książki My i Oni. Zawiła historia odmienności / Us and Them. An Intricate History of Otherness Karolina Grodziska, Bronisław Maj, Anna Olszewska, Jacek Purchla, Andrzej Rabenda, Andrzej Szczeklik
Ocena 8,8
My i Oni. Zawiła historia odmienności / Us and Them. An Intricate History of Otherness Karolina Grodziska, Bronisław Maj, Anna Olszewska, Jacek Purchla, Andrzej Rabenda, Andrzej Szczeklik
Andrzej Szczeklik
Andrzej Szczeklik
prof. dr hab. med. Andrzej Tadeusz Szczeklik - polski lekarz, eseista i filozof medycyny. Rodowity krakowianin. Absolwent Krakowskiej Akademii Medycznej. W latach 1963-1972 pracował w Klinice Medycznej we Wrocławiu. Po tym okresie powrócił do ukochanego Krakowa, z którym nie rozstał się już do końca życia. Specjalista z zakresu chorób wewnętrznych. Autor lub współautor około 600 prac naukowych. W 1998 roku, m.in. za wykrycie mechanizmu przeciwzakrzepowego działania aspiryny, otrzymał Nagrodę Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Członek Papieskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Nauk (PAN). Odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Wybrane publikacje: "Choroby wewnętrzne. Podręcznik multimedialny oparty na zasadach EBM" (Medycyna Praktyczna, 2005), "Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny" (Znak, 2007), "Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki" (Znak, 2009), "My i Oni. Zawiła historia odmienności / Us and Them. An Intricate History of Otherness" (praca zbiorowa, Międzynarodowe Centrum Kultury, 2011). Żona: Irena (do 03.02.2012, jego śmierć), 3 dzieci: córka i 2 synów (jeden z nich o imieniu Andrzej).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mini wykłady o maxi sprawach. Seria pierwsza Leszek Kołakowski
Mini wykłady o maxi sprawach. Seria pierwsza
Leszek Kołakowski
Zbiór wykładów Leszka Kołakowskiego z pozoru mało filozoficznych, bo traktujących m.in. o sławie, podróżach, długach, zabobonach, terroryźmie, nicnierobieniu, przyjaźni, zazdrości. Autor przedstawia swoje obserwacje w sposób niepowtarzalny - przenikliwie, dowcipnie, w sposób przystępny dla czytelnika. Przenikliwość i poczucie humoru Filozofa generują zaskakujące i celne obserwacje dotyczące zarówno życia codziennego, jak i odwiecznych praw ludzkiej natury. Jednocześnie zapewniają chwilę refleksji i prawdziwą czytelniczą przyjemność. "Inna jest też przyjaźń mężczyzny z kobietą (tam gdzie nie ma żadnej strony erotycznej; podejrzliwi twierdzą, że zawsze jest, ale to nieprawda) niż dwóch mężczyzn; mężczyźni bowiem przyuczeni są zwykle pokazywać, że są cynikami, ale kobiety nie muszą, z nimi więc łatwiej, gdy jest przyjaźń, porozumiewać się bez udawania." "Być może kryje się w tej pasji rekordów i w tym zaciekawieniu ekstremami jakiś korzeń metafizyczny: potrzeba wykraczania poza to, co jest, jakaś dziwnie wyrażona, nieraz w groteskę i absurd przechodząca – jak wszystko co ludzkie – nadzieja nieskończoności." "Matematyka jest moralnie obojętna, również diabeł, jak się domyślamy, może być wybornym matematykiem." "Żart (...) bodaj sprzed pierwszej wojny światowej: w Austrii to, co nie jest zakazane, jest dozwolone; w Niemczech to, co nie jest dozwolone, jest zakazane; we Francji wszystko jest dozwolone, również to, co jest zakazane; w Rosji wszystko jest zakazane, również to, co jest dozwolone." Warto przeczytać.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na 8 2 lata temu
Piękno neurobiologii Jerzy Vetulani
Piękno neurobiologii
Jerzy Vetulani
Z wielu interesujących wypowiedzi prof. Jerzego Vetulaniego wynotowałem trzy dłuższe cytaty. Przytaczam je poniżej. Hipoteza mafijnego zachowania kukułek "W południowej Hiszpanii kukułki składają jaja w gniazdach srok, ale też od czasu do czasu te gniazda niszczą. Obserwacje wykazały, że znacznie częściej niszczone są gniazda srok, które wyrzuciły kukułcze jaja. Taka taktyka jest korzystna dla kukułek, ponieważ sroki, którym zniszczono gniazdo, budują nowe i składają w nim nowe jaja, pomiędzy które kukułka znów może podrzucić jajo. Pytanie: czy sroka nauczona doświadczeniem będzie mniej pochopnie usuwać intruza? Okazuje się, że tak: kukułki nauczyły sroki moresu i te ostatnie uświadomiły sobie, że lepiej się pomęczyć i wychować obce pisklęta obok własnych, niż ryzykować śmierć całego swego potomstwa. Okazało się też, że kukułki wcale nie są matkami obojętnymi na los swoich dzieci. Ewidentnie pilnują one sroczych gniazd zawierających kukułcze jaja i próbują odpędzić zbliżające się do nich zagrożenia. Takim zagrożeniem w ich pojęciu był także podchodzący do gniazda uczony. Kukułki są więc czułymi matkami, chociaż pochodzą ze zbrodniczego rodu". O delfinach "Mózg delfina okazuje się bardziej pofałdowany od mózgu człowieka. Zatem dlaczego to my hodujemy delfiny, a nie delfiny nas? Po pierwsze dlatego, że delfiny nie mają technologii. W wodzie nie da się rozniecić ognia, który jest jej podstawą. Po drugie, przechodząc do środowiska wodnego straciły chwytne kończyny (możliwość wytwarzania złożonych narzędzi). Niemniej jednak wydaje się niewątpliwe, że delfiny wykształciły mowę, podobnie jak ludzie, tj. mowę, która ma swoją gramatykę, składnię. Mowę, którą się celowo posługują, by porozumiewać się między sobą. Wskazuje na to analiza dźwięków wydawanych przez delfiny, wykazująca powtarzające się, uporządkowane sekwencje. Mamy zapis dźwiękowy, ale nie znamy języka (analogicznie do pisma linearnego A, którego wciąż nie potrafimy odczytać). Delfiny posiadają świadomość typu ludzkiego, potrafią się rozpoznawać, są empatyczne, uprawiają seks rekreacyjny. Nie wiemy, czy aby delfiny nie mają też fantastycznego świata umysłowego? Może mają jakieś wierzenia? Wprawdzie nie mają książek, lecz przecież ludzkość bardzo długo także doskonale bez nich się obywała, korzystając tylko z dobrej pamięci opowiadaczy. Mózg delfina wciąż się rozwija, czyli muszą być one umysłowo czynne, jako że mózg nie mógłby się rozwinąć, gdyby nie pracował. Gdyby udało nam się wejść w świat delfina, to na podstawie tych samych paradygmatów może moglibyśmy się porozumiewać z ewentualnymi cywilizacjami pozaziemskimi. Sądzę, że język delfina jest dla nas równie trudny, jak byłby język hipotetycznego E.T., przybysza z innej planety. My z delfinem żyjemy na tej samej planecie, a jednak w innych światach". Darwinizm neuronalny "Mózg noworodka ma stosunkowo niewiele neuronów, potem ich liczba szybko narasta i około siódmego roku życia w korze mózgowej znajduje się już olbrzymia liczba neuronów, która następnie zaczyna spadać: neurony zaczynają wymierać. W okresie największego potencjału twórczości intelektualnej człowiek ma mniej neuronów niż dziecko, ale jakościowo nie są one takie same. Znikają neurony niepotrzebne, zostają najlepsze. Można by rzec, że w sensie neuronowym dziecko musi umrzeć, by stać się dorosłym człowiekiem. Jest pewien rytm przechodzenia do dorosłości. To zresztą ma swoje odbicie w różnych kulturach, chociażby rytualne przejście do męskości. Tak zwana teoria darwinizmu neuronalnego zakłada, że neurony, które są wytworzone w nadmiarze walczą o to, aby trafić na odpowiednią tarczę. Przykładowo, pierwszy neuron, który dojdzie do włókna mięśniowego rozwija się, a inne już nie są przyjmowane. To tak jak z plemnikami. Następuje wybór pierwszego. W późniejszym wieku liczba neuronów zmniejsza się już powoli. Mózg zmniejsza się z upływem czasu, gdyż zmniejsza się liczba wypustek nerwowych, objętość neuronów, a więc i struktur przez nie zbudowanych. Jeśli jednak mózg nie podlega chorobie neurodegeneracyjnej, same neurony wymierają powoli. Te neurony, które pozostają, wykorzystujemy. Ich pełne wykorzystanie możliwe jest dzięki bardzo ważnej cesze mózgu: plastyczności, którą definiujemy jako zdolność mózgu do przekształcania fizycznej struktury połączeń w odpowiedzi na warunki zewnętrzne. Ta plastyczność wzrasta, kiedy neurony zmuszane są do wysiłku, a spada, gdy pozostają bezczynne. Zgodnie z mądrością Talmudu Babilońskiego: Na starość głupi głupieją, a mądrzy mądrzeją".
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na 7 3 lata temu
Filozof i wilk. Czego może nas nauczyć dzikość o miłości, śmierci i szczęściu Mark Rowlands
Filozof i wilk. Czego może nas nauczyć dzikość o miłości, śmierci i szczęściu
Mark Rowlands
Filozof i wilk. Historia zwykłego życia z niezwykłym zwierzęciem. Brenin uczy autora życia w chwili, kwestionowania ludzkich wyborów oraz linearnej koncepcji czasu. Rozdziały książki stanowią historie wydarzeń oraz odniesione do nich koncepcje filozoficzne najbardziej znanych filozofów. Kolejne fragmenty przechodzą płynnie między sobą tworząc spójną całość. Najciekawsze są dwa ostatnie rozdziały traktujące o śmierci, szczęściu i celu życia. Dla osób niezaznajomionych z historią filozofii mogą się wydawać odkrywcze lecz brakuje w nich oryginalności. Rozumiem, że pogłębianie wywodów filozoficznych nie było celem tego dzieła, więc można pominąć ten zarzut. Osobiście drażniła mnie postawa autora zawodowo zajmującego się obroną praw zwierząt, która karmi swoje zwierzęta ciastkami z czekoladą. Jego ignorancja wpisuje się w stereotyp filozofa zajmującego się odwiecznymi pytaniami ludzkości i nieumiejącego zająć się "przyziemnymi" kwestiami. Również przekonanie o swojej wyjątkowości jako profesora, któremu proponują niebotyczne kwoty za pracę wydaje mi się nie na miejscu. Zwłaszcza w kontekście omawiania zagadnień posiadania czy bycia. Bardzo łatwo się rozprawia o nieistotności rzeczy materialnych kiedy masz co do garnka włożyć, stać cię na kupno domku na odludziu w innym kraju i nazwać go małym bo ma tylko pięć pomieszczeń. Widać również pewną idealizacje życia zwierząt (uogólnienie które wyszło od wilków) zestawionego kontrastowo z ludźmi jako małpami kombinującymi i zdegenerowanymi. Jednak nie można było się spodziewać pochlebnej opinii o ludzkiej naturze od człowieka uważającego się za mizantropa. Opowiadania nie są nudzące ale też nie zapadają głęboko w pamięć Bywają zabawne, bywają przygnębiające. Nie wydaje mi się to książka do której po latach będzie można wrócić. Raczej jako luźna pozycja do przeczytania w zimowy wieczór.
Alwaid - awatar Alwaid
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Madame Antoni Libera
Madame
Antoni Libera
Uroki okresu dojrzewania pośród PRL-owskiej szarzyzny drugiej połowy lat 60., gdzie pierwsze drżenia serca wywołane przez piękną, tajemniczą nauczycielkę francuskiego są owocem zakazanym zwisającym z tej samej gałęzi, co bycie w pełni sobą, czyli w wypadku narratora - wrażliwym intelektualistą pragnącym żyć, tworzyć i uczestniczyć w swojej epoce po swojemu, wedle własnych zasad, a nie narzuconych mu przez reżim. Innymi słowy, rozbudowany romans osadzony w trudnych czasach młodości autora powieści. Główną osią akcji jest fascynacja bezimiennego protagonisty na punkcie nowej dyrektorki szkoły, która zaczęła uczyć jego klasę języka francuskiego. Oschła, zimna, profesjonalna, olśniewająca, śliczna, niedostępna stanowi obiekt zainteresowania praktycznie każdego ucznia, jednak nikt nie wkłada tyle trudu i przemyślanego wysiłku, aby czegoś się dowiedzieć o enigmatycznej Madame, a co dopiero do niej zbliżyć. Paradoksalnie, to właśnie ten wątek wypada najsłabiej. Wiele stron poświęconych na analizowanie każdego zachowania pożądanej kobiety, przeplatane z horrendalną ilością nawiązań do klasyków literatury zachodniej, potrafi na dłuższą metę znużyć czytelnika, jakkolwiek wiernie oddaje fiksację głównego bohatera. Można dopatrzeć się w tym znamion autoironii, biorąc pod uwagę, że w książce pojawia się podobny zarzut nadmiernej samoanalizy względem Simone de Beauvoir. Sam główny bohater, będący w klasie maturalnej, a cytujący z pamięci całe monologi z licznych dramatów, niekiedy w oryginale nienaganną francuszczyzną, nie wydaje się zbyt wiarygodny. Oczywiście, istnieją przypadki takiego humanistycznego geniuszu, jednak dużo bardziej podczas lektury wybija się wrażenie, że to ponad 50-letni autor przemyca swoje obycie i swą "cultivée personnalité" do charakteru nastolatka w imię spójności narracji. Jako oś napędowa akcji powieści, wątek zbliżania się do Madame stanowi jednocześnie istotną siłę książki, ponieważ na nim budowane jest to, co według mnie stanowi jej największą wartość, czyli obraz rzeczywistości tamtych lat oraz wiele refleksji natury filozoficznej, politycznej, czy też literackiej. Naturalnie wyłącznie w takim stopniu, w jakim dotyczą narratora, aczkolwiek to wciąż bardzo wartościowa perspektywa - wychowanka Polski Ludowej, bezkompromisowego buntownika, wykształconego wedle dobrej tradycji, obnażającego co i rusz absurdy otaczającej go socjalistycznej rzeczywistości, zwłaszcza na płaszczyznach kultury i nauki. Nie jest to polemika z reżimem na miarę chociażby Tyrmanda, ale też nie taki jest jej cel. To wyraz sprzeciwu wobec tłamszenia jednostek, które chcą same decydować o swoim losie, rozwijać się w wybranych przez siebie kierunkach i dokładać cegiełkę do postępu cywilizacji wedle własnych kryteriów, a nie sztywno narzuconych schematów. To tęsknota za tym, co znane z dalekich, nieoficjalnych przekazów zza żelaznej kurtyny, a nieakceptowanych przez moskiewskich możnowładców tej części świata. Ten ciekawy materiał do odtwarzania przez czytelnika zeszłowiecznych realiów mimo wszystko stanowi dalszy plan i niejednokrotnie traci na rzecz głównego wątku, a szkoda. Mimo wszystko pierwszoplanowa fabuła sama w sobie nie jest zła, to wciąż interesująca, bardzo ciekawie poprowadzona historia, chociaż bez wątpienia dałoby się z niej wyciąć nieco introspekcji bez utraty jakości. W końcu, jak głosi cytat Schopenhauera zamieszczony przed pierwszym rozdziałem: "Romansopisarz powinien dążyć nie do tego, by opisywać wielkie wydarzenia, lecz by małe uczynić interesującymi''. Ciężko o bardziej przyziemną, nieobfitującą w wydarzenia opowieść, a jednak uczynienie jej do tego stopnia fascynującą niewątpliwie świadczy o kunszcie autora. Sam styl pisania jest dobry, łatwy do przebrnięcia i sprawnej lektury, aczkolwiek wyjątkowo w oczy kole duża częstotliwość użycia czasu zaprzeszłego (co jest o tyle dziwne, że autor to człowiek współczesny, a inni znani mi autorzy tego okresu nie cierpią na podobną przypadłość). Całkiem przyjemna książka, choć w moim wypadku na jej atrakcyjny odbiór wpłynęło poruszenie większości tematów, które są dla obecnie interesujące, w związku z czym zmuszony jestem się powstrzymać od wystawienia wyższej oceny oraz jednoznacznego polecenia jej innym.
stanislawgoldap - awatar stanislawgoldap
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Wywiad z historią Oriana Fallaci
Wywiad z historią
Oriana Fallaci
🔰"Kiedy człowiek myśli, że nie da rady czegoś zrobić, nigdy nie da rady. Nawet jeśli jest bardzo inteligentny, nawet jeśli ma tysiąc talentów." [Indira Gandhi] Oriana Fallaci - ikona światowego dziennikarstwa ubiegłego wieku. Zawsze bezkompromisowa i waleczna. Nawet zacięci rywale i wrogowie nie mogli jej odmówić odwagi. Rozmowy z najważniejszymi osobami ówczesnego świata polityki prowadziła zawsze na własnych zasadach, pewna siebie i perfekcyjnie przygotowana. Rozmawiała bez czołobitności, czasem tak jakby zatraciła instynkt samozachowawczy. Miała odwagę zadawać pytania, których nikt wcześniej i potem nie śmiałby zadawać. Dzisiaj już nikogo nie dziwi tzw. dziennikarstwo konfrontacyjne. Jednak współczesny rodzaj "konfrontacji" stosowanej przez wielu dziennikarzy nie ma zbyt wiele wspólnego z tym, co prezentowała Włoszka. W tym obszernym tomie zebrano najważniejsze wywiady przeprowadzone przez Fallaci w latach siedemdziesiątych. Niektóre zamieszczone tu wywiady i to, co się działo po ich opublikowaniu, obrosły już legendą. Na przykład jej rozmowa z Hajle Sellasje bezlitośnie obnażyła marną kondycję tego bezwzględnego satrapy. Wściekłość owego despoty, po upublicznieniu rozmowy z Fallaci, poważnie zagroziła relacjom włosko - etiopskim, a dziennikarka zaczęła otrzymywać anonimowe groźby utraty życia, jeśli ośmieli się pojawić w Addis Abebie. Podczas wywiadu z Włoszką Henry Kissinger zgubił gdzieś polityczny instynkt i z rozbrajającą szczerością oświadczył, że to on, niczym samotny kowboj, prowadzi Amerykę. Te słowa wywołały wściekłość prezydenta USA Richarda Nixona, który uznał je za jawną zniewagę. Nie wszystkie wywiady z tego zbioru okazały się dla mnie interesujące, ale kilka z nich przeczytałam z wielkim zainteresowaniem, gdyż są prawdziwą kopalnią wiedzy o polityce i obyczajach lat sześćdziesiątych. Najbardziej podobały mi się te przeprowadzone z dwiema czołowymi w ówczesnym świecie polityczkami. Indirą Gandhi, która, w rozmowie z Fallaci jest bardzo opanowana, to ona nadaje ton wywiadowi i stara się wykreować swój pozytywny wizerunek i pokazać siebie jako optymistkę wierzącą w ideały. Czy taka rzeczywiście była? Bardzo ciekawy jest wywiad z "żelazną" Goldą Meir, o której Ben Gurion mówił: "to najzdolniejszy mężczyzna w moim rządzie". Rozmowa okazała się zaskakującą opowieścią o kobiecie kochającej władzę, która jednak często czuje się rozdarta między życiowymi rolami i żałuje czasu, który poświęciła polityce kosztem rodziny. Fallaci opisuje ze zdumieniem, że wszechmocna Golda mieszka zupełnie sama, nie korzysta niemal z żadnych przysługujących jej przywilejów, a po przyjęciach własnoręcznie zmywa naczynia, aby "dziewczyna do pomocy nie zastała rano za dużo brudu". Oriana Fallaci, jak mało który dziennikarz, miała dar wyciągania ze spiżowych dusz polityków reakcji i emocji, których raczej nigdy nie zamierzali publicznie ujawniać. Jest przykładem dziennikarki, która zaczynała od pisania portretów gwiazd Hollywood i potrafiła doprowadzić swój warsztat do takiej perfekcji, że światowa opinia publiczna ze niecierpliwieniem czekała na jej relacje z wojny w Wietnamie, konfliktu indyjsko - pakistańskiego, zamieszek z olimpiady w Meksyku w 1968r. Jest także przykładem osoby zaangażowanej osobiście. W czasie wojny jako dziecko pomagała ojcu działającemu w ruchu antyfaszystowskim. Przenosiła rozkazy i meldunki do partyzantów oraz granaty ukryte w wydrążonych główkach kapusty (za co po wojnie nagrodziły ją władze państwowe). To zapewne wtedy Oriana nauczyła się odwagi i brawury, które stały się ważnymi cechami jej charakteru. 🔰"... trzeba być szalonym, żeby nie zdawać sobie sprawy, że młodsze pokolenia myślą w inny sposób i że tak ma być. Byłoby całkiem ponuro, gdyby każde pokolenie było kopią poprzedniego, świat nie poszedłby naprzód." [Golda Meir] 🔰"starość jest jak samolot, który leci pośród burzy. Kiedy raz się tam znajdziesz, nie możesz już nic zrobić. Nie zatrzymasz samolotu, nie zatrzymasz burzy, nie zatrzymasz czasu. A zatem warto przyjąć ją spokojnie, z mądrością." [Golda Meir] 🔰"nie życzę pani, żeby miała pani łatwe życie, ale życzę, żeby pokonała pani każdą trudność, jaką życie może pani przynieść." [Indira Gandhi] 🔰"... nigdy nie rozumiałam kobiet, które z powodu dzieci zachowują się niczym ofiary i zakazują sobie innych zajęć. [Indira Gandhi]
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 7 1 rok temu
Intelektualiści Paul Johnson
Intelektualiści
Paul Johnson
💭🧠 Geniusze z brudnymi rękami 💭🧠 🎭 Gatunek: esej historyczno-biograficzny / portrety ludzi-idei
 🌡️ Nastrój: chłodno-dociekliwy, momentami złośliwy, ale często celny
 🎧 Klimat czytania: rozdział dziennie – jak espresso z pieprzem
 ⭐️ Ocena: 6,5/10 — solidna, przenikliwa, miejscami zbyt kąśliwa Paul Johnson robi to, czego wielu autorów się boi — patrzy intelektualistom prosto w oczy.
Nie przez zachwyt, ale przez lupę. Zdejmując aureole, pokazuje, że za wielkimi ideami stoją ludzie z krwi, nerwów i ego. 🧩 Kilka spojrzeń w lekturę 🧩 * Rousseau, Marks, Sartre, Russell – wszyscy jakby za bardzo uwierzyli w siebie. * Johnson nie odkrywa nowych faktów, ale genialnie zestawia idee i charakter, pokazując, jak jedno niszczy drugie. * Jego ironia bywa ostra, lecz często trafia w sedno: tam, gdzie moralność nie nadąża za rozumem. * Momentami czuć kaznodziejski ton, ale trudno mu odmówić racji — wielu „guru” okazało się moralnie nadkruszonych. * Styl: mieszanka eseju i polemiki. Czasem za dużo emocji, ale zawsze coś zostaje w głowie. 🔍 Wytrych pamięci 🔍 „Ludzkość ulepszali ci, którzy nie potrafili ulepszyć samych siebie.”
To nie tylko zdanie z książki — to jej duch. Johnson wyciąga z cienia ludzkie słabości i przypomina, że wielkość intelektu nie znosi próżności. 🧠 Refleksyjnie 🧠 Trudno się z nim nie zgodzić — i właśnie to jest niepokojące.
Johnson często ma rację, ale mówi ją tak, że odbiera miejsce na współczucie.
Jednak jego diagnoza – że moralność nie jest dodatkiem do intelektu, lecz jego testem – brzmi dziś mocno i aktualnie. 💡 Clue / Finalne 💡 Książka jak długa rozmowa z błyskotliwym sceptykiem:
czasem zgryźliwa, czasem przesadzona, ale prawie zawsze trafna.
Warto ją przeczytać choćby po to, by przemyśleć, ilu dzisiejszych „intelektualistów” wciąż nosi w sobie cień Rousseau. 🪞 Dla kogo 🪞 Dla tych, którzy lubią, gdy ktoś potrząsa piedestałem.
Dla czytelników z dystansem – i odpornością na moralny ton. 🧭 Ikony 🧭 📚 – portrety ludzi-idei
 ⚖️ – analiza zamiast adoracji
 💬 – błyskotliwy cynizm
 🧠 – 6,5/10: trafne, choć chwilami zbyt osobiste
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 6 5 miesięcy temu
Stulecie chirurgów Jürgen Thorwald
Stulecie chirurgów
Jürgen Thorwald
Książka opisuje tytułowe 'wspaniałe' stulecie rozwoju chirurgii, które przypadło na okres wieku XIX. Czas ten zaczyna się szalenie - od przywiązywania pacjentów do stołu, pośpiesznego cięcia mięsa pośród wrzasków bólu, operowania w wykrochmalonym fraku, ale z brudnymi rękami, które Chirurg wytarł z łaski swojej w zaropiałą szmatę. Przez te 100 lat zdąży zmienić się wszystko. Zarówno w rozpoczęciu, jak i zakończeniu panuje poczucie dumy, ale to emocje o zupełnie innej jakości. Pycha początkowa jest próżna i fałszywa. Medycyna w okresie poprzedzającym czas akcji rozwijała się tak wolno, że prawie zastygła, przy tym stając się wręcz przesądną. Spowodowało to stworzenie absurdalnie skostniałych norm i wykształciło swoistą strefę komfortu, która schroniła ślepców lub ludzi w głębi duszy przestraszonych wizją postępu. Wielkim głowom, profesorom uniwersytetów medycznych od ich bijącego blasku zaślepiło oczy. Wydawało się, że stoją właśnie u szczytu możliwości swoich i współczesnej chirurgii. U szczytu, na którym nie wolno otwierać jamy otrzewnej, myć rąk oraz na którym postawiono dom gier, gdzie można puścić ślepy los o wynik operacji... Opis końca XIX wieku jest cichy. Brak mu nadmuchanej pompatyczności. Książkę wieńczy podsumowanie osiągnięć całego stulecia. Operacja przeprowadzona jest z przestrzeganiem pełnej wiedzy o aseptyce, drobnoustrojach i zakaźności, wykonana z pomocą spokoju narkozy, bez bólu, bez świadomości, pierwsze rozpoczęcie akapitu rozwoju kardiochirurgi. Tryumf ten jest dumny, radosny, jest absolutnie bezkonkurencyjny w stosunku do wyczynów medyków z początku wieku, ale jest jednocześnie skromny i pełen pokory. Jest wdzięczny i oddaje szacunek całemu rozwojowi medycyny, który musiał się wydarzyć, aby dzisiaj można było korzystać z jego dobrodziejstw i pomocy. Ma świadomość, że ten postęp był wywalczany przez dekady krwawicy i zmarnowanych szans. Wie, że chociaż już jest wspaniały, to nie jest absolutnym bogiem. Cały czas musi liczyć się z aspektami jeszcze dla niego niemożliwymi, na które w tak bezlitosny sposób nie ma żadnego wpływu. Osłonił się przed oślepieniem swoim własnym blaskiem i widzi, jak dużo będzie musiał jeszcze osiągnąć. Tryumf ten patrzy z pochyloną głową w swoją dalszą świetlaną przyszłość, która jeszcze na niego czeka. Przyszłość, która na pewien sposób musi jednak dojrzeć niepośpieszana, zanim znajdzie się pod władaniem skalpela. Przyszły lekarz
wigi - awatar wigi
ocenił na 8 18 dni temu

Cytaty z książki Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny

Więcej
Andrzej Szczeklik Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny Zobacz więcej
Więcej