rozwiń zwiń

Dziewczyna, która pływała z delfinami

Okładka książki Dziewczyna, która pływała z delfinami
Sabina Berman Wydawnictwo: Znak literatura piękna
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La mujer que buceó dentro del corazón del mundo
Data wydania:
2011-06-13
Data 1. wyd. pol.:
2011-06-13
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324017669
Tłumacz:
Małgorzata Moś

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziewczyna, która pływała z delfinami w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dziewczyna, która pływała z delfinami



książek na półce przeczytane 4894 napisanych opinii 1342

Oceny książki Dziewczyna, która pływała z delfinami

Średnia ocen
6,4 / 10
515 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
722
152

Na półkach:

Z całą pewnością każdy poważny czytelnik miał w swojej czytelniczej karierze takie momenty, gdy jego jedynym pragnieniem było odłożenie książki na bok i oderwanie się od makabrycznej nudy lub po prostu bardzo ciężkiego języka, jakim została napisana. Najczęściej zdarza się to w przypadku opasłych tomisk stworzonych przez pisarzy z innej epoki oraz tych napisanych w odległym przedziale czasowym. Natomiast ja doznałam tego uczucia w przypadku tytułu zamieszczonego powyżej. Książka ma zaledwie 230 stron, a jednak nie mogłam przez nią przebrnąć. Była tak trudna, tak oporna, tyle w niej niepotrzebnych szczegółów i detali, że zwyczajnie ziewałam po dziesięciu pierwszych stronach ( początek zapowiadał się całkiem nieźle). Jakaś trudna więź trzymała mnie przy niej do 152 strony, a później stwierdziłam, że jednak nie dam rady... Nie żałuję swojej decyzji, ponieważ w moim przypadku było niemożliwością poświęcać swój czas na książkę, której treść sunęła się powoli i nieoderwanie niczym guma do żucia. Próżno liczyć tu także na dynamiczne zwroty akcji; to chyba największy minus książki. Cóż, entuzjastów tego typu literatury z pewnością nie zabraknie. Mi jednak już zawsze ten tytuł będzie się kojarzył z gęstą, niepowstrzymaną nudą.

Z całą pewnością każdy poważny czytelnik miał w swojej czytelniczej karierze takie momenty, gdy jego jedynym pragnieniem było odłożenie książki na bok i oderwanie się od makabrycznej nudy lub po prostu bardzo ciężkiego języka, jakim została napisana. Najczęściej zdarza się to w przypadku opasłych tomisk stworzonych przez pisarzy z innej epoki oraz tych napisanych w odległym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1465 użytkowników ma tytuł Dziewczyna, która pływała z delfinami na półkach głównych
  • 803
  • 662
326 użytkowników ma tytuł Dziewczyna, która pływała z delfinami na półkach dodatkowych
  • 188
  • 36
  • 30
  • 25
  • 15
  • 11
  • 11
  • 10

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jedenaście Mark Watson
Jedenaście
Mark Watson
Kompletnie nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po książce napisanej przez komika. Wiem za to jedno, zupełnie nie spodziewałam się tak ciekawej, dobrze przemyślanej, słodko - gorzkiej historii. W chwilę po zamknięciu książki miałam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Xavier Ireland prowadzi nocną audycję w londyńskiej rozgłośni radiowej. Cierpiący na bezsenność słuchacze chętnie dzielą się z nim swoimi radościami i smutkami. Mężczyzna zawsze ma dla nich dobrą radę lub miłe słowo. Troszczy się również o dość nieporadnego przyjaciela Murray'a, który współtworzy audycję oraz bezskutecznie szuka "tej jedynej". W życiu prywatnym jednak Xavier jest absolutnym przeciwieństwem swego zawodowego wizerunku. Nie ma dziewczyny ani przyjaciół, jego mieszkanie zarasta brudem, a jedyną przyjemnością są kameralne, sobotnie turnieje gry w scrabble, na które chadza od czasu przeprowadzki do Londynu z rodzinnej Australii. Xavier, a właściwie Chris, gdyż tak nazywał się za czasów życia w Melbourne, stara się zapomnieć o przeszłości, lecz czy to mozliwe? Książka Marka Watsona to ciekawie skomponowana historia, w której przeplatają się trzy biegi wydarzeń. Pierwszym z nich jest teraźniejsze życie Xaviera, na które wpływ ma poznana na 3 minutowej randce kobieta. Postać ta jest barwna, ciekawa i bardzo wyrazista. Jej imię w języku polskim kojarzy się niestety niezbyt dobrze i trochę razi w oczy... Drugą ważna sprawą, która ma wpływ na życie naszego bohatera jest wspomniana wcześniej, bolesna przeszłość zostawiona w Australii. Muszę przyznać, że bardzo zaskoczył mnie sposób, w jaki ten temat się rozwijał, stawiałam na zupełnie inną sprawę. Ostanią, lecz nie najmniej ważną kwestią jest to, jak zachowanie Xaviera w pewniej losowej sytuacji wpłynęło znacząco na losy jedenastu osób, które nie były z nim w żaden sposób związane. Niesłychanie ciekawy ciąg przyczynowo- skutkowy, który łącznie z poprzednimi wątkami prowadzi czytelnika do zaskakującego zakończenia. Tym razem nie mogę powiedzieć, że było cukierkowo. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy... A to właśnie lubię! Rozpisałam się, ale musicie przyznać, że dzieje się tam całkiem sporo. Na niespełna trzystu stronach autor mieści niesamowitą kondensację postaci i wydarzeń. A mnogość bohaterów drugoplanowych wcale nie przekłada się na gorszą ich jakość. Choć niektóre z postaci poznajemy jedynie przez krótką chwilę, to zapewniam, że każda jest wiarygodna, oryginalna i po prostu bardzo rzeczywista. Dodajmy do tego ciekawy styl pisania, pełen plastycznych porównań i zwrotów, płynną akcje, bogaty wachlarz zdarzeń, a otrzymamy jedyną w swoim rodzaju historię. "Jedenaście" jest powieścią o tym, że przed własnymi błędami nie można uciec i żyć szczęśliwie. To historia o wybaczaniu sobie, o budowaniu poczucia własnej wartości, a także przede wszystkim o wpływie naszych wyborów na życie wielu, pozornie niezwiązanych ze sobą osób. Serdecznie Wam ją polecam!
Bookieterka  Karolina - awatar Bookieterka Karolina
oceniła na 8 5 lat temu
Dłoń Michał Dąbrowski
Dłoń
Michał Dąbrowski
Niepełnosprawność widziana "oczyma" brakującej części ciała, hardcorowa i mocna rzecz, trzeba przyznać. Książka ważna, zwięzła i na temat, nie rozczulającą się nad podjętym zagadnieniem. Jestem mamą niepełnosprawnego ruchowo chłopaka, właściwie już mężczyzny(23lata), więc mogę powiedzieć, że na własnej skórze odczułam czym jest w życiu człowieka posiadanie pewnego rodzaju defektu. Jako osoba w pełni zdrowa muszę też zwrócić się do osób niesprawnych, my zdrowi na prawdę czasem nie wiemy jak Was traktować, czy zauważać Waszą wadę, czy udawać, że jej nie ma. To nie jest takie proste. Nikt nie przygotowuje dziecka, czy młodego człowieka na możliwość spotkania, czy przebywania z osobą niepełnosprawną. ZADANIE DOMOWE DLA RODZICÓW I NAUCZYCIELI! Mój syn miał to szczęście, że bardzo szybko trafił do środowiska, które nie widziało nic dziwnego w jego problemach zdrowotnych, gdyż znajdowały się tam m.in. dziecko z zespołem downa, niedosłyszące dzieci z aparatem słuchowym, o które też dopytywał mój syn, czy inne przypadki dzieci z różnymi wadami. To nie jest tak, że osoba niepełnosprawna nie widzi problemu u innych i sama nie jest ich ciekawa. Nie tylko my zdrowi mamy z tym problem. Kiedy byłam dzieckiem, czy nastolatką, powiem wprost "takie" dzieci się chowało po kątach, niestety, ale taka była rzeczywistość. Dzisiaj, sama to widzę, że po pierwsze chorych dzieci rodzi się coraz więcej, po drugie rodzice nie boją się wychodzić z nimi na zewnątrz, po trzecie jest już większa świadomość wśród ludzi, chociaż nadal zdarzają się litościwe spojrzenia, czy ciekawskie pytania. Uważam, że nie zawsze trzeba się oburzać, osoba zdrowa nie zawsze wie jak się zachować, po prostu. Na swoim przykładzie, mogę powiedzieć, to co już poruszałam w jednej z moich opinii, że kiedy moi znajomi dowiedzieli się, że urodziłam dziecko po 5 miesiącach ciąży, woleli zerwać kontakt ze strachu (tak myślę) niż zareagować, w jakikolwiek sposób. Dzisiaj z perspektywy czasu, jest mi to już obojętne, ale wtedy bardzo bolało. Wiem, co przechodził mój syn w przedszkolu czy szkole, ale nie będę o tym opowiadać, bo to zbyt nieprzyjemne wspomnienia. Chodzi mi o uświadomienie pewnych kwestii. Pierwsza, to to żeby niepełnosprawni byli wyrozumiali w stosunku do nas, że czasami możemy być po prostu zwyczajnie zagubieni, a druga to o zrozumienie dla osób z dysfunkcjami, że oni chcą być traktowani po prostu normalnie(tylko co to znaczy?). Mam świadomość, że nie jest to takie proste. Nic nie poradzę, że osoba bez ręki, czy na wózku inwalidzkim przyciąga mój wzrok, sorry. Tak, jak dziewczyna z różowym irokezem na głowie, czy wykolczykowany chłopak. Wiem, może głupie porównanie, ale jak inaczej przedstawić, to co się widzi czy czuje na widok odmienności. Książkę gorąco polecam, szczególnie ze względu na poglądy dłoni.
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na 7 5 lat temu
Klub filmowy David Gilmour
Klub filmowy
David Gilmour
David Gilmour, autor piętnastu książek, z których tylko jedna została przetłumaczona na język polski a jest nią przedstawiony Klub Filmowy (The Film Club). Książka ukazała się w serii "Bliżej siebie" wydawnictwa Dobra Literatura. Gilmour jest także laureatem Nagrody Generalnego Gubernatora w kategorii anglojęzyczna fikcja za rok 2005. Ponadto Gilmour jest dziennikarzem, krytykiem literackim oraz gospodarzem show: "Gilmour on the Arts", nadawanym w CBC, mający obecnie 68 lat (urodzony 22 grudnia 1949 roku). W książce "Klub filmowy" Gilmour przedstawia swoją historię oraz swojego syna Jessego, który w wieku 16 lat, chce porzucić szkołę. Ojciec daje mu szansę na dokonanie tego, jednak pod pewnymi warunkami: "0 narkotyków, 3 filmy tygodniowo". Filmy były wybierane przez Davida i mamy tu ogromny przekrój światowej filmografii. David nie wybiera tylko hitów, ale także kiczowate filmy czy też bardzo niszowe. Klub filmowy jest pretekstem do dyskusji o życiu, o marzeniach, o kobietach i wielu, wielu innych. Po pewnym czasie dorosły już Jesse zaczyna iść własną drogą i podejmuje decyzje, które zaskoczą także Davida. Jaka ona jest dowiecie się po lekturze "Klubu filmowego". Dla mnie książka była w zasadzie ciekawa. Najbardziej podobały mi się dyskusje o filmach. Dzięki tej książce można usłyszeć o wielu filmach, o których często się nie mówi na forum publicznym. Książka chwilami jest irytująca, tak samo jak irytujący chwilami są David I Jesse. Książkę czytałem przez 10 dni, w ciągu 5 posiedzeń, co daje 44 strony na posiedzenie oraz 22 strony na dzień. Nie jest to najlepszy wynik, ale także nie najgorszym. Ocena: 7/10 https://www.facebook.com/czytamnatronie
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na 7 7 lat temu
Mistrz Andy Andrews
Mistrz
Andy Andrews
Zgodziłam się na udział w bardzo ciekawej akcji, której ideą jest dzielenie się otrzymanymi książkami. Bardzo chętnie przystałam na to, bo lubię otrzymywać, a jeszcze bardziej dawać innym. Nawet książki! Chociaż częściej je pożyczam niż daję. Poza tytułem nie wiedziałam o wyczekiwanych pozycjach nic. Nie przeszkadzało mi to, bo równie chętnie zgodziłabym się, gdyby tytuł brzmiał "Silniki czterosuwowe wczoraj i dziś", ale tytuł Mistrz wiele obiecywał. Kiedy wiec otworzyłam kopertę, niespodzianką były dla mnie nie tyle dwa identyczne egzemplarze w treści, co różnorodna kolorystycznie obwoluta: czerwona i niebieska. Dodatkowo z dołączoną, odręcznie zapisaną karteczką. Mądre, mądre – pomyślałam i zabrałam się do czytania, cały czas zastanawiając się, komu mogłabym sprezentować drugą. Na początek wiedziałam tylko, że na pewno musi to być osoba czytająca, która nie odłoży cennego daru serca z jej jeszcze cenniejszym przesłaniem na pastwę kurzu i roztoczy. Sama książka okazała się być ukrytym poradnikiem psychologicznym pod postacią opowieści, której głównym bohaterem był nastolatek Andy, a potem dorosły już mężczyzna oraz Jones. Tajemniczy staruszek, którego wygląd było bardzo trudno opisać, scharakteryzować. Każdy widział w nim to, co chciał zobaczyć, nadając mu odmienne imię od tego znanego Andiemu. Pojawiający się w życiu wielu mieszkańców miasteczka nagle, niespodziewanie, z nieodłączną walizką, zawsze w sytuacji bez wyjścia, kryzysowej, trudnej, by w trakcie przyjacielskiej rozmowy, za pomocą prostych rad ukazujących inną perspektywę przeżywanego, na pozór nierozwiązywalnego problemu, zmienić kierunek myślenia rozmówcy, a tym samym jego nastawienie i w konsekwencji dalsze, odmienne już postępowanie. Same rady, bardzo proste, znane mi już. Czytając o nich przypominałam sobie ludzi, tytuły książek, obejrzane filmy, szkolenia i wreszcie własne i cudze doświadczenia, lekcje życia, dzięki którym tę wiedzę zdobyłam. Nic nowego – myślałam czytając tę książkę – ale dla mnie. Rozglądając się dookoła widziałam jednak bardzo dużo osób, dla których ten poradnik mógłby być odkrywczy z różnych względów. Nieumiejętności uczenia się na własnych lub błędach innych, braku przewodników wśród najbliższych po krętych ścieżkach życia, niechęć do czerpania wiedzy z książek i wiele, wiele innych. Na dodatek wyposażony w zestaw pytań przyporządkowanych każdemu rozdziałowi, ułatwiających rozmyślanie, medytację, poznawanie siebie, swoich słabych i mocnych stron. Do nauczenia się patrzenia na życie z odmiennej perspektywy, która to myśl jest ideą przewodnią tej książki. I nagle mnie olśniło! Nie bez powodu otrzymałam drugą książkę, by się nią podzielić. Skoro ja już wiem, to najwyższy czas, aby zacząć się tą wiedzą dzielić z innymi. To jedna z niewielu rzeczy, którą dzieląc mnożymy. Ta moja dotychczasowa postawa nie wynikała jednak z egoizmu, ale raczej z nieświadomości jej posiadania (myślenie, że każdy ją gromadzi ucząc się wyciągać wnioski, okazało się błędne) i niepewności czy jestem do tego gotowa w odpowiedzialny sposób. Ale jeśli mogę to robić podsuwając takim zagubionym osobom odpowiednie książki? Dopiero teraz dotarł do mnie sens końcowych słów z dołączonej do książki karteczki – wiedzą też można się dzielić, również w postaci książki, jeśli nie potrafię inaczej. Nie posiadam daru Jonesa otwierającego serce i umysł KAŻDEGO człowieka, zwłaszcza na życiowym zakręcie. Wiedziałam jednak komu podaruję tę drugą, niebieską wersję. Zaprzyjaźnionemu osiemnastolatkowi, by poczuć się zupełnie jak Jones podsuwający książki Andiemu, w których znalazł mnóstwo odpowiedzi na pytania zadawane w wieku dorastania. Mam nadzieję, że i on znajdzie odpowiedzi na nurtującego go pytania i postawi na swojej półce obok Josepha Gaardera, Anthoniego de Mello czy Paulo Coelho, mając nadzieję, że przekaże zdobytą wiedzę dalej. P.S. Przyjął ją z zaskoczeniem, ale i z zachłannością w oczach, którą widzę u pożeraczy książek. Uwielbiam ten widok. Jest tak piękny i nieuchwytny, że bardzo trudno ogarnąć go słowami. To trzeba widzieć i podzielać pasję, by poczuć. Czekam teraz cierpliwie na moment, w którym mi o niej opowie. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 6 lat temu
Biała jak mleko, czerwona jak krew Alessandro D'Avenia
Biała jak mleko, czerwona jak krew
Alessandro D'Avenia
Uważam, że w życiu nie ma przypadków. Pewne rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu, a inne nigdy nie mają miejsca. Kupiłam tę książkę na wyprzedaży miejskiej biblioteki za śmieszne pieniądze...2, maksymalnie 4 złote. Zaczynając czytać nigdy nie pomyślałabym, że za grosze otrzymałam czyste złoto. Gdybym w dwóch słowach miała powiedzieć czym jest "Biała jak mleko, czerwona jak krew", odpowiedziałabym, że przepisem na życie. Każda kartka jest drogowskazem, radą dobrego przyjaciela, która zmusza do spojrzenia na własne życie i powtarza "nie zmarnuj ani sekundy". Nie ma strony, która nie zawierałaby cennej uwagi i spostrzeżenia na temat świata. Pan D'Avenia ma niezwykły talent, bo pokazał rzeczywistość dokładnie taką jaką ona jest, używając do tego pięknych metafor barw i nawiązań do literatury. Dobrze czasem trafić na historię, która przypomni o wartości życia, czasu, miłości i relacji. Tak bardzo brakuje światu takich książek...książek pełnych nadziei i prawdy. Wydaje nam się, że jesteśmy wyjątkowi, ale tak naprawdę wszyscy jesteśmy książkami, które mają ten sam początek i koniec, różni nas tylko to co pomiędzy. Dawno już żadna książka nie doprowadziła mnie do łez, ale tej nie da się bez nich czytać. W odpowiednim momencie, płyną same. "To gasnące spojrzenie w jednej chwili pozwoliło mi zrozumieć, że ja mam wszystko, co ona właśnie traci". Myślę, że absolutnie każdy potrzebuje przeczytać tę historię.
nela36 - awatar nela36
ocenił na 8 4 miesiące temu
Wszystko, co ważne Jan Goldstein
Wszystko, co ważne
Jan Goldstein
Książka, o której chcę Wam dziś opowiedzieć, ukazała się dosyć dawno temu, bo w roku 2006 i jest raczej mało znana, a szkoda. Jan Goldstein w swojej opowieści pt. „Wszystko, co ważne” porusza niezwykle istotną tematykę, jaką jest ważność ludzkiego istnienia oraz relacje międzyludzkie stanowiące jego nieodłączny element. Głównymi bohaterkami opowieści są dwie kobiety – wnuczka Jennifer oraz jej babcia Gabby. Młodsza z kobiet czuje, że życie i egzystencjalne doświadczenia coraz bardziej ją przytłaczają, podejmuje więc próbę samobójczą… Starsza natomiast stara się czerpać z życia pełnymi garściami, mimo iż ma pełną świadomość, że jej dni, nie tylko z powodu wieku, są policzone. Staruszka postanawia zaopiekować się młodą kobietą i pokazać jej, że pomimo różnorodnych przeciwności i kłód rzucanych pod nogi przez los nadal warto żyć, a życie to może mieć niesamowity, a niejednokrotnie pozytywnie zaskakujący smak. Czy Gabby i Jennifer wspólnie zbudują szlak wiodący je obie, choć każdą w inny sposób, ku wewnętrznemu spokojowi, harmonii, szczęściu oraz pogodzeniu zarówno z tym, co minione, jak i z tym, co musi nadejść? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie na kartach tej historii. Jest to opowieść o różnorakich, często mocno skomplikowanych i nadwyrężonych relacjach rodzinnych i międzyludzkich, a także o próbach odnalezienia się w ogromie trudnych do udźwignięcia życiowych doświadczeń. O powolnym, lecz wyrazistym wewnętrznym dojrzewaniu dzięki obecności drugiego człowieka, który nie ocenia, a wspiera w każdej nawet najmroczniejszej chwili. Historia tych dwóch kobiet w piękny sposób pokazuje wzajemne przenikanie się młodości i starości, wszak jedno bez drugiego właściwie nie istnieje. Autor ukazuje również proces swoistej zamiany ról, która dokonuje się na przestrzeni całej lektury w opisanych bohaterkach. Jest to pozycja refleksyjna, ciepła w swoim przekazie, chociaż zawarte w niej emocje bywają bardzo różnorodne. Dodam jeszcze, że pozycja ta ukazała się nakładem Wydawnictwa Galaktyka w serii Zapach Pomarańczy. Warto przeczytać. * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2024/08/kiedy-kogos-kochasz-to-nie-pozwalasz-mu.html
Książkowo_czyta - awatar Książkowo_czyta
oceniła na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Dziewczyna, która pływała z delfinami

Więcej
Sabina Berman Dziewczyna, która pływała z delfinami Zobacz więcej
Sabina Berman Dziewczyna, która pływała z delfinami Zobacz więcej
Sabina Berman Dziewczyna, która pływała z delfinami Zobacz więcej
Więcej

Video

Video