Dysfunkcja rzeczywistości: Początki

Okładka książki Dysfunkcja rzeczywistości: Początki
Peter F. Hamilton Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Świt nocy (tom 1.1) fantasy, science fiction
669 str. 11 godz. 9 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Świt nocy (tom 1.1)
Tytuł oryginału:
The Reality Dysfunction Part 1: Emergence
Data wydania:
2002-06-13
Data 1. wyd. pol.:
2002-06-13
Liczba stron:
669
Czas czytania
11 godz. 9 min.
Język:
polski
ISBN:
8371509464
Tłumacz:
Dariusz Kopociński
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dysfunkcja rzeczywistości: Początki w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dysfunkcja rzeczywistości: Początki

Średnia ocen
7,5 / 10
211 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
342
113

Na półkach:

Zmęczyłem pierwszy tom i raczej nie zamierzam kontynuować serii. Do mniej więcej trzech czwartych książki widziałem w niej jeszcze potencjał - była nadzieja, że rozproszone, mniej i bardziej interesujące wątki ostatecznie złożą się w spójną, mocną całość. Niestety w pewnym momencie autor skręca w stronę mistyki, która nie tylko nie wynika z wcześniej ustanowionych zasad świata, ale wręcz im przeczy. Tego zabiegu nie kupuję.

A szkoda, bo sam świat jest tu bezsprzecznie fascynujący i rozumiem, dlaczego autor zdecydował się rozbudować go do wielotomowej sagi. Problem polega na tym, że już w obrębie jednego tomu nagromadzono materiału wystarczającego na dwie albo trzy osobne książki. Zamiast pogłębiania i porządkowania wątków dostajemy ich nieustanne mnożenie, często bez wyraźnego kierunku. Konstrukcja świata sprawia wrażenie posklejanej z elementów, które nie do końca do siebie pasują, a ja liczyłem, że narracja będzie konsekwentnie trzymać się raz ustalonych reguł.

Tymczasem tuż przed finałem zasady gry nagle się zmieniają, co podważa sens wcześniejszego budowania napięcia. Do tego dochodzą fragmenty erotyczne napisane w konwencji taniego romansu, które wyraźnie odstają od reszty i rozbijają ton opowieści. Samo zakończenie pierwszego tomu jest nagłe i pozostawia więcej frustracji niż ciekawości.

Gdybym miał choć cień pewności, że całość zmierza do przemyślanego, satysfakcjonującego domknięcia, być może dałbym tej serii jeszcze szansę. Na ten moment jednak nie widzę powodu, żeby inwestować w kolejne tomy. Być może kiedyś do niej wrócę ale raczej nie w tym dziesięcioleciu.

Zmęczyłem pierwszy tom i raczej nie zamierzam kontynuować serii. Do mniej więcej trzech czwartych książki widziałem w niej jeszcze potencjał - była nadzieja, że rozproszone, mniej i bardziej interesujące wątki ostatecznie złożą się w spójną, mocną całość. Niestety w pewnym momencie autor skręca w stronę mistyki, która nie tylko nie wynika z wcześniej ustanowionych zasad...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

646 użytkowników ma tytuł Dysfunkcja rzeczywistości: Początki na półkach głównych
  • 370
  • 266
  • 10
118 użytkowników ma tytuł Dysfunkcja rzeczywistości: Początki na półkach dodatkowych
  • 77
  • 14
  • 8
  • 7
  • 4
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Dysfunkcja rzeczywistości: Początki

Inne książki autora

Okładka książki Miłość, śmierć + roboty. Oficjalna antologia Peter F. Hamilton, Ken Liu, John Scalzi, Michael Swanwick
Ocena 7,2
Miłość, śmierć + roboty. Oficjalna antologia Peter F. Hamilton, Ken Liu, John Scalzi, Michael Swanwick
Okładka książki Light Chaser Peter F. Hamilton, Gareth L. Powell
Ocena 6,0
Light Chaser Peter F. Hamilton, Gareth L. Powell
Okładka książki Made To Order: Robots and Revolution Brooke Bolander, John Chu, Daryl Gregory, Peter F. Hamilton, Rich Larson, Ken Liu, Ian R. MacLeod, Annalee Newitz, Tochi Onyebuchi, Suzanne Palmer, Sarah Pinsker, Vina Jie-Min Prasad, Alastair Reynolds, Kelly Robson, Sofia Samatar, Peter Watts
Ocena 3,0
Made To Order: Robots and Revolution Brooke Bolander, John Chu, Daryl Gregory, Peter F. Hamilton, Rich Larson, Ken Liu, Ian R. MacLeod, Annalee Newitz, Tochi Onyebuchi, Suzanne Palmer, Sarah Pinsker, Vina Jie-Min Prasad, Alastair Reynolds, Kelly Robson, Sofia Samatar, Peter Watts
Peter F. Hamilton
Peter F. Hamilton
Brytyjski pisarz, najbardziej znany ze space oper. Jego książki sprzedały się w ponad 2 milionach egzemplarzy na całym świecie. Peter F. Hamilton urodził się w angielskiej miejscowości Rutland 2 marca 1960 r. Nigdy nie studiował, jak sam powiedział w wywiadzie, za młodu nie był w ogóle zainteresowany uczeniem się. W 1988 roku jego pierwsze opowiadanie zostało opublikowane w "Fear Magazine". W 1993 roku opublikował pierwszą powieść "Mindstar Rising", która otworzyła pierwszą z wielu trylogii i sag, które napisał. Do najnowszych należą "Saga Wspólnoty" oraz "Pustka". Nadal mieszka w Rutland ze swoją żoną Kate, córką Sophie i synem Felixem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przebudzenie Aurory Alastair Reynolds
Przebudzenie Aurory
Alastair Reynolds
„Przebudzenie Aurory” czyli wznowienie książki "Prefekt" z 2010 roku, to według mnie jeden z najlepszych tomów w uniwersum Przestrzeni Objawienia. Reynolds świetnie łączy space operę z kryminałem i thrillerem, tworząc świat zarówno technologicznie rozbudowany, jak i ciekawy psychologicznie. Migotliwa Wstęga tętni życiem – każdy habitat i stacja mają swoje tajemnice, a śledztwo prefekta Dreyfusa wciąga od pierwszych stron. Postaci są wyraźne i dobrze wykreowane. Dreyfus jest inteligentny, etyczny i konsekwentny, a jego decyzje mają realne konsekwencje. Obok niego pojawiają się inni bohaterowie – współpracownicy z Panoplii i mieszkańcy habitatów. Każda postać ma własne motywacje i sekrety, co sprawia, że świat Reynolds’a staje się jeszcze bardziej wiarygodny i wciągający. Relacje między nimi, konflikty i współpraca dodają historii dynamiki i emocji. Podoba mi się, że autor pokazuje skutki technologii, manipulacji i przewagi superinteligentnych AI nad zwykłymi ludźmi – napięcie jest wyczuwalne, a fabuła spójna i dobrze poprowadzona. Wątki, które na początku wydają się luźno powiązane, Reynolds spina w logiczny i satysfakcjonujący finał. „Przebudzenie Aurory” to książka obowiązkowa nie tylko dla fanów Revelation Space, ale dla każdego, kto lubi inteligentną, dobrze skonstruowaną space operę z elementami kryminału i thrillera. Reynolds pokazuje, że potrafi łączyć naukowy realizm, epicki kosmiczny świat i ciekawe postaci, nie zanudzając czytelnika zbędnymi detalami. Kawał dobrego hard sf.
Grzech - awatar Grzech
ocenił na 10 13 dni temu
Dysfunkcja rzeczywistości: Ekspansja Peter F. Hamilton
Dysfunkcja rzeczywistości: Ekspansja
Peter F. Hamilton
Hamilton to pisarz wybitny. Jego świat jest obłędnie zaawansowany, ale w przeciwieństwie do wielu innych współczesnych futurystów, nie wróży globalnej zagłady jako nieuchronnej konsekwencji rozwoju cywilizacji. W jego światach zdarzają się kryzysy większe i mniejsze, jak to w życiu, ale globalnie patrząc ludzkość prosperuje. A prawdziwe zagrożenie przychodzi z zewnątrz. We Wspólnocie były to alfy. W Konfederacji są to... umarli. Hamilton w swojej śmiałości postanowił opisać powrót umarłych zza grobu jako zjawisko fantastycznonaukowe. Pomysł szalony i nie każdemu się spodoba, ale mnie intrygują takie zabiegi fabularne. Kolejny punkt Hamilton ma u mnie za swój język. Jego światy są pełne technologii nierozróżnialnych dla nas od magii - bioniczne statki kosmiczne mają własny rozum (AI to złe określenie), podróże kosmiczne, wskrzeszanie zmarłych i wiele innych - a mimo to, autor nie puszy się jak Watts albo Dukaj, nie posługuje się przeintelektualizowanym językiem, tylko cierpliwie i w relatywnie prostych słowach wyjaśnia jaki jest sens i logika jego świata i jego nauki. A to jest pewna sztuka. Pamięta też, że dobra space opera na bohaterach stoi i ma świetne, lekkie pióro do pisania barwnych, wielowymiarowych, a dzięki temu realistycznych postaci. Szkoda że nie ma tu Dramatis Personae, bo przydałoby się, przy takiej ich mnogości. Ale żeby dołożyć łyżkę dziegciu, to przestrzegam przed tym, że Hamilton jak zwykle nie stroni od scen erotycznych. Sporo jest dyskusji o religii, które na tym etapie niewiele wnoszą, ale zdaje się że będą miały większe znaczenie w kolejnych tomach. No i tempo jest ciężkie. Cała Dysfunkcja Rzeczywistości to zaledwie pierwsza część trylogii i na tym etapie ludzkość dopiero zaczyna rozumieć naturę zagrożenia z jakim się mierzy. Mnie to pasuje, bo dzięki temu te tuziny bohaterów mają rozbudowane własne wątki, świat przedstawiony tętni życiem i cała ta fabuła ma czym oddychać. Ale dla wielu osób to może być przytłaczające. Co będzie dalej ze światami Konfederacji, nie wiem ale chętnie się dowiem.
I3althazar - awatar I3althazar
ocenił na 9 8 miesięcy temu
Non stop Brian W. Aldiss
Non stop
Brian W. Aldiss
"Non Stop" to jedna z tych niepozornych powieści science-fiction, które przypominają, że eksploracja kosmosu nie zawsze musi oznaczać potężne galaktyczne imperia i rozległe kosmiczne równiny. Czasem nawet nie trzeba schodzić ze statku. Wystarczy dżungla przerośniętych glonów porastająca korytarze (która już dawno wymknęła się spod kontroli), chmary komarów i podejrzanie sprytnych moli, kilka plemion ludzi o dość mglistym pojęciu o własnej przeszłości oraz szczere przekonanie, że świat kończy się za następnym zakrętem. Głównym bohaterem powieści jest Roy Complain, łowca z prymitywnego plemienia. Wraz z drużyną, na której czele staje enigmatyczny kapłan Marapper, Complain wyrusza na wyprawę przez kolejne obszary tej dziwnej rzeczywistości, by odkryć jej największą tajemnicę - że świat nie jest naturalnym środowiskiem, lecz fragmentem znacznie większej struktury - statku kosmicznego. Problem polega na tym, że nikt już nie pamięta, dokąd statek leci ani dlaczego w ogóle wyruszył w drogę. Wędrówka przez kolejne pokłady odsłania przed bohaterami prawdę o ich cywilizacji oraz o nich samych. Moim zdaniem największą siłą powieści jest właśnie ta koncepcja: korytarze statku stają się dżunglą, basen - morzem, a szczątki dawnej nauki funkcjonują jedynie jako fragmenty niezrozumiałych legend. Wizja cywilizacji w nieświadomości żyjącej pośród ruin własnej technologii wciąż robi duże wrażenie. Największą przyjemność podczas lektury sprawiła mi jednak warstwa eksploracyjna. Powieść przypominała wtedy powolne odkrywanie ruin dawnej cywilizacji, z tą drobną różnicą, że ruiny nadal działają, tylko nikt już nie ma pojęcia, po co i dlaczego. Aldiss kapitalnie buduje poczucie tajemnicy: świat, w którym żyją ludzie, okazuje się ogromnym, zamkniętym w metalowej puszce, funkcjonalnym ekosystemem, który wymknął się spod kontroli. Dżungla zarasta korytarze, zwierzęta adaptują się do stalowych wnętrz, w cieniach czają się Giganci i Obcy, a ludzie - jak to ludzie - zapełniają luki w wiedzy mitami i całkiem kreatywną interpretacją rzeczywistości. Szczególnie sympatyczny (i smutno, że tak pobieżnie opowiedziany) jest motyw zwierząt rozwijających własne formy inteligencji, które zdają się radzić sobie z kosmiczną rzeczywistością znacznie lepiej niż gatunek, który tę rzeczywistość stworzył. Wygląda na to, że jeśli ludzkość zapomni kiedyś o swojej misji w gwiazdach, ktoś inny całkiem chętnie przejmie stery. ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Jednocześnie "Non stop" zmaga się z bolączkami epoki, w której została napisana - bohaterowie, szczególnie ci drugoplanowi, pozostają psychologicznie płascy, dialogi suche, a fabuła momentami przybiera formę serii epizodów prowadzących bohaterów przez kolejne poziomy tajemnicy. Smutkiem napełnia również mnogość porzuconych i nierozwiniętych pomysłów (inteligentne szczury, porwanie żony Complaina, dalsze losy plemion). Mimo tych niedoskonałości powieść pozostaje ciekawym, wartym przeczytania klasykiem science fiction. To historia bardziej o utracie pamięci i tożsamości, o wielopokoleniowym kłamstwie, niż o podróży kosmicznej. Czyta się ją jednak zaskakująco dobrze - ale nie tyle dla bohaterów, co dla samej idei i atmosfery powolnego odkrywania prawdy o świecie. Finalnie to całkiem udany eksperyment myślowy i ewolucyjny. ʕ•ᴥ•ʔ
szkielet_kostny - awatar szkielet_kostny
ocenił na 7 16 dni temu
Wieczny pokój Joe Haldeman
Wieczny pokój
Joe Haldeman
W czasach narastających konfliktów zbrojnych, a także zagrożeń jakie niosą decyzje osób piastujących ważne funkcje polityczne, warto niekiedy przeczytać powieści ludzi, którzy doświadczyli wojny na własnej skórze. Sięgacie po tego typu tytuły? Autor "Wiecznego pokoju" brał udział w wojnie w Wietnamie, a swoje doświadczenia wykorzystał, by napisać pierwszy tom trylogii wojennej. Drugi tom, o którym dziś napiszę kilka słów, można czytać niezależnie, jednak na początku tej powieści znajduje się wpis, że jest to rozwinięcie poprzedniej części. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z autorem, jednak wiem, że na pewno nie ostatnie, gdyż chcę sięgnąć po pozostałe części trylogii, by spojrzeć odpowiednio na całość myśli autora. Głównym bohaterem powieści jest Julian Class, naukowiec, który służy w wojsku jako jeden z mentalnych operatorów maszyny bojowej - tzw. żołnierzyka. Po wykańczających psychicznie misjach spędza czas ze swą partnerką Amelią, która wykłada na tej samej uczelni. Połowa książki jest zapisem kolejnych akcji oraz momentów z życia tej pary, aż do traumatycznej misji, po której Julian nie potrafi się pozbierać. W tym samym momencie Amelia otrzymuje od znajomego naukowca informację o bardzo niebezpiecznych badaniach, które mogą doprowadzić do końca wszelkiego życia. I na tym wątku skupia się druga część powieści (przyznam, że właśnie ta bardziej mnie interesowała). Powieść jest wielowątkowa, pokazująca brak równowagi i sprawiedliwości w podziale dóbr w społeczeństwie, ukazująca brutalność i bezsens wojny, oraz w pewien sposób opisująca zespół stresu pourazowego. Jednocześnie autor poświęca sporo czasu na opis związku i uczuć bohatera, uświadamiając nam jak bardzo ludzie potrzebują bliskości drugiej osoby. Akcja może nie gna na złamanie karku, jednak są momenty, w których wyraźnie przyspiesza. Całość może się wydać niektórym trochę przegadana, zwłaszcza jeśli przywykli do książek akcji lub militarnego SF. Dla mnie była to książka skłaniająca do refleksji, o której jeszcze długo będę myśleć, choć nie zaliczę jej do swoich ulubieńców. Na pewno była warta czasu, który jej poświęciłam, więc zachęcam, by po nią sięgnąć.
Satis - awatar Satis
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Budowniczowie Pierścienia Larry Niven
Budowniczowie Pierścienia
Larry Niven
Dwadzieścia lat po wizycie na Pierścieniu, Louis Wo oraz Mówiący-do-Zwierząt ponownie wracają na tę dziwną konstrukcję. Szybko okazuje się, że grozi jej katastrofa, która doprowadzi do śmierci wszystkich żyjących na niej organizmów. Larry Niven sam przyznał się do tego, że „Pierścień” nie miał mieć kontynuacji. A jednak ją napisał… i to widać. „Budowniczowie pierścienia” to powtórka z rozrywki, która, głównie przez swoją wtórność, wypada gorzej od tomu pierwszego. Naprawdę, to jest dokładnie ta sama historia. Ekipa, z której dwójka bohaterów to te same postacie, co w tomie pierwszym, wyrusza na Pierścień, aby coś na nim zbadać. Początkowo (ponownie) bohaterowie nie mają ochoty na całą tę wyprawę, ale w końcu po prostu się w nią angażują. A na Pierścieniu, ponownie, nic nie idzie zgodnie z planem. I ponownie, bohaterowie się rozdzielają, Louis wpada na kobietę i tak dalej, i tak dalej. Choć styl Nivena jest cały czas przyjemny, to mam wrażenie, że taka wtórność nikomu nie jest potrzebna. Kolejna rzecz, którą mocno dostrzegłam w tym tomie to fakt, że… on jest wyraźnie napisany do męskich fanów Nivena. Zresztą, biorąc pod uwagę, że to powieść wydana w 1980 roku to prawdopodobnie wielu fanek Niven nie miał. W każdym razie, w tym tomie z jednej strony dostajemy więcej bohaterek, które coś w głowie mają (w tomie pierwszym występowała głupiutka, ale mająca genetyczne szczęście postać), ale z drugiej strony… one nie mają żadnego celu występowania poza jednym. Mianowicie, w tym tomie Louis wpada na cywilizację, która pieczętuje wszystkie umowy oraz obietnice współżyciem. I Niven eksploruje ten temat, ile wlezie, podsuwając głównemu bohaterowi co rusz nowe przedstawicielki płci pięknej. Tego jest zaś na tyle dużo, że choć autor nie skupia się mocno na opisywaniu detali, to jest to po prostu dość męczące na dłuższą metę. W przypadku tomu pierwszego miałam wrażenie, że czytam coś fajnego, pełnego pozytywnej energii, świeżego. Tutaj odczuwam zmęczenie materiałem. Niven mógł zrobić ze swoim światem naprawdę wiele, dając czytelnikowi poznać inne jego zakamarki, pokazać ciekawe postacie, eksplorować temat samego pierścienia w kreatywny sposób… Niestety, mam poczucie, że poszedł po najmniejszej linii oporu. I o ile jako rozrywkowa powieść, na rozluźnienie, dla kogoś, kto nie szuka niczego więcej, druga część może się sprawdzić, o tyle ja naprawdę miałam nadzieję na więcej.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 6 3 lata temu
Radio Darwina Greg Bear
Radio Darwina
Greg Bear
Prawdziwa Literatura SF. Utrzymana w klimacie trillera medycznego, zaczepia jednak o bardziej ogólne pytanie: skąd (a właściwie "jak?") tak na prawdę wzięliśmy się jako ludzkość na łonie ziemskiej biosfery? W zasadzie to można się nawet zastanowić głębiej i zapytać "jak działa życie i w jaki sposób przetrwało tyle katastrof?" Ale o tym chyba lepiej opowiada popularyzatorski "Demon w maszynie" (by Paul Davies). Nota bene, przeczytany przeze mnie bezpośrednio przed "Radiem Darwina", przez co ułatwił mi jeszcze lepsze poczucie różnych niuansów genetyczno-ewolucyjnych. Literka "S" w SF zobowiązuje i ma to tutaj, niestety, 2 aspekty: dość duża zgodność ze współczesną nauką kosztuje i autor płaci ją, pomimo popularyzatorskich uproszczeń, zbytnim (jak na literaturę rozrywkową) nasyceniem akademickimi zagadnieniami. Z mojej perspektywy to akurat zaleta, bo interesuję się tematyką, lecz dla szukających "fantastyki, ale niekoniecznie SF" to chyba duży minus. Tak, czy owak, świetny kawałek literatury. Postaci "z krwi i kości", logicznie splątane wątki, a rytm fabuły - to się daje wyrażnie wyczuć - prowadzony ręką doświadczonego perkusisty. Bardzo wiarygodne reakcje psycho- i socjologiczne, oraz uzasadnienia decyzji tak indywidualne, jak i społeczno-politycznych oraz medycznych. A przy okazji dostajemy bonus w temacie polowań na czarownice. Bardzo polecam wszystkim lubiącym sobie zadawać pytania podczas czytania. Chętnie widziałbym "Radio Darwina" w serii "Uczta wyobraźni", bo sam już je sobie dodałem do mojej prywatnej wersji tej serii.
Vlad_P - awatar Vlad_P
ocenił na 9 4 lata temu
Wieczna wojna Joe Haldeman
Wieczna wojna
Joe Haldeman
„Kiedy ucichną działa już Wtedy się inne odezwą Ludzie zabijać zaczną się znów Za wojnę znów się wezmą. „ * Z wojnami jest ten kłopot, że trzeba wiedzieć, że są, bliżej lub dalej, choćby po to, żeby nie było, „że nie wyświetliło się na Tik Toku”. Bo czas wojny to właśnie czas kiedy polityka zajmuje się zwykłym człowiekiem i przyjemne to nigdy nie jest. Haldeman w pierwszym tomie zatytułowanym „Wieczna wojna” , jak i zapewne w całej trylogii pt. „Wieczna wojna” idzie na całość. Mamy w książce opisane wszelkie możliwe barwy kampanii. Dzieje się! Głównym bohaterem jest żołnierz Mandella, absolwent Fizyki. Został on wysłany w odległe rejony kosmosu najpierw na iście mordercze szkolenie, przetrwała, tzn. dosłownie przeżyła, połowa składu. A potem Mandella i jego koleżanki i koledzy z wojska byli już na wojnie, gdzie o utratę życia było jeszcze łatwiej. W jednej z kampanii tej kosmicznej wojny major Mandella stracił 88 % składu. Przy czym koniecznie trzeba zauważyć, że ciekawa jest koncepcja różnic czasowych, pierwsze 2 lata regularnej służbie w kosmosie przełożyło się na ok 2 dekady ziemskiego czasu. W późniejszym okresie było jeszcze gorzej pod tym względem. Służba Mandelli mogła trwać kilkadziesiąt lat, a wedle naszej rachuby dotrwał on do czwartego tysiąclecia. Pytanie uzasadnione, dlaczego szeregowy Mandella, awansował na kilka innych stopni wojskowych, pchał się na kolejne kampanie tej samej wojny z kosmitami, Tauronami? . W teorii nie musiał, ale po pierwsze rzeczywistość wojskowa była jedyną w jakiej sobie radził, pomimo przeżytych traum wojennych, a po drugie nie było do czego wracać. O czym się przekonał idąc do cywila po wypełnieniu pierwszego kontraktu, a potem z kolei dowiadywał się, że Ziemia jest inna, i nie ma po co tam podróżować. Podsumowując to jest trudna książka udowadniająca empirycznie, że jeżeli kiedyś będą gwiezdne wojny, to będą one co najmniej tak samo paskudne jak te piekła, które ludzie urządzają sobie na Ziemi. W sumie nie ma znaczenia czy ludzie będą bić się między sobą, z kosmitami, maszynami, z kimkolwiek się jeszcze da, wojna będzie zawsze takim samym okropieństwem. Nie ma też wątpliwości, że kolejne konflikty zbrojne dostaną się na karty literatury fantastycznej. Tutaj nikt z czytelników wątpliwości żadnych nie ma, że chodzi o wojnę w Wietnamie. No i każda tego typu eksperiencja, odciśnie swój wpływ na literaturę. Dla czytelnika niewątpliwie będzie to bardzo ciekawe i równie trudne doświadczenie czytelnicze. Książkę polecam i zapewniam, że mam zamiar kontynuować czytanie trylogii. * Piosenka zespołu Kult, Kiedy ucichną działa,  https://www.tekstowo.pl/kult/kiedy-ucichna-dziala
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 9 29 dni temu

Cytaty z książki Dysfunkcja rzeczywistości: Początki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dysfunkcja rzeczywistości: Początki