Dobranoc, Tokio

Okładka książki Dobranoc, Tokio
Atsuhiro Yoshida Wydawnictwo: Kirin literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Goodnight, Tokyo
Data wydania:
2024-09-29
Data 1. wyd. pol.:
2024-09-29
Język:
polski
ISBN:
0905750187
Tłumacz:
Anna Grajny
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dobranoc, Tokio w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dobranoc, Tokio

Średnia ocen
7,1 / 10
68 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
77
58

Na półkach:

Tokio nie śpi między 1:00 a 4:30. I dobrze – bo właśnie wtedy dzieją się tam rzeczy naprawdę dziwne.

To zbiór opowiadań, które układają się w jedną, oniryczną powieść. Taksówkarz, złodziej, rekwizytorka filmowa, pracownica call center, detektyw z ekranu – ich ścieżki przecinają się w nocnym mieście, gdzie granice między rzeczywistością a snem powoli się zacierają. Wszystko doprawione nutką romantyzmu i subtelnych relacji między bohaterami.

Nie jest to łatwa lektura – wiele postaci, podobnie brzmiące imiona, urywane wątki. Czytając, czułam się jak wspomniany nocny taksówkarz – pojawiający się i znikający z życia bohaterów. Czasem odgrywa kluczową rolę, innym razem tylko kogoś podwozi. Czasem gubi się w uliczkach miasta, by ostatecznie odnaleźć właściwą drogę i spotkać znajomą twarz.
To debiut Yoshidy na polskim rynku, choć w Japonii to już uznane nazwisko. Mam nadzieję, że nie ostatni.

Tokio nie śpi między 1:00 a 4:30. I dobrze – bo właśnie wtedy dzieją się tam rzeczy naprawdę dziwne.

To zbiór opowiadań, które układają się w jedną, oniryczną powieść. Taksówkarz, złodziej, rekwizytorka filmowa, pracownica call center, detektyw z ekranu – ich ścieżki przecinają się w nocnym mieście, gdzie granice między rzeczywistością a snem powoli się zacierają. Wszystko...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

260 użytkowników ma tytuł Dobranoc, Tokio na półkach głównych
  • 177
  • 83
49 użytkowników ma tytuł Dobranoc, Tokio na półkach dodatkowych
  • 16
  • 8
  • 8
  • 6
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cztery pory roku w Japonii Nick Bradley
Cztery pory roku w Japonii
Nick Bradley
Izolacja. Niepewność. Dźwięki wody… Flo żyje w Tokio. Pewnego razy znajduje w metrze porzuconą książkę „Dźwięki wody”, którą postanawia przetłumaczyć. W ten sposób, razem z Flo, stałem się odkrywaczem historii Ayako i jej wnuka Kyo. Obie historie – Flo oraz Ayako i Kyo – zaczynają się przenikać, tworząc coś w rodzaju literackiej mozaiki dwóch światów. A ja, cóż mimochodem stałem się obserwatorem tych dwóch światów… ---------- Autor stworzył ciekawych bohaterów. Wszyscy oni mierzą się z własnymi lękami wywołanymi życiowymi niepowodzeniami. Każda i każdy z nich poszukuje… sensu życia po osobistym kryzysie, po niezdanych egzaminach, po latach powściągliwości i wycofania. Poprzez ich relacje, autor pokazuje, jak różne doświadczenia życiowe kształtują postrzeganie świata. ---------- To była ciekawa podróż czytelnicza. Niespiesznie smakowałem tej historii, pragnąc jak najdłużej z nią obcować. Dawkowałem sobie tej przyjemności. Mądrość bijąca z tej opowieści otulała mnie. Przy niej czułem się bezpiecznie. Tę książkę wyróżnia spokój, powolne i refleksyjne tempo oraz styl inspirowany japońską estetyką. I choć autor nie jest rodowitym Japończykiem, to jako fotograf i tłumacz wiele lat spędził w tym kraju, co wpłynęło na klimat tej powieści. ---------- Z szacunkiem do natury, z dbałością o szczegóły codzienności, autor pozwolił mi wsłuchać się w piękno pór roku i emocje bohaterek i bohaterów. To cudowna i bardzo dojrzałą opowieść, którą serdecznie polecam!
krzychu_and_buk - awatar krzychu_and_buk
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Kamogawa. Drugie danie Kashiwai Hisashi
Kamogawa. Drugie danie
Kashiwai Hisashi
Czy chciał_byś powrócić do smaków dzieciństwa? Albo do jakiegoś dania związanego z pewnym miejscem lub ważną dla Ciebie osobą? W pewnej małej rodzinnej restauracji gdzieś w Kioto jest to możliwe😉 ☕☕W powieści Hisashi Kashiwai "Kamogawa. Tropiciele smaków. Drugie danie" @wydawnictworelacja Nagare Kamogawa, emerytowany policjant i kucharz wraz z córką prowadzącą biznes nie tylko zajmują się gotowaniem, ale też prowadzą kulinarne biuro detektywistyczne. Poszukują bowiem smaków z przeszłości. W tej części są to m.in.: bento z wodorostami przyrządzane przez ojca synowi do szkoły, smażony ryż przygotowywany przez mamę wziętej modelce, ryż z tempurą będący przysmakiem gwiazdy sceny muzycznej. Mimo że powieść jest dość schematyczna i przewidywalna, czyta się ją przyjemnie i szybko. Potrawy odtwarzane z przeszłości ożywiają wspomnienia, przypominają o osobach, które odeszły, są sposobem na rozliczenie z bolesną przeszłością, pogodzeniem z losem. Mnie ta książka ujęła bogactwem kuchni japońskiej wykorzystującej lokalne i sezonowe produkty oraz pomysłem potrawy pomagającej osiągnąć równowagę w życiu. ☕☕☕ I choć detektywi z sukcesem tropią smaki, to wydaje mi się, że w rzeczywistości nie jest łatwo odtworzyć smak zapamiętany z przeszłości. Do dziś wspominam z dzieciństwa tabliczkę miodową "Maja", nie znalazłam nic podobnego, ale wciąż mam nadzieję i nie poddaję się 😁. Moja mama i ciocia próbowały ugotować danie z dzieciństwa, które serwowała im ich mama. Jakąś wariację kaszy na mleku (biedna wielodzietna rodzina) i choć obie świetnie gotowały, poniosły klęskę. Brakło zapewne jednej przyprawy - troski i miłości nieżyjącej już mamy.
an-ia1 - awatar an-ia1
ocenił na 7 4 miesiące temu
Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece Michiko Aoyama
Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece
Michiko Aoyama
Wszystkie wrażenia z lektury mogłabym zamknąć w jednym zdaniu: „Ta książka była milutka”. Milutka jak dobrze wychowany człowiek, z którym przyjemnie się rozmawia, ale do konwersacji dość szybko wkrada się nuda. Gadu gadu, jeden temat, drugi temat, a w międzyczasie dyskretnie zerkamy na zegarek. Ta książka była milutka, a ja przeczytałam ją z uprzejmości – jakbym wewnętrznie czuła, że porzucenie w trakcie sprawi jej przykrość. Nie pytajcie. „Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece” to jeden z tych tytułów skierowanych do miłośników książek o książkach – i o bibliotekach. Fabuła kręci się wokół konkretnej biblioteki, a pisarka po kolei wysyła tam bohaterów. Każdy poznaje pracującą tam kobietę o imponującej posturze, która jakby mimochodem daje mu radę. A może nie tyle radę, ile kierunkowskaz. Oraz ozdobę z włóczki, oczywiście pasującą do sytuacji życiowej danej osoby. Każdy bohater z czasem odnajduje własną drogę, zaczyna w siebie wierzyć i odkrywa, że jeszcze wiele może osiągnąć. Jeśli czytaliście już takie historie, ta kompletnie niczym Was nie zaskoczy. Jest przyjemna, choć niemiłosiernie przewidywalna, a jeśli czymś się wyróżnia, to dydaktyzmem. Tutaj czuję go najmocniej. Niektóre mądrości życiowe wybrzmiewają za bardzo, bo są zbyt łopatologicznie podane. Przyznam szczerze, że momentami mnie nużyły/męczyły. Doczytałam do końca głównie dlatego, żeby się przekonać, czy ostatni bohater adoptuje kraba. Żeby nie było, nie odradzam tego tytułu. Nie jest zły, kto wie, może znajdzie się ktoś, kogo lektura wprowadzi w błogi nastrój. Po prostu są lepsze książki z motywem „wizyta w bibliotece rozwiąże każdy problem”. O tej szybko zapomnę, bo nie skradła mi serca.
KenG - awatar KenG
ocenił na 6 2 dni temu
Kuchnia książek Kim Jee Hye
Kuchnia książek
Kim Jee Hye
„Kuchnia książek” autorstwa Kim Jee Hye to książka, która od pierwszych stron wydaje się spokojna, wręcz powolna, ale właśnie w tym tkwi jej największy urok. Dla mnie była trochę jak literacki „ciepły koc”: historia, która nie pędzi do przodu, tylko pozwala się zatrzymać i na chwilę odetchnąć. Powieść opowiada o Yujin, która po sprzedaży swojego start-upu zostawia za sobą życie w Seulu i przenosi się do niewielkiej wsi Soyang-ri. Tam otwiera niezwykłe miejsce – księgarnię połączoną z kawiarnią i pensjonatem, „Soyang-ri Book’s Kitchen”. Trafiają do niej różni ludzie: zmęczeni, zagubieni, często stojący na życiowym rozdrożu. Każdy z nich przyjeżdża z własnym bagażem doświadczeń, a Yujin próbuje pomóc im odnaleźć spokój, dobierając książki dopasowane do ich sytuacji i emocji. Bardzo podobała mi się konstrukcja tej historii. Każdy rozdział skupia się na innej postaci i jej problemach, przez co książka przypomina trochę zbiór opowiadań połączonych jednym miejscem. Jedne historie czytało mi się bardzo płynnie, inne trochę wolniej, ale w wielu z nich odnajdywałam coś znajomego. Bohaterowie zmagają się z presją sukcesu, wypaleniem, zmęczeniem pracą czy poczuciem zagubienia – problemami, które w dzisiejszym świecie są niezwykle bliskie wielu ludziom. W tej książce nie ma dramatycznych zwrotów akcji ani bardzo pogłębionych analiz psychologicznych. Emocje bohaterów często pozostają między wierszami. Mam jednak wrażenie, że to częściowo wynika z koreańskiej wrażliwości i kultury, w której wiele uczuć zostaje niewypowiedzianych. Podczas lektury często myślałam o koreańskim pojęciu „Han” – tej trudnej do uchwycenia mieszance melancholii, tęsknoty i cichego smutku, który jednak nie odbiera nadziei. Właśnie taki nastrój unosi się nad wieloma historiami z tej książki. Jednocześnie całość jest bardzo ciepła i otulająca. Czytając, nie mogłam przestać myśleć o tym, jak cudownym miejscem musiałaby być taka księgarnio-kawiarnia. Myślę, że każdy bibliofil marzył kiedyś o przestrzeni pełnej książek, dobrej kawy i ludzi, którzy kochają czytanie tak samo jak on. Sama wielokrotnie łapałam się na myśli, że chciałabym choć na chwilę znaleźć się w takim miejscu – rzucić wszystko, uciec od codzienności i zaszyć się gdzieś wśród półek z książkami. Ta książka trafiła do mnie też dlatego, że wielu bohaterów jest mniej więcej w tym samym momencie życia, w okolicach trzydziestki. To czas, kiedy wiele osób zaczyna zadawać sobie pytania o sens pracy, o marzenia, o to, czy idziemy w dobrą stronę. Sama powoli zbliżam się do tej „magicznej” liczby i momentami miałam wrażenie, że rozumiem bohaterów trochę bardziej, niż bym chciała. „Kuchnia książek” nie jest historią spektakularną ani szczególnie zaskakującą. Ale jest spokojna, refleksyjna i pełna ciepła. To książka o zatrzymaniu się w biegu, o odnajdywaniu siebie i o tym, jak ogromną moc mogą mieć książki. A po jej przeczytaniu naprawdę trudno nie pomyśleć, że takie miejsce jak „Soyang-ri Book’s Kitchen” powinno istnieć gdzieś naprawdę.
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Księgarnia w Paryżu Kerri Maher
Księgarnia w Paryżu
Kerri Maher
„Księgarnia w Paryżu” wskrzesza epokę, w której chętnie bym się osadziła. To czas ogromnego szacunku dla literatury i sztuki; czas, kiedy dyskusje wokół treści jednej książki rozgrzewały opinię publiczną do tego stopnia, że dochodziło nawet do procesów sądowych w sprawie obyczajności zawartych w niej scen i kłótni w środowisku literackim na temat jej wartości literackiej. I nie jest to świat wykreowany przez autorkę, ale powrót do początku XX wieku, kiedy to młoda Amerykanka Sylvia Beach otwiera w Paryżu księgarnię z literaturą anglojęzyczną, której nadaje nazwę Shakespeare & Company. Miejsce to staje się centrum kulturalnym stolicy Francji, wokół którego gromadzą się znani i początkujący w owym czasie pisarze, artyści, mecenasi i miłośnicy literatury. Bywał tu Scott Fitzgerald, Pound, Hemingway, czy Gertrude Stein. Najgłośniejszą gwiazdą był jednak James Joyce i to właśnie na nim koncentruje się uwaga właścicielki, która postanawia wydać pod szyldem swojej księgarni jego skandalizująca i zakazaną w USA powieść, czyli „Ulissesa”. Sylvia czyni z tego swoją misję, której podporządkuje kilka lat ze swojego życia i zaryzykuje spore pieniądze, a nawet własną opinię. Powieść Kerri Maher to nie tylko mała biografia kobiety, która stała się legendą literackiego świata Paryża dzięki zaangażowaniu w promowanie czytelnictwa i pomoc pisarzom w tworzeniu. To barwny obraz środowiska emigracyjnej bohemy, w którym toczą się intelektualne dysputy, dochodzi do kłótni, rozwiązuje się małżeńskie dramaty i finansowe kryzysy. Sporo tu anegdot o wybitnych osobistościach tamtych czasów, wydarzeniach na świecie i prywatnych dramatach samej Sylvii, która podporządkowała całe swoje życie literaturze i jej twórcom. Autorka bardzo dobrze oddała klimat Paryża w latach 1917- 1936 z jego artystowską atmosferą, snobizmem intelektualnym, elegancją i kultem literatury i sztuki. Tu zwykły rzeźnik czyta poezję, amerykańscy turyści przyjeżdżają, by na własne oczy zobaczyć sławnych pisarzy, a w obronie zakazanego dzieła Joyce'a pisze się list otwarty, pod którym podpisują się wielcy tego świata (np. Albert Einstein). Oprócz ciekawej treści książka zawiera też dwa smaczki dla miłośników literatury: wyklejkę na wewnętrznych okładkach, gdzie widnieją dwie fotografie przedstawiające Sylvię, właścicielkę księgarni przed jej witryną w towarzystwie Ernesta Hemingwaya oraz wnętrze, gdzie towarzyszy jej partnerka życiowa i James Joyce. Drugi smaczek to końcowa nota od autorki, w której zawiera ona dużo dodatkowych informacji o postaciach powieści i o losach Shakespeare & Company, która została reaktywowana po II wojnie i istnieje do dziś. Można tam pójść, zamówić herbatę i przyglądać się remontowanej po pożarze katedrze Notre Dame.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 7 26 dni temu
Sto kwiatów Genki Kawamura
Sto kwiatów
Genki Kawamura
Książka "Sto kwiatów" autorstwa Genkiego Kawamury to niezwykle subtelna, a zarazem druzgocąca emocjonalnie opowieść o zanikaniu pamięci, która zasługuje na mocne 8/10. Japoński autor, znany wcześniej z bestsellerowej powieści „A gdyby tak ze świata zniknęły koty”, tym razem rezygnuje z elementów fantastycznych na rzecz bolesnego realizmu. Tworzy historię, która niczym japoński ogród, pod płaszczem pozornego spokoju skrywa głębokie, egzystencjalne napięcia i niewyleczone rany z przeszłości. Głównym bohaterem jest Izumi, pracownik wytwórni muzycznej, który musi zmierzyć się z postępującą chorobą Alzheimera swojej matki, Yuriko. Kawamura z chirurgiczną precyzją opisuje proces degradacji umysłu – od drobnych zapomnień, przez gubienie się w znanych miejscach, aż po całkowitą utratę łączności z teraźniejszością. Jednak "Sto kwiatów" to nie tylko medyczny zapis choroby. To przede wszystkim próba rekonstrukcji relacji matki i syna, która została naznaczona traumatycznym wydarzeniem sprzed lat. Gdy Yuriko zaczyna „znikać”, Izumi paradoksalnie zaczyna ją odnajdywać, odkrywając fragmenty jej życia, o których nie miał pojęcia, i konfrontując się z własnym żalem za to, że kiedyś został przez nią porzucony. Metaforyka i japońska wrażliwość Tytułowe „sto kwiatów” to metafora wspomnień – pięknych, różnorodnych, ale też ulotnych i podatnych na więdnięcie. Kawamura operuje językiem bardzo oszczędnym, typowym dla literatury japońskiej, gdzie więcej mówi się poprzez milczenie i niedopowiedzenia niż przez wielkie słowa. Autor po mistrzowsku wykorzystuje motyw sztucznej inteligencji i muzyki, aby pokazać kontrast między cyfrową nieśmiertelnością danych a kruchą naturą ludzkiego mózgu. Obrazy, takie jak połowiczne fajerwerki czy żółte kwiaty, zapadają w pamięć i działają na czytelnika silniej niż najbardziej dosłowne opisy cierpienia. Ocena „osiem” wynika z niesamowitej empatii, z jaką autor podchodzi do tematu starości i opieki nad chorym rodzicem. Kawamura nie ocenia swoich bohaterów; pokazuje ich słabości, zniecierpliwienie i egoizm, co czyni tę historię boleśnie ludzką. Książka zmusza do refleksji nad tym, co definiuje naszą tożsamość: czy jesteśmy sumą naszych wspomnień, czy może czymś więcej, co pozostaje nawet wtedy, gdy pamięć zawodzi? Niewielki spadek punktowy bierze się jedynie z bardzo powolnego tempa narracji, które choć klimatyczne, w pewnych momentach może wydawać się zbyt monotonne dla czytelnika przyzwyczajonego do zachodniej dynamiki prozy. Podsumowując, "Sto kwiatów" to literacki majstersztyk o wybaczaniu i pożegnaniach. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka w literaturze prawdy o skomplikowanych więziach rodzinnych. Kawamura udowadnia, że choć kwiaty wspomnień mogą opadać, to ich zapach pozostaje w nas na zawsze, kształtując to, kim jesteśmy. To piękna, choć smutna lekcja pokory wobec czasu, która zostawia czytelnika z grubą warstwą wzruszenia pod skórą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 18 dni temu

Cytaty z książki Dobranoc, Tokio

Więcej
Atsuhiro Yoshida Dobranoc, Tokio Zobacz więcej
Atsuhiro Yoshida Dobranoc, Tokio Zobacz więcej
Więcej