Dobre ucho

Okładka książki Dobre ucho
Kim Hye-jin Wydawnictwo: Kwiaty Orientu literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
경청
Data wydania:
2024-05-10
Data 1. wyd. pol.:
2024-05-10
Język:
polski
ISBN:
9788366658417
Tłumacz:
Dominika Chybowska-Jang
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dobre ucho w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dobre ucho

Średnia ocen
6,9 / 10
59 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
625
220

Na półkach:

Kameralna opowieść o bolesnych skutkach pewnej niefrasobliwości. To współczesna i bardzo aktualna historia o hejcie. Główna bohaterka jest znaną terapeutką, która w swoim programie wypowiada się o pewnym aktorze i niestety ta wypowiedź staje się jej przekleństwem bo kiedy aktor popełnia samobójstwa - główną winowajczynią staje się właśnie Im Hae-su. Towarzysząc dalej bohaterce obserwujemy stopniowy rozpad bliskich jej relacji, zaszczucie i strach, który towarzyszy jej każdego dnia szczególnie kiedy musi się konfrontować z opiniami innych osób na jej temat, dla których wydanie osądu przychodzi szybko i bezrefleksyjnie. Powieść ukazuje zaszczucie jednostki oraz bolesną batalię o odkupienie win i uzyskanie przebaczenia nie tylko w oczach innych ale i przed samym sobą. Interesująca forma, szczególnie wątek epistolarny natomiast liczyłam na trochę więcej dynamiki, jednak jest to na wskroś minimalistyczna azjatycka powieść w której emocje odmalowane zostały bardzo delikatną kreską.

Kameralna opowieść o bolesnych skutkach pewnej niefrasobliwości. To współczesna i bardzo aktualna historia o hejcie. Główna bohaterka jest znaną terapeutką, która w swoim programie wypowiada się o pewnym aktorze i niestety ta wypowiedź staje się jej przekleństwem bo kiedy aktor popełnia samobójstwa - główną winowajczynią staje się właśnie Im Hae-su. Towarzysząc dalej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

204 użytkowników ma tytuł Dobre ucho na półkach głównych
  • 128
  • 76
41 użytkowników ma tytuł Dobre ucho na półkach dodatkowych
  • 13
  • 8
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Kim Hye-jin
Kim Hye-jin
Kim Hye-jin (1983–) to współczesna południowokoreańska pisarka. Zadebiutowała opowiadaniem Chikin reon (kor. 치킨런; Chicken run) w Konkursie Literackim dla Debiutantów gazety „Dong-a Ilbo”. W 2013 roku otrzymała Nagrodę Literacką dziennika „Joongang” za „długą” powieść Jungang’yeok (kor. 중앙역; Dworzec centralny), w której opisała codzienne życie osób, dotkniętych kryzysem bezdomności. Kolejnymi wyróżnieniami, jakie przyznano autorce, były Nagroda Literacka im. Shin Dong-yupa za powieść O mojej córce oraz Nagroda Literacka Daesan za powieść Gu beon-ui il (kor. 9번의 일; Praca numeru dziewięć). Jak utrzymuje, od wczesnego dzieciństwa interesowali ją ludzie i lubiła snuć domysły na temat tego, jakie życie prowadzą. Wyostrzony zmysł obserwacji autorka doskonaliła, przyglądając się życiu i pracy mijanych przechodniów podczas samotnych spacerów po mieście. Od zawsze pociągały ją raczej boczne uliczki, cień gzymsów i przejścia podziemne niż rozsłonecznione centrum wydarzeń. Oprócz świata ulicznych wendorów autorka inspirację czerpie także z różnorodności praktykowania przestrzeni miejskiej przez uczestników odmiennych światów społecznych. Fascynacja szeroko pojętymi marginesami uwidacznia się także w jej powieściach. W swoich utworach Kim Hye-jin eksploruje tematykę wykluczenia społecznego, jakie spotyka grupy defaworyzowane, takie jak robotnicy, sprzedawcy uliczni, uchodźcy, społeczność LGBTQ+ czy osoby dotknięte kryzysem mieszkaniowym. Autorka opowiada się tym samym za przyjęciem postawy buntu przeciwko głębinowym mechanizmom dyskryminacji. Kim Hye-jin jest autorką czterech powieści oraz jednego zbioru opowiadań. Jej twórczość została przetłumaczona na wiele języków, w tym angielski, węgierski, hiszpański, czeski, włoski, francuski, grecki, turecki, japoński, chiński, wietnamski oraz oczywiście język polski.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cztery pory roku w Japonii Nick Bradley
Cztery pory roku w Japonii
Nick Bradley
Izolacja. Niepewność. Dźwięki wody… Flo żyje w Tokio. Pewnego razy znajduje w metrze porzuconą książkę „Dźwięki wody”, którą postanawia przetłumaczyć. W ten sposób, razem z Flo, stałem się odkrywaczem historii Ayako i jej wnuka Kyo. Obie historie – Flo oraz Ayako i Kyo – zaczynają się przenikać, tworząc coś w rodzaju literackiej mozaiki dwóch światów. A ja, cóż mimochodem stałem się obserwatorem tych dwóch światów… ---------- Autor stworzył ciekawych bohaterów. Wszyscy oni mierzą się z własnymi lękami wywołanymi życiowymi niepowodzeniami. Każda i każdy z nich poszukuje… sensu życia po osobistym kryzysie, po niezdanych egzaminach, po latach powściągliwości i wycofania. Poprzez ich relacje, autor pokazuje, jak różne doświadczenia życiowe kształtują postrzeganie świata. ---------- To była ciekawa podróż czytelnicza. Niespiesznie smakowałem tej historii, pragnąc jak najdłużej z nią obcować. Dawkowałem sobie tej przyjemności. Mądrość bijąca z tej opowieści otulała mnie. Przy niej czułem się bezpiecznie. Tę książkę wyróżnia spokój, powolne i refleksyjne tempo oraz styl inspirowany japońską estetyką. I choć autor nie jest rodowitym Japończykiem, to jako fotograf i tłumacz wiele lat spędził w tym kraju, co wpłynęło na klimat tej powieści. ---------- Z szacunkiem do natury, z dbałością o szczegóły codzienności, autor pozwolił mi wsłuchać się w piękno pór roku i emocje bohaterek i bohaterów. To cudowna i bardzo dojrzałą opowieść, którą serdecznie polecam!
krzychu_and_buk - awatar krzychu_and_buk
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Kuchnia książek Kim Jee Hye
Kuchnia książek
Kim Jee Hye
„Kuchnia książek” autorstwa Kim Jee Hye to książka, która od pierwszych stron wydaje się spokojna, wręcz powolna, ale właśnie w tym tkwi jej największy urok. Dla mnie była trochę jak literacki „ciepły koc”: historia, która nie pędzi do przodu, tylko pozwala się zatrzymać i na chwilę odetchnąć. Powieść opowiada o Yujin, która po sprzedaży swojego start-upu zostawia za sobą życie w Seulu i przenosi się do niewielkiej wsi Soyang-ri. Tam otwiera niezwykłe miejsce – księgarnię połączoną z kawiarnią i pensjonatem, „Soyang-ri Book’s Kitchen”. Trafiają do niej różni ludzie: zmęczeni, zagubieni, często stojący na życiowym rozdrożu. Każdy z nich przyjeżdża z własnym bagażem doświadczeń, a Yujin próbuje pomóc im odnaleźć spokój, dobierając książki dopasowane do ich sytuacji i emocji. Bardzo podobała mi się konstrukcja tej historii. Każdy rozdział skupia się na innej postaci i jej problemach, przez co książka przypomina trochę zbiór opowiadań połączonych jednym miejscem. Jedne historie czytało mi się bardzo płynnie, inne trochę wolniej, ale w wielu z nich odnajdywałam coś znajomego. Bohaterowie zmagają się z presją sukcesu, wypaleniem, zmęczeniem pracą czy poczuciem zagubienia – problemami, które w dzisiejszym świecie są niezwykle bliskie wielu ludziom. W tej książce nie ma dramatycznych zwrotów akcji ani bardzo pogłębionych analiz psychologicznych. Emocje bohaterów często pozostają między wierszami. Mam jednak wrażenie, że to częściowo wynika z koreańskiej wrażliwości i kultury, w której wiele uczuć zostaje niewypowiedzianych. Podczas lektury często myślałam o koreańskim pojęciu „Han” – tej trudnej do uchwycenia mieszance melancholii, tęsknoty i cichego smutku, który jednak nie odbiera nadziei. Właśnie taki nastrój unosi się nad wieloma historiami z tej książki. Jednocześnie całość jest bardzo ciepła i otulająca. Czytając, nie mogłam przestać myśleć o tym, jak cudownym miejscem musiałaby być taka księgarnio-kawiarnia. Myślę, że każdy bibliofil marzył kiedyś o przestrzeni pełnej książek, dobrej kawy i ludzi, którzy kochają czytanie tak samo jak on. Sama wielokrotnie łapałam się na myśli, że chciałabym choć na chwilę znaleźć się w takim miejscu – rzucić wszystko, uciec od codzienności i zaszyć się gdzieś wśród półek z książkami. Ta książka trafiła do mnie też dlatego, że wielu bohaterów jest mniej więcej w tym samym momencie życia, w okolicach trzydziestki. To czas, kiedy wiele osób zaczyna zadawać sobie pytania o sens pracy, o marzenia, o to, czy idziemy w dobrą stronę. Sama powoli zbliżam się do tej „magicznej” liczby i momentami miałam wrażenie, że rozumiem bohaterów trochę bardziej, niż bym chciała. „Kuchnia książek” nie jest historią spektakularną ani szczególnie zaskakującą. Ale jest spokojna, refleksyjna i pełna ciepła. To książka o zatrzymaniu się w biegu, o odnajdywaniu siebie i o tym, jak ogromną moc mogą mieć książki. A po jej przeczytaniu naprawdę trudno nie pomyśleć, że takie miejsce jak „Soyang-ri Book’s Kitchen” powinno istnieć gdzieś naprawdę.
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Sto kwiatów Genki Kawamura
Sto kwiatów
Genki Kawamura
Książka "Sto kwiatów" autorstwa Genkiego Kawamury to niezwykle subtelna, a zarazem druzgocąca emocjonalnie opowieść o zanikaniu pamięci, która zasługuje na mocne 8/10. Japoński autor, znany wcześniej z bestsellerowej powieści „A gdyby tak ze świata zniknęły koty”, tym razem rezygnuje z elementów fantastycznych na rzecz bolesnego realizmu. Tworzy historię, która niczym japoński ogród, pod płaszczem pozornego spokoju skrywa głębokie, egzystencjalne napięcia i niewyleczone rany z przeszłości. Głównym bohaterem jest Izumi, pracownik wytwórni muzycznej, który musi zmierzyć się z postępującą chorobą Alzheimera swojej matki, Yuriko. Kawamura z chirurgiczną precyzją opisuje proces degradacji umysłu – od drobnych zapomnień, przez gubienie się w znanych miejscach, aż po całkowitą utratę łączności z teraźniejszością. Jednak "Sto kwiatów" to nie tylko medyczny zapis choroby. To przede wszystkim próba rekonstrukcji relacji matki i syna, która została naznaczona traumatycznym wydarzeniem sprzed lat. Gdy Yuriko zaczyna „znikać”, Izumi paradoksalnie zaczyna ją odnajdywać, odkrywając fragmenty jej życia, o których nie miał pojęcia, i konfrontując się z własnym żalem za to, że kiedyś został przez nią porzucony. Metaforyka i japońska wrażliwość Tytułowe „sto kwiatów” to metafora wspomnień – pięknych, różnorodnych, ale też ulotnych i podatnych na więdnięcie. Kawamura operuje językiem bardzo oszczędnym, typowym dla literatury japońskiej, gdzie więcej mówi się poprzez milczenie i niedopowiedzenia niż przez wielkie słowa. Autor po mistrzowsku wykorzystuje motyw sztucznej inteligencji i muzyki, aby pokazać kontrast między cyfrową nieśmiertelnością danych a kruchą naturą ludzkiego mózgu. Obrazy, takie jak połowiczne fajerwerki czy żółte kwiaty, zapadają w pamięć i działają na czytelnika silniej niż najbardziej dosłowne opisy cierpienia. Ocena „osiem” wynika z niesamowitej empatii, z jaką autor podchodzi do tematu starości i opieki nad chorym rodzicem. Kawamura nie ocenia swoich bohaterów; pokazuje ich słabości, zniecierpliwienie i egoizm, co czyni tę historię boleśnie ludzką. Książka zmusza do refleksji nad tym, co definiuje naszą tożsamość: czy jesteśmy sumą naszych wspomnień, czy może czymś więcej, co pozostaje nawet wtedy, gdy pamięć zawodzi? Niewielki spadek punktowy bierze się jedynie z bardzo powolnego tempa narracji, które choć klimatyczne, w pewnych momentach może wydawać się zbyt monotonne dla czytelnika przyzwyczajonego do zachodniej dynamiki prozy. Podsumowując, "Sto kwiatów" to literacki majstersztyk o wybaczaniu i pożegnaniach. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka w literaturze prawdy o skomplikowanych więziach rodzinnych. Kawamura udowadnia, że choć kwiaty wspomnień mogą opadać, to ich zapach pozostaje w nas na zawsze, kształtując to, kim jesteśmy. To piękna, choć smutna lekcja pokory wobec czasu, która zostawia czytelnika z grubą warstwą wzruszenia pod skórą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 18 dni temu
Ucieczka Anny Mattia Corrente
Ucieczka Anny
Mattia Corrente
Ucieczka przykładnej od dziesięcioleci żony staje się punktem wyjścia dla niezwykle dojrzałego debiutu Mattii Corrente. W powieści „Ucieczka Anny” autor rzuca nas na głęboką wodę emocjonalnego chaosu, w którym spokój starości zostaje brutalnie przerwany przez jedno, niewytłumaczalne zniknięcie. Anna, kobieta, która przez pół wieku trwała u boku swojego męża, Severina, pewnego dnia po prostu wychodzi z domu, nie zostawiając listu, wyjaśnienia ani śladu. To zdarzenie inicjuje fascynującą wyprawę jej śladami opuszczonego małżonka po sycylijskich ścieżkach, która szybko zmienia się z poszukiwań fizycznych w bolesną wiwisekcję ich wspólnego życia. Severino, człowiek przyzwyczajony do porządku i obecności żony jako stałego elementu krajobrazu, wyrusza w podróż, która prowadzi go przez spalone słońcem miasteczka Sycylii. Każdy przystanek to nowe odkrycie – okazuje się, że Anna, którą znał, była jedynie starannie pielęgnowaną iluzją. Mattia Corrente z ogromną empatią i literackim wyczuciem buduje postać mężczyzny, który musi przyznać, że przez dekady kochał jedynie wyobrażenie o kobiecie, całkowicie ignorując jej wewnętrzny świat, marzenia i narastające duszności w dusznych ramach małżeństwa. Krajobraz jako lustro duszy Sycylia w „Ucieczce Anny” nie jest tylko malowniczym tłem. To surowa, wymagająca kraina, która odzwierciedla stan ducha bohaterów. Corrente pisze o wyspie w sposób zmysłowy – czytelnik czuje pył dróg, żar południowego słońca i słony zapach morza. To właśnie ten krajobraz staje się katalizatorem wspomnień Severina. Podróżując trasami, które Anna przemierzała w tajemnicy przed laty, mąż zaczyna rozumieć, że jej ucieczka nie była nagłym impulsem, lecz procesem trwającym całe życie. To „nie” wypowiedziane systemowi, tradycji i roli, którą narzuciło jej konserwatywne społeczeństwo. Ocena 8/10 jest w pełni zasłużona, ponieważ Corrente stworzył dzieło uniwersalne, choć głęboko zakorzenione w lokalnym kolorycie: Głębia psychologiczna: Autor unika łatwych oskarżeń. Nie czyni z Severina potwora, a z Anny świętej. Pokazuje raczej tragizm braku komunikacji i powolne zamieranie bliskości pod ciężarem codzienności. Język i styl: Proza jest gęsta, poetycka, a jednocześnie oszczędna. Każde zdanie wydaje się mieć swoją wagę, co sprawia, że lektura jest intensywnym przeżyciem. Refleksja nad wolnością: Powieść stawia fundamentalne pytanie: czy kiedykolwiek naprawdę znamy drugiego człowieka? I czy mamy prawo więzić kogoś w naszych oczekiwaniach? „Ucieczka Anny” to książka o wielkiej sile rażenia. To poruszająca lekcja pokory wobec tajemnicy drugiego człowieka i bolesny, ale piękny hołd dla wolności, która czasem przychodzi zbyt późno, by cieszyć, ale wystarczająco wcześnie, by nadać sens całemu życiu. Mattia Corrente udowodnił, że jest jednym z najciekawszych nowych głosów w literaturze włoskiej, serwując nam historię, która zostaje w głowie jeszcze długo po dotarciu do ostatniej strony.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 5 dni temu
Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece Michiko Aoyama
Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece
Michiko Aoyama
Wszystkie wrażenia z lektury mogłabym zamknąć w jednym zdaniu: „Ta książka była milutka”. Milutka jak dobrze wychowany człowiek, z którym przyjemnie się rozmawia, ale do konwersacji dość szybko wkrada się nuda. Gadu gadu, jeden temat, drugi temat, a w międzyczasie dyskretnie zerkamy na zegarek. Ta książka była milutka, a ja przeczytałam ją z uprzejmości – jakbym wewnętrznie czuła, że porzucenie w trakcie sprawi jej przykrość. Nie pytajcie. „Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece” to jeden z tych tytułów skierowanych do miłośników książek o książkach – i o bibliotekach. Fabuła kręci się wokół konkretnej biblioteki, a pisarka po kolei wysyła tam bohaterów. Każdy poznaje pracującą tam kobietę o imponującej posturze, która jakby mimochodem daje mu radę. A może nie tyle radę, ile kierunkowskaz. Oraz ozdobę z włóczki, oczywiście pasującą do sytuacji życiowej danej osoby. Każdy bohater z czasem odnajduje własną drogę, zaczyna w siebie wierzyć i odkrywa, że jeszcze wiele może osiągnąć. Jeśli czytaliście już takie historie, ta kompletnie niczym Was nie zaskoczy. Jest przyjemna, choć niemiłosiernie przewidywalna, a jeśli czymś się wyróżnia, to dydaktyzmem. Tutaj czuję go najmocniej. Niektóre mądrości życiowe wybrzmiewają za bardzo, bo są zbyt łopatologicznie podane. Przyznam szczerze, że momentami mnie nużyły/męczyły. Doczytałam do końca głównie dlatego, żeby się przekonać, czy ostatni bohater adoptuje kraba. Żeby nie było, nie odradzam tego tytułu. Nie jest zły, kto wie, może znajdzie się ktoś, kogo lektura wprowadzi w błogi nastrój. Po prostu są lepsze książki z motywem „wizyta w bibliotece rozwiąże każdy problem”. O tej szybko zapomnę, bo nie skradła mi serca.
KenG - awatar KenG
ocenił na 6 2 dni temu
Kamogawa. Drugie danie Kashiwai Hisashi
Kamogawa. Drugie danie
Kashiwai Hisashi
Czy chciał_byś powrócić do smaków dzieciństwa? Albo do jakiegoś dania związanego z pewnym miejscem lub ważną dla Ciebie osobą? W pewnej małej rodzinnej restauracji gdzieś w Kioto jest to możliwe😉 ☕☕W powieści Hisashi Kashiwai "Kamogawa. Tropiciele smaków. Drugie danie" @wydawnictworelacja Nagare Kamogawa, emerytowany policjant i kucharz wraz z córką prowadzącą biznes nie tylko zajmują się gotowaniem, ale też prowadzą kulinarne biuro detektywistyczne. Poszukują bowiem smaków z przeszłości. W tej części są to m.in.: bento z wodorostami przyrządzane przez ojca synowi do szkoły, smażony ryż przygotowywany przez mamę wziętej modelce, ryż z tempurą będący przysmakiem gwiazdy sceny muzycznej. Mimo że powieść jest dość schematyczna i przewidywalna, czyta się ją przyjemnie i szybko. Potrawy odtwarzane z przeszłości ożywiają wspomnienia, przypominają o osobach, które odeszły, są sposobem na rozliczenie z bolesną przeszłością, pogodzeniem z losem. Mnie ta książka ujęła bogactwem kuchni japońskiej wykorzystującej lokalne i sezonowe produkty oraz pomysłem potrawy pomagającej osiągnąć równowagę w życiu. ☕☕☕ I choć detektywi z sukcesem tropią smaki, to wydaje mi się, że w rzeczywistości nie jest łatwo odtworzyć smak zapamiętany z przeszłości. Do dziś wspominam z dzieciństwa tabliczkę miodową "Maja", nie znalazłam nic podobnego, ale wciąż mam nadzieję i nie poddaję się 😁. Moja mama i ciocia próbowały ugotować danie z dzieciństwa, które serwowała im ich mama. Jakąś wariację kaszy na mleku (biedna wielodzietna rodzina) i choć obie świetnie gotowały, poniosły klęskę. Brakło zapewne jednej przyprawy - troski i miłości nieżyjącej już mamy.
an-ia1 - awatar an-ia1
ocenił na 7 4 miesiące temu
Galeria Snów DallerGuta Lee Mi Ye
Galeria Snów DallerGuta
Lee Mi Ye
Wyobraź sobie miejsce, w którym sen nie jest jedynie biologiczną koniecznością, lecz towarem, który można starannie wybrać z półki. Taką właśnie wizję roztacza przed nami Lee Mi-ye w swojej debiutanckiej powieści „Galeria Snów DallerGuta”. To książka, która stała się fenomenem w Korei Południowej, a teraz zdobywa serca czytelników na całym świecie. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura ciepła, kojąca, choć momentami zbyt ulotna. Główną bohaterką jest Penny, młoda dziewczyna, która spełnia swoje marzenie o pracy w legendarnym domu towarowym DallerGuta. Nie sprzedaje się tam jednak ubrań czy elektroniki, lecz sny: od tych o lataniu, przez spotkania z bliskimi, aż po koszmary, które mają nas czegoś nauczyć. Sklep odwiedzają klienci (ludzie i zwierzęta), którzy płacą za zakupy swoimi emocjami odczuwanymi po przebudzeniu – radością, pewnością siebie, a nawet nostalgią. Autorka stworzyła niezwykle urokliwy świat. System „płatności” i techniczne aspekty produkcji snów przez tajemniczych twórców są najbardziej intrygującymi elementami książki. Lee Mi-ye nie skupia się jednak na wartkiej akcji, lecz na małych, ludzkich historiach. Każdy rozdział to w zasadzie osobna przypowieść o tym, jak sen wpływa na nasze życie na jawie. Książka zasługuje na uznanie, ale ma też swoje ograniczenia, które powstrzymują mnie przed wystawieniem najwyższej noty. Efekt „plastra na duszę”: To idealna lektura na gorszy dzień. Jest przesycona optymizmem i wiarą w to, że każda trudność ma swój sens. Czytanie jej przypomina otulenie się miękkim kocykiem. Brak głębi w fabule głównej: Penny, choć sympatyczna, jest raczej obserwatorką niż aktywną bohaterką, która przechodzi znaczącą przemianę. Wątki osobiste są tu mocno zarysowane, ale potraktowane po macoszemu na rzecz anegdot o klientach. Lekkość vs. Banalność: Momentami refleksje autorki ocierają się o zbyt proste morały. Dla czytelnika szukającego mroczniejszego, bardziej skomplikowanego fantasy, Galeria Snów może okazać się zbyt naiwna. Mimo pewnej prostoty, powieść Lee Mi-ye ma w sobie coś magnetycznego. To manifestacja koreańskiego trendu „healing fiction”, literatury, która ma za zadanie leczyć i dawać nadzieję. Autorka przypomina nam, że sny to nie tylko ucieczka od rzeczywistości, ale narzędzie do lepszego zrozumienia siebie. Jeśli potrzebujesz literackiego wytchnienia od brutalnego świata i chcesz uwierzyć, że nawet Twój najgorszy koszmar miał Cię tylko wzmocnić, ta książka jest dla Ciebie. To piękna, pastelowa opowieść, która choć nie zmieni Twojego życia na zawsze, z pewnością sprawi, że najbliższa noc będzie nieco bardziej magiczna. To zasłużone siedem punktów za stworzenie miejsca, do którego chce się wracać w marzeniach sennych.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 dzień temu
Riku i królestwo bieli Randy Taguchi
Riku i królestwo bieli
Randy Taguchi
Dziesięcioletniego Riku czeka przeprowadzka z ojcem do miasta w prefekturze Fukushima. W normalnych okolicznościach na pewno ciężko byłoby mu się rozstać z dawnymi przyjaciółmi i znajomą okolicą, ale pewnie szybko dostosowałby się do sytuacji ciesząc z przygody i poznawania nowych znajomych. Okoliczności jednak do normalnych nie należą. Jest wiosna 2011 roku, kilka miesięcy po trzęsieniu ziemi, tsunami i awarii elektrowni atomowej, właśnie w Fukushimie. A Riku i jego ojciec zmierzają w samo epicentrum tej tragedii. Jak chłopiec odnajdzie się w tej trudnej rzeczywistości? Randy Taguchi zabiera czytelnika w niesamowitą opowieść. Jest ona opowiedziana z perspektywy dziecka, które patrzy na świat swoim szczerym, prostolinijnym spojrzeniem. Dodatkowo chłopiec ten jest osobą z zewnątrz, więc jak na dłoni widzimy podział pomiędzy obszarem najbardziej dotkniętym katastrofą a resztą Japonii. Książka ma niesamowity klimat. Kiedy ze słonecznej i pełnej ciepła rodzinnej miejscowości naszych bohaterów zbliżamy się w kierunku Fukushimy, krajobraz w wyobraźni czytelnika blaknie i nabiera barw rodem z ‘Czarnobyla’. Aż człowieka przechodzą ciarki. Jednak to, co zaskoczyło mnie najbardziej, to to, że zaledwie ułamek akcji dzieje się miejscu, do którego przeprowadził się nasz bohater. Lwia część książki dzieje się bowiem w tytułowym ‘królestwie bieli’, czyli na Hokkaido, gdzie Riku wybiera się na obóz zimowy. Panuje tam siarczysty mróz, a krajobraz skrzy się od śniegu. W tej części powieści można poczuć się jak na feriach zimowych z czasów dzieciństwa. Istne śnieżne królestwo! Czytanie tej książki to skakanie po całej gamie barw i emocji i to w towarzystwie bardzo sympatycznego przewodnika. Myślę, że nie pożałujecie, jeśli dacie mu wciągnąć się w tę opowieść.
a_hehe - awatar a_hehe
ocenił na 7 4 miesiące temu
Człowiek, który nigdy nie skłamał Lao She
Człowiek, który nigdy nie skłamał
Lao She
Chiny okresu przełomu, czasy pierwszej Republiki. Jeszcze przed erą Mao (od 1949 r.), a już po obaleniu ostatniej cesarskiej dynastii Qing (1912 r.). W tych czterech dekadach osadzona jest akcja większości opowiadań Lao She, autora narodowości mandżurskiej, uznawanego za jednego z wybitniejszych twórców prozy Dalekiego Wschodu. Utwory zamieszczone w zbiorze to obrazki obyczajowe, sceny z życia zwykłych ludzi, którzy wikłają się w rozmaite kłopoty, zmagają się ze swoimi obsesjami albo miewają pomysły kończące się na ogół mniejszą lub większą katastrofą. Autor przygląda się im z ironicznym dystansem: niepozbawionym ciepła i zrozumienia dla ludzkich słabości. Uwagę przykuwają: 1) komiczny "Film z dźwiękiem" o rodzince wybierającej się do kina (po drodze ktoś się gubi, ktoś czegoś zapomina, trzeba zawracać itp.), 2) groteskowy "Stary romantyk" o wyprawie, podczas której bohater zamierzający wyrównać rachunki z całym światem, zostaje porwany przez wiatr, 3) melancholijny "Królik" (określenie homoseksualisty) o upadku młodego artysty operowego, zwiedzionego przez cynicznego impresario, 4) piękny i smutny "Sierp księżyca" o ubogiej dziewczynie, która rozpaczliwie poszukuje pracy, walcząc o swoje marzenia i cnotę (niestety bezskutecznie), 5) tytułowe opowiadanie o organizacji "Stowarzyszenie Kłamców" i chwiejnych granicach prawdomówności. W tle jest kultura konfucjańska (a w każdym razie jej ślady: mentalność i hierarchia), smak wszechobecnej herbaty oraz wojna chińska-japońska, która wstrząsnęła społeczeństwem Republiki, przyczyniając się do jej kresu. Wynotowane cytaty: 1) „Wiedzieć, co się wie i wiedzieć, czego się nie wie – oto prawdziwa mądrość” (sentencja z „Analektów” Konfucjusza). 2) „Ludzie zostawiają po sobie imię. Po dzikich gęsiach pozostaje tylko echo ich krzyków” (z qingowskiej „Opowieści o walecznych kobietach i mężczyznach”). 3) „Wyglądał jak ryba usiłująca nabrać powietrza w skrzela w wysuszonym jeziorze” („Sterczące kitki”). 4) „Słowa pocieszenia kierowane do samego siebie są polukrowane z wierzchu, ale w środku – gorzkie jak czarna herbata” („Stary romantyk”). 5) „W tym czasie nawet za dnia wypatrywałam na firmamencie mojego księżyca. Jeśli moje cierpienia dałoby się opisać za pomocą jakiegoś kształtu, z pewnością miałyby kształt sierpu księżyca, który – opuszczony i samotny – wisiał na poszarzałym niebie, emanując delikatnym blaskiem, lada chwila mogącym zniknąć w otchłani nocy” („Sierp księżyca”).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na 7 4 miesiące temu
Plecy, które chcę kopnąć Risa Wataya
Plecy, które chcę kopnąć
Risa Wataya
Współpraca recenzencka z wydawnictwem Kirin 📖 Historia przedstawiona w powieści opowiada głównie o dwóch licealistach, dziewczynie - Hatsu - oraz o jej koledze - Ninagawie. Oboje są dotknięci ostracyzmem społecznym, doświadczają samotności wśród szkolnych rówieśników. Ich los splata się w momencie przypadkowego spotkania Hatsu z modelką, której fanem jest wspomniany Ninagawa. Książka w swojej sferze fabularnej porusza bardzo aktualne problemy szkolne, co mi przypadło do gustu. Historia jest też krótka, ma zaledwie ponad 100 stron, dzięki czemu nie nudzi się. Pozostawia jednak pewien niedosyt. Mam wrażenie, że w końcówce autorka publikacji urwała przebieg fabuły, aby jeszcze bardziej podkreślić problem ostracyzmu społecznego. Z jednej strony jest to plus, aczkolwiek szkoda mi, że nie mogłem poznać dalszych losów tych bohaterów. Tak samo dziwnie czułem się w trakcie czytania książki ze względu na jej japońską stylistykę, która chwilami "trąci" sztucznością. Czuć to zwłaszcza w dialogach. Muszę pochwalić za to tłumaczenie treści książki na język polski, które jest bardzo przystępnie wykonane, zgodnie z młodzieżowym gatunkiem publikacji. Trafne są również przypisy, wyjaśniające kluczowe pojęcia azjatyckie w tekście. Powieść należy do gatunku Young Adults i czuć to mocno, bo porusza typowo młodzieżowe problemy. Bardzo trafnie wpisuje się tutaj narracja pierwszoosobowa. Historia jest chwilami powolna, ale napisana w taki sposób, że czyta się ją przyjemnie, a to często lubię w książkach. Tytuł mogę polecić zwłaszcza młodzieży szkolnej, na jakiś wolny wieczór. Moja ocena - 7/10 #book #bookstagram #książka #bookstagrampl #Japonia #review #reviewer #powieść #risawataya #wydawnictwokirin #kirin
Pan POP Ślimak - awatar Pan POP Ślimak
ocenił na 7 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Dobre ucho

Więcej
Kim Hye-jin Dobre ucho Zobacz więcej
Więcej