Bujda na resorach. Jak odróżnić naukę od bredni
- Kategoria:
- nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, itd.)
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2019-11-05
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-11-05
- Liczba stron:
- 402
- Czas czytania
- 6 godz. 42 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788301209162
Dlaczego ludzie wierzą w bzdury?
Czym nauka różni się od pseudonauki?
Jak odróżnić fakt od fantazji, lekarstwo od ściemy, wiedzę od bredni?
BUJDA NA RESORACH to napisany przystępnym językiem przewodnik po metodologii naukowej oraz tak zwanym problemie demarkacji, czyli kwestii systematycznego odróżnienia nauki od tego, co tylko naukę udaje. Massimo Pigliucci – filozof, sceptyk i biolog ewolucyjny – poszukuje zdroworozsądkowej koncepcji nauki, aby wyposażyć czytelnika w osobisty „wykrywacz bredni”, który pozwoli mu zorientować się w zalewie sprzecznych informacji, fałszywych teorii i niepotwierdzonych hipotez. Opierając się na licznych studiach przypadków, autor omawia między innymi istotę i ograniczenia metody naukowej, rolę ekspertów w nauce i poza nią, narzędzia myślenia krytycznego oraz poglądy pseudonaukowe, których rosnąca popularność ma obecnie opłakane skutki.
W dobie powszechnego dostępu do informacji i równie powszechnego kryzysu zaufania znajomość tych zagadnień staje się moralnym obowiązkiem, ponieważ, jak przekonuje autor we Wprowadzeniu:
„[…] nauka jest zbyt potężna i zbyt ważna, pseudonauka zaś zbyt powszechna i zbyt szkodliwa, by otwarte społeczeństwo mogło w tej materii pozwolić sobie na ignorancję”.
Kup Bujda na resorach. Jak odróżnić naukę od bredni w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Bujda na resorach. Jak odróżnić naukę od bredni
Niestety. Ponieważ myślenie nastawione na racjonalizm, krytycyzm, ciekawość świata i wytrwałe poszukiwanie, jest istotą nie tylko uprawiania nauki, ale i bycia odpornym na manipulacje obywatelem, z przykrością muszę stwierdzić, że opiniowana książka nie zmniejszy społecznego deficytu takiego myślenia. "Bujda na resorach. Jak odróżnić naukę od bredni" filozofa nauki, a w szczególności biologii, Massimo Pigliucciego to lektura pełna sprzeczności - poutykanych niejasności, niespójnych wywodów, choć czasem ciekawych spostrzeżeń, które jednak giną w autorskim i translatorskim niechlujstwie. Sporo potencjału na dobrą lekturę książka utraciła przez bijący po oczach kompleks autora. Nie rozumie nauk ścisłych i zakłada ich nieuprawioną ekspansję w rejony, które kiedyś stanowiły domenę filozofii. Główny problem z pseudonauką to nie jest scjentyzm, który pod koniec pracy urósł u Pigliucciego do rangi podstawowej bolączki, ale wszechobecne niezrozumienie w społeczeństwie istoty uprawiania nauki. Oskarżenie wybitnych fizyków i biologów o zapędy scjentystyczne to nieuprawiona i bardzo subiektywna ocena, szczególnie że filozof przepiął im tę łatkę bez uzasadnienia. Teraz mógłbym ze smutkiem zakończyć opis moich wrażeń, bo w sumie tytuł książki zapowiadał ciekawy tekst. Jednak postaram się kilka tez ze wstępu rozwinąć. Autor na początku zadeklarował, że pokaże: jak działa nauka, kim jest intelektualista, ekspert, specjalista, gdzie jest granica między nauką a nie-nauką, para-nauką, pseudo-nauką. Zapowiedział, że opisze podstawy historii nauki, skupiając się epistemologii i przykładach błędów w poszukiwaniu prawdy. Następnie zaplanował rozprawienie się z astrologią, telekinezą, postmodernizmem i scjentyzmem, by finalnie połechtać ego czytelnika, że po lekturze będzie sprawniej odróżniał brednie od faktów. Wszystkie z tych rzeczy zrobił, ale większość źle. Był zarówno tendencyjny, jak i nieprzekonujący w dobranych przykładach. Niefrasobliwie tracił atut prowadzenia poważnego wywodu, szczególnie podczas wycieczek osobistych (na przykład w opisach scjentyzmu - str. 335-347). Nie zrozumiał współczesnej wersji falsyfikacji w ramach projektu SETI (str. 73), czego dowiódł opisując dociekania Poppera czy Kuhna (str. 313-319). Falsyfikacja (jeśli już w nauce ktoś tego pojęcia używa) oznacza, że oczekujemy od teorii, modelu czy stawianej tezy, iż da się ją poddać doświadczalnej weryfikacji (co do zasady). Samo pojęcie nauki, które starał się Pigliucci wyartykułować w drugim rozdziale, okazało się mętne i mało uchwytne. Zabrakło mi jasnego opisania zestawu zasad metody naukowej. Szkoda analizować poglądy Kartezjusza czy Bacona, by coś pokazać w ich metodzie, lepiej faktycznie precyzyjniej podać reguły obowiązujące teraz, bo nikt (no niemal nikt, ale nie warto zabiegać o względy płaskoziemców) już nie potrzebuje argumentu za kulistością nasze planety, a raczej spójnego i czytelnego opisania jak nauka kumulując fakty i eliminując błędy (metodologiczne, braki obiektywne wynikające z niedoskonałości technikaliów, itd), buduje obraz świata (str. 277). Plusów jest trochę, ale jak dla mnie, za mało. Sporo miejsca autor poświęcił na społeczny i kulturowy wymiar nauki, szczególnie analizując zagubienie 'zwykłego obywatela' w docierającym do niego przekazie związanym z treściami, wobec których jest laikiem. Filozof nie daje pewnych rad, których obiektywnie nie ma, ale namawia, tu akurat dobranymi dobrze przykładami, do zdrowej zasady, by zawsze dać sobie czas na przeanalizowanie czegoś, co do nas trafia jako informacja czy wiedza; warto zapamiętać przytoczone słowa Carla Sagana: "nie chcesz, by twój umysł był tak otwarty, żeby mógł wypaść twój mózg" (str. 148). Bardzo dobrze opisał Pigliucci etapy formowania się specjalisty, jako człowieka latami budującego w umyśle spójny obraz przedmiotu fachowych dociekań (str. 368-369). Moje mniej lub bardziej zasadne utyskiwania na język, układ treści czy niekonsekwencje dydaktyczne, stanowią zaledwie dodatek do kilku poważnych zarzutów, które stawiam autorowi "Bujdy na resorach". W kontekście niepełnego podania metody naukowej, przesadne akcentowanie wkładu filozofii nauki (w szczególności epistemologii) do procesu badawczego uważam za typowy grzech filozofów. Wydumane pojęcie 'epistemologia cnót' czyni, według autora, z ludzkiej (subiektywnej i uwikłanej kulturowo) aktywności obiektywny sąd o świecie (str. 350-351). Dla mnie ten wywód jest bzdurny, nielogiczny (wewnętrznie sprzeczny). Przy okazji pokazuje kierunek uroszczeń filozofów wobec nauk szczegółowych - jakby samo pojęcie powoływało do życia wartość, z której naukowcy powinni czerpać. Dla mnie takie konstrukcje to przejaw słabości współczesnej filozofii, ukrytych intencji autora i jego kompleksów. Te ostatnie jaskrawiej widać, gdy kuriozalnie upomina naukowców, że błądzą, bo nie korzystają z ustaleń filozofii (str. 277): "W kręgach filozoficznych korespondencyjna teorię prawdy w znacznym stopniu zastąpiły bardziej wyrafinowane stanowiska epistemologiczne, chociaż wielu naukowców (i oczywiście duża część społeczeństwa) żyje w błogiej nieświadomości tego faktu. Epistemologia jest dziedziną filozofii zajmującą się tym, jak zdobywamy wiedzę i dzięki temu dochodzimy do prawdy." Tęsknoty za wielką i tłumaczącą wszystko filozofią, czytelne aż nadto. Do podobnych miraży autor nawiązuje jeszcze kilkukrotnie (w rozdziale o scjentyzmie). Przytaczając poglądy specjalistów, którzy naukowe rozumienie świata stawiają wysoko (zbyt wysoko, według filozofa) - Stevena Weinberga, Sama Harrisa, Stevena Hawkinga, Richarda Dawkinsa, Michaela Shermera czy Neil de Grasse Tysona - wykazuje się wieloma uprzedzeniami (str. 264, 275-276, 335-337) . Ich wyrwane z kontekstu poglądy nie są przedyskutowane, a nawet trudno zrozumieć co przez ich przytoczenie filozof chciał uzyskać. Pozostaje zdziwienie i niesmak. Całości dopełnia pogubienie się w rozumieniu nauki, gdy polemizuje z Harrisem i Shermerem (str. 335-336): "Podejście obu tych ludzi do nauki o moralności dogłębnie przeanalizowałem, ale, mówiąc krótko, sklasyfikowałem je jako scjentystyczne z racji ich intelektualnego totalitaryzmu: sugerują najwyraźniej nie to, że nauka może WSPOMAGAĆ dyskurs moralny (...), tylko raczej - że podejście naukowe jest JEDYNYM, które może z pożytkiem podjąć się zgłębiania tego tematu. W ten sposób ignoruje się wieki poważnych dokonań naukowych, najwyraźniej na tej podstawie, że są 'nudne' czy 'w sposób oczywisty' nieistotne." Pomijając trudną do udowodnienia tezę o totalitaryzmie (czego Pigliucci się nawet niepodejmuje, tylko podaje link do własnego artykułu), otwarte jest pytanie - czy 'obaj panowie' uznają naukę za jedyny wartościowy byt, czy jednak jego elementy ignorują? Bardzo przewrotnym i chyba nieświadomie przeciwskutecznym wydał mi się autor, gdy analizował postawy postmodernistyczne. Z jednej strony trafnie wyśmiał istotę takich poglądów (str. 300-306), ale następnie, opisując koncepcję Longino (str. 320-323, 345), przesadnie skorelował i uwikłał naukę z kulturą. W efekcie, według filozofa, nauka cierpi na wiele nieuchronnych przypadłości, które według mnie są po części wydumane i wyabstrahowane z istniejących istotnych różnic między tzw. naukami 'twardymi' i 'miękkimi' (przy czym o ich wzajemnej ciekawej relacji sam wcześniej pisze interesująco). Ostatecznie, pośrednio, Pigliucci staje się zwolennikiem postmodernizmu. Nie mogę oszczędzić tłumacza. Jestem niemal pewien, że bardzo skwapliwie korzystał z internetowych tłumaczy, tak bezrefleksyjnie. To widać jednoznacznie w kilku miejscach, szczególnie w ostatnich zdaniach rozdziału drugiego (str. 57). Jak na PWN i zaporową cenę - niemal haniebne niedopatrzenie. Ponieważ notatek z lektury zrobiłem sporo, a brak na ich analizę miejsca, to by wzmocnić podstawy moich negatywnych odczuć, i może zachęcić innych czytelników do zbudowania własnych opinii, wyliczę hasłowo dość skandaliczne tezy autora: • Powtarzanie doświadczalne pomiarów wielkości fizyko-chemicznych czasem jest wątpliwe według autora, skoro pojawiają się w nich rozbieżności (str. 55-56) • Relacja między równaniem Drake'a (o szacowaniu liczby cywilizacji pozaziemskich) i projektem SETI mają zdecydowanie bardziej luźny związek, niż sugeruje autor (str. 81). • Przykład z błędnym szacunkiem przez Thomsona wieku Słońca (str. 281-282) pokazuje nie wyższość biologii nad fizyką, tylko fakt, że nauka działa zgodnie z aktualnymi teoriami (konsekwencja nieistniejącej wtedy wiedzy o reakcjach jądrowych) i że 'jak walec' rozprawia się ona z pomyłkami, które spotykają nawet najlepszych. Przykład należało ująć w narrację o sile nauki, kumulowaniu faktów i eliminacji błędów w świetle nowych ustaleń. • Autor nie rozumie istoty paradoksu bliźniąt (str. 303) szczególnej teorii względności (ale nie powstrzymało go to przed jego przytoczeniem). • Z 'afery Sokala' zrobił filozof studium przypadku, zamiast (zgodnie z intencją Sokala) przykład obnażenie bardzo niepokojącego zjawiska włączania w nauki społeczne pojęć z nauk ścisłych w sposób bezmyślny, choć w mniemaniu autorów takich prac, zgodny z modą i potrzebą, by nadać własnym wywodom powagi i uczoności (str. 356). (*) • Pigliucci uważa, że logiczne myślenie ma wątpliwe zastosowanie poza matematyką (str. 371). Podsumowanie. Dla mnie to świetna lektura do dekonstrukcji, wykazywania niejasności, nieścisłości i dominującej u mnie tym razem krytyki (przez to ocena byłaby wysoka) - tekst idealny do analizy błędów na różnych poziomach - polecam. Ale ostatecznie oceniam całość - jako przekaz do czytelnika - bardzo przeciętnie i raczej nie polecam. ============= (*) Alan Sokal w 1996 w prestiżowym czasopiśmie 'Social Text' opublikował kompletna bzdurę, zlepek myśli postmodernistów. Cały tekst publikacji i szeroka analiza kontekstu tej prowokacji dostępna jest w "Modnych bzdurach" (Sokal, Bricmont - Prószyński i S-ka 2004)
Oceny książki Bujda na resorach. Jak odróżnić naukę od bredni
Poznaj innych czytelników
247 użytkowników ma tytuł Bujda na resorach. Jak odróżnić naukę od bredni na półkach głównych- Chcę przeczytać 213
- Przeczytane 31
- Teraz czytam 3
- Posiadam 10
- Popularnonaukowe 5
- Nie posiadam 2
- Nauka 2
- E-book 2
- Ebook 1
- Naukowe i popularnonaukowe różne 1
Opinia
Krótko:
Książka jest rewelacyjna. Mapuje obszar współczesnej nauki, pokazując zarówno to, co naukowe, pseudonaukowe, jak i na pograniczu obu obszarów. Głównym celem autora jest podanie recepty na racjonalne, krytyczne myślenie. Składa się ona, przede wszystkim, z dwóch elementów: umiarkowanego sceptycyzmu i tzw. epistemologii cnót.
Trochę dłużej:
Do napisania krótkiej recenzji skłoniły mnie dwie umiarkowane (lub prawie negatywne) recenzje. Przy czym ta dłuższa, autorstwa Carmela, jest nietrafiona, pełna błędów interpretacyjnych, prawdopodobnie wynikających z nieżyczliwości wobec opinii wyrażanych w książce będącej recenzowaną.
Podejrzewam, że problemy ze zrozumieniem książki Pigliucciego mają swoje źródło w tym, że nie jest to książka stricte popularnonaukowa. Uogólniając, łączy ze sobą trzy mało popularne dyscypliny: historię nauki, filozofię nauki i epistemologię. Obraz nauki, a za nim także racjonalności, bo nauka jest produktem racjonalnego badania rzeczywistości, jaki się z książki wyłania, jest dosyć nieoczywisty, a w niektórych miejscach wręcz rozmyty. Nie należy jednak stąd wyprowadzać wniosku, że autor naukę dezawoułuje. Jest wręcz przeciwnie. To zdecydowany stronnik nauki, ale jednocześnie propagator rzetelnego i krytycznego myślenia, które czasami musi wziąć na warsztat opinie głoszone przez naukowców.
Pigliucci kolejno prowadzi nas z obszaru pseudonauki, prezentując rzeczowe, naukowe (sic!) argumenty, które pozwalają określić danych "dyscyplin" (np. astrologii, kreacjonizmu) jako nienaukowych i nieracjonalnych, przez obrzeża naukowości (np. SETI - program poszukiwania inteligentnych form życia pozaziemskiego), aż po naukowców, którzy trochę przesadzili, czyli zaczeli się wypowiadać na tematy, w których nie są specjalistami.
Jednym z ważniejszych punktów książki jest solidnie uargumentowane twierdzenie, że nie ma jednolitej metody naukowej, a różne metody naukowe. Co więcej, tzw. metoda naukowa jest formą pokutującego w społeczeństwie (i wśród naukowców) mitu, który ma swoje źródło w twierdzeniu, że metodologia fizyki jest tą wzorcową (teoria o silnym profilu matematycznym weryfikowana przez doświadczenie). Tymczasem, nie każda dyscyplina naukowa korzysta (i nie może korzystać) z takich lub podobnych metod. Ofiarą tego ultrakrytycznego myślenia padają również nauki humanistyczne, a przecież nasza wiedza o świecie i kultura nie zasadzają się wyłącznie na wiedzy specjalistycznej.
Pigliucci, co niezmiernie ciekawe, przytacza przykłady, kiedy to znani i cenieni naukowcy przekroczyli swoje kompetencje wypowiadając się, nieroztropnie, na tematy, co do których nie posiadają wiedzy specjalistycznej lub też absolutyzując wiedzę z dyscypliny, w której sami są specjalistami. Wpisuje się to w szerszy kontekst prezentowanego stanowiska, że nauka jest działalnością ludzką, czyli też narażoną na różne ludzkie słabości.
Książka jest spójnym, konsekwentnym wywodem traktującym nie tyle o nauce, co o krytycznym myśleniu, które musi rzetelnie zważyć argumenty i choćby na pozór absurdalne i beznadziejne kontrargumenty dotyczące danej kwestii. W końcowej części swojej książki Piglucci daje jasne wskazówki, jakie pytania powinien zadać sobie każdy człowiek, który chce być racjonalny i krytyczny. Nie wprost padającą konkluzją jest stwierdzenie, iż należy zachować dystans do siebie i swoich przekonań, bo być może wcale nie posiadają rzetelnej i logicznej podstawy, a także pokornym wobec szeroko pojętej nauki.
Krótko:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest rewelacyjna. Mapuje obszar współczesnej nauki, pokazując zarówno to, co naukowe, pseudonaukowe, jak i na pograniczu obu obszarów. Głównym celem autora jest podanie recepty na racjonalne, krytyczne myślenie. Składa się ona, przede wszystkim, z dwóch elementów: umiarkowanego sceptycyzmu i tzw. epistemologii cnót.
Trochę dłużej:
Do napisania krótkiej...