rozwiń zwiń

Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia

Okładka książki Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia
Nick Bostrom Wydawnictwo: Helion popularnonaukowa
488 str. 8 godz. 8 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Superintelligence: Paths, Dangers, Strategies
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Data 1. wydania:
2014-07-03
Liczba stron:
488
Czas czytania
8 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328319349
Tłumacz:
Dorota Konowrocka-Sawa
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia



książek na półce przeczytane 1367 napisanych opinii 918

Oceny książki Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia

Średnia ocen
6,8 / 10
161 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
182
27

Na półkach:

Nie jest to łatwa i miła książeczka w stylu „wytłumaczę Ci mechanikę kwantową porównując ją do czajnika i balkonu”. Nieraz wracałem do pewnych fragmentów i pytałem ChatGPT (o ironio) o objaśnienia. Bostrom i autorzy na których się powołuje dostrzegają kwestie rozwoju SI, o których przeciętny zjadacz chleba nie ma zielonego pojęcia. Fascynujące i nieskończenie ciężkie dylematy. Cieszę się, że przeczytałem tę książkę, choć pewnie uczciwie zrozumiałem jakieś 40%.

Nie jest to łatwa i miła książeczka w stylu „wytłumaczę Ci mechanikę kwantową porównując ją do czajnika i balkonu”. Nieraz wracałem do pewnych fragmentów i pytałem ChatGPT (o ironio) o objaśnienia. Bostrom i autorzy na których się powołuje dostrzegają kwestie rozwoju SI, o których przeciętny zjadacz chleba nie ma zielonego pojęcia. Fascynujące i nieskończenie ciężkie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1354 użytkowników ma tytuł Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia na półkach głównych
  • 1 099
  • 207
  • 48
132 użytkowników ma tytuł Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia na półkach dodatkowych
  • 87
  • 13
  • 11
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia

Inne książki autora

Nick Bostrom
Nick Bostrom
Szwedzki filozof, profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego, kierownik Instytutu Przyszłości Ludzkości działającego w ramach Oxford Martin School. Autor licznych prac dotyczących transhumanizmu (idei zakładającej wykorzystanie osiągnięć nauki i techniki w celu przezwyciężenia ludzkich ograniczeń). W 2009 roku otrzymał za swoją pracę Nagrodę Gannona. Magazyn „Foreign Policy” umieścił go na liście 100 czołowych myślicieli świata.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nowe oświecenie. Argumenty za rozumem, nauką, humanizmem i postępem Steven Pinker
Nowe oświecenie. Argumenty za rozumem, nauką, humanizmem i postępem
Steven Pinker
To połączenie intrygującego tytułu i pięknej okładki (lepszej, niż z wydania oryginalnego!) zadecydowało o moim niegdysiejszym zakupie tej książki. Później na długie miesiące trafiła do czytnikowej poczekalni (jak wiele innych), ale to właśnie w jej wypadku (a przecież nie zawsze) pamiętam o motywacji towarzyszącej jej zakupowi. Rozum, humanizm, nauka i postęp - oto czterej Jeźdźcy Oświecenia i ich nowemu opisowi (czy przedefiniowaniu ich na język pojęciowy współczesności) poświęca profesor kogniwistyki swą książkę. Początkowo chciałoby się w Nim zobaczyć kolejnego amerykańskiego mądralę (“mądraliński-sraliński, Bartłoczyk z radia!” jak mawiał jeden Pan Ferdek), ale - już po krótkim zagłębieniu się w tekst książki i ulegając erudycyjnemu czarowi jej Autora - przekonujemy się, że coś jest w tej narracji, co może nas mocno uwieść. Dlaczego jest więc aż tak dobrze, skoro jest przecież (z nami) tak źle? Bombardowani codziennie kolejnymi informacjami o wojnach, wypadkach, pijanych kierowcach kilku tych samych ciągle marek aut, czy “kończącej się“ Ziemi, nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, czy rzeczywiście mamy tylko lepszą dostępność do newsów odświeżających się co minutę, czy rzeczywiście jedziemy w dół jakąś równią? Dobrym więc współczesnym obiektywnym racjonalizmem w opisie świata jest statystyka i nią właśnie głównie posługuje się Autor, by uzmysłowić nam, że jednak żyjemy w czasach relatywnie pokojowych i nieprzemocowych. Ale nie tylko. Autor bowiem śmie dyskutować z takimi “oczywistościami” naszych czasów jak: kurczenie się lasów na świecie, wyczerpywanie surowców naturalnych, eksplozja demograficzna czy zmniejszanie chronionych obszarów globu. I robi to w sposób udany, bo pokazuje twarde liczbowe dowody (głównie w formie przekonujących wykresów - te wykresy to jakaś jego mania, ale i widowiskowy sposób dowodzenia swoich racji) na to, iż często jest zupełnie inaczej, niż intuicyjnie nam się wydaje, zwłaszcza, że nasze “intuicje” opieramy często na fałszującym obraz świata alarmistycznym (bo lepiej się sprzedającym) przekazie medialnym. Co dostajemy w zamian straszenia nas? Opis likwidacji promieniotwórczych zanieczyszczeń atmosfery, zanikanie kwaśnych deszczów, a nawet kurczenie się dziury ozonowej. I to wszystko dzieje się tu i teraz - na naszych oczach. A głównie dzięki licznym ponadnarodowym kompromisom i porozumieniom. I tylko nowojorczycy mają gorzej, bo ci rzekomo nie lubią oddychać powietrzem, którego nie widać… To jedynie ogólna wymowa tej książki bywa optymistyczna, bowiem Autor nie przeczy siedmiuset milionom ludzi żyjących w ubóstwie, dziesięciu tysiącom ofiar ludobójstwa w samym 2015 roku czy trzystu milionom ludzi z depresją (z których to osiemset tysięcy umrze śmiercią samobójczą). On tylko - na bazie mocnych danych - uzmysławia nam ogólne trendy i ogólną poprawę kondycji ludzkiej na każdym niemal polu, zmniejszania arsenałów jądrowych nie pomijając… To tylko obraz najlepszej wersji świata, jaką był on na przestrzeni znanej historii (i na bazie analizy okresów z dostępnymi badaniami statystycznymi). Po części opisującej dobrostan współczesnego człowieka na przestrzeni udokumentowanej jego historii, przychodzi również pora na opis współczesnych zjawisk (i ich przyczyn) oddalających się od naukowego opisu świata, czy wręcz od nauki się odwracających w kierunku ideologicznie podsycanych szamanizmów i teorii rodem ze średniowiecza. I na te ruchy i trendy znajduje Autor naukowe wyjaśnienia, a nam trudno się nie zgodzić z opisywanymi procesami, mogącymi zaburzać nasze percepcje rzeczywistości. W tej części narracja staje się mniej statystyczna, a sięga do licznych koncepcji teoretycznych z zakresu socjologii, psychologii a nawet i filozofii. Z jakże licznymi książkami czytanymi przeze mnie ostatnio dyskutuje ta pozycja! By wymienić tylko “Szóste wymieranie”, “Ostatnią minutę”, “Tamte czasy” czy “Manifest ciemności”. I dobrze - czasem warto uzmysłowić sobie, że można iść w poprzek ogólnie pesymistycznego nastawienia i… może mieć też nieco racji? Ciekawym wątkiem jest postulat zbliżenia humanistyki do nauki ścisłych, z którego to aliansu obie strony miałyby odnieść korzyść. Jak dwa skrzydła, na których nauka miałaby być rozpięta… Otrzymujemy więc postulat uniwersyteckiego szkolenia nowego typu: naukowców "biegłych w językach obu kultur". Czy Uniwersytet jest na to gotowy? Zasadniczej książki wymowy nie zmienia również i to, że w momencie jej ukończenia (2018 rok) Autor ani nie wiedział jeszcze o rosyjskiej agresji na Ukrainę (przynajmniej tej w pełnej skali), mającej wkrótce nadejść epidemii COVID-19, ani o ostatecznej likwidacji Obamacare przez administrację “Trump II” (wówczas pisał tylko jeszcze o takich zakusach Republikanów podczas pierwszej jego kadencji). Niemniej jednak rozumiemy, że i te wydarzenia nie odwracają ogólnych i mocno udokumentowanych trendów poprawy naszego życia w każdym aspekcie (tak ogólnie i tak globalnie). Wątek dotyczący wojny i przemocy, gdzie czytamy: “to oczywiście nie znaczy, że taka eskalacja jest niemożliwa, ale wskazuje, że regularna wojna uchodzi za coś nadzwyczajnego, coś, czego kraje próbują uniknąć (prawie) za wszelką cenę”, dziś pewnie musiałby zostać opatrzony suplementem typu “nie dotyczy Rosji Putina”... Trudno oskarżyć Autora o podleganie jakiemuś spolaryzowanemu politycznie lobby; jest on rzecznikiem racjonalizmu, oświeceniowości, humanizmu i nauki. I choć wprawdzie przytacza dane, iż obecnie na amerykańskich uczelniach 60% ich pracowników ma zapatrywania demokratyczne, a w książce ostro są krytykowani Republikanie - za ich wsteczny kierunek ideologiczny, to jednak - tam, gdzie na to zasługują - dostaje się i lewicowcom: za straszenie przeludnieniem, za demonizowanie energetyki i broni jądrowej, wyolbrzymianie skutków rzekomego wyczerpywania się surowców i zmian klimatycznych. Myślę więc, że książka ma ciekawy i odświeżający aspekt poznawczy, choć jedynie dla osób gotowych przyjmować racjonalny, naukowy i statystyczny opis świata. Jakoś tam pozwala przekraczać ograniczenia naszych hermetycznych baniek światopoglądowo-politycznych i uwspólniać poglądy na świat w całej jego - jednak - złożoności. Mi przydaje się do łagodzenia lęków egzystencjalnych, towarzyszących codziennej okołośniadaniowej prasówce w mediach elektronicznych; może jednak nie jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Lekturze książki i namysłowi nad nią sprzyja na pewno lekki i dowcipny język, pełen metafor i porównań. Tak, panowie profesorowie, powinno się pisać literaturę popularnonaukową w dziedzinach społeczno-ekonomicznych! Zresztą ten właśnie - pełen humoru - język ratuje książkę, którą w przeciwnym razie pewnie uznalibyśmy w pewnym momencie za nudną, gdy każdy kolejny rozdział powtarza tylko: “lepiej, lepiej, lepiej”… Siłą rzeczy i w sposób naturalny porównuję ją z “Tamtymi czasami” Caparosa i przyglądam się, jak różni się podejście naukowca od dziennikarza-reportera. Tu dostajemy może nawet bardziej usystematyzowany wykład, w którym swobodna (i przystępna) narracja przeplata się z ogromem danych poddanych naukowej walidacji. Nie wiem, czy całościowo nie staję w tym porównaniu po stronie harwardzkiego erudycyjnego mądrali?
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka Jonathan Haidt
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka
Jonathan Haidt
Ciekawa książka o tym, jak ludzie rzeczywiście podejmują decyzje moralne (nie należy tego mylić z tym, jak powinni je podejmować). Jonathan Haidt formułuje tu tezę, że u podstaw naszych ocen moralnych leżą automatyczne intuicje, i robi to w sposób przekonujący. Książkę czyta się bardzo dobrze. Warto podkreślić, że autor nie proponuje żadnego systemu moralnego, którego należałoby przestrzegać — nie jest to też praca promująca określoną ideologię polityczną. Choć wspomina, że bliska jest mu etyka cnót, robi to marginalnie, główny nacisk kładzie na opis wyników badań prowadzonych przez siebie i swój zespół. Szczególnie interesujące są eksperymenty oparte na pozornie prostych i intuicyjnych pytaniach, na które trudno udzielić spójnej, „racjonalnej” odpowiedzi. Pokazują one, jak często nasze sądy moralne pojawiają się szybciej niż ich uzasadnienia. Książka jest również warta uwagi w kontekście współczesnych zjawisk społecznych, takich jak rosnąca polaryzacja. Autor - niejako przy okazji - dostarcza narzędzi do lepszego zrozumienia, dlaczego ludzie o odmiennych poglądach tak często rozmijają się w ocenach moralnych. Widać to wyraźnie w wielu społeczeństwach Zachodu, gdzie spory ideowe przybierają coraz ostrzejszą formę i czasem podważają poczucie wspólnoty. Choć Haidt nie daje prostych recept, można odczytać jego przesłanie jako zachętę do większej refleksji, pokory i powściągliwości w ocenianiu innych.
Jan - awatar Jan
ocenił na 8 6 dni temu
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg Nicholas Carr
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg
Nicholas Carr
Książka "Płytki umysł. Jak Internet wpływa na nasz mózg" to krótka, ale nasycona treścią publikacja autorstwa Nicholasa Carra. W teorii miała być pracą na temat oddziaływania Internetu na nasze myślenie, wypływająca z autorefleksji związanej z coraz trudniejszym utrzymaniem uwagi, jednak w gruncie rzeczy to raczej książka o książkach. Z pewnością nikt nie zdziwiłby się, gdyby zamiast obecnego tytułu na okładce widniało "Oda do literatury" albo "Pochwała życia czytelnika". Z tego powodu na pewno przypadnie do gustu każdemu zapalonemu połykaczowi książek. Oprócz tematu naszej ukochanej literatury, w publikacji obecna jest także pogłębiona refleksja na temat zachowań ludzkiego mózgu w obliczu postępu technologii. Autor bardzo sprawnie żongluje naukowymi danymi, jak również przykładami bliższymi przeciętnemu odbiorcy. Ostatecznie dochodzi do bardzo ciekawej konkluzji, mianowicie okazuje się, że tzw. "czytelnik" to na poziomie komórkowym ktoś zupełnie inny niż "współczesny internetowy surfer". Pozostawia nas więc z pytaniem - którym człowiekiem chcemy być. Jedyne, co miałabym publikacji do zarzucenia, to nieaktualność w pewnych aspektach. Niektóre informacje, zwłaszcza z dziedziny technologii, są zupełnie przestarzałe, a w skutek tego, stawiane hipotezy - zupełnie mylne. Szczególnie rozbawiła mnie opinia autora, gdzie kategorycznie wypowiada się przeciw czytnikom i zapewnia, że dla prawdziwych czytelników nigdy nie będzie to medium równe książce. Oczywiście te słowa przeczytałam właśnie na czytniku. Jednakże takie drobne niedociągnięcia, jak chociażby brak wiary w stworzenie kiedykolwiek sztucznej inteligencji (a wiemy dobrze, że ma się lepiej niż kiedykolwiek) należy mu wybaczyć. W końcu można być mądrym po fakcie i wróżyć z teraźniejszości, jednak te kilka lat wcześniej postawienie jakiekolwiek hipotezy musiało się równać z niemałą odwagą. Mimo kilku drobnych niedociągnięć "Płytki umysł" to wartościowa lektura, która oprócz przedstawienie historii badań na temat mózgu, rozwoju rynku literackiego i szybkiego rozrostu Internetu, z pewnością podniesie każdemu molowi książkowemu samoocenę. Kto wie, może za sprawą tej publikacji choć jeden przeciwnik literatury zostanie nawrócony.
Fanka_Gwieździsta Krystyna - awatar Fanka_Gwieździsta Krystyna
oceniła na 7 1 rok temu
Strzelby, zarazki i stal. Krótka historia ludzkości Jared Diamond
Strzelby, zarazki i stal. Krótka historia ludzkości
Jared Diamond
Książka amerykańskiego geografa i biologa ewolucyjnego, opublikowana po raz pierwszy w 1997 roku. Zdobyła wielkie uznanie, otrzymując m.in. Nagrodę Pulitzera w kategorii literatury faktu. Diamond podejmuje w niej próbę odpowiedzi na pytanie zadane przez papuaskiego polityka Yali: „Dlaczego biali ludzie posiadają tak wiele 'cargo' (zasoby dóbr materialnych), a my, czarni ludzie, mamy ich tak mało?”. Autor stawia tezę, że różnice w rozwoju cywilizacji wynikają nie z różnic rasowych, lecz z uwarunkowań geograficznych, klimatycznych i ekologicznych. Diamond argumentuje, że kluczowe dla rozwoju cywilizacji były: dostępność roślin i zwierząt do udomowienia (obszary takie jak Bliski Wschód, Chiny czy Mesoameryka miały korzystne warunki do uprawy roślin i hodowli zwierząt, co umożliwiło powstanie osiadłych społeczeństw); geografia i ośrodki rolnicze (ukształtowanie terenu oraz orientacja osi kontynentów sprzyjały rozprzestrzenianiu się rolnictwa i technologii); rozwój chorób zakaźnych (społeczeństwa rolnicze, żyjące w dużych skupiskach, były bardziej narażone na choroby, z których część stała się endemiczna, dając mieszkańcom tych obszarów odporność na nie) oraz innowacje technologiczne (dostęp do surowców oraz potrzeba obrony przed innymi społecznościami stymulowały rozwój technologii, takich jak broń czy narzędzia rolnicze). Książka była krytykowana za deterministyczne podejście, nadmierne uproszczenie i pomijanie roli ludzkiej decyzji oraz kultury w kształtowaniu historii. Zarzucano jej też brak uwzględnienia czynników społecznych i politycznych (wpływ struktur społecznych, politycznych i ideologicznych na rozwój cywilizacji) oraz ograniczonej analizie przypadków (niektóre regiony, takie jak Afryka Subsaharyjska, zostały przedstawione w sposób zbyt ogólny, co może prowadzić do uproszczeń i błędnych wniosków). Jednak „Strzelby, zarazki i stal” to ambitna próba wyjaśnienia globalnych nierówności rozwojowych. I chociaż należy ją czytać z pewnym dystansem, pozostaje ważnym punktem odniesienia w dyskusjach na temat historii i rozwoju cywilizacji. A czyta się ją rewelacyjnie. Trzeba przyznać, że Diamond pisze wyśmienicie!
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Kapitał w XXI wieku Thomas Piketty
Kapitał w XXI wieku
Thomas Piketty
TLDR: Książka główną tezę przedstawia już na wstępie, brzmi ona następująco: stopa zwrotu z inwestycji (kapitału) przekracza wzrost gospodarczy. Logiczną konsekwencją tego jest postępująca akumulacja majątku w rękach tych, którzy go posiadają (np. poprzez dziedziczenie) - tort rośnie w pewnym tempie, ale, jeśli mój majątek rośnie w szybszym, to mam coraz większy kawał(-eczek) tego tortu. Jeśli interesuje cię rozwinięcie tej tezy, podparcie jej o dane historyczne, oraz dyskusja o jej implikacjach to czyta się to jak kryminał. Wersja długa: Gdy my przechodziliśmy transformację ustrojową, na świecie tryumfował paradygmat neoliberalny (w wersji Reagana i Thatcher). Ukształtował on wygląd debaty ekonomicznej w Polsce na następne dekady do tego stopnia, że wciąż wiele osób utożsamia neoliberalizm z kapitalizmem jako takim i jakakolwiek jego krytyka (której bezpośrednio w tej książce praktycznie nie ma, została nadbudowana w interpretacjach), jest traktowana jako chęć powrotu do czasów słusznie minionych. Dlatego pewne tezy tej książki mogą się wydawać bardziej kontrowersyjne w Polsce, a mniej w państwach zachodnich, gdzie neoliberalna myśl ekonomiczna, od 40 lat stopniowo traci na znaczeniu. Chyba dlatego wiele osób krytycznie oceniających książkę zarzuca autorowi sympatie komunistyczne (od których on się jednoznacznie odżegnuje). Stawianie znaku równości pomiędzy, na przykład rozważaniami na temat możliwych zmian systemów podatkowych (większa progresja podatkowa, jakaś forma opodatkowania majątku - a mamy go już w wielu krajach Europy w formie podatku katastralnego, czy podatku spadkowego) a komunizmem (opierającemu się przede wszystkim na braku własności prywatnej, a szczególnie kolektywnej własności środków produkcji) świadczy o złej woli lub głębokim niezrozumieniu tematyki. Dorzucanie do tego zbrodni stalinizmu sprowadza dyskusję do podwórkowej przepychanki. Co więcej, być może to właśnie debata ekonomiczna analogiczna do tej, którą zapoczątkowuje autor, uchroniła Europę od rozlania się na nią rewolucji bolszewickiej, poprzez częściowe uznanie postulatów ruchu robotniczego np. w Wielkiej Brytanii. Piketty na wstępie definiuje zakres w jakim używa słowa „kapitał”, i konsekwentnie się tej definicji trzyma. W wywodzie przyjmuje pewne uproszczenia (lub, jeśli ktoś chce mu przypisać złą wolę, w kilku miejscach przedstawia dane nieco tendencyjnie) - np. przy informacji o najwyższej stawce podatku dochodowego w latach 1930-1980 wynoszącej w USA powyżej 80%, pominięta zostaje informacja o rozbudowanym systemie ulg, który sprawiał że realna stawka podatku była znacznie niższa. Jednak nie zmienia to zasadniczo wpływu trendu zmian w systemie podatkowym na akumulację majątku (nawet jeśli realna stawka podatku wynosiła po uwzględnieniu ulg znacznie mniej niż 80%, to przy stawce 37% i równie rozbudowanym systemie ulg trend wciąż pozostaje wyraźnie spadkowy). Co więcej, analiza złożonych zjawisk w czasie, wymaga ich zamodelowania, przyjęcia pewnych założeń i uproszczeń. Jest to niezbędne zarówno w ekonomii, jak w fizyce, po prostu jesteśmy w stanie obserwować tylko określoną ilość zmiennych. Uproszczenie polegające na tym że pomijamy fakt iż np. niektóre spółki giełdowe rosną szybciej niż inne, a jedynie obserwujemy średnią stopę zwrotu na rynku, nie powinien wpływać na wyniki przy wystarczająco wysokiej liczbie inwestorów. Zarzut o podpieranie się Jane Austin jako źródłem danych jest bezzasadny, Piketty przytacza wiele prac badawczych z XVIII i XIXw., o jej powieściach wspominając jedynie w kontekście tego że wysokość renty rolnej była rzeczą powszechnie znaną. Książka skłania do namysłu nad stosunkiem do takich pytań jak: * czy historia negatywnie zweryfikowała tzw. teorię skapywania (przypływ podnosi wszystkie łodzie) * czy mobilność społeczna w krajach bogatych jest coraz mniejsza, historie "od zera do milionera" są jak historie o zwycięzcach lotto (już nie każdy jest kowalem swojego losu, lub jest nim w bardzo ograniczonym zakresie) * czy istnieje trend ku coraz większej akumulacji majątku (mityczny 1%) * czy obecny kształt nierówności sprzyja społeczeństwom czy też jest dla nich szkodliwy (wiele badań wskazuje że powyżej pewnego poziomu nierówności są szkodliwe zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym, ograniczając wzrost gospodarczy) Ja ze swej strony nadbudowałbym to kwestią czy mamy prawo myśleć o tym w jakim społeczeństwie chcielibyśmy żyć i działaniami politycznymi zmieniać rzeczywistość w tym kierunku, czy też przyjąć istnienie sił (takich jak np. "niewidzialna ręka rynku"), które same, poprzez dziejową konieczność, prowadzą społeczeństwo ku wyższym formom rozwoju. Piketty wyraźnie zastrzega, że historia nierówności jest w znacznej mierze historią polityczną. Co ważne, prezentuje koncepcje i dane mające je podeprzeć w sposób pełen pokory, każdorazowo prezentując opinie krytyczne i odżegnując się od jednoznacznych konkluzji. Warto jeszcze podkreślić że z tezami książki nie trzeba się zgadzać, by uznać ją za inspirującą, pobudzającą do myślenia.
BuddhaMeeple - awatar BuddhaMeeple
ocenił na 8 2 lata temu
Sztuka życia według stoików Piotr Stankiewicz
Sztuka życia według stoików
Piotr Stankiewicz
Autor w bardzo konkretnym i rzeczowym stylu wykłada stoicyzm z perspektywy praktycznej - poprzez analizę tekstów starożytnych reprezentantów tej szkoły filozoficznej próbuje znaleźć receptę na zachowanie spokoju, komfortu i szczęścia w każdej napotykanej sytuacji życiowej. Całość jest napisana w prosty i przystępny sposób, nie przytłacza więc tutaj żaden zbędny intelektualizm, a my dostajemy to, co faktycznie było we wstępnych założeniach. Najbardziej z całego wydźwięku książki dotarło do mnie, że stoicy chcą, abyśmy w swoim życiu wykazywali się aktywną, zdecydowaną, asertywną i pełną energii postawą. Zwracają uwagę na to, abyśmy analizowali bieg różnych wydarzeń pod kątem naszego dobra, abyśmy zastanawiali się, co w naszym życiu jest prawdziwą wartością, a co niezależną od nas (i w gruncie rzeczy niepotrzebną) mrzonką obcych ludzi. Przesłanie bardzo potrzebne w dzisiejszym świecie, pozwoliło mi też rozwinąć moje patrzenie na tę filozofię, gdyż popkulturowe wyobrażenia sugerują nam obraz stoika-dziwaka, który bez słowa i w całkowitym milczeniu ma zgadzać się na wszystko i zachowywać spokój. Spokój zachowuje, ale stoi za tym o wiele bardziej logiczne tło. Jednocześnie jestem też zdania, iż do różnych etapów życia i napotykanych wyzwań należy podchodzić holistycznie, próbować różnych szkół i różnych metod, a wszystko robić w zgodzie z sobą samym - fanatyczna zgoda z każdym zdaniem napisanym w tej książce też nie wchodzi więc w moim przypadku w rachubę, na pewno nie tak szybko i bezrefleksyjnie. Chociażby fakt, iż stoicy akceptują wybór samobójstwa czy eutanazji jako ostateczność niektórych życiowych wypadków jest według mnie nieadekwatny do świata XXI wieku - świadomość ludzka na ten temat mocno się pogłębiła, wytworzyło się mnóstwo nowych opcji czy strategii rozwiązywania sytuacji kryzysowych i ratowania będących w nich ludzi. Ogólnie jednak poradnik wypada w naprawdę przyjemnym i sensownym stylu, autor nie kusi pustymi obietnicami, wręcz przeciwnie - widać, że jest entuzjastą szczęścia i życia pojmowanego przez stoików, a już samo przejście przez tę lekturę było pokrzepiającym zastrzykiem nadziei.
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na 8 2 miesiące temu

Cytaty z książki Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia

Więcej
Nick Bostrom Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne