Siedem krótkich lekcji fizyki

Okładka książki Siedem krótkich lekcji fizyki
Carlo Rovelli Wydawnictwo: Oficyna Naukowa astronomia, astrofizyka
60 str. 1 godz. 0 min.
Kategoria:
astronomia, astrofizyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Sieti brevi lezioni di fisica
Data wydania:
2017-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-06-01
Data 1. wydania:
2015-09-24
Liczba stron:
60
Czas czytania
1 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364363801
Tłumacz:
Urszula Buczkowska-Marchetti
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Siedem krótkich lekcji fizyki w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Siedem krótkich lekcji fizyki

Średnia ocen
7,3 / 10
64 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1
1

Na półkach:

Książka Carla Rovelliego pt. „Siedem krótkich lekcji fizyki” to wyjątkowa próba przybliżenia laikom zawiłości współczesnej fizyki. Na zaledwie kilkudziesięciu stronach autor w przystępny sposób omawia najważniejsze osiągnięcia nauki XX wieku, takie jak ogólna teoria względności, mechanika kwantowa czy struktura wszechświata. Choć temat może wydawać się trudny, autor udowadnia, że naukę można opisać językiem zrozumiałym i inspirującym nawet dla osób, które nie mają specjalistycznej wiedzy.

Największym atutem książki jest jej prostota i klarowność. Rovelli opowiada o fizyce z pasją, snując swoje wywody niczym fascynującą opowieść. Dzięki temu trudne pojęcia, takie jak zakrzywienie czasoprzestrzeni czy kwanty, stają się bardziej przystępne. Autor unika żargonu naukowego, skupiając się na wyjaśnieniu idei, które stoją za teoriami. Przykładem jest opis Einsteina, który odkrywa, że grawitacja to zakrzywienie przestrzeni, został podany w sposób niemal poetycki, co nadaje książce lekkości i zachęca do dalszej lektury.

Każdy z siedmiu rozdziałów skupia się na innym aspekcie fizyki. Rovelli zaczyna od teorii względności, by później przejść do mechaniki kwantowej, struktury wszechświata, cząstek elementarnych czy ciepła czarnych dziur. Zakończenie książki jest wyjątkowo refleksyjne i filozoficzne — autor zastanawia się nad miejscem człowieka w kosmosie, co skłania czytelnika do głębszych przemyśleń. Ta część sprawia, że książka zyskuje uniwersalny wymiar, wykraczając poza fizykę i dotykając fundamentalnych pytań o nasze istnienie.

Jednakże, mimo licznych zalet, książka ma też swoje wady. Dla czytelnika, który oczekuje szczegółowych wyjaśnień i pogłębionej analizy, może okazać się zbyt powierzchowna. Rovelli skacze między tematami, często rezygnując z dokładniejszego omówienia, co sprawia, że niektóre idee pozostają jedynie zarysowane. Może to być pewne rozczarowanie dla osób, które chciałyby bardziej zgłębić przedstawiane zagadnienia. Ponadto, książka nie rozwiewa wszystkich tajemnic fizyki — niektóre koncepcje, jak kwantowa natura rzeczywistości, mogą nadal wydawać się trudne do zrozumienia dla czytelnika bez przygotowania naukowego. Jednak to raczej cecha samego tematu niż niedopatrzenie autora.

Warto również zwrócić uwagę na filozoficzny wymiar książki. Rovelli nie ogranicza się do przedstawienia suchych faktów naukowych — zadaje pytania o miejsce człowieka we wszechświecie, sens istnienia i granice ludzkiego poznania. Takie podejście nadaje książce głębi i sprawia, że czytelnik ma ochotę wracać do jej treści, by przemyśleć niektóre z poruszonych kwestii. W połączeniu z prostotą języka i licznymi metaforami, książka staje się nie tylko wprowadzeniem do fizyki, ale także łączy ją z filozoficznymi pytaniami myślenia i woli człowieka.

Mimo tych drobnych niedociągnięć, „Siedem krótkich lekcji fizyki” to książka, która zachwyca swoją formą i przystępnością. Rovelli przypomina nam, jak piękny i tajemniczy jest świat fizyki, a jednocześnie udowadnia, że nauka może być pasjonującą przygodą intelektualną. To doskonała pozycja dla każdego, kto chce zrozumieć podstawy współczesnej fizyki i zastanowić się nad swoim miejscem w wszechświecie.

Moja ocena: 8/10. Książka spełnia swoje zadanie jako wprowadzenie do fizyki, ale brak głębszych analiz może pozostawić niedosyt u bardziej dociekliwych czytelników. Również ostatni rozdział poruszający bardziej filozoficzne tematy był zaskoczeniem, w moim odczuciu zbyt zmieniającym ciągłość i ton wypowiedzi. Niemniej jednak, Carlo Rovelli zasługuje na uznanie za umiejętność mówienia o nauce w sposób przystępny i inspirujący.

Autor: Julia Wojtczuk

Książka Carla Rovelliego pt. „Siedem krótkich lekcji fizyki” to wyjątkowa próba przybliżenia laikom zawiłości współczesnej fizyki. Na zaledwie kilkudziesięciu stronach autor w przystępny sposób omawia najważniejsze osiągnięcia nauki XX wieku, takie jak ogólna teoria względności, mechanika kwantowa czy struktura wszechświata. Choć temat może wydawać się trudny, autor...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

320 użytkowników ma tytuł Siedem krótkich lekcji fizyki na półkach głównych
  • 235
  • 82
  • 3
38 użytkowników ma tytuł Siedem krótkich lekcji fizyki na półkach dodatkowych
  • 17
  • 5
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Carlo Rovelli
Carlo Rovelli
Włoski fizyk teoretyczny, profesor Université d'Aix-Marseille. Prowadzi zespół badający zagadnienia grawitacji kwantowej, teorię względności oraz wykłada historię nauki. W 2015 roku jego niewielka książka "Seven Brief Lessons on Physics", przybliżająca laikom aktualny stan wiedzy nowoczesnej fizyki, stała się najpierw włoskim, a następnie międzynarodowym bestsellerem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bonobo i ateista. W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych Frans de Waal
Bonobo i ateista. W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych
Frans de Waal
Chciałem dowiedzieć się czegoś o tajemniczym gatunku małp Bonobo. A tutaj o Bonobo było akurat najmniej. Autor ciągle wraca i opisuje „Ogród rozkoszy ziemskich” Hieronima Boscha. Jest o słoniach szympansach a o Bonobo jak na lekarstwo. Bonobo to jedna z gałęzi ewolucji człowieka i zdecydowanie to są człekokształtne najbliższe ludziom. Bonobo praktycznie nie wykazują agresji w odróżnieniu od Szympansów które w rzeczywistości są bezwzględne i brutalne. Coraz więcej też głosów, że Bonobo niewłaściwie są nazywane szympansem karłowatym. Żyją na wolności wyłącznie w Kongo i są kimś można by rzec w rodzaju człowieka pierwotnego. Badacze zakładają, że Bonobo mają swój język (niestety jeszcze nie rozszyfrowany) a nawet podejrzewa się je o posiadanie religii i wierzeń do czego prawa wydaje się roszczą sobie wyłącznie ludzie. Autor prof. Frans de Waal jest zadeklarowanym ateistą jednak jak na osobę wykształconą przystało potrafi wyrażać swoje poglądy nie obrażając tych o innych przekonaniach. Wręcz ubolewa, że w zasadzie ateizm ma do zaoferowania jedynie walkę z religią. Nie zgadza się z tym, że nauka i religia się zwalczają. Twierdzi odwrotnie, że religia i nauka zawsze się wspierały i współistniały. Zresztą coraz częściej w dzisiejszych czasach nauka opiera się na wierze. Bo co mają nam do zaoferowania fizycy teoretyczni poza teorią w którą można wierzyć lub nie?
WiTdonWiTo - awatar WiTdonWiTo
ocenił na 7 2 miesiące temu
Nowe oświecenie. Argumenty za rozumem, nauką, humanizmem i postępem Steven Pinker
Nowe oświecenie. Argumenty za rozumem, nauką, humanizmem i postępem
Steven Pinker
To połączenie intrygującego tytułu i pięknej okładki (lepszej, niż z wydania oryginalnego!) zadecydowało o moim niegdysiejszym zakupie tej książki. Później na długie miesiące trafiła do czytnikowej poczekalni (jak wiele innych), ale to właśnie w jej wypadku (a przecież nie zawsze) pamiętam o motywacji towarzyszącej jej zakupowi. Rozum, humanizm, nauka i postęp - oto czterej Jeźdźcy Oświecenia i ich nowemu opisowi (czy przedefiniowaniu ich na język pojęciowy współczesności) poświęca profesor kogniwistyki swą książkę. Początkowo chciałoby się w Nim zobaczyć kolejnego amerykańskiego mądralę (“mądraliński-sraliński, Bartłoczyk z radia!” jak mawiał jeden Pan Ferdek), ale - już po krótkim zagłębieniu się w tekst książki i ulegając erudycyjnemu czarowi jej Autora - przekonujemy się, że coś jest w tej narracji, co może nas mocno uwieść. Dlaczego jest więc aż tak dobrze, skoro jest przecież (z nami) tak źle? Bombardowani codziennie kolejnymi informacjami o wojnach, wypadkach, pijanych kierowcach kilku tych samych ciągle marek aut, czy “kończącej się“ Ziemi, nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, czy rzeczywiście mamy tylko lepszą dostępność do newsów odświeżających się co minutę, czy rzeczywiście jedziemy w dół jakąś równią? Dobrym więc współczesnym obiektywnym racjonalizmem w opisie świata jest statystyka i nią właśnie głównie posługuje się Autor, by uzmysłowić nam, że jednak żyjemy w czasach relatywnie pokojowych i nieprzemocowych. Ale nie tylko. Autor bowiem śmie dyskutować z takimi “oczywistościami” naszych czasów jak: kurczenie się lasów na świecie, wyczerpywanie surowców naturalnych, eksplozja demograficzna czy zmniejszanie chronionych obszarów globu. I robi to w sposób udany, bo pokazuje twarde liczbowe dowody (głównie w formie przekonujących wykresów - te wykresy to jakaś jego mania, ale i widowiskowy sposób dowodzenia swoich racji) na to, iż często jest zupełnie inaczej, niż intuicyjnie nam się wydaje, zwłaszcza, że nasze “intuicje” opieramy często na fałszującym obraz świata alarmistycznym (bo lepiej się sprzedającym) przekazie medialnym. Co dostajemy w zamian straszenia nas? Opis likwidacji promieniotwórczych zanieczyszczeń atmosfery, zanikanie kwaśnych deszczów, a nawet kurczenie się dziury ozonowej. I to wszystko dzieje się tu i teraz - na naszych oczach. A głównie dzięki licznym ponadnarodowym kompromisom i porozumieniom. I tylko nowojorczycy mają gorzej, bo ci rzekomo nie lubią oddychać powietrzem, którego nie widać… To jedynie ogólna wymowa tej książki bywa optymistyczna, bowiem Autor nie przeczy siedmiuset milionom ludzi żyjących w ubóstwie, dziesięciu tysiącom ofiar ludobójstwa w samym 2015 roku czy trzystu milionom ludzi z depresją (z których to osiemset tysięcy umrze śmiercią samobójczą). On tylko - na bazie mocnych danych - uzmysławia nam ogólne trendy i ogólną poprawę kondycji ludzkiej na każdym niemal polu, zmniejszania arsenałów jądrowych nie pomijając… To tylko obraz najlepszej wersji świata, jaką był on na przestrzeni znanej historii (i na bazie analizy okresów z dostępnymi badaniami statystycznymi). Po części opisującej dobrostan współczesnego człowieka na przestrzeni udokumentowanej jego historii, przychodzi również pora na opis współczesnych zjawisk (i ich przyczyn) oddalających się od naukowego opisu świata, czy wręcz od nauki się odwracających w kierunku ideologicznie podsycanych szamanizmów i teorii rodem ze średniowiecza. I na te ruchy i trendy znajduje Autor naukowe wyjaśnienia, a nam trudno się nie zgodzić z opisywanymi procesami, mogącymi zaburzać nasze percepcje rzeczywistości. W tej części narracja staje się mniej statystyczna, a sięga do licznych koncepcji teoretycznych z zakresu socjologii, psychologii a nawet i filozofii. Z jakże licznymi książkami czytanymi przeze mnie ostatnio dyskutuje ta pozycja! By wymienić tylko “Szóste wymieranie”, “Ostatnią minutę”, “Tamte czasy” czy “Manifest ciemności”. I dobrze - czasem warto uzmysłowić sobie, że można iść w poprzek ogólnie pesymistycznego nastawienia i… może mieć też nieco racji? Ciekawym wątkiem jest postulat zbliżenia humanistyki do nauki ścisłych, z którego to aliansu obie strony miałyby odnieść korzyść. Jak dwa skrzydła, na których nauka miałaby być rozpięta… Otrzymujemy więc postulat uniwersyteckiego szkolenia nowego typu: naukowców "biegłych w językach obu kultur". Czy Uniwersytet jest na to gotowy? Zasadniczej książki wymowy nie zmienia również i to, że w momencie jej ukończenia (2018 rok) Autor ani nie wiedział jeszcze o rosyjskiej agresji na Ukrainę (przynajmniej tej w pełnej skali), mającej wkrótce nadejść epidemii COVID-19, ani o ostatecznej likwidacji Obamacare przez administrację “Trump II” (wówczas pisał tylko jeszcze o takich zakusach Republikanów podczas pierwszej jego kadencji). Niemniej jednak rozumiemy, że i te wydarzenia nie odwracają ogólnych i mocno udokumentowanych trendów poprawy naszego życia w każdym aspekcie (tak ogólnie i tak globalnie). Wątek dotyczący wojny i przemocy, gdzie czytamy: “to oczywiście nie znaczy, że taka eskalacja jest niemożliwa, ale wskazuje, że regularna wojna uchodzi za coś nadzwyczajnego, coś, czego kraje próbują uniknąć (prawie) za wszelką cenę”, dziś pewnie musiałby zostać opatrzony suplementem typu “nie dotyczy Rosji Putina”... Trudno oskarżyć Autora o podleganie jakiemuś spolaryzowanemu politycznie lobby; jest on rzecznikiem racjonalizmu, oświeceniowości, humanizmu i nauki. I choć wprawdzie przytacza dane, iż obecnie na amerykańskich uczelniach 60% ich pracowników ma zapatrywania demokratyczne, a w książce ostro są krytykowani Republikanie - za ich wsteczny kierunek ideologiczny, to jednak - tam, gdzie na to zasługują - dostaje się i lewicowcom: za straszenie przeludnieniem, za demonizowanie energetyki i broni jądrowej, wyolbrzymianie skutków rzekomego wyczerpywania się surowców i zmian klimatycznych. Myślę więc, że książka ma ciekawy i odświeżający aspekt poznawczy, choć jedynie dla osób gotowych przyjmować racjonalny, naukowy i statystyczny opis świata. Jakoś tam pozwala przekraczać ograniczenia naszych hermetycznych baniek światopoglądowo-politycznych i uwspólniać poglądy na świat w całej jego - jednak - złożoności. Mi przydaje się do łagodzenia lęków egzystencjalnych, towarzyszących codziennej okołośniadaniowej prasówce w mediach elektronicznych; może jednak nie jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Lekturze książki i namysłowi nad nią sprzyja na pewno lekki i dowcipny język, pełen metafor i porównań. Tak, panowie profesorowie, powinno się pisać literaturę popularnonaukową w dziedzinach społeczno-ekonomicznych! Zresztą ten właśnie - pełen humoru - język ratuje książkę, którą w przeciwnym razie pewnie uznalibyśmy w pewnym momencie za nudną, gdy każdy kolejny rozdział powtarza tylko: “lepiej, lepiej, lepiej”… Siłą rzeczy i w sposób naturalny porównuję ją z “Tamtymi czasami” Caparosa i przyglądam się, jak różni się podejście naukowca od dziennikarza-reportera. Tu dostajemy może nawet bardziej usystematyzowany wykład, w którym swobodna (i przystępna) narracja przeplata się z ogromem danych poddanych naukowej walidacji. Nie wiem, czy całościowo nie staję w tym porównaniu po stronie harwardzkiego erudycyjnego mądrali?
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Zagubione w matematyce. Fizyka w pułapce piękna Sabine Hossenfelder
Zagubione w matematyce. Fizyka w pułapce piękna
Sabine Hossenfelder
„W fizyce teorie są zbudowane z matematyki. Posługujemy się nią nie dlatego, że chcemy odstraszyć ludzi niezaznajomionych z geometrią różniczkową i algebrami Liego z gradacją; posługujemy się nią, ponieważ jesteśmy głupcami. Matematyka pozwala nam zachować rzetelność – chroni nas przed okłamywaniem samych siebie i innych. Z matematyką można się mylić, ale nie da się kłamać.” Niemiecka fizyczka i filozofka Sabine Hossenfelder w swojej książce pt. „Zagubione w matematyce. Fizyka w pułapce piękna” postanowiła skomentować aktualny zastój w fizyce wysokich energii opowieścią o tytułowej pułapce piękna teorii fizycznych i wynikających z tego konsekwencjach. Hossenfender za główny cel obrała sobie odpowiedź na pytanie czy opis rzeczywistości w najbardziej fundamentalnej skali musi być wyrażony poprzez eleganckie i piękne w swojej formie prawa fizyczne. W tym celu przeprowadza rozmowy z wieloma znamienitymi fizykami, np. Nimą Arkani-Hamedem, Frankiem Wilczkiem czy nieżyjącym już Stevenem Weinbergiem. Będąc w opozycji do swoich interlokutorów uważa, iż natury nie interesuje piękno, dlatego też wobec każdego konstruktu fizycznego trzeba postawić jasne wymagania – określone predykcje eksperymentalne. Mniejsze znaczenie, według niej, ma sama forma równań, a jeszcze mniejsze wyłaniająca się z nich naturalność albo precyzyjnie dostrojone. Laik (jak jak) raczy jednak zapytać – o co w ogóle chodzi z naturalnością i dostrojeniem? No i w tym momencie zaczynają się schody… Autorka tak ujmuje sprawę: „Jak wyjaśniłam, większość zagadnień, którymi obecnie zajmujemy się w fizyce fundamentalnej, ma związek z numerycznymi koincydencjami. Precyzyjne dostrojenie masy Higgsa, silny problem CP, mała wartość stałej kosmologicznej – nie są to niespójności; to przeczucia natury estetycznej.” Naturalność w największym z możliwych uogólnień to brak ww. „numerycznych koincydencji” lub arbitralnie dodanych składników teorii, jak np. wyznaczonych doświadczalnie mas cząstek Modelu Standardowego. Precyzyjne dostrojenie natomiast dopuszcza tego typu dodatki w modelu fizycznym. Zasadniczo, większa część książki została poświęcona problemom dzisiejszej fizyki teoretycznej, która znalazła się w swego rodzaju ślepym zaułku. Hossenfelder upatruje przyczyn stagnacji nie tylko w umiłowaniu teoretyków do piękna lecz także coraz większej komercjalizacji i urynkowieniu nauki (wyścigi po granty), uleganiu błędom poznawczym, a także konformizmowi badaczy, skupionych w największych ośrodkach naukowych głównego nurtu (teoria strun), często będących hamulcowymi innowacyjności. Jak widać, to wszystko kwestie wewnętrzne środowiska fizycznego co czyni tę pozycję dosyć trudną dla czytelnika poszukującego ciekawych treści popularnonaukowych. Niemniej, autorka przy okazji objaśniła niektóre pojęcia fizyczne bardzo rzetelnie i profesjonalnie; bez zbędnych analogii i przekłamań; sama „czysta” fizyka, acz bez matematyki. Wystarczy choćby spojrzeć na opis funkcji falowej: „Sama funkcja falowa nie odpowiada żadnej obserwowanej wielkości, ale na podstawie jej wartości bezwzględnej można obliczać prawdopodobieństwa dla pomiarów fizycznych obserwabli – z wyjątkiem szczególnych okoliczności wynik pojedynczego pomiaru jest nieprzewidywalny.” s. 78 „Zaczyna się od funkcji falowej. Jest to matematyczny obiekt opisujący dany układ fizyczny. Często mówi się o niej jako o zadającej stan układu, jednakże – i tu zaczyna robić się ślisko – nie da się jej obserwować poprzez jakikolwiek pomiar. Funkcja falowa jest tylko czymś pośrednim; można za jej pomocą tylko obliczyć prawdopodobieństwa możliwych pomiarów pewnych obserwabli. To jednak oznacza, że po pomiarze funkcja falowa musi ulegać swego rodzaju aktualizacji, tak aby zmierzony stan miał teraz prawdopodobieństwo równe 1. Aktualizacja ta – określana niekiedy mianem „kolapsu lub redukcji” – jest natychmiastowa; następuje w tej samej chwili dla całej funkcji falowej, bez względu na to, jak szeroko funkcja ta była rozprzestrzeniona. Jeśli na przykład obejmowała swoim zasięgiem dwie odległe wyspy, to dokonanie pomiaru na jednej z nich determinuje prawdopodobieństwo na drugiej. To nie jest eksperyment myślowy; takie doświadczenie faktycznie przeprowadzono” s. 174 Podsumowując, bardzo przyjemnie spędziłem czas przy lekturze „Zagubione w matematyce”, nawet jeśli nie do końca do mnie skierowany był centralny przekaz. Na minus jedynie fakt, iż miałem nieodparte wrażenie dużego żalu autorki do swoich kolegów po fachu za to, że zwyczajnie nie słuchają jej rad. Jednakowoż, nie polecam tej książki osobom szukającym "fizycznej rozrywki". Polecam wyłącznie tym, których bardziej interesują specyficzne problemy społeczności fizycznej aniżeli samej fizyki. 8/10
Konrad - awatar Konrad
ocenił na 8 2 lata temu
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg Nicholas Carr
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg
Nicholas Carr
Książka "Płytki umysł. Jak Internet wpływa na nasz mózg" to krótka, ale nasycona treścią publikacja autorstwa Nicholasa Carra. W teorii miała być pracą na temat oddziaływania Internetu na nasze myślenie, wypływająca z autorefleksji związanej z coraz trudniejszym utrzymaniem uwagi, jednak w gruncie rzeczy to raczej książka o książkach. Z pewnością nikt nie zdziwiłby się, gdyby zamiast obecnego tytułu na okładce widniało "Oda do literatury" albo "Pochwała życia czytelnika". Z tego powodu na pewno przypadnie do gustu każdemu zapalonemu połykaczowi książek. Oprócz tematu naszej ukochanej literatury, w publikacji obecna jest także pogłębiona refleksja na temat zachowań ludzkiego mózgu w obliczu postępu technologii. Autor bardzo sprawnie żongluje naukowymi danymi, jak również przykładami bliższymi przeciętnemu odbiorcy. Ostatecznie dochodzi do bardzo ciekawej konkluzji, mianowicie okazuje się, że tzw. "czytelnik" to na poziomie komórkowym ktoś zupełnie inny niż "współczesny internetowy surfer". Pozostawia nas więc z pytaniem - którym człowiekiem chcemy być. Jedyne, co miałabym publikacji do zarzucenia, to nieaktualność w pewnych aspektach. Niektóre informacje, zwłaszcza z dziedziny technologii, są zupełnie przestarzałe, a w skutek tego, stawiane hipotezy - zupełnie mylne. Szczególnie rozbawiła mnie opinia autora, gdzie kategorycznie wypowiada się przeciw czytnikom i zapewnia, że dla prawdziwych czytelników nigdy nie będzie to medium równe książce. Oczywiście te słowa przeczytałam właśnie na czytniku. Jednakże takie drobne niedociągnięcia, jak chociażby brak wiary w stworzenie kiedykolwiek sztucznej inteligencji (a wiemy dobrze, że ma się lepiej niż kiedykolwiek) należy mu wybaczyć. W końcu można być mądrym po fakcie i wróżyć z teraźniejszości, jednak te kilka lat wcześniej postawienie jakiekolwiek hipotezy musiało się równać z niemałą odwagą. Mimo kilku drobnych niedociągnięć "Płytki umysł" to wartościowa lektura, która oprócz przedstawienie historii badań na temat mózgu, rozwoju rynku literackiego i szybkiego rozrostu Internetu, z pewnością podniesie każdemu molowi książkowemu samoocenę. Kto wie, może za sprawą tej publikacji choć jeden przeciwnik literatury zostanie nawrócony.
Fanka_Gwieździsta Krystyna - awatar Fanka_Gwieździsta Krystyna
oceniła na 7 1 rok temu
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka Jonathan Haidt
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka
Jonathan Haidt
Ciekawa książka o tym, jak ludzie rzeczywiście podejmują decyzje moralne (nie należy tego mylić z tym, jak powinni je podejmować). Jonathan Haidt formułuje tu tezę, że u podstaw naszych ocen moralnych leżą automatyczne intuicje, i robi to w sposób przekonujący. Książkę czyta się bardzo dobrze. Warto podkreślić, że autor nie proponuje żadnego systemu moralnego, którego należałoby przestrzegać — nie jest to też praca promująca określoną ideologię polityczną. Choć wspomina, że bliska jest mu etyka cnót, robi to marginalnie, główny nacisk kładzie na opis wyników badań prowadzonych przez siebie i swój zespół. Szczególnie interesujące są eksperymenty oparte na pozornie prostych i intuicyjnych pytaniach, na które trudno udzielić spójnej, „racjonalnej” odpowiedzi. Pokazują one, jak często nasze sądy moralne pojawiają się szybciej niż ich uzasadnienia. Książka jest również warta uwagi w kontekście współczesnych zjawisk społecznych, takich jak rosnąca polaryzacja. Autor - niejako przy okazji - dostarcza narzędzi do lepszego zrozumienia, dlaczego ludzie o odmiennych poglądach tak często rozmijają się w ocenach moralnych. Widać to wyraźnie w wielu społeczeństwach Zachodu, gdzie spory ideowe przybierają coraz ostrzejszą formę i czasem podważają poczucie wspólnoty. Choć Haidt nie daje prostych recept, można odczytać jego przesłanie jako zachętę do większej refleksji, pokory i powściągliwości w ocenianiu innych.
Jan - awatar Jan
ocenił na 8 2 dni temu
Mózg. Opowieść o nas David Eagleman
Mózg. Opowieść o nas
David Eagleman
Zawsze z ciekawością sięgam po książki związane z tematyką mózgu, umysłu. Nie mam wykształcenia, które pozwoliłoby mi zrozumieć skomplikowane terminy lub reakcje chemiczne, poza tym, nie jestem docelowym odbiorcą tego typu treści - wolę, gdy są one przystępne i upraszczają pewne schematy po to, by czytelnik, laik, mógł bez problemu przyswoić to, co dzieje się w naszej głowie. Ta pozycja trafia na moje osobiste podium w kategorii tego typu książek. Autor skupia się na tłumaczeniu pewnych zagadnień, zjawisk, przy tym przytaczając historie ludzi, których te zagadnienia dotyczą. Sporo jest tu opisów doświadczeń, wniosków, ale wszystko podane jest w lekkostrawnej formie, która nie przytłoczy czytelnika. Szczególnie zaskoczyła mnie treść ostatniego rozdziału o tym, co stanie się z nami w przyszłości - interesujące jest poznanie innych perspektyw. Książkę czyta się jak dobrą powieść, wciąga, choć to przygoda raczej krótka, na kilka wieczorów. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to mała niedogodność dotycząca komfortu czytania - książka, choć jest pisana ciągłym tekstem, to treść przerywana jest ramkami tematycznymi (bardzo skądinąd ciekawymi) - na przykład jedno zdanie urywa się, należałoby zatem przewrócić kartkę, ale na drugiej stronie akurat jest ramka zajmująca całą stronę, na przykład z opisem jakiegoś doświadczenia. Czytelnik staje więc przed wyborem - czytać tekst w ramce, czy iść dalej i wrócić do niego później? Nie jest to jednak ogromna niedogodność! Bardzo polecam tę książkę. Oczywiście, nie odpowie ona na wszelkie pytania, ale jest na tyle ciekawa, że warto ją przeczytać, chociażby dlatego, żeby zapoznać się z kilkoma ciekawymi przypadkami innych ludzi, albo dowiedzieć się, jak oszukuje nas nasz własny mózg.
Olaa_93 - awatar Olaa_93
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Latające świnie. Jak umysł tworzy znaczenie Benjamin K. Bergen
Latające świnie. Jak umysł tworzy znaczenie
Benjamin K. Bergen
Gdyby Ci ktoś powiedział, że latające świnie istnieją, to jak byś je sobie wyobraził? Otóż właśnie o wyobrażaniu jest ta książka. Okazuje się, że rozumienie przychodzi z obrazami, które tworzymy sobie w myślach, podczas gdy czytamy lub słuchamy. W sumie, jak się nad tym zastanowić, to nie jest to jakieś bardzo zaskakujące. Tak właśnie robimy. Unaoczniamy sobie różne rzeczy, m.in. dlatego książki mają taką moc. Szalenie to ciekawe. Na poparcie tej tezy autor przytacza całe mnóstwo badań. Właściwie cała książka Latające świnie jest jednym wielkim almanachem z chyba wszystkimi badaniami, które się dokonały. Oraz z takimi, które jeszcze nie zostały wykonane, ale zapewne kiedyś zostaną. Są tu także różne teorie wysnute na podstawie wyników tych badań. Ale to tylko teorie, bo niestety nadal nie wiadomo po co, ani dlaczego sobie rzeczy symulujemy. Wiadomo jedynie, że rozumienie przychodzi wraz z cielesnym doświadczeniem. Jeśli kiedykolwiek mieliśmy w ten czy w inny sposób do czynienia z niedźwiedziem polarnym, to będziemy w stanie przywołać te doświadczenia, gdy o nim później przeczytamy. 🐖 Jak rozumiemy abstrakcje? Jeszcze bardziej interesujące jest jak rozumiemy idee abstrakcyjne, które nie wiążą się z konkretnym ruchem lub przedmiotem. Albo jak rozumiemy konteksty powiązane z tym, o czym czytamy. Te wszystkie informacje sprawiają, że książka Latające świnie może być potencjalnie interesująca dla osób pracujących z językiem, np. pisarzy. Warto wiedzieć, jak czytelnik może wyobrażać sobie to, co w książce napiszą. Konkretnie jakie symulacje powstaną w mózgu w zależności od słów i zwrotów których użyją. Jaką rolę grają czasowniki i rzeczowniki, strona bierna czy formy dokonane i niedokonane czasów jak np. “budzik dzwonił i “budzik zadzwonił”. Uświadomienie sobie, że czytelnik wyobraża sobie dwa zupełnie inne momenty czasowe tego samego wydarzenia, może wpłynąć na precyzyjność przekazu i obrazu. Czytelnik może też wyobrażać siebie z różnych perspektyw – jako czynnego uczestnika wydarzeń widzącego wydarzenie z boku, lub wykonawcę wydarzeń i jakie sformułowania są za to odpowiedzialne. Nawiasem mówiąc, wygląda na to, że bezcielesna AI nigdy nie będzie w stanie rozumieć jak człowiek. Być może nawet z ciałem nigdy jej się to nie uda. Z jednej strony przedstawienie tych wszystkich badań w jednym miejscu to plus, bo wszystkie są zebrane, opisane i z przypisami do źródeł. Z drugiej, po pewnym czasie ich lektura staje się dość nużąca. Dla kogoś kto czytał tę książkę w ramach ciekawostki, jak ja, taka forma niekoniecznie jest wymarzona. Ale dla kogoś, kto potrzebuje takiej wiedzy, Latające świnie są idealnym sposobem na jej przyswojenie.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 3 miesiące temu

Cytaty z książki Siedem krótkich lekcji fizyki

Więcej
Carlo Rovelli Seven Brief Lessons on Physics Zobacz więcej
Carlo Rovelli Seven Brief Lessons on Physics Zobacz więcej
Więcej