rozwińzwiń

Inaczej o średniowieczu

Okładka książki Inaczej o średniowieczu autora Régine Pernoud, 839167035X
Okładka książki Inaczej o średniowieczu
Régine Pernoud Wydawnictwo: Marabut Seria: Średniowiecze historia
174 str. 2 godz. 54 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Średniowiecze
Tytuł oryginału:
Pour en finir avec le Moyen âge
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
174
Czas czytania
2 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
839167035X
Tłumacz:
Krystyna Husarska
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Inaczej o średniowieczu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Inaczej o średniowieczu

Średnia ocen
7,0 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Inaczej o średniowieczu

avatar
260
71

Na półkach:

Nie jest to najlepiej napisana książka, niektórych zdań i wątków nie do końca rozumiałam. Może to kwestia tłumacza, ciężko mi powiedzieć. W każdym razie chociaż idea autorki była naprawdę dobra, to wykonanie pozostawia wiele do życzenia. W ogóle nie ma w niej przypisów, więc wszystkie argumenty, które przedstawiła, nie udowodniła w żaden sposób. Jednak miała wiele trafnych i ciekawych spostrzeżeń, gdyby pokazała jeszcze źródła (i być może tłumacz zrobił lepszą robotę),to naprawdę mogłaby być dobra pozycja.

Nie jest to najlepiej napisana książka, niektórych zdań i wątków nie do końca rozumiałam. Może to kwestia tłumacza, ciężko mi powiedzieć. W każdym razie chociaż idea autorki była naprawdę dobra, to wykonanie pozostawia wiele do życzenia. W ogóle nie ma w niej przypisów, więc wszystkie argumenty, które przedstawiła, nie udowodniła w żaden sposób. Jednak miała wiele trafnych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1079
88

Na półkach: , ,

Choć pozycja już mocno nieaktualna w kwestii traktowania średniowiecza po macoszemu nawet przez historyków i dostępu do źródeł (marzenie autorki o digitalizacji manuskryptów spełniło się jakiś czas temu),bardzo ciekawie zestawia mity na temat epoki z "oświeconymi" i "postępowymi" elementami kultury okresów późniejszych. Szczególnie podobało mi się porównanie faktycznej odtwórczości sztuki renesansowej z oryginalnością dzieł średniowiecznych i wskazanie na bezradność klasycznych krytyków w poszukiwaniu "źródeł, na których były wzorowane".

Choć pozycja już mocno nieaktualna w kwestii traktowania średniowiecza po macoszemu nawet przez historyków i dostępu do źródeł (marzenie autorki o digitalizacji manuskryptów spełniło się jakiś czas temu),bardzo ciekawie zestawia mity na temat epoki z "oświeconymi" i "postępowymi" elementami kultury okresów późniejszych. Szczególnie podobało mi się porównanie faktycznej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
488
36

Na półkach: , , ,

Tym razem Pernoud jest dla mnie mniej odkrywcza niż poprzednio, ale to chyba dobry znak poszerzania horyzontów. Książka jest dobra, częściowo raczej wyraża opinię na temat historii niż ją wykłada, ale robi to wprost. Komentarz do Kartezjusza jest tu dobrym przykładem, wartym przemyślenia. Raczej nie przekonam się do jej nienazwanej koncepcji "krótkiego średniowiecza", ale ciekawie byłoby to przeciwstawić Le Goffowi. Warto, choć złapałem ją na błędzie, ale nie z jej epoki.

Tym razem Pernoud jest dla mnie mniej odkrywcza niż poprzednio, ale to chyba dobry znak poszerzania horyzontów. Książka jest dobra, częściowo raczej wyraża opinię na temat historii niż ją wykłada, ale robi to wprost. Komentarz do Kartezjusza jest tu dobrym przykładem, wartym przemyślenia. Raczej nie przekonam się do jej nienazwanej koncepcji "krótkiego średniowiecza",...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

245 użytkowników ma tytuł Inaczej o średniowieczu na półkach głównych
  • 181
  • 61
  • 3
48 użytkowników ma tytuł Inaczej o średniowieczu na półkach dodatkowych
  • 17
  • 11
  • 10
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Inaczej o średniowieczu

Inne książki autora

Okładka książki Joanna d’Arc Marie-Véronique Clin, Régine Pernoud
Ocena 6,0
Joanna d’Arc Marie-Véronique Clin, Régine Pernoud
Okładka książki Ogrody klasztorne Georges Herscher, Régine Pernoud
Ocena 7,0
Ogrody klasztorne Georges Herscher, Régine Pernoud
Okładka książki W średniowiecznym zamku Philippe Brochard, Patrice Pellerin, Régine Pernoud
Ocena 6,9
W średniowiecznym zamku Philippe Brochard, Patrice Pellerin, Régine Pernoud
Régine Pernoud
Régine Pernoud
Znakomita mediewistka francuska, absolwentka paryskiej Ecole des Chartes. Przez długie lata pracowała jako kustosz w Archives Nationales w Paryżu. Jest autorką wielu książek zajmujących się problematyką średniowiecza. Kilka z tych publikacji, między innymi „Kobieta w czasach wypraw krzyżowych", „Templariusze" ”Królowa Blanka", „Heloiza i Abelard", wydano również w Polsce, gdzie podobnie jak na całym świecie cieszyły się i cieszą ogromną poczytnością.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Człowiek polskiego baroku Zbigniew Kuchowicz
Człowiek polskiego baroku
Zbigniew Kuchowicz
Pierwsza przeczytana książka z zakresu, do której najlepiej pasuje określenie „historia społeczna”. Yuval Noah Harari w „Sapiens” napisał: „Historia to opowieść o tym, co garstka ludzi robiła w czasie, gdy cała reszta ludzkości orała pola i nosiła wodę”. Tymczasem ta książka dotyczy wszystkich ludzi, zarówno opisywanych (chociaż w mniejszym stopniu) jak i pomijanych w tradycyjnej historiografii. Autor opisuje życie codzienne ludzi na terenie Rzeczpospolitej w okresie baroku. Nie tylko magnaterii czy bogatej szlachty, ale także mieszczan i chłopów. Różnicuje opowieść ze względu na stan, gdy to jest konieczne, a więc nie w każdym rozdziale. Nie prowadzi tez swej opowieści chronologicznie – byłoby to absurdalne i nie do czytania, lecz problemowo, analizując poszczególne przejawy życia ludzkiego. Mamy zatem rozdziały dotyczące szeroko rozumianego wyżywienia, w tym alkoholu i innych używek, zdrowia, w tym snu i chorób oraz sposobów ich leczenia, wychowania, postawy wobec życia (afirmowane i lekceważone wartości),gustu i upodobań, leków i obaw, tak prywatnych, jak i zbiorowych. Wreszcie dwa szczególnie nośnie tematy – religia (w tym formy wyrażania) i seks, zarówno mieszczący się w akceptowanej wówczas normie, jak i potępiany (wszelkiego rodzaju parafilie i zboczenia – np. ciekawostka – co oznaczało słowo „lampart”?). Wreszcie ostatni rozdział dotyczy jednego z najpopularniejszych tematów szeroko rozumianej sztuki barokowej – a więc śmierci, w tym pochówków, pogrzebów i styp. Praca jest dobrze udokumentowana i uźródłowiona, z mnóstwem przypisów, bibliografią, indeksem oraz wklejką z ilustracjami na kredowym papierze – niestety czarno-białymi, co kompletnie nie pasuje do tematyki. Profesor Kuchowicz miał lekki styl i umiał opisać wszystkie aspekty życia człowieka polskiego baroku w sposób barwny i ciekawy, nie stroniąc od przykładów i anegdot. Lektura książki poszerza naszą wiedzę nie tylko w zakresie historii, ale także nauk przyrodniczych – mamy wyjaśnienia dotyczące zasad sporządzanie mikstur ziołowych czy rozprzestrzeniania się dżumy. Niezwykle ciekawe są rozdziały o seksie, m.in. barokowy ideał ciała kobiety, ale także o wyżywieniu i kuchni oraz dostępnych i preferowanych napojach. Jedna z moich ulubionych pozycji historycznych, niestety nie wznawiana od 32 lat, a szkoda.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na101 rok temu
Templariusze Régine Pernoud
Templariusze
Régine Pernoud
Régine Pernoud, jedna z najbardziej znanych mediewistek XX wieku, znana ze swej skrupulatności źródłowej i z zamiłowania do odmitologizowywania Średniowiecza, podjęła w "Templariuszach" trud sprostowania wielu przekonań i legend, które od stuleci narosły wokół zakonu templariuszy. Książka ma formę zwięzłego studium popularnonaukowego, co nadaje jej charakteru przystępnego lecz nie trywialnego. Pernoud zaczyna od genezy zakonu: potrzebie ochrony pielgrzymów w Ziemi Świętej, chaosie pokoro-krucjatowym po 1099 roku oraz kontekście religijnym i militarnym, który doprowadził do założenia zakonu templariuszy około 1119–1120 roku. Autorka zaznacza, że idea i pierwotny mandat Zakonu były wyraźnie religijne i dobroczynne — ochrona pielgrzymów była zadaniem pierwszoplanowym, a dopiero z czasem templariusze rozwijali inne role. Kolejne rozdziały nieco mnie znużyły, ponieważ drobiazgowo omawiają życie wewnętrzne zakonu: strukturę organizacyjną, regułę (która była pewnym kompromisem między życiem religijnym a wojskowym),zwyczaje, codzienność, odzienie, rytuały przyjmowania nowych członków. Pernoud nie unika detali. Odrębna część poświęcona jest działalności gospodarczej, finansowej i architektonicznej. Autorka ilustruje, jak templariusze, dzięki hojności darczyńców i dzięki swoim własnym inwestycjom i zarządzaniu, stawali się właścicielami wielu komandorii, zarządzali majątkami, pełnili funkcje bankierskie, prowadzili działalność gospodarczą — co z jednej strony wzmacniało ich pozycję, z drugiej — budziło ambicje władców świeckich. Architektura, jak zauważa Pernoud, często bywała mitem: na przykład przekonanie, że wszędzie templariusze budowali okrągłe kościoły, jest przesadą; autorka wskazuje, że przypadków jest kilka, lecz nie stanowią reguły. Kulminacyjnym momentem jest owiany złą sławą proces i kasata zakonu — działania króla Francji Filipa IV („Filip Piękny”) oraz papiestwa. Autorka przedstawia je jako rezultat skomplikowanego splotu czynników: politycznych (potrzeba pieniędzy, długi króla),ambicji władzy świeckiej nad majątkami templariuszy, konfliktów między jurysdykcją papieską a królewską oraz słabości instytucjonalnych, a wreszcie oskarżeń o herezję i praktyki sabatu, które Pernoud uważa za wymyślone, wyolbrzymione lub zmanipulowane w trakcie procesu. Końcowa część dotyczy recepcji templariuszy po ich upadku — symboliki, legend, interpretacji ich dziejów przez kolejne pokolenia (ofiary tyranii?, tajemniczy zakon masoński?, spisek?, na pewno obiekt popularnych mitów). Tu Pernoud stawia na przywrócenie głosu dokumentom głosu (co zresztą można odczytać jako apel o odpowiedzialność historyków. Rzetelność źródłowa jest zresztą znakiem rozpoznawczym książek Pernoud. Badaczka zawsze opiera się na dokumentach - w tym przypadku archiwach, aktach procesów, przepisach zakonu. Jednocześnie – mimo że omawia trudne i czasem niewdzięczne kwestie (struktura zakonu, reguły, administracja, finanse, architektura),czyni to w sposób klarowny dla czytelnika. To, co wyróżnia tę pracę, to niechęć do mitów. Autorka często kontrastuje legendę z dokumentem, starając się rozróżnić, co da się z pewnością udokumentować, a co jest efektem późniejszych przekręceń, symboli, fantazji. Tego rodzaju podejście jest bardzo potrzebne w tematyce templariuszy, ponieważ wokół nich narosło wiele teorii spiskowych, mistycyzmu i sensacyjnych narracji. Oczywiście ze względu na swoją formę i objętość, książka nie może być monografią wyczerpującą. Niektóre aspekty są potraktowane jedynie powierzchownie — np. wewnętrzne konflikty zakonu, różnice regionalne, życie pojedynczego brata / rycerza templariusza, szczegóły duchowości. Czytelnik szukający bardzo szczegółowych analiz znajdzie w niej punkty zaczepienia, ale będzie potrzebował dodatkowych źródeł. Ponadto, chociaż autorka często odnosi się do roli templariuszy w Ziemi Świętej, ich relacji z muzułmanami czy ze światem islamu, te aspekty są raczej tłem, nie głównym wątkiem. Kto chciałby zgłębiać kontakt kulturowy, relacje, wpływ templariuszy na regiony poza Europą Łacińską, może odczuć niedosyt. Ponieważ Pernoud stara się zdystansować od legend, fantasmagorii i mitów, mniej miejsca poświęca analizie tego, dlaczego te mity powstawały, jak były wykorzystywane w literaturze, sztuce, popkulturze. To nie jest krytyka fundamentalna — autorka wyraźnie nie zamierzała tego zrobić dogłębnie — ale jeśli oczekiwać refleksji kulturowej nad mitami templariuszy, należy szukać dalszych lektur. W świecie historiografii temat templariuszy ciągle się rozwija, więc książka Pernoud nie uwzględnia najnowszych odkryć (to naturalne w przypadku krótkiego, popularnonaukowego opracowania). Choć "Templariusze" to przede wszystkim dzieło historyczne, ma również wymiar literacki: język jest elegancki, spokojny, Pernoud potrafi budować narrację bez nadmiernego patosu, ale z widocznym szacunkiem dla postaci i wydarzeń. Jej opisy są nacechowane troską o fakty, ale także – gdy trzeba – o wymiar moralny historii: jakie były konsekwencje pychy władzy, jakie skutki dla zakonu i dla wiernych miały decyzje polityczne, jakie wartości legły u podstaw życia templariuszy. Książka wpisuje się też w szerszy projekt autorki, który polega na rehabilitowaniu Średniowiecza, przeciw stereotypowemu przekonaniu, że był to czas prymitywizmu, fanatyzmu i zamętu. Pernoud pokazuje, że Średniowiecze miało swoje struktury, kulturę, duchowość i że zakony, w tym templariusze, były instytucjami głęboko osadzonymi w ówczesnych realiach społecznych, politycznych i religijnych. Ta książka przypomina, iż historia templariuszy jest wciąż fascynująca — nie dzięki legendom, ale dzięki samej rzeczywistości: ludziom, instytucji, konfliktom, wierzeniom, polityce i zwykłych codziennych obowiązkach zakonników.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na76 miesięcy temu
Merowingowie i Karolingowie Gustav Faber
Merowingowie i Karolingowie
Gustav Faber
🏰 Wszystko ma swój początek i koniec. Na ruinach starego świata, powstaje zupełnie nowy. Agonia cesarstwa zachodniorzymskiego doprowadziła do wędrówki ludów, i powstania państw które w przyszłości miały wieźć prym w zachodniej i środkowej Europie. W takich okolicznościach powstało państwo Franków. 🏰 Chlodio uważany jest za pierwszego króla Franków, a od imienia jego następcy Meroweusza wzięła swoją nazwę dynastia, która miała rządzić przez następne dwa wieki. Musiało jednak minąć 50 lat aby na scenie pojawił się prawdziwy bohater - Chlodwig, syn Childeryka który skonsolidował swoje młode państwo, przyjął chrześcijaństwo, dzięki czemu stał się graczem z którym musiano się liczyć. Jego ekspansywna polityka przyniosła Frankom same korzyści. Lecz problemem Merowingów było dziedziczenie, który z każdym pokoleniem prowadziło do bratobójczych walk, wiecznego chaosu i zamętu w państwie, co w ostateczności doprowadziło do upadku rodu. Ostatni królowie przypominali bardziej bezbronne niemowlęta niż prawdziwych mężczyzn. 🏰 Na szczęście władza nie lubi próżni, i na scenie pojawił się kolejny silny gracz, który wziął sprawy w swoje ręce. Karol Młot, od którego początek wzięła przyszła dynastia Karolingów, był prawdziwym wojownikiem, który poskładał rozbite państwo do kupy, i obronił je przed wrogimi najeźdźcami. Każdy następny władca był coraz silniejszy, aż wreszcie nastał Karol Wielki, którego ponad 40 letnie panowanie zaprowadziło go na cesarski tron. Człowiek niezwykle światły, z niebywałym zmysłem politycznym, wprowadził Europę w nową erę. Niestety był to ostatni błysk geniuszu, gdyż każda następna generacja Karolingów nie była w stanie sprostać tak wysoko zawieszonej poprzeczce przez Karola. Tak jak w przypadku Merowingów, ta również zaczęła popadać w dekadencję, tym samym osłabiając wizerunek monarchii. Gwoździem do trumny okazały się być najazdy Wikingów, którzy obracali w perzynę wszystko na swojej drodze. 🏰 Koniec końców nastąpił podział państwa na dwa odrębne byt. Frankowie zachodni wkrótce stali się współczesną Francją, a Frankowie wschodnim Niemcami. Od tego momentu zaczyna się zupełnie inna historia, lecz nadal piekielne ciekawa.
Paweł Torebko - awatar Paweł Torebko
ocenił na72 dni temu
Iroszkoci w kulturze średniowiecznej Europy Jerzy Strzelczyk
Iroszkoci w kulturze średniowiecznej Europy
Jerzy Strzelczyk
Czytając książki prof. Strzelczyka możemy być pewni co najmniej dwóch rzeczy: spotkamy się z pisarstwem historycznym na najwyższym poziomie oraz znajdziemy w lekturze wprost niezliczoną masę ciekawostek, z wielkim kunsztem wplecionych w tok narracji. Nie inaczej jest w pracy na temat Iroszkotów w kulturze średniowiecznej Europy. Autor, zagłębiając się w mroki wczesnego średniowiecza, wydobywa na światło dzienne wiele faktów o życiu i działalności iryjskich świętych. Wprost niebywałe jest to, jak wiele im zawdzięczamy, a jak niewiele o nich wiemy. Jak już wyżej nadmieniłem, wielką zaletą pióra Jerzego Strzelczyka jest urozmaicanie wywodu szczegółowymi anegdotami, które w żaden sposób nie prowadzą do przewlekłości podjętych wątków, a wręcz przeciwnie, "fabuła" historyczna wiele na nich zyskuje. I tak, dowiadujemy się przykładowo, iż spór o mniszą tonsurę oraz datę Wielkanocy, należały do śmiertelnie poważnych zagadnień ówczesnych czasów. Dochodziło nawet do takich absurdów, że pewna para królewska na ziemi angielskiej obchodziła osobno dzień Wielkanocy - w inny dzień królowa, w inny jej małżonek (s. 34/35, 77). Złocisty, szlachetny trunek, jakim jest piwo, miał w IX w. nieprzejednanego wroga w osobie Seduliusza Szkota (s. 236). Z nie lada zdziwieniem można odnotować także fakt, iż w czasach głębokiego średniowiecza zdarzały się przypadki bardzo racjonalnego podejścia do spraw religii. Jedna z iryjskich krytyk zjawiska pielgrzymowania (jakże popularnego w tamtych czasach) mówi: "Nie warto pielgrzymować, modlić się w Wiecznym Mieście, gdy w sercu nie masz Boga, nie znajdziesz go w papiestwie" (s. 290). Autor poświęcił również trochę uwagi tematowi działalności najwybitniejszego myśliciela z kręgu Iroszkotów, a mianowicie Eriugeny.: "w De divisione naturae stanowisko Eriugeny jest już jasne: ogień i wszelkie mąki piekielne należy rozumieć wyłącznie w sensie przenośnym. Przecież po upadku świata materialnego pozostaną jedynie byty duchowe i grożenie im karami cielesnymi jest rzeczą śmieszną i jawną pozostałością pogańskiego przesądu. Piekło nie jest żadnym określonym miejscem, lecz żałosnym stanem świadomości potępionych. Grecy dobrze wyczuli sens piekła, nazywając je Hadesem, czyli smutkiem, podczas gdy łacinnicy mniej trafnie użyli określenia lokalizującego; infernum - miejsce znajdujące się infra terrum, pod ziemią" (s. 322/3). W związku z powyższym nasuwa się pytanie, po co Kościoły "Chrześcijańskie" brną w swoje brednie, mając na tacy to (i wiele innych) logiczne wyjaśnienie. Jest to oczywiście pytanie retoryczne, gdyż zaciemnianie obrazu, robienie z "owieczek" osłów, oraz tkanie tajemnic opartych na szantażu emocjonalnym jest istotą tych instytucji. Wracając do książki, należy polecić ją wszystkim zainteresowanym procesem tworzenia się kultury we wczesnośredniowiecznej Europie.
Munk - awatar Munk
ocenił na64 lata temu
Rycerze w Habitach Edward Potkowski
Rycerze w Habitach
Edward Potkowski
„Rycerze w habitach” to niepozornie wyglądająca książka, która dla mnie stanowi wizualizację powiedzenia: „nie osądzaj książki po okładce”. Bardzo dobre kompendium wiedzy, autorstwa Edwarda Potkowskiego, o najbardziej znanych zakonach rycerskich i tych, o których mało kto słyszał. Do tego wyważone oceny i komentarze, dotyczące wypraw krzyżowych oraz walki cesarstwa z papiestwem o wpływy polityczne w średniowiecznej Europie, stanowią cenne źródło wiedzy o epoce. Dodatkowym smaczkiem jest historia najstarszych polskich odznaczeń (orderów). W tej pozycji także bardzo dobrze opisano genezę konfliktu chrześcijan i muzułmanów, wywołanego przez nieodpowiedzialne decyzje kolejnych papieży. Autor ukazuje prawdziwe pobudki krzyżowców i ich mocodawców, które z wiarą nie miały zwykle nic wspólnego. Po lekturze tej książki nie można się dziwić dlaczego świat muzułmański nie lubi chrześcijan. Ma ku temu poważne powody. Polecam tą książkę z czystym sumieniem każdemu, kto chciałby lepiej poznać dzisiejszy świat z jego niuansami i kontekstami, mającymi głębokie korzenie w średniowieczu, w którym to świecie pragnienie władzy i bogactwa stanowi ponadczasową i najbardziej pożądaną motywację ludzi. Jako uzupełnienie książki polecam film Ridleya Scotta pt. „Królestwo niebieskie” z 2005 r., oczywiście w tradycyjnej kolejności: „najpierw książka, potem film.” 😊
MaciekWroc - awatar MaciekWroc
ocenił na86 lat temu
Miasta Wezuwiusza: Pompeje i Herkulanum Michael Grant
Miasta Wezuwiusza: Pompeje i Herkulanum
Michael Grant
Książka już dosyć wiekowa, bo oryginalnie ukazała się na początku lat siedemdziesiątych, a polski przekład Państwowy Instytut Wydawniczy wypuścił w latach osiemdziesiątych, ale pomimo upływu czasu jest to wciąż interesująca pozycja. Michael Grant postanowił ukazać nie tylko Pompeje, lecz Herkulanum. Momentami to trochę analiza porównawcza pozostałości obu miast. Generalnie ta książka dosyć mocno koncentruje się na architekturze i sztuce. Czytelnik zobaczy jak wyglądały budynki mieszkalne w obu miastach, komu były poświęcone świątynie, jak prezentowały się budynki publiczne, sklepy, jak wyglądały wnętrza domostw pokryte mozaikami oraz wypełnione rzeźbami i meblami. Ponadto, autor w skrótowej formie opowiada o dziejach miast do wybuchu Wezuwiusza, opisuje samą katastrofę, ale też omawia takie kwestie jak prostytucję, handel, jedzenie czy rolnictwo. Wiadomo, w dobie internetu ta pozycja nie robi aż takiego wrażenia, ale trudno przejść obojętnie obok tego, że książka zawiera ponad 150 ilustracji. Pozwala się to w naprawdę dużej mierze zaznajomić z zabytkami znajdującymi się w Pompejach i Herkulanum. Przyczepić się można oczywiście do jakości, bo jednak sporo detali jest zwyczajnie nieuchwytnych na czarno-białych zdjęciach. Mimo to, szanuję pomysł, a sama książka Granta jest bardzo dobrym opisem odkopanych obiektów oraz prac wykopaliskowych na terenie miast. Podobały mi się też nawiązania do wrażeń pisarzy jak Goethe czy Shelley, którzy mieli okazję zobaczyć na własne oczy Pompeje i Herkulanum.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na76 miesięcy temu

Cytaty z książki Inaczej o średniowieczu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Inaczej o średniowieczu


Ciekawostki historyczne