rozwińzwiń

Apsara

Okładka książki Apsara autora Marek R. Litmanowicz, 9788324721429
Okładka książki Apsara
Marek R. Litmanowicz Wydawnictwo: Świat Książki kryminał, sensacja, thriller
768 str. 12 godz. 48 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2011-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-03-01
Liczba stron:
768
Czas czytania
12 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-247-2142-9
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Apsara w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Apsara



książek na półce przeczytane 798 napisanych opinii 367

Oceny książki Apsara

Średnia ocen
6,2 / 10
90 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Apsara

avatar
42
29

Na półkach:

No cóż, muszę przyznać, że wciągajaca ale nie najwyższych lotów. Podróże i opis muzyki nadrabiają i dodają wartości treści. Od 500 strony pomijam opisy stosunków intymnych, które niestety stanowią większość zapisanych stron. I są bardzo tendencyjne, trochę tak jakby przedstawiały marzenia erotyczne autora. Chcę dokończyć książkę, by dowiedzieć się o zakończeniu wszystkich wątków:) intrygujące historie, przerysowana erotyka, skrytykowane obrazy pulchniejszych kobiet, narzucony obraz zrzędliwych żon z kilkuletnim stażem. Mimo wszystko dobrze się czyta, choć to nie jest mój ulubiony gatunek. Trochę serial turecki 😀 polecam na wyautowanie dla kobiet bez kompleksów, które mimo swoich mankamentów urody znają swoją wartość. Mężczyznom nie polecam 🫢

No cóż, muszę przyznać, że wciągajaca ale nie najwyższych lotów. Podróże i opis muzyki nadrabiają i dodają wartości treści. Od 500 strony pomijam opisy stosunków intymnych, które niestety stanowią większość zapisanych stron. I są bardzo tendencyjne, trochę tak jakby przedstawiały marzenia erotyczne autora. Chcę dokończyć książkę, by dowiedzieć się o zakończeniu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
575
346

Na półkach:

Apsara to kmerska tancerka. Powieść ocieka przesadnym uwielbieniem dla zwiewnych, pachnących , pięknych (w oczach pisarza) egzotycznych kobiet . Kambodża, Turcja, Wietnam, Australia , Ameryka , Europa , zabytki , zapachy, potrawy i luksusowe hotele. Koncerty fortepianowe. Zamachy terrorystyczne . Zderzenie wielu kultur i obyczajowości . Wszystko tu jest w nadmiarze.

Apsara to kmerska tancerka. Powieść ocieka przesadnym uwielbieniem dla zwiewnych, pachnących , pięknych (w oczach pisarza) egzotycznych kobiet . Kambodża, Turcja, Wietnam, Australia , Ameryka , Europa , zabytki , zapachy, potrawy i luksusowe hotele. Koncerty fortepianowe. Zamachy terrorystyczne . Zderzenie wielu kultur i obyczajowości . Wszystko tu jest w nadmiarze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
249
141

Na półkach: ,

Skończyłem.
Debiut?? 760 stron?? Szacunek. I tutaj chyba pochwały się skończą. Niestety książka bardzo nie równa, na jedną ciekawą stronę dwie zupełnie nudne. Autor miał fajny pomysł ale chyba wątki nie za bardzo mu się skleiły. Szczerze powiem, że można by zamiast "Apsary" napisać dwie książki i efekt byłby dużo, dużo lepszy.

Skończyłem.
Debiut?? 760 stron?? Szacunek. I tutaj chyba pochwały się skończą. Niestety książka bardzo nie równa, na jedną ciekawą stronę dwie zupełnie nudne. Autor miał fajny pomysł ale chyba wątki nie za bardzo mu się skleiły. Szczerze powiem, że można by zamiast "Apsary" napisać dwie książki i efekt byłby dużo, dużo lepszy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

247 użytkowników ma tytuł Apsara na półkach głównych
  • 132
  • 113
  • 2
81 użytkowników ma tytuł Apsara na półkach dodatkowych
  • 62
  • 8
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wypalone cienie Kamila Shamsie
Wypalone cienie
Kamila Shamsie
Na początku poznajemy Konrada – Niemca, który przebywa w Nagasaki. Jest rok 1945, po poddaniu się Niemiec ich obywatele w Japonii nie są dobrze odbierani. Z dnia na dzień ludzie, których Konrad traktował jak przyjaciół przestali się do niego odzywać. Jedną z nielicznych przychylnych mu osób jest Hiroko, do której mężczyzna żywi głębsze uczucie, a jak się później okazuje ona do niego również. Dzięki tej kobiecie Konrad widzi promyk nadziei na lepsze życie po zakończeniu wojny. Niestety wybuch bomby odbiera mu życie, a tym samym jego plany na życie obracają się w proch. Następnie poznajemy bliżej samą Hiroko, która stwierdzając, że nie ma czego szukać w Japonii po przeżyciu wybuchu bomby atomowej postanawia wybrać się do Indii, gdzie mieszkają krewni jej niedoszłego męża Konrada. Kobieta nie wie co ze sobą zrobić i ta podróż w nieznane wydaje jej się najlepszą z opcji. Tam poznaje Burtonów, którzy przyjmują ją do swojego domu i goszczą przez dłuższy czas. W związku z tym, że Hiroko ma dryg do języków chce nauczyć się tych, którymi posługują się w Indiach – i tak oto poznaje Sajjada, który jest częstym bywalcem domu Burtonów, a staje się jej nauczycielem. Tych dwoje – mam ma myśli Hiroko i Sajjada – niespodziewanie dla samych siebie zakochują się w sobie i biorą ślub, wyjeżdżają do Pakistanu i tam wiodą swój żywot. Rodzi im się syn – Raza. Czas płynie, a w życiu tych wszystkich ludzi dzieje się wiele rzeczy – tych dobrych i tych złych. Jednak mimo wszystko losy Burtonów oraz Hiroko i Sajjada nieustannie się przeplatają. W tle tego wszystkiego nadal wisi wojna i wszystko co z nią związane – śmierć, tajemnice, ochrona najbliższych. Książka podzielona jest na kilka części. Bardzo dobrze się to czytało. Mimo, iż porusza temat wojny, bomb nuklearnych to pokazuje również tzw. promyki nadziei – zwykłe, w miarę szczęśliwe życie wydawać by się mogło zwykłych ludzi. Ale nikt, podkreślam nikt w tej książce nie był zwykły. Ta pozycja zobrazowała mi to, że ludzie, którzy z pozoru wydają się „jacyś” wcale nie muszą „tacy” być. Każdy z nas kryje tajemnice, każdy w jakimś stopniu – świadomie czy nie – łaknie akceptacji innych. Z pozoru błahe decyzje mogą doprowadzić zarówno co czegoś spektakularnego, jak i wpakować w konkretne bagno. Według mojej oceny książka jak najbardziej warta przeczytania, polecam!
dag_mara_m - awatar dag_mara_m
ocenił na104 miesiące temu
Kiedy ulegnę Chang-Rae Lee
Kiedy ulegnę
Chang-Rae Lee
Chang-Rae Lee urodził się w Korei Południowej, lecz jako dziecko wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Podobny los wybrał dla głównej bohaterki swojej powieści „Kiedy ulegnę”. June urodziła się bowiem w Korei, ale większość swojego życia spędziła właśnie w Stanach Zjednoczonych. Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1950, czyli w roku wybuchu wojny koreańskiej. W tamtym czasie Korea była już podzielona wzdłuż 38 równoleżnika na Koreę Północną i Koreę Południową. June mieszkała wraz ze swoją rodziną na Południu, niedaleko Seulu, ale w chwili postępujących działań wojennych wszyscy postanowili opuścić rodzinne strony i udać się w kierunku miasta Pusan, by ratować swoje życie i nadzieje na jakąkolwiek przyszłość. June miała wówczas zaledwie 11 lat, ale okrucieństwo wojny, z którym się zetknęła, postawiło ją w sytuacji, z którą prawdopodobnie nie potrafiłby sobie poradzić niejeden dorosły. Widziała okrutne zbrodnie dokonywane nie tylko na obcych jej ludziach, ale i na członkach najbliższej rodziny, musiała dbać o jedzenie, dach nad głową i sposób ucieczki jej samej i jej młodszego rodzeństwa, wreszcie musiała mierzyć się z wieloma słabościami i brakiem umiejętności i możliwości podjęcia wielu działań wynikających z faktu, iż najzwyczajniej w świecie była jedynie małą wystraszoną dziewczynką. Lee bardzo brutalnie, ale i wiernie przedstawił los uciekinierów z Południa pragnących ratować życie i przetrwać okrutny czas wojny. Skupił się jednak nie tylko na losie Koreańczyków, przedstawił bowiem także obraz wojny widziany i doświadczany przez żołnierzy amerykańskich. Drugim głównym bohaterem powieści jest właśnie Hector Brennan walczący po stronie Południa, na którym okrucieństwo wojny także odcisnęło swoje piętno i to do tego stopnia, że zamiast brać udział w walkach samowolnie zgłosił się do Oddziału Rejestracji Zabitych, by w tym splocie bezdusznych wydarzeń uniknąć chociaż patrzenia na chwile śmierci swoich towarzyszy broni. Autor nie łagodzi opisu przedstawianej rzeczywistości, ukazuje ją tak, jak mogła w istocie wyglądać. Wojna nie ma w sobie nic z romantyzmu, odarta z jakichkolwiek ludzkich uczuć kształtuje biorącego w niej udział człowieka i determinuje jego przyszłe losy, w tym relacje z innymi ludźmi, równie okrutnie doświadczonymi jak on. W takich to okolicznościach June poznała Hectora, a ich losy splotły się ze sobą już do końca. Za sprawą powołania do życia równie ważnych bohaterów, jakimi są Sylvie i Ames Tannerowie, Chang-Rae Lee przedstawił także inny ważny temat, a mianowicie tworzenie sierocińców dla koreańskich dzieci, które przetrwały wojnę, lecz pozostały na świecie same, bowiem członkowie ich rodzin zostali zabici. Historia tworzenia tego typu ośrodków i adopcji dzieci emigrujących z przybranymi rodzicami do Stanów Zjednoczonych to równie bolesna co radosna historia ogromnych nadziei, oczekiwań i przypodobań, byle by tylko osiągnąć upragniony cel i zyskać nową adopcyjną rodzinę, a co za tym idzie lepszą przyszłość. Niestety, świat nie jest idealny i sprawiedliwy, a zawiedzione nadzieje mogą prowadzić do przeróżnych wydarzeń mających charakter domina, których całe spektrum ukazał Chang-Rae Lee właśnie na przykładzie powieściowego sierocińca Tannerów. Sylvie Tanner to postać bardzo ważna, spaja ona bowiem w powieści to wszystko, co bez niej miałoby charakter liści spadający z drzew i unoszących się na wietrze w zupełnie innych kierunkach. Sylvie łączy losy i tworzy punkty styczne, które pozwalają na powrót do przeszłości nawet po upływie wielu lat. W warstwie fabularnej przenosi nas ona do Mandżurii początku XX wieku, losu tamtejszych misjonarzy i tworzenia przez Japończyków marionetkowego państwa Mandżukuo, a także do o wiele wcześniejszych, bo XIX-wiecznych wydarzeń, bezpośrednio determinujących akcję powieści, a mianowicie do roku 1859, kiedy to rozegrała się największa bitwa wojny francusko-austriackiej, czyli Bitwa pod Solferino. To właśnie bilans strat po tej bitwie przyczynił się do utworzenia Czerwonego Krzyża i rozwoju pomocy humanitarnej, w ramach której swoją działalność po wojnie koreańskiej prowadzili także Tannerowie. „Kiedy ulegnę” jest więc powieścią wielowątkową. Zwrócę jedynie uwagę na fakt, że wielu wątków powieści w recenzji nawet nie podejmuję, by nie zdradzać czytelnikowi zbyt wielu szczegółów i nie zniechęcić tym samym do lektury. To, co przywołałam, tworzy jedynie pewne ramy, wewnątrz których Lee umieścił przepiękne płótno literackie stworzone z niezwykłym epickim rozmachem. Monumentalność historii zaskakuje, przenosi ją na wyższy poziom, domagając się od czytelnika odczytania wszelkich sensów. Na okładce powieści znalazła się zapowiedź: „Miłość może zranić bardziej niż wojna”. I w istocie tak jest, wojna nigdy nie wiąże się z niczym pozytywnym i trudno oczekiwać po niej czegoś innego, ale miłość to głównie nadzieja, życie i plany na przyszłość. Niespełniona jest jak nóż przebijający serce. „Kiedy ulegnę” to powieść o ludziach żyjących w naprawdę bardzo trudnych czasach, o ludziach niepotrafiących unieść tego, co przynosi im los, o ludziach doświadczających bólu, straty, cierpienia i pragnienia rychłej śmierci, ale na przeciwległym biegunie jest też ogromne pragnienie życia, przetrwania i pokonania wszelkich przeciwności, pragnienie tego, by trwać mimo wszystko, by nie ulec do samego końca, bez względu na to, kiedy i w jaki sposób ma on nastąpić. https://www.facebook.com/literackakorea/posts/233611138956860
Literacka_Korea - awatar Literacka_Korea
oceniła na104 lata temu
Tygrysie Wzgórza Sarita Mandanna
Tygrysie Wzgórza
Sarita Mandanna
Książka hucznie nazywana ,,Indyjskim Przeminęło z Wiatrem", sama przez tą szufladkę rzuca na siebie ciężkie jarzmo bycia gorszą, bo porównywać się do klasyka uwielbianego przez miliony jest trudno. Nie ukrywam że przez całą lekturę chodziło za mną właśnie to zdanie widniejące na okładce, sprawiało że chcąc nie chcąc zestawiałam tą pozycje z ukochaną lekturą o Scarlett O'Harze. Czy uważam zatem że faktycznie były podobne? Cóż, niewątpliwie autorka ,,Tygrysich Wzgórz" zaczerpnęła nieco motywów z książki Margaret Mitchelli. Próbowała nawet stworzyć bohaterów podobnych w swej psychologii do porównywanego klasyka. Główna bohaterka ma być indyjską Scarlett O'harą a Macu Rhettem Buttlerem. Niestety subiektywnie uważam, że bohaterowie w ,,Tygrysich Wzgórzach" byli dużo bardziej infantylni i mniej ,,kupiłam" ich motywacje oraz zachowania. Były lepsze i gorsze momenty, niemniej być może z uwagi na odmienność indyjskiej kultury, a być może po prostu przez błędy w samej twórczości, bohaterowie byli przez większość czasu irytujący i zachowywali się nieadekwatnie do pewnych zdarzeń. Lubiłam jednego bohatera, ale ten szybko stracił moje uznanie czymś co próbowano wytłumaczyć traumą. Mnie ta argumentacja nie przekonała. Przez większość czasu bawiłam się dobrze, widać że autorka próbowała nie zanudzić czytelnika, niestety nie byłam w stanie współczuć bohaterom więc całość wypadła raczej średnio. Lektura przeczytana bez większych emocji a to niestety zawsze na minus. Momentami rozwiązania fabularne kojarzyły mi się z melodramatycznym filmem rodem z Bollywoodu. Sięgając po coś mianującego się ,,Indyjskim Przeminęło z Wiatrem" pragnęłam czegoś ambitniejszego. Poza tym tej pozycji zabrakło klasy. Momentami wulgarna i przesadnie nacechowana erotycznie. Te wstawki odbierały jej pięknego klimatu który przez cały czas autorka starała się nam przekazać. Na duży plus język autorki. Wspaniałe opisy przyrody, ludzi, kultury i niektórych zagadnień społecznych. Te części czytało mi się bez większych zastrzeżeń a nawet często w myślach chwaliłam kunszt literacki. Wczytując się w kolejne strony można było poczuć się jak w indyjskiej puszczy. Niewątpliwie jest to ciekawa pozycja, niestety moim skromnym zdaniem nie wiele wnosi do mojego ogromnego księgozbioru i na pewno dość szybko o niej zapomnę.
Wiktoria Palfner - awatar Wiktoria Palfner
ocenił na63 lata temu
Julia Anne Fortier
Julia
Anne Fortier
Powieść, która łączy w sobie wątki romansu, historii, sensacji. Młoda Julia Jacobs po śmierci ciotki Rose odkrywa, ze zostawiła jej klucz do tajemnej skrytki, która notabene znajduje się w Sienie we Włoszech. Tylko udając się tam ma szanse poznać co się w niej znajduje. Może gdyby nie fakt, ze ma szanse poznać losy swojej wcześnie zmarłej matki to by tam nie pojechała. Jednak gnana żądzą ciekawości Julia postanawia lecieć do skąpanej w słońcu Sieny. Tam przez przypadek również odkrywa pamiętnik, w którym spisane są losy miłości dwojga ludzi Guiletty i Romea. I tu zaczyna się najfajniejsza cześć. Powieść jest prowadzona w dwóch płaszczyznach czasowych. Obecnej, która opowiada losy Julii i przeszłej, gdzie toczy się fabuła o zakochanej parze. Dzięki temu, ze są dwie czasoprzestrzenie to autorka pozwala nam poznać średniowieczną Sienę jak i tą obecną. Ponadto bardzo skrzętnie wpłata historie shekspirowskiej miłości Romea i Julii. Dzięki temu powieść staje się ciekawsza. Jest to nie tylko książka o poszukiwaniu swojej nieznanej przeszłości ale także o miłości, strachu, zaangażowaniu. Każdy z tych bohaterów jest na swój sposób wyjątkowy i wyrazisty. Dwie siostry bliźniaczki są tak od siebie różne jak ogień i woda a każda z nich wprowadza swój klimat do powieści. Polecam książkę zarówno osobom zakochanym w romansach jak i tym, którzy lubią przygodę, szybkie zwroty akcji. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Wiolek - awatar Wiolek
ocenił na72 lata temu
Dom z pyłu i snów Brenda Reid
Dom z pyłu i snów
Brenda Reid
„Dom z pyłu i snów” to powieść obyczajowa, ale nie z gatunku takich zupełnie lekkich, wakacyjnych historyjek: ta należy do nieco poważniejszych. Rzecz dzieje się na Krecie blisko 100 lat temu, w latach 30-tych minionego stulecia, ale z bohaterami dochodzimy do czasów II wojny światowej i z jej okrucieństwami również się zmagamy. Posłowie to rok 1972: tu dowiadujemy się, jak po wojnie potoczyły się losy bohaterów tej powieści. To opowieści o Evadne (nazywanej Heavenly),młodej Brytyjce, której mąż, Hugh, będący dyplomatą zostaje wysłany do pracy w Ambasadzie Brytyjskiej w Atenach. Na Krecie, w małej wiosce niedaleko Sitii, znajduje się w kompletnej ruinie dom, w którym mieszkali przodkowie Hugh. Małżonkowie wyjeżdżają na Kretę i mimo koszmarnego stanu domu Heavenly od pierwszego niemal ujrzenia popada w zachwyt nad wszystkim, co ją otacza: nad sielskością życia w wiosce, ale i nad wizjami co do domu: małżonkowie zamierzają przeprowadzić jego remont. Życie w wiosce toczy się powoli: poznajemy jej mieszkańców, z którymi małżonkowie się zaprzyjaźniają, poznajemy zwyczaje i problemy, nieraz ogromne, dnia codziennego. Poznajemy również role i miejsce kobiety w społeczności kreteńskiej końca lat 30-tych minionego wieku. Życie w wiosce toczy się swoim torem: ludzie rodzą się i umierają, a cała Europa coraz głośniej mówi o wojnie i dla wszystkich staje się wkrótce jasne, że wojna jest nieunikniona. Hugh zostaje wezwany do Aten, by tam w ambasadzie pracować, Heavenly pozostaje na Krecie, z którą czuje się bardzo już związana. Sama zajmuje się odrestaurowaniem domu, sama zatrudnia pracowników i sama negocjuje warunki. W tym co robi ogromnie wyróżnia się w gronie wioskowych kobiet. Początkowo radzi sobie dość słabo, bo szczególnie mężczyźni nie widzą w niej partnerki do rozmów: jest przecież kobietą, ale w końcu zauważają, że to nieco inaczej wychowana i pochodząca z innej społeczności Angielka - i to zmienia jej sytuację oraz pozycję. Heavenly dużo wnosi do wioski: organizuje punkt szkolenia z udzielania pierwszej pomocy, o czym nikt w wiosce nie ma pojęcia, oraz uczy chętne dzieci angielskiego. Listy od Hugh nadchodzą coraz rzadziej, samotna Heavenly zaczyna dostrzegać mężczyzn w wiosce i patrzeć na nich nieco inaczej niż na początku. W Europie wybucha wojna, rozszerza się i na teren Grecji. Początkowo w mieszkańcach wioski tli się nadzieja, że Kreta zostanie ocalona, ale staje się inaczej. Powieść napisana jest jako opowieść dwóch kobiet: Heavenly oraz Rodianti (nazywanej Anti),miejscowej kobiety wydanej w bardzo młodym wieku za mąż w ramach praktykowanych wówczas małżeństw aranżowanych, z którą Heavenly się zaprzyjaźnia. I tak zmieniają nam się narratorki: każda z nich wprowadza nas w swój świat, ale ten świat w części staje się wspólny dla nich obu. Poprzez karty tej powieści splatają nam się ich losy i możemy również zobaczyć, jak każda z kobiet ze swojego poziomu odbiera część tych samych zdarzeń, które przypadają im w udziale. Czterysta trzydzieści stron liczy ta powieść, ale przeczytałam ją prawie jednym tchem. Ogromnie podoba mi się pokazana Kreta lat 30-tych ubiegłego stulecia: nawet z tą całą biedą, pomieszkiwaniem w jaskiniach, praniem ubrań w strumieniu, zapachem wszędzie rosnących różnorakich ziół, wreszcie z takim prostym pojmowaniem niektórych kwestii. To wcale oczywiście nie oznacza, że chciałabym w tej rzeczywistości żyć i w tej wiosce zamieszkać oraz, że wszystko, co wówczas miało miejsce jestem gotowa zaakceptować, o nie! Wielokrotnie burzyła mi się krew i to jeszcze zanim wojna na Kretę dotarła. Dziś w wioskach kreteńskich możemy zobaczyć nadal odmienności i wyobraźmy sobie jak życie musiało tam wyglądać blisko 100 lat temu. Ale zręcznie to wszystko nam podane, na tyle zręcznie, że powieść czyta się bardzo przyjemnie. Oczywiście kiedy na Krecie pojawiają się Niemcy, nic już nie jest takie samo: kiedy czytamy o pacyfikacji wiosek, rozstrzeliwaniu Kreteńczyków i całym okrucieństwie z wojną związanym, doznajemy innych odczuć, ale taka przecież rzeczywistość wojenna. I jeszcze jedna rzecz: według mnie okładka książki „Dom z pyłu i snów” zupełnie do tej treści nie pasuje: jest po prostu zbyt banalna. Ta okładka to wielki minus, a mnie przykro, że muszę to powiedzieć. I za minus (nie wiem komu przypisany: autorce czy osobie, która tekst przełożyła) uznać muszę popijanie na Krecie rakii… Rakija na Krecie drażni, niestety.
Beata Kuczborska - awatar Beata Kuczborska
oceniła na73 lata temu

Cytaty z książki Apsara

Więcej
Marek R. Litmanowicz Apsara Zobacz więcej
Marek R. Litmanowicz Apsara Zobacz więcej
Więcej