Pocałunki

Okładka książki Pocałunki autora Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, 838790791X
Okładka książki Pocałunki
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Wydawnictwo: Ad Oculos poezja
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1984-01-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
838790791X
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pocałunki w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pocałunki

Średnia ocen
7,6 / 10
226 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pocałunki

avatar
3773
1143

Na półkach: , , , ,

[...] PORTRET
Usta twoje: ocean różowy.
Spojrzenie: fala wzburzona.
A twoje szerokie ramiona:
Pas ratunkowy..

𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀" !
Ten poetycki tomik został wydany w 1926 roku i zawiera w przeważającej mierze czterowersowe miniatury liryczne, które stanowią jedno z czołowych osiągnięć literatury 20-lecia międzywojennego.
Autorka w cudowny i oszczędny w słowach sposób przedstawia refleksje o życiu, codzienności oraz dość osobiste przemyślenia o miłości, uczuciach. Niebanalnie sentencjonalne. Część utworów w gorzkiej tonacji, jednak na przykład w utworze "Miłości", finalnie kobieta jako podmiot liryczny, pomimo zranienia odejściem miłości, to jednak analizując na chłodno swój stan z godnością wychodzi z zaistniałej sytuacji, stając się silniejszą przez to doświadczenie.
Dawno nie czytałam tak przepięknej poezji. Rzadkość w dzisiejszych czasach tak wysublimowana, wysmakowana powściągliwość, a jednak wyrażająca ogrom emocji w kilku 𝗦𝗞𝗥𝗭𝗬𝗗𝗟𝗔𝗧𝗬𝗖𝗛 𝗦Ł𝗢𝗪𝗔𝗖𝗛💗
𝗦𝗭𝗖𝗭𝗘𝗥𝗭𝗘 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ! 𝐂𝐙𝐘𝐓𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐒Ł𝐔𝐂𝐇𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐖𝐀𝐑𝐓𝐎 !


𝗣𝗿𝘇𝘆 𝗼𝗸𝗮𝘇𝗷𝗶 𝗱𝗼 𝘄𝘆𝘀ł𝘂𝗰𝗵𝗮𝗻𝗶𝗮 𝗷𝗲𝗱𝗲𝗻 𝘇 𝘂𝘁𝘄𝗼𝗿𝗼́𝘄 𝘄 𝘄𝗲𝗿𝘀𝗷𝗶 𝗺𝘂𝘇𝘆𝗰𝘇𝗻𝗲𝗷 :
https://youtu.be/KNdzBye2rOQ?si=ArKhWS3L1EW--CJN

Teksty z tomu były wykonywane jako piosenki, m.in. przez Ewę Demarczyk na płycie Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego. A teraz Sanah oraz Kasia Nosowska

[...] PORTRET
Usta twoje: ocean różowy.
Spojrzenie: fala wzburzona.
A twoje szerokie ramiona:
Pas ratunkowy..

𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀" !
Ten poetycki tomik został wydany w 1926 roku i zawiera w przeważającej mierze czterowersowe miniatury liryczne, które stanowią jedno z czołowych osiągnięć literatury 20-lecia międzywojennego.
Autorka w cudowny i oszczędny w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
161
156

Na półkach:

Tuż przed świętem zakochanych -Walentynkami - sięgnęłam po tomik poezji Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej. Książeczka została wydana w bibliofilskiej edycji miniatur przez Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, w nakładzie zaledwie 30 300 egzemplarzy. Jestem zatem posiadaczką perełki bibliofilskiej, która na dodatek zawiera cudne grafiki Zofii Panasiuk-Ferrand. Muszę przyznać, że ilustracje niesamowicie dopełniają klimat wierszy.
Zastanawiałam się kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z poezja Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej? Wydaje mi się, że był to koncert Ewy Demarczyk, na którym usłyszałam przejmujące wykonanie "Nie widziałam Cię już od miesiąca"... Zachwycił mnie ten wiersz i tak się zaczęła moja przygoda z czytaniem poezji.
"Pocałunki" mają wspaniały klimat świata, przepełnionego nadzieją i emocjami, które towarzyszą zakochanym. Jest to poezja ponadczasowa, pełna delikatności oraz wszelkich odcieni smutku i samotności. Moim zdaniem, te elementy wyróżniają liryki Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej; nie sposób pomylić ich z poezją innego autora. Elementy zdrady, oddalenia sprawiają, że w bardzo krótkich ( nawet czterowierszowych strpfach) odnajdujemy prawdę o tym, jak bolesne mogą być uczucia oraz rozmyślania o nadziei odnalezienia prawdziwej miłości.
Poezja Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej pomimo upływu czasu potrafi zatrzymać nas w biegu codzienności i niejako zmusić do myślenia o potędze miłości. Jednocześnie autorka odsłania te fragmenty uczuć, które mogą zaboleć nas najbardziej i delikatnie przestrzega o ich sile.
Są wśród nich liryki, które nawet dla osób nie obcujących z poezją są bardzo ważne i istotne.

Może kiedyś, nieoczekiwanie, przyjdzie list ten.

I nic się nie stanie. Tylko patrząc w oczy Panu Bogu

rzeknę z cicha: "za późno, mój Panie!"
rok 1926

W taki niezwykły sposób poetka bardzo często krzyżuje radość z odkrycia uczucia ze smutkiem oddalenia czy zdrady. Udaje się jej dotknąć emocji i klimatu podarunków od losu, które spotykamy na życiowych drogach. Bardzo często podkreśla w swojej poezji moc o potędze miłości.
Rekomenduję ten tomik, jako piękny czas na spotkanie z poezją.

Książka bierze udział w Wyzwaniu czytelniczym: Przeczytam 20 książek w 2025 roku.
Pkt.16: Książka której autorem był któryś z pisarzy tegorocznego patronatu Sejmu/Senatu RP (Pawlikowska-Jasnorzewska, Reymont, Żeromski, Słonimski i ks. Tischner ew. o takich postaciach jak: Olga Boznańska, Kazimierz Sosnkowski, Franciszek Duszeńko, bohaterach-ofiarach Katynia/Miednoje/Ostaszkowa)

Tuż przed świętem zakochanych -Walentynkami - sięgnęłam po tomik poezji Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej. Książeczka została wydana w bibliofilskiej edycji miniatur przez Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, w nakładzie zaledwie 30 300 egzemplarzy. Jestem zatem posiadaczką perełki bibliofilskiej, która na dodatek zawiera cudne grafiki Zofii Panasiuk-Ferrand. Muszę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
54
7

Na półkach:

Nie ma nic piękniejszego...

Nie ma nic piękniejszego...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

472 użytkowników ma tytuł Pocałunki na półkach głównych
  • 347
  • 122
  • 3
145 użytkowników ma tytuł Pocałunki na półkach dodatkowych
  • 79
  • 29
  • 22
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, de domo Kossak, primo voto Bzowska, secundo voto Pawlikowska, tertio voto Jasnorzewska (ur. 24 listopada 1891 w Krakowie, zm. 9 lipca 1945 w Manchesterze) – polska poetka i dramatopisarka dwudziestolecia międzywojennego. Laureatka Złotego Wawrzynu Polskiej Akademii Literatury. Luźno związana ze Skamandrem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wiersze Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Wiersze
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Zrobiła wystarczająco dużo dla nieśmiertelności swojej poezji, ocierając się przy tym o krok od nieskończoności. Tak się składa, że w tej ciężkiej lirycznej pracy wszystko jest możliwe, pod warunkiem wybudowania przez poetę w swym twórczym warsztacie czegoś na kształt cieplarni, w której pielęgnowane słowa niczym wiecznie kwitnące kwiaty będą przyciągać oczy czytelników. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska wiedziała, kiedy jej wiersz ma cieszyć wrażliwość śpiewem słowika. Ze słowa pisanego umiała wydobyć głos Enrica Caruso. Posiadła ten niezwykle cenny dar dopasowania swojej uczuciowości do tonacji, w której poruszają się nasze czytelnicze zmysły, potrzebujące rzeczy namiętnych ale jednocześnie ciągle poszukujące nowych i godnych uwagi wzorców. Dlatego już wiem, skąd u mnie ten orzeźwiający podmuch, idący od prawie stuletniej ale nieobcej mi poezji. Nietrwałość człowieka, promieniowanie wszechobejmującej harmonii, skąd ja to znam? Treści stare ale wiecznie żywe. Wydaje mi się, że właśnie odkryłem przepis na wieczność. Omiatająca wszystko swym lekkim a jednocześnie wytwornym spojrzeniem. Można się zadziwić nad wykwintnością wzroku, ale gdyby nie to jego dostojeństwo, to nic nie byłoby tak elegancko dopasowane, jak to zrobiła polska poetka. Z brokatu i perłowej masy wyczarowała księżyc. Pozbawiona kompleksów, wprowadziła nową jakość erotyków. W księgach słodyczy pisała pocałunkami a jej słowa zaszeptały nie tylko do ludzkiej miłości, ale też do tej skierowanej ku przyrodzie. Słowa Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej pachną uczuciem a swoje przesiąknięcie ideą bytu potwierdzają pogodzoną ze sprzecznościami życia poezją. Zatapiając się w tej "jasnej stronie życia" czułem się jak świadek nowych form, praktycznie w każdej dziedzinie istnienia. Wydało mi się to, jak na człowieka XXI wieku pouczające i bardzo praktyczne, bo czegóż jeszcze można chcieć od poezji szanowanej i obsypanej złotem a niepokrytej patyną zestarzałej sławy. W poezji Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej można odmieniać miłość przez wszystkie przypadki. Nie tylko jako radość z przeżywania uczucia, ale też będąc przekonanym o często jej towarzyszącej gorzkiej ironii. Rozpiąć nad życiem czar składający się z samych dobrych emocji to zapewne duże wyzwanie, jednak przygotować odbiorców poezji na zranienie wierszami, to zadanie wybitnie trudne. Polska poetka umie przedstawić młodość strzelistą jak gotyk, ale też zdaje sobie sprawę z płochliwości spraw przyjemnych ludzkiemu sercu. Zazwyczaj jest tak, że bolące zadry zostają z nami na dłużej. Jednak warto odurzyć się tym snem. Wyjść naprzeciw wiosennym sonetom i otulić wypełnioną miłością przestrzenią. Włócząc się po leśnych bezdrożach, chwytać śródleśne mgły, oby tylko nie zawadzić o nić Ariadny i jej samotność. Jednak jesień w końcu nadejdzie a jeźdźcy apokalipsy przegalopują przez świat. Doprowadzili do tego, że wolność Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej zaczynała się dopiero za granicami Polski a z czasem skurczyła się jeszcze bardziej. Marzyła wtedy o tym, żeby słowo "bliźni" stało się czymś znanym i częstym. W wojennym szaleństwie szalonych ludzi, obraz namalowanego przez nią przed laty życia pokrył się krwią. Wystarczy spojrzeć na przerażenie drzew podczas burzy i odczytać notatki o koszmarnym kwiecie, żeby poczuć tę woń spalonych marzeń. Cóż pozostaje? Niegłaskanie polskiej narodowej dumy, nieużywanie biało-czerwonego sztandaru do bandażowania ran. Lepsza będzie modlitwa do starożytnej Safony i tworzenie w poetyckim szkicowniku konstrukcji utkanych ze wzruszeń. Taką też ją zapamiętam. Jako poezję skromną i wykraczającą poza rodzime ramy.
czytający - awatar czytający
ocenił na104 lata temu
Poezje Jan Lechoń
Poezje
Jan Lechoń
Spotkanie „Dzisiaj nocą samotną, spędzoną bezsennie, Po promieniach księżyca, jakimś dziwnym tchnieniem, Sam nie wiem, jak się nagle ocknąłem w Rawennie I z dawno utęsknionym spotkałem widzenie. (,,,) „Tyżeś to, ty. mój mistrzu! Dlaczegoś tak blady I czemu tak dziwny niepokój cię żarzy? Przychodzę cię ubłagać o sekret twej twarzy. Nic nie wiem. Zbłądziłem. I proszę twej rady”. (…) (s. 51) Jan Lechoń, Poezje, Wybrała i wstępem opatrzyła M. Wełna, Wyd. Lubelskie, Lublin1989. Spotkanie – to jeden z najciekawszych wierszy Lechonia, niezwykle tajemniczy w treści i mieszczący w sobie niezwykłe bogactwo interpretacyjne. Jak napisze Matylda Wełna we Wstępie: „Lechoń, dziecko wielkiego miasta, był gorącym miłośnikiem ojczystego krajobrazu i piękna przyrody.(…). Drzewa, krzewy, niebo, ziemia, Wisła, mazowieckie wierzby i piaski - tam jest trącone leciutko piórem jakby po drodze, jakby od niechcenia, a jednak niezwykle ostro i trafnie ujęte w słowa”. (s.163.) „ (…) Ach! dzień dobry wam kasztany, Wodo pełna srebrnych lśnień! Jeszcze jeden darowany Cudownego życia dzień! Warto pochylić się nad całym wyborem wierszy z różnych okresów życia i twórczości poety, łącznie z przekładami (z Aleksandra Błoka, z Pani de Noailles, z Pawła Valery). Z Pani de Noailles *** „Dom, pokój, łoże już niczyje Nie zmienia mego osłupienia, Że Ty umarłaś, a ja żyję. W ziemi, gdzie zimno, ciasno, ciemno. Będzie spotkanie Twoje ze mną”. (s. 237.) (1935) Wiele wierszy poświęca poeta postaciom historycznym, postaciom z literatury i sztuki. Przykładowo jest: Herostrates, Jacek Malczewski, Chełmoński, Szekspir, Jan Kazimierz, Święty Antoni, Jan Potocki, Plato, Norwid… Nie zawahał się sięgnąć po temat siedmiu grzechów głównych, stąd: Gniew i Lenistwo, a także… Poezja Lechonia – to prawdziwa uczta dla ducha nie tylko dla tych, którzy kochają poetyckie słowo. Tomik warto mieć pod ręką. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Poezje Leopold Staff
Poezje
Leopold Staff
Leopold Staff to poeta, który jako jeden z nielicznych zwrócił moją uwagę podczas omawiania jego utworów na języku polskim w liceum. Ten wybór wierszy z roku 1986 jest drugim, jaki miałem przyjemność przeczytać. Jeśli chodzi o to konkretne wydanie opatrzone wstępem Bohdana Zadury, za wielki plus uważam przyjęcie zasady chronologii. Lekkim minusem jest brak przypisów wyjaśniających trudne nawiązania, słowa czy makaronizmy. Ciekawie czyta się utwory Staffa od tych najstarszych do najnowszych. Można zauważyć przede wszystkim ewolucję, jaka zachodziła w jego twórczości. Im wiersz młodszy, tym zazwyczaj prostszy i krótszy. Interesująca jest także ewolucja tematyki. Staff to poeta, który był (i pewnie dalej jest) wzorem dla wierszopisarzy z różnych epok - począwszy od Młodej Polski, po międzywojnie, literaturę okresu wojny i okupacji aż po współczesność. Potrafił odnaleźć się w każdych ramach i konwencjach. Chociaż może wypada napisać, że to on sam je tworzył? Jak to zazwyczaj bywa ze zbiorami poezji, niektóre wiersze podobały mi się bardziej, inne mniej. W kilku tomikach raziła mnie dominacja tematyki religijnej. O ile na początku było to całkiem interesujące, o tyle w pewnym momencie Staff stał się po prostu powtarzalny i nudny. Nie zmienia to faktu, że doceniam inspiracje franciszkanizmem oraz najprostszą, a co za tym idzie tą najpiękniejszą, formą religii (chrześcijaństwa) rozumianą jako miłość do przyrody, "braci najmniejszych" i szacunek do drugiego człowieka. Nie zważając na motywacje Staffa, ta tematyka jest raczej bliska każdemu człowiekowi, bez względu na jego osobiste przekonania i wiarę (lub jej brak). Po przeczytaniu "Poezji" od początku do końca z czystej ciekawości wróciłem do pierwszego wiersza w zbiorze. Następnie przeczytałem ostatni. Zachęcam Was, żebyście też tak zrobili, jeśli jakiś zbiorek utworów Staffa trafi w Wasze ręce. To tworzy niezwykły paradoks - jak jeden człowiek mógł napisać dwa tak różne wiersze!? To chyba jest najpiękniejsze u Staffa. To poeta będący świetnym przykładem nabywania nowych doświadczeń przez człowieka, a w wyniku tego ewolucji jego poglądów, przekonań czy wierzeń.
snaky_reads - awatar snaky_reads
ocenił na62 lata temu
Wiersze wybrane Julian Tuwim
Wiersze wybrane
Julian Tuwim
Staruszkowie Patrzymy sobie na ulicę Przez wpółotwartą okiennicę. W czółka całujem cudze dziatki I podlewamy w oknach kwiatki. Żyjemy sobie, jak Bóg zdarzy, Zrywamy kartki z kalendarzy”.(s. 11.) Julian Tuwim Wiersze wybrane, BN Seria I, Nr 184. Oprac. M.Głowiński, Wrocław 1986. Michał Głowiński, autor Wstępu, z niezwykłą starannością przedstawia biografię, jednego z najznakomitszych polskich poetów, z którego twórczością styka się każde dziecko. Kto nie zna: (tu proponuję wstawić znane wiersze ….) Z biografii poety czytelnik powinien zapamiętać: • Warszawa (1919) powstanie grupy Skamander: Słonimski, Tuwim, Wierzyński. Lechoń, Iwaszkiewicz (grupa najlepszych, najaktywniejszych i najlepiej zapowiadających się poetów). Kiedy współczesny czytelnik weźmie do ręki "Wiersze wybrane" J. Tuwima odnajdzie bogactwo tematów: od życia małego szarego człowieka, w tym „Staruszków” ( cyt. powyżej),przez los wędrowców (w tym poety) powracającego do Itaki niczym: „Odyseusz” (…) Poniosło mnie, Noego, rzuciło, Odysa, w zamęt, w kipiącą otchłań podróży, w dzieje moje człowiecze, Panna, pieśniarka sina, księżycem ułudnym ciecze, Przemienia się, roztapia w rosnący, słodki lament”. (…) Stań, wierna Penelopo, nad mym śmiertelnym wezgłowiem, dzisiaj do ciebie wróciłem- i nowa się podróż zaczyna”. (s.110); a także wyobrażenie Warszawy 2000 roku: „ Anno ab urbe destructa Quinquagesimo – sexto Wspomni Cię w gronie młodych Starzec, dzisiejsze dziecko,... (s. 215). Zbiór „Wierszy wybranych” Tuwima – to wybór „najbardziej reprezentatywnych oraz – z drugiej strony – najlepszych, najciekawszych, tych które do dzisiaj zachowały swą literacką atrakcyjność”, zdaniem M. Głowińskiego i trudno się z nim nie zgodzić. Czytelnikowi pozostaje lektura wierszy i refleksja nad nimi. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Poezja naszego wieku Jan Lechoń
Poezja naszego wieku
Jan Lechoń Julian Tuwim Jan Twardowski Bolesław Leśmian Wisława Szymborska Zbigniew Herbert Tadeusz Różewicz Ernest Bryll Czesław Miłosz Jarosław Iwaszkiewicz Aleksander Wat Miron Białoszewski Antoni Słonimski Ewa Lipska Jerzy Liebert Bruno Jasieński Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Tadeusz Borowski Krzysztof Kamil Baczyński Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Urszula Kozioł Halina Poświatowska Rafał Wojaczek Stanisław Grochowiak Tadeusz Nowak Kazimiera Iłłakowiczówna Andrzej Bursa Stanisław Jerzy Lec Władysław Broniewski Witold Kaliński Ryszard Krynicki Julian Przyboś Tadeusz Gajcy Kazimierz Wierzyński Stanisław Baliński Mieczysław Jastrun Anatol Stern Józef Czechowicz Stanisław Młodożeniec Adam Ważyk Lucjan Szenwald Zbigniew Bieńkowski Tytus Czyżewski Tadeusz Peiper Władysław Sebyła
Poezja ambasadorem marzeń. Tym zaszczytnym tytułem obdarowałbym dziedzinę sztuki, którą tak chętnie wzięły pod swoją opiekę mitologiczne muzy olimpijskie. Cieszę się, że skarby liryki przedstawiają w moich oczach tak wielką wartość i warte są uhonorowania najwyższym szacunkiem. Wierzę, że nastrojowe wiersze są w stanie pogodzić namiętność z głosem rozumu. Jestem o tym przekonany, bo sam zobaczyłem ile ciężkiej pracy wykonała na przestrzeni kilkudziesięciu lat polska twórczość poetycka. To, czego dokonała nie było lekkim zajęciem. Ryszard Krynicki w próbach ratowania narodów widział w niej głos sumienia. Tadeusz Gajcy postrzegał ją jako myśl, pragnącą poznać istotę rzeczy. Władysław Broniewski odkrywał w niej krzyk pierwszomajowej krwi, utoczonej w walce o ludzką godność. Ja tymczasem nazwałbym ją wiecznym pielgrzymem, pukającym do naszych drzwi w poszukiwaniu miejsc, które by można rozjaśnić optymizmem i wiarą w sens życia. Tym jest poezja. Przyjacielem, jakiego warto mieć zawsze przy sobie. Zaintrygowany wierszami Juliana Tuwima zdałem sobie sprawę z realności fragmentu jego wiersza "Do prostego człowieka". "Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew, a ich jest nafta!". Jak wielce aktualne wydają się słowa wypowiedziane ponad osiemdziesiąt lat temu. Jak wiele czasu potrzeba aby zasypać podziały gnębiące ludzkość. Jednak wykonując często syzyfową pracę, poezja daje nam nadzieję na łagodzenie bólu i oswojenie lęków. Pozostając pod wrażeniem wojowniczej retoryki Tuwima, dostrzegłem też całkiem odmienne w wymowie, wiersze Bolesława Leśmiana z cyklu "Łąka". Jego podawana z rąk do rąk zjawiskowa piękność, stała się dla mnie synonimem tajemniczej mgiełki, otulającej świat widzialny na pograniczu ezoterycznego wyobrażenia wrażeń. To wszystko potrafi zadziwić, zastanowić i zmusić do przystanięcia zaganianych współczesnym życiem ludzi. "Poezja naszego wieku" wykonała ogromny krok, spinający lirykę Młodej Polski z czasami poprzedzającymi upadek komunizmu. Po drodze musiała się zmierzyć z rujnowaniem przez złowrogie totalitaryzmy fundamentów świata. Ale nawet wtedy Krzysztof Kamil Baczyński znalazł w swoim "Erotyku" siłę, aby wypełnić ciszę pomiędzy salwami karabinów. W tamtych latach można było bardzo łatwo zostać bohaterem. Jednak dla uczestników walki o istnienie całego narodu, oglądanie "rzek ognia ściętych krwią purpurową", było traumatycznym przeżyciem o którym woleliby zapomnieć. Bo poezja to nie tylko walka. To również zabawa słowem Stanisława Młodożeńca i radość Wisławy Szymborskiej z zapisywania białych kartek. To drobne rzeczy, które przelotnie cieszą umysł, jak i poważne filozoficzne rozważania na miarę "Traktatu moralnego" Czesława Miłosza. Odczuwam, jakby Zbigniew Herbert dedykował "Przesłanie Pana Cogito" specjalnie dla mnie. "Bądź odważny gdy rozum zawodzi" - w wielce bojowej do życia pozycji nastawiają mnie te słowa. "Strzeż się jednak dumy niepotrzebnej" - ma rację nasz polski poeta, pokory nigdy za wiele. "Strzeż się oschłości serca" - prawda to święta a uczuciami nie warto grać w kości. "Powtarzaj wielkie słowa, powtarzaj je z uporem" - wiem, że tylko wtedy zerwę owoc z własnego drzewa wiedzy. Podejrzewam, że gdyby Zbigniew Herbert żył, to dodałby do tego zdanie "obiecaj, że nadal będziesz czytał poezję" - wypełniłbym to zadanie z wielką przyjemnością.
czytający - awatar czytający
ocenił na78 lat temu

Cytaty z książki Pocałunki

Więcej
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Pocałunki Zobacz więcej
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Pocałunki Zobacz więcej
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Pocałunki Zobacz więcej
Więcej