Pułaski. Wielki mały rycerz

Okładka książki Pułaski. Wielki mały rycerz autorstwa Andrzej Dudziński
Okładka książki Pułaski. Wielki mały rycerz autorstwa Andrzej Dudziński
Andrzej Dudziński Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie historia
333 str. 5 godz. 33 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
333
Czas czytania
5 godz. 33 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-245-8790-2
Książka opowiada o jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci XVIII wieku, ostatnim rycerzu romantycznym - Kazimierzu Pułaskim. Najwybitniejszy dowódca konfederacji barskiej, skazany za usiłowanie królobójstwa, przez kilka lat tułał się po Francji, siedział nawet w więzieniu za długi, by ponownie jego wodzowski geniusz mógł zabłysnąć za oceanem, podczas Rewolucji Amerykańskiej. Do dziś uznawany jest za jednego z najwybitniejszych dowódców Armii Kontynentalnej. Zwany jest bohaterem dwóch narodów, ale jego czyny w Ameryce mało znane są w Polsce, natomiast w Stanach Zjednoczonych niewiele mówi się o jego polskiej przeszłości. Książka Andrzeja Dudzińskiego o obu tych okresach życia opowiada wyczerpująco, przy czym czytelnik odnajdzie w niej sylwetki wielu charakterystycznych postaci tamtego czasu oraz wiele anegdot i ciekawostek, których próżno szukać gdzie indziej. Autor korzystał z mało znanych źródeł znalezionych w archiwach amerykańskich i polonijnych.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pułaski. Wielki mały rycerz w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pułaski. Wielki mały rycerz

Średnia ocen
7,1 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Pułaski. Wielki mały rycerz

Sortuj:
avatar
417
94

Na półkach: , ,

W ciekawy, dynamiczny i bardzo przystępny sposób, ukazana historia jednego z największych i najbardziej zasłużonych dowódców konfederacji barskiej i zarazem bohatera-walk o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Kazimierz Pułaski, któremu przyszło żyć w upadającej ojczyźnie, jako cel przyjął walkę o dobro i honor dla Polski. Mimo wyjątkowo złego położenia geopolitycznego Rzeczypospolitej, Pułaski podejmował wszelkie środki, byleby tylko wyrwać ojczyznę spod wrogich skrzydeł. Decyzje te, niekiedy okazywały się dla niego bardzo niekorzystne, jak chociażby, wplątanie się Pułaskiego w próbę uprowadzenia króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ta sprawa tak zaciążyła na jego dalszym życiu, iż przemieszczając się przez kraję Europy, ostatecznie znalazł się w szeregach Armii Kontynentalnej, gdzie walczył w stopniu generała o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Mimo różnych rozbieżności i przeciwieństw, na jakie Pułaski był tam narażony, pozostał już tam do końca, tracąc życie w wyniku rany postrzałowej w bitwie pod Savannah.
Biografia napisana przejrzyście i wyczerpująco, polecić można każdemu, chcącemu łatwo i szybko poszerzyć wiedzę o bohaterze dwojga narodów. Książka ukazuję wiele mało znanych wątków i różnych anegdot, zarazem nie tracąc nic w znaczeniu merytorycznym. Autor korzystał ze źródeł, znalezionych w archiwach amerykańskich, jednocześnie posiłkując się innymi pracami dotyczącymi Pułaskiego jak i tamtych czasów.

W ciekawy, dynamiczny i bardzo przystępny sposób, ukazana historia jednego z największych i najbardziej zasłużonych dowódców konfederacji barskiej i zarazem bohatera-walk o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Kazimierz Pułaski, któremu przyszło żyć w upadającej ojczyźnie, jako cel przyjął walkę o dobro i honor dla Polski. Mimo wyjątkowo złego położenia geopolitycznego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
821
139

Na półkach: , , , ,

„Do wnętrza pysznego barokowego pałacu (Czartoryskich) wniesiono kolebkę z dziecięciem, które osiemnaście lat później miało zacząć zwalczać z szablą w dłoni tych wszystkich, którzy teraz mieli pochylić się nad jego rozkoszną twarzyczką”.
Wiecie, że Kazimierz Pułaski był pierwowzorem Pana Michała? To na nim wzorował się Sienkiewicz tworząc –dla celów Trylogii - postać „małego rycerza”, pierwszej szabli Rzeczpospolitej. Ja nie wiedziałem. Kocham Trylogię, a mimo to czuję dyskomfort po przeczytaniu tej książki. Czułem go już w trakcie czytania, na zmianę z irytacją i rozdrażnieniem. Ja chyba po prostu nie polubiłem „pana Kazimierza” w tej wersji i tyle. Być może dlatego, że nastawiłem się na hagiografię, być może dlatego, że dźwięczał mi w uszach przytoczony przez Waldemara Łysiaka - pełen zachwytu nad polskimi kawalerzystami - cytat z jednego z XIX-wiecznych oficerów amerykańskiej armii, a być może dlatego, że II połowa XVIII wieku to doprawdy „czerń i rozpacz” jeśli chodzi o historię Polski i losy jej obywateli.
Współczuję polskim wieszczom romantycznym i Sienkiewiczowi, którzy odwoływać się musieli do bohaterów z tamtych czasów i na ich losach budowali postaci wielu bohaterów swych utworów, chcąc krzepić serca rodaków gnębionych przez zaborców. Przecież postać księdza Robaka stworzona została przez Mickiewicza na obraz i podobieństwo Stanisława Strawińskiego, jednego z nieszczęsnych uczestników kompletnie spartolonego porwania króla Stanisława Poniatowskiego. Przecież Maurycy Beniowski – Słowak z pochodzenia, Polak z wyboru, którego losy stały się kanwą wspaniałego poematu Słowackiego, oprócz niezaprzeczalnych zasług, jakie oddał francuskiemu rządowi zajmując Madagaskar, bredził i bajdurzył – przynajmniej wedle Dudzińskiego – na temat swojej wielkiej roli w konfederacji barskiej. Uff…
Biografię Kazimierza Pułaskiego, spisaną przez Andrzeja Dudzińskiego, czyta się niby całkiem dobrze. Opowieść płynie wartko, pełna mało znanych faktów i historyjek obyczajowych z tamtych czasów. Tło historyczne i główny watek opisywane są we właściwych proporcjach. Jest wszystko co potrzeba, tylko ten bohater jakiś taki…. Z jednej strony odważny, bitny żołnierz, bohater dwóch narodów, z drugiej mitoman, hazardzista, utracjusz i dowódca bez większych sukcesów militarnych, bo trudno za takie uznać „drugą obronę Częstochowy”, czy potyczki z Anglikami w wojnie o niepodległość kolonii amerykańskich. Właściwie – jako dowódca – Pułaski nie wygrał żadnej decydującej bitwy. Ciągle w odwrocie, albo w ucieczce, albo w organizacji… a jednak połowa cywilizowanego świata chciała go dopaść i oddać w ręce Katarzyny II. Coś mi tu zgrzyta w opowieści pana Dudzińskiego.
No - bo skoro Pan Kazimierz był takim sarmackim pierdołą, co to tylko: Bóg, Honor, Ojczyzna i „łolabogarety naszych biją”, to skąd ta ogromna determinacja carskiej dyplomacji w tropieniu Pułaskiego po całej Europie? Skąd prześladowania rodziny i konfiskaty? Skąd infamia? Skąd podsycanie i rozpowszechnianie wieści o udziale w spisku na życie króla Stasia uzależnionego od – skądinąd paskudnej - szczecińskiej Niemry na rosyjskim tronie? Skoro taki „nic nieznaczący”, to skąd starania angielskiego króla Jerzego III, który usilnie próbował schwytać polskiego szlachcica i „sprezentować” go carycy w nadziei na to, że ta - z wdzięczności – wyśle do Ameryki rosyjski kontyngent wojskowy?
Tych paradoksów jest więcej. Pułaski nigdy nie dowodził w boju amerykańską kawalerią a został ochrzczony jej ojcem. Zginął, trochę przypadkiem, właściwie w pierwszej kluczowej bitwie i stał się bohaterem amerykańskiej wojny o niepodległość.
W Ameryce jego kawaleryjska natura dusiła się w permanentnym klinczu z prawomyślną kolonialną administracją i ociężałym Waszyngtonem, o którym można powiedzieć wiele, poza tym, że był zmyślnym dowódcą wojskowym. Nasz rodak więcej czasu tracił na użeranie się z zazdrosnymi, zakompleksionymi wieśniakami z Wirginii czy innej Georgii, pełniącymi dowódcze funkcje w armii kolonialnej, niż na walce z Anglikami. Dowódcy amerykańskiej armii nie doceniali jazdy, nie rozumieli żądań Pułaskiego, pełnego na dodatek dumy, buty i przeświadczonego o swych przewagach nad potomkami farmerów i kupców, którzy zbuntowali się przeciwko podwyżce podatków narzuconej przez Londyn. On, szlachcic, weteran, doświadczony żołnierz, miał tłumaczyć jakiemuś księgowemu, że „szkłem się d… nie wytrze” i jazda ma być wyszkolona, wyposażona i aprowizowana godniej niż piechurzy?
Koloniści mieli naprawdę ogromne szczęście, że uchodząca w tym okresie za niepokonaną armia brytyjska z lekceważeniem potraktowała amerykańskie jednostki a kampania w Ameryce prowadzona była skrajnie nieudolnie. Mieli również szczęście, że ich ziemie nie leżały pomiędzy niemiecką Scyllą a rosyjską Chabrydą. Pan Kazimierz i jego Ojczyzna tyle szczęścia nie mieli.
Nie mam porównania. Nie czytałem żadnej innej – tak obszernej - biografii Kazimierza Pułaskiego, stąd brak zdecydowania, jak ocenić książkę Andrzeja Dudzińskiego? Chyba jest tak, jak ująłem to kilka akapitów wyżej, że ta – w sumie bardzo rzetelna – opowieść, rozminęła się z tym, czego oczekiwałem. Rozminęła się z mitem, z obrazem Pułaskiego, który wyhodowałem sobie w głowie. Czy to jednak upoważnia mnie do stwierdzenia, że to niedobra książka? Nie, absolutnie nie. Polecam i zachęcam do czytania, bo ferment w mojej głowie, jaki wywołała ta lektura, jest najlepszą – w mojej opinii –rekomendacją. Dzięki tej książce zrobiłem pierwszy krok w kierunku samodzielnego odkrywania postaci, która zainspirowała również Henryka Sienkiewicza.

„Do wnętrza pysznego barokowego pałacu (Czartoryskich) wniesiono kolebkę z dziecięciem, które osiemnaście lat później miało zacząć zwalczać z szablą w dłoni tych wszystkich, którzy teraz mieli pochylić się nad jego rozkoszną twarzyczką”.
Wiecie, że Kazimierz Pułaski był pierwowzorem Pana Michała? To na nim wzorował się Sienkiewicz tworząc –dla celów Trylogii - postać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
327
1

Na półkach:

Czytać!

Czytać!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

59 użytkowników ma tytuł Pułaski. Wielki mały rycerz na półkach głównych
  • 31
  • 28
27 użytkowników ma tytuł Pułaski. Wielki mały rycerz na półkach dodatkowych
  • 18
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Pułaski. Wielki mały rycerz

Inne książki autora

Andrzej Dudziński
Andrzej Dudziński
Andrzej Dudziński jest pisarzem, scenarzystą telewizyjnym, reżyserem filmów dokumentalnych, reporterem. Ma dwie wielkie pasje – uporządkowanie i opisanie najwcześniejszych śladów polskich w Ameryce oraz Kaszuby. Pierwszą realizuje, publikując książki, drugą – tworząc filmy dokumentalne.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Pułaski. Wielki mały rycerz przeczytali również

Churchill - najlepszy sojusznik Polski? Tadeusz Antoni Kisielewski
Churchill - najlepszy sojusznik Polski?
Tadeusz Antoni Kisielewski
W Polsce Winston Churchill na ogół nie jest darzony takim szacunkiem i podziwem, jak w Wielkiej Brytanii, gdzie został uznany za najwybitniejszego Brytyjczyka wszech czasów. Jest to niestety krzywdzące dla brytyjskiego premiera, bo chociaż kierował się przede wszystkim interesem własnego kraju, czego nie można mu wszakże mieć za złe, to jednak nie zapominał o Polsce i często zabiegał o sprawy polskie skuteczniej i wytrwalej aniżeli polscy politycy. Niekorzystny wizerunek Churchilla niewątpliwie wiąże się z Jałtą i jej postanowieniami. Jednak wówczas rola brytyjskiego premiera była już mocno ograniczona; przyćmiły go postacie Roosevelta i Stalina. O dziwo amerykański prezydent wydaje się mieć w naszym kraju notowania o wiele lepsze. Być może, sugeruje Kisielewski, dzieje się tak, ponieważ Roosevelt co innego Polakom obiecywał, a co innego w sekrecie czynił. Dlatego jego obraz jest lepszy niż Churchilla, który konsekwentnie postępował tak, jak zapowiedział – nawet jeśli odbywało się to ze szkodą dla Polski. Tymczasem już w połowie wojny Amerykanie dali Sikorskiemu jasno do zrozumienia, że Polska znajdzie się w radzieckiej strefie wpływów. Wysiłki na rzecz polsko-brytyjskiego planu ataku przez Bałkany na północ, który w zamyśle Churchilla miał stanowić tamę dla radzieckiej ekspansji, skwitowano wzruszeniem ramion. Roosevelt nie tylko był już pod olbrzymim wpływem Stalina, ale też ani myślał o sprzyjaniu Brytyjczykom. Amerykański prezydent „pragnął geopolitycznej przebudowy świata, polegającej na zniszczeniu imperium brytyjskiego i zajęciu miejsca hegemona przez Stany Zjednoczone, a do tego potrzebował […] pomocy Stalina”, a ponadto ani nie miał pojęcia o europejskiej geografii, ani nie był nią zainteresowany, pozostawiając radzieckiemu dyktatorowi nieomal wolną rękę. Ustaliło to, niestety, pozycję Churchilla w konferencjach „wielkiej trójki”. Autor stawia też śmiałą hipotezę dotyczącą udziału Rosjan oraz Amerykanów w zabójstwie generała Sikorskiego, któremu Churchill bezskutecznie starał się zapobiec. Nie ma w tym jednak krztyny teorii spiskowych; Kisielewski jest w stanie każdą swoją teorię poprzeć rzetelnymi argumentami. Czytelnikowi pozostaje jedynie przyjąć lub odrzucić wiarygodność źródeł oraz rozumowania. Wywód poprowadzony jest jednak logicznie, a książkę znakomicie się czyta. Stanowi świetną rekonstrukcję wydarzeń odpowiadających na tytułowe pytanie. Tym bardziej dziwi więc, że w Polsce nie ma ani jednej ulicy nazwanej imieniem Churchilla, natomiast Roosevelta upamiętnia ich kilka.
meerkat - awatar meerkat
ocenił na76 lat temu
Cud nad Wisłą. Wspomnienie fińskiego uczestnika wojny polsko-rosyjskiej w roku 1920 Kaarlo Kurko
Cud nad Wisłą. Wspomnienie fińskiego uczestnika wojny polsko-rosyjskiej w roku 1920
Kaarlo Kurko
Rewelacyjne wspomnienia, które mają w tytule "Cud na Wisłą" a Polaków tam jak na lekarstwo. Ale to nie zarzut, ponieważ nasz bohater Kurko po walkach z bolszewikami w republikach nadbałtyckich. Zaciągnął się do wojsk "białych" generała Bułaka-Bałachowicza, gdzie oprócz Rosjan, znajdowała się cała paleta narodowości, weteranów Wielkiej Wojny czy awanturników. Ich zastępy skutecznie biły bolszewików od Kijowa po Warszawę a później goniąc ich aż na wschód. I tutaj trzeba zwrócić uwagę na to, że gdy Rzeczpospolita zawiera rozejm, wojsko białych przekracza granicę i nadal się bije na terenach Białorusi. Następnie po klęsce nasz bohater zaciąga się do "białych" na Ukrainie i tam dalej walczy. Wspomnienia są ciekawe ponieważ pokazują, że konflikt z bolszewikami nie dotyczył tylko Polski. Zaczął się szybciej i trwał dłużej poza granicami Rzeczpospolitej. To była istna krucjata z nową ideologią, bohater to widzi, opisuje wspomnienia ludzi, którzy mieli do czynienia z czerwonym reżimem i widzi na własne oczy działania nowej ideologii. Bardzo urzekły mnie opisy bitew są plastyczne i działają na wyobraźnię. Żydzi strzelający z okien synagogi w plecy oddziału Kurko, który broni się przed bolszewikami, nocne rajdy kawalerii na tyły wroga czy opisy walk okopowych nad Prypecią robią wrażenie. Nowe i żywe spojrzenie na rok 1920.
Hadrianus - awatar Hadrianus
ocenił na85 lat temu
Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów Sławomir Cenckiewicz
Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów
Sławomir Cenckiewicz
Niniejsze opracowanie jest w głównej mierze merytoryczną manifestacją faktów, które nie pozostawiają pola do domysłów. Autor nie bawi się tutaj literackie upiększanie rzeczywistości; on buduje swoją opowieść z cegieł wyciągniętych prosto z archiwów IPN-u i odtajnionych raportów CIA. Dla czytelnika oznacza to jedno: wchodzimy w świat, w którym każde zdanie ma przypis, a każda teza oparcie w konkretnym raporcie. To, co w tej książce uderza najbardziej, to demitologizacja pracy szpiega. Zapomnijmy o pościgach. Cenckiewicz pokazuje żmudną, wyniszczającą psychicznie grę pozorów, kreśląc przy tym obraz pułkownika jako człowieka uwięzionego między dwiema lojalnościami, który w pewnym momencie orientuje się, że armia, której służy, przygotowuje scenariusz całkowitej zagłady jego własnego kraju. Nie da się ukryć, że Cenckiewicz pisze z tezą. Jako "adwokat" R. Kuklińskiego, nie tylko opisuje fakty, ale też aktywnie polemizuje z postkomunistyczną narracją, która przez lata próbowała zredukować Kuklińskiego do roli zwykłego zdrajcy, czy agenta goniącego za pieniędzmi. Z jednej strony daje to czytelnikowi poczucie obcowania z tekstem zaangażowanym i pasjonującym, z drugiej – może budzić opór u osób, które w literaturze faktu szukają absolutnego, chłodnego obiektywizmu. Cenckiewicz nie jest tu obserwatorem z boku; on jest uczestnikiem debaty o honorze i polskiej racji stanu. Największym wyzwaniem tej publikacji jest jej objętość i szczegółowość. To nie jest lektura do pociągu na krótką trasę. Opisy struktur Układu Warszawskiego, niuanse planowania operacyjnego i drobiazgowe odtwarzanie siatki kontaktów mogą być nużące dla kogoś, kto nie jest pasjonatem historii wojskowości. Jeśli jednak przebrnąć przez te liczne, techniczne detale, wyłania się przed nami obraz tragedii jednostki w trybach wielkiej historii. W swojej istocie to przejmująca opowieść o samotności i ciężarze podwójnego życia, prowadzonego pod nieustanną presją śmiertelnego zagrożenia. Autor zdejmuje z Kuklińskiego maskę „postaci z plakatu”, ukazując go jako człowieka z krwi i kości, zmuszonego do przetrwania w samym sercu zimnowojennej paranoi. Lektura gęsta i wymagająca, bezlitośnie uświadamiająca, jak realne było wówczas widmo nuklearnego konfliktu – i jak wysoką cenę płaciło się za próbę jego powstrzymania.
Joanie - awatar Joanie
ocenił na82 miesiące temu
Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943–1991 (wprowadzenie do syntezy) Sławomir Cenckiewicz
Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943–1991 (wprowadzenie do syntezy)
Sławomir Cenckiewicz
Dr hab. S. Cenckiewicz jest niewątpliwie jednym z najlepszych historyków (jeszcze) młodego pokolenia. Badawczej skrupulatności i dociekliwości nie można mu odmówić. Bazuje na bogatym materiale źródłowym, poddanym naukowej krytyce. Ponieważ tematyka tej książki jest wybitnie specyficzna, mogę się jedynie zgodzić, że problem wywiadu wojskowego po '89 r., nie został należycie rozwiązany. Służby specjalne mające rodowód komunistyczny nadal nadają ton polskiemu życiu politycznemu i gospodarczemu. Tutaj, niestety, wchodzimy na grząski grunt sporów politycznych, kto za to odpowiada. S. Cenckiewicz z ramienia PiS zasiadał w Komisji ds. Likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych od lipca do października 2006 r(wspomina o tym w tej publikacji, która jest pokłosiem pracy w niej). Czy i w jakim stopniu ta komisja oczyściła Polskę trudno ocenić, ponieważ wyniki jej prac w większości zostały utajnione. Jako ciekawostkę mogę wspomnieć sytuację z grudnia '22 r., akurat gdy zacząłem czytać tą publikację. Wypadł wtedy taki przysłowiowy "trup z szafy". Okazało się, że zasiadający w niej Tomasz Lichocki (powinienem napisać Tomasz L.) został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Sytuacja ta spowodowała wojnę twitterową między S. Cenckiewiczem a Radosławem Sikorskim (ówczesnym ministrem obrony z ramienia PiS),kto odpowiadał za weryfikację i dopuszczenie tego pana do prac w komisji (wiadomo, w Polsce nikt za nic nie odpowiada, państwo z dykty). Panowie na twiterze obkładali się dokumentami (tymi, którymi mogli) sugerującymi niewinność każdego z nich. Przyglądałem się temu piąte przez dziesiąte. Dla mnie jest oczywiste, że ktoś, kto powinien sprawdzić teczki i zna się na tej materii, jak je należy analizować nie dopełnił obowiązku (w to miejsce należy wpisać imię i nazwisko):__________________. Dlaczego? Do tej pory nie wiadomo i dlatego ta sytuacja sprzed lat pokazuje, że nawet bardzo dobry historyk, jakim jest S. Cenckiewicz może się potknąć i dopaść go po latach. Może ktoś z PiS-u zasugerował mu, że czasami nie warto drążyć temat. Ma on bowiem pewną wadę, zbyt bezkrytyczne zapatrzenie w A. Macierewicza czy braci Kaczyńskich.
edan - awatar edan
ocenił na73 lata temu
Churchill, Hitler i niepotrzebna wojna. Jak Wielka Brytania straciła swoje imperium, a Zachód stracił świat Patrick J. Buchanan
Churchill, Hitler i niepotrzebna wojna. Jak Wielka Brytania straciła swoje imperium, a Zachód stracił świat
Patrick J. Buchanan
Świetna. Na pewno zmusza do myślenia i dalszych poszukiwań. Ciekawy punkt widzenia. Autor stawia w zupełnie innym świetle poszczególnych uczestników konfliktu: Niemców, Rosjan, Francuzów, Anglików, Austriaków. Wynika z tego, że najbardziej do wojny parła Anglia. Mowa tu o I wojnie. Wojna ta wywróciła do góry nogami porządek światowy. Teoretycznie, Anglia wyszła z niej jako potęga. Upadły inne mocarstwa, a potęga Anglików nigdy nie była tak wielka jak po I wojnie. Ale, z tej wojny Anglia wyszła także zadłużona u Amerykanów. Czyż więc nie chodzi tu o to, że to jednak USA były faktycznym zwycięzcą tej wojny? Czyż to nie prezydent Wilson był głównym aktorem postanowień traktatu wersalskiego, który jest tu przedstawiony jako zalążek II wojny światowej? Czyż to więc nie Amerykanie rozdawali karty i układali scenariusz na najbliższe lata? Międzywojnie przedstawione jest jako konsekwencje postanowień zawartych w Wersalu, co finalnie doprowadziło do wybuchu II wojny światowej z której to USA wyszły już na pozycji wielkiego mocarstwa: jednego z tylko dwóch pozostałych przy życiu. Anglików nie było wśród nich. Po II wojnie światowej nie było już Imperium Brytyjskiego - w takim znaczeniu, w jakim rozumie się to Imperium rozpoczynając lekturę, a zadłużenie w amerykańskich bankach z okresu po I wojnie wzrosło gigantycznie. Właściwie to USA były głównym zwycięzcą tej wojny. Anglia zaś została ukarana za swoją pychę. Jest to tylko jeden z wniosków, który nasunął mi się po lekturze. Myślę, że najważniejszą w niej kwestią jest odpowiedź na pytanie, a właściwie tezę postawioną w tytule: niepotrzebna wojna. Czy była niepotrzebna? Właściwie autor dowodzi, że można było jej uniknąć – tylko co z tego? Zarówno Wilhelm II, Mikołaj II, Jerzy V i Franciszek Józef chcieli jej uniknąć bo wiedzieli, że zagrozi ona monarchii i przygotuje grunt pod rewolucję. Z tej perspektywy na pewno była niepotrzebna. Ale czy tak samo odpowie Brytyjczyk, Francuz, Amerykanin, Chorwat? Monarchowie jej nie chcieli, ale to politycy tych monarchii rozpętali ten konflikt. Ale czy była niepotrzebna? Myślę, że odpowiedzi byłoby tyle ile zainteresowanych tematem. PS. Czyż to nie po I wojnie światowej odzyskaliśmy niepodległości?
hincol44 - awatar hincol44
ocenił na79 lat temu

Cytaty z książki Pułaski. Wielki mały rycerz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pułaski. Wielki mały rycerz


Ciekawostki historyczne