Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego
Historia koloru jest jedynym w literaturze polskiej syntetycznym opracowaniem dziejów kolorystyki malarskiej w sztuce europejskiej. Reprint wydania z 1989 roku zawiera bogaty materiał ilustracyjny, będący znakomitym komentarzem do zagadnień poruszanych w tekście. Część pierwsza wprowadza czytelnika w problemy teoretyczne, ukazując kolor w aspekcie fizyki, filozofii i historii sztuki. Obejmuje dzieje koloru od czasów antycznych do XVIII wieku. Zawiera omówienia traktatów Leonarda da Vinci, Lomazza i Bopschiniego. Część druga przedstawia rolę i miejsce koloru w sztuce od wieku XVIII do lat sześćdziesiątych XX wieku. Wiele miejsca poświęcono wypowiedziom malarzy, poetów, krytyków sztuki, np. Ruskina, Goethego, braci Goncourtów... W książce zamieszczony jest też rozdział ukazujący problemy koloru w polskiej myśli o sztuce XIX i XX wieku.
Kup Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego
Poznaj innych czytelników
323 użytkowników ma tytuł Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego na półkach głównych- Chcę przeczytać 203
- Przeczytane 104
- Teraz czytam 16
- Posiadam 37
- Sztuka 16
- Historia sztuki 4
- Ulubione 3
- Chcę w prezencie 2
- sztuka 2
- Studia 2
Tagi i tematy do książki Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego
..analiza suprematyzmu każe nam przypuszczać, że substancja barwna możliwa jet bez barwy, s zabarwia się w zależności od tego czy owego napięcia ruchu. Tym sposobem malarstwo jako materia barwna znalazło się w nowej fazie, gdzie straciło wszystkie swoje różnice barwne i stało się energią barwną i bezprzedmiotową..











































![Witkacy [1885-1939] Anna Żakiewicz](https://s.lubimyczytac.pl/upload/books/78000/78226/170x243.jpg)



OPINIE i DYSKUSJE o książce Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego
Ciężkie w czytaniu ale warto.....
Ciężkie w czytaniu ale warto.....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo była dla mnie przeeedługa, ale bardzo kolorowa podróż przez wieki europejskiego malarstwa. Okazuje się, że studia nad kolorem w obrazach są najuboższe w historii sztuki i długo były traktowane po macoszemu. Przez wiele stuleci Bogiem i Wyrocznią talentu artysty był rysunek (czyżby znów przepotężny wpływ Vasariego?). Wiele malowideł, zwłaszcza tych wyrosłych z tradycji fresku i mozaiki było jakby "kolorowankami". Obraz zaczynano od rysunku postaci a potem kontury wypełniano kolorem. I tak wydaje się, że i rysunek i kolor były równie ważne, jednak ten pierwszy miał świadczyć o geniuszu, ten drugi zaś zaledwie o dobrym warsztacie i rzemiośle. Dzieło komponowane kolorem wprost na podłożu, za pomocą barwnych plam weszło do praktyki malarskiej znacznie później niż średniowieczno-renesansowe przepróchy.
Odbiór koloru jest subiektywny i intymny. Przekonałam się o tym w czasie swoich ostatnich "pazurów" - wybrałam lakier jakby szaro-beżowy, a manikiurzystka na to, że on jest chyba taki zielonkawo-fioletowy... Pal licho mazidło na paznokciach - ale jak tu nie doceniać siły wyrazu koloru? Dajmy dwóm malarzom tę samą paletę i ten sam temat - otrzymamy dwa kompletnie różne dzieła i dwie kompletnie różne barwne plamy!
Kolorów podstawowych i dopełniających jest mało. Długo nie uznawano za kolory brązów, bieli i czerni. Faktycznie - złożyłam obok siebie swoje białe i czarne bluzki - wszystkie były białe i czarne a żadna nie była tak naprawdę "biała" ani "czarna". Najlepsi malarze unikali dosłowności i swoje biele i czernie komponowali z mieszaniny barwników.
Niech nas nie zwiodą nazwy farb w budowlanym - te różne "poranne tanga", "śliwkowe bluesy", czy tam "nastrojowe czille" - gama barwników jest ogromna, a jednak paleta najlepszych artystów była dość uboga - kilka, góra kilkanaście pigmentów (wyjątek - Delacroix!). I z tych paru barw wyrastały najcudowniejsze odcienie, walory, tonacje, które przykuwają naszą uwagę budzą zachwyt od wieków! To, co interesuje mnie w galerii i za czym ciągnę jak mucha do miodu, to jednak nie rysunek, a barwne plamy!
Pani profesor zawarła w swej rozprawie ogrom wiadomości o artystach, traktatach o malarstwie i teoretykach sztuki. Padło wiele nazwisk, o których nie miałam pojęcia, bo sam "Traktat o malarstwie" Leonarda to zaledwie kropla w oceanie teoretycznej literatury tematu. Ta księga to raczej nie popularnonaukowa pozycja, ale solidny podręcznik, który chyba powinien poznać każdy na poważnie zainteresowany sztuką.
Ciekawe, że wiele teoretycznych rozpraw wyszło spod pióra poślednich malarzy. Wiedzieli - jak, nie umieli wprowadzić tego na własne płótno... Teorie naukowe na temat światła, rozszczepienia barw, fizjologii widzenia są znane od lat i wielu malarzy interesowało się nimi pod kątem zastosowania tej naukowej wiedzy w swej twórczości. Wielu jednak za nic miało odkrycia Newtona, Goethego i wielu innych naukowców i malowało po prostu - z serca, intuicji, głowy, ręki, własnego oka i wrażliwości. To prawdziwa alchemia i dotknięcie Muzy!
Każda epoka i styl miały swój koloryt - jaskrawość i umiłowanie złota w Średniowieczu, niebiańsko rozjaśniony i pięknie cieniowany przepych Renesansu, dostojne i tajemnicze nokturny, ugry, brązy i głębokie tony baroku, rozkoszne pudrowe, świetliste akordy rokoka, szaleństwo chmur i zieleni drzew u angielskich pejzażystów, powódź światła i słońca impresji... Ale czy to, co widzimy dzisiaj, odpowiada faktycznym zamysłom malarza w chwili powstania dzieła?
Czas to surowy sędzia. Leczy rany lecz rani dzieła. Wiele barwników płowieje z czasem, werniksy żółkną, powierzchnie malowideł pękają, wszystko pokrywa patyna wieków. Choćby obrazy weneckie ucierpiały straszliwie ze względu na wilgoć i sól w powietrzu. Najtrwalsza podobno jest ultramaryna - jeśli wszystko inne zblaknie, ona wciąż świeci własnym blaskiem. Stąd od zawsze zalecano ostrożność przy jej stosowaniu by nie zakłócać kolorystycznej harmonii. Jakże trudne zadanie mają konserwatorzy i restauratorzy zabytków! Nie dziwię się wcale, że niektórych obrazów boją się nawet tknąć! Nawet usuwanie starych werniksów bywa ryzykowne, bo wielu malarzy dokonywało swych ostatecznych genialnych dotknięć pędzla wprost na niezaschniętym werniksie.
Mogłabym rozpisywać się w nieskończoność na temat smaczków i ciekawostek wyjętych z tej lektury, ale musiałoby to oznaczać przepisanie książki na nowo. Nie ma rady - zajrzyjcie, posmakujcie, popatrzcie na bieżąco w Internecie na to, co opisane (książka z lat 80-tych nie obfituje w reprodukcje, to znaczy, hmmm - wcale ich tam nie ma!) i idźcie do galerii popatrzeć na obrazy okiem Prof Rzepińskiej!
To była dla mnie przeeedługa, ale bardzo kolorowa podróż przez wieki europejskiego malarstwa. Okazuje się, że studia nad kolorem w obrazach są najuboższe w historii sztuki i długo były traktowane po macoszemu. Przez wiele stuleci Bogiem i Wyrocznią talentu artysty był rysunek (czyżby znów przepotężny wpływ Vasariego?). Wiele malowideł, zwłaszcza tych wyrosłych z tradycji...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobre i duże kompedium wiedzy o kolorach, pigmentach, teoriach i nurtach powiązanych z kolorem. Czuć, że książka była wydana te 50 lat temu i brakuje zaktualizowanej wiedzy ale jeśli chodzi o aspekty historyczne to reaserch jest na gigantycznym poziomie. Bibliografie bardzo uporządkowane i na pewno pomagające np. w pisaniu seminariów czy innych prac.
Podrozdział o witrażach i mozajkach jest bardzo dobry. Znaczenie kolorów w średniowieczu i pigmenty, które były stosowane do dziś na uczelni artystycznej są omawiane z uwzględnieniem tej książki. Chciało by się by zdjęcia reprodukcji były przy opmawianych dziełach ale to wynika z wieku książki.
Bardzo dobre i duże kompedium wiedzy o kolorach, pigmentach, teoriach i nurtach powiązanych z kolorem. Czuć, że książka była wydana te 50 lat temu i brakuje zaktualizowanej wiedzy ale jeśli chodzi o aspekty historyczne to reaserch jest na gigantycznym poziomie. Bibliografie bardzo uporządkowane i na pewno pomagające np. w pisaniu seminariów czy innych prac.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodrozdział o...
Przed przeczytaniem tej książki należy zastanowić się czym jest kolor Kolor to odbicie światła ,wrażenie odbierane przez nasze zmysły . Zatem mamy aspekty fizyki, filozofii i sztuki. Poznajemy to co inni przeżyli w sztuce na przestrzeni dziejów. Kolejna książka do powrotów .Posiadam stare ascetyczne wydanie z 1983 roku
Przed przeczytaniem tej książki należy zastanowić się czym jest kolor Kolor to odbicie światła ,wrażenie odbierane przez nasze zmysły . Zatem mamy aspekty fizyki, filozofii i sztuki. Poznajemy to co inni przeżyli w sztuce na przestrzeni dziejów. Kolejna książka do powrotów .Posiadam stare ascetyczne wydanie z 1983 roku
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKonsekwentnie, merytorycznie, ciekawie- dobra pozycja zarówno dla początkujących fascynatów malarstwem, jak również dobre kompendium podsumowujące dla znawców tematyki.
Konsekwentnie, merytorycznie, ciekawie- dobra pozycja zarówno dla początkujących fascynatów malarstwem, jak również dobre kompendium podsumowujące dla znawców tematyki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresująca, wciągająca, rzetelna. Antyteza "Historii piękna" Umberto Eco. Tu logiczne, obfite i jasne omówienia z ważnymi cytatami ale bez ilustracji. Tam chaotyczne rozdziały, świetne ilustracje, mało informacji, za to dużo niejasnych cytatów.
Interesująca, wciągająca, rzetelna. Antyteza "Historii piękna" Umberto Eco. Tu logiczne, obfite i jasne omówienia z ważnymi cytatami ale bez ilustracji. Tam chaotyczne rozdziały, świetne ilustracje, mało informacji, za to dużo niejasnych cytatów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie dotrwałam do końca.
Nie dotrwałam do końca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam tylko pierwszy rozdział, gdyż tylko tyle polecił nam przeczytać nasz wykładowca. Owszem, język bardzo naukowy i przyznaję się bez bicia, że kilka razy nad tym przysypiałam, ale są też wątki ciekawe, jak fałszowanie obrazów. Kiedyś na pewno sobie to skończę.
Przeczytałam tylko pierwszy rozdział, gdyż tylko tyle polecił nam przeczytać nasz wykładowca. Owszem, język bardzo naukowy i przyznaję się bez bicia, że kilka razy nad tym przysypiałam, ale są też wątki ciekawe, jak fałszowanie obrazów. Kiedyś na pewno sobie to skończę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomite opracowanie na takim poziomie, że mogą nam tej książki i samej autorki pozazdrościć Europejczycy
Znakomite opracowanie na takim poziomie, że mogą nam tej książki i samej autorki pozazdrościć Europejczycy
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to