Impresjonizm

Okładka książki Impresjonizm
Zdzisław Kępiński Wydawnictwo: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe Seria: Style, Kierunki, Tendencje popularnonaukowa
390 str. 6 godz. 30 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Seria:
Style, Kierunki, Tendencje
Data wydania:
1982-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1982-01-01
Liczba stron:
390
Czas czytania
6 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
8322102054
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Impresjonizm w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Impresjonizm

Średnia ocen
6,6 / 10
68 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
84
10

Na półkach: ,

Kępiński opowiada o epoce i stylu w sposób rzetelny, ale nie podręcznikowy. Zatrzymując się przy poszczególnych dziełach, z ogromnym zaangażowaniem i poetyką opisuje specyfikę pociągnięć pędzla każdego malarza, uciekając się wręcz do drobnych popisów językowych, które mogą zachwycić bądź czasem zirytować - kwestia czytelnika. Tyle o stronie formalnej.
Pod względem merytorycznym - świetne źródło ogólnej wiedzy na temat całej historii nurtu w sztuce.
Osobiście posiadam wydanie z kolorowymi ilustracjami, jednakże nie jest ich dużo - kwestia wydania nie jest tu kluczowym czynnikiem odbioru.

Kępiński opowiada o epoce i stylu w sposób rzetelny, ale nie podręcznikowy. Zatrzymując się przy poszczególnych dziełach, z ogromnym zaangażowaniem i poetyką opisuje specyfikę pociągnięć pędzla każdego malarza, uciekając się wręcz do drobnych popisów językowych, które mogą zachwycić bądź czasem zirytować - kwestia czytelnika. Tyle o stronie formalnej.
Pod względem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

170 użytkowników ma tytuł Impresjonizm na półkach głównych
  • 104
  • 64
  • 2
74 użytkowników ma tytuł Impresjonizm na półkach dodatkowych
  • 58
  • 10
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Impresjonizm

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego Maria Rzepińska
Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego
Maria Rzepińska
To była dla mnie przeeedługa, ale bardzo kolorowa podróż przez wieki europejskiego malarstwa. Okazuje się, że studia nad kolorem w obrazach są najuboższe w historii sztuki i długo były traktowane po macoszemu. Przez wiele stuleci Bogiem i Wyrocznią talentu artysty był rysunek (czyżby znów przepotężny wpływ Vasariego?). Wiele malowideł, zwłaszcza tych wyrosłych z tradycji fresku i mozaiki było jakby "kolorowankami". Obraz zaczynano od rysunku postaci a potem kontury wypełniano kolorem. I tak wydaje się, że i rysunek i kolor były równie ważne, jednak ten pierwszy miał świadczyć o geniuszu, ten drugi zaś zaledwie o dobrym warsztacie i rzemiośle. Dzieło komponowane kolorem wprost na podłożu, za pomocą barwnych plam weszło do praktyki malarskiej znacznie później niż średniowieczno-renesansowe przepróchy. Odbiór koloru jest subiektywny i intymny. Przekonałam się o tym w czasie swoich ostatnich "pazurów" - wybrałam lakier jakby szaro-beżowy, a manikiurzystka na to, że on jest chyba taki zielonkawo-fioletowy... Pal licho mazidło na paznokciach - ale jak tu nie doceniać siły wyrazu koloru? Dajmy dwóm malarzom tę samą paletę i ten sam temat - otrzymamy dwa kompletnie różne dzieła i dwie kompletnie różne barwne plamy! Kolorów podstawowych i dopełniających jest mało. Długo nie uznawano za kolory brązów, bieli i czerni. Faktycznie - złożyłam obok siebie swoje białe i czarne bluzki - wszystkie były białe i czarne a żadna nie była tak naprawdę "biała" ani "czarna". Najlepsi malarze unikali dosłowności i swoje biele i czernie komponowali z mieszaniny barwników. Niech nas nie zwiodą nazwy farb w budowlanym - te różne "poranne tanga", "śliwkowe bluesy", czy tam "nastrojowe czille" - gama barwników jest ogromna, a jednak paleta najlepszych artystów była dość uboga - kilka, góra kilkanaście pigmentów (wyjątek - Delacroix!). I z tych paru barw wyrastały najcudowniejsze odcienie, walory, tonacje, które przykuwają naszą uwagę budzą zachwyt od wieków! To, co interesuje mnie w galerii i za czym ciągnę jak mucha do miodu, to jednak nie rysunek, a barwne plamy! Pani profesor zawarła w swej rozprawie ogrom wiadomości o artystach, traktatach o malarstwie i teoretykach sztuki. Padło wiele nazwisk, o których nie miałam pojęcia, bo sam "Traktat o malarstwie" Leonarda to zaledwie kropla w oceanie teoretycznej literatury tematu. Ta księga to raczej nie popularnonaukowa pozycja, ale solidny podręcznik, który chyba powinien poznać każdy na poważnie zainteresowany sztuką. Ciekawe, że wiele teoretycznych rozpraw wyszło spod pióra poślednich malarzy. Wiedzieli - jak, nie umieli wprowadzić tego na własne płótno... Teorie naukowe na temat światła, rozszczepienia barw, fizjologii widzenia są znane od lat i wielu malarzy interesowało się nimi pod kątem zastosowania tej naukowej wiedzy w swej twórczości. Wielu jednak za nic miało odkrycia Newtona, Goethego i wielu innych naukowców i malowało po prostu - z serca, intuicji, głowy, ręki, własnego oka i wrażliwości. To prawdziwa alchemia i dotknięcie Muzy! Każda epoka i styl miały swój koloryt - jaskrawość i umiłowanie złota w Średniowieczu, niebiańsko rozjaśniony i pięknie cieniowany przepych Renesansu, dostojne i tajemnicze nokturny, ugry, brązy i głębokie tony baroku, rozkoszne pudrowe, świetliste akordy rokoka, szaleństwo chmur i zieleni drzew u angielskich pejzażystów, powódź światła i słońca impresji... Ale czy to, co widzimy dzisiaj, odpowiada faktycznym zamysłom malarza w chwili powstania dzieła? Czas to surowy sędzia. Leczy rany lecz rani dzieła. Wiele barwników płowieje z czasem, werniksy żółkną, powierzchnie malowideł pękają, wszystko pokrywa patyna wieków. Choćby obrazy weneckie ucierpiały straszliwie ze względu na wilgoć i sól w powietrzu. Najtrwalsza podobno jest ultramaryna - jeśli wszystko inne zblaknie, ona wciąż świeci własnym blaskiem. Stąd od zawsze zalecano ostrożność przy jej stosowaniu by nie zakłócać kolorystycznej harmonii. Jakże trudne zadanie mają konserwatorzy i restauratorzy zabytków! Nie dziwię się wcale, że niektórych obrazów boją się nawet tknąć! Nawet usuwanie starych werniksów bywa ryzykowne, bo wielu malarzy dokonywało swych ostatecznych genialnych dotknięć pędzla wprost na niezaschniętym werniksie. Mogłabym rozpisywać się w nieskończoność na temat smaczków i ciekawostek wyjętych z tej lektury, ale musiałoby to oznaczać przepisanie książki na nowo. Nie ma rady - zajrzyjcie, posmakujcie, popatrzcie na bieżąco w Internecie na to, co opisane (książka z lat 80-tych nie obfituje w reprodukcje, to znaczy, hmmm - wcale ich tam nie ma!) i idźcie do galerii popatrzeć na obrazy okiem Prof Rzepińskiej!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 8 5 miesięcy temu
Siedem wieków malarstwa europejskiego Maria Rzepińska
Siedem wieków malarstwa europejskiego
Maria Rzepińska
Przy okazji tej książki zastanawiałam się, ileż można czytać w kółko tę samą historię malarstwa, kolejnego autora, w kolejnym albumie, który najczęściej urywa się na Cezannie i dokumentuje wciąż i wciąż te same, najbardziej znane dzieła. A otóż i można! Mnie przynajmniej nigdy się to nie nudzi. To ani moja pierwsza, ani zapewne ostatnia przekrojowa praca o historii malarstwa i przyznam szczerze, że w każdym ze znanych mi albumów, mimo tej samej tematyki, kryją się nieco inne smaczki. I, jak w każdej starej książce o sztuce poruszają mnie nie wybitne reprodukcje, bo jakość zdjęć jest marniutka, ale sposób przedstawiania tej niepojętej artystycznej magii, dzięki której obraz zamiast pozostać „przedmiotem płaskim zamalowanym w odpowiednim porządku”, wchodzi wprost w głąb ludzkiej duszy, wywołuje wzruszenie i zachwyt. Myślałam sobie w trakcie przeglądania tej księgi, jak bardzo, mimo przebłysków geniuszu i wyrywania się na niezależność, są artyści dziećmi swojej epoki. I jak bardzo czas historyczny, religia polityka, epidemie i wojny odciskają się na dziełach sztuki. Gdzie znika sakralne malarstwo w Anglii? Czemu nikt tam już nie chciał oglądać ukrzyżowań, piet i pasji? Bo odgórnie wprowadzone reformy religijne! Czy romantyczne malarstwo pełne niepokoju, dynamiki, walki to przeczucie Wiosny Ludów ? Skąd tyle brzydoty i kalectwa u ekspresjonistów? Bo tysiące rannych i okaleczonych w I wojnie kołatało po całej Europie! Po co te studia ruchu i pędu maszyn na obrazach z początku XX wieku – bo wszyscy zachłystywali się techniką i bili pokłony bożkowi uprzemysłowienia i nowoczesności! I czemu tu się dziwić, że współczesne dzieła są pełne niepokoju, często nietrwałe, improwizowane, kapryśne i zmienne, zwariowane i bezczelne? Bo są jak nasza współczesność, gdzie teoretycznie wszystko można, a od nadmiaru możliwości aż się kręci w głowie. Pani profesor pisze rzeczowo i jasno, z ogromnym znawstwem tematu, bez zanudzania czytelnika, choć też i bez szczególnego przymilania się za pomocą literackich ozdobników. Nie ma niespodzianek w prezentowaniu sylwetek najwybitniejszych malarzy, czy wyboru ich dzieł. Czuć szacunek i podziw Autorki dla starych mistrzów i ich ogromnego wkładu w rozwój europejskiej kultury. Ten album wykracza poza ramy czasowe dzieł Cezanne’a a omawianie nowych trendów i zjawisk artystycznych kończy się w połowie XX wieku. Rzepińska nie fiksuje się na historycznych artystycznych wzlotach malarstwa - docenia wartość współczesnej sztuki i kończy swe wywody z nadzieją, że jeszcze niejedno w sztuce jest do powiedzenia. Ale prócz nadziei jest też pewien niepokój o przyszłe kierunki rozwoju plastyki. Czy uzasadniony – odpowiedzmy sobie sami po wizycie w MOMA czy MSN… Ja tam nie wiem, ale potwierdzam, że ten tom to moje najlepiej wydane w antykwariacie 14 złotych! A mówią, że drożyzna, phi!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 7 4 miesiące temu
Słownik symboli Władysław Kopaliński
Słownik symboli
Władysław Kopaliński
Zachwyca. Bogactwem cytatów, odniesień do literatury, filozofii. Co rusz to można tu spotkać cytaty z Szekspira, Izajasza, Hioba, ale i Dantego, Nietzschego, Goethego, z eposu o Gilgameszu, i naszych np. Kochanowskiego. Jedno hasło można czytać i czytać. Przeważają odniesienia do kultury judeo-chrześcijańskiej, która stanowi fundament naszej kultury, ale można też znaleźć echo innych cywilizacji. Indyjskiej w moim odczuciu zbyt słabe. Nie znalazłam tu cytatów z Mahabharaty, czy Upaniszad, Rygwedy. Być może są, ale nie aż tak wiele, bym na nie trafiła. Brakuje mi tego. Co prawda mam Mity i symbole w indyjskiej sztuce i kulturze Heinricha Zimmera, ale ciekawie byłoby przeczytać o tym więcej w kontekście różnych kultur. I właśnie w ujęciu Kopalińskiego. Niestety jednak nawet w takich hasłach jak ogień, czerwień, taniec, czy tygrys kojarzonych też z Indiami nie ma żadnych odniesień. Znalazłam je natomiast w związku z takimi hasłami jak: 3 Trójka symbolizuje bóstwo, świętość, swastykę, światło, Słońce, ogień, medytację. W hinduizmie Trimurti to Brahma -Stwórca, Wisznu-Życie i Śiwa - Śmierć. 4 Czwórka to symbol Wszechświata materialnego. W hinduizmie i buddyzmie Lokopala to poruszający się na słoniach strażnicy czterech stron świata: Indra panujący nad wschodem, Waruna - nad zachodem, Jama - nad południem i Kubera - nad północą. W buddyzmie obowiązują cztery prawdy: życie jest cierpieniem; pragnienie i chęć życia są źródłem cierpienia; pokonanie pragnień kończy cierpienie; i kończy cykl reinkarnacji. BIAŁY Na Wschodzie bywa kolorem żałoby i śmierci, kolorem całunu. Białość łączy się z absolutem, z początkiem i końcem, stąd często stosowana w ceremoniach narodzin, wtajemniczenia, ślubu i śmierci. "Oznacza nieobecność lub sumę barw". BLIŹNIĘTA Mitra i Waruna - w mitologii indyjskiej para bogów, których wzywa się łącznie. Mitra reprezentuje związek między człowiekiem a człowiekiem, a Waruna - związek między bóstwem a człowiekiem. Rama i Lakszman to w indyjskim eposie "Ramajana", przyrodni bracia, pierwszy jest królem, wcieleniem cnoty, czczonym w Indiach jako awatar boga Wisznu. Aświnowie - to bóstwa wedyjskie. Przedstawiają sobą gwiazdę zaranną i wieczorną wędrujące w orszaku słońca po niebie. Brakuje mi bliźniąt spośród pięciu braci Pandawów z "Mahabharaty". DOLINA w Indiach północno-zachodnich symbolizuje szczęście. Kaszmir słynie z Doliny Szczęścia, które budzi doświadczane w tym miejscu uczucie oddzielenia od reszty świata. DRZEWO w tradycji indyjskiej odwrócone korzeniami do góry przedstawia Kosmos; korzeniami wysysa ono z nieba moc Słońca i światła duchowego, oddając je w postaci liści opadających na ziemię; Wg Upaniszad gałęzie tego drzewa to ogień, woda, ziemia i powietrze. Figowiec pagodowy jest symbolem wiedzy duchowej, wszechświata i Trimurti (trójcy bogów Śiwy, Wisznu i Brahmy) - to drzewo określa całość Wszechświata i sytuację człowieka w świecie; w niektórych miejscach w Indiach drzewa są obiektem kultu, związanego z nadzieją na potomstwo; drzewo to też znak wiecznego odradzania się; zrzucając liście umiera częściowo trwając jako całość; iglaste - symbolizuje wiecznego ducha i nieśmiertelność. LOTOS Kwiat otwarty ku słońcu, znak medytacji, dążenia do spokoju, prawdy absolutnej, nirwany. Lotos jest też symbolem Koła Życia, nieustającego cyklu narodzin, życia i śmierci. W mitologii indyjskiej z pępka Wisznu wyrasta lotos ruchomy zmienny Wszechświat zrodzony z nieruchomej centralnej siły Słońca. Lotos jest też atrybutem żony boga Wisznu Lakszmi, bogini pomyślności. Brahmę, boga stwórce przedstawia się na liściu lotosu, Buddę na jego kwiecie. Lotos dla Wschodu jest odpowiednikiem symbolu róży i lilii dla Zachodu. "Lotos 5-płatkowy symbolizuje narodziny, wtajemniczenie, małżeństwo, odpoczynek po pracy, zgon. 8-płatkowy - harmonię kosmiczną. 1000-płatkowy - ogół objawień duchowych". "Om mani padme hum (sankryt) - Om, klejnot jest w kwiecie lotosu, amen - mantra oznaczająca nirwanę utajoną w realnym świecie". To formuła mistyczna lamaistycznego buddyzmu (bezustanna modlitwa lub zaklęcie). MAŁPA W mitologii indyjskiej Hanuman to boska małpa o czerwonej twarzy, czczona w postawie stojącej. Pojawia się w eposie "Ramajana" jako wzór bohaterskiej przyjaźni okazanej Ramie, awatarowi Wisznu. MOTYL w buddyzmie jest atrybutem Buddy. OBOJNAK Indyjski lingam, symbol falliczny przedstawiany razem z swym żeńskim odpowiednikiem joni reprezentuje prasiłę, światło z którego promieniuje życie". ODDECH Tchnienie, Atman (sanskryt: dusza, jaźń, Najwyższy Duch, Jaźń Uniwersalna) to sedno osobowości człowieka, niezmienne w cyklu reinkarnacji. "Oddychanie w ćwiczeniach jogi (pranajama- kontrola oddechu), prowadzi do samadhi, stanu koncentracji doskonałej, kiedy organizm wchłania nie tylko powietrze, ale i światło słoneczne. Trudności w oddychaniu symbolizują trudności w przyswajaniu zasad ducha i Kosmosu". OKO "Wszechwidzące "oko świata" (Słońce) to także indyjski bóg ognia Agni i Budda." PAW - "kontrast między świetnymi pozorami a szpetną treścią"; "paw płacze patrząc na swe nogi", zgodnie z indyjską legendą paw stracił swoje równie piękne jak upierzenie nogi zamieniając się na czas konkursu tanecznego na nogi z przepiórką; konkurs się skończył, a przepiórka uciekła na pawich nogach. Paw jest symbolem Indii, ptasim godłem Indii, tak jak Polski orzeł i bocian. SŁOŃ A architekturze hinduskiej używa się figury słonia jako podpory (kariatydy), bo w mitologii indyjskiej na słoniu wspiera się świat.jawi się jako symbol ziemi o strukturze kosmosu - kula wsparta na czterech słupach. Występuje w hinduizmie w postaci słoniowogłowego boga Ganeśa, syna Śiwy i Parwati, pana początku i wejścia, tego, kto usuwa przeszkody, kto troszczy się o literaturę i naukę. Bywa wierzchowcem bogów (Indry) i królów. W buddyzmie Mahajanie bodhisattwa symbolizujący uprzejmość i szczęście dosiada trój- lub sześciogłowego słonia. Słoń odgrywał rolę w walkach między innymi z Aleksandrem Macedońskim podczas jego najazdu na Indie. Zgodnie z legendą Budda pod postacią białego słonia wszedł w łono swej matki Mai. SWASTYKA (sanskryt: svastika- tworzący dobrobyt; svasti-powodzenie, su-dobrze, asti - on jest) - znak dobrobytu i pomyślności u hindusów, buddystów i dżinistów. U dżinistów swastyka symbolizuje cztery możliwe miejsca odrodzenia się duszy: w świecie zwierząt, roślin, w piekle, w ludziach i duchach. Swastyka u buddystów oznacza Buddę, to obraz Koła Prawa obracającego się wokół nieruchomego Centrum. TRÓJZĄB to atrybut hinduskiego boga Śiwy. Poszczególne zęby oznaczają "przeszłość, teraźniejszość i przyszłość lub stawanie się, istnienie i przemijanie". WĄŻ Wąż Kundalini (z sanskrytu o Kali "ozdobiona kolczykami"). Według Tantra-jogi przedstawia on sobą energię kosmiczną, pociąg seksualny, umiejscowioną u podstawy kręgosłupa człowieka. Tatra -joga dąży do przebudzenia w człowieku węża Kundalini i rozciągnięcia go w górę aż do ośrodka siły duchowej,który znajduje się tuż pod czaszką. Fascynująca książka. Kopalnia i studnia wiedzy jednocześnie. Boleję jednak, że mam ją w klejonym wydaniu, więc coraz częściej mam w ręce nie tylko książkę, ale i pojedynczą kartkę.
Tamanna - awatar Tamanna
oceniła na 8 8 lat temu
Listy do brata Vincent Van Gogh
Listy do brata
Vincent Van Gogh
Siedem wniosków z lektury "Listów do brata": 1) Tekst jest przejmującym zapisem niespełnienia artysty, który ma świadomość wyjątkowości swoich dzieł, mimo kolejnych zawodowych porażek (nieudolne próby sprzedania choćby jednego obrazu, fiaska nielicznych wystaw). Zakrawa na ponury absurd, okrutną ironię losu, że geniusz van Gogha został rozpoznany i doceniony przez świat, kiedy jemu samemu do niczego już to nie było potrzebne. 2) Vincent był tułaczem: wyruszywszy za młodu z rodzinnej Brabancji (do której później powracał) ciągle zmieniał miejsca pobytu. Najpierw w poszukiwaniu pracy, potem już tylko lepszych warunków do tworzenia. W różnych okresach życia zamieszkiwał m.in. Londyn, Amsterdam, Antwerpię, Borinage (osadę górniczą w Belgii), Brukselę, Hagę, Paryż, prowansalskie Arles i Saint-Rémy, wreszcie Auvers-sur-Oise w regionie Île-de-France (gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł na skutek postrzału). 3) Van Gogh zmagał się z chronicznym brakiem pieniędzy. Często był na skraju ubóstwa, żywiąc się jedynie chlebem i kawą. Pijał podłej jakości wina i absynt. Najbardziej zależało mu na materiałach do malowania. Niemal wszędzie, gdzie się wprowadzał, starał się urządzić pracownię. Opłacał również modelki. Wszystko finansował Theo, ale Vincent wciąż łudził się nadzieją, że jego malarstwo przyniesie komercyjny zysk i wtedy odwdzięczy się bratu. 4) Samotność i alienacja to główne aspekty jego egzystencji. Ukazane są w listach w sposób sugestywny, głęboko poruszający. Odrzucony w "londyńskiej" młodości przez niejaką Ursulę (już zaręczoną z kimś innym), a potem przez owdowiałą kuzynkę Kee, szukał pocieszenia w ramionach prostytutki Sien (swojej modelki w Hadze). W Prowansji wdał się w związek z inną córą Koryntu, Gabi (wysłał jej kawałek odciętego ucha). Pragnął kobiety, rodziny, prawdziwego życia, ale los mu nie sprzyjał. Próbował znaleźć przyjaciół wśród malarzy. W Paryżu poznał Gaugina, Lautreca, Signaca. Gaugina sprowadził nawet do Arles, ale ten niedługo z nim wytrzymał (van Gogh gonił go z brzytwą, którą potem odciął sobie ucho). Jedynym bliskim człowiekiem pozostawał dla Vincenta Theo. Rodzice, choć kochali i wspierali syna, nie akceptowali jego drogi życiowej. Jako mieszczanie (ojciec był pastorem) praktycznie i trzeźwo oceniali rzeczywistość. Theo, będąc marszandem, miał więcej zrozumienia dla potrzeb i gorączki twórczej brata. 5) Ważnym rysem osobowości van Gogha jest jego szaleństwo. Był porywczy, nadwrażliwy, płomienny w uczuciach i działaniach. Incydent z uchem, pobyt w zakładzie psychiatrycznym w St. Remy, wreszcie domniemane samobójstwo to zewnętrzne przejawy poważnych zaburzeń. Przez większość życia doświadczał huśtawek emocjonalnych: od entuzjastycznej nadziei po głęboką melancholię. Miewał fobie, obsesje, urojenia. Zdiagnozowano u niego epilepsję. 6) Van Gogh malował tylko przez dekadę. Pięć lat prób i pięć lat dojrzałej twórczości. Wcześniej sposobił się do roli kaznodziei, lecz rozczarował się nieczułym dogmatyzmem, który zaobserwował u niektórych pastorów. Nie utracił wiary, ale zrozumiał, że może służyć ludziom w inny sposób, utrwalając w sztuce ich codzienność. Malował wiejską biedotę (obraz "Jedzący kartofle"), miasteczka, martwe natury, rozświetlone pejzaże i słoneczniki w Arles (gdzie jego talent eksplodował). Zostawił szereg autoportretów. Żył 37 lat (1853-1890). 7) Twórczość van Gogha uchodzi za wizjonerską, nowatorską. Cechują ją zjawiskowa gra świateł, sugestywna kolorystyka i ekspresja we wszystkich odcieniach żółci ("Żółty Dom", "Słoneczniki"). Obrazy malował techniką impasto. Formalnie jest przedstawicielem postimpresjonizmu, który jako kierunek nawiązywał do impresjonizmu, ale odrzucał większość jego założeń (m.in. optyczną ostrość i naturalizm).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Impresjonizm

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Impresjonizm


Ciekawostki historyczne