Kochać bez skóry

156 str. 2 godz. 36 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Fantazja, Przygoda, Rozrywka
- Data wydania:
- 1983-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1983-01-01
- Liczba stron:
- 156
- Czas czytania
- 2 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8303000373
Akcja “Kochać bez skóry” dotyczy historii wielkiego eksperymentu biologicznego. Rozpalając sztuczne słońca, uczeni XXI wieku przekształcają całe połacie ziemi w rodzaj wulkanicznego tygla, w którym ma się narodzić nowe, nie znane nikomu życie. Doświadczenie przebiega pomyślnie, lecz krzewiąca się Puszcza, która jest jego konsekwencją, pochłania w swej zapalczywości coraz to nowe połacie lądu…
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Kochać bez skóry w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Kochać bez skóry
Poznaj innych czytelników
92 użytkowników ma tytuł Kochać bez skóry na półkach głównych- Przeczytane 52
- Chcę przeczytać 40
- Posiadam 44
- Fantastyka 3
- Sci-fi 2
- Dodatkowe 1
- źź-Hollanek-Adam 1
- Polska 1
- 🚀 Fantastyka naukowa 1
- 2000-2010 1




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kochać bez skóry
Przyznaję, że gdyby nie komentarze poprzedników, które przeczytałem przed lekturą właściwą, książki, trudno byłoby mi się zorientować, o co chodzi. Psychodela jak cię mogę, udziwnione i przedramatyzowane to-to do oporu. Ale nie powiem, by mi się nie podobało. Wręcz przeciwnie. Doceniam ponurą surowość książki, jej chyba dość czytelną metaforykę biblijną.
Przyznaję, że gdyby nie komentarze poprzedników, które przeczytałem przed lekturą właściwą, książki, trudno byłoby mi się zorientować, o co chodzi. Psychodela jak cię mogę, udziwnione i przedramatyzowane to-to do oporu. Ale nie powiem, by mi się nie podobało. Wręcz przeciwnie. Doceniam ponurą surowość książki, jej chyba dość czytelną metaforykę biblijną.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzed przeczytaniem tej książki myślałem, że będzie to raczej SF, jednak po przeczytaniu bliższe mi to powiastki filozoficznej. Nie mówię, że to źle ale jednak oczekiwałem czegoś zupełnie innego.
Jeżeli szukacie utworu skupionego na destrukcyjnym wpływie człowieka na naturę oraz o pojęciu czym jest człowieczeństwo pozycja ta powinna was zainteresować.
Przed przeczytaniem tej książki myślałem, że będzie to raczej SF, jednak po przeczytaniu bliższe mi to powiastki filozoficznej. Nie mówię, że to źle ale jednak oczekiwałem czegoś zupełnie innego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeżeli szukacie utworu skupionego na destrukcyjnym wpływie człowieka na naturę oraz o pojęciu czym jest człowieczeństwo pozycja ta powinna was zainteresować.
Wspaniała pod każdym względem
Wspaniała pod każdym względem
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że już za połową zaczęłam mieć ambiwalentne odczucia. Jednak, gdy po skończeniu nie mogłam oderwać myśli od świata przedstawionego przez Hollanka i miałam ochotę przeczytać ja jeszcze raz, chłonąć każde słowo, uznałam, że książka zasługuje na wysoka notę.
Nie jest to łatwa lektura.
Czytelnik sam musi ocenić, co zdarzyło się naprawdę, a co tylko w wyobraźni lub majakach protagonisty powieści. A może wszystko się wydarzyło? Wszystko jest jednocześnie oczywiste i niemożliwe. Zdarzenia plączą się w czasie i przenikają.
Sama sceneria, z taką pasją opisywana przez autora, ma głownie za zadanie wprowadzić czytelnika w świat wewnętrznych przeżyć głównego bohatera. Nierealność niektórych scen i zaprzeczanie samemu sobie sprawia, że narrator nie może być uważany za wiarygodnego.
Podsumowując, książka skłania do refleksji. Dobra dla osób, które po zakończeniu czytania lubią jeszcze chwilę żyć ideą zawartą w książce i snuć swoje własne wizje zakończenia powieści.
Przyznam, że już za połową zaczęłam mieć ambiwalentne odczucia. Jednak, gdy po skończeniu nie mogłam oderwać myśli od świata przedstawionego przez Hollanka i miałam ochotę przeczytać ja jeszcze raz, chłonąć każde słowo, uznałam, że książka zasługuje na wysoka notę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to łatwa lektura.
Czytelnik sam musi ocenić, co zdarzyło się naprawdę, a co tylko w wyobraźni lub...
Podstawowe pytanie brzmi - o co tu w ogóle chodzi? Co jest tak naprawdę myślą przewodnią tej książki? Bo przyznam, że w pewnym momencie zupełnie się już pogubiłem, myśląc naiwnie, że jak jest fabuła, to powinna dokądś prowadzić. Hollanek widać był pisarzem nieszablonowym, bo chyba uznał, że utarte schematy konstrukcji prozy to jakieś uniwersyteckie mrzonki i przestarzałe rojenia, którym nie należy hołdować.
Z początku książka niby nie sprawia wrażenia pozbawionej sensu. Jej fabuła z grubsza podąża losami montera orbitalnych paneli odbijających światło słoneczne w kierunku Ziemi, który to monter - po odbyciu jakiejś zupełnie idiotycznej kary (za to, że próbując ratować palonych żarem odbitego światła ludzi zniszczył część własnoręcznie wcześniej zamontowanych paneli, został - na własną prośbę! - zesłany na nieograniczony czas na orbitę w celu... montowania dalszych paneli, w trakcie której to pracy dodatkowo jest rażony prądem w celach motywacyjnych) - zostaje ściągnięty z powrotem na Ziemię i wysłany w rosnącą dzięki owemu żarowi puszczę (to jakaś wyższa logika jak dla mnie).
Z rozsianych po książce strzępów daje się wyłuskać trochę dodatkowych detali, stopniowo coraz mocniej jeżących włos na głowie swoim bezsensem. Otóż - ponieważ człowiek osiągnął już granice biologicznego rozwoju (zwalczone choroby są natychmiast zastępowane przez inne),jedyną szansą oszukania śmierci i wstąpienia na wyższy poziom jest... kreacjonizm, czyli zainicjowanie nowego życia, powtórzenie całej ewolucji, tyle że w znacznie skróconym tempie - w nadziei, że powstanie coś lepszego niż człowiek. Trudno to nazwać wyższym poziomem rozwoju człowieka, nieprawdaż? No ale cóż, ludzie ze świata przyszłości przyklasnęli pomysłowi. "Ryk przerwał mu [autorowi pomysłu] przemówienie. Tłumy demolowały miasta i osiedla, wszystko, co dotychczasowe, poczęto osądzać jako podłe, małe znienawidzone." Dlaczego? No bo tak.
Potem zbudowano orbitalne słońca, złożone z lustrzanych paneli, i skierowano je na nieużytki, by podgrzewać grunt, topić go i wywoływać wulkaniczne erupcje, będące tyglami życia (no nie wiem, bazaltowi trochę trzeba, żeby zmienił się w nawóz). I zaraz potem w te wybuchające wulkany i morza lawy posłano ekspedycję, żeby się zorientować, co właściwie tam się dzieje (no wybuchy są, prawda?). A potem następną, skoro członkowie tej pierwszej literalnie się rozpuścili z gorąca. Niedługo później wyrosła na nie do końca zastygłej lawie dżungla, pojawiły się goryle, centaury i latające wielkie jaszczury (dobrze, że nie różowe słonie). Co więcej, dżungla zaczęła wyłazić poza obrys żaru powodowanego przez sztuczne słońca.
Trzy czwarte książki to uczestnictwo głównego bohatera w kolejnej z ekspedycji, czy też raczej w jej przetrzebionych przez lawę resztkach. Ekipa prze do rzeki, za którą ma nadzieję znaleźć nadajniki, dzięki którym wezwie pomoc, a bohater romansuje z towarzyszącą ekipie eteryczną dziewczyną. I tak do końca. Co zabawne - na owym końcu wcale nie ma końca. Jest zwyczajna kropka. Innymi słowy - nadal nie wiadomo, kim była dziewczyna, skąd się wzięło życie na stopionych gruntach, dlaczego wszystkie okoliczne zwierzęta uparcie atakują obóz ekspedycji, ani nawet czy to bohaterowi palma odbiła (bo często nie sposób odgadnąć, co jest realne, a co urojone),czy może jednak autorowi (mętna jest liczba ekspedycji, mętna jest rola centaurów, mętna jest rola dziewczyny).
Teoretycznie więc "Kochać bez skóry" przeczytać się daje (z połykaniem zbędnych akapitów obfitujących w "złote" myśli bohatera),tylko w finale okazuje się, że jest to działanie bezcelowe, bo po odłożeniu książki na półkę wiemy niewiele więcej, niż rozpoczynając jej lekturę. W dodatku - gdy się zastanowić nad konstrukcją przedstawionego świata - wychodzi na to, że są to zwyczajne banialuki, pozbawione śladu logicznych podwalin. Ot, bajdurzenie dla bajdurzenia, na dokładkę napisane zauważalnie chropawym, trochę nieporadnym językiem. Można więc sobie z czystym sumieniem darować lekturę tego kuriozum.
Podstawowe pytanie brzmi - o co tu w ogóle chodzi? Co jest tak naprawdę myślą przewodnią tej książki? Bo przyznam, że w pewnym momencie zupełnie się już pogubiłem, myśląc naiwnie, że jak jest fabuła, to powinna dokądś prowadzić. Hollanek widać był pisarzem nieszablonowym, bo chyba uznał, że utarte schematy konstrukcji prozy to jakieś uniwersyteckie mrzonki i przestarzałe...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł powieści Adama Hollanka brzmi niepokojąco – albo to sugestia wyrafinowanej tortury erotycznej urodzonej w głowach perwersyjnych Japończyków, albo bolesna metafora ograniczeń człowieka, który nigdy nie może do końca odsłonić się podobną sobie istotą. Tak czy siak, mało to wszystko pociągające dla fana science-fiction.
Początek jest równie mało obiecujący – nie ma nic gorszego niż wrzucić czytelników w sam środek świata przyszłości i pozwolić o nim opowiadać w pierwszej osobie bohaterowi, który operuje dziwną odmianę strumienia świadomości.
Z trudem, opornie wyłaniają się przed nami jakieś szczątki, odłamki rzeczywistości, dla czytelnika przecież fundamentalne. Tu się ma budować opowieść, ale Hollanek zamiast uczciwej i solidnej ekspozycji, mnoży tropy, aluzje, wspomnienia. Ciężko odróżnić fakty od fantazjowania na temat przeszłości, omamy od twardych świadectw tego, co przeżył bohater.
Jednak całość, ku mojej uldze, szybko się normalizuje. Mamy więc solidną dawkę fantastyki „ekologicznej”, która ostrzega ludzi przed pochopnym ingerowaniem w ziemską florę i faunę.
Eksperyment, jakim było odtworzenie pierwotnej puszczy, swego rodzaju matecznika Matki-Ziemi, szybko obraca się przeciwko samym eksperymentatorom. Naukowa ekspedycja próbuje bezskutecznie wydostać się z prapuszczy, w której rośliny i zwierzęta tylko czekają, aż padną pola siłowe broniące ludzi przed naporem wściekłej „nowej” przyrody.
W międzyczasie pojawia się kobieta, pojawiają się tajemnicze zjawiska, atmosfera gęstnieje, a nam przypominają się wszystkie te opowieści o dżunglach, które nie tylko dybią na ciała wędrowców, ale na dodatek skutecznie perforują dusze tychże.
Mam jednak z Hollankiem pewien problem – jego bohater, osaczony przez bestie, wykwity wciąż mutującej przyrody, regularnie, z precyzją szwajcarskiego zegarka, popada w filozoficzną zadumę.
Główkuje całkiem nieźle. Zgrabnie zadaje poważne pytania dotyczące człowieka, jego miejsca w przyrodzie, prawa do ingerencji w mechanizmy planety. Drąży tematy egzystencjalne, przygląda się badawczo sobie… Ale to wszystko dzieje się przy akompaniamencie wyjącej, pałającej żądzą krwi puszczy!
Nie wierzę w to! Muszę tłumaczyć? Chyba nie.
Gdyby Autor skupił się na budowaniu dusznej atmosfery zagrożenia, mielibyśmy twardą, zwartą konstrukcję. Czytelny sygnał alarmowy.
Mamy tymczasem dziwną, rozszczepiającą się na różne strony opowieść o walce człowieka z eksperymentem, który wyrwał się spod jego kontroli. Opowieść okraszoną setką niepotrzebnych lub niewiarygodnych dygresji.
Tytuł powieści Adama Hollanka brzmi niepokojąco – albo to sugestia wyrafinowanej tortury erotycznej urodzonej w głowach perwersyjnych Japończyków, albo bolesna metafora ograniczeń człowieka, który nigdy nie może do końca odsłonić się podobną sobie istotą. Tak czy siak, mało to wszystko pociągające dla fana science-fiction.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek jest równie mało obiecujący – nie ma nic...