Między frontami

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Don Kichot i Sancho Pansa
- Tytuł oryginału:
- Los ejércitos
- Data wydania:
- 2010-10-13
- Data 1. wyd. pol.:
- 2010-10-13
- Liczba stron:
- 176
- Czas czytania
- 2 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788374148276
- Tłumacz:
- Wojciech Charchalis
W Kolumbii już od kilkudziesięciu lat trwa wojna partyzancka prowadzona przez oddziały lewicowe, prawicowe bojówki paramilitarne i żołnierzy gangów narkotykowych.
Prowincjonalne miasteczko San José. Życie toczy się tu spokojnym rytmem. Słychać śmiech papug i bawiące się dzieci. Ismael, emerytowany nauczyciel, zbiera pomarańcze i podgląda nagą sąsiadkę. Żona robi mu wyrzuty. Ale to nie osłabia łączących ich więzi. Są ze sobą już od czterdziestu lat. Razem się starzeją.
Któregoś dnia senny spokój San José zostaje zakłócony. Pojawiają się żołnierze. Z oddali słychać huk wystrzałów. Zniknięcie kilku miejscowych wzbudza strach i zdaje się zapowiadać coś jeszcze gorszego. Niedługo potem po powrocie ze spaceru Ismael orientuje się, że żołnierze zabrali jego sąsiadów, dowiaduje się też, że szuka go żona, lecz nie potrafi jej odnaleźć... Ataki się powtarzają, skala przemocy narasta. Ludzi ogarnia panika.Ci, którzy przetrwali, postanawiają wyjechać, nim będzie za późno. Ismael postanawia zostać w opuszczonym mieście. Od tej pory jego przyszłość jest absolutnie nie do przewidzenia...
Rosero od pierwszych stron wciąga czytelnika w grę, której motywem przewodnim jest wszechobecny strach.
Kup Między frontami w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Między frontami
Poznaj innych czytelników
158 użytkowników ma tytuł Między frontami na półkach głównych- Chcę przeczytać 83
- Przeczytane 73
- Teraz czytam 2
- Posiadam 24
- Ameryka Południowa 2
- Seria Don Kichot 2
- 2011 2
- [Don Kichot i Sancho Pansa] 1
- Szukam 1
- Ameryka południowa 1



























OPINIE i DYSKUSJE o książce Między frontami
„Prezydent stwierdza, że tutaj nic się nie dzieje, ani tutaj, ani w kraju nie ma wojny”.
Z taką informacją weszłam do kolumbijskiego San Jose. Miasteczka położonego na zboczu wysokiej góry, na której było widać „pozaznaczane, jakby niezniszczalne domy, z dala jedne od drugich, ale jednak połączone ze sobą”. Kiedyś tętniące życiem dziewięćdziesięciu rodzin.
O tym „kiedyś” opowiadał mi główny bohater Ismael.
Siedemdziesięcioletni emerytowany nauczyciel. Kochający i wierny mąż o dekadę młodszej żony Otilii, ale ze słabością do podglądania kobiet. Zwłaszcza ponętnej sąsiadki lubiącej chodzić po swoim ogrodzie nago. Żona wprawdzie wyrzucała mu tę przypadłość, ale wiedziała jedno – mąż nigdy nie zrobi nic wykraczającego poza ramy patrzenia. Nic grzesznego, czego mogliby żałować.
Jednak nastało teraz.
Czas, który wadę podglądactwa zmienił w zaletę uważnej obserwacji ratującej życie Ismaelowi i tworzącej emocjonalną opowieść o irracjonalnej przemocy oraz tragicznych losach ludzi z miasteczka. Okres wyniszczającej wojny od tak dawna, że w San Jose pozostało zaledwie szesnaście zamieszkałych domów. Wbrew zapewnieniom prezydenta wojna była i zabrała większość mieszkańców, zabijając ich, porywając dla okupu lub zmuszając do odejścia.
Nieszczęściem San Jose było położenie geograficzne.
Jego tereny stał się polem uprawnym kokainy, a zarazem „korytarzem” jej przerzutu i handlu. Terytorium, o które walczyły „zębami i pazurami” trzy frakcje – armia kolumbijska, oddziały paramilitarne i partyzanci, czyniąc ze społeczności swojego zakładnika. Ludzie ogarnięci strachem i wtłoczeni między fronty nieustannych walk, dosłownie i w przenośni, próbowali żyć na swój sposób, balansując między źle zinterpretowaną wypowiedzią a oskarżeniem przez jakiegoś bossa narkotykowego lub wojskowego dowódcy. Również na swój sposób ze szczęśliwą obojętnością wahającą się „z jednej strony na drugą, w środku swego kraju i swojej wojny, zajęta swoim domem, szparami w ścianach, możliwym przeciekaniem dachu, choćby grzmiały w jej uszach wojenne okrzyki”, to i tak z przyzwyczajenia kroczącą „na krawędzi żartu, bo choć kule gwiżdżą i tryska krew, zawsze ktoś się śmieje i rozśmiesza innych, żartując ze śmierci i zaginionych”. To w takim miejscu, czasie i stanie ducha poznałam Ismaela.
A potem zniknęła również Otilia.
Od tego krytycznego momentu w miarę stabilna sytuacja dla małżeństwa zaczęła nabierać tempa w destrukcji życia miasteczka i mordowaniu jego mieszkańców. Wojna tocząca się „podskórnie” zaczęła wychodzić na zewnątrz w rozmowach, przekleństwach, lamencie, wzywaniu i ciszy, pokazując w pełni swoją wynaturzoną i groteskową twarz. Jej obraz opowiadał los, działania, czyny i wspomnienia Ismaela szukającego Otilii. Przemieszczając się po ulicach, zakamarkach, zaułkach i domach, jednocześnie relacjonował makabryczne obrazy brutalnej przemocy, bezwzględnej agresji i powszechnej śmierci, których był świadkiem.
Ta dosłowna wojna była również metaforą życia.
Tego, które przeżywali bohaterowie opowieści. Każdy z nich na swój sposób, kierując się osobistymi wyborami, decyzjami, czynami i ponosząc adekwatne do nich konsekwencje. Również życia toczącego się wewnątrz własnej psychiki i sumienia.
Autor umieścił również tę walkę na płaszczyźnie filozoficznej.
Między Tanatosem a Erosem. Sacrum a profanum. Libido a rozkładem na styku nekrofilii. Między śmiercią, która była obecna, choć niewidzialna a życiem próbującym zagłuszyć myśl o niej lub przeboleć wywołane przez nią straty. Między popędem seksualnym, któremu nieustannie ulegał bezsilny wobec niego główny bohater a rozumem nakazującym przestrzegać mu normy społeczne i wartości moralne oraz religijne.
Położenie człowieka między frontami biegnącymi na wielu płaszczyznach było stopniowane.
Od walki o swoje życie w wojnie militarnej, poprzez psychologiczną o swój dobrostan i biologiczną z popędem seksualnym, do filozoficznej stawiającej tezę, że egzystencja człowiecza usytuowana jest między frontami przez niezależne od niego czynniki, zmuszając do nieustannej walki o siebie, dobrostan czy los. Brutalnej, bezkompromisowej i permanentnej. To dlatego główny bohater Ismael zamienia swoje imię na Nikt, czyli każdy żyjący przed nim i po nim.
Powieść-alegoria o przepięknie misternej i przemyślanej konstrukcji z ponadczasowym przesłaniem.
naostrzuksiazki.pl
„Prezydent stwierdza, że tutaj nic się nie dzieje, ani tutaj, ani w kraju nie ma wojny”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ taką informacją weszłam do kolumbijskiego San Jose. Miasteczka położonego na zboczu wysokiej góry, na której było widać „pozaznaczane, jakby niezniszczalne domy, z dala jedne od drugich, ale jednak połączone ze sobą”. Kiedyś tętniące życiem dziewięćdziesięciu rodzin.
O tym...
Książkę na prawdę ciężko ocenić. Traktuje ona o wojnie partyzanckiej w Kolumbii jednak mam wrażenie, że wszystko zostało potraktowane w słaby sposób, a kiedy była mowa o samych działaniach wojennych to czułam jakby autor podchodził do wszystkiego bez większych emocji. Temat trudny aczkolwiek po lekturze nie czułam nic prócz obrzydzenia po ostatnim wydarzeniu (ostatnie trzy strony). Oczywiście to tylko moje zdanie.
Książkę na prawdę ciężko ocenić. Traktuje ona o wojnie partyzanckiej w Kolumbii jednak mam wrażenie, że wszystko zostało potraktowane w słaby sposób, a kiedy była mowa o samych działaniach wojennych to czułam jakby autor podchodził do wszystkiego bez większych emocji. Temat trudny aczkolwiek po lekturze nie czułam nic prócz obrzydzenia po ostatnim wydarzeniu (ostatnie trzy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecałabym książkę "Między frontami" każdemu polskiemu chłopcu-narodowcu, który pobrzękuje szabelką, wszczyna wojenki wrzeszcząc: Polska dla Polaków.
W tej książce wojna toczy się daleko, bo w odległej i nieznanej zbytnio nam Kolumbii. Ale wojna wszędzie jest taka sama. Spada na ludzi w jasny dzień, ogarnia swoim szaleństwem wszystkich, nieważne, z której strony frontu. Niszczy wszystko, co było piękne, ludzkie i normalne. Pozostawia po sobie zgliszcza, ruinę i chaos, z którego trudno się potem podnieść.
Polecałabym książkę "Między frontami" każdemu polskiemu chłopcu-narodowcu, który pobrzękuje szabelką, wszczyna wojenki wrzeszcząc: Polska dla Polaków.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej książce wojna toczy się daleko, bo w odległej i nieznanej zbytnio nam Kolumbii. Ale wojna wszędzie jest taka sama. Spada na ludzi w jasny dzień, ogarnia swoim szaleństwem wszystkich, nieważne, z której strony frontu....
Cóż za poruszająca opowieść!
Evelio Rosero w niekonwencjonalny sposób ukazał wojnę, tak naprawdę nie ukazując jej. Ukazał czytelnikowi zwykłych ludzi, którzy muszą się zmierzyć z tym, co jest ponad nich.
Główny bohater - Ismael - emerytowany nauczyciel, po porannym wyjściu z domu, dowiaduje się, że szuka go jego żona - Otilia. I właśnie w tym momencie rozpoczyna się właściwa akcja książki, chociaż słowo "akcja" nie końca tutaj pasuje.
Z "Między frontami" bije niesamowity spokój, wszechobecna cisza, przerywana tylko co jakiś czas jakimś krzykiem, wystrzałem czy wybuchem.
Jeśli ktoś szuka w tej książce wartkiej akcji, hektolitrów krwi czy bohaterów na miarę Rambo, to wielce się rozczaruje. Lecz to właśnie dzięki tej ciszy, dzięki temu spokojowi, ów pozycja jest wyjątkowa. Czytelnik czuje się jakby był w samym środku wydarzeń - chociaż na pierwszy rzut oka zupełnie nic się w tej książce nie dzieje. I to jest właśnie w niej fantastyczne. Historia wojenna opowiedziana z zupełnie innej perspektywy.
Jak zwykle przy tego typu pozycjach, brakuje mi objętości. Te 170 stron połyka się na jeden raz, nie można się oderwać.
Wiem że "Między frontami" zostanie ze mną na długo, długo nie opuści mojej głowy. Pozycja zdecydowania warta polecenia.
Gorąco zachęcam do pochłonięcia jej!
Cóż za poruszająca opowieść!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEvelio Rosero w niekonwencjonalny sposób ukazał wojnę, tak naprawdę nie ukazując jej. Ukazał czytelnikowi zwykłych ludzi, którzy muszą się zmierzyć z tym, co jest ponad nich.
Główny bohater - Ismael - emerytowany nauczyciel, po porannym wyjściu z domu, dowiaduje się, że szuka go jego żona - Otilia. I właśnie w tym momencie rozpoczyna się...
Arcydzieło. Nie ma przesadnego epatowania krwią i okrucieństwem. Jest pozorna obojętność ogarniętego szaleństwem dziadka, który utracił to co najcenniejsze. Swoją kobietę. Obojętność pozorna. Słowo klucz. W tej obojętności, jest bowiem tyle rozpaczy, rezygnacji i dramatyzmu, że serce się kraje, a łzy same cisną się do oczu. To co zrobił autor, działa tysiąckroć bardziej niż najwymyślniejsze opisy wywlekania flaków czy różnorodnych tortur.
ARCYDZIEŁO.
Arcydzieło. Nie ma przesadnego epatowania krwią i okrucieństwem. Jest pozorna obojętność ogarniętego szaleństwem dziadka, który utracił to co najcenniejsze. Swoją kobietę. Obojętność pozorna. Słowo klucz. W tej obojętności, jest bowiem tyle rozpaczy, rezygnacji i dramatyzmu, że serce się kraje, a łzy same cisną się do oczu. To co zrobił autor, działa tysiąckroć bardziej niż...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEvelio Rosero to nie jest Gabriel Garcia Marquez. Nie stworzył dzieła na miarę "Stu lat samotności" z całym jego (uwielbianym przeze mnie) magicznym realizmem, ale to nie jest wada tego kolumbijskiego pisarza pochodzącego ze zdecydowanie młodszego, niż Marquez literackiego pokolenia. Bo on też napisał książkę, której nie da się zapomnieć. Napisał książkę o wojnie bez wojny, bez dobrych naszych i złych nie naszych. Napisał książkę o wojnie, która jest częścią codziennego życia, jest jak astma, z którą przecież można nie najgorzej żyć pod warunkiem, że nie nasilą się duszności. Gdybym miał powiedzieć jednym słowem, o czym jest książka Rosero, to jest ona o strachu. Nie strachu przed śmiercią. W czasach wojny domowej w Kolumbii, gdy nie wiadomo kto do kogo strzela, śmierć nie jest niczym niezwykłym. Rosero opowiada raczej o strachu przed życiem w towarzystwie śmierci, o samotności w tłumie ludzi oraz własnych strachów i wyrzutów sumienia, o poszukiwaniu bezpieczeństwa, którego właściwie nie wiadomo, czy tak naprawdę się pragnie. "Między frontami" to w mojej ocenie naprawdę ważna książka.
Evelio Rosero to nie jest Gabriel Garcia Marquez. Nie stworzył dzieła na miarę "Stu lat samotności" z całym jego (uwielbianym przeze mnie) magicznym realizmem, ale to nie jest wada tego kolumbijskiego pisarza pochodzącego ze zdecydowanie młodszego, niż Marquez literackiego pokolenia. Bo on też napisał książkę, której nie da się zapomnieć. Napisał książkę o wojnie bez wojny,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem inne spojrzenie na temat wojny i może przez to właśnie aż tak mi się ta książka spodobała. I stwierdzam, że wojnę czuć w niej bardzo dobrze, bo sam sposób pisania wpędza w uczucie wojennego chaosu, niepewności, niewiedzy i niewyjaśnionego poczucia, że wszystko może jeszcze się ułoży.
Całkiem inne spojrzenie na temat wojny i może przez to właśnie aż tak mi się ta książka spodobała. I stwierdzam, że wojnę czuć w niej bardzo dobrze, bo sam sposób pisania wpędza w uczucie wojennego chaosu, niepewności, niewiedzy i niewyjaśnionego poczucia, że wszystko może jeszcze się ułoży.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEvelio Rosero w książce Między frontami poruszył temat wojny w Kolumbii, jednak w sposób jakże inny, w porównaniu z powieściami stworzonymi przez Polaków, doświadczonych wojną w inny sposób. U Rosero wojna wydaje się mieć swój rytm, jakby była podporządkowana prawu południowej sjesty, przychodzi falami, niczym przypływ zalewa San Jose, niewielką mieścinę, zagarniając za każdym razem jakiegoś nieszczęśnika. Po cofnięciu się, rodziny czekają na wiadomość w sprawie okupu. Tak samo znika żona Ismaela, głównego bohatera, emerytowanego nauczyciela rozmiłowanego w podglądaniu młodych kobiet. W czasie powodzi mieszkańcy nigdy do końca nie są pewni, kto strzela: oddziały lewicowe, prawicowe bojówki, a może żołnierze karteli narkotykowych, wyczuwają jednak, że śmierć od kuli zawsze będzie taka sama, niezależnie od tego, kto ją wystrzeli. Nikt nie ma pewności, czy zaginieni krewni zginęli, zastrzeleni za rzekomą kolaborację z wrogiem, czy może zostali porwani dla okupu. Żołnierze przychodzą i odchodzą pozostawiając w miasteczku coraz mniej mieszkańców, a ci, którzy zostali, są przerażeni, cierpiący i pełni niezrozumienia.
Choć autor jest Kolumbijczykiem, nie znajdziemy tutaj magicznego realizmu rodem z Marqueza, jest tylko, i aż, realizm, bez dodatków, zmiękczeń i udziwnień, mamy senną atmosferę małego miasteczka połączoną z horrorem wojny. Ten kontrast robi piorunujące wrażenie, więc nic dziwnego, że w 2007 roku powieść została nagrodzona prestiżową Premio Tusquets Editores de Novela oraz Independent Foreign Fiction Prize przyznawaną przez brytyjski dziennik „The Independent”. Poza tragedią mieszkańców San Jose, dowiadujemy się o osobistej tragedii Ismaela – starości, z którą mężczyzna wydaje się nie móc pogodzić. Na widok kobiet z miasteczka przypomina sobie dawne czasy, a większość ze wspomnień jest związana z relacjami damsko męskimi, jakby rozmyślanie o nich było jedynym sensem życia mężczyzny. Podgląda również nagą sąsiadkę, o czym wie jej mąż a nawet żona Ismaela. Zdaje się również w specyficzny sposób fantazjować na temat dorastających dziewczyn, ocierając się może nie o pedofilię, ale na pewno niebezpiecznie zerkając poprzez granicę, za którą leży już teren zakazany. Zniknięcie żony uzmysławia mu, jak bardzo jest ona dla niego ważna. Nie poddaje się, szuka, ryzykując życiem.
Między frontami to nie tylko książka odnosząca się do tragicznej wojny w Kolumbii, to także powieść traktująca o wojnie pomiędzy historią i fantazjami z nią związanymi, a brutalną teraźniejszością, która spoziera na nas w każdej sekundzie, a której staramy się za wszelką cenę nie zauważać. To rzecz o przemijaniu i stracie, o wojnie, którą ciągle toczymy w naszych głowach. Czasami przegrywamy ją i stajemy się zakładnikami wspomnień, rozpamiętując to, co utraciliśmy. Czy prawdziwa strata czegoś, wcześniej ledwo zauważalnego, pozwoli nam to docenić i zdoła przywołać do teraźniejszości? Czy raczej dostaniemy kolejny obiekt do fantazjowania, wciągający nas skutecznie do świata wspomnień rozgrywanego w umyśle? Damy się zamknąć między frontami nieistniejącej już przeszłości, a teraźniejszości, której się boimy?
Evelio Rosero w książce Między frontami poruszył temat wojny w Kolumbii, jednak w sposób jakże inny, w porównaniu z powieściami stworzonymi przez Polaków, doświadczonych wojną w inny sposób. U Rosero wojna wydaje się mieć swój rytm, jakby była podporządkowana prawu południowej sjesty, przychodzi falami, niczym przypływ zalewa San Jose, niewielką mieścinę, zagarniając za...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://kasandra-85.blogspot.com/2011/07/miedzy-frontami-evelio-rosero.html
http://kasandra-85.blogspot.com/2011/07/miedzy-frontami-evelio-rosero.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPisanie o wojnie jest karkołomnym zadaniem. To trudne zadanie, ponieważ wobec okrucieństwa trudno przejść obok bez uczuć. A taka książka dla mnie taka jest. Pisanie o wojnie bez wojny, bezpłciowo, bez zajmowania stanowiska. Nie czułam sprzeciwu wobec niesprawiedliwości, ani wszechogarniającego strachu. Obojętnie.
Pisanie o wojnie jest karkołomnym zadaniem. To trudne zadanie, ponieważ wobec okrucieństwa trudno przejść obok bez uczuć. A taka książka dla mnie taka jest. Pisanie o wojnie bez wojny, bezpłciowo, bez zajmowania stanowiska. Nie czułam sprzeciwu wobec niesprawiedliwości, ani wszechogarniającego strachu. Obojętnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to