Największe przedstawienie zza świata

Okładka książki Największe przedstawienie zza świata autora Robert Rankin, 8371505957
Okładka książki Największe przedstawienie zza świata
Robert Rankin Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Cornelius Murphy (tom 3) fantasy, science fiction
303 str. 5 godz. 3 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Cornelius Murphy (tom 3)
Tytuł oryginału:
The Greatest Show Off Earth
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
303
Czas czytania
5 godz. 3 min.
Język:
polski
ISBN:
8371505957
Tłumacz:
Paweł Wieczorek
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Największe przedstawienie zza świata w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Największe przedstawienie zza świata

Średnia ocen
7,1 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Największe przedstawienie zza świata

avatar
407
405

Na półkach:

Jeśli szukacie książki, która Was czegoś nauczy, to nie zabierajcie się za utwory R. Rankina. Jeśli potrzebujecie dzieła, które zmusi Was to refleksji, to też nie ten adres. Ale jeśli chcecie się pośmiać i nie przeszkadza Wam absurdalny i nielogiczny humor to "Największe przedstawienie zza świata" jest stworzone dla Was, Czytałam ją już dwa razy. Za pierwszym razem byłam nastolatką i tak utkwiła mi w pamięci, że bardzo chciałam raz jeszcze ją przeczytać. Niesamowita wyobraźnia autora i świetna zabawa językiem. Bohaterowie też nietuzinkowi. Tylko koniecznie należy czytać książkę z przymrużeniem oka i dystansem. Fajne szczególnie na lato.

Jeśli szukacie książki, która Was czegoś nauczy, to nie zabierajcie się za utwory R. Rankina. Jeśli potrzebujecie dzieła, które zmusi Was to refleksji, to też nie ten adres. Ale jeśli chcecie się pośmiać i nie przeszkadza Wam absurdalny i nielogiczny humor to "Największe przedstawienie zza świata" jest stworzone dla Was, Czytałam ją już dwa razy. Za pierwszym razem byłam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
745
409

Na półkach: ,

Z poprzednimi dwoma częściami łączy ją tylko humor. I to wystarczy.

Dlaczego termos nie przepuszcza ciepła? Bo między ściankami ma próżnię. No to jak może słońce podróżować w kosmosie? To bardzo proste, w kosmosie jest powietrze.

Morze absurdu, kilogramy ironii i litry humoru. Chyba tylko Brytyjczycy potrafią tak pisać. Jedno jest pewne - jeśli kocha się humor Adamsa i Pratchetta to Rankina pokocha się również.

Z poprzednimi dwoma częściami łączy ją tylko humor. I to wystarczy.

Dlaczego termos nie przepuszcza ciepła? Bo między ściankami ma próżnię. No to jak może słońce podróżować w kosmosie? To bardzo proste, w kosmosie jest powietrze.

Morze absurdu, kilogramy ironii i litry humoru. Chyba tylko Brytyjczycy potrafią tak pisać. Jedno jest pewne - jeśli kocha się humor Adamsa i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4
4

Na półkach: , ,

SZALONA

To słowo idealnie opisuje tą książkę. Jest zaskakująca, niekonwencjonalna, nieprzewidywalna, ironiczna, zabawna- trzeba ją tylko czytać tak, jak powinna być czytana- "z przymrużeniem oka" ;)
Jeśli oczekujecie konkretnej, realistycznej i poważnej historii to na pewno nie tutaj. Natomiast jeśli lubicie zabawę konwencją to polecam zapoznać się z tą pozycją.

SZALONA

To słowo idealnie opisuje tą książkę. Jest zaskakująca, niekonwencjonalna, nieprzewidywalna, ironiczna, zabawna- trzeba ją tylko czytać tak, jak powinna być czytana- "z przymrużeniem oka" ;)
Jeśli oczekujecie konkretnej, realistycznej i poważnej historii to na pewno nie tutaj. Natomiast jeśli lubicie zabawę konwencją to polecam zapoznać się z tą pozycją.

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

81 użytkowników ma tytuł Największe przedstawienie zza świata na półkach głównych
  • 50
  • 30
  • 1
25 użytkowników ma tytuł Największe przedstawienie zza świata na półkach dodatkowych
  • 15
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Największe przedstawienie zza świata

Inne książki autora

Robert Rankin
Robert Rankin
Robert – brytyjski pisarz science fiction. Urodził się w Londynie. Pisać zaczął pod koniec lat 70. XX wieku. Jego charakterystyczny styl to połączenie science fiction, fantastyki, okultyzmu i miejskich legend. Wiele powieści Rankina zyskało status bestsellerów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Huta Grzegorz Kopaczewski
Huta
Grzegorz Kopaczewski
kupiłem w składzie taniej książki za siedem zeta, bo wyczytałem w blurbie, że akcja dzieje się w Katowicach na terenie Huty Baildon - już nie istniejącej. autora wcześniej nie znałem, dlatego wrzuciłem na regał i po kilku latach sięgnąłem. i to był błąd. na terenie byłej Huty Baildon powstaje eksperymentalne miasteczko dla tak zwanych lepszych ludzi. jego "prezydentem" jest niejaki Pelc, doktor nauk społecznych, kontrolujący cały eksperyment. do wnętrza miasteczka dostaje się doktorant socjologii, Tomasz, mający za zadanie opisać panujące tam obyczaje. początkowo czuje się wyróżniony, ma wrażenie, że należy do lepszych tego świata, ale później zauważa, że filozofia na której oparta jest konstrukcja całej struktury socjologicznej miasta nie jest tak doskonała jak wiara w jej twórcę. bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. warsztat pisarski autora niezwykle sprawnie przenosi czytelnika w rejony huty, a gdy jeszcze jest się naocznym świadkiem ulic, miejsc z prawdziwej huty, ma się wrażanie, że jest się w środku tego eksperymentu. autor zadbał o wszystkie drobiazgi i każdy szczegół związany z hutą ma odzwierciedlenie w tekście, na przykład: nazwy sklepów i knajp opowiadają faktycznym wydziałom metalurgicznym huty, nazwy ulic, obchody świętego Floriana etc. fajnie, że Pelc godo po naszymu! okazuje się, że można pisać, wręcz akademicko, o śląsku, o rejonie, który przez wiele lat nie kumulował w sobie inteligencji tylko robotników. umieszczenie akcji w kombinacie metalurgicznym spowodowało we mnie euforię, bo jednak da się przedstawić cały ten śląski syf od interesującej strony z Uniwersytetem Śląskim w tle. gratulacje #grzegorzkopaczewski błędem było, że tak późno sięgnąłem po twoją książkę. takie perełki jak #huta powinny być czytane od zaraz, żal tylko że nie zostały tak docenione jak proza znanego śląskiego pisarza. a zasługują na to!
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na94 miesiące temu
Porwanie Jane E. Jasper Fforde
Porwanie Jane E.
Jasper Fforde
Agentka Thurstday Next pracuje jako detektyw literacki i tropi literackie zbrodnie - podróby rękopisów, przypisanie autorstwa, zmiana bohaterów... Pewnego dnia ktoś kradnie supercenny rękopis "Martina Chuzzlewita" autorstwa Dickensa. Thurstday zostaje do tego wezwana, ponieważ podejrzewa się, że zna sprawcę... I rzeczywiście! to jej były profesor z uniwersytetu, który potrafi zmieniać postać, wpływać na ludzi i nie rejestruje się na taśmie. Agentka podejmuje akcję, której początek idzie bardzo źle. Zostaje ranna, nikt jej nie wierzy w przebieg wydarzeń... Dlatego podejmuje prawie że samodzielne śledztwo, w którego toku dzieje się jeszcze więcej niesamowitych rzeczy, a wszystko staje się sprawą osobistą. Ciężko mi jest oceniać tę książkę. Poleciła mi ją koleżanka i w sumie rozumiem to polecenie - lektura pełna jest inteligentnego humoru oraz aluzji literackich i politycznych. Jest tam też nieco fantastyki w tym stylu, który lubię, ale... No właśnie. Więcej jest tam fantastyki w stylu science fiction - wiele rzeczy autor próbuje tłumaczyć naukowo, co mi mocno spowalniało czytanie. Za dużo jest tam też polityki - tłem wszystkiego jest wojna na Krymie, której Next jest weteranką. Wokół tego krąży jej życie prywatne (były facet i brat),zawodowe i pośrednie. W każdym rozdziale jest jakieś nawiązanie do tej wojny, właściwie okazuje się, że główna intryga ma z nią bardzo wiele wspólnego. Akcja dzieje się w latach '80 XX wieku, więc też nie jest to okres szczególnie dla mnie interesujący - już nie fantastyczno-mroczne klimaty, a jeszcze nie nowoczesność. Z tego też powodu pewnie pojawiają się słowa, których zrozumienie sprawiało mi trudność (jak "rep"). Dużym plusem jest na pewno zabawa literaturą. Zabawny był wątek dotyczący autorstwa sztuk Szekspira i bardzo podobało mi się przenikanie światów powieściowych z rzeczywistym. I to że przez zmianę w rękopisie czy jakimś wydaniu można było zmieć całą fabułę. Szkoda mi nieco polskiego tytułu, bo człowiek cały czas czeka na tę Jane E., która właściwie pojawia się dopiero w drugiej połowie książki i nie wydaje mi się tam najważniejsza... Na pewno czas na lekturę nie był czasem zmarnowanym, ale nie czuję wielkiego żalu, że dorobek autora nie został w całości przetłumaczony na polski.
Via - awatar Via
oceniła na63 lata temu
Czekoladowa wojna Robert Cormier
Czekoladowa wojna
Robert Cormier
Ta powieść w latach siedemdziesiątych XX wieku była dla młodych Amerykanów kultowa, wywołała niemałe zamieszanie i obecnie należy do ścisłej czołówki książek, których czytania i wydawania najczęściej próbowano zakazywać w USA. Podobnie jak "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" czy "Buszujący w zbożu" porusza tematy związane z wchodzeniem w dorosłość, młodzieńczym buntem, negowaniem hipokryzji i pozornych autorytetów, ukazuje lęki i frustracje nastolatków. Pojawia się w niej także problem rówieśniczej przemocy. W Polsce książka jest niemal nieznana. Główny bohater Jerry Renault to uczeń katolickiej szkoły średniej dla chłopców. Jest sfrustrowany i znudzony szkolną rutyną, postanawia przeciwstawić się szkolnym "organom nacisku": bratu Leonowi zarządzającemu placówką i nieformalnej uczniowskiej organizacji Vigilsów. Odmawia wzięcia udziału w corocznej sprzedaży czekoladek, z której dochód przeznaczany jest na rozwój szkolnych klubów zainteresowań. Odmowa handlu czekoladkami wynika początkowo z konformizmu głównego bohatera, później staje się aktem buntu podjętym wyłącznie w celu sprawdzenia, co z tego wyniknie i czy nie zabraknie mu odwagi, aby narazić się rówieśnikom i nauczycielom. Wydaje się, że bunt pojedynczego nastolatka to akcja w stylu: wiele hałasu o nic, ale w grze jest jeszcze przywódca Vigilsów Archie Costello, który nie stroni od przemocy, co dla Jerrego, który ostatecznie nie ma zamiaru ustąpić, nie wróży nic dobrego. "Czekoladowa wojna" była literackim debiutem znanego amerykańskiego dziennikarza Roberta Cormiera, który opisał w niej historię buntu szkolnego własnego syna. Aby udramatyzować fabułę, pisarz dorzucił kilka mrocznych zdarzeń i wątków. Po opublikowaniu powieści okazało się, że napisał bestseller. Jak na książkę dla młodzieży utwór jest bardzo odważny, więc wzbudził zarówno aplauz jak i kontrowersje. Cormier nie bawi się tu w moralizatorstwo, używa szorstkiego języka, nie wzbrania się przed użyciem ostrych wulgaryzmów, nie stroni od aluzji seksualnych i bywa bardzo cyniczny, oprócz tego ukazuje w negatywnym świetle katolickie szkolnictwo. Z tych powodów powieść stała się bardzo popularna, ale miała też oczywiście spore grono przeciwników. Początek utworu jest nieco zagmatwany, finał bardzo pesymistyczny i trochę rozczarowujący, ale reszta trzyma dobry poziom. Przeczytane w ramach listopadowego wyzwania czytelniczego LC - książka z pomarańczową okładką (10).
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na71 rok temu
Wieża Sokołów Erik Fosnes Hansen
Wieża Sokołów
Erik Fosnes Hansen
Psalm samotności Krótka powieść – w czasach, gdy wydawcy stosowali jeszcze rozróżnienia na powieść i nowelę, nazwano by ją właśnie nowelą – wydana w Polsce dokładnie dwadzieścia lat temu. A napisana jeszcze wcześniej, w 1985 roku przez debiutanta, dwudziestolatka. Erik Fosnes Hansen (ur. w 1965 roku w Nowym Jorku) należał wtedy „do najbardziej obiecujących pisarzy skandynawskich młodego pokolenia”, jak głosi nota wydawcy. Teraz należy do pokolenia już nie tak młodego, jest nie tylko pisarzem, lecz także muzykiem i scenarzystą, ale w Polsce (bądź u polskich wydawców) obietnic nie spełnił, bo poza Wieżą Sokołów i wcześniej wydanym Psalmem u kresu podróży od dwudziestu lat nie wyszła po polsku już żadna jego książka. Czego ja bardzo żałuję. (I nie jest to wina świetnej, doświadczonej tłumaczki! Gołębiewska-Bijak wydobywa z tekstu jego obrazowość, melancholię, umiejętnie – czyli niezbyt obficie i dyskretnie – tekst archaizuje; czyta się jej przekład płynnie i dźwięcznie). To opowieść o samotności. Samotności władcy – głównym bohaterem jest trzynastoletni, a więc już za moment dorosły Wolfgang, który niebawem przejmie władzę nad zamkiem i majątkiem. A nawet jest to rzecz o samotności władców: opiekunem zamku, czyli burgrabią, na czas nieobecności ojca chłopca, który ruszył z cesarzem na wyprawę krzyżową, jest stryj. Między nim a bratankiem spędzającym czas w wieży z czterema tresowanymi sokołami rozciąga się niewidzialna nić (nie)zrozumienia, (nie)miłości, samotności. Akcja dzieje się w szwabskim zamku (fikcyjnym jednak) jesienią i zimą 1229/1230. Głębokie średniowiecze, zamek na uboczu, burgrabia, który zaciera ręce, że cały majątek za chwilę przypadnie jemu, władca, którego wszyscy wokół uważają za szalonego, czarnoksiężnika nawet… Nie, to nie jest powieść akcji, powieść gotycka albo historyczna. To uniwersalna opowieść o samotności podczas dorastania, o niezrozumieniu, nieakceptowaniu swojego losu („Amor fati, pokochaj swój los”, mówi dedykacja i radzi astrolog dziwnemu nastolatkowi). A ten nieśmiały, zastraszony trzynastolatek, umiejący rozmawiać tylko z sokołami, szaleńczo pragnie wolności – świat obserwuje z wysokości wieży, z góry, z oddali, oczami ptaków. Jego stryj, który czuje, jak Dłoń (losu),a właściwie szpon (diabła),zaciska mu się na szyi, też łaknie wolności. Czy oni obaj dostrzegą własne pragnienia i podobieństwa, zanim dojdzie do tragedii? Piękna, poetycka opowieść. Bardzo smutna i melancholijna. Dwadzieścia lat temu mnie zachwyciła i pochwyciła w szpony. Wróciłam do niej i odnalazłam dawne wzruszenia, ale też nowe wątki i znaczenia, których z pierwszej lektury nie pamiętam zupełnie. (Dlatego warto wracać do książek). Jedna z takich powieści, która utkwi głęboko w czytelniku – albo może wydobędzie na powierzchnię coś, co w nim było ukryte. Choć zapewne nie jest to lektura dla każdego. Erik Fosnes Hansen, Wieża Sokołów, przeł. Maria Gołębiewska-Bijak, „Książnica”, Katowice 1998.
Justinek - awatar Justinek
ocenił na87 lat temu
Złe małpy Matt Ruff
Złe małpy
Matt Ruff
Jane Charlotte zabiła człowieka. Lekarz ze szpitala psychiatrycznego w Las Vegas ma za zadanie zbadać jej poczytalność. Zabójstwo wygląda na irracjonalne, a życiorys trzydziestoparoletniej kobiety – młodzieńczy bunt, narkomania, przelotne związki i marne posady – nie daje jednoznacznego obrazu jej zdrowia psychicznego. Jane nie zaprzecza, że zabiła. Twierdzi jednak, że zrobiła to, bo należy do tajnej organizacji, walczącej ze złem na świecie. A konkretnie - pracuje dla Wydziału Usuwania Niereformowalnych Osób. Dla Złych Małp. Opowieść Jane Charlotte jest spójna i logiczna, trochę podkoloryzowana na film klasy B, ciut za dużo efektów, ale nadal mieści się w realności. Gdy już zaczynamy jej wierzyć, zaczynamy ją nawet lubić, to doktor Vale wyciąga na światło dzienne parę faktów. I znowu – wydaje się nam, że wiemy, dlaczego Jane wymyśla sobie świat Złych Małp, od czego ucieka w szaleństwo. Coraz bardziej wchodzimy w niewiarygodny świat kobiety, chcemy za wszelką cenę jej wierzyć - że przeciętna osoba z masą problemów może ratować świat od złych ludzi. Przecież tak bywa w kinie. Każdy z nas marzy by być kimś więcej niż tylko osobą czytającą o teoriach spisowych, checemy brać w tym udział! A Jane bierze w tym udział... Bez głębszego zastanowienia stanęłam po jej stronie. Powieść Matta Ruffa'a to kawał świetnej literatury skonstruowała jak szwajcarskie zegarki - precyzyjnie i z finezją. I z zaskakującym końcem. Idę upolować pozostałe książki tego autora. Recenzja z 2011 r.
Apo - awatar Apo
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Największe przedstawienie zza świata

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Największe przedstawienie zza świata