Kot, który przenika ściany

Okładka książki Kot, który przenika ściany autorstwa Robert A. Heinlein
Okładka książki Kot, który przenika ściany autorstwa Robert A. Heinlein
Robert A. Heinlein Wydawnictwo: Rebis Seria: Science Fiction fantasy, science fiction
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Science Fiction
Tytuł oryginału:
The Cat Who Walks Through Walls
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
8385696806
Tłumacz:
Michał Jakuszewski
Dr Richard Ames, ex-żołnierz, ongiś pisarz, obecnie zaplątany jest w dziwne zdarzenia. Kiedy w jego obecności zastrzelony zostaje obcy przybysz, Ames rzuca się w wir niebezpiecznych przygód: w świecie księżycowych kolonistów, w utajonym zespole podróżników w czasie oraz... twórców zdarzeń i światów. Otaczają go piękne kobiety. Śmiały plan uratowania komputera zwanego Mike (znanego już czytelnikom z powieści "Luna to surowa pani") może zmienić bieg całej historii ludzkości.

Jest to przedostatnia powieść najwybitniejszego pisarza science fiction, przyjęta z entuzjazmem przez krytykę i czytelników.
Średnia ocen
6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kot, który przenika ściany w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kot, który przenika ściany



481 202

Oceny książki Kot, który przenika ściany

Średnia ocen
6,2 / 10
106 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Kot, który przenika ściany

avatar
195
109

Na półkach:

+pierwsza połowa widowiskowa i nawet spoko
+Gwen wydaje się super (do pewnego momentu)
+Nienaturalne dialogi między tą parą
- generalnie od połowy bez sensu, wrzucono wszystko co dało się wrzucić tylko po co?
- dlaczego Mike jest tak wyjątkowy, świat mitu (btw. Idiotyczny koncept) pozwalał na stworzenie potężniejszej technologii, podobnie jak i świat Lazarusa. -Po co kot, co on wnosił do fabuły,
-sex i jedzenie,
-a no i jeszcze zachwyt starego dziada nad trzynastolatką....

+pierwsza połowa widowiskowa i nawet spoko
+Gwen wydaje się super (do pewnego momentu)
+Nienaturalne dialogi między tą parą
- generalnie od połowy bez sensu, wrzucono wszystko co dało się wrzucić tylko po co?
- dlaczego Mike jest tak wyjątkowy, świat mitu (btw. Idiotyczny koncept) pozwalał na stworzenie potężniejszej technologii, podobnie jak i świat Lazarusa. -Po co kot,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
481
202

Na półkach:

Przez większą część książki mamy dość sprawnie prowadzoną, sensacyjną fabułę, w której para świeżo poślubionych bohaterów musi wymykać się nieustannym próbom osaczenia przez nieznanych, najwyraźniej bardzo wpływowych przeciwników.

Może bez wodotrysków, ale to wciąż w miarę przyzwoite pisarskie rzemiosło, wsparte dość zabawnymi dialogami między nowożeńcami-uciekinierami i ultra-libertariańską wizją życia księżycowych osadników.

Niestety, urywa się to raptownie w 3/5 książki, kiedy na pomoc bohaterom w opałach wezwana zostaje *kawaleria*. Trafiają pod skrzydła omnipotentnej Organizacji, Która Może Wszystko.

Od tego momentu diabli biorą spójność fabuły i liniowość czasu. Siada akcja, napięcie, humor - siada wszystko. Również zainteresowanie czytelnika - bo i po co dalej kibicować bohaterom, skoro zostali tak elegancko zaopiekowani? Zaczyna się dreptanie w miejscu i bardzo widoczny brak pomysłu. Wszystko robi się nieznośnie przedobrzone, przegięte i przesłodzone. Bo oprócz pomysłu, autor zupełnie stracił też wyczucie - czy to aby nie za mało?

No to jeszcze - na wszelki wypadek - bach! mały słodki kotek, jak wisienka na okropnie, po amerykańsku przesłodzonym torcie. Przecież wszyscy uwielbiają małe kotki! No - dzięki niemu znalazł się przynajmniej jakiś pomysł na tytuł...

Przedobrza też recyclingując kupę bohaterów swoich wcześniejszych (nie powiązanych fabularnie!) książek, żeby *wreszcie* mogli ze sobą pogadać. Tylko o czym, skoro ich dialogi stają się głupkowato-wymęczone, a pozory fabuły, która grzężnie w autotematyzmie (pisanie o trudach pisania) - idiotyczne?

Kontrast pomiędzy obu częściami jest tak duży, że nasuwa podejrzenia, czy słabującego Heinleina nie zastąpił tu jakiś marny ghostwritter?

Zawód był tym większy, że spodziewałem się jakiejś _sensownej_ kontynuacji powieści Luna to surowa pani z 1966 roku. Być może najlepszej w jego dorobku (→recenzja).

Tę nadzieję zdawała się wspierać linijka w nocie wydawniczej: "Copyright © 1966 by Robert A. Heinlein". Ale kiedy w treści zaczęły się pojawiać nawiązania do księżycowego lądowania Neila Armstronga (20.07.1969),szybkie sprawdzenie wykazało, że to tylko taka *krotochwila* wydawnictwa Rebis, a w rzeczywistości Kot pochodzi z roku... 1985. Czyli ze schyłku życia Heinleina. O rok późniejszy niż Hiob, który też miał taką niekoherentnie rozbitą fabułę i też mi się nie podobał.

Do czytania tych kompletnie skopanych, ostatnich 2/5 Kota trzeba było się zmuszać i nie dawało to już żadnej satysfakcji. Nie polecam.

Przez większą część książki mamy dość sprawnie prowadzoną, sensacyjną fabułę, w której para świeżo poślubionych bohaterów musi wymykać się nieustannym próbom osaczenia przez nieznanych, najwyraźniej bardzo wpływowych przeciwników.

Może bez wodotrysków, ale to wciąż w miarę przyzwoite pisarskie rzemiosło, wsparte dość zabawnymi dialogami między nowożeńcami-uciekinierami i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
480
12

Na półkach:

Książka specyficzna, jeżeli potraktować ją jako fantastykę to raczej średnia i niewiarygodna. Mocno psychodeliczna wizja w stylu Philipa K. Dicka. Uważam że nie ma większego sensu podchodzić do niej inaczej niż jak do jako alegorii procesu twórczego zachodzącego w głowie autora.

Książka specyficzna, jeżeli potraktować ją jako fantastykę to raczej średnia i niewiarygodna. Mocno psychodeliczna wizja w stylu Philipa K. Dicka. Uważam że nie ma większego sensu podchodzić do niej inaczej niż jak do jako alegorii procesu twórczego zachodzącego w głowie autora.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

233 użytkowników ma tytuł Kot, który przenika ściany na półkach głównych
  • 139
  • 91
  • 3
58 użytkowników ma tytuł Kot, który przenika ściany na półkach dodatkowych
  • 41
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Kot, który przenika ściany

Inne książki autora

Okładka książki The Science Fiction Hall of Fame, Vol. 2-A Poul Anderson, Ben Bova, John W. Campbell, Robert A. Heinlein, Cyril M. Kornbluth, Henry Kuttner, C. L. Moore, Lester del Rey, Eric Frank Russell, Cordwainer Smith, Theodore Sturgeon, Herbert George Wells, Jack Williamson
Ocena 0,0
The Science Fiction Hall of Fame, Vol. 2-A Poul Anderson, Ben Bova, John W. Campbell, Robert A. Heinlein, Cyril M. Kornbluth, Henry Kuttner, C. L. Moore, Lester del Rey, Eric Frank Russell, Cordwainer Smith, Theodore Sturgeon, Herbert George Wells, Jack Williamson
Okładka książki X Minus One 2 Isaac Asimov, James Blish, Ray Bradbury, Frederic Brown, Algis Budrys, Mark Clifton, Philip K. Dick, Gordon R. Dickson, James Gunn, Robert A. Heinlein, Fritz Leiber, Murray Leinster, Katherine MacLean, H. Beam Piper, Frederik Pohl, Frank M. Robinson, Ross Rocklynne, Michael Shaara, Robert Sheckley, Clifford D. Simak, Theodore Sturgeon, L. Sprague de Camp
Ocena 8,0
X Minus One 2 Isaac Asimov, James Blish, Ray Bradbury, Frederic Brown, Algis Budrys, Mark Clifton, Philip K. Dick, Gordon R. Dickson, James Gunn, Robert A. Heinlein, Fritz Leiber, Murray Leinster, Katherine MacLean, H. Beam Piper, Frederik Pohl, Frank M. Robinson, Ross Rocklynne, Michael Shaara, Robert Sheckley, Clifford D. Simak, Theodore Sturgeon, L. Sprague de Camp
Robert A. Heinlein
Robert A. Heinlein
Amerykański pisarz, klasyk amerykańskiej fantastyki naukowej. Używał także pseudonimów Anson MacDonald oraz Lyle Monroe. Urodził się w Butler w Missouri, ale dzieciństwo spędził w Kansas City. Po skończeniu liceum Heinlein zaczął uczęszczać do Akademii Marynarki Stanów Zjednoczonych w Annapolis w Maryland. Po jej ukończeniu w 1929 roku zaczął służyć w stopniu oficera. Pełnił służbę na pokładzie lotniskowca USS „Lexington” (CV-2) i niszczyciela USS „Roper” (DD-147). W 1932 roku poślubił swoją druga żonę, Leslyn MacDonald. Z powodów zdrowotnych w 1934 roku opuścił wojsko. Przyjaźnił się z Philipem K. Dickiem. Był Gościem Honorowym trzech Worldconów – w 1941, 1961 i 1976 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Kot, który przenika ściany przeczytali również

Wieczny pokój Joe Haldeman
Wieczny pokój
Joe Haldeman
W czasach narastających konfliktów zbrojnych, a także zagrożeń jakie niosą decyzje osób piastujących ważne funkcje polityczne, warto niekiedy przeczytać powieści ludzi, którzy doświadczyli wojny na własnej skórze. Sięgacie po tego typu tytuły? Autor "Wiecznego pokoju" brał udział w wojnie w Wietnamie, a swoje doświadczenia wykorzystał, by napisać pierwszy tom trylogii wojennej. Drugi tom, o którym dziś napiszę kilka słów, można czytać niezależnie, jednak na początku tej powieści znajduje się wpis, że jest to rozwinięcie poprzedniej części. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z autorem, jednak wiem, że na pewno nie ostatnie, gdyż chcę sięgnąć po pozostałe części trylogii, by spojrzeć odpowiednio na całość myśli autora. Głównym bohaterem powieści jest Julian Class, naukowiec, który służy w wojsku jako jeden z mentalnych operatorów maszyny bojowej - tzw. żołnierzyka. Po wykańczających psychicznie misjach spędza czas ze swą partnerką Amelią, która wykłada na tej samej uczelni. Połowa książki jest zapisem kolejnych akcji oraz momentów z życia tej pary, aż do traumatycznej misji, po której Julian nie potrafi się pozbierać. W tym samym momencie Amelia otrzymuje od znajomego naukowca informację o bardzo niebezpiecznych badaniach, które mogą doprowadzić do końca wszelkiego życia. I na tym wątku skupia się druga część powieści (przyznam, że właśnie ta bardziej mnie interesowała). Powieść jest wielowątkowa, pokazująca brak równowagi i sprawiedliwości w podziale dóbr w społeczeństwie, ukazująca brutalność i bezsens wojny, oraz w pewien sposób opisująca zespół stresu pourazowego. Jednocześnie autor poświęca sporo czasu na opis związku i uczuć bohatera, uświadamiając nam jak bardzo ludzie potrzebują bliskości drugiej osoby. Akcja może nie gna na złamanie karku, jednak są momenty, w których wyraźnie przyspiesza. Całość może się wydać niektórym trochę przegadana, zwłaszcza jeśli przywykli do książek akcji lub militarnego SF. Dla mnie była to książka skłaniająca do refleksji, o której jeszcze długo będę myśleć, choć nie zaliczę jej do swoich ulubieńców. Na pewno była warta czasu, który jej poświęciłam, więc zachęcam, by po nią sięgnąć.
Satis - awatar Satis
ocenił na62 miesiące temu
Wędrowiec Fritz Leiber
Wędrowiec
Fritz Leiber
Fritz Leiber, uznany mistrz science fiction i fantasy, w "Wędrowcu" stworzył niezwykłą opowieść, która zachwyca rozmachem i głębią. To nie tylko klasyczna powieść z gatunku science fiction, ale także fascynująca podróż przez filozoficzne rozważania o naturze wszechświata i ludzkiej egzystencji. Akcja książki rozpoczyna się, gdy tajemniczy obiekt - tytułowy Wędrowiec - pojawia się nagle w pobliżu Ziemi, wywołując chaos i panikę. Historia jest opowiadana z perspektywy różnych postaci, zarówno ludzi, jak i istot pozaziemskich, co nadaje jej wielowymiarowości i pozwala czytelnikowi spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Leiber doskonale buduje napięcie, łącząc wątki katastroficzne z intymnymi historiami bohaterów. Jego narracja jest barwna i pełna detali, co sprawia, że świat przedstawiony wydaje się niezwykle realistyczny. Jednocześnie autor zadaje pytania o granice ludzkiej wiedzy, miejsce człowieka we wszechświecie i relacje między różnymi formami życia. "Wędrowiec" to książka, która łączy w sobie wartką akcję, emocje i intelektualne wyzwania. Leiber udowadnia, że literatura science fiction może być czymś więcej niż tylko rozrywką – jest tu przestrzeń na głębokie refleksje i poruszające obrazy. Polecam tę powieść zarówno miłośnikom klasycznej fantastyki naukowej, jak i tym, którzy szukają książki skłaniającej do myślenia. "Wędrowiec" to prawdziwa perełka, która z pewnością zapadnie w pamięć na długo. Nie przegapcie tej niezwykłej przygody!
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na71 rok temu
Człowiek do przeróbki Alfred Bester
Człowiek do przeróbki
Alfred Bester
Bardzo solidny kawał science fiction. Definitywnie nie zgadzam się z niskimi opiniami na jej temat. Nie jest, jak inni recenzenci zdecydowali się ją określić chaotyczna. Ba. Jest wręcz bardzo prostolinijna, a momentami przewidywalna. Co w tym przypadku nie jest niczym złym. Jest to książka łatwa i przyjemna w odbiorze. Co do treści, bez zdradzania szczegółow, mamy tu do czynienia z kryminałem, gdzie główny bohater jest detektywem telepatą, dzięki czemu nie potrzebuje dowodów na winę przestępcy. Wystarczy że owego zdradzą myśli. I to właśnie stanowi główne danie tegoż tytułu. Gdzieś przy 1/3 historii (to nie jest jakiś tzw. spojler zabijający cała misterną intrygę, której tutaj nie ma) nasz protagonista, oraz morderca podają sobie dłonie, życząć sobie powodzenia. Ot i tyle ze szaczegółów. Jak więc można wywnioskować przestępstwo jest doskonałe i cały problem w tym, że morderca nie zdradza się myślami ze swoją winą. Tutaj zaczyna się zabawa w kotka i myszkę. Jeżeli wygra nasz bohater, to mordercę ostatecznie czeka fundowane przez rząd pranie mózgu, które sprowadzi go do poziomu prawie że niemowlaka. A dalej nauka wszystkiego od podstaw. Włącznie z mową, czytanie i pisaniem. Delikwent otrzymuje nową osobowość A co jeżeli przegra... No cóż. To jest właśnie pytaniem jakie stawia ta książka. Czy jest możliwym przechytrzenie człowieka, który może wejrzeć w każdy umysł? Dlatego też nie rozumiem skąd tak niskie oceny. W końcu ideą science fiction jest tworzenie różnego rodzaju opowieści z gatunku: Co by było gdyby za X lat (postęp nauki) wydarzyło się Y (fikcja). Powieść spełnia oba elementy. Naukowy jak i fikcyjny. Cała akcja jest wytworem wyobraźni, a jej akcja dzieje się w przyszłości. Tym którzy nie zapomnieli, że sf to szeroko pojęty gatunek i nie stawiąją przed książka wymagania, aby po jej lekturze mózg wyglądał jak stukrotnie zapętlony precel powinna się spodobać. Życzę miłej lektury.
FreddyKrueger - awatar FreddyKrueger
ocenił na85 miesięcy temu
Przejście Connie Willis
Przejście
Connie Willis
“A little while and I will be gone from among you, whither I cannot tell. From nowhere we came, into nowhere we go. What is life? It is a flash of a firefly in the night.” - Ostatnie słowa Crowfoot, Wodza Czarnych Stóp. Książka opowiada o naukowych badaniach nad doświadczeniami z pogranicza śmierci prowadzonych przez psychiatrę Joannę Lander oraz neurologa Richarda Wrighta. Jej lektura była dla mnie przeżyciem samym w sobie, pozostawiła niezmywalny ślad, który na dłużej będzie mi towarzyszył. Dokąd odchodzi nasza świadomość po śmierci i jaką funkcję z naukowego punktu widzenia przedstawia NDE (near-death experience)? Możliwe odpowiedzi odkryjecie na kartach tej powieści. Zacznijmy od oczywistego - tak, “Przejście” jest najbardziej przegadaną książką jaką w życiu przeczytałem, ale w tym szaleństwie zdecydowanie dostrzegam metodę. Było tu mnóstwo foreshadowing dotyczących przyszłych wydarzeń, informacji, które w rozdziałach końcowych mają fundamentalne znaczenie dla tego co obserwujemy, a charakterystyka bohaterów ukazana w ten gadatliwy sposób sprawiała, że zaczyna nam realnie zależeć na tych postaciach - ich przeżyciach, doświadczeniach - a ich determinacja i motywacje nabierają głębokiego, zrodzonego z uczucia i familiarności zrozumienia. Świat rzeczywisty przenika się z doświadczeniami “z pomiędzy” i metaforą sprawiając, że non-stop towarzyszy nam pytanie o sposób funkcjonowania ludzkiego mózgu, na ile możemy zaufać naszym przeczuciom oraz pamięci. Skoro już ten punkt mamy z głowy, pomówmy o zaletach. Na pewno nie spotkałem się z lepszym przedstawieniem metodologii naukowej i wyzwań jakie występują przy pracach badawczych w oparciu o wywiady personalne. Jesteśmy podatni na wiele błędów poznawczych, a jednym z nich i działającym najmocniej jest “efekt potwierdzenia”, o który bardzo łatwo gdy usiłujemy ustalić interesujący nas fakt. Samo cross-examination, porównywanie wielu pozornie niezależnych źródeł lub zmiennych na raz nosi ryzyko przypadkowego błędu wynikającego z naszej preferencji wobec określonych danych wyjściowych. Tak samo jest z korelacją i przyczynowością, wielokrotnie mylonych, bowiem potrafią wynikać z zupełnie niezależnej zmiennej. W “Przejściu” doświadczamy również innych przeszkód natury ludzkiej - czy osoba poddana badaniu może mieć powody by kłamać, czy może być ideologicznie zaprogramowana w celu ujrzenia określonych obrazów? Czy dopowiada sobie logiczny ciąg wydarzeń post factum? Czy wizje, których doświadczają pacjenci podczas NDE mogą wynikać z przenikania danych do naszego sensorium w sposób nieuświadomiony? Jaki wpływ może mieć sposób zadawania pytań na wynik obserwacji? I tak dalej i tak dalej. Mnóstwo było tego w pierwszej części tekstu (sama powieść dzieli się na 3 części) i zostało to pokazane perfekcyjnie. Nuda? Dla kogoś niezainteresowanego metodologią naukową i nauką sensu stricte na pewno, dla mnie to było coś naprawdę godnego uwagi, coś czemu się poświęca tak mało uwagi w powieściach science fiction (albo zbywa się jednym machnięciem ręki, jednym zdaniem, aby odhaczyć element wątpliwości),a tutaj opisano we wspaniały sposób to, jak możemy wielokrotnie błądzić na drodze naukowego poznania. Książkę powinny przeczytać wszystkie pseudonaukowe głąby chcące poprawiać naukowców siedząc na kibelku z telefonem w ręku. Drugą rzecz, za którą chciałbym pochwalić autorkę jest to, że podejmując się takiego tematu (który nie ukrywajmy, w społecznej świadomości ma dosyć religijne konotacje) do samego końca przedstawia naukę z należytym jej szacunkiem. Mam na myśli to, że autorka nie odlatuje w wishful thinking nawet w kulminacyjnych elementach powieści i choć wielokrotnie stawia czytelnika na tym rozdrożu między wiarą, a nauką, balansuje na granicy pomiędzy tym co wytłumaczalne, a tym co wymyka się naszej percepcji, to ani na chwilę nie odlatujemy w bełkot lecz obcujemy z wybitnie introspektywną, wielopoziomową, wysokich lotów realistyczną literaturą SF, która daje sporo do myślenia i zostawia nas w tym słodkim miejscu, w które celuje wielka proza - na pograniczu, na rozdrożu i zachęca nas do samodzielnej interpretacji wydarzeń. Trzecią rzecz, za którą muszę pochwalić “Przejście” jest finalny, trzeci akt powieści, który trzymał mnie w fotelu do późnych godzin nocnych. W drugim akcie autorka serwuje nam znakomity zwrot akcji, który wziął mnie całkowicie z zaskoczenia i sprawił, że nie potrafiłem odłożyć książki na bok, musiałem wiedzieć jak ta historia się skończy. I podoba mi się też jak autorka wybrnęła z tego ryzykownego manewru - nie po hollywoodzku, a z wielką dojrzałością i inteligencją. O postaciach już mówiłem, ale bardzo krótko: Maisie, mała dziewczynka o chorym sercu, która uwielbia historie o wielkich katastrofach i potrafi “grać na czas” by odwiedzający ją w szpitalu goście zostali z nią odrobinkę dłużej to najcudowniejszy dzieciak o jakim przyszło mi czytać w ostatnich latach. Rozkosznie dziecinna, bystra, pełna życia mimo poważnej choroby, zarażająca swoim humorem i osobowością wszystkich wokół siebie. No przesympatyczny dzieciak. Jest też staruszek, który ciągle konfabuluje opowieści z II wojny światowej i o ile już ten gagatek potrafi działać na nerwach czytelnika, to czasami muszę przyznać śmiałem się do siebie wyobrażając sobie jego i ludzi, którym nie daje spokoju. W ogóle w tej powieści jest dużo ciepła i humoru. Para naszych głównych bohaterów ma również przyjemne - tak bardzo nie-disneyowskie, niedzisiejsze, tylko prawdziwie zabawne - poczucie humoru, nie popadają jednak w karykaturę. Wcielanie się w ich umysły pozwala nam na eksploracje tematyki NDE pod wieloma kątami - od środka i od zewnątrz, poprzez oczy naukowca i poprzez oczy kogoś wybitnie spostrzegawczego i biegłego w interpretowaniu ludzkich zachowań. Wielka szkoda, że nie mogłem czytać tej książki w roku jej publikacji (2001),ponieważ byłaby ona jeszcze mocniej immersyjna. Dlaczego? Nie mogę wyjawić więcej oprócz tego, że pewien film odcisnął spore piętno w ludzkiej świadomości i w pewien sposób miał on pośredni związek z wydarzeniami rozgrywanymi w drugiej części “Przejścia”. Tak czy inaczej był to kolejny, interesujący zwrot akcji, który powoduje dodatkowe zainteresowanie. Co się dzieje ze świadomością gdy umieramy? Czy można opisać doświadczenie z pogranicza śmierci? Connie Willis robi wspaniałą robotę opisując te wszystkie wizje, próbując je objaśnić nauką tam, gdzie możliwe i wchodząc w dywagacje tam, gdy nasze zmysły każą nam sugerować, że te obrazy są bardziej rzeczywiste niż sny, że osoby doświadczające śmierci klinicznej mają wrażenie, że faktycznie gdzieś egzystowały podczas tych epizodów. Albo jak opisać wrażenie głębokiego przekonania o czymś, na co nie ma się żadnych dowodów? Przekonania tak pełnego, tak przeszywającego, nie dającego się opisać komuś, kto nie doświadczył tego samego. Jak opisać pewność bez zrozumienia źródła tej pewności? Connie Willis radzi sobie kapitalnie i z tym zadaniem. Chciałbym tutaj pochwalić również opisy z 3 aktu, ale musiałbym wejść w spoilery aby coś o nich powiedzieć merytorycznego - w każdym razie, były świetne! Każdy z 60 rozdziałów otwiera krótki cytat zawierający ostatnie słowa przed śmiercią różnych ludzi, którzy jakoś zapisali się w historii świata. Nie będę ukrywał, robi to wrażenie i dodatkowo podsyca klimat tej opowieści gdy się to czyta, gdy jesteśmy wciągnięci już w wir narracji i odkrywania tajemnic z pogranicza życia i śmierci. Dlatego postanowiłem zacząć tą opinię właśnie od przykładu, który dosyć dobrze to oddaje. Cała ta książka jest jednym wielkim doświadczeniem. Próbując ją przyporządkować do standardów literackich, rozczłonkowywać ją na czynniki pierwsze pisząc, że pewne fragmenty były niepotrzebne, a coś można by było skrócić tak naprawdę odbieramy tej powieści ten element, który nadaje jej realizmu. Bohaterowie natykają na ślepe uliczki, fałszywe tropy, błędy poznawcze, wyciągają fałszywe wnioski, podejmują złe decyzje, trafiają na niewłaściwy czas lub docierają w niewłaściwe miejsce. Wszechświat “ukrywa” przed nimi informacje, rzeczy martwe nie chcą współpracować, pamięć płata figle, nie wszystko idzie we właściwym kierunku - ale tak z perspektywy całości należy powiedzieć, że każda postać (nawet epizodyczna, może poza jedną) odegrała istotną rolę w zakończeniu, a wszystkie ślady prowadziły naszych odkrywców do poznania ostatecznej tajemnicy, jaką jest śmierć. Bo wiecie, w nauce nie uczymy się tylko z sukcesów, ale i porażek - i ta książka doskonale to ilustruje. Na poziomie metaforycznym pokazuje, ile przeszkód staje przed dokonaniem znaczącego progresu naszej wiedzy i jak istotne w tym wszystkim są porażki. Zakończenie jest świetne, sam bym lepiej tego nie wymyślił. Niezmiernie polecam lekturę osobom, którzy chcą mieć realistyczne podejście do tego tematu, a jednocześnie poczuć na swojej skórze ten dreszczyk związany z odkrywaniem czegoś ważnego i fantastycznego. Jest tu mnóstwo rzetelnej nauki i głębokiego researchu z dziedziny neurologii, są wyraziste postacie, są emocje, troska i cudowne objawienia na krawędzi niepoznawalnego. Jestem absolutnie pewny, że zamierzam przeczytać wszystkie pozostałe książki tej autorki (która to, jak dowiedziałem się przed kilkoma dniami, jest rekordzistką jeśli chodzi o główne nagrody literackie z gatunku fantastyki - Hugo (11 nagród),Locus (10),Nebula (7)). Polecam lekturę po angielsku - język jest bardzo prosty, a z autopsji wiem, że czytanie łatwo przyswajalnej prozy w języku obcym wzmaga naszą koncentrację i nie nudzimy się tak łatwo jak z tekstem w naszej ojczystej mowie.
Jacob94 - awatar Jacob94
ocenił na92 lata temu
Dubler Robert A. Heinlein
Dubler
Robert A. Heinlein
„Dubler” Roberta A. Heinleina to książka, która na pierwszy rzut oka wygląda jak lekka, sensacyjna science fiction, ale bardzo szybko okazuje się czymś znacznie poważniejszym. Pod warstwą intrygi i futurystycznej otoczki kryją się pytania o władzę, odpowiedzialność i to, jaką cenę musi zapłacić zwykły człowiek, gdy zostanie wciągnięty w wielką politykę. Dodam tylko że to dla mnie już piąte spotkanie z twórczością Heinleina. Akcja powieści rozgrywa się w roku 2100. Lawrence Smythe to przeciętny aktor, jeden z tych ludzi, którzy wciąż wierzą, że „ta jedna rola” odmieni ich życie. Los – a raczej polityczna intryga o międzyplanetarnej skali – daje mu taką szansę, choć w formie, której z pewnością się nie spodziewał. Po porwaniu charyzmatycznego lidera opozycji, Johna Bonefortea, Lawrence zostaje zmuszony do wcielenia się w jego rolę i tymczasowego zastąpienia go podczas kluczowego wydarzenia politycznego. Stawką jest zachowanie pokoju między Ziemią i Marsem. Heinlein sprawnie łączy tu political thriller z science fiction. Intryga rozwija się powoli, a uwaga czytelnika skupia się na głównym bohaterze, który musi grać polityka, wiedząc, że jeden fałszywy gest lub źle dobrane słowo mogą mieć katastrofalne konsekwencje. Forma pierwszoosobowego pamiętnika dodatkowo wzmacnia to wrażenie – czytelnik niemal cały czas tkwi w głowie Lawrencea i obserwuje wszystkie wydarzenia jego oczami. Czytając „Dublera”, trudno było mi uciec od skojarzenia z „Karierą Nikodema Dyzmy” – oczywiście w wersji science fiction i po amerykańsku. Motyw człowieka z przypadku, który dzięki splotowi okoliczności trafia na sam szczyt politycznej gry, jest tu wyraźnie obecny i stanowi jedno z ciekawszych źródeł interpretacji powieści. Nie jest to jednak książka pozbawiona słabszych punktów. Z pewnym niedosytem przyjąłem fakt, że Heinlein nie rozwinął szerzej rywalizacji politycznej pomiędzy Partią Ekspansjonistyczną a Partią Ludzkości. Potencjał tego konfliktu jest ogromny, a przedstawione zostaje on raczej szkicowo, jako tło dla losów Lawrence’a, niż jako pełnoprawny temat analizy politycznej. Również język powieści nie porywa – jest poprawny, chwilami surowy, ale daleki od literackiego rozmachu znanego z najlepszych utworów autora. Na koniec warto wspomnieć o stronie edytorskiej. Wydanie pozostawia wiele do życzenia: drobna czcionka i bardzo małe odstępy między wierszami znacząco obniżają komfort lektury, co przy książce wymagającej skupienia jest odczuwalne. Mimo tych zastrzeżeń „Dubler” to powieść, którą zdecydowanie warto poznać – szczególnie jeśli ktoś interesuje się literaturą science fiction zahaczającą o politykę i mechanizmy władzy.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na82 miesiące temu

Cytaty z książki Kot, który przenika ściany

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kot, który przenika ściany