Produkt #25

190 str. 3 godz. 10 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Produkt (tom 25)
- Data wydania:
- 2025-09-23
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-09-23
- Liczba stron:
- 190
- Czas czytania
- 3 godz. 10 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368331400
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Produkt #25 w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Produkt #25
Poznaj innych czytelników
34 użytkowników ma tytuł Produkt #25 na półkach głównych- Przeczytane 23
- Chcę przeczytać 11
- Posiadam 11
- Komiks 3
- Komiksy 2
- Chcę przeczytać: Komiksy 1
- Chcę w prezencie 1
- Magazyn 1
- Zin 1
- Kupione w 2025 1





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Produkt #25
Trafiła mi się najciekawsza pozycja do zrecenzowania w tym roku. Tym razem nie mam do czynienia z jedną powieścią graficzną czy zbiorem kilku. Nie, to porządnie czasopismo komiksowe z aż czternastoma krótkimi powieściami graficznymi i do tego z publicystyką rozpisaną na około trzydzieści stron. Nie będę omawiał wszystkiego po kolei, bo wyszedłby z tego zbyt długi tekst, którego pewnie nikomu nie chciałoby się czytać. Zatem trochę standardowo opowiem o tych komiksach, dla których warto według mnie sięgnąć po Produkt 25, a także o elementach, które do mnie nie przemówiły. Najpierw jednak zdradzę Wam moją prawdziwą motywację – Krzysztof Nowak. Uwielbiam postapo i ciągle ciepło wspominam Futuro Darko. Co prawda liczyłem na nowy tom, ale skoro ów się nie pojawił, to rzuciłem się na Produkt 25, aby przeczytać najnowszą, krótką historię z tego uniwersum – Maniery. I zaiste, była to dla mnie czysta przyjemność. Z ciekawostek powiem, że ten komiks przypomina mi trochę Johna Wicka. A do tego musze zdradzić, że czuję się trochę źle z tym, że koniec końców Futuro Darko dostało ode mnie ocenę ogólną 6,6. Ale cóż, dopiero po czasie uświadomiłem sobie, że ciepło wspominam tę historię, no i przekonałem się do kreski Nowaka. Coraz bardziej mi się podoba, i to z tymi charakterystycznymi, długim nosami. Maniery były dla mnie głównym punktem programu i dla nich samych kupiłbym Produkt 25, gdybym nie dostał go do recenzji! Na szczęście dobrych powodów aby sięgnąć po ten magazyn komiksowy jest o wiele więcej.
[...]
Przy okazji premiery nowego sezonu Wiedźmina od Netflixa, warto wspomnieć, że i do naszego swojskiego Wieśka, dobrze czasem podejść z humorem! Za scenariusz, krótkiego szorcika zamieszczonego w Produkcie 25 o białowłosym zabójcy potworów odpowiada Bartosz Sztybor. Chyba to już wystarczająca polecajka, co nie? A w tej opowieści jest naprawdę jajcarsko, bo ktoś zamienił księcia w jajo i to Wiesiu musi rozwiązać tę zagadkę, ryzykując przy tym, że zostanie zrobiony w… jajo! Wiedźmin, jest krótką, bardzo śmieszną i uroczo narysowaną przez Piotra Nowackiego historyjką. Rusałka. Szlak czerwonej nici od Kamili Król, jest natomiast klimatyczną, słowiańską opowieścią skoncentrowaną na postaci Welesa. No i ten styl graficzny po prostu przemówił do mnie od pierwszego kadru, za sprawą tej wszechobecnej zieleni… Ze śmieszniejszych opowieści warto wspomnieć o Jak zapierdala jamniczek? Nie miałem wcześniej styczności z Osiedlem Swoboda, ale w tym shorcie, pierwsza scena tak mnie rozbawiła (wielki plus za wygląd wspomnianego jamnika!),że do teraz na myśl o niej się po prostu uśmiecham. No i sam tytuł opowiadania, jak i imię jamniczka to czyste złoto. Nie mógłbym też nie wspomnieć o drugim komiksie postapokaliptycznym w tym zbiorze – Baby Day od Śledzia. Ciekawa wizja zmrożonego świata z zombiakami, ale to finał mnie dosłownie rozwalił! Naprawdę nie spodziewałem się, że Śledziu tak mnie jednocześnie zszokuje i rozbawi (dwie ostatnie strony czytałem z trzy razy, aby to przetrawić!).
Cała recenzja:
https://ostatniatawerna.pl/komiksow-nigdy-za-wiele-recenzja-magazynu-komiksowego-produkt-25/
Trafiła mi się najciekawsza pozycja do zrecenzowania w tym roku. Tym razem nie mam do czynienia z jedną powieścią graficzną czy zbiorem kilku. Nie, to porządnie czasopismo komiksowe z aż czternastoma krótkimi powieściami graficznymi i do tego z publicystyką rozpisaną na około trzydzieści stron. Nie będę omawiał wszystkiego po kolei, bo wyszedłby z tego zbyt długi tekst,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstępniak Michała Śledzińskiego, rozdajemy karty, przedstawiamy graczy, omawiamy pokrótce reguły. To wstęp, który określa charakter 25 numeru, będzie się działo. Idę dalej, przez redakcyjną stopkę wpadam na warianty okładek. Sięgam po menu, czyli spis treści. Ok, nie będę wybierać, poproszę wszystko po kolei. Proszę pana, ale tego jest dużo! Mam dzisiaj spory apetyt, do wakacji dużo czasu, zdążę się dociąć. No to jedziemy.
Ale spokojnie, to nie Instagram celebryty, nie będzie wglądu w każdy posiłek. Czyżby?
"Jak zapierdala jamniczek?" wszedł równo. Tutaj, na osiedlu Swoboda, chyba bez zmian, czteropak ze spożywczaka Mirka. Kilka zgrzebnych stron o wyluzowanych ziomkach i eskapadzie po sąsiedzku na pachtę. Rozwija się sprawnie i w mig przechodzimy do zacnej puenty.
Od razu wskakujemy z wtrętem. Przyjemnym akcentem "Produktu" jest poboczna historia redaktora naczelnego zawsze u dołu strony. Rozumiecie? "Produkt" żyje na kilku płaszczyznach. To żywa tkanka. Te dywagacje redaktora naczelnego, to też komentarz do komiksu na głównej planszy. Płynnie w tej relacji przechodźmy z "Osiedle Swoboda" do "Niewidzialnej ręki" i jednocześnie czytamy, wciąż niezmiennie, komentarz Śledzińskiego. I tak dalej. Zatem na tym etapie (w dziale z publicystyką głos z offu jest wyciszony) to magazyn komiksowy z komentarzem o aktualnym seansie w trakcie jego trwania.
I tak, dzięki temu, nie tylko przeczytałem świetną "Niewidzialną rękę", ale dowiedziałem się sporo o Damianie, autorze ilustracji (bo z dorobkiem scenarzysty Tomasza Kontnego byłem już jako tako obeznany). Zatem Śledziński przeprowadza niejako czytelnika przez komiksowe medium i to jest dobre.
Piotra Marca poznałem dopiero przy okazji "Smoły", dlatego zdziwiłem się na spotkanie ze "Słodkimi chłopakami". Zupełnie inne nastroje, dość gorzkie, obyczajowość przefiltrowana przez subtelny posmak odrętwienia, szarzyzny, korpo jakości w mówieniu i życiu. Katarzyna „Falauke” Czarna zarzuca przynętę ("Szakszuka") jak Riad Sattouf w "Arabie przyszłości", a ja chcę więcej. Dostałem tylko rzut oka na przestrzeń, możliwości dla rozwinięcia fabuły, jak to się potoczy dalej?
W "Beletrystyce" odnalazłem przez chwilę siebie, bo i ja, jak Robert Siennicki, z "Produktem" się zawsze mijałem (poza tym miałem prawie trzy dekady przerwy od komiksów). No i to bardzo sympatyczny autotematyczny komiksowy żart z własnego (chłopaków i dziewczyn z komiksowa) podwórka. Anna Krztoń zabrała mnie natomiast do tego ogródka moich dziadków. To ten sam ogródek, tam stał taki sam zlew na zewnątrz, taki jak na rysunku w komiksie "Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej". Ostatnia plansza z tej życiówki to emocje z dna filiżanki do espresso - ścisk i łza. Dzięki za to.
Unka Odya zaskakuje pomysłem w swoim odcinku serii "Brom". Co to? Jakaś parafraza dla "Widma nad Innsmouth" Lovecrafta? Intrygujące. Czy Brom jako Brom jest takim łącznikiem ze światem nadnaturalnym, detektywem, facetem od trudnych spraw? Znowu tylko przystawka, znowu chcę więcej. Z Katarzyną "Panną N." Witerscheim i jej "Heleną Wiktorią", która była u najlepszego krawca już mi nie po drodze. Rysunek cudny, oczy wspaniałe, linia i kreacje jak z katalogów mody retro. Ale to nie mój nastrój, choć i na to prawdopodobnie byłby potencjał (na ten nastrój). Czuję, że dłuższa forma mogłaby załapać. Katarzyna Niemczyk z "Orcademią" to nawet nie zwiastun. To krótki teaser, ale chyba dobrze określa charakter komiksu. Dziewczyńsko, z przytupem, prosto w ten jego głupi ryj. Fantasy, ale przefiltrowane przez ważne dla autorki, mam wrażenie, wartości. Piękna silnoręka wybija kły takiemu jednemu centaurowi, który podbijał do dwóch dziewczyn. I już, i tyle, więcej przecież nie trzeba. Centaur nakrył się kopytami, teaser się skończył.
Zimowe zombi, postapo, horror, oddalona baza w posępnym lodowym krajobrazie. Czy to "The Thing" Carpentera? Coś w tym stylu. To "Bad Day" (Śledziu, Arkadiusz "Kirkor" Klimek). Podobno stara rzecz, teraz powołana do życia na łamach "Produktu". Klawe, docięte, z wyraźnym dowcipem, który rozumiem. Byłem ostatnio w szpitalu w gościem, który w pokoju chrapał. Do widzenia, nigdy więcej.
Szanuję tę historyjkę z Wiedźmina, ale mi nigdy z Wiedźminem nie było po drodze, wiec oprócz tego, że szanuję, to jednak nic więcej. Trudno mi pochylić się nad tym bardziej, niż nad zabawnym (w tym ujęciu) fantasy. Nigdy "Wiedźmina" nie czytałem, nie grałem w gry. "Rusałka", tak zachwalana przez naczelnego w tym komentarzu z offu, również mnie nie ujęła. Cóż, odbiłem się totalnie. Ani ten piękna skądinąd folkowo wyśniony wykwit, ani sama opowieść. Hitem natomiast jest epizod ze świata "Future Darko", który to zachwalany jest wszędzie (ten świat i ten komiks),a ja wciąż się mijam z pełnometrażowym wydaniem. No i to jest piękne poboczne story, tkwiące gdzieś tam bardziej w "Mad Max" 79' niż w "Mad Max" 81'. Przynajmniej w tym miejskim ujęciu.
Przerwa. Pani kochana, jaka przerwa, czas na drugie danie.
Okazuje się, ze "Produkt" to coś więcej niż komiksowy magazyn od weteranów dla weteranów i dla tych rozpoczynających przygodę. Produkt to zachęta do gry, dlatego osoby odpowiedzialne za "Produkt 25" zapraszają różnych, w różnym celu. Komiks, jasne, pojemny gatunkowo, zawsze z komentarzem. Poznajemy rodzimych twórców, style, chcemy więcej (bo chcemy). To historia o tych, którzy już wyszli z cienia, publikują, odnoszą sukcesy (mniejsze i większe). Niech będzie, że to ich (twórców) osobiste zwiastuny komiksów, które można już znaleźć na rynku. I ci sami twórcy wyciągają kanapy i fotele na zewnątrz i zdają się mówić, chodźcie wszyscy i poczytajcie te komiksy. Tak to widzę.
A to drugie danie? To publicystyka.
Zaczyna się bardzo ważnym tekstem Sylwii "Lou" Kaźmierczak o kobiecym komiksie ("Baby zabiły polski komiks"). Tekst, który otwiera oczy, ale nie ze względu na opisaną rolę dziewczyn jako ilustratorek, scenarzystek etc, ale głównie dlatego, że człowiek (czytelnik) chciałby je mieć tu wszystkie teraz i zaraz (te wskazane komiksy, hehe). Jest to też świetny opis zmieniających się perspektyw, rozkładających się sił na przestrzeni lat na polu komiksowym i opis tego, jak z roku na rok wyciągany jest coraz większy kawałek tortu w stronę kobiet. Co tam wyciągany, dziewczyny same biorą nóż i go sprawnie potrafią wykroić.
Krzysztof Ryszard Wojciechowski przyspieszył moje próby zdobycia komiksu "Wolverine. Broń X" (artykuł "Pasja według Wolverine'a"),a w kolejnym tekście KRW wygłasza ochy i achy na temat "Prosto z piekła" Alana Moore'a (a na temat autora, to już przesadne, ale to prawdopodobnie jego konik). I cóż, trzeba zapisać ten tytuł na liście do nadrobienia. Jan Sławiński natomiast, czyli Anonimowy grzybiarz przygląda się nurtowi home invasion biorąc za przykład arcydzielne "Nie oddychaj". Rozkłada na czynniki pierwsze film odważnie interpretując fabułę i zestawiając ją z ważkimi społecznymi kwestiami (również). Zaskakujące również dlatego, że tekst krytyczny stricte filmowy pojawia się w "Produkcie". Przyznaję, miałem lekką konsternację (bo to jednak nagły przeskok z medium do medium),ale polotu nie mogę odmówić. A "Nie oddychaj" (obie części) to oczywiście szlagier. Tekst Krzysztofa Ryszarda Wojciechowskiego dotyczący filmowej produkcji filmu "Danger Diabolik" przypomina jedno z wielu wspaniałych dokonań Bavy. Czytałem z pełnym zrozumieniem, bo i ja jestem jednym z wyznawców kunsztu włoskiego reżysera.
I dobijamy do brzegu ankietą, której tytułu nie zacytuję i krótką historyjką obrazkową "Nurek". To wszystko moimi mili, od deski do deski.
Co mi dał ten "Produkt"? Tylko dużo dobrego. Mijałem się wcześniej z tytułami, nie zdawałem sobie sprawy jak duża historia stoi za tymi ludźmi (miałem prawie trzy dekady przerwy od komiksów, pisałem to już?). Wydaje mi się, że to wciąż trudny rynek. Móc wydawać własną rzecz pod skrzydłami wydawnictwa to sukces, droga do tego pozostaje jednak niezmienna, to też jest niejako regułą. Ale ten "Produkt" jest o tyle ważny, że to rzeczywiście magazyn, który może być dla mnie (dla innych) tym pomostem z polskimi twórcami, których jeszcze nie kojarzyłem. Nie wszystko do mnie trafia, z niektórymi rzeczami się mijam. Czas zatem utrwalać sobie tych artystów z imienia, nazwiska, ksywek. Świetny i potrzebny magazyn, wyjaśnia sprawy, przybliża marki, udostępnia do tego swoje miejsce.
Wstępniak Michała Śledzińskiego, rozdajemy karty, przedstawiamy graczy, omawiamy pokrótce reguły. To wstęp, który określa charakter 25 numeru, będzie się działo. Idę dalej, przez redakcyjną stopkę wpadam na warianty okładek. Sięgam po menu, czyli spis treści. Ok, nie będę wybierać, poproszę wszystko po kolei. Proszę pana, ale tego jest dużo! Mam dzisiaj spory apetyt, do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPÓŁ-PRODUKT?
Jest 25 „Produkt”. Wiedziałem, że tak będzie, kto przegapiłby taką okazję, jak 25 numer? Więc te zapowiedzi, że to koniec, że wcale nie, że po 24 nie będzie więcej mnie nie ruszały. Wiedziałem, ale czy czekałem? Zależy. Byłem ciekaw, co z tego będzie, to wiadomo, ale równie mocno się obawiałem, a kiedy padły pierwsze zapowiedzi jasno pokazujące, że będzie zmiana warty, że idzie nowe i nowi twórcy, obawy wzrosły. Kilka nazwisk to był dla mnie strzał w dziesiątkę, kilka innych to ewidentny strzał w kolano – większość z tego się sprawdziło, mamy tu pozycje, które mogą konkurować z niesławną „Wandą: Polską księżniczką”, która była chyba największą produktową porażką. Nie porwała mnie też większość publicystyki, bo stara była pomysłowa, z pazurem, szaleństwem i bezkompromisowością, a większość obecnej jest zachowawcza i poprawna stylistycznie, mająca czasem coś ciekawego, ale niczym się niewyróżniająca, a nie tym „P” zawsze stało. „Produkt #24” robotę robił grając na sentymentach dziadersów, „25” robi to już jedynie w niewielkim stopniu. Niezły jest, fajnie, że pokazuje więcej kobiecej części naszego rodzimego komiksowego świata, ale to naprawdę mogłaby być dowolna inna antologia, która pokazałaby przekrój przez współczesnych autorów, ale niemal niczym nie zachwyciła, a nie nowy numer „Produktu”.
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/10/produkt-25-micha-sledzinski-krzysztof.html
PÓŁ-PRODUKT?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest 25 „Produkt”. Wiedziałem, że tak będzie, kto przegapiłby taką okazję, jak 25 numer? Więc te zapowiedzi, że to koniec, że wcale nie, że po 24 nie będzie więcej mnie nie ruszały. Wiedziałem, ale czy czekałem? Zależy. Byłem ciekaw, co z tego będzie, to wiadomo, ale równie mocno się obawiałem, a kiedy padły pierwsze zapowiedzi jasno pokazujące, że będzie...
Dycha z góry za inicjatywe, za wydanie, za treści, za nostalgie i za polske
Dycha z góry za inicjatywe, za wydanie, za treści, za nostalgie i za polske
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to