Gen trzech

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2026-01-13
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-03-05
- Liczba stron:
- 164
- Czas czytania
- 2 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788384232019
Masz tylko trzy dni. Los tej rzeczywistości zależy od ciebie.
Pewnego dnia do szpitala psychiatrycznego w Genewie trafia pacjentka z tajemniczymi objawami. Kobieta ma problem z nawiązaniem kontaktu z otoczeniem i utrzymuje, że pochodzi z innej rzeczywistości.
Doktor Marcus Kin nie potrafi rozstrzygnąć, czy opowieści pacjentki – Samanthy – są jedynie wytworem chorego umysłu czy dowodem na istnienie alternatywnych światów. Pacjentka snuje przed nim historię, która doprowadziła ich do spotkania w tym punkcie czasu i przestrzeni. Brzmi ona niewiarygodnie, a zarazem niepokojąco spójnie.
Marcus ma trzy dni, by zdecydować, czy zaufać słowom kobiety i przyjąć wizję balansu energii pomiędzy światami Chaosu, Ładu i Nauki, od którego zależy przyszłość Ziemi.
Trzy dni na dokonanie wyboru, jaki może przesądzić o losach ludzkości.
Kup Gen trzech w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Gen trzech
Poznaj innych czytelników
19 użytkowników ma tytuł Gen trzech na półkach głównych- Przeczytane 11
- Chcę przeczytać 7
- Teraz czytam 1
- Posiadam 5
- Wspołpraca 1
- Czytam Polskich Autorów 1
- Fantasy / Science fiction 1
- Samodzielne 1



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Gen trzech
Losy Ziemi zależą od decyzji jednego człowieka? No tak, znamy to - zarówno z fantastyki jak i literatury reportażowej. Niestety. Ale tym razem jest jednak nieco inaczej. Po pierwsze - los nie tyle Ziemi, co czterech, równoległych światów, a po drugie – wszystko pozostaje w rękach nie wybrańca, a zwykłego (spojler – nie do końca!) psychiatry. Ale po kolei…
Książka Jarosława Karbowskiego ma formę dziennika, a dokładnie pewnego raportu spisanego przez doktora Marcusa Kina. Do szpitala, w którym pracuje, trafia pewnego dnia Samantha. Kobieta twierdzi, że pochodzi z innego świata i potrzebuje pomocy doktora aby uratować nie tylko jej, jego, ale i cały wieloświat. Czas jest ograniczony, bo za trzy dni otworzy się jedyne najbliższe przejście, którym kobieta będzie mogła powrócić do swojej „ojczyzny”.
Na całą opowieść składa się spora dawka psychologii, wymieszanej z subtelną acz zauważalną dozą fizyki – patrz, teoria strun - oraz socjologii. Wszystko to jednak w formie szczególnie przystępnej i nakierowanej na styl popularnonaukowy. Światy opisywane przez Samanthę definiowane są przez chaos, naukę, pacyfizm oraz mieszankę trzech powyższych. Nasza Ziemia jest tym ostatnim, a całość można właściwie interpretować jako metaforę naszej własnej próby stabilizacji rzeczywistości, jaką jesteśmy otoczeni.
Do pewnego momentu szczerze obawiałem się, czy opowieść Karbowskiego nie stanie się kalką z
„K-pax`a”, jednego z lepszych filmów SF początku lat 2000-cznych. Tak się jednak nie stało, choć nie zdziwiłbym się gdyby Autor został zainspirowany amerykańską opowieścią o kosmicznym pacjencie oddziału psychiatrycznego. A skoro o odwołaniach już mowa, na plus tej historii działa również kilka odniesień do obecnego etapu rozwoju naszej cywilizacji jak i bieżących wydarzeń politycznych. I tak, to był ten moment, kiedy wróciłem się do strony redakcyjnej i zorientowałem, że jest to tytuł wydany w obecnym, 2026 roku!
Co również mnie osobiście miło zaskoczyło w „Genie trzech” to styl narracji. Opisów jest tu ledwie garstka, choć nie można powiedzieć, że w ogóle ich nie ma. Opowieść zbudowana jest przede wszystkim na dialogach, co pozwoliło na uzyskanie dwóch efektów – przyjemnej immersji oraz prędkości pochłonięcia książki. W moim przypadku było to ledwie jedno popołudnie. Dialogi jednak same się nie prowadzą i, choć są dla mnie czymś zdecydowanie pożądanym w samej książce, wymagają właściwych postaci, które za nie odpowiadają. W tym przypadku również jest dobrze – Samantha jest ciekawa i, choć momentami nieco sztampowa, zdecydowanie funkcjonuje w opowieści jako pełnoprawna przedstawicielka wyżej rozwiniętej społeczności. Co więcej – bo geniusz szczególnie trudno jest właściwie oddać – Jarosław Karbowski zabezpieczył się na ewentualne potknięcia, wskazując, że to nasz świat, w którym przebywa kobieta, nieustannie oddziałuje na jej umysł, przybliżając ją do nas samych, jako istot znacznie prymitywniejszych. Zgrabny zabieg i właściwie trudno dopatrzeć się w nim dziur.
Nie można więc nazwać opowieści Samanthy – szczególnie barwnych i ciekawych – płytkimi, w rozumieniu samego przekazu. Dziewczyna zmienia się na przestrzeni fabuły, początkowo będąc zagubionym i podatnym na bodźce „dzieckiem”, dopiero pod koniec wraca do pełni swych sił. Jednak wtedy również na jej osobowość znaczny wpływ miała już nasza rzeczywistość, warto więc zadać sobie pytanie, czy kiedykolwiek tak naprawdę ją poznaliśmy?
Największy plot twist czeka nas jednak na samym końcu gdyż – nomen omen - to nie jest koniec, a historia wydaje się dopiero rozkręcać. Mam nadzieję, że Autor faktycznie pójdzie za tym ciosem i „Gen trzech” doczeka się zasłużonej kontynuacji.
https://www.instagram.com/velocireader_/
Recenzja dla portalu sztuketer.pl
https://sztukater.pl/ksiazki/gen-trzech.html
Losy Ziemi zależą od decyzji jednego człowieka? No tak, znamy to - zarówno z fantastyki jak i literatury reportażowej. Niestety. Ale tym razem jest jednak nieco inaczej. Po pierwsze - los nie tyle Ziemi, co czterech, równoległych światów, a po drugie – wszystko pozostaje w rękach nie wybrańca, a zwykłego (spojler – nie do końca!) psychiatry. Ale po kolei…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Jarosława...
„Gen trzech” Jarosława Karbowskiego to krótka nowela science fiction, która igra z teorią światów równoległych i każe się zastanawiać czy szaleństwo bywa tylko etykietą przypiętą temu, czego jeszcze nie rozumiemy?
Do szpitala psychiatrycznego trafia Samantha. Twierdzi, że przybyła z innego świata, a jej lekarz, Marcus Kin, jest człowiekiem niezbędnym do realizacji jej dalszych planów.
Początkowo obserwujemy ich rozmowy. Samantha wypada zaskakująco wiarygodnie, a czytelnik wraz z doktorem zaczyna chwiać się między sceptycyzmem a fascynacją. Czy to urojenia? A może prawda przebrana w kostium nieprawdopodobieństwa?
Na korzyść pacjentki przemawiają wyniki badań, które zdają się potwierdzać jej słowa. Z czasem poznajemy także okoliczności jej przybycia na Ziemię. Autor prowadzi fabułę sprawnie, bez zbędnych dygresji, koncentrując się na idei przenikających się światów i ich wzajemnym wpływie. Samantha ma ściśle wyznaczony czas na przekonanie doktora do swojej prawdomówności a jej tropem już podążają tajemniczy ludzie z własnym planem.
Nowela kończy się w najciekawszym momencie. Ostatnie zdanie, „Teraz dopiero wszystko się zacznie”, brzmi jak zapowiedź większej historii. Również opis książki na LubimyCzytać sugeruje, że może to być wstęp do dłuższej formy literackiej.
„Gen trzech” liczy zaledwie 160 stron, co czyni go raczej dłuższym opowiadaniem niż pełnowymiarową powieścią. Czyta się lekko i z zaciekawieniem, choć można odczuć, że to dopiero szkic większego projektu. Potencjał jest wyraźny, pytanie tylko, czy zostanie w pełni wykorzystany w ewentualnej kontynuacji.
„Gen trzech” Jarosława Karbowskiego to krótka nowela science fiction, która igra z teorią światów równoległych i każe się zastanawiać czy szaleństwo bywa tylko etykietą przypiętą temu, czego jeszcze nie rozumiemy?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo szpitala psychiatrycznego trafia Samantha. Twierdzi, że przybyła z innego świata, a jej lekarz, Marcus Kin, jest człowiekiem niezbędnym do realizacji jej...
✨💛 MASZ TYLKO TRZY DNI. LOS TEJ RZECZYWISTOŚCI ZALEŻY OD CIEBIE…czyli o ,,Gen Trzech” Jarosława Karbowskiego!
,,Gen Trzech” to książka, która zaskoczyła mnie nie tylko pomysłem, ale przede wszystkim tym, jak bardzo wciąga. Przeczytałam ją w kilka godzin i szczerze mówiąc – dawno żadna powieść science fiction nie zrobiła na mnie takiego wrażenia.
Punktem wyjścia jest dość kameralna sytuacja: szpital psychiatryczny w Genewie, tajemnicza pacjentka Samantha i doktor Marcus Kin, który staje przed niemożliwym zadaniem – zdecydować, czy ma do czynienia z chorobą psychiczną, czy z kimś, kto naprawdę pochodzi z innej rzeczywistości.
Ogromnym plusem jest wiedza autora. Teorie naukowe – jak chociażby teoria strun – są tu obecne, ale co najważniejsze: podane w sposób przystępny i zrozumiały. To jedno z tych sci-fi, które naprawdę „otwiera głowę” i sprawia, że chce się wiedzieć więcej, zamiast czuć się przytłoczonym nadmiarem pojęć!
Sam Gen Trzech jako koncepcja jest bardzo ciekawy – to unikalne połączenie cech i zachowań trzech światów: Chaosu, Ładu i Nauki. Każdy z nich symbolizuje inne wartości (lub ich brak),a nasza rzeczywistość okazuje się mieszaniną wszystkich trzech. Ten motyw nie tylko napędza fabułę, ale też skłania do refleksji nad tym, kim jesteśmy jako świat i dokąd zmierzamy.
Bardzo podobała mi się również forma narracji. Trzydniowy raport doktora Marcusa Kina – zapiski, obserwacje, wątpliwości – sprawiają, że historia staje się bardziej intymna i realistyczna. Marcus nie jest wszechwiedzącym bohaterem; widać jego wahanie, sceptycyzm, ale też rosnącą fascynację Samanthą, w której jest coś hipnotyzującego i trudnego do zignorowania. Nawet jeśli nie do końca jej wierzy, czuje, że jej słowa mogą mieć ogromne znaczenie.
Ta opowieść to inteligentne, wciągające science fiction, które łączy naukę, filozofię i bardzo ludzkie dylematy. Czyta się ją szybko, z rosnącym napięciem i poczuciem, że stawką jest coś znacznie większego niż los jednego bohatera. Dla mnie to książka, która nie tylko dostarczyła świetnej rozrywki, ale też zostawiła mnie z myślami długo po odłożeniu jej na półkę. #novaeres #zaczytani #wydawnictwonovares #recenzja #scifi
✨💛 MASZ TYLKO TRZY DNI. LOS TEJ RZECZYWISTOŚCI ZALEŻY OD CIEBIE…czyli o ,,Gen Trzech” Jarosława Karbowskiego!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Gen Trzech” to książka, która zaskoczyła mnie nie tylko pomysłem, ale przede wszystkim tym, jak bardzo wciąga. Przeczytałam ją w kilka godzin i szczerze mówiąc – dawno żadna powieść science fiction nie zrobiła na mnie takiego wrażenia.
Punktem wyjścia jest dość...
Pewnego dnia do szpitala psychiatrycznego przychodzi pacjentka, która utrzymuje, że pochodzi z innej rzeczywistości. Czy to jest możliwe?
Doktor Marcus Kin nie potrafi rozstrzygnąć czy opowieści pacjentki są dowodem na istnienie innych światów czy są jedynie wytworem jej wyobraźni. Samantha opowiada mu historię i teraz to on musi podjąć decyzje. Ma trzy dni, aby zdecydować czy zaufać kobiecie i jej teorii o energii między trzema różnymi światami i zawalczyć o przyszłość Ziemi.
72 godziny, rozmowy, raporty, notatki i wielki mętlik w głowie.
Bardzo podobało mi się już na wstępie, że książka jest podzielona na raporty, notatki i zapisy rozmów. Od razu historia robi się ciekawsza i faktycznie wczuwamy się w taki szpitalny klimat. Postać Samanthy jest bardzo tajemnicza i mimo że odkrywa przed nami wiele faktów, nie jesteśmy w stanie powiedzieć, które z nich są jedynie wytworem jej wyobraźni. Książka ma tylko 150 stron, a w niej zawarte są trzy dni wnikliwych analiz Kina, ale to wcale nie koniec, bo ostatnie kartki zostawiają nas w wielkiej niewiadomej. Jestem niesamowicie ciekawa czy powstanie kontynuacja, bardzo na to liczę, bo książka mnie zaintrygowała i wiem, że z tej historii można dużo jeszcze wycisnąć.
Autor nie skupia się na długich opisach, a na dialogach, które mają przybliżyć nam postać tajemniczej kobiety i metafizyczne światy, o których wspomina: Chaosu, Ładu i Nauki. Marcus w trzy dni dostaje mnóstwo nowych informacji i musi szybko podjąć decyzję, która może zmienić jego życie na zawsze. Nie wie czy wróci i czy to co przedstawia Samantha jest prawdziwe. Czy Kin podejmie to ryzyko?
⭐️⭐️⭐️⭐️/5
Pewnego dnia do szpitala psychiatrycznego przychodzi pacjentka, która utrzymuje, że pochodzi z innej rzeczywistości. Czy to jest możliwe?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoktor Marcus Kin nie potrafi rozstrzygnąć czy opowieści pacjentki są dowodem na istnienie innych światów czy są jedynie wytworem jej wyobraźni. Samantha opowiada mu historię i teraz to on musi podjąć decyzje. Ma trzy dni, aby zdecydować...
Jarosław Karbowski „Gen trzech”
To wciągająca historia science fiction, ale zdecydowanie nietypowa. Nie znajdziecie tu statków kosmicznych ani kosmicznych bitew to raczej stonowana opowieść o światach równoległych i energii, która wpływa na różne rzeczywistości.
Do doktora Marcusa Kina trafia pacjentka Samantha. Kobieta opowiada o istnieniu innych światów i przejściach pomiędzy równoległymi rzeczywistościami. Lekarz ma zaledwie trzy dni, by zdecydować, czy uwierzyć w jej historię i przejść przez portal, czy uznać ją za osobę chorą na schizofrenię. Sprawa jest jednak znacznie poważniejsza Marcus posiada tytułowy „gen trzech” i od jego decyzji może zależeć równowaga pomiędzy światami.
Samantha bardzo przekonująco opowiada o trzech innych światach, (świat nauki, chaosu i ładu) których energia ma wpływ na Ziemię, a ona sama pochodzi z jednego z nich. Czy uda jej się przekonać doktora? Czy Marcus zdoła otworzyć umysł i zaufać tej historii? I czy równowaga światów zostanie zachowana?
To krótka książka, którą czyta się bardzo szybko. Dużym atutem jest forma, historia została przedstawiona poprzez zapisy rozmów, notatki i raporty lekarza. Dzięki temu fabuła jest przystępna i zrozumiała, bez przytłaczającego, naukowego żargonu.
Osobiście bardzo podobała mi się ta książka. Jeśli szukacie czegoś innego, spokojniejszego, ale wciąż z gatunku science fiction to „Gen trzech” zdecydowanie warto sprawdzić.
Jarosław Karbowski „Gen trzech”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo wciągająca historia science fiction, ale zdecydowanie nietypowa. Nie znajdziecie tu statków kosmicznych ani kosmicznych bitew to raczej stonowana opowieść o światach równoległych i energii, która wpływa na różne rzeczywistości.
Do doktora Marcusa Kina trafia pacjentka Samantha. Kobieta opowiada o istnieniu innych światów i przejściach...
Coś nowego. Coś oryginalnego. Autor nie tworzy kolejnego nierealnego Uniwersum w którym "jest jak jest, bo jest". Zmusza do refleksji, do zadawania pytań. Bardzo fajna narracja. Już nie mogę doczekać się kontynuacji.
Coś nowego. Coś oryginalnego. Autor nie tworzy kolejnego nierealnego Uniwersum w którym "jest jak jest, bo jest". Zmusza do refleksji, do zadawania pytań. Bardzo fajna narracja. Już nie mogę doczekać się kontynuacji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to powieść science fiction z wyraźnym rysem psychologicznym, która od pierwszych stron stawia czytelnika w stanie niepewności i intelektualnego napięcia. Autor sięga po motyw znany z literatury i kina - granicę między chorobą psychiczną a odkryciem prawdy, która może wywrócić do góry nogami nasze rozumienie rzeczywistości - ale nadaje mu świeżą, autorską formę.
Akcja rozpoczyna się w szpitalu psychiatrycznym w Genewie, gdzie trafia Samantha, kobieta zmagająca się z tajemniczymi objawami i przekonana, że pochodzi z innej rzeczywistości. Jej historia, początkowo brzmiąca jak klasyczny przypadek urojeń, stopniowo zaczyna układać się w spójną i niepokojąco logiczną opowieść. Doktor Marcus Kin, psychiatra prowadzący pacjentkę, staje przed dylematem, który wykracza daleko poza ramy medycyny - musi zdecydować, czy zaufać słowom Samanthy, ryzykując wszystko, co do tej pory uważał za prawdziwe.
Jednym z mocnych elementów powieści jest presja czasu. Trzy dni, które Marcus ma na podjęcie decyzji, nadają fabule tempo thrillera. Równie ciekawa jest koncepcja równowagi energii pomiędzy światami Chaosu, Ładu i Nauki - wprowadza wymiar filozoficzny i metafizyczny, a jednocześnie stanowi ciekawą interpretację konfliktu między emocją, porządkiem i racjonalnością.
Autor umiejętnie balansuje między narracją psychologiczną a science fiction. Czytelnik, podobnie jak główny bohater, przez długi czas nie ma pewności, czy obcuje z objawami choroby, czy z dowodem na istnienie alternatywnych światów. Ta niejednoznaczność jest największą siłą książki - zmusza do ciągłego kwestionowania faktów i własnych przekonań.
Styl powieści jest oszczędny i klarowny, co sprzyja płynnej lekturze. Brak zbędnych opisów sprawia, że uwaga skupia się na dialogach, decyzjach bohaterów i narastającym poczuciu zagrożenia. Mimo niewielkiej objętości książka porusza tematy ciężkie i uniwersalne: odpowiedzialność jednostki za los świata, granice nauki oraz cenę, jaką trzeba zapłacić za wiarę w coś, czego nie da się udowodnić.
Gen trzech to propozycja dla czytelników, którzy cenią fantastykę skłaniającą do refleksji, a nie jedynie widowiskową akcję. Książka skłania do rozmyślań i zadawania pytań: co byśmy zrobili, gdyby ktoś dał nam trzy dni na podjęcie decyzji, od której zależy los całej rzeczywistości?
Jest to powieść science fiction z wyraźnym rysem psychologicznym, która od pierwszych stron stawia czytelnika w stanie niepewności i intelektualnego napięcia. Autor sięga po motyw znany z literatury i kina - granicę między chorobą psychiczną a odkryciem prawdy, która może wywrócić do góry nogami nasze rozumienie rzeczywistości - ale nadaje mu świeżą, autorską formę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja...
Po cichu liczyłem, że ta rozpisana na trzy dni i sto pięćdziesiąt stron książka będzie miała zamknięte zakończenie. Sprawiłoby to, że ta niewielkich rozmiarów historia byłaby doskonałym przykładem na to, iż aby stworzyć ambitne science fiction, nie trzeba snuć opowieści na wiele części i opasłe tomiszcza.
Jak zapewne się domyślacie, Gen trzech to zaledwie początek. Mimo to brawa należą się autorowi za niezwykle treściwe, zwięzłe, a jednocześnie — paradoksalnie — wyczerpujące ujęcie zagadnień teorii strun i światów równoległych.
Oklaski należą się również za uczynienie głównym bohaterem lekarza psychiatry, który o aspekcie fantastycznym dowiaduje się od swojej pacjentki. Sam nie wie już, co w jej historii jest prawdą, a co należy tłumaczyć ewidentnymi urojeniami — sensownymi i urzekającymi, lecz wciąż bardzo nieprawdopodobnymi. Nadaje to tekstowi charakter może i znany z kina, ale jednak oryginalny oraz niepokojący.
Można było tę opowieść, moim zdaniem, pociągnąć dalej, mimo to wyszło zacnie. To, co również udało się Jarosławowi Karbowskiemu, to napisanie powieści angażującej i intrygującej, którą bez większego trudu można by przenieść na srebrny ekran.
Mamy bowiem w rękach rzecz bardzo ambitną, w której widać nie tylko fikcję, ale także poważne wykorzystanie aktualnej wiedzy z zakresu fizyki i kosmosu — fantastykę naukową par excellence. Z ciekawością czekam na kolejną odsłonę tych podróży między światami i liczę na większy nacisk na genetykę oraz tytułowy gen trzech. Takie skupienie się na tych wątkach uczyniłoby historię jeszcze bardziej atrakcyjną, choć to już tylko moje czytelnicze życzenia. Zobaczymy, w jakim kierunku autor je rozwinie.
Podsumowując: to bardzo dobra książka, którą można przeczytać w dwie godziny — i nie będzie to stracony czas. Kto nie lubi podróży przez fantastyczne światy? Ja na pewno. Serdecznie polecam!
Za egzemplarz dziękuję @wydawnictwo_novaeres
Po cichu liczyłem, że ta rozpisana na trzy dni i sto pięćdziesiąt stron książka będzie miała zamknięte zakończenie. Sprawiłoby to, że ta niewielkich rozmiarów historia byłaby doskonałym przykładem na to, iż aby stworzyć ambitne science fiction, nie trzeba snuć opowieści na wiele części i opasłe tomiszcza.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak zapewne się domyślacie, Gen trzech to zaledwie początek. Mimo...
Książka „Gen trzech” jest dosyć niezwykłą, ale i ciekawą propozycją. Po pierwsze – podoba mi się nawiązanie do teorii strun, która tutaj ma niejako rozwinięcie (o kolejne sześć wymiarów). Jednocześnie zawęża istnienie światów/wymiarów/rzeczywistości do czterech – Świat Ładu, Świat Nauki, Świat Chaosu i naszego świata, w którym łączą się elementy trzech poprzednich. W zależności od ilości „energii” z innych wszechświatów, u nas albo następuje rozwój, albo trwają wojny, lub toczy się w miarę „poukładane” życie. I na odwrót.
Każdy z tych wszechświatów oddziałuje na inne, przy czym mieszkańcy Świata Chaosu pragną szerzyć „swoją energię” w pozostałych trzech. Podbić ich nie mogą, bo zachwiana zostałaby równowaga energetyczna i wszystko mogłoby się „rypnąć”. W każdym razie ich rzeczywistość poniosłaby największe koszta takiego stanu.
Gen Trzech – co to?
Niejako głównym bohaterem powieści jest Marcus Kin, posiadacz tak zwanego Genu Trzech, który pozwala mu stabilizować przejścia pomiędzy światami. „Zgadza się, ponieważ Gen Trzech nie podlega replikacji i cyfryzacji. Innymi słowy, nie można go powielić, nie można go zapisać w postaci cyfrowej czy energetycznej. Poza organizmem właściciela trwa niezwykle krótko, dlatego jest taki cenny” (s. 70).
Bo chyba zdajecie sobie sprawę, że istnieje właśnie taka możliwość? A, jeszcze o niej nie pisałem. No cóż… bez Marcusa podróże są ograniczone czasowo, i znajdują się w pewnych określonych miejscach, nie zawsze łatwo dostępnych. To, co w sobie ma Kin, może jednak sprawić, że przejścia będą powstawać dzięki oddziaływaniu jego woli, w dowolnym miejscu i czasie, co da większe pole do popisu cywilizacji Świata Nauki. „Dlatego potrzebujemy ciebie. Dzięki Genowi Trzech możesz sprawić, że nasze sztuczne przejście będzie prowadziło w dowolne miejsce w dowolnym świecie” (s. 68)
Niejaka Samantha, podróżniczka ze Świata Nauki przybywa na Ziemię, aby odnaleźć Marcusa. Dzięki jego pomocy nie tylko będzie mogła wrócić do swojego świata, ale i zacząć nowy projekt, dzięki któremu Świat Nauki podejmie próbę zaprowadzenia w pozostałych światach pokoju, rozwoju i szeroko pojętego dobrobytu. „Chcemy, aby Światem Czterech rządziła harmonia, pokój i dostatek. Aby każdy człowiek miał to, czego potrzebuje, niezależnie od miejsca urodzenia czy zasobności portfela. Żeby było bezpiecznie, aby ludzie rozkwitali i urzeczywistnili drzemiący w nich potencjał” (s. 69)
Jednak na drodze stoją jej przeciwnicy, którzy pragną wykorzystać jej wiedze do swoich niecnych celów. Jakich? W książce jeszcze tego nie sprecyzowano. Ale coś mi się zdaje, że wcale tacy źli oni nie będą. A może się mylę?
Inne światy
Podróżniczka pokrótce wprowadza nas i Kina, nie tylko w zawiłości pomiędzy światami (Autor dosyć kreatywnie przywołuje wiele barwnych analogii, które pozwalają czytelnikowi odnaleźć się w tej zawiłej fabule),ale i przywołuje podstawowe fakty związane z ukształtowaniem powierzchni, stanem cywilizacyjnym czy stosunkami społecznymi owych Światów. Przyznam, nawet mi się to spodobało, choć pewne informacje trochę bym doprecyzował. Opowiadając to wszystko Marcusowi Samantha stara się przekonać go do podróży do Świata Nauki. Czy się jej to uda? Czy zdążą? Przekonajcie się sami.
Choć książka jest niewielkich rozmiarów, i niemal że cała akcja toczy się w jednym pomieszczeniu, to powieść jest interesująca i czuję się usatysfakcjonowany tym minimalizmem. Nic, co tutaj znalazłem, nie jest zbyteczne. Nie jesteśmy też zarzuceni zbyt wieloma informacjami dotyczącymi innych rzeczywistości. Słowem – publikację czyta się szybko, z zaciekawieniem. Mnie zajęło to około godziny. I czuję mały niedosyt – bo nie umiem się doczekać dalszego rozwinięcia fabuły.
Z tych, oraz innych powodów, o których tutaj nie pisałem – polecam. naprawdę fajnie spędzony czas. Przy okazji przypomniałem sobie co nieco o teorii strun.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Książka „Gen trzech” jest dosyć niezwykłą, ale i ciekawą propozycją. Po pierwsze – podoba mi się nawiązanie do teorii strun, która tutaj ma niejako rozwinięcie (o kolejne sześć wymiarów). Jednocześnie zawęża istnienie światów/wymiarów/rzeczywistości do czterech – Świat Ładu, Świat Nauki, Świat Chaosu i naszego świata, w którym łączą się elementy trzech poprzednich. W...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to