
Cień

- Kategoria:
- literatura młodzieżowa
- Format:
- papier
- Cykl:
- Willowdale (tom 1)
- Data wydania:
- 2025-09-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-09-24
- Liczba stron:
- 352
- Czas czytania
- 5 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368383829
Po latach nieobecności Amber wraca do rodzinnego Willowdale — malowniczego miasteczka, w którym urokliwe krajobrazy przeplatają się z bolesnymi wspomnieniami. To właśnie tutaj postanawia rozpocząć nowy rozdział życia, podejmując pracę, o której marzyła od dziecka — jako trenerka koni.
Ale przeszłość nie daje się tak łatwo uciszyć. Uśpione traumy budzą się z nową siłą, a echo dawnych zdarzeń znów mocno wybrzmiewa.
Jednak w tym cieniu Amber nie przestaje szukać światła. I nie traci nadziei. To dzięki niej ma siłę, by iść naprzód. Podobnie jak dzięki ludziom, którzy pojawiają się w jej życiu. Problem w tym, że jedni stają się wsparciem, a inni niosą ze sobą kolejne tajemnice i zagadki. A każde spotkanie może odmienić wszystko.
Bo Willowdale skrywa więcej, niż się wydaje…
Kup Cień w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Cień
Poznaj innych czytelników
83 użytkowników ma tytuł Cień na półkach głównych- Przeczytane 53
- Chcę przeczytać 30
- Posiadam 10
- Ulubione 2
- 2025 1
- Wishlist 1
- Praca 1
- Do kupienia - młodzieżowe 1
- Chcę w biblioteczce 1
- Obyczajówki 1






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Cień
Mimo że jest to debiut autorki to miałam spore oczekiwania względem tej książki. Spowodowane były one moim sentymentem do serii Heartland i faktem, że od przeczytania tej serii lata temu nie trafiłam na książkę która miałaby podobny klimat i skupiała się na koniach, a nie na przykład seksownych kowbojach.
Dodatkowo świadomość, że autorka wie o koniach więcej niż tylko to jak wyglądają (mam wrażenie, że niektóre książki z motywem jazdy konnej pisane są przez osoby które konia widziały jedynie na zdjęciu 🤦♀️) dawała mi duże nadzieje.
Historia bardzo mnie wciągnęła i mimo, że koniec końców nie okazała się tym czego bym chciała to bawiłam się na niej naprawdę dobrze. Histiria Amber, jej staranie o nowy start, problemy z przeszłości, wypływające na światło dzienne tajemnice - to wszystko aż chciało się śledzić. A Tony? Jak ja uwielbiam takich bohaterów!
Niestety są też minusy. Książką zawiera błędy, które wskazują, że jej redajca była robiona raczej na szybko. Dodatkowo Majówka w Ameryce? No i mafia narkotykowa nosząca białe garnitury? Ehh no nie bardzo mi to pasuje.
Podsumowując na pewno sięgnę po drugi tom, bo muszę wiedzieć co będzie dalej 💔
Mimo że jest to debiut autorki to miałam spore oczekiwania względem tej książki. Spowodowane były one moim sentymentem do serii Heartland i faktem, że od przeczytania tej serii lata temu nie trafiłam na książkę która miałaby podobny klimat i skupiała się na koniach, a nie na przykład seksownych kowbojach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDodatkowo świadomość, że autorka wie o koniach więcej niż tylko to...
Amber po kilku latach wraca do swojego rodzinnego miasta. Kiedyś z niego uciekła, od wspomnień ludzi i miejsc które przypominają
o przeszłości. Teraz postanawia zmierzyć się z własnymi demonami.
Bardzo lubię serial Moje życie z Walterami więc od razu poczułam niesamowite przyciągnie do tej książki. Widać że autorka kocha konie szanuje je podziwia i dba o ich dobro. To czuć w każdej wzmiance o tych pięknych zwierzętach. Jej pasja hobby i miłość przyniosła się na strony książki, ale w moim odczuciu nie przyćmiła całej historii.
Z wielkim zainteresowaniem czytałam o kolejnych ciekawostkach na temat koni. Wspaniała przygoda. Autorka nie boi się ciężkich tematów, żałoba utrata najbliższych i przemoc to tylko niektóre z nich.
Bardzo podobała mi się społeczność w miasteczku. Wszyscy przyjęli Amber z otwartym sercem gotowni na pomoc i wsparcie. Sama fabuła nie było może bardzo ekscytująca i zaskakująca ale spędziłam miło czas z książką. Napisana jest lekko czyta się ją błyskawicznie. Przez chwilę przeniosła mnie do tego malowniczego miejsca z którego bił spokój cisza i harmonia.
Polubiłam główną bohaterkę kibicowałam jej od samego początku. Koniec mnie zaskoczył i rozbudził zainteresowanie. Jestem ciekawa kolejnego tomu.
Amber po kilku latach wraca do swojego rodzinnego miasta. Kiedyś z niego uciekła, od wspomnień ludzi i miejsc które przypominają
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo too przeszłości. Teraz postanawia zmierzyć się z własnymi demonami.
Bardzo lubię serial Moje życie z Walterami więc od razu poczułam niesamowite przyciągnie do tej książki. Widać że autorka kocha konie szanuje je podziwia i dba o ich dobro. To...
Hej!
5/5
Książka cudowna, idealna dla miłośników koni. Oglądałam autorkę jak byłam mniejsza, a czytanie jej książki to naprawdę wspaniałe uczucie. Mega mi się spodobała i polecam każdemu!
Hej!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to5/5
Książka cudowna, idealna dla miłośników koni. Oglądałam autorkę jak byłam mniejsza, a czytanie jej książki to naprawdę wspaniałe uczucie. Mega mi się spodobała i polecam każdemu!
🌿🐴Willowdale. Cień 🐴🌿
Nie spodziewałam się od tej książki za wiele i tak właściwie dostałam to na co byłam gotowa. Fabuła książki nie jest jakaś wybitna, ale trzymała mnie do samego końca aby poznać historię. Ogólnie było dobrze, ale momentami czułam lekkie zdezorientowanie. Zwłaszcza wymyślnymi słowami, które są niepotrzebne. Błędami stylistycznymi i czasem źle dobranymi porównaniami, jak gdyby sam AI je podsuwał.
Książka definitywnie nie jest dla młodszych czytelników, a niestety duże grono obserwujących autorkę właśnie taka jest. Dobrze, że na początku pojawia się ostrzeżenie o pojawiających tematach, ale wciąż wydaję mi się, że na tak dużą ilość przekleństw i tego co się tam dzieje młodzież to zdecydowanie nie ta kategoria. A zwłaszcza osoby poniżej 18 roku życia.
Bohaterowie jak to bohaterowie. Niektórych da się lubić innych mniej. Trochę zawiodłam się na głównej bohaterce. Jak na początku ją lubiłam tak w trakcie książki straciłam do niej sympatię. Ponadto, mam jakiś problem z tym, że każdy napotkany przez nią zły facet musi od razu rzucać teksty podszyte seksualnością.
Język jest prosty, pojawiają się przypisy. Czytało się nawet płynnie. Były momenty, kiedy się zaśmiałam oraz takie, kiedy zrobiło mi się przykro bohaterów.
Całościowo historia do przebrnięcia. Tak właściwie najbardziej trzymały mnie tutaj konie. Widać, że autorka wie z czym łączy się jeździectwo oraz społeczność. Szkoda tylko, że chociaż trochę nie przyłożyła się do realiów USA. Majówka? Można by to jeszcze przetrawić, gdyby może ktoś rodziny Amber pochodził z Polski, albo wytłumaczyć, że maj to miesiąc gdzie razem z matką i siostrą wyjeżdżały na ich wspólne wycieczki. Ale w USA nie ma czegoś takiego jak majówka. Ponadto, klimat Willowdale bardziej pasuje mi w górzyste tereny USA niż gorącą Florydę. Chociaż czytając nie za bardzo zwracałam na to uwagę. Prawie wszystko dzieje się w miasteczku, więc cała otoczka, gdzieś mi się rozmazała.
⭐️5/10⭐️
Ostatecznie książka jest okay, widać, że to debiut, tudzież współpraca z wydawnictwem. Posiada swoje błędy, ale ostatecznie bawiłam się całkiem dobrze. Zapewne sięgnę po dwa kolejne tomy, aby dokończyć historię bohaterów.
🌿🐴Willowdale. Cień 🐴🌿
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spodziewałam się od tej książki za wiele i tak właściwie dostałam to na co byłam gotowa. Fabuła książki nie jest jakaś wybitna, ale trzymała mnie do samego końca aby poznać historię. Ogólnie było dobrze, ale momentami czułam lekkie zdezorientowanie. Zwłaszcza wymyślnymi słowami, które są niepotrzebne. Błędami stylistycznymi i czasem źle dobranymi...
fatalnie napisana i zredagowana książka - masa błędów rzeczowych oraz logicznych (Majówka w USA!!!). Fabuła kompletnie nieangażująca. A tematyka i wulgrayzmy zdecydowanie klasyfikują tę historię dla starszych czytelników
fatalnie napisana i zredagowana książka - masa błędów rzeczowych oraz logicznych (Majówka w USA!!!). Fabuła kompletnie nieangażująca. A tematyka i wulgrayzmy zdecydowanie klasyfikują tę historię dla starszych czytelników
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toprzyznam szczerze ! zakochałam się w stylu pisania Misii ! ta dziewczyna tak cudownie opisuje koński świat, że aż miło się czytało. na rynku książkowym od dawna brakowało mi jakiejś fajnej historii o koniach napisaną przez koniarę. no i mam !
Pierwszy tom histori Amber i Tony'ego a ja już jestem wciągnięta na maksa ! tak strasznie nie mogę się doczekać drugiego tomu 😍😍
przyznam szczerze ! zakochałam się w stylu pisania Misii ! ta dziewczyna tak cudownie opisuje koński świat, że aż miło się czytało. na rynku książkowym od dawna brakowało mi jakiejś fajnej historii o koniach napisaną przez koniarę. no i mam !
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy tom histori Amber i Tony'ego a ja już jestem wciągnięta na maksa ! tak strasznie nie mogę się doczekać drugiego tomu 😍😍
–10/5
CZY KSIĄŻKI INFLUENCERÓW RZECZYWIŚCIE SĄ TAKIE ZŁE?
Spoiler: tak.
A teraz o tym, dlaczego ta historia nie powinna była trafić na półki.
To książka będąca kwintesencją problemów, z jakimi boryka się obecnie rynek wydawniczy. Sama „historia” powstała — czym autorka-influencerka otwarcie się chwali — ponieważ wydawnictwo Jaguar zwróciło się do niej z propozycją napisania książki. Cały proces trwał półtora miesiąca. Już tutaj pojawia się pierwszy, potężny zgrzyt: żaden debiutant, który nie publikował wcześniej w internecie (np. na Wattpadzie),w czasopismach ani nie jest znany w środowisku literackim, nie dostaje „ot tak” propozycji od dużego wydawnictwa. Nie łudźmy się więc co do celu powstania tej książki — została stworzona po to, by szybko i tanio zarobić, wykorzystując istniejące zasięgi. Tego typu tytuły zabierają miejsce na półkach i w kalendarzach wydawniczych historiom, które milion razy bardziej zasługują na wydanie niż kolejny do bólu powtarzalny ściek rodem z najgorszych czeluści Wattpada.
Mogę śmiało powiedzieć, że to najgorsza książka, jaką czytałam w ciągu ostatnich trzech lat. A przeczytałam w tym czasie wiele naiwnych, głupiutkich i nielogicznych historii — ale ta przebiła nawet Krew Herkulesa i Barbarzyńców z lodowej planety. Do tego nie polepsza fakt, że widać, z jakich książek czerpie influencerka wzorce (sama się tym chwali, jaka jej seria jest ulubiona – Hell),więc 2+2 się zgadza w tym równaniu.
W kontekście tej recenzji nie będę używać określeń „autorka” ani „pisarka”, bo byłoby to ubliżające wobec ludzi, którzy wkładają serce i często lata pracy w swoje książki. W tym przypadku pozostanę przy określeniu twórczyni/influencerka. Jeśli ktoś czytał mój ostatni post, wie, jaki mam stosunek do wydawania takich książek. Uznałam jednak, że poświęcę swój czas „dla nauki” i pochylę się nad tym tekstem.
Mam wrażenie, że poczyniłam więcej researchu do tych wypocin niż szanowna twórczyni do przygotowania swojego tekstu. I może wbiję trochę kija w mrowisko, ale mi, całkiem szczerze, to już wisi, bo co się w najgorszym przypadku stanie? Da ktoś w zadośćuczynieniu ocenę 1 albo napisze nieprzychylną opinię o moich książkach? Stare, znane.
Zrobiłam DNF w połowie, bo mam jeszcze do siebie i swojego czasu jakiś szacunek. Poza tym od czytania tego bolała mnie głowa i czuję, że ubyło mi kilku szarych komórek. I tak, jestem strasznie wkurzona na tę historię, że zostałam potraktowana przez nią jak jakiś ułomniak.
ŚPIĄCA REDAKCJA ORAZ NARRACYJNA PROWIZORKA
Czy szanowna redakcja przez to lanie wody i akcji niczym flaków z olejem zasnęła podczas redagowania tekstu i w ogóle nie kontrolowała kardynalnych błędów logicznych? (kilka moich ulubionych podam niżej – zwłaszcza w części o oddanie świata przedstawionego tudzież realiów w USA) Mamy tu m. in:
• liczne błędy składniowe,
• bardzo nierówny styl pisania oraz dziwne zakończenia zdań przypadkowymi wyrazami (jakby wylosowane na chybił trafił przez generator słów albo AI)
• zerowe tempo akcji — bo przez długie ściany monologów nie dzieje się absolutnie nic angażującego, jesteśmy tylko zasypywani bardzo mało znaczącymi informacjami (ja rozumiem world building world buildingiem, ale w tym też trzeba mieć umiar).
Monologi głównej bohaterki są infantylne, toporne i prowadzone tak tandetnie, że momentami można się załamać. Zasada show, don’t tell? Nie istnieje. Jest no show i only tell. Informacje są wyrzucane czytelnikowi prosto w papę, a my mamy „tak po prostu” uwierzyć we wszystkie cechy bohaterki.
Narracja przypomina te modne na Wattpadzie z 2015/16 roku. Fatalna dynamika wydarzeń i relacji między postaciami (klasyczny bad boy x szara myszka aka ukryta piękność skryta workowatymi bluzami),pseudo-mądrości, dwa POV (nie wprowadzające wiele do fabuły),a styl narracji desperacko próbuje być „wyszukany” i pompatyczny — niestety bez faktycznie bogatego słownictwa. Dziwaczne dziwne stylistycznie porównania, rujnują jakąkolwiek przyjemność z obcowania z piękną polszczyzną, a nadęty ton narracji sprawiają, że całość brzmi kuriozalnie, wręcz karykaturalnie, jak niezamierzona satyra. Dodatkowo, po co bohaterka w swoich monologach tłumaczy rzeczy, które sama doskonale wie?
I oczywiście historia będzie kolejnym tasiemcem — cyt. perpetuum zjebile — rozwleczony na kolejne tomy tylko po to, zbijać jeszcze więcej hajsu nie wnosząc absolutnie nic odświeżającego.
Czytelnik jest traktowany jak idiota. Jak „debil” — cytując ulubione określenie Amber wobec Troya. A mnie nic nie irytuje bardziej niż książki, które obrażają inteligencję odbiorcy. Czytelnik potrafi wyciągać proste wnioski. Naprawdę. Słowo daję. Zanim napiszesz, że twoja postać wysiada z auta, które sekundę temu prowadziła, to pewien odsetek ludzi jest w stanie się domyślić, że wcześniej się zatrzymała, zaciągnęła/nacisnęła hamulec, wyjęła kluczyki i otworzyła drzwi. Nie trzeba tego opisywać, serio, serio.
Do tego masa nic niewnoszących szczegółów: po której stronie ulicy stoi X dom, dlaczego MC nie zamówiła firmy przeprowadzkowej (to serio nikogo normalnego nie obchodzi, a rób se ze swoim życiem, jak ci leży),ile trwało rozpakowywanie, że zaciągnęła ręczny (serio?),jaki ma zapach błyszczyka, opis malowania rzęs za każdym razem, gdy to robi, kolejne szczegółowe opisy jedzenia… Co dwie strony przypominanie, gdzie jesteśmy. No shit Sherlock. + Szczegółowe opisy każdej napotkanej osoby — a w szczególności oczy/spojrzenie, nawet każdego konia. Litości. A koniowóz ma tu synonim bus, co jest w ogóle błędem, bo jak już to pasuje to transporter, a nie zupełnie inny środek transportu.
Ofc, co chwilę muszą być wspominane jakieś „cool” piosenki, a przez pierwsze cztery rozdziały nie dzieje się absolutnie nic.
W ogóle wszyscy w tej książce są bajecznie nadziani, bo nikt by przecież nie chciał czytać o nędzarzach xd. Tu jest tak utopijny świat, że o ja cię panie. (kolejny punkt do paździerzowego bingo).
O BOCHATERACH SŁÓW KILKA
Główną bohaterką jest Amber Hollister (serio, nie było nic, poza tym sztampowym imieniem i marką ubrań?) i z założenia miała być „zabawną bohaterką”, a wyszło żenująco. Nasza MC to mimoza, oczywiście się nie maluje, bo jest taka inna od innych dziewczyn, i jej przyjaciółka Alex to taka szablonowa, fajna przyjaciółka z Watt. Dosłownie twórczyni mogłaby tu skreślić pełne bingo, stworzone przez Prostrację. I oczywiście nasza MC jest szarą myszką, która jest pięknością ukrytą w workowatych bluzach. Aaaargh, litości, ileż można czytać o tym samym? I, ma się rozumieć, zabuja się w lokaleskim bad boyu.
Laska ma 20 lat, a zachowuje się jak 16 latka. Scena na pierwszym spotkaniu trenerów koni Simona, gdzie ona niemal oblała gościa kawą i nagle z dupy zaczyna go w myślach ode debili przezywać? Bardzo dojrzałe, właśnie tak rozwiązują konflikty i nieporozumienia ludzie doroślejszy. Sama do tego jest strasznie naiwna i niby sama o sobie mówi jaka to ona nie jest, a potem robi z nowo poznanymi ludźmi zupełnie coś odwrotnego niż to, do czego próbowała nas chwilę temu przekonać. Jest wspominane, jaka to ona biedna jest, ale jakoś jej rodzina miała kasę na odbudowę kliniki, zakup jej pierwszego oraz drugiego konia czy na jej wpisowe/jeżdżenie na zawody, a teraz ona sama jest „taka biedna”, a stać ją na posiadanie własnego konia. Hmm, coś tu się nie zgadza. W ogóle, MC, wpierw przeprowadza się bez swojego konia (w ogóle o nim zapominamy na kilka rozdziałów) i Rudy pojawia się dopiero tuż przed połową książki.
Do tego jeszcze, MC przez 5 lat nie móc sobie poradzić sobie z traumą, to dla mnie dość wygodnicki zabieg twórczyni, by wywołać litość w czytelniku Laska sobie sama wkręca lęki i problemy swojej traumy. (dodatkowy punk do paździerzowego bingo, zawsze coś jest nie tak z rodzicami albo z jednym z nich w takich książkach)
Troy – jest bezczelnym typem, takim typowym, mrocznym (bo oczywiście, jakżeby inaczej, ubiera się w czerń) bad boyem z rodu paździerzowych historii Wattpada. (GDZIE TO PAŹDZIERZOWE BINO OD PROSTRACJI?) I dla mnie nie jasne jest, czemu spędza czas (dzwoni wręcz po nią) z laską, której nie trawi i jak tylko ta się pojawia, krytykuje oraz wyśmiewa wszystkie jej aspekty. Jakby, po co ty do niej typie dzwonisz i z nią się prowadzi, w takim razie, jak cię tak drażni? I w ogóle, skoro typ jest taki nadziany i jest takim dobrym zawodnikiem, to po jakie licho pracuje on nad końmi innego zawodnika?
SPUDŁOWANA KATEGORIA ORAZ OKŁADKA Z BAZARKU
Ta książka nie powinna być w ogóle w kategorii młodzieżowych. To naciąganie kategorii tylko po to, by wpasować się w dobrze sprzedający się segment. NA albo obyczajówka? Żaden problem — ale YA to już groteska. Nie pasuje do dwóch definicji młodzieżówek:
A) Bohaterowie mają po 20+ lat
B) Akcja nie dzieje się w środowisku typowym dla nastolatków, tylko w pracy (stajnia)
Ale serio, nie wiem, co komu by przeszkadzało podpiąć to pod NA albo obyczajówki. Do tego dochodzi brak trigger warnings oraz brak jasnej informacji o kategorii wiekowej. Ani na okładce, ani w opisie czy na stronie sklepów, a twórczyni jakoś też niechętnie o niej wspomina. Sama tego nie wiedziałam, póki w 2. rozdziale nie dostajemy soczystego „chujowo” i wtedy zaświeciła mi się lampka, że „ej, coś tu nie gra”. I strasznie mi się to nie podoba, że to +16 jest takie ukryte, podczas gdy główną publicznością influencerki są dziewczynki w wieku 8–11 lat. Więc na bank trafi ten tekst do nieodpowiednich osóbek. A w tej książce naprawdę mocno klną i dają również dosadne aluzje seksualne. Ogólnie tematyka osadzona wokół traumy oraz wypadku nie jest dla tak młodych dzieciaków. Także bardzo poważny minus w stronę wydawnictwa oraz twórczyni za takie wprowadzanie w błąd (dochodzi do tego okładka wyglądająca, jak zrobiona z darmowej Canvie w 3 minuty i wyglądająca jak bajka dla dzieci, co potęguje mylne odbieranie grupy docelowej historii). Widać, że książka miała imponować tym młodziutkim odbiorcom, którzy nie są jeszcze tak oczytani w literaturze i wywołać u nich efekt „WOW” (to trochę paradoks, biorąc pod uwagę ‘oficjalną’ kategorię wiekową – a na spotkaniach autorskich, jakoś influencerka tym wiekiem niespecjalnie się przejmuje).
RESEARCH? JAKI RESEARCH?
Miałam nadzieję, że chociaż aspekt koński w tej książce wypadnie dobrze, a i tu udało się koleżance mnie zawieść. I ktoś tu chyba nie do końca zna realia bereitera (takie słowo a propos nie istnieje w kontekście amerykańskiego sportu, figuruje po prostu jako jeździec/trener) za granicą czy w USA. Pytanie do twórczyni, czy była kiedyś w jakiejś stajni naprawdę poszanowanego sportowca (takim, jaki nam został przedstawiony Simon)/sportowej stajni z prawdziwego zdarzenia i wie, jak takie stajnie wyglądają/funkcjonują za granicą? Bo odnoszę wrażenie, że chyba nie. Ogiery w osobnej stajni? Po co? Nawet te rozpłodowe często stoją w mieszanych stajniach obok – przeważnie – wałachów. I nawet mnie zanudziły na śmierć te końskie opisy, a jak ktoś mnie zna, wie, że konie stanowią dla mnie większość życia, ale nawet mnie to pokonało. A osobę, dla której konie są dodatkowym elementem historii, może to wręcz odstręczyć. Same realia tak prestiżowego i zawodowego ośrodka nie trzymają się kupy. Tacy zawodnicy cenią sobie przede wszystkim prywatność i spokój, a tu mamy dowaloną jeszcze szkółkę. Absolute Cinema. Samo przedstawienie tego ośrodka, jak jakiegoś ewenementu w świecie jeździeckim w kontekście traktowania i dobrostanu koni, to jakiś absurd i tylko dobija kolejny gwóźdź do trumny, że ktoś, kto to pisał, ma bardzo ograniczoną próbę badawczą. I też brak spójności, bo najpierw dowiadujemy się, że w osobnej stajni Simon trzyma tylko swoje konie, a potem dwa rozdziały dalej już jednak stoją tam konie, które nie są tylko jego własnością.
Masaż powięziowy – po co wchodzić w takie szczegóły? Dla pochwalenia się swoją wiedzą? Ale to nie wykład czy encyklopedia tylko książka do czytania dla przyjemności a do tego jeszcze opatrzona (moim zdaniem błędną kategorią) młodzieżowa – żaden reportaż czy literatura faktu. Taki poziom szczegółowości dla laika będzie wybijający z rytmu czytania i konfudujący, a dla osób słuchających audiobooka będzie to wręcz niewiadoma, bo brak tam wytłumaczenia co to jest (ponoć w wersji papierowej są przypisy z terminologią).
I żeby nie było, to nie tak, że tu się nic nie zgadza, bo widać, że ktoś to pisał, ma pewną wiedzę, ale jest ona niestety bardzo wybrakowana albo przedstawiona na pokaz.
REALIÓW USA BRAK
Ja nie wiem, czy twórczyni ma karygodne braki z zakresu wiedzy podstawowej, czy to lenistwo i ignorancja sprawiły, że nawet nie wysiliła się, by zrobić dobry research swojego miejsca akcji. Fatalnie oddane realia Stanów Zjednoczonych:
• Mamy kamienice w mieście założonym pod koniec XIX wieku (gdzie najstarszy, zachowany obecnie budynek jest typowy dla stylu królowej Anny (i nijak ma się z dla nas domyślnymi, europejskimi kamienicami),
• Majówka (MC jedzie na Majówkę do Los Angeles… zostawię to bez komentarza),
• Kilometry (odległości są tam najwidoczniej mierzone w km. Nawet jest multum memów z tym, że amerykanie będą używać każdego innego systemu metrycznego niż jednostek z układu SI),
• europejskie auta jako norma (to jest ogromne dobro luksusowe, a tam wszyscy jeżdżą mercedesami albo lamborghini to, że ktoś ma kasę, nie znaczy, że nie umie prowadzić auta/nie może go sam prowadzić (była taka aluzja odnośnie tej starszej pani, u której MC dostała pokój za rzekomo mniej kasy niż w jakiejś norze ze studentami, a ten dom ma nawet basen także XD),
• polskie śniadania i obiady (opisy śniadań czy obiadów serwowanych w kawiarni w stajni wyglądają jak wyjęte z polskiego domu. I jasne, nie trzeba jeść ciągle burgerów, ale zestawienie 2 dań zupa + drugie brzmi bardziej swojsko niż dieta zza oceanu).
Willowdale ma rzekomo 30 tysięcy mieszkańców, a jest opisane jak wioska z 3 na krzyż domami. Plus takie małe miejscowości w USA są zupełnie inaczej osiedlone niż nasze.
Dla mnie to wyrób książkopodobny i naprawdę ogromnie żałuję, wręcz czuję się zawiedziona, że wydawnictwo Jaguar (które niegdyś należało do moich ulubionych i miałam ich wszystkie książki przeczytane) zdecydowało się na takie rozwiązanie. I naprawdę bym chciała powiedzieć coś pozytywnego (może maleńki plusik, że konie zajmują to dużą część czasu antenowego, ale znowuż nie na tyle, by zostać bohaterami tej historii, bo zostają potem przyćmione przez perypetie między FL a ML) o tej historii ze względu na sentyment do wydawnictwa, ale niestety nie pozostaje mi nic innego, jak te historię odradzić.
–10/5
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCZY KSIĄŻKI INFLUENCERÓW RZECZYWIŚCIE SĄ TAKIE ZŁE?
Spoiler: tak.
A teraz o tym, dlaczego ta historia nie powinna była trafić na półki.
To książka będąca kwintesencją problemów, z jakimi boryka się obecnie rynek wydawniczy. Sama „historia” powstała — czym autorka-influencerka otwarcie się chwali — ponieważ wydawnictwo Jaguar zwróciło się do niej z propozycją napisania...
Bardzo ciekawy początek serii z moim ulubionym wątkiem koni w tle. Jest lekko, choć nie banalnie i to zakończenie. Tak się nie robi czytelnikowi 😁Czekam na kontynuację 🥰
Bardzo ciekawy początek serii z moim ulubionym wątkiem koni w tle. Jest lekko, choć nie banalnie i to zakończenie. Tak się nie robi czytelnikowi 😁Czekam na kontynuację 🥰
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterowie, których nie da się nie lubić ♥️ Widać, że Misia kocha jazdę konną i zna świat, który opisuje. Rzeczywistość jest autentyczna. No i dużo się śmiałam.
Bohaterowie, których nie da się nie lubić ♥️ Widać, że Misia kocha jazdę konną i zna świat, który opisuje. Rzeczywistość jest autentyczna. No i dużo się śmiałam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowroty mają w sobie coś magicznego. Czasem bolesnego, czasem uzdrawiającego. Właśnie taki powrót serwuje nam Michalina Aleksandrowicz w swojej najnowszej powieści „Cień”.
Po latach nieobecności Amber wraca do rodzinnego Willowdale - miasteczka, które na pierwszy rzut oka zachwyca urokiem, a w rzeczywistości kryje w sobie więcej tajemnic, niż można by przypuszczać. To tutaj bohaterka postanawia zacząć na nowo, realizując swoje marzenie o pracy z końmi. I choć jej codzienność wypełniają zapach siana, poranne mgły i rytm końskich kopyt, to przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć.
Autorka w piękny sposób pokazuje, jak cienka granica dzieli ból od nadziei, a samotność od nowego początku. Czytając, czułam się tak, jakbym sama spacerowała po mglistych drogach Willowdale, wsłuchując się w ciszę, która skrywała więcej, niż chciała zdradzić.
To historia o tym, że nawet pośród mroku można znaleźć światło - w sobie, w innych ludziach, w małych gestach. „Cień” nie jest może książką, która wstrząsa czytelnikiem do głębi, ale jest tą, przy której można się zatrzymać, odetchnąć i po prostu… poczuć.
Zabrakło mi odrobiny więcej scen z końmi - tego surowego piękna, które zawsze towarzyszy relacji człowieka i zwierzęcia - ale mimo to historia Amber porwała mnie swoją emocjonalnością. Autorka ma dar prowadzenia czytelnika przez emocje bohaterki z taką delikatnością, że nawet te ciche momenty wybrzmiewają głośno.
To powieść, którą pochłania się z przyjemnością - i choć nie jest to historia „wybitna”, to z pewnością pozostawia po sobie ciepło i refleksję. A Willowdale to miejsce, do którego chce się wracać.
Idealna dla tych, którzy lubią książki o drugich szansach, o wewnętrznej sile i o tym, że czasem nawet w cieniu można odnaleźć blask.
Powroty mają w sobie coś magicznego. Czasem bolesnego, czasem uzdrawiającego. Właśnie taki powrót serwuje nam Michalina Aleksandrowicz w swojej najnowszej powieści „Cień”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo latach nieobecności Amber wraca do rodzinnego Willowdale - miasteczka, które na pierwszy rzut oka zachwyca urokiem, a w rzeczywistości kryje w sobie więcej tajemnic, niż można by przypuszczać. To...