Spis cudzołożnic. Proza podróżna

Okładka książki Spis cudzołożnic. Proza podróżna autorstwa Jerzy Pilch
Okładka książki Spis cudzołożnic. Proza podróżna autorstwa Jerzy Pilch
Jerzy Pilch Wydawnictwo: Wydawnictwo Puls Seria: Proza i eseistyka fantasy, science fiction
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Proza i eseistyka
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
0907587895
"Spis cudzołożnic" to groteskowa, pełna wyrafinowanej ironii relacja z jednego wieczoru i nocy w życiu bohatera, Gustawa, intelektualnego kabotyna, nieurzeczywistnionego artysty, grającego nieustannie przed sobą i ludźmi rolę pisarza - spadkobiercy najświetniejszych tradycji rodzimej i światowej literatury.
Średnia ocen
0,0 / 10
Ta książka nie została jeszcze oceniona NIE MA JESZCZE DYSKUSJI

Bądź pierwszy - oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spis cudzołożnic. Proza podróżna w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Spis cudzołożnic. Proza podróżna



8246 3796

Oceny książki Spis cudzołożnic. Proza podróżna

Średnia ocen
0,0 / 10
0 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Spis cudzołożnic. Proza podróżna

avatar
17
14

Na półkach: ,

Proza Pilcha budzi dzisiaj duże kontrowersje - jedni widzą w niej manifest szowinisty, w którym kobiety (jeśli już się pojawiają) traktowane są przedmiotowo. Inni zaś dopatrują się skrzętnie tkanej przez autora feministycznej podszewki.
Gustaw, PRL-owski intelektualista zakłada tytułowy spis cudzołożnic, złożony z kobiet, z którymi miał podobno niegdyś seksualne stosunki. Podczas akcji utworu powstawania odnowić z nimi relację przy okazji oprowadzania po Krakowie pewnego szwedzkiego humanisty. W swojej narracji stara się owe kobiety ośmieszyć i zdyskredytować. Pojawia się jednak pytanie na ile możemy wierzyć narratorowi? Aby odkryć, co kieruje głównym bohaterem należy przebić się przez męskocentryczną narrację - wtedy czytelnik może odkryć, że Gustaw to próba ośmieszenia, a jednocześnie zgłębienia romantycznej figury kochanka, który nie radzi sobie z wyzwaniami nowej epoki, a swoje niepowodzenia stara się chować pod płaszczykiem mizoginizmu.
W resztę szczegółów nie będę się wydawać, gdyż wydaje się, że cały utwór jest w gruncie rzeczy grą z czytelnikiem, która polega na badaniu intertekstualnej warstwy dzieła i powolnym odkrywaniu tożsamości bohatera.
To pozycja bez wątpienia ciekawa, jednak nie można nie pochylić się nad patetycznym językiem i składnią, które (choć są budowane w sposób świadomy) utrudniają odbiór dzieła - sprawiają, że nie jest płynny i prowadzą do irytujących powtórzeń tych samych fraz.
Gdybym miała podsumować spotkanie z Pilchem jednym zadaniem, to powiedziałabym, dość nudna książka w czytaniu, za to bardzo interesująca na poziomie interpretacji.

Proza Pilcha budzi dzisiaj duże kontrowersje - jedni widzą w niej manifest szowinisty, w którym kobiety (jeśli już się pojawiają) traktowane są przedmiotowo. Inni zaś dopatrują się skrzętnie tkanej przez autora feministycznej podszewki.
Gustaw, PRL-owski intelektualista zakłada tytułowy spis cudzołożnic, złożony z kobiet, z którymi miał podobno niegdyś seksualne stosunki....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
371
29

Na półkach:

Ładnie ten Pilch pisze o brzydkich rzeczach.

Fabularnie mamy alkoholową odyseję poprzetykaną najróżniejszymi dygresjami o polskości, męskości i wątroby marskości. Ilość tych wtrąceń sprawia, że całość wygląda jak zbiór esejów, mniej-więcej tematycznie powiązanych, włożonych w ramy dość prostej historii. Całość dość brudna, pachnąca albańskim koniakiem i przepoconą pościelą, choć nie dołująca w wydźwięku (a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka),mimo tematyki.

Ale to, co sprawiło, że czytałem Spis cudzołożnic z prawdziwą przyjemnością leży w umiejętnościach pisarskich Pilcha. Prawda, czasem te zdania układają się coś tylko teoretycznie sensownego, a czasem nawet i nonsensownego, kwiecistość wypowiedzi nierzadko boleśnie trze o granicę grafomanii i ogólnie trochę to przypomina gadkę narąbanego inteligenta (czyż nie o to chodzi?),ale wychodzi z tego dobra gawęda. Słowa Pilcha układają się ładnie i sam proces czytania dawał mi dużo radości.

Ładnie ten Pilch pisze o brzydkich rzeczach.

Fabularnie mamy alkoholową odyseję poprzetykaną najróżniejszymi dygresjami o polskości, męskości i wątroby marskości. Ilość tych wtrąceń sprawia, że całość wygląda jak zbiór esejów, mniej-więcej tematycznie powiązanych, włożonych w ramy dość prostej historii. Całość dość brudna, pachnąca albańskim koniakiem i przepoconą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1096
755

Na półkach:

Odczuwają silne znużenie polską prozą współczesną wróciłem do Pilcha.

Odczuwają silne znużenie polską prozą współczesną wróciłem do Pilcha.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2552 użytkowników ma tytuł Spis cudzołożnic. Proza podróżna na półkach głównych
  • 1 846
  • 683
  • 23
295 użytkowników ma tytuł Spis cudzołożnic. Proza podróżna na półkach dodatkowych
  • 184
  • 29
  • 25
  • 17
  • 17
  • 12
  • 11

Inne książki autora

Okładka książki Przygoda kina. Prace dedykowane Profesorowi Tadeuszowi Lubelskiemu Paul Coates, Mariola Dopartowa, Waldemar Frąc, Andrzej Gwóźdź, Marek Hendrykowski, Agnieszka Holland, Jadwiga Hučková, Sebastian Jagielski, Bożena Janicka, Przemysław Kaniecki, Leszek Kolankiewicz, Iwona Kolasińska-Pasterczyk, Krzysztof Kornacki, Iwona Kurz, Krzysztof Loska, Piotr Marecki, Jerzy Pilch, Łukasz Plesnar, Magdalena Podsiadło, Piotr Śmiałowski, Tadeusz Sobolewski, Grażyna Stachówna, Tadeusz Szczepański, Andrzej Werner, Joanna Wojnicka, Krzysztof Zanussi, Piotr Zwierzchowski
Ocena 6,0
Przygoda kina. Prace dedykowane Profesorowi Tadeuszowi Lubelskiemu Paul Coates, Mariola Dopartowa, Waldemar Frąc, Andrzej Gwóźdź, Marek Hendrykowski, Agnieszka Holland, Jadwiga Hučková, Sebastian Jagielski, Bożena Janicka, Przemysław Kaniecki, Leszek Kolankiewicz, Iwona Kolasińska-Pasterczyk, Krzysztof Kornacki, Iwona Kurz, Krzysztof Loska, Piotr Marecki, Jerzy Pilch, Łukasz Plesnar, Magdalena Podsiadło, Piotr Śmiałowski, Tadeusz Sobolewski, Grażyna Stachówna, Tadeusz Szczepański, Andrzej Werner, Joanna Wojnicka, Krzysztof Zanussi, Piotr Zwierzchowski
Jerzy Pilch
Jerzy Pilch
Jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy współczesnych. Publicysta, dramaturg i scenarzysta filmowy. Laureat nagrody Fundacji im. Kościelskich (1989) oraz Nagrody Literackiej Nike, którą otrzymał w roku 2001 za powieść "Pod Mocnym Aniołem". Autor scenariuszy do filmów "Żółty szalik" i "Spis cudzołożnic". W 2012 ujawnił publicznie, że cierpi na chorobę Parkinsona. Życie z tym nieuleczalnym schorzeniem i związana z tym świadomość powolnej degeneracji własnego ciała i umysłu należały do głównych tematów, jakie Pilch poruszał w latach 2012–2013 w swoim "Drugim dzienniku", publikowanym na bieżąco w „Tygodniku Powszechnym”, a następnie wydanym w formie książkowej przez Wydawnictwo Literackie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Spis cudzołożnic. Proza podróżna przeczytali również

Opowieści przebrane Wojciech Kuczok
Opowieści przebrane
Wojciech Kuczok
Opowiadanka to raczej niż opowiadania, ale dały mi sporo frajdy. Na ostatniej stronie okładki autor zdradza, że pisał je, mając dwadzieścia kilka lat, „na gorąco”, „w biegu”. ”Jakbym się bał, że możliwość pisania została mi dana tylko na chwilę”. Ten pośpiech jest odczuwalny w pierwszych utworach, ale to nie pośpiech owocujący niedopracowaniem czy bylejakością. To pośpiech w sposobie pisania, w rytmie, zachęcający do połykania kolejnych stron, kolejnych historyjek. Sprawił, że czytałem tę książkę, jakbym bał się, że zaraz mi ją ktoś zabierze, wyrwie z rąk i wrzuci do pieca. Dziwaczne, bo musiałby zejść do piwnicy i nieposprzątanej „kotłowni”. Odradzam i obiecuję, że lada dzień będzie czyściutko. Na chwilę jakąś, na czas wystarczający na przeczytanie kolejnej książki. Sporo w tych opowiadaniach dziecięcych, młodzieńczych bohaterów, to zresztą już nie raz się Kuczokowi przytrafiało, jak choćby w najsławniejszej jego książce - „Gnój”. Tej, na podstawie której nakręcono „Pręgi”. Niby to tylko jeden akapit słowa od autora na ostatniej stronie okładki, ale jest w nim sporo informacji. Na przykład ta: „Przyszedł czas na to, by przebierając w plonach tych gorączkowych łapanek, zrobić nich książkę nie tyle przemyślną, ile przemyślaną.” Ja tego ogólnego zamysłu nie potrafię dostrzec, a tym bardziej wyartykułować, ale nigdy nie potrafiłem mówić o tym, „co poeta miał na myśli”. Tyle tylko, że od dawna mam to w nosie, albo innym otworze ciała — zależnie od nastroju. Książki czytam i odczuwam to, czy tamto, nie potrzebuję ich tłumaczyć. A Kuczok nieodmiennie mnie zachwyca warsztatem. Potrafi używać słów. Bez względu na to, o czym opowiada, widać, że robi to Pisarz, a nie grafoman.
Augustyn - awatar Augustyn
ocenił na77 lat temu
Śmierć czeskiego psa Janusz Rudnicki
Śmierć czeskiego psa
Janusz Rudnicki
Czasem śmieszy. Czasem żenuje. Czasem mówi wiele o człowieku, Polaku w człowieku, Polaku. Nie nudzi. Kolejny to mój tom opowiadań pisarza, który z niepoprawności politycznej uczynił znak rozpoznawczy swoich tekstów. Narrator Rudnickiego - wolę bardziej pisać tak niż: Autor - często jedzie po bandzie i to bardzo ostro, także jeżeli chodzi o wokabularz - by ująć rzecz elegancko. Posługuje się on różnymi rejestrami języka z różnym skutkiem - najczęściej sukcesem. Narratorami czyni z reguły ludzi z różnymi deficytami, także jeżeli chodzi o znajomość literackiej odmiany języka polskiego - nb. coraz częstsza to nieumiejętność – ogólnych zasad kultury i jeszcze paru innych niemodnych już dzisiaj wartości. Wydaje mi się, że on sam nawet chce, aby utożsamiać go z narratorem, w jakimś odruchu przedziwnej przewrotności, a może i solidarności z takimi, którzy sami nigdy niczego nie napiszą, bo i nie umieją. Ewidentnie uwielbia wszelkie możliwe prowokacje. absurdalne porównania, a najbardziej - wszelkie sytuacje skrajne. Wydaje mi się nieco podobny do Mrożka, choć powiększony do sześcianu w tym, co pisze i jak... Z drugiej zaś strony Autor czasem nie udaje, że nie jest narratorem, co bynajmniej nie zmniejsza “nieprzyjmowalności” jego narracji… Ja tej pułapce nie ulegam, bo wiadomo że chodzi o pewną stylizację, a zdolność do jej rozszyfrowania też coraz bardziej zanika… W sumie z Rudnickim prosta sprawa: albo się go akceptuje, albo odrzuca. Mieszkając długo w Niemczech, Rudnicki chyba musiał mieć przymęcz, by pisać o Niemcach, zbytnio się nie ceregieląc. “Lepiej palić papierosy niż Żydów“ - mówi np. narrator do niemieckiego konduktora, gdy ten mu zwraca uwagę, że w pociągu się nie pali. Albo takie cytaty: “Książek on przeczytał chyba więcej, niż ich Niemcy spalili. Bilet tramwajowy kiedyś czytał, w te i wewte, w tramwaju, jak nie miał co czytać”. “A jak wy, Polacy, nazywacie nas, Niemców, kiedy chcecie nas obrazić? Bo, wie pan, my mówimy Polacken, a wy? My nie mamy jakiegoś specjalnego słowa, odpowiadam zniecierpliwiony, my mówimy Niemcy, po prostu Niemcy. To straszne, mówi po chwili, i milczy (...) Żal mi się go robi, klepię go po ramieniu i mówię, żeby się nie martwił, że przesadziłem, że tak, mamy określenia obraźliwe, Szwaby na przykład, albo Szkopy, odetchnął, kamień mu z serca spadł, przy pożegnaniu mało mnie nie wycałował“. “Katar sienny, przez pyłki, w Niemczech pyłki to Pollen, jak my, tylko jedno +l+ więcej, ostrzegają czasami w gazetach, Achtung die Pollen kommen!, i piszą, jak się przed nimi bronić“. Najwspanialszy jest chyba rozdział o Almie Mahler, niezwykłej kobiecie, związanej trochę i jednocześnie, i trochę po kolei, z takimi gwiazdami, jak Gustaw Mahler, Oskar Kokoschka, Walter Gropius i Franz Werfel... “Alma z powrotem do Wiednia, Gropius z powrotem na front, tam gdzie Kokoschka, ale wątpliwe jest, żeby to jeden z nich rzucił granatem, od którego ranny został Apollinaire“. “Alma wpuszcza do siebie mężczyznę, którego członek sterczy równolegle do jego prawego ramienia“ (bo sam jest członkiem NSDAP). Inne cytaty (naprawdę starałem się wybrać bardziej cenzuralne dla admina, dlatego z odrazą przytoczę np. taki: “Nawet przejezdni pedofile nie odchodzą stąd z pełnym workiem mosznowym”). “Na pewno już w życiu wymiotował, ale nigdy pieniędzmi“. “Miłość, ta szelma, zawsze nas do wiatru wystawi“. “Człowiek człowiekowi człowiekiem“. “To już wolę z dwojga złego być skazany na bluesa niż na bliźnich. Stać obok niego, bliźniego, ujdzie w tłumie, siedzieć obok to granica bólu, siedzieć naprzeciwko: ból“. “Im większa moja nienawiść do bliźniego, tym większa moja miłość własna. Z takimi jak ja pokoju nie będzie“. “Książki wychodzą na światło dzienne, kłaniają się sobie nawzajem i nikną w mroku“. “Życie polskiego patrioty to polonez na polu minowym“. “Kto powiedział, że historia się nie powtarza, hę? Powtarza? Ona się jąka“.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na69 miesięcy temu
Tartak Daniel Odija
Tartak
Daniel Odija
W 2003 roku Tartak znalazł się na liście dziewięciu najbardziej cenionych książek prozatorskich, wielokrotnie nominowany był też (i nagradzany) w prestiżowych konkursach literackich. Książka ta określana bywa jako manifest społeczny, badający współczesne obszary nędzy i beznadziei, upominający się o wykluczoną prowincję. Autor łączy w niej realistyczne, obyczajowe sprawozdania i lokalne anegdoty z filozoficznymi komentarzami wiejskiego bajarza. Trochę tu klimatu sennych obrazów, jak z Domu dziennym, domu nocnym Olgi Tokarczuk. Dzięki temu książki nie można sprowadzić do publicystycznego obrazka. Odija faktycznie opowiada o ponurej i biednej prowincji, pozbawionej nadziei. Ale nie jest to reporterski głos, zaangażowany społecznie i politycznie, lecz raczej przypowieść o ludziach, których przetrąciło życie, "pogrobowcach" PRL wpasowanych w ramy półrealnej baśni. Ten mityzujący styl pięknie nawiązuje do podobnych klimatów prozy Andrzeja Stasiuka, Magdaleny Tulli, Pawła Huelle, Piotra Szewca, Lidii Amejko czy Pawła Sołtysa. Klimat opowieści zręcznie podkreśla prosty język, pozbawiony patosu, pompowanego dramatyzmu i wielkich słów. Pomimo tego (dlatego?) Tartak budzi silne emocje... Autor w uroczy sposób przechodzi z poziomu szczegółowego sprawozdania z drobnych wydarzeń, do szeroko kreślonych obrazów, wykraczających poza opisywane chwile ("nie wiedział, kiedy zacząć płakać i z tego wszystkiego zapomniał w ogóle o płaczu, a przecież było mu bardzo smutno. No i na kilka dobrych lat zapomniał, jak się płacze."),realistyczny opis miesza z baśniowym przedstawieniem, a biblijny język narracji z rzeczowością spostrzeżeń i wulgaryzmami bohaterów książki - całej panoramy dziwacznych, trochę strasznych i trochę komicznych indywiduów.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na76 lat temu
Biało-czerwony Dawid Bieńkowski
Biało-czerwony
Dawid Bieńkowski
Na początku nic nie rozumiem. Przecież miało być o nowoczesnym mężczyźnie! A tu szable błyszczą, ostrogi brzęczą, szturmy jakieś… Czytam jednak nadal. I nadal nie rozumiem. Nie rozumiem! Pojawiają się łzy. Łzy! Łzy, łez, łzami wypływa niezrozumienie moje. Z odsieczą przybywa mi Paweł, bohater książki, który z erudycją właściwą prawnikowi - prawnikowi z kancelarii - Kancelarii - własnej Kancelarii! - wyjaśnia mi, że niezrozumienie owo wynika z braku odpowiedniego zbioru w moim mózgu płci żeńskiej. Płci! Płci żeńskiej! To jest książka napisana przez mężczyznę, o mężczyźnie, dla mężczyzny. Dla mnie, dla mojej kobiecej miękkości, to zbyt skomplikowane - to dla mego mózgu płci żeńskiej zbyt duży wysiłek, aby takie zawiłe treści, treści prawdziwie męskie ogarnąć. Do tego trzeba twardości, twardości iście męskiej. Z twardością i przez twardość jedynie te treści można przyswajać. Ja mogę sobie co najwyżej książkę kucharską poczytać i jajecznicę usmażyć, przyprawiając solą z łez moich żeńskich. Ps. A tak na serio - jak już się człowiek przyzwyczai do specyficznego stylu pisania autora oraz przełknie zniewagi pod adresem płci żeńskiej, to jest to całkiem spoko książka. A teraz kończę te głupoty i lecę podgrzewać bigos dla mojego mężczyzny, który lada chwila powinien powrócić ze szturmu na bar. Przy odrobinie szczęścia powróci martwy, bo „mężczyźnie Polakowi najbardziej do twarzy ze śmiercią. A kobiecie Polce we Łzach i w czerni jest najlepiej’’. No.
LaDzika - awatar LaDzika
oceniła na63 lata temu
Weiser Dawidek Paweł Huelle
Weiser Dawidek
Paweł Huelle
Powieść oniryczna, zawieszona między podziemiami cegielni a murem szpitala psychiatrycznego; opuszczonym ewangelickim cmentarzem a budynkiem szkoły. Dziecięcy bohaterowie śladom przeszłości nadają własne znaczenia, symbole. W dorosłości te miejsca zanikają. Giną w pamięci, ale i fizycznie - powstają ogródki działkowe, bloki, wygładzone chodniki i parkingi. I ostatecznie zostajemy z pytaniem - jakie to miało znaczenie, skoro nie zostały żadne ślady? Weiser jest jak dybuk - duch, który przychodzi, by przypominać. Demiurg dziecięcej wyobraźni - sprawca wybuchów, wybawiciel z kłopotów, zabawiacz w czasie nudy. A może go nie ma, może jest tylko wytworem wyobraźni, śladem po narodzie, który zniknął. Cieniem żydowskiego sztetla. Bo i tak ostatecznie nikt o niego nie pyta, nie szuka. Katolicyzm ludowy, pełen niezrozumiałych rytuałów, procesji, szeptanych zaklęć jest równie obcy jak opowieść Dawida. Jedno i drugie to baśń, element rytuału zabawy lub przeszkody, która stoi na drodze do zabawy. Elka jest NIemką i to również nikomu z nich nie przeszkadza. I tu właśnie Huelle dokonuje cudu. Pokazuje wielokulturowość nie jako projekt polityczny, ale jako element dziecięcego świata. Dzieci są tolerancyjne, bo nieobciążone ideologią; nie nadają znaczeń, które przypisują osobom, miejscom dorośli. Jest współpraca, przygoda, czysta zabawa. Czy to jedyna interpretacja tej książki? Nie. Narrator sam myli tropy, podsuwa rozwiązania: jakie znaczenie ma prawda, skoro liczy się tylko mit, baśń. Może nie chodzi o pamięć, ale o odtwarzanie świata i o to, że przeszłość istnieje tylko wtedy, gdy ktoś ją opowiada, tak jak mu się wydaje, że pamięta. Może więc “Weiser Dawidek” to opowieść o znikaniu - miejsc, ludzi, narodów, dzieciństwa. O tym, że rzeczywistość ulatuje, ale opowieść trwa. I może to jest jedyna prawda, na jaką możemy sobie pozwolić. Książka wybitna, wielowarstwowa, metaforyczna; każda warstwa skrywa kolejną, kolejną i kolejną… Lektura obowiązkowa.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na92 miesiące temu
Bezpowrotnie utracona leworęczność Jerzy Pilch
Bezpowrotnie utracona leworęczność
Jerzy Pilch
Dwie książki Jerzego Pilcha, mianowicie „Bezpowrotnie utraconą leworęczność” razem z „Miastem utrapienia” proponuję nająć w charakterze żwawych rumaków, które są w stanie pociągnąć rydwan pełnego humoru spojrzenia na świat, niezależnie od ciężaru życia i doświadczeń stojącego w nich czytelnika — jeźdźca. Językowe wierzgania autora zdawały mi się czasami być wręcz nieokiełznanie, dzikie, ale poprzez to tym bardziej przyciągające i wciągające. Opis spotkań z „aktorem, który już wszystko zagrał” i który nawet teatralnie witał się ze znajomymi, spis zadziwiających wyczynów kota Głupieloka, porównania i refleksje wokół pobytu w kinie z „wielbicielką jego twórczości”, akcenty i wzburzenia pracującego w przedwojennej budce pana Kazia, pouczenia o konieczności nieustannej pracy wyrażonej choćby w wielogodzinnym otwieraniu i zamykaniu furtki ogrodowej, opowiadanie o niespotykanej desperacji psa fotografa Wisełki, ociężałego bernardyna wielkości konia pociągowego o imieniu Reks i setki innych ciekawostek sprawiały, że „Bezpowrotnie utracona leworęczność” często „wyrywała mnie z butów”, a zatem ufam, że może „wyrywać” również wielu innych czytelników. . Czytając książki pana Pilcha, myślałem też sobie, jak on wzbudził (?),wypracował (?) w sobie ten w moim mniemaniu dość zaskakujący dystans do świata i wydarzeń, iż z tego, co innym odbiera spokój, trwoży, o ile nie przeraża, jest w stanie się śmiać albo przynajmniej do tego się uśmiechać. A może to jest czysty dar? Ta swoboda myśli i uśmiech, uśmiech. Może pozwólcie, że w tym miejscu przytoczę, podobnie jak w komentarzu do innej książki pana Jerzego, cytat na zaciekawienie potencjalnych czytelników i wzbudzenie u nich uśmiechu. Będzie to cytat, który rezonuje z także z moim upodobaniem. Może nie zadeklaruję jak Jerzy Pilch: „Żywię głębokie przekonanie o wyższości kotów”, jednak do sporej sympatii pod adresem wspomnianych zwierząt przyznam się i ja. A zatem…: „Obserwuję bacznie matczyne psy i nie mam cienia wątpliwości: w znaczeniu ewolucyjnym pies w stosunku do kota jest dobrych kilka miliardów lat do tyłu. Kiedy starożytne koty refleksyjnie wygrzewały się na murach Akropolu i Koloseum, psy w najlepszym wypadku mieszkały w platońskich pieczarach. (Najwybitniejsze psie jednostki, być może w poszukiwaniu bursztynu, grzebały w piachu nad Bałtykiem). Kotu o coś uniwersalnego – poza żarciem – w życiu chodzi. Psu chodzi wyłącznie o żarcie. Kot nieustannie poznaje i studiuje rzeczywistość, pies ją oszczekuje tępo. Kot ma własną wizję świata, pies takiej wizji nie ma. Kot jest panem, pies jest niewolnikiem. Kot jest nadbudowa, pies jest bazą. Kot ma pysk wredny, ale inteligentny, pies ma mordę poczciwą, ale debilną.” Mam nadzieję, że lektura książek pana Jerzego także mi pomoże w ściąganiu z siebie jakiegoś dziwnego i nie do końca zrozumiałego napięcia egzystencjalnego i powagi, abym do życia i jego wydarzeń mógł uśmiechać się o wiele częściej niż dotąd. . Przyznaję też, że cieszyły mnie obecne także w tej książce pana Pilcha delikatne wątki wiary: obecność w życiu jego rodziny biskupa Wantuły (jest wspomniany wpływ ofiarowanych przez niego książek, wspomniane świadectwo jego wiary: „…miał on też pewną cechę, która w przypadku wybitnych i niekonwencjonalnych księży nie zawsze jest oczywista, Wantuła mianowicie wierzył w Pana Boga i co za tym idzie, pilnie przestrzegał wszystkich dziesięciu przykazań.”),rola kancjonału i śpiewanych pieśni religijnych, a wreszcie cytaty z Pisma Świętego. Oczywiście przejawy życia wiary autora i komentarze nawiązujące do niej nie pretendują do poziomu, jaki jawi się w ostatnio przeczytanej przeze mnie pozycji świeckiego ewangelizatora, José Prado Flores`a „Idźcie i ewangelizujcie ochrzczonych”, jednak zdają się w sobie mieć swoistą maleńką szczyptę ewangeliczne soli (por. Mt 5, 13). . Choć książka w znacznej mierze jest przepełniona humorem, czytelnik może znaleźć w niej także warstwę poważniejszą, na której zwykle pojawiają się pytania o sens życia, przemijania, rolę relacji. Na przykład opowieść o utonięcia siedemnastolatka. Czytając ją, można się zatrzymać na poziomie naigrywania się z niepokoju wywołanego myślami o pozostawionych przez niego prawie nowych skarpetach, ale można też zacząć pytać o coś więcej, gdyż, jak to zauważa pan Jerzy, „…przecież trudno pomyśleć, trudno sobie wyobrazić, że ten, z którym jeszcze dwadzieścia minut temu piło się piwo w drink – barze „Olaf”, skrył się już na tamtym świecie.” . Książkę polecam! Na odprężenie, dla wzbudzenia dobrze pojętego dystansu do życia, a może nawet ku przemyśleniom o tym, co tak naprawdę w życiu jest poważne, a co wymaga uśmiechu, a niekiedy dokonanego w stylu proroka Eliasza zdrowego wyśmiania. Okazuje się, że, i to ostatnie, jak poucza Pismo (por. 1 Krl 18!),może służyć zdrowiu psychicznemu i duchowemu. . ks. Paweł Kamola
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na73 miesiące temu
Nagrobek z lastryko Krzysztof Varga
Nagrobek z lastryko
Krzysztof Varga
Natchnęłam się na opinię czytelniczki na pewnym portalu, który kiedyś był jednym z miejsc, gdzie można było szukać właśnie recenzji wszelakich na temat książek, komiksów, tomików poezji. Była z 14.12.2024, tuż po przeczytaniu "Nagrobka z lastryko". To książka, którą trudno zrozumieć, nie rozumiejąc jej konwencji, tego że nie trzeba wcale zawierać dialogów, pisała tak czytelniczka zaraz po tym jak przez poprzednie 3 ostatnie tygodnie z przerwami zaglądała do książki w tramwajach zbyt zatłoczonych, żeby poczuć swobodę, w metrze śmierdzącym porannymi rozterkami menelic oraz w autobusach zarzucających na prawo i lewo w mieście śmierdzącym stolicą. Trudno zrozumieć czytelniczkę, ponieważ tak na prawdę zrozumiała tekst po swojemu i nie po swojemu napisała recenzję, wzorowaną mocno na stylu K. Vargi. A właśnie. Nie dla każdego jest ten styl, ponieważ czytelnik, nie będący czytelniczką, taki który nie lubi zbytnio przekombinowanych tekstów, prawdopodobnie podda się w 1/3 książki i uzna, że nie jest ona warta zachodu, że zbyt wiele jest odnośników tylko dla ludzi mieszkających w stolicy a reszta ma się domyślić o jaką ulicę, przykładowo Hożą, chodzi. Czytelniczka postanowiła też określić, że czasem jej się dłużyło, czasem czytała książkę dla samego czytania, żeby tylko coś danego dnia, załóżmy na to, we wtorek, przeczytać. Przekazała również, stojąc nad garem w kuchni nad, na pewno nie zupą jarzynową, a jakimś przebrzydłym daniem, które kiedyś włoży do mikrofali, że koniec jest satysfakcjonujący.
Joanna - awatar Joanna
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Spis cudzołożnic. Proza podróżna

Więcej

(...)złą, niegodziwą rzeczą jest prześladować skacowanych.

(...)złą, niegodziwą rzeczą jest prześladować skacowanych.

Jerzy Pilch Spis cudzołożnic. Proza podróżna Zobacz więcej

Znałem już teorie, że życie składa się z kilku pomysłów, kilku kobiet, kilku książek i kilku podróży.

Znałem już teorie, że życie składa się z kilku pomysłów, kilku kobiet, kilku książek i kilku podróży.

Jerzy Pilch Spis cudzołożnic. Proza podróżna Zobacz więcej

(...)ja zaś kulę się wtedy w sobie i myślę, jak straszną rzeczą jest wiedzieć o sobie wszystko.

(...)ja zaś kulę się wtedy w sobie i myślę, jak straszną rzeczą jest wiedzieć o sobie wszystko.

Jerzy Pilch Spis cudzołożnic. Proza podróżna Zobacz więcej
Więcej