ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać388
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Kość niezgody

- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2025-02-03
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-02-03
- Liczba stron:
- 364
- Czas czytania
- 6 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367875745
Ola i Baśka wyjeżdżają na wakacje do Rzymu. Tam niespodziewanie jedna z nich staje się świadkiem morderstwa. Policja szybko znajduje kozła ofiarnego i zamyka sprawę. Nie podoba się to dociekliwym turystkom, które jak zwykle mają swoje zdanie i nie słuchają głosu rozsądku. Z uporem dążą więc do znalezienia sprawcy, wikłając się przy tym w wiele zabawnych zdarzeń, a pomagają im w tym nietypowi ochroniarze.
Cięty język bohaterek, ich specyficzne poczucie humoru i niewątpliwy talent detektywistyczny sprawiają, że takiego śledztwa dostojne mury rzymskich budowli jeszcze nie widziały.
Kup Kość niezgody w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Kość niezgody
Chaos. Tak mogę określić tę książkę. Znalazłam ją na Legimi w kategorii "kryminał", natomiast Lubimyczytać uważa ją za literaturę obyczajową/romans. Do tego dochodzą jeszcze wampiry, wodniki i inne fantastyczne istoty, a akcja rozgrywa się w przyszłości z rozwiniętą sztuczną inteligencją. Czyli dochodzi jeszcze fantasy i sci-fi. Jednym słowem chaos. Autorka miesza wiele gatunków w jednej książce i niestety nie wyszło jej to dobrze. W książce jest dużo nawiązań do jakichś osób i wydarzeń, ale zarówno na Legimi, jak i na Lubimyczytać nie ma mowy o tym, że książka wchodzi w skład jakiegoś cyklu. Dopiero w opiniach użytkowników na LC jest mowa o "Drodze Smoka". Ola i Baśka, które są głównymi bohaterkami i narratorkami tej powieści, cierpią na słowotoki. Jak dla mnie – za dużo paplania. Zbyt często autorka schodzi z wątku morderstwa na multum innych wątków pobocznych. Chciałam tylko przeczytać kryminał, którego akcja dzieje się w Rzymie. A dostałam książkę chaos. Na prawdę, ktoś kto uzupełniał dane o książce bardzo ja skrzywdził, bo jej opis i kategorie są mylące. Nie polecam.
Oceny książki Kość niezgody
Poznaj innych czytelników
28 użytkowników ma tytuł Kość niezgody na półkach głównych- Przeczytane 18
- Chcę przeczytać 10
- 2025 4
- Posiadam 2
- Audiobook 2
- Obyczaj 1
- Empik audio powieści 1
- Recenzje 2025 1
- WYZWANIE LC 2025 1
- 2025 r. 1
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Kość niezgody
Jak się człowiek dobrze wokół obejrzy, to nowe w życiu zawsze znajdzie.
Jak się człowiek dobrze wokół obejrzy, to nowe w życiu zawsze znajdzie.












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kość niezgody
Chaos. Tak mogę określić tę książkę. Znalazłam ją na Legimi w kategorii "kryminał", natomiast Lubimyczytać uważa ją za literaturę obyczajową/romans. Do tego dochodzą jeszcze wampiry, wodniki i inne fantastyczne istoty, a akcja rozgrywa się w przyszłości z rozwiniętą sztuczną inteligencją. Czyli dochodzi jeszcze fantasy i sci-fi. Jednym słowem chaos. Autorka miesza wiele gatunków w jednej książce i niestety nie wyszło jej to dobrze.
W książce jest dużo nawiązań do jakichś osób i wydarzeń, ale zarówno na Legimi, jak i na Lubimyczytać nie ma mowy o tym, że książka wchodzi w skład jakiegoś cyklu. Dopiero w opiniach użytkowników na LC jest mowa o "Drodze Smoka".
Ola i Baśka, które są głównymi bohaterkami i narratorkami tej powieści, cierpią na słowotoki. Jak dla mnie – za dużo paplania. Zbyt często autorka schodzi z wątku morderstwa na multum innych wątków pobocznych.
Chciałam tylko przeczytać kryminał, którego akcja dzieje się w Rzymie. A dostałam książkę chaos. Na prawdę, ktoś kto uzupełniał dane o książce bardzo ja skrzywdził, bo jej opis i kategorie są mylące. Nie polecam.
Chaos. Tak mogę określić tę książkę. Znalazłam ją na Legimi w kategorii "kryminał", natomiast Lubimyczytać uważa ją za literaturę obyczajową/romans. Do tego dochodzą jeszcze wampiry, wodniki i inne fantastyczne istoty, a akcja rozgrywa się w przyszłości z rozwiniętą sztuczną inteligencją. Czyli dochodzi jeszcze fantasy i sci-fi. Jednym słowem chaos. Autorka miesza wiele...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę docenią czytelnicy serii "Droga Smoka" autorki, gdyż jest to pełna humoru lektura uzupełniająca :).
Książkę docenią czytelnicy serii "Droga Smoka" autorki, gdyż jest to pełna humoru lektura uzupełniająca :).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Jak się człowiek dobrze wokół obejrzy, to nowe w życiu zawsze znajdzie."
Ola i Baśka wyruszają do Rzymu by odpocząć od swojej nadnaturalnej zgrai. Jednak życie bywa przewrotne, a problemy same ich znajdują. Zostają zamieszane w zabójstwo jednej towarzyszek z Klubu Rzymskiego, a jedynie czego pragną to tego by prawda wyszła na wierzch. A przy okazji, może znajdą trochę miłości?
Świetnie było powrócić do świata Andrei i Napierów mimo bez nich. Ola z Baśka to świetne babeczki, które mają wiedzę i zawsze super pomysły. Dodatkowo, tęskniłam Monia, za Twoim humorem, ciętymi ripostami i powiedzonkami. Zagadka może nie jest jakaś super ciężka, ale byłam ciekawa jak to się rozwinie. Co więcej, dostajemy fajne wstawki i ciekawostki, które mogą naprawdę zdziwić każdego czytelnika.
Ja jako fanka Drogi Smoka, z chęcią wróciłam do tego świata i bawiłam się przednio!
"Jak się człowiek dobrze wokół obejrzy, to nowe w życiu zawsze znajdzie."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOla i Baśka wyruszają do Rzymu by odpocząć od swojej nadnaturalnej zgrai. Jednak życie bywa przewrotne, a problemy same ich znajdują. Zostają zamieszane w zabójstwo jednej towarzyszek z Klubu Rzymskiego, a jedynie czego pragną to tego by prawda wyszła na wierzch. A przy okazji, może znajdą trochę...
Baśka i Ola lecą na wakacje do Rzymu. W planach jest zwiedzanie zabytków, dobre jedzenie i odpoczynek… Ale z pewnością nie sprawa kryminalna!
Niestety, ciekawskie turystki zaczynają interesować się grupą bogatych kobiet, które we Włoszech mają duże poważanie i wpływy. Gdy jedna z nich zostaje zabita, a świadkiem tego wydarzenia jest jedna z naszych głównych bohaterek, sprawa się komplikuje. Tym bardziej że Ola i Baśka podsłuchiwały wcześniejsze rozmowy bogaczek i podejrzewają, która z nich może być morderczynią.
Turystki przeprowadzają więc prywatne śledztwo, bo wiadomo – jak już się angażować, to na całego!
Znacie to uczucie, gdy zaczynacie czytać książkę z jakimś nastawieniem, a kończycie ją z totalnym mętlikiem w głowie? To właśnie mnie spotkało podczas lektury „Kości niezgody” Moniki Lech. Spodziewałam się kilku wątków, ale absolutnie nie tego, co dostałam. Może gdybym wiedziała, że autorka w tej książce będzie nawiązywać do swojej wcześniejszej twórczości, najpierw sięgnęłabym po początkowe historie z tego uniwersum…
Nie zrozumcie mnie źle, bo jako jednotomowa opowieść „Kość niezgody” jak najbardziej się broni. Książkę czytało mi się przyjemnie i szybko, a postacie Oli i Baśki zostały ciekawie napisane, choć są to dosyć specyficzne kobiety. Na samym początku miałam problem, aby nadążyć za ich tokiem myślenia, bo był on dość chaotyczny i wypełniony anegdotami, które trochę wybijały mnie z rytmu. Wraz z kolejnymi rozdziałami jednak coraz łatwiej było mi się połapać w tej historii, ale przyznam szczerze, że nie zawsze mi się to udawało.
Moim zdaniem głównym problemem tej książki jest to, że autorka chciała zawrzeć w niej zbyt dużą ilość tematów. W efekcie mamy tutaj wątek kryminalny, obyczajowy, fantastyczny i komediowy, ale żaden z nich nie zostawił mnie z poczuciem większego zadowolenia. Niektóre z tematów były poruszone bardzo pobieżnie, a sama głośno promowana „sprawa kryminalna” w dalszej części powieści zeszła na drugi plan.
Monika Lech zaskoczyła mnie nietypowymi postaciami, których zwyczajnie nie spodziewałam się w tej książce. Z czasem przywykłam do nich, ale niekiedy ich obecność bardziej hamowała fabułę, niż pchała ją na przód. Wątki romantyczne także był dla mnie absolutnie niezrozumiałe i mało realistyczne – ba, miałam wrażenie, że zostały do tej historii wepchnięte na siłę. Tak samo zresztą jak dialogi, które czasami bawiły, ale częściej sprawiały, że przewracałam oczami.
„Kość niezgody” Moniki Lech byłaby świetną powieścią, gdyby autorka skupiła się na jednym wątku i porządnie go rozbudowała. Nie jest to może najgorsza książka, jaką przeczytałam, gdyż pisarka stworzyła ciekawe bohaterki i miała naprawdę niezły pomysł na intrygę kryminalną. W trakcie fabuły to wszystko jednak jakoś się rozmyło i finalnie wyszła z tego przeciętna opowieść, której nie zapamiętam na długo. Cóż, bywa i tak.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu @nakanapie.pl
Baśka i Ola lecą na wakacje do Rzymu. W planach jest zwiedzanie zabytków, dobre jedzenie i odpoczynek… Ale z pewnością nie sprawa kryminalna!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, ciekawskie turystki zaczynają interesować się grupą bogatych kobiet, które we Włoszech mają duże poważanie i wpływy. Gdy jedna z nich zostaje zabita, a świadkiem tego wydarzenia jest jedna z naszych głównych bohaterek,...
𝗧𝗿𝗼𝘀𝘇𝗸𝘂 𝗻𝗶𝗲 𝘄𝗶𝗮𝗱𝗼𝗺𝗼 𝗰𝗼
Są recenzje, które piszę z przyjemnością, i takie, które sprawiają mi trudność. Ta, niestety, należy do tej drugiej kategorii. Gdy książka nie trafia w moje gusta, zazwyczaj po prostu odkładam ją i nie poświęcam jej więcej uwagi. Tym razem jednak nie miałam takiej możliwości – zobowiązania wobec Klubu Recenzenta na kanapie.pl wymagają, bym podzieliła się opinią, niezależnie od moich odczuć. Niestety, 𝐾𝑜ść 𝑛𝑖𝑒𝑧𝑔𝑜𝑑𝑦 Moniki Lech okazała się dla mnie książką, przez którą trudno było mi przebrnąć. Mimo szczerych chęci nie potrafiłam znaleźć w niej elementów, które by mnie wciągnęły lub dostarczyły mi satysfakcji z czytania.
𝐾𝑜ść 𝑛𝑖𝑒𝑧𝑔𝑜𝑑𝑦 to wymagająca lektura, która niestety nie zdołała mnie wciągnąć. Brakowało mi porywającej akcji i interesujących postaci, z którymi mogłabym się zżyć. Fabuła wydała mi się mało angażująca, a czytanie było dla mnie męczące, tym bardziej że czcionka w książce jest bardzo mała, co przy mojej wadzie wzroku stanowiło dodatkowe utrudnienie.
Monika Lech to autorka trzynastu książek, które oscylują wokół romansu, fantastyki, science fiction oraz literatury obyczajowej. Jej najnowsza powieść sprawia jednak wrażenie, jakby sama autorka nie mogła zdecydować, w jakim kierunku podążyć. Wampiry, sztuczna inteligencja, różnorodne motywy – wszystko wrzucone do jednej historii. Niestety, zamiast spójnej opowieści powstał dla mnie narracyjny chaos, w którym trudno było się odnaleźć. W pewnym momencie miałam wrażenie, że nawet autorka gubi się w tym natłoku wątków.
Kiedy przeczytałam datę rozpoczynającą pierwszy rozdział, byłam przekonana, że doszło do pomyłki – że wkradł się chochlik drukarski. Niestety, po przekartkowaniu kilku rozdziałów okazało się, że to nie był błąd. Wszystkie rozdziały były datowane na rok 2059, co oznaczało, że akcja książki toczy się w przyszłości. To był pierwszy moment, który wywołał u mnie konsternację.
Wyglądało na to, że nie mam do czynienia z komedią kryminalną ani powieścią detektywistyczną, jak sugerował opis wydawcy, lecz z czymś w rodzaju science fiction – o czym w zapowiedzi nie wspomniano. I właśnie wtedy po raz pierwszy miałam ochotę zrezygnować z lektury, mimo że Kość niezgody ma przepiękną, przyciągającą uwagę okładkę. Jak się jednak później okazało, w tej książce zachwyciła mnie tylko ona.
Zadałam więc sobie pytanie: czytać, czy nie czytać? Czytać, bo nie miałam wyboru. Pomyślałam, że może nie będzie tak źle. Komedie kryminalne to gatunek, który dobrze znam i lubię, a wątki science fiction? Może dam radę – czasem to kwestia nastawienia. Owszem, przeczytałam, ale satysfakcji z lektury nie miałam absolutnie żadnej. Tak wybuchowej mieszanki nie spotkałam od dawna, a do tego zupełnie nie w moim klimacie.
Dwie, jak się później okazało, bardzo dojrzałe kobiety, zachowujące się jak nastolatki, przyleciały na wakacje do Rzymu, by odpocząć, pozwiedzać i cieszyć się czasem tylko dla siebie. Bez pośpiechu, bez zmartwień, bez konieczności pilnowania kogokolwiek. Na początku wyglądało to nawet całkiem dobrze. Obie kobiety miały niezwykły zmysł obserwacji, co zrobiło na mnie wrażenie – choć nie przypatrywały się ludziom zbyt uważnie, potrafiły wiele zapamiętać, a zwłaszcza Baśka. Basia lubiła zwiedzać, natomiast Ola kochała piękne rzeczy – ale tylko te, które mogła zobaczyć na ekranie komputera.
Dwie wcześniej wspomniane kobiety to przyjaciółki – Baśka, która świetnie odnajduje się w przestrzeni, i Olcia, która gubi się, gdy tylko wyjdzie za bramę. Jeśli uda jej się gdzieś dotrzeć zgodnie z planem, to wyłącznie przypadkiem. Już na lotnisku po przylocie dało się dostrzec ich manierę bycia oraz charakterystyczny sposób mówienia Zaskoczyło mnie, że bohaterki, urodzone około 2000 roku, używają w rozmowach archaizmów typu „troszku” czy „żem” i inne, co brzmiało nienaturalnie i nie pasowało do ich pokolenia. Było to na tyle irytujące, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej traciłam ochotę na dalszą lekturę.
Bohaterki są tak infantylne, a ich zachowanie tak żenujące, że trudno było mi to przyjmować ze spokojem, a przecież czytanie powinno sprawiać przyjemność, a nie irytować. Mówiąc ich własnym językiem: troszku miałam dość. Miało być zabawnie, a było denerwująco. Ich sposób mówienia przypominał postacie z kabaretów, ale powieść to nie skecz – dlatego na dłuższą metę ten styl po prostu mnie męczył i frustrował.
Z każdą kolejną stroną atmosfera stawała się coraz bardziej dziwaczna. Na początku bohaterki prowadzą rozmowy, które wydawały mi się zrozumiałe wyłącznie dla nich – wspominają postacie i sytuacje bez większego kontekstu co, zamiast intrygować, sprawiało, że czułam się wyłączona z ich świata i zaczynało mnie to nudzić. Z czasem sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana. Pojawiają się tajemnicze postacie o niezwykłych zdolnościach, które obie bohaterki uważnie obserwują.
Intryga jest rozwlekła do granic możliwości, a gdy w końcu dochodzi do morderstwa, moje zainteresowanie zdążyło już mocno osłabnąć i nie zrobiło to na mnie oczekiwanego wrażenia.
Nagłe pojawianie się nowych wątków, przemyśleń oraz postaci „magicznych” i „nienormatywnych” potęgowało poczucie chaosu. Swobodny styl narracji, liczne dygresje i niespodziewane zmiany kierunku akcji sprawiały, że momentami trudno było mi nadążyć za fabułą. Nie spodziewałam się, że lektura będzie wymagała tak dużego zaangażowania – samodzielnego wyłapywania kluczowych informacji i układania ich w logiczną całość. Lubię, gdy książka skłania mnie do refleksji i odkrywania ukrytych znaczeń, ale tutaj wszystkiego było po prostu za dużo. Zamiast pobudzić do myślenia, ta narracyjna lawina mnie zwyczajnie przytłoczyła.
Może znajdą się czytelnicy, którym ta książka przypadnie do gustu, ale mnie niestety 𝐾𝑜ść 𝑛𝑖𝑒𝑧𝑔𝑜𝑑𝑦 nie porwała. Myślę, że wynika to głównie z moich oczekiwań – spodziewałam się zupełnie innej historii.
𝗧𝗿𝗼𝘀𝘇𝗸𝘂 𝗻𝗶𝗲 𝘄𝗶𝗮𝗱𝗼𝗺𝗼 𝗰𝗼
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą recenzje, które piszę z przyjemnością, i takie, które sprawiają mi trudność. Ta, niestety, należy do tej drugiej kategorii. Gdy książka nie trafia w moje gusta, zazwyczaj po prostu odkładam ją i nie poświęcam jej więcej uwagi. Tym razem jednak nie miałam takiej możliwości – zobowiązania wobec Klubu Recenzenta na kanapie.pl wymagają, bym podzieliła...
Ola i Baśka to dwie dojrzałe kobiety, które postanawiają wybrać się na zasłużone wakacje do Rzymu. Oczywiście nic nikomu nie mówiąc. Kobiety czekając na bagaże oddają się swojemu ulubionemu zajęciu, a mianowicie po ubiorze oraz zachowaniu starają się odgadnąć czym zajmuje się zawodowo dana osoba. Ich uwagę zwraca kobieta, która według nich jest panią archeolog. Kobiety są bardzo energicznymi oraz bardzo pomysłowymi osobami. Całe dnie spędzają na zwiedzaniu oraz umilaniu sobie czasu. W wyjątkowych sytuacjach prosząc o pomoc- Noe, która jest sztuczną inteligencją. Jednak gdy po raz kolejny na swojej drodze spotykają prawdopodobną archeolog zdają sobie sprawę z tego iż są obserwowane. Lecz nie za bardzo przejmują się tym faktem. Ich wakacje niestety zaburza morderstwo, którego świadkiem jest jedna z nich. Mimo bardzo sprawnego rozwiązania sprawy przez policję, Baśka z Olą nie do końca są zadowolone z przebiegu sprawy. Więc oczywistym jest iż biorą sprawy w swoje ręce I za wszelką cenę chcą odnaleźć sprawcę.
Czy Baśce i Oli uda się rozwiązać sprawę morderstwa? Jak zakończą się ich wakacje w Rzymie? Kto i dlaczego śledził Kobiety?
Po przeczytaniu tej książki mam bardzo mieszane uczucia. Zacznę od tego że bardzo podobał mi się pomysł na fabułę. Ciekawa historia, oraz bardzo ciekawe bohaterki przemawiały za tym żeby tej książki nie odkładać. Osobiście lubię podróżować jednak w Rzymie jeszcze nie byłam. A dzięki autorce miałam możliwość wspólnie z bohaterkami zwiedzenia jakże wspaniałego miejsca. Autorka połączyła kryminał z wątkami Fantasy.Jednak jak dla mnie język jakim posługiwały się bohaterki nie do końca do mnie przemawiał. Wiele długich oraz czasmi zbędnych opisów troszeczkę mnie zniechęcało. Ta książka wymaga od czytelnika stu procentowej uwagi aby nie umknął mu żaden ważny wątek poruszany w książkę.
Dziękuję bardzo za egzemplarz książki do recenzji.
Książka pochodzi z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
#recenzja #książka #współpracabart
Ola i Baśka to dwie dojrzałe kobiety, które postanawiają wybrać się na zasłużone wakacje do Rzymu. Oczywiście nic nikomu nie mówiąc. Kobiety czekając na bagaże oddają się swojemu ulubionemu zajęciu, a mianowicie po ubiorze oraz zachowaniu starają się odgadnąć czym zajmuje się zawodowo dana osoba. Ich uwagę zwraca kobieta, która według nich jest panią archeolog. Kobiety są...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOD "KLUCHY JEDNEJ" DO NAUKOWYCH ODNIESIEŃ
Ciężko zaklasyfikować „Kość niezgody” do konkretnego gatunku literackiego. Czy jest to powieść kryminalna czy też obyczajowa z elementami fantastycznymi – trudno jednoznacznie stwierdzić. Wśród informacji od wydawcy natknąć się możemy nawet na informację, że to romans. Jeśli tak, to bardzo specyficzny, jak ogólnie ta książka.
Na waszym miejscu nie przywiązywałbym się zbytnio do tego jak przedstawia książkę wydawnictwo. Informacje te są – delikatnie ujmując – nieco mylące. Sięgnąłem po „Kość niezgody” jako miłośnik kryminałów, a że niedawno spędziłem troszkę czasu w Rzymie, skusiła mnie dodatkowo okładka z fragmentem Koloseum. Faktycznie akcja zabiera nas do włoskiej stolicy, ale jest to podróż bardzo wymagająca.
Czytelnik śledzi perypetie dwóch Polek, Basi i Olki, które wplątują się w sprawę tajemniczego morderstwa w kościele, dotyczącego wpływowych osobistości z tak zwanego Klubu Rzymskiego. Znalazły się w tym słonecznym mieście, ponieważ postanowiły się spędzić tam urlop. Na plus poczytuję to, że główne bohaterki są w wieku 50+, bo rzadko trafiam na taki zabieg w książkach, które czytam. Jednak ich język, myśli i zachowanie niekoniecznie współgrają z „poważnym” wiekiem.
Narracja prowadzona jest z perspektywy Olki, charakteryzującej się ciętym językiem i niekonwencjonalnym podejściem do życia. Bardzo istotnym jest to, że wszystko dzieje się w przyszłości – mamy rok 2059! Niby czasy nie bardzo odległe, a jednak wiele zmieniające. Tej informacji zabrakło na okładce, a to sprawiłoby, że dwa razy bym się zastanowił przed sięgnięciem po książkę, bo nie należę do wielkich fanów fantastyki.
Wątki poruszane w „Kości niezgody” obejmują śledztwo, obserwacje społeczne, relacje między bohaterkami a także z innymi postaciami, w tym z istotami nadnaturalnymi, oraz liczne dygresje i humorystyczne (bardziej i mniej udane) komentarze.
ALERGIA NA „PRZYPADKI” I NADPRZYRODZONY ŚWIAT
Zarówno Baśka, jak i Olka są bacznymi obserwatorkami otaczającego je świata. Zwracają uwagę na detale, analizują wygląd, zachowanie i rozmowy innych ludzi. Potrafią wyciągać wnioski na podstawie drobnych szczegółów. Baśka ma alergię na przypadki i zwraca szczególną uwagę na osoby, które wydały jej się znajome.
„Jak zwykle obserwowałyśmy ludzi i zgadywałyśmy, co robią i kim są. Czasem, a nie będę tu grać świętej, podsłuchiwałyśmy, żeby no… żeby się zorientować należycie.”
„Ludziom się poprzyglądałam. Rodziny, zakochani, znajomi, przychodzili, odchodzili, większość więcej na komórki patrzyła niż na ludzi, a ja gapiłam się na ich twarze, buty, na spodnie i spódnice, patrząc, notując, zastanawiając się, co robią i jakie mają życie.”
"Ona nie wie, sama to mówi, klucha nieodpowiedzialna, co to barok, co to gotyk, ale jak jej kostium pokażesz, to ci wszystko opowie o nim i powie, które stulecie, jaki kraj, czym to farbowali i tak dalej."
Akcja rozwija się dość powoli jak na kryminały, do których przywykłem. Styl autorki nie ułatwia lektury, ponieważ znajdują się tu bardzo długie partie tekstu, nie przerywane dialogami, a będące zapisem strumienia świadomości głównej bohaterki. Książka z każdą stroną robi się coraz „dziwniejsza”. Zwłaszcza gdy niespodziewanie pojawiają się elementy fantastyczne.
Wzmianki o "Nadnaturalnych", "Magicznych", interakcje z istotami takimi jak "Noe", "Hydros" (Panteon),obecność magii oraz odniesienia do tego, że „nasz świat to taki zupełnie normalny nie jest” wskazują na to, że Baśka i Olka mają do czynienia z czymś więcej niż tylko zwykłymi ludźmi i sytuacjami. Potwierdza to też troska o istoty z drugiego świata i zapewnienie im przestrzeni.
„No ale jakby nas nie było, to kto by o nich dbał? Kto by dawał miejsce, do którego się wraca? Gdzie by mieli zwykłych, słabszych ludzi, żeby się o nich martwić i troszczyć? Dzięki nam nie tracą normalności z oczu.”
"Ten, co tu mieszka – zapytałam z ciekawości – jaki jest? – Stary, zarośnięty i wredny – powiedział i patrzył w wodę. – Słyszę cię – odezwał się Wodnik, który stanął na skaju plaży. – Ja cię, Hydros, całkiem nieźle słyszę i nie bardzo mi się podoba, co mówisz."
ŚLEDZTWO NA URLOPIE I ODNAJDYWANIE WŁASNEJ WARTOŚCI
Baśka aktywnie angażuje się w rozwiązywanie zagadki morderstwa. Analizuje dowody, rozmawia ze świadkami i podejmuje ryzykowne działania – czyli to czego oczekujemy od dobrego śledczego. Morderstwo Giuliany staje się osią fabularną, która nadaje sens obserwacjom i interakcjom bohaterek. Do rozwiązania zagadki angażuje swoje zdolności i umiejętności "Noe" (zaawansowany technologicznie sprzęt szpiegowski) i samego Hydrosa.
Równolegle do fabuły pojawia się ważny wątek świadomości własnej wartości. Baśka wyraźnie podkreśla, że normalność trzeba celebrować, co sugeruje, że akceptacja siebie i swojego miejsca w świecie jest kluczowa.
"Czasem coś może nie wyjść, może się coś spieprzyć, a znowu czasem efekt porządnie zaskoczy smakiem, nawet jak nie tak wyjdzie, jak to sobie człowiek zaplanował. I tak, z jednej strony jest śmierć i smutek, że wszystko przechodzi za szybko, jest dół, bo czas ucieka, a człowiek chciałby dłużej być młody i ładny. Jest strach przed śmiesznością, zranieniem, odrzuceniem. To wszystko jest i ukryć się tego nie da. Ale z drugiej strony jest słońce, światło, życie, Hydros i jego motor. Można trwać, a można iść, wybierać, żyć. Ja tam wiem, czego chcę."
NIE DLA KAŻDEGO
„Kość niezgody” to jedna z dziwniejszych książek jakie czytałem w ostatnim czasie. Już od pierwszych stron czytelnik zostaje wrzucony w sam środek wartkiej narracji. Charakterystyczną cechą stylu jest bezpośredniość, potoczność języka oraz liczne dygresje i osobiste komentarze.
Narracja ma silnie subiektywny charakter. Język jest żywy, barwny i pełen kolokwializmów ("No i co się ludzkość tak zjeżyła?", "klucha jedna", "gęś niedoskubana!"). Czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w swobodnej, niemalże podsłuchanej rozmowie, pełnej szybkich zmian tematów i luźnych skojarzeń.
Obok dialogów pojawiają się liczne opisy ludzi i sytuacji, które charakteryzują się dużą szczegółowością. Narratorka z pasją analizują wygląd, zachowanie i motywy innych, często z dozą ironii.
Jednakże, ten charakterystyczny, swobodny styl może stanowić pewne wyzwanie dla czytelników, którzy nie są przyzwyczajeni do tego typu literatury. Brak formalnego tonu, częste dygresje i skoki myślowe mogą sprawić, że narracja będzie wydawać się chaotyczna lub trudna do śledzenia. Czytelnik musi być gotowy na aktywne uczestniczenie w procesie lektury, samodzielnie wyłapując istotne informacje i łącząc poszczególne wątki.
W książce pojawiają się liczne odniesienia do kultury, historii i nauki. Jedna z postaci, Giuliana Orfini, jest archeolożką, której praca i odkrycia są bardzo ważnym wątkiem. W kontekście badań Giuliany i jej zespołu mowa jest o szkieletach, ich wydobyciu, oczyszczeniu ze skały, badaniu i skanowaniu . Opisano również szczegóły dotyczące ułożenia szkieletów i ich cech, takich jak kość gnykowa:
„ – I czaszka się nam zmieniała, i inne rzeczy, a i tak byliśmy nami, ludźmi współczesnymi anatomicznie. Ewoluowaliśmy w trakcie. Ale jest jeszcze smaczek. Ta kobieta ma coś, czego nie widać u jej partnera. Jej kość gnykowa umieszczona jest bardzo wysoko. A to znaczy, że miała zdolność mowy, zupełnie jak my. To jest duża rzecz, to odkrycie. U mężczyzny ta mowa jest niepewna, bo kość gnykowa była pokruszona. Szkielety były dobrze zachowane w skamieniałym błocie, ale nie idealnie.
– Patrzcie, pradziadzio i prababunia. I babunia mogła uprawiać konwersacje! – Carlotta Eugenia uśmiechnęła się rozmarzona.”
Choć te elementy mogą wzbogacać treść, dla osób nieobeznanych z tymi dziedzinami mogą stanowić dodatkową barierę w odbiorze. Narratorzy często posługują się własnymi, nie zawsze oczywistymi skojarzeniami i odniesieniami, co wymaga od czytelnika otwartości na niekonwencjonalny sposób opowiadania historii.
Podsumowując, styl książki "Kość niezgody" może okazać się trudny dla czytelników preferujących bardziej formalny i linearny sposób prowadzenia akcji. Osoby, które cenią sobie charakterystyczny głos narratora, nie boją się dygresji i swobodnej formy wypowiedzi oraz są otwarte na liczne kulturowe i naukowe odniesienia, z pewnością docenią unikalny styl "Kości niezgody". Natomiast czytelnicy poszukujący prostej, chronologicznej fabuły mogą potrzebować więcej czasu, aby w pełni zanurzyć się w tej specyficznej narracji.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
OD "KLUCHY JEDNEJ" DO NAUKOWYCH ODNIESIEŃ
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko zaklasyfikować „Kość niezgody” do konkretnego gatunku literackiego. Czy jest to powieść kryminalna czy też obyczajowa z elementami fantastycznymi – trudno jednoznacznie stwierdzić. Wśród informacji od wydawcy natknąć się możemy nawet na informację, że to romans. Jeśli tak, to bardzo specyficzny, jak ogólnie ta książka.
Na...
To miała być kolejna, miła komedia kryminalna, odtrutka na trochę cięższy czas.
Pierwsze zdziwienie – czas akcji. 2059 rok? Naprawdę…? Za chwilę kolejne zaskoczenie. Bohaterki nie są takie, jak zwykle w tego typu powieściach. Wyraziste, mocno zarysowane i – co nadal nieczęsto spotykane- w średnim wieku. Autorka ma ciekawą umiejętność, wprowadzania nowych wątków nagle, pomiędzy wierszami. Powoduje to, że zaczynasz czytać uważnie. Nagle dowiadujesz się, że pojawiają się… wampiry? Nienormatywni?
Powoli oswajasz się, że to pewnie znany już (i lubiany) kryminał z elementami magii, ale jednak coś zgrzyta. Co takiego? Język używany przez bohaterki. Jeżeli już wiemy, że są po pięćdziesiątce, to urodziły się koło roku 2000. No, kto urodzony w tych latach używa w codziennej mowie: troszku, żem i inne takie dziwolągi. Dla mnie to był element irytujący do tego stopnia, że z każdą stroną rosła moja niechęć do lektury.
Sama intryga zawiązuje się niezwykle powoli. Czekamy i czekamy, to budowanie napięcia jest jednak zbyt rozwlekłe. W końcu wydarza się morderstwo, uff!
Wracając do wielowątkowości, zwykle lubię, gdy w książce „dzieje się”, jest dużo ludzi i spraw. Tutaj jednak niezwykle szybko zorientowałam się, że autorka wprowadza w dialogach głównych bohaterek mnóstwo postaci i ich historii, lecz nawet nie stara się, byśmy mogli połapać się, o co chodzi. Ten chaos szybko męczy. I trochę zniechęca do lektury, szczególnie gdy musisz sobie zrobić przerwę, a potem mozolnie odnaleźć się w opowiadanej historii.
Monika Lech jest autorką 13 książek. Przedstawia się jako autorka romansów, fantasy, science fiction i literatury obyczajowej. Czytając jej ostatnia powieść, miałam wrażenie, że nie mogła się zdecydować, który gatunek wybiera tym razem. Od wampirów do sztucznej inteligencji – tu jest wszystko. I gdyby jeszcze udało się utrzymać tę historię w jakiś ryzach. Niestety czytelnik całkiem szybko zaczyna się gubić. Razem z autorką, jak sądzę.
Nie mogę napisać jednoznacznie, że jest to zła książka. Powiem raczej, że nie spełnia oczekiwań, jakie miałam, czytając opis i spoglądając na naprawdę niezłą okładkę.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakapanie.pl
To miała być kolejna, miła komedia kryminalna, odtrutka na trochę cięższy czas.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze zdziwienie – czas akcji. 2059 rok? Naprawdę…? Za chwilę kolejne zaskoczenie. Bohaterki nie są takie, jak zwykle w tego typu powieściach. Wyraziste, mocno zarysowane i – co nadal nieczęsto spotykane- w średnim wieku. Autorka ma ciekawą umiejętność, wprowadzania nowych wątków nagle,...
„Jak się człowiek dobrze wokół obejrzy, to nowe w życiu zawsze znajdzie.”
Patrząc na uroczą okładkę książki „Kość niezgody”, można odnieść wrażenie, że czeka nas romantyczna, sentymentalna i emocjonalną historię. Natomiast opis sugerował kryminalną opowieść z domieszką humoru. Jednak podczas lektury moje oczekiwania szybko się zmieniły, więc mój entuzjazm nieco zmalał.
Moje pierwsze zaskoczenie przy tej książce, gdy otworzyłam pierwszą jej stronę i ujrzałam datę 24 stycznia 2059 roku. Trudno mi było to zrozumieć, bo nic futurystycznego nie zauważyłam, gdyż realia są takie, jakie znamy obecnie, więc różnica w czasie nie była dla mnie czymś niezwykłym. Drugie zaskoczenie nastąpiło, gdy poznałam wiek bohaterek. Spodziewałam się, że Ola i Basia to co najmniej kobiety gdzieś około trzydziestki, ale okazało się, że mają gdzieś pomiędzy 50 a 60 lat. Postanowiły zrobić sobie urlop i poleciały do Rzymu. Mimo to z początku nic mnie nie zdziwiło, bo wszystko zaczyna się zwyczajnie i monotonnie, gdy Ola i Baśka lądują na włoskim lotnisku. Czekając na bagaże obserwują ludzi i próbują zgadywać, kim są, czyli zaczyna się zwyczajnie i w ogóle nie jest odczuwalne, że historia ma swój początek prawie ćwierć wieku później od naszej współczesności.
Jednak im dalej, tym robiło się coraz dziwniej, bo najpierw kobiety rozmawiają o sprawach i tylko one rozumieją, o co im chodzi. Wspominają osoby i sytuacje, które pozostają niejasne, co to wprowadza trochę zamieszania. Potem robi się jeszcze dziwniej, bo pojawiają się jacyś osobnicy o nadludzkich zdolnościach, którzy wyraźnie obserwują bohaterki i trudno określić kim są. W trakcie czytania dostrzec można, że historia łączy w sobie elementy fantasy, science fiction, obyczajowe, komediowe, kryminalne i przygodowe, co czyni ją trudną do jednoznacznego zaszufladkowania.
Fabuła rozkręca się wolno, chociaż nie brakuje wielu wydarzeń i zwrotów akcji. Poszczególne wątki rozgrywają się w realnych warunkach na tle włoskich klimatów, zabytków, zaułkach, nie tylko Rzymu, ale też jego okolic. Choć akcja rozgrywa się w 2059 roku, realia niewiele różnią się od znanych nam współczesnych.
Pani Monika Lech jest pisarką, która lubi tworzyć powieści w takich różnorodnych klimatach i to doskonale jest widoczne w książce „Kość niezgody”. Skierowana jest ona do czytelników lubiących połączenie naszych współczesnych realiów z domieszką fantasy i miksem gatunkowym. Mnie jednak nie porwała, być może dlatego, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego od tej historii.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakapanie.pl
„Jak się człowiek dobrze wokół obejrzy, to nowe w życiu zawsze znajdzie.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPatrząc na uroczą okładkę książki „Kość niezgody”, można odnieść wrażenie, że czeka nas romantyczna, sentymentalna i emocjonalną historię. Natomiast opis sugerował kryminalną opowieść z domieszką humoru. Jednak podczas lektury moje oczekiwania szybko się zmieniły, więc mój entuzjazm nieco...
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Co może wyniknąć z wyjazdu na wakacje do Rzymu dwóch kuzynek - Baśki i Oli - zagadkowych, ciągłych i przypadkowych spotkań z archeolożką i jej znajomymi, towarzystwa sztucznej inteligencji o imieniu Noe, przypadkowego bycia świadkiem morderstwa i bycia po prostu ciekawskim?
No więc właśnie z tego wynikła książka detektywistyczna - "Kość niezgody" Moniki Lech.
Chciałabym zacząć w tej recenzji wyjątkowo od głównych bohaterek, ponieważ moim zdaniem są najmocniejszym elementem całej tej powieści.
Baśka i Olka to kuzynki, które całe życie przemierzają razem. Odkąd opuściły rodzinne domy w niezbyt miłej atmosferze są dla siebie po prostu i rodziną, najbliższymi przyjaciółkami, a także współpracownicami.
Obie kobiety są w średnim wieku co rzadko się zdarza w książkach detektywistycznych - chyba, że po prostu ja na takie nie trafiam, ale uważam, że był to bardzo ciekawy zabieg.
Kobiety są bardzo charyzmatyczne, energiczne, żartobliwe i odważne. Są po prostu świetnie zbudowane - ciężko nie darzyć ich sympatią.
Dodatkowo ich relacja dodaje uroku, ale także charyzmy całej historii i moim zdaniem właśnie ta atmosfera budowana przez nie jest elementem, który ratuje tę książkę od całkowitej krytyki.
A czemu krytyki?
Ponieważ moim zdaniem ta historia ma wiele niedopowiedzeń i "zachwiań" - już tłumaczę co mam na myśli.
Chodzi mi o takie zaburzenie proporcji jeśli chodzi o akcję całej podróży do Rzymu.
Moim zdaniem początek jest bardzo przedłużony i nie dzieje się w nim zbyt wiele ciekawych wątków.
Moim zdaniem połowa książki to po prostu zwiedzanie Rzymu z głównymi bohaterkami i przypadkowe natknięcie się na wspomnianą wcześniej archeolożkę i jej świtę.
Dopiero za połową dochodzi do wspomnianego morderstwa i później akcja zaczyna pędzić - ona nie przyspiesza - ona leci na łeb na szyję.
Bardzo dużo wątków związanych z morderstwem i śledztwem jest napisane jakby na szybko i moim zdaniem są pominięte typowe elementy śledztwa, które tak lubimy w powieściach detektywistycznych.
Dodatkowo ja nie do końca rozumiałam wątek ochroniarzy, sztucznej inteligencji i podopiecznych, którzy lubili "pożywić" się na kobietach.
Miałam wrażenie, że pozostało tu dużo niewyjaśnionych wątków, które skoro pojawiły się w historii to powinny być zamknięte.
Nie mówię, że książkę czytało się nieprzyjemnie, ale dla mnie w ogólnym rozrachunku była bardzo przeciętna i w końcowym podsumowaniu chaotyczna.
Wyjaśnienia autorki na samym końcu także nie były dla mnie satysfakcjonujące, dlatego ja nie polecę tej książki - jest wiele innych, które z większą satysfakcją przeczytacie.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo może wyniknąć z wyjazdu na wakacje do Rzymu dwóch kuzynek - Baśki i Oli - zagadkowych, ciągłych i przypadkowych spotkań z archeolożką i jej znajomymi, towarzystwa sztucznej inteligencji o imieniu Noe, przypadkowego bycia świadkiem morderstwa i bycia po prostu ciekawskim?
No więc właśnie z tego wynikła książka...