Mistrzynie. Eseje o polskich artystkach
Są książki, które zachwycają od pierwszego dotyku, które wołają z półki – Weź mnie do ręki, przejrzyj, przeczytaj! Wydawnictwo Arkady zadbało, by „Mistrzynie” nie tylko opowiadały o sztuce, ale same nią były – twarda oprawa o strukturze płótna, gruby, mięsisty papier, solidne szycie. Elegancja tej edycji doskonale współgra z treścią: opowieścią o kobietach, które nie tylko tworzyły sztukę, ale nią żyły.
Dagmara Budzbon-Szymańska zabiera czytelnika w podróż przez życie polskich artystek, które walczyły o prawo do własnej twórczości w czasach, gdy kobieta miała raczej „upiększać świat”, a nie go kreować. Olga Boznańska, Mela Muter, Zofia Stryjeńska, Maria Jarema – każda z nich to osobny rozdział, osobna batalia o wolność, osobna definicja piękna.
Boznańska – duchowa siostra Velázqueza – w swoich portretach potrafiła oddać coś więcej niż rysy twarzy: uchwyciła melancholię, ulotność, cichy dramat istnienia. Może dlatego, że sama nosiła w sobie jakąś mglistą nostalgię. Jej cienie były naturalne, wręcz organiczne – i może paradoksalnie pomógł jej w tym słaby wzrok oraz nałogowe palenie, które musiało być koszmarem dla modeli. Mela Muter – subtelna i przenikliwa – portretowała między innymi Żeromskiego i Sienkiewicza. Z kolei Zofia Stryjeńska spaliła życie rodzinne na ołtarzu sztuki – bo tak często bywało: mężczyźni mogli malować, kobiety musiały wybierać.
Jarema? „Sztuka rodzi się z wolności myślenia” – jej słowa brzmią dziś jak manifest, choć patrząc na współczesną scenę artystyczną, można się zastanawiać, czy rzeczywiście wolność oznacza wartość.
I tu dochodzę do pewnej refleksji. Mając przed oczami taki przekrój artystek i ich dzieł, nie sposób nie zauważyć, że sztuka zubożała. Dziś, aby zatrzymać uwagę odbiorcy, trzeba go zaszokować – brzydotą, deformacją, brutalnością. Niby to wyraz wolności, ale czy sztuka, która odrzuca piękno, nie traci swojej duszy?
„Mistrzynie” to książka nie tylko o artystkach, ale o wyborach, cenie pasji i tym, co zostaje, gdy artystka już nie żyje – czy to sława, czy zapomnienie. Warto ją mieć. Warto ją czytać, przyjemnie, przejrzyście napisana. I warto się zastanowić, jaką sztukę chcemy oglądać za kolejne sto lat.
IG @angelkubrick
OPINIE i DYSKUSJE o książce Śmierć przed obrazem. O sztuce, starości i zanikaniu
To jedna z lepszych książek-esejów o sztuce, jaką miałem przyjemność przeczytać. Pominę rewelacyjne wydanie (książkę pożera się wzrokiem) i z trudem spróbuję odseparować przymiotniki zachwytu, by sklecić kilka zdań, a raczej zdać pewne sprawozdanie z lektury (mimo że pójdę na łatwiznę, trzymajcie kciuki).
Historyczne wydarzenie (zabójstwo prezydenta Narutowicza w warszawskiej Zachęcie) staje się punktem wyjściowym dla rozważań o starości, zanikaniu i sztuce właśnie. Zdarzenie to jest niespotykaną sumą chwil nieprawdopodobnych – zabójca-malarz wypalił z broni w chwili, kiedy prezydent oglądał płótno Teodora Ziomka „Ranny szron”. Poprzez literaturę i malarstwo właśnie (taką np. rembrandtowską „Lekcja anatomii profesora Tulpa”) wnikamy w źrenicę ofiary i zastanawiamy się, jaki szczegół obrazu (skądinąd dotąd niezidentyfikowanego!) przykuł uwagę prezydenta, wyrył się w ostatniej chwili rozumienia, pozwolił odróżnić piękno od banału. A może Narutowicz w ostatecznej chwili patrzył nie widząc?
„Uprzedmiotowienie” momentu śmierci, powiązanie jej z rzeczą-symbolem pozwala płynąć dalej – stąd niedaleko już do Proustowskiego Bergotte’a, który umarł przed „Widokiem Delft” Vermeera, a to przez żółtą plamę, której na nim (nie)dostrzegł. Pojęcie „obrazu, który zabija” gładko przenosi nas przez Meduzę i „Metamorfozy” Owidiusza, „Kod Leonarda da Vinci” Browna do opowiadania Poego „Portret owalny” i „Dzieła” Zoli o malarzu Klaudiuszu Lantier, na – co wydaje się oczywistością – „Portrecie Doriana Graya” Wilde’a kończąc.
Kolejne rozdziały Autorka poświęca wątkowi Judyty i Holofenesa, skupiając swoją uwagę na przestawieniu służącej zabójczyni asyryjskiego wodza, a raczej obrazowaniu starości (i tu pojawiają się Mantegna, Gentileschi i Caravaggio),by szerzej omówić „starość u artysty”, jej wpływ na styl malarzy „w pewnym wieku” i „starcze autoportrety” (Koonig, Michał Anioł, Picasso, Tycjan, Goya).
„Ostatni obraz” to znów przypomnienie o końcu: van Gogh i jego „Korzenie” kontra „Pole zbóż z krukami”, który mimo że nie był ostatnim obrazem malarza, nadawał się do posępnych, wieszczących samobójczą śmierć interpretacji. Autorka omawia dzieła Tycjana, Bilińskiej-Bohdanowicz, Duchampa i Mondriana skupiając się na ostatnich przejawach ich twórczości i znaczeniach, jakie obrazy "u krańca dni" nabierają dopiero w chwili śmierci ich twórców. Zaskoczeniem interpretacyjnym jest przedostatni rozdział – tu spotkamy m.in. opowiadanie Camusa i kopistę Bartleby’ego Melvilla (obie nowele – genialne!). Zataczamy pętlę, by wrócić do Zachęty z wiedzą, która na nowo pozwali nam odczytać znaczenie śmierć przed obrazem.
Śmierć w obliczu sztuki ma nie tylko duchowy charakter – ostatecznie fakt istnienia czy nieistnienia żółtej plamy wymalowanej pędzlem dawnego mistrza nie ma w końcowej chwili żadnego znaczenia - epifania okazuje się ostatnim rozczarowaniem, kiedy zdajemy sobie sprawę, że płótno, które oglądamy, jest zwykłym kawałkiem płótna. A może jednak jest na odwrót? Wówczas musi być jakieś „nieznane t a m”.
To porywająca, pochłaniająca wyprawa. Pozycja absolutnie obowiązkowa.
To jedna z lepszych książek-esejów o sztuce, jaką miałem przyjemność przeczytać. Pominę rewelacyjne wydanie (książkę pożera się wzrokiem) i z trudem spróbuję odseparować przymiotniki zachwytu, by sklecić kilka zdań, a raczej zdać pewne sprawozdanie z lektury (mimo że pójdę na łatwiznę, trzymajcie kciuki).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoryczne wydarzenie (zabójstwo prezydenta Narutowicza w...
William Butler Yeats
Wieża
„ Co z tym absurdem teraz począć mam-
Serce, stroskane serce- z tą karykaturą
Z moją starością? Tak jest przyczepiona
Do mnie, jak ciężar do psiego ogona.
A nigdy bardziej namiętną i górną
Nie żyłem wyobraźnią, nigdy wzrok i słuch
Na niemożliwość bardziej nie czekały.” (s.109) Tłumaczenie Cz. Miłosz.
W. B. Yeats -nagroda Nobla w dziedzinie literatury (1923).
Fragment zamieszczony w „Baśni zimowej” Ryszarda Przybylskiego,
m.in. z poezją Iwaszkiewicza i pesymistyczną wizją starości.
Dodajmy jeszcze jedną informację:
Yeats umiera w 1939r., a na nagrobku wyryto słowa (fragm..):
„Tak samo chłodno spójrz
Na życie i na śmierć
Nie wstrzymuj konia, jedź!”
Maria Poprzęcka, ŚMIERĆ PRZED OBRAZEM, O sztuce, starości i znikaniu. Słowo/obraz/terytoria, Gdańsk 2024.
Jak napisze autorka w rozdziale „Co z tą starością?”:
(…) jedno tylko lekarstwo może być naprawdę skuteczne- jest nim
wieczna młodość, reszta to półśrodki”. (s.110)
W tej tonacji warto sięgnąć po temat śmierci przed obrazem, z oszczędną liczbą artefaktów (jeśli już się pojawiają- nie ma w nich nic – przypadkowego).
I. „… O ILE JESZCZE COŚ WIDZIAŁ..”
Wszystko zaczyna się od fotosu z filmu ŚMIERĆ PREZYDENTA w reż. Jerzego Kawalerowicza (1977) z przywołaną historią Kazimiery Iłlakowiczówny (sekretarki Piłsudskiego),która ułożyła głowę konającego na swoich kolanach. Jak napisze Poprzęcka: „Ona jedna w panującym tumulcie myślała o umierającym (…) zamknęła mu powieki i obwiązała twarz własnym białym szalikiem”.(s.19)
Pytanie, które zaprząta uwagę piszącej, dotyczy obrazu, który mógł widzieć umierający prezydent???
II. „ZNIKANIE”
W rozdziale pojawia się zbiór opowiadań A. Camusa z 1957 r. „Wygnanie i królestwo” z wykorzenieniem i samotnością, które stanowią punkt wyjścia do tytułowego „znikania”. Przywołana jest historia malarza, który skrajnie wycieńczony, ogranicza kontakty z innymi, odmawia posiłków, przed utratą przytomności odwraca do ściany obraz (całkowicie białe płótno) z jednym słowem…
Jakie to słowo??? Lektura tekstu odsłoni je, jak również interpretację.
Nie zabraknie G. Pereca z „Życiem, instrukcją obsługi”, także „Nudy” A. Morawii i obrazu S. Steinberga „DoublingUp” tusz i ołówek na papierze (1946),kolekcja prywatna.
„(…) wieczna młodość – reszta to półśrodki”
Opowieści o CZASIE i WIECZNOŚCI
(mimo grozy tematu)
zachwycają erudycją autorki
(sztuka i literatura bez tajemnic),
a kontekst ma znaczenie.
U Poprzęckiej opowieść płynie...
„(…) wieczna młodość – reszta to półśrodki”.
Wydawnictwu należą się słowa uznania
za mistrzowski format projektu.
Bierzesz do ręki tekst (z zielonymi przypisami)
wraz z obrazami,
m.in. J. Czapskiego „Dwie białe miseczki”
(z kolekcji prywatnej),olej na płótnie
czy Paula Cezannt`a „L` Eternal feminin” (1877),olej na płótnie,
również Marcela Duchampa Etant donnes (1948-1968) Philadelphia Museum of Art.
i jesteś Czytelniku
zanurzony w lekturze po brzegi.
„… wieczna młodość – reszta to półśrodki”.
„Śmierć przed obrazem”
Marii Poprzęckiej
powinna przekroczyć polski krąg czytelniczy
i zasilić indywidualnym spojrzeniem
DZIEDZICTWO ŚWIATOWE.
10/10
William Butler Yeats
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWieża
„ Co z tym absurdem teraz począć mam-
Serce, stroskane serce- z tą karykaturą
Z moją starością? Tak jest przyczepiona
Do mnie, jak ciężar do psiego ogona.
A nigdy bardziej namiętną i górną
Nie żyłem wyobraźnią, nigdy wzrok i słuch
Na niemożliwość bardziej nie czekały.” (s.109) Tłumaczenie Cz. Miłosz.
W. B. Yeats -nagroda Nobla w dziedzinie...
Ciekawa analiza dzieł późnych różnych artystów ze szczególnym akcentem malarstwa.
Ciekawa analiza dzieł późnych różnych artystów ze szczególnym akcentem malarstwa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Co widzi trupa wyszklona źrenica"? Jaki obraz widział w Zachęcie umierający prezydent Gabriel Narutowicz? Czy krajobraz z polem zbóż, nad które nadciąga burzowa chmura i stado kruków to na pewno ostatni obraz Vincenta van Gogha?
Na te i wiele innych pytań odpowiada Maria Poprzęcka, historyczka sztuki.
Pisząc o sztuce, starości i znikaniu, zauważa: "To bunt, sprzeciw, gniew, a nie tak zalecane przez mędrców pogodzenie z upływem czasu i nieuchronnością doczesnego losu" są "siłą sprawczą późnego rozkwitu twórczości".
Często odwołuje się do znanego mi eseju o starości Ryszarda Przybylskiego (czytałam w 2021 roku).
Próbowałam podążać za uczonymi wywodami autorki, ale nie ukrywam, że nie zawsze mi się to udawało, jednak znajdowałam przyjemność w oglądaniu zdjęć obrazów, o których pisze Maria Poprzęcka. Mogłam też rozszerzyć swoją nikłą wiedzę o słynnej "żółtej plamce" z obrazu Vermeera "Widok Delft", o której czytałam wcześniej w eseju Marka Bieńczyka.
Miałam też okazję powrócić do wspaniałego "Portretu Doriana Graya" Oskara Wilde'a. W tytułowym rozdziale możemy zobaczyć "morderczy wizerunek" autorstwa Iwana Albrighta, który zabija bohatera. Są i inne "śmierci przed obrazem" w literaturze, Maria Poprzęcka analizuje m.in. opowiadanie "Portret owalny" Edgara Allana Poego. powieść Zoli "Dzieło" czy "Nieznane arcydzieło" Balzaca.
Jest mowa o obrazach niedokończonych przez śmierć artysty, np. "Autoportret" Anny Bilińskiej - Bohdanowicz.
Bardzo zainteresował mnie esej "Ta trzecia" o przedstawianiu starych kobiet w malarstwie. Autorka zestawia w nim różne obrazy przedstawiające biblijną historię z "Księgi Judyty".
Podziwiając późne malarstwo Jacka Sempolińskiego i francusko - amerykańskiej rzeźbiarki Louise Bourgeois, których wystawy miały miejsce w Galerii Zachęta na przełomie 2002/2003 r., Maria Poprzęcka napisała: "Oboje artyści spoglądają wstecz nie dla nostalgicznego przywołania wspomnień młodości ani dla jej utrwalenia dla potomnych. Wracają pamięcią do przeszłości, aby się z nią brutalnie i bezwzględnie rozprawić".
Dla lepszego zrozumienia treści polecam sięgnięcie do wywiadu z autorką książki w GW z dn. 28.03. 2025 roku.
"Co widzi trupa wyszklona źrenica"? Jaki obraz widział w Zachęcie umierający prezydent Gabriel Narutowicz? Czy krajobraz z polem zbóż, nad które nadciąga burzowa chmura i stado kruków to na pewno ostatni obraz Vincenta van Gogha?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa te i wiele innych pytań odpowiada Maria Poprzęcka, historyczka sztuki.
Pisząc o sztuce, starości i znikaniu, zauważa: "To bunt, sprzeciw,...
Maria Poprzęcka po raz kolejny potwierdza swoją niezwykłą erudycję, wrażliwość na zjawiska kultury oraz nieprzeciętny talent eseistyczny. Śmierć przed obrazem to książka, która wykracza poza ramy tradycyjnej historii sztuki, stając się jednocześnie refleksją nad kondycją współczesnego spojrzenia, nad pamięcią kulturową i nad statusem obrazu w epoce jego „śmierci” i jednoczesnej wszechobecności.
Autorka podejmuje temat relacji między śmiercią a obrazem – zarówno w sensie literalnym, jak i symbolicznym. Analizując wybrane dzieła sztuki, sytuacje kulturowe i ikoniczne przedstawienia, ukazuje, jak obraz bywa narzędziem pamięci, nośnikiem traumy, ale też – paradoksalnie – jej zaprzeczeniem. Poprzęcka z finezją prowadzi czytelnika przez meandry historii sztuki i kultury wizualnej, łącząc opowieści o dawnych mistrzach z refleksją nad współczesnymi praktykami wizualnymi.
Książka imponuje interdyscyplinarnością – Poprzęcka nie zamyka się w ramach historii sztuki sensu stricto, lecz swobodnie porusza się pomiędzy filozofią, literaturą, antropologią kultury i teorią obrazu. Jej eseje są nie tylko erudycyjne, ale też głęboko osobiste – to refleksje autorki, która od lat patrzy na obrazy i przez obrazy, a także uważnie przygląda się sposobom, w jakie my – współcześni – patrzymy i interpretujemy.
Na szczególną uwagę zasługuje również warstwa językowa książki – precyzyjna, a zarazem poetycka, bogata w odniesienia i subtelne ironie, ale nigdy nie hermetyczna. Poprzęcka potrafi pisać o rzeczach trudnych w sposób klarowny i zapraszający do współmyślenia.
Śmierć przed obrazem to lektura obowiązkowa nie tylko dla historyków sztuki, ale dla wszystkich, których interesuje los obrazu w kulturze – jego moc, bezsilność i nieustanna obecność w naszym życiu. To książka, która nie daje gotowych odpowiedzi, lecz prowokuje do pytań – o pamięć, obecność, patrzenie i milczenie.
Maria Poprzęcka po raz kolejny potwierdza swoją niezwykłą erudycję, wrażliwość na zjawiska kultury oraz nieprzeciętny talent eseistyczny. Śmierć przed obrazem to książka, która wykracza poza ramy tradycyjnej historii sztuki, stając się jednocześnie refleksją nad kondycją współczesnego spojrzenia, nad pamięcią kulturową i nad statusem obrazu w epoce jego „śmierci” i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to