
Zombie (podobno) są martwe

- Kategoria:
- literatura młodzieżowa
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Dead Things Are Closer Than They Appear
- Data wydania:
- 2024-10-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-10-25
- Data 1. wydania:
- 2024-02-13
- Liczba stron:
- 528
- Czas czytania
- 8 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788382314571
- Tłumacz:
- Joanna Krystyna Radosz
Sid Spencer ma siedemnaście lat, z pochodzenia jest Koreanką i podobnie jak jej rodzeństwo – Matt i Ella – została adoptowana przez małżeństwo
z Ameryki.
Mieszkańcy miasteczka, w którym żyje, mawiają, że magia była kiedyś wszędzie i była dobra. Niestety, wiedzą też, że potrafi wydobyć z człowieka to, co najgorsze – dlatego lepiej trzymać się od niej z daleka. By wszyscy mogli czuć się bezpiecznie, ustanowiono strażników, którzy posiadają mityczne klucze do wrót magii i mają szczególną moc do jej kontrolowania. Problem polega na tym, że nikt nie widział żadnego z nich.
Pewnego dnia Sid zauważa, że jej brat Matty nagle się zmienia, odbiera dziwne telefony, wymyka się z domu. Wkrótce okazuje się, że został wybrany na jednego ze strażników i musi wziąć na siebie ogromną odpowiedzialność.
Gdy niespodziewanie ktoś otwiera przejście i magiczna moc wymyka się spod kontroli, potężne siły zaczynają zagrażać mieszkańcom miasta i już nikt nie może czuć się bezpiecznie.
Czy strażnicy ujawnią się i powstrzymają zniszczenie?
Czy Matt będzie umiał podjąć właściwą decyzję? właściwe decyzje?
Co stanie się z Sid i jej bliskimi?
Na granicy światów czyhają siły, których na pewno nie chcesz poznać.
Kup Zombie (podobno) są martwe w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Zombie (podobno) są martwe
Poznaj innych czytelników
100 użytkowników ma tytuł Zombie (podobno) są martwe na półkach głównych- Chcę przeczytać 72
- Przeczytane 28
- Posiadam 8
- Ulubione 2
- 2025 2
- W planach ebook 1
- Storytel (PL) 1
- Mam ebooka2 - epub 1
- Chcę w prezencie 1
- Znalazły nowych właścicieli 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Zombie (podobno) są martwe
Chcecie żyć? - krzyczy dziwnie spokojnym głosem..
- To chodźcie ze mną.
Z tymi słowami odwraca się i biegnie tam, skąd przyszed...
Siadam na końcu, przed moim witrażem:
milionem skrawków tworzących kwiat. Może tak wygląda
ludzka dusza. Różne kształty, różne k...






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Zombie (podobno) są martwe
Macie ulubione gatunki i ich się trzymacie, czy eksperymentujecie z gatunkami? Wybraliście to pierwsze: Jeśli lubicie klimat serii o Dzieciach Pani Peregrine to dobrze trafiliście! Wybraliście to drugie: Warto zwrócić uwagę na tę niezwykłą mieszankę, jaką jest ta książka.
Książkę zrecenzowałam dzięki współpracy barterowej z tłumaczką, która przysłała mi książkę do recenzji ze swojej puli, bo chciała dla niej więcej rozgłosu. A tlumaczenie jest bardzo przyjemne i naprawdę dobrze się czyta. Wydanie te niczego sobie- holo napis i barwione brzegi... Treść w sumie też nie zawiodła, i chociaż czasem ciężko mi było ogarnąć świat przedstawiony czy tempo akcji, to innym razem poetyckość i przemyślenia bardzo do mnie przemawiały. I na pewno żałuję, że przeczytałam posłowie, bo autorka dziękuje... zespołowi BTS i chciałaby się z nimi zaprzyjaźnić... Ale od początku.
Mamy świat, w którym kiedyś istniała magia, zamknięta teraz w podziemiach. Magia została odebrana ludzkości przez to, że wielu źle ją wykorzystywano i teraz mieniącymi się mirażami wzlatuje niczym zorza z tak zwanych uskoków. Uskoki te są zapieczętowane i pilnowane przez nielicznych użytkowników magii - tak zwanych strażników, których moc jest przekazywana w bardzo specyficzny sposób, a do otworzenia potrzebne są dodatkowo klucze. Pewnego dnia jedna część uskoku się otwiera, jakby strażnik otworzył tę część, a z niej wydostają się "skorupki" - potwory będące kiedyś ludźmi, które nie mają już duszy i są gotowe zabić wszystkich, którzy ją mają w próbach jej przejęcia. Czyli takie zombie, które zamiast mózgów jedzą dusze. Miejscowość, w której to się dzieje zostaje odgrodzona od świata barierą, magia sprawia, że wyrasta w niej wielki las... A w tym wszystkim my jako czytelnicy odnajdujemy się z naszą bohaterką, adoptowaną zakompleksioną dziewczyną pochodzenia koreańskiego, która została sama z kotem w domu i nagle musi bronić się sama. Na dodatek okazuje się, że jej brat był strażnikiem i zniknął. Już niedługo będzie musiała podróżować z częścią strażników, szukając innych ocalałych, brata, i odkrywając swoje świeżo obudzone magiczne moce walczyć nie tylko ze skorupkami, ale także z ludźmi, którzy planują coś większego niż otworzenie części uskoku...
Dużo postaci, dużo różnych relacji i zawirowań. Nawet się zdziwiłam w pewnym momencie, że to bohaterka została obarczona wybaczeniem swoim znajomym, za to jak ją skrzywdzili... Ale co ta apokalipsa zombie robi z ludźmi... Są też 2 wolno rozwijające się wątki miłosne, ale takie bardzo delikatne właśnie i to jest w tym super, że coś takiego się pojawia, ale nie na tyle, żeby przyćmić inne postacie i akcję.
Macie ulubione gatunki i ich się trzymacie, czy eksperymentujecie z gatunkami? Wybraliście to pierwsze: Jeśli lubicie klimat serii o Dzieciach Pani Peregrine to dobrze trafiliście! Wybraliście to drugie: Warto zwrócić uwagę na tę niezwykłą mieszankę, jaką jest ta książka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę zrecenzowałam dzięki współpracy barterowej z tłumaczką, która przysłała mi książkę do...
Magia. Jak cudowna potrafi być i niszczycielska jednocześnie, prawda? Dlatego w pewnym miasteczku zamknięto do niej wrota i ustanowiono strażników. Jednak nikt ich nie widział i niektórzy zaczynają wątpić w ich istnienie. Sid i jej bliscy stają jednak przed wielkim wyzwaniem, bo jeden z jej braci pewnego dnia zaczyna zachowywać się dziwnie. Wymyka się po kryjomu, odbiera telefony tak, by nikt nie słyszał o czym i z kim rozmawia. Okazuje się, że został wybrany na strażnika magii.
Wszystko zostałoby w normie gdyby nie to, że ktoś otwiera wrota do magii i zaczyna się to dziać niekontrolowanie. Zagrożenie rośnie i mieszkańcy miasteczka zaczynają się bać tego, co może ich czekać.
Wszelkiego rodzaju młodzieżówki są opowieściami, które dorośli lubią pomijać, bo są w nich nastolatki, bo to książki dla młodzieży, ale to nieprawda. Wydano mnóstwo powieści, które zdecydowanie wpasują się w gusta także dorosłych i jedną z nich jest "Zombie (podobno) są martwe".
Jeśli martwicie się o niedojrzałych bohaterów czy o kolejną opowieść o uczeniu się władania magią, to jesteście w ogromnym błędzie. Tutaj mamy siedemnastolatkę bardzo inteligentną, a świat, w którym przyszło jej żyć musi wraz z innymi przed magią ochronić.
Natomiast, jeśli chcieliście tytułowych zombie, to jest ich tutaj bardzo mało i szczerze mówiąc spodziewałam się jednak, że będą jednym z głównych elementów, ale niestety nie.
Jeśli chodzi o samą akcję, to mknie ona bardzo szybko. Mamy długie rozdziały, całkiem konkretną ilość stron, bo ponad pięćset. A jednak skupione wszystko jest na zapobieganiu złu, na obronie. Gdzie wątki na temat bohaterów, te poboczne, może zahaczające o jakieś ciekawostki?
Zdecydowanie największą zaletą jest główna bohaterka i to, że z jej perspektywy opowiedziana jest historia, ale to książka, o której zapomina się w momencie zamknięcia jej tuż po skończeniu lektury.
Jako oderwanie od ciężkich klimatów i typowa rozrywka sprawdzi się z pewnością, ale nie miejcie wobec niej wielkich oczekiwań, bo ich zwyczajnie nie spełni.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Endorfina.
Magia. Jak cudowna potrafi być i niszczycielska jednocześnie, prawda? Dlatego w pewnym miasteczku zamknięto do niej wrota i ustanowiono strażników. Jednak nikt ich nie widział i niektórzy zaczynają wątpić w ich istnienie. Sid i jej bliscy stają jednak przed wielkim wyzwaniem, bo jeden z jej braci pewnego dnia zaczyna zachowywać się dziwnie. Wymyka się po kryjomu, odbiera...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zombie (podobno) są martwe” Robin Wasley
[współpraca reklamowa • @wydawnictwoendorfina ]
Ocena: 4/5⭐️
Sid Spencer ma siedemnaście lat, z pochodzenia jest Koreanką i podobnie jak jej rodzeństwo - Matt i Ella - została adoptowana przez małżeństwo z Ameryki. Mieszkańcy Wellsie mawiają, że magia była kiedyś wszędzie i była dobra. Niestety, wiedzą też, że potrafi wydobyć z człowieka to, co najgorsze - dlatego lepiej trzymać się od niej z daleka. By wszyscy mogli czuć się bezpiecznie, ustanowiono strażników, którzy posiadają mityczne klucze do wrót magii i mają moc jej kontrolowania. Problem polega na tym, że nikt nie widział żadnego z nich. Pewnego dnia Sid zauważa, że jej brat Matty nagle się zmienia, odbiera dziwne telefony, wymyka się z domu. Wkrótce okazuje się, że został wybrany na jednego ze strażników i musi wziąć na siebie ogromną odpowiedzialność. Gdy niespodziewanie ktoś otwiera przejście i magiczna moc wymyka się spod kontroli, potężne siły zaczynają zagrażać mieszkańcom miasta.
Książka ma 500 stron i tylko 21 rozdziałów. Mimo, że jestem fanką dłuższych rozdziałów to te były dla mnie za długie. Strasznie mi się przez to dłużyło czytanie. Narracja jest pierwszoosobowa - historię opowiada nam Sid. Styl pisania autorki był w porządku.
Fabuła opiera się głównie na powstrzymaniu zniszczenia świata przez magię. Bohaterowie przez całą książkę próbują zapobiec złym rzeczom. Brakowało mi tutaj jakiś wątków pobocznych. Skusiłam się na książkę ze względu na „zombie” w tytule. Jestem wielką fanką „The walking dead” i nigdy nie czytałam książki z motywem zombie. Jak dla mnie było tutaj tego za mało.
Nie żywię żadnych uczuć do tej książki. Ona po prostu była. Nie wywołała we mnie jakiś większych emocji, ale jest dobra - stąd cztery gwiazdki. Wydaje mi się, że jestem ciekawym urozmaiceniem od innych książek - jest inna.
Muszę wspomnieć o jej wyglądzie. Okładka jest śliczna, ale te brzegi to coś nieziemskiego - jestem w nich zakochana. Rozdziały też mają piękny początek - plącza i czaszka - niby takie minimalistyczne, ale dodają tego czegoś.
„Zombie (podobno) są martwe” Robin Wasley
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[współpraca reklamowa • @wydawnictwoendorfina ]
Ocena: 4/5⭐️
Sid Spencer ma siedemnaście lat, z pochodzenia jest Koreanką i podobnie jak jej rodzeństwo - Matt i Ella - została adoptowana przez małżeństwo z Ameryki. Mieszkańcy Wellsie mawiają, że magia była kiedyś wszędzie i była dobra. Niestety, wiedzą też, że potrafi wydobyć z...
Historia ta opowiada o miasteczku w którym kiedyś magia była wszechobecna. Niestety z różnych względów została ona zamknięta i zabezpieczona. Strażnicy mają za zadanie dbać o bezpieczeństwo mieszkańców. Magia nie może się wydostać. Pewnego dnia zostaje ona uwolniona i zaczynają dziać się dziwne rzeczy. W środku miasta wyrasta gęsty las, a z lasu wychodzą zombie.
Wspaniała i ciekawa historia pełna lekkiej grozy. Jestem zachwycona.
Książkę czyta się niesamowicie szybko, akcja goni akcje. Naprawdę bardzo dużo się tu dzieje, świat przedstawiony w książce jest orginalny i niesamowicie ciekawy. Jeśli chodzi o tego typu literaturę jest to dla mnie nowość. Jestem bardzo mile zaskoczona.
Bardzo dobrze wykreowane postacie. Główna bohaterka ciekawa odważną i waleczna. Widzimy jak pomimo obaw i strachu robi wszystko by odnaleźć brata i swoją rodzinę. Widać tutaj piękne i mocne więzy rodzinne. Jest wspaniałą przyjaciółką, dba o bezpieczeństwo innych. Polubiłam ją.
Bardzo delikatne wątek romantyczny, przez większość książki tli się uczucie i pomału rozwija się relacja między głównymi bohaterami. W książce znajdziemy również motyw adopcji, odmienności prześladowań więzów rodzinnych i przyjaźni.
Cudowne wydanie i piękne barwione brzegi, jestem oczarowana tą pozycją. Wspaniały pomysł na prezent.
Historia ta opowiada o miasteczku w którym kiedyś magia była wszechobecna. Niestety z różnych względów została ona zamknięta i zabezpieczona. Strażnicy mają za zadanie dbać o bezpieczeństwo mieszkańców. Magia nie może się wydostać. Pewnego dnia zostaje ona uwolniona i zaczynają dziać się dziwne rzeczy. W środku miasta wyrasta gęsty las, a z lasu wychodzą zombie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała...
Siedemnastoletnia Sid, razem ze swoją rodziną, mieszka w miasteczku, które niegdyś magia wypełniała po brzegi. Aktualnie mieszkańcy magii się boją, bo wiedzą, do czego może się przyczynić. No i tak się składa, że mają rację, bo pewnego dnia ktoś otwiera magiczne przejście uwalniając przy tym… hordy zombie. Sid musi odnaleźć swoich bliskich, więc wyrusza w pełną niebezpieczeństw wyprawę.
„Zombie (podobno) są martwe” to pozycja idealnego dla fanów serialu „The Walking Dead” - klimat sto pro, żywe trupy na każdym kroku i nieustanną walka o przetrwanie. Naprawdę sporo walki. Nastoletnia ja byłaby zachwycona. Aktualna ja uważa tę książkę za naprawdę spoko, choć miewała swoje lepsze i gorsze momenty.
Ta historia jest jak ja na bieżni - rozpoczynam na pełnej mocy, by opaść z sił i zwolnić do tempa „ja już ledwo daję radę”, a gdy już odsapnę, to mogę lecieć znowu na pełnej petardzie. Akcja tej książki to wypisz wymaluj ja! Raz gna, porywa czytelnika ze sobą w wir szalonych i niebezpiecznych wydarzeń, by następnie zwolnić i - niestety - chwilowo znudzić.
Przechodząc do rzeczy dobrych, bo bezsprzecznie jest tu sporo dobrego, świetny jest klimat postapo już sam w sobie. „Zombie (podobno) są martwe” złapie za serducho fanów K-popu i wszelkich azjatyckich nawiązań więc, że tak to ujmę, książka idealnie wpisuje się w aktualne zainteresowania nastolatków. Świetnie wypada również styl pisania autorki, nie mogłam się do niczego przyczepić, czytało mi się (i słuchało) ją płynnie, odczuwałam zniechęcającego zmęczenia - a mało tego, momentami byłam całą sobą w tym fantastycznym świecie.
Co jeszcze mi się podobało? Wiadomo - wątek romantyczny! Cieszę się, że jak na lekturę YA przystało, jest to typowy clear romance bez spicy scen nieodpowiednich dla czytelnika, do którego skierowana jest książka. Ten wątek to jeden z lepszych slow burnów jakie ostatnio miałam okazję poznać.
Największą ilość punktów przyznałam za postać Sid. Nastolatka uważa się za przeciętną, szarą i niczym nie wyróżniającą się na tle innych. Autorka tak poprowadziła wątek jej postaci, że nie sposób się nie zachwycić. Sid udowadnia, że dla miłości - nie tylko tej romantycznej - możemy uczynić wiele. Nawet walczyć o ocalenie świata. Myślę, że główna bohaterka będzie postacią, z którą będzie mogła utożsamić się młodzież i w której odnajdą pocieszenie. Dzięki postaci Sid Robin Wasley w naprawdę piękny sposób pokazała, że każdy z nas może stać się bohaterem, bo każdy z nas ma w sobie coś magicznego. NO I TO WYDANIE? Ekskjuzme? Zbliżają się Mikołajki i Święta, a ta książka to jeden z lepszych prezentów dla nastolatków.
Siedemnastoletnia Sid, razem ze swoją rodziną, mieszka w miasteczku, które niegdyś magia wypełniała po brzegi. Aktualnie mieszkańcy magii się boją, bo wiedzą, do czego może się przyczynić. No i tak się składa, że mają rację, bo pewnego dnia ktoś otwiera magiczne przejście uwalniając przy tym… hordy zombie. Sid musi odnaleźć swoich bliskich, więc wyrusza w pełną...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"To musi być wspaniałe, dorastać tutaj. Pamiętać, że niegdyś magia była tu wszędzie."
Ale większość z nas nie należy do Strażników. Nie mamy mocy. Nie wybrano nas do strzeżenia Kluczy ze świętej kości.
Magia
Zaginione klucze
Otwarcie przejścia dla umarłych
Zombie
Strażnicy
" Tamtego dnia w moim domu, zanim wyszliśmy, nie sądziłam, że stać mnie na to, by kogoś zabić. Ale wtedy nie znałam jeszcze karabinów, ognia i hord zombie. Nie wiedziałam, że Nell nie żyje. Nie wiedziałam, jakie faktyczne konsekwencje ma magia."
" Zęby, pożółkłe, popsute, gnijące, wbijają się od tyłu w bok jego szyi."
"Tnie je bez ustanku, a ostrze z trzaskiem wbija się w mięso i kości. Niedobrze mi od tego dźwięku.
Ostrzem rozcinam czyjeś gardło. Głowa odskakuje, zawisa. Ten obraz pozostanie że mną na zawsze."
Sid Spencer mieszka w Wellsie gdzie mówi się, że magia była kiedyś wszędzie.
Jednak z tej dobrej mogła stać się zła w niedopowiednich rękach.
Dlatego żeby mieszkańcy czuli się bezpiecznie, ustanowiono Strażników, którzy posiadają klucze do wrót magii i mają moc jej kontrolowania.
Problem zaczyna się w tedy, kiedy jeden ze strażników zostaje pozbawiony życia a klucz trafia w niepowołane ręce.
Zaczyna się haos i panika.
Sid niepokoi się o swojego brata Matta, który nagle znika z domu.
Gdy w nocy dochodzi do otwarcia przejścia a magiczna moc znajduje swoje ujście, potężne siły zaczynają zagrażać mieszkańcom.
Jestem totalnie zakochana w tej książce! Opis władania i posługiwania się magią. Każdy ma inne zdolności a jeden jest wróg. Akcja która się toczy i rozwija z rozdziału na rozdział. Głowni bohaterowie! Ich charaktery są idealnie wykreowane.
Uwielbiam te książkę od pierwszych stron. Myślałam, że dostanę tu więcej zombie ale wpleciona magia i walka z innymi o przetrwanie.... Wszystko razem połączone daje świetną historię. Długo o niej nie zapomnę!
"To musi być wspaniałe, dorastać tutaj. Pamiętać, że niegdyś magia była tu wszędzie."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle większość z nas nie należy do Strażników. Nie mamy mocy. Nie wybrano nas do strzeżenia Kluczy ze świętej kości.
Magia
Zaginione klucze
Otwarcie przejścia dla umarłych
Zombie
Strażnicy
" Tamtego dnia w moim domu, zanim wyszliśmy, nie sądziłam, że stać mnie na to, by kogoś zabić....
Jestem oczarowana tą książką. Nie spodziewałam się, że w historii, w której występują zombie, może być tyle empatii, miłości, przyjaźni i poświęcenia dla drugiego człowieka. To powieść, która mnie kupiła i od której nie mogłam się oderwać. "Zombie (podobno) są martwe" to książka, w której nie ma ani grama nudy. Oprócz ciągłej akcji i szalonego tempa, na wierzch wybijają się relacje międzyludzkie, które poddawane są ciężkim próbom.
Siedemnastoletnia Sid Spencer, to Koreanka, którą adoptowało amerykańskie małżeństwo. Mieszka wraz z rodzeństwem w Wellsie, miasteczku, w którym niegdyś obecna była dobra magia. Dziś niestety budzi ona tylko lęk i nieufność, wywołując w ludziach wszystko, co złe. Mieszkańcy wierzą, że nad ich bezpieczeństwem czuwają strażnicy posiadający mityczne klucze do wrót magii, lecz nikt nigdy ich nie widział. Pewnego dnia Sid zauważa, że jej brat Matty zaczyna zachowywać się dziwnie – wymyka się z domu i odbiera tajemnicze telefony. Wkrótce odkrywa, że chłopak został wybrany na jednego ze strażników. Gdy ktoś niespodziewanie otwiera przejście, a magia wymyka się spod kontroli, na mieszkańców miasteczka padła cień grozy. Nadchodzą potężne siły, nikt nie może już czuć się bezpiecznie. Sid poznaje nowych przyjaciół, z którymi połączyła ją wspólna tragedia. Wśród nich jest Brian, chłopak, który jeszcze do niedawna sprzedawał kleiste bułeczki w cukierni swojego ojca...
Nie jest to typowe romantasy. Wątek miłosny jest tu bardzo subtelny i totalnie soft. Nie zmienia to faktu, że w kontekście całej fabuły stanowi bardzo ważny element. Jednak jeśli zaczniesz czytać tę książkę, licząc na hot sceny i szaloną miłość, w której od czasu do czasu przewinie się jakiś zombie, to możesz się rozczarować. Dla bohaterów to właśnie zombie są na pierwszym planie, to one stanowią najpoważniejszą przeszkodę do pokonania i dopóki po Wellsie będą chodziły (podobno) martwe zombiaki, nikt nie będzie miał czasu na romansowanie. Jednak jeśli skupić się na tych fragmentach, w których pojawiają się Sid i Brian to ojejciuniu, no jest słodko i uroczo i fruwają motylki. Ich uczucie w przeciwieństwie do sytuacji, w jakiej się znaleźli, jest takim delikatnym powiewem świeżości.
Autorka nie udaje, że napisała książkę o zombie. To nie tak, że występują one w tytule, a po reszcie jakoś się prześlizgnęła. Tu naprawdę jest mnóstwo akcji, tempo jest zawrotne, bywa niebezpiecznie, k*ew leje się strumieniami, sceny walk oraz ich efekty są szczegółowo opisane. Robin Wasley nie przebiera w środkach. Łączy klimat postapokalipsy, fantasy i realizmu magicznego dodając do tego dużą garść czarnego humoru i jeszcze większą wzruszeń.
To, co pokochałam w tej książce to połączenie prawdziwych ludzkich emocji z kompletnie oderwanym od rzeczywistości światem magii. Bohaterowie tej książki kochają, chcą być akceptowani, czują odrzucenie, potrafią się przyjaźnić, a rodzina jest dla nich największą wartością — za nią skoczą w ogień. ba! pozwolą się dorwać zombie, aby tylko ratować najbliższych. Nie spodziewałam się, że książka o na wpół żywych umarlakach może wzruszać. Słuchajcie, może! I to jak! Kilkukrotnie czytając tę historię, miałam w oczach łezki.
Nie żałuję ani chwili spędzonej z tą książką. Śmiałam się, wzruszałam i bałam jednocześnie. Nie jestem wielką fanką zombiakowych klimatów, ale ta historia od chwili, kiedy weszłam do jej świata, stała się wyjątkiem. Polecam bardzo, bardzo, bardzo!
Jestem oczarowana tą książką. Nie spodziewałam się, że w historii, w której występują zombie, może być tyle empatii, miłości, przyjaźni i poświęcenia dla drugiego człowieka. To powieść, która mnie kupiła i od której nie mogłam się oderwać. "Zombie (podobno) są martwe" to książka, w której nie ma ani grama nudy. Oprócz ciągłej akcji i szalonego tempa, na wierzch wybijają się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam endorfinki. To zawsze są dla mnie pewniaczki. Oczywiście, jeden tytuł podoba mi się bardziej, inny trochę mniej, ale zawsze jestem zadowolona z lektury. Przeczytałam wszystkie książki tego wydawnictwa i wszystkie Wam polecam. Nie wspomnę już o tych barwionych brzegach, są zawsze dopracowane w największych szczegółach. „Zombie podobno są martwe” to przyjemna fantasy, która opowiada w zasadzie o miasteczku, które kiedyś wypełniała magia. Jednak z magicznymi mocami trzeba uważać, mogą bowiem zostać wykorzystane w złym celu, dlatego teraz magia ta została zamknięta w konkretnym miejscu. Przychodzi jednak czas, że te granice się zacieraj i wtedy dzieją się prawdziwe cuda. Główna bohaterka jest ciekawą postacią, dzielna i waleczna, zrobi wszystko aby odnaleźć swojego brata, zrobi wszystko aby zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie. Dodatkowo jest naprawdę wspaniałą przyjaciółką. W tej opowieści dzieje się sporo, ale autorka największy nacisk kładzie na relacje pomiędzy bohaterami, widzimy jak reaguje w różnych sytuacjach i co są w stanie zrobić dla bliskich im osób. Świat który wykreowała Robin Wasley jest oryginalny, nieszablonowy i ciekawy. Nigdy nie przeczytałam niczego podobnego, co już jest ogromną zaletą. Jeżeli lubicie powieści tego typu, jeżeli lubicie kiedy sporo się dzieje, to zdecydowanie coś dla Was. To książka o trudnych wyborach, relacjach pomiędzy rodzeństwem i w ogóle o więźniach rodzinnych, trochę o adopcji, a trochę odwadze i braterstwie. Było przyjemnie i odprężająco, a dodatkowo momentami dość przerażająco. To lektura idealna na okołohalloweenowy i jesienny czas.
Uwielbiam endorfinki. To zawsze są dla mnie pewniaczki. Oczywiście, jeden tytuł podoba mi się bardziej, inny trochę mniej, ale zawsze jestem zadowolona z lektury. Przeczytałam wszystkie książki tego wydawnictwa i wszystkie Wam polecam. Nie wspomnę już o tych barwionych brzegach, są zawsze dopracowane w największych szczegółach. „Zombie podobno są martwe” to przyjemna...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to