Lavondyss. Podróż do nieznanej krainy

414 str. 6 godz. 54 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Las ożywionego mitu (tom 2)
- Tytuł oryginału:
- Lavondyss: Realm of Fire
- Data wydania:
- 2004-08-04
- Data 1. wyd. pol.:
- 1997-01-01
- Liczba stron:
- 414
- Czas czytania
- 6 godz. 54 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788396419613
- Tłumacz:
- Michał Jakuszewski
To nietuzinkowa powieść. Można ją potraktować jako powieść przygodową z domieszką fantasy, ale można również zagłębić się w tytułowy "dyss" - otchłań, która nie jest sielankowa i która nie daje gwarancji szczęśliwego zakończenia. Autor w rewelacyjny sposób przedstawia wątek maski. Maska jako symbol, jej idea i jej zadania - to wszystko zostało przedstawione w mistrzowski sposób. W jej otoczeniu i za jej sprawą dzieją się rzeczy, "o których nawet filozofom się nie śniło".
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Lavondyss. Podróż do nieznanej krainy w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Lavondyss. Podróż do nieznanej krainy
Poznaj innych czytelników
292 użytkowników ma tytuł Lavondyss. Podróż do nieznanej krainy na półkach głównych- Chcę przeczytać 154
- Przeczytane 138
- Posiadam 39
- Ulubione 21
- Fantastyka 10
- Fantasy 9
- Chcę w prezencie 8
- Inwentaryzacja 2
- Na półce 2
- 2025 1


















































Opinie i dyskusje o książce Lavondyss. Podróż do nieznanej krainy
I po raz drugi poprzez spotkanie z Robertem Holdstockiem „Nawiedziło mnie poczucie rozpoznania…”, podobne do tego, które towarzyszyło mi podczas czytania „Lasu ożywionego mitu”.
Pomiędzy tymi dwiema książkami nie ma bezpośredniego związku, można je zatem czytać w kolejności dowolnej (choć proponuję zacząć od Lasu). To, czego doświadczycie, obcując z powieściami Holdstocka – a piszę to szczerze – bliskie jest jakiemuś podskórnemu swędzeniu, drażniącej wysypce wywołanej kontaktem z czymś nieznanym, upojeniu magicznym wywarem, odurzeniu zapachem mokrego mchu i woni igliwia. Dawno żadna książka nie wywołała u mnie konkretnie takiego właśnie, trudno opisywanego, niezidentyfikowanego niepokoju, poczucia, że prócz mnie, tekstu i bohaterów jest jeszcze coś innego, czego autor nie chce ujawniać, a o czym doskonale wie, i trzyma nas w ciągłym napięciu. To jak stanie w lesie, gdy poprzez liściaste korony dębowych starców, pamiętających czasy przedwieczne, raz spływa na nas ciepły, niosący ulgę blask słońca, by po chwili zasnuć soczystą trawę chłodem i cieniem, zapowiedzią nieuniknionego końca.
Holdstock po mistrzowsku potrafi tworzyć niepowtarzalny nastrój, który z jednej strony jest nieco przerażający, a z drugiej to niemal rzeczywiste dotykanie grozy pochłania nas i tak, chcemy tego więcej. „Lavondyss” jest jak tytułowy tajemniczy las – książka wciąga równie intensywnie w nieodkrytą, widzianą jedynie kątem oka otchłań kniei.
Wraz z młodą bohaterką, która na własnej skórze doświadcza potęgi puszczy, wybieramy się w podróż, której celem jest odnalezienie dawno zaginionego członka rodziny. Wszelkie „dziwaczności” które do tej pory spotkały Tallis są niczym w porównaniu z tym, co spotka ją po przekroczeniu niewidzialnej, magicznej granicy lasu. Za nią inaczej płynie czas i pory roku. Przeszłość jest teraźniejszością, a przeszłość minioną epoką, zaś postaci, które można tam spotkać, są obrazem jakiejś imaginacji, duchami wyobraźni, powidokiem – lecz nie autora książki, ale jej bohaterki. Szybko zapominamy, które z tej dwójki opowiada nam tę historię.
Nie zamierzam, zdradzać fabuły – blurb powie Wam wszystko. Bo paradoksalnie ona jest tylko pretekstem, by doznać niespotykanego. Jakże zgrabnie Holdstock wiąże celtyckie, arturiańskie mity (i wiele, wiele innych),wywleka je na zewnątrz, zmienia, doprawia całkiem potężną chochlą horroru i krwawej łaźni, nie boi zadawać śmierci. Podrzuca kąski stanowiące rozwiązanie tajemnicy i jednocześnie coraz mocniej osadza nas wśród już nie pojedynczych mitotworów, ale całych plemion, wojen i legend. To jest wyprawa bez końca (a prawdę mówiąc i bez początku, taki literacki przekładaniec),„zabawa” w wymyślanie i przekształcanie archetypicznych postaw i postaci, przewlekanie przez nie własnych doświadczeń, pamięci i poznanych legend, lepienie rzeczywistości z ulotnych mgnień po to, by stworzyć spójny, rządzący się własnymi prawami świat.
Poszukiwanie wymaga nieustannego krążenia i bycia w ruchu (nie możemy spocząć, las nie pozwali nam nabrać tchu). Tak właśnie działa puszcza, zdradziecko wysysając z nas soki życia, ale w zamian dodając duchowości graniczącej z magią. Zatem nawet jeśli jest to wyprawa toczącą się w kółko, to jest zaskakująco upajająca. Wędrujemy przez puszczę, przepływamy jeziora, spotykamy Stare Zakazane Miejsce, podróżujemy tunelami z pogranicza magii i snu, doświadczamy epickich bitew i tych, które toczą się w rozpadających się chatynkach. Cienie rzucają zaklęcia na konnych wojowników i wioskę, w której mieszka ktoś, który nie powinien się tam znajdować. Na dokładkę dostajemy chłopca, który do dziś śni mi się jako najstraszliwsza z nocnych zmór, genialne dziecko Holdstocka. Obłąkaniec, dzikus i największy z magów. Stwórca i ten, który odbiera życia. Demon.
I właśnie chyba w tym ciągłym wywoływaniu w czytelnikach niepokoju Holdstock wygrywa w walce o naszą uwagę i zaangażowanie. Udowadnia, jak ważna jest o p o w i e ś ć jako taka, jak wielka siła kryje się w pamiętaniu i przekazywaniu pamięci, tworzeniu nowych labiryntów znaczeń, zbudowanych z cegiełek tajemnicy, szczypty prawdy i iluzji, ledwie zapamiętanego obrazu.
Zaszczepia w nas myśl, wywołuje drżenie, jakąś niezrozumiałą obawę, że to, co czytaliśmy tylko m o ż e być fikcją. Pisze o lesie tak, jakby w nim był i w nim żył, jakby znał jego podszepty i sekrety.
To nie jest łatwa książka, fantastyka o stworkach hasających po zielonych polach i słonecznym lesie. Przeczołga, może zmęczyć, ale gwarantuje wyjątkowe doznania. Kawałek świetnej literatury, wyjątkowej w sposób absolutny.
I po raz drugi poprzez spotkanie z Robertem Holdstockiem „Nawiedziło mnie poczucie rozpoznania…”, podobne do tego, które towarzyszyło mi podczas czytania „Lasu ożywionego mitu”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomiędzy tymi dwiema książkami nie ma bezpośredniego związku, można je zatem czytać w kolejności dowolnej (choć proponuję zacząć od Lasu). To, czego doświadczycie, obcując z powieściami Holdstocka –...
Mitotwory i podróż Tallis do Lavondyss, czyli "miejsce zmarłych, w którym wracali oni do życia. Miejsce oczekiwania. Nie kończących się łowów i nieustannych uczt. Kraina młodości i kobiet, królestwo pieśni i morza. Stare Zakazane Miejsce. Podziemny świat." Czy aby na pewno? Przekonacie się sami. Słusznie napisał o książce inny autor, Michael Swanwick: "pragnęłoby się ją czytać bez końca."
Mitotwory i podróż Tallis do Lavondyss, czyli "miejsce zmarłych, w którym wracali oni do życia. Miejsce oczekiwania. Nie kończących się łowów i nieustannych uczt. Kraina młodości i kobiet, królestwo pieśni i morza. Stare Zakazane Miejsce. Podziemny świat." Czy aby na pewno? Przekonacie się sami. Słusznie napisał o książce inny autor, Michael Swanwick: "pragnęłoby się ją...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham i wielbię! <3
Kocham i wielbię! <3
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOtwierając „Lavondyss”, niecierpliwie wyczekiwaną drugą odsłonę „Lasu ożywionego mitu” Roberta Holdstocka, niepewnie staję ponownie na skraju tajemniczej puszczy Ryhope, odczuwając dreszcz niepokoju i fascynacji przed zagłębieniem się w tę nieprzebytą, pełną zaskoczeń gęstwinę. Tropem dobrze nam znanych pierwszych odkrywców krainy – mężczyzn z rodu Huxley`ów, podążają już nowi bohaterowie, a posiadłość Oak Lodge, obecnie w całości zagarnięta przez rozrastający się drzewostan, przyciąga niczym magnes wędrowców spoza czasu, kusi też współczesnych poszukiwaczy-marzycieli, jak Owen Keeton oraz jego wnuki: Harry i Tallis. Dziennik Huxleya, zamknięty w szufladzie biurka opuszczonego domostwa, to dla jednych przewodnik pełen cennych wskazówek, dla innych zaś święta księga, do której pielgrzymują.
Pewnego dnia Harry Keeton zapuszcza się w leśne ostępy i ginie po nim ślad. Młodziutka Tallis wie jednak, że brat gdzieś tam jest i czeka, by go odnalazła i pomogła mu wrócić. Żeby podołać zadaniu dziewczynka musi dojrzeć i przejść długą drogę objawienia, odgadnąć ukryte imiona i nazwy miejsc oraz postaci, które poprowadzą ją do Harry`ego.
„Las ożywionego mitu” stanowił wspaniałe wprowadzenie w tę stale rozwijającą się historię o świecie filtrowanym, a nawet kreowanym przez złożony ludzki umysł i nakładające się na siebie warstwowo wielosetletnie pokoleniowe doświadczenie. Posiłkując się podaniem, legendą, najdawniejszymi, a więc ulegającymi przekształceniom i ciągłym modyfikacjom, opowieściami, autor sięga do archetypów, toposów przechowywanych od wieków w podświadomości, barwnych mitów (tu: celtyckich),tworząc malowniczy, ale zarazem groźny świat „POMIĘDZY”, łączący odwieczną pamięć ze współczesną wrażliwością.
Warstwa wierzchnia, baśniowa, magiczna, niezwykła, w konwencji horroru, - tu groza wyłania się zewsząd, kryje skomplikowane, niejednoznaczne wnętrze, nawet kilka jego pięter, do których naprawdę warto się dokopać.
„W śniegu kryje się dawna pamięć.
Ziemia pamięta wszystko.”
W „Lavondyss” człowiek i natura są jednością, żyją w symbiozie, zależą od siebie, polegają na sobie nawzajem, są tak blisko, jak tylko to jest możliwe. Ludzie wsłuchują się w leśne odgłosy, reagują na nie, nie dziwią się odwiedzinom dzikich, dziwacznych mieszkańców kniei, a nawet… sami bezwiednie powołują do życia mitotwory, które później ich nawiedzają.
Przywołujemy do życia duchy, Tallis, i duchy tłoczą się na skraju pola widzenia. Są mądre mądrością, którą wciąż posiadamy, choć o niej zapomnieliśmy. A las jest nami, a my jesteśmy lasem! Dowiesz się tego.”
Słowa dziadka są prorocze. Sekretne nazwy same przychodzą do Tallis: Łąka Smutnej Pieśni, Stare Zakazane Miejsce, a w końcu też Lavondyss… Przywołuje je melodia, lekkość oddechu, swobodnie rozbujana wyobraźnia, pewnie też wiara w świat ponadzmysłowy, budowanie go myślą, wznoszenie tęsknotą. Są ludzie żyjący „pomiędzy”, na krawędzi rzeczywistości, widzący i czujący więcej. To im szumi las Ryhope, to ich zaprasza, wysyłając mitotwory, ich pragnie. Niektórych zaś już nie wypuszcza, oplatając ich gęsto korzeniami prastarych drzew.
„Wszystko w owym świecie było zrodzone z umysłów ludzi, a ponieważ wszyscy ludzie byli szaleni, były to szalone stwory, które biegały jak szalone.”
To człowiek jest twórcą, artystą i demiurgiem zarazem, otoczenie jedynie wychodzi mu naprzeciw, wyłania się z cienia. Gaberlungi – tajemnicze kobiety w maskach, dwunastu łowców – rycerzy (pierwotnie Jaguthinów),różniących się od siebie w kolejnych alternatywnych rzeczywistościach, ptakopodobny, przerażający Oyzin i padlinożercy, przenikają do naszego świata, którego bramy otwiera ludzka wrażliwość.
„Wszystkie rzeczy są znane, ale większość zapomniana. Potrzeba specjalnej magii, żeby je sobie przypomnieć.”
Intrygująca wizja osmozy tego, co widzialne i tego co ukryte, dotykalne i ulotne, materialne i duchowe, stanowi ogromną siłę tej literatury, nader sugestywnie przemawia do czytelnika. mrok ludzkiej natury i bezdenne czeluści puszczy Ryhope wyjątkowo do siebie pasują. Człowiek i świat składają się bowiem z jasności i pomroki. Dostrzegając piękno i dobro, nie możemy zapominać o tej drugiej, ciemnej stronie, gdyż dopiero obie tworzą całość.
„Lavondyss” , spowita w mgiełkę fantazji, ponurej i niepokojącej, wkraczającej głęboko w obszar sennego koszmaru i pierwotnych lęków, jest także powieścią silnie umocowaną w psychologicznych i psychoanalitycznych założeniach. Ani bohaterka, Tallis, ani czytelnik, nie potrafią do końca odróżnić rzeczywistości od jej wyobrażenia, czy też majaku wyczerpanego, zmąconego umysłu. Jest to również sposób na umożliwienie nam dowolnych, zmierzających wręcz w krańcowo odmiennych kierunkach, interpretacji. Czy zdecydujemy się przyjrzeć trudnemu momentowi dojrzewania Tallis, jej wyjątkowej, marzycielskiej naturze, ucieczce przed smutną domową atmosferą w krainę nieokiełznanej wyobraźni i nieograniczonych okazji, czy też damy szansę innemu wymiarowi, światu opcjonalnemu, w który wkraczamy przez portal uchylony dzięki magicznemu talentowi Tallis – każda z tych dróg będzie równie uprawniona. „Lavondyss” daje nam wolną rękę, wciągając w fascynującą, pełną emocji przygodę. Za którąkolwiek z podsuniętych nam nici chwycimy, każda powiedzie nas w interesujące miejsce.
Powieść fantasy, powieść historyczna, psychologiczna, a może horror? Owszem, one wszystkie, w bonusie zaś mamy jeszcze rebus, który zostanie z nami na dłużej, a prowokując nas do wielokrotnego przestawiania „kafelków” układanki, pozwoli tworzyć dowolne alternatywne historie w świecie Roberta Holdstocka.
Podziwiamy też potęgę ludowej wyobraźni, która potrafi wykreować cuda, aby potem podarować im życie wieczne. Magii, legendom, pieśniom i melorecytacjom o niezwykłej mocy towarzyszą w powieści ludowe zwyczaje, zabawy, tradycyjne tańce, wymyślne charakteryzacje i pieczołowicie odtwarzane rytuały, pielęgnowane od stuleci. Celtycka mitologia, kształtująca od zawsze kulturę i duchowość ludów wysp brytyjskich, pozostaje żywa w pamięci, wiara w sprawczość natury w nadprzyrodzoną siłę rzek, gór i lasów, w naładowane urokiem miejsca, gdzie wydarzyć może się wszystko – prowadzi naszych bohaterów ku niesamowitej przygodzie, do której zapraszają też nas – czytelników.
Otwierając „Lavondyss”, niecierpliwie wyczekiwaną drugą odsłonę „Lasu ożywionego mitu” Roberta Holdstocka, niepewnie staję ponownie na skraju tajemniczej puszczy Ryhope, odczuwając dreszcz niepokoju i fascynacji przed zagłębieniem się w tę nieprzebytą, pełną zaskoczeń gęstwinę. Tropem dobrze nam znanych pierwszych odkrywców krainy – mężczyzn z rodu Huxley`ów, podążają już...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLavonliss
.
Tallis to specyficzna dziewczyna, żyjąca na angielskiej prowincji w latach 50. XX wieku. Wiecznie zabiegana, ma swoje ulubione drzewo do wspinania, czasami rzeźbi maski z drewna, innym razem postanawia uratować wojownika sprzed wieków, bo się jej spodobał. Wiecie, zwykłe, dziewczęce rzeczy i Lisioł musi przyznać, że czasami, ale tylko czasami, trochę mu nieswojo, kiedy przeskakuje Potok Łowcy, aby wkroczyć do świata żywych legend oraz mitotworów. Zaciekawieni?
.
Kiedy Lisioł zobaczył okładkę i zapowiedź „Lavondyss”, od razu wiedział, że musi wrócić do lasu Ryhope – podróż rozpoczął „Lasem ożywionego mitu”. Futrzak z miejsca powie i to z łapką na cudzej butelce i drugą łapką na sercu, że to nie jest przygodowa fantastyka. To fantastyka opowiadająca o mitach oraz sama będąca mitem. Wokół lasu Ryhope czas płynie inaczej, nakłada się i odkształca, jak nawijane na widelec spaghetti – pojawiają się wojownicy z dawnych czasów, a kiedy indziej ludzie z przeszłości pozostawiają po sobie ślad, który mówi, że widzieli Tallis. Futrzak tuptał śladem Połamańca, ogromnego jelenia, aby następnie poszperać w opuszczonym domu albo pośród kurhanów.
.
O czym jest „Lavondyss”? To książka o opowieści snutej przez wyjątkową dziewczynę, więc nie spodziewajcie się dynamicznej akcji, sarkastycznych komentarzy, pojedynków z gigantycznymi przeciwnikami. Nie, Lisioł musi pisnąć, że to książka innego kalibru. Ociekająca magią, baśniową atmosferą oraz działająca na takich zasadach, na jakich działały legendy o Arturze czy inne historie z brytyjskiego folkloru. O „Lavondyss” trudno opowiedzieć, bo sposób, w jaki autor snuje opowieść, jest całkowicie różny od dynamicznej awantury z mieczami. Tu trzeba podumać.
.
Kiedy pierwszy Lisioł wrócił do swego plemienia z opowieścią o wyjątkowej zdobyczy, a następnie przyniósł Wielką Truskawkę do wioski, zrodziła się pierwsza opowieść. Wielu ją powtarzało przez wieki, dodawano świeże elementy, tłumaczono na nowo kwestie, które przestały być zrozumiałe. Pojawili się licserze Okrągłego Stołu, zamki, magiczne miecze i puchate ogonki, ale gdzieś w sercu tej opowieści tkwi ziarno prawdy: historia o pierwszym łowcy i jego zdobyczy. Tym jest „Lavondyss”.
Lavonliss
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
Tallis to specyficzna dziewczyna, żyjąca na angielskiej prowincji w latach 50. XX wieku. Wiecznie zabiegana, ma swoje ulubione drzewo do wspinania, czasami rzeźbi maski z drewna, innym razem postanawia uratować wojownika sprzed wieków, bo się jej spodobał. Wiecie, zwykłe, dziewczęce rzeczy i Lisioł musi przyznać, że czasami, ale tylko czasami, trochę mu...
GENIALNA!
„Lavondyss” Roberta Holdstocka to mój najbardziej niesamowity patronat, dlatego też długo szukałam słów, które oddałyby sprawiedliwość tej mądrej najstarszą mądrością powieści. W warstwie fabularnej to historia o dziewczynie, która wyprawia się do mitycznego lasu, by uratować brata, ale sama lektura oferuje znacznie więcej niż magiczną przygodę. To opowieść, która z każdą stroną coraz bardziej zakorzeniała się w moim czytelniczym sercu, budziła coraz większy podziw i nieustannie stymulowała szare komórki do wytężonej pracy. Prawda jest taka, że nikt, kto choć raz trafił do lasu Ryhope, nie wraca z niego taki sam – czy jest bohaterem stworzonym przez Roberta Holdstocka, czy też czytelnikiem jego książek.
Cała recenzja do przeczytania tu: https://glodnawyobraznia.blogspot.com/2024/09/recenzja-patronacka-robert-holdstock.html
GENIALNA!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Lavondyss” Roberta Holdstocka to mój najbardziej niesamowity patronat, dlatego też długo szukałam słów, które oddałyby sprawiedliwość tej mądrej najstarszą mądrością powieści. W warstwie fabularnej to historia o dziewczynie, która wyprawia się do mitycznego lasu, by uratować brata, ale sama lektura oferuje znacznie więcej niż magiczną przygodę. To opowieść,...
“Wszystkie rzeczy są znane, ale większość zapomniana. Potrzeba specjalnej magii, żeby je sobie przypomnieć.”
“Lavondyss” Robert Holdstock
Kolejna część “Lasu ożywionego mitu” otrzymała ponowne życie, znów za sprawą @terminus_wydawca_sf – wielkie dzięki za to wznowienie 👍 Po “Lavondyss” sięgnąłem tak szybko, jak było to możliwe, by obraz poprzedniej części w mojej pamięci nie rozmył się za bardzo. I udało się – klimat mrocznego lasu i celtyckich mitów odnalazłem bez najmniejszego problemu. “Lavondyss” różni się jednak od swojej poprzedniczki, jest powieścią znacznie szerzej zakrojoną, jeszcze głębiej sięgamy w mitologię starożytnej Anglii i w sumie to mamy poczucie, że najważniejsze wydarzenia już rozegrały się w przeszłości, a my oglądamy ich następstwa w obecnych czasach. Ma mniej przygodowego charakteru, a znacznie więcej mroku i krwawych historii zakorzenionych w ściółce gęstego lasu. I nie mam wątpliwości – nie każdy znajdzie przyjemność w czytaniu “Lavondyss”, bo jest to lektura wyjątkowo mozolna. Tak mozolna, jak właśnie podróż przez gęstą puszczę, gdzie przy każdym kroku nasze stopy są pętane przez dzikie pnącza lub grząskie moczary, przez co każdy krok jest niebezpieczny i musi zostać dobrze przemyślany. To ciężka podróż i wymaga czasu, ale miłośnicy tego typu wędrówek z pewnością nie będą rozczarowani – ja nie byłem.
Zacząć należy od tego, że druga część cyklu bardzo luźno nawiązuje do pierwszej – to znaczy owszem, znów mamy nasz las i mitotwory, znów tylko nieliczni są w stanie je dostrzec, ale zupełnie zmienia nam się perspektywa. Opisane wydarzenia rozgrywają się po zakończeniu “Lasu ożywionego mitu”, a główną bohaterką zostaje Tallis, która tajemnicę dziwnego lasu zgłębia w sposób bardzo podobny do Steva w poprzednim tomie. Wydaje się jednak mieć dużo lepszą… Intuicję? Las przemawia do niej bardziej bezpośrednio, a ona bezbłędnie odczytuje jego intencje i potrafi łączyć wątki – w jakiś niewytłumaczalny sposób wszystko jest dla niej oczywiste. Trochę mnie to drażniło, kiedy od tak potrafiła wyjaśnić jakieś dziwne wydarzenie i z marszu wiedziała, co powinna robić dalej. Jej brat odszedł do lasu wiele lat temu, a Tallis postanowiła zrobić co w jej mocy, by dostać się na “drugą stronę” i go uratować. Dziwiła mnie beztroska, z jaką rodzice pozwalali małej dziewczynce zapuszczać się na skraj lasu, który porwał już jedno z ich dzieci, ale na to da się przymknąć oko. Pierwsza połowa książki upływa nam zatem na obserwowaniu poczynań Tallis, która ze wszystkich sił stara się znaleźć wyłom w niewidzialnej bramie i przedrzeć się do świata mitotworów. I w końcu jej się udaje.
Jeśli pierwsza część cyklu czerpała z mitologii celtyckiej, to “Lavondyss”... Jest mitologią napisaną na nowo. Nie wiem ile z tej książki ma swoje oparcie wśród starożytnych wierzeń, ale rytuały i obrzędy są napisane w tak przekonujący sposób, że ja to kupuję bez mrugnięcia okiem. I nie mówię tu o czasach arturiańskich – Robert Holdstock sięga o wiele głębiej, aż do epoki kamienia łupanego, gdzie władzę w społecznościach sprawowali szamani oraz dziwne istoty, takie jak pożeracz snów. Serio, postać Tiga – genialna, totalnie przerażająca i intrygująco makabryczna. Wielu bohaterów przewija nam się przez karty książki i są to postaci z różnych epok Anglii, jak to w świecie mitotworów – zasada ich tworzenia jest tu powtórzona, więc czytelnikowi nie grozi zagubienie. Durga część książki opisuje życie Tallis w krainie po drugiej stronie, poszukiwania brata trwają, ale w tle rozgrywają się również inne wydarzenia, równie dramatyczne i straszne. Ogólnie autor w “Lavondyss” mocno postawił na element grozy i to czuć od pierwszych słów, a już końcówka książki… To totalny weird fiction, coś tak pokręconego i pięknego, że ciężko to opisać słowami. Ale wbija się w głowę i pozostawia bardzo wyraźny ślad. Pewne obrazy zostaną ze mną na zawsze.
“Lavondyss” jak wspomniałem, nie spodoba się każdemu. To mroczna fantasy, w której znany z poprzedniej części przygodowy sznyt został stłumiony i zastąpiony przez obszerne światotwórstwo z naciskiem na starożytne wierzenia. Czyta się długo i często z niemałym trudem, dlatego jedynie wytrawni gracze znajdą przyjemność w kontynuacji “Lasu ożywionego mitu”. Ja jednak uwielbiam ten gęsty, mroczny klimat leśnych ostępów, mogę bez końca czytać od ukrytych wśród zarośli ścieżkach i krwawych rytuałach przeprowadzanych przez zapomniane istoty. I fakt, nieraz trochę się gubiłem, a to, co dla bohaterów było oczywiste, dla mnie nie miało sensu, ale to da się przeżyć. Ostatecznie uważam, że “Lavondyss” mimo swej odmienności jest godną kontynuacją i cieszę się, że pomimo trudów udało mi się dobrnąć do końca. No i czekamy na zakończenie serii.
“Wszystkie rzeczy są znane, ale większość zapomniana. Potrzeba specjalnej magii, żeby je sobie przypomnieć.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Lavondyss” Robert Holdstock
Kolejna część “Lasu ożywionego mitu” otrzymała ponowne życie, znów za sprawą @terminus_wydawca_sf – wielkie dzięki za to wznowienie 👍 Po “Lavondyss” sięgnąłem tak szybko, jak było to możliwe, by obraz poprzedniej części w mojej pamięci...
Jak dobrze było wrócić do lasu Ryhope 🖤
Tym razem śledzimy historię Tallis, która od małego wyczuwa inną, znacznie mroczniejszą naturę pobliskiego, prastarego lasu. Obserwujemy jak z czasem, gdy dojrzewa jest coraz bardziej świadoma magii otaczającego ją świata. Tajemniczy, pośmiertny list od dziadka tylko utwierdza ją w przekonaniu, wobec swoich domysłów.
Tallis sama próbuje odgadnąć tajniki folklorystycznej magii niedostępnej dla każdego. Ścieżki prowadzone do dawno zapomnianego świata ujawniają się jej zza własnoręcznie rzeźbionych drewnianych masek. Jej zaginionego brata Harry'ego pochłonęła prastara puszcza. Rodzice Tallis są bezsilni wobec jej dziwactw, a coś przyzywa ją do pradawnego lasu... Czy odnajdzie swego brata? Jaka jest natura mitu? Skąd się biorą opowieści i legendy? Czym jest tytułowe Lavondyss?
Ta książka jest niezwykle oniryczna i mistyczna. Tajemnicze szepty niosące się z wiatrem. Tutaj czas jest płynny, płaszczyzny wieloświata są zagięte. Między drzewami pierwotnego lasu przemykają żywe wcielenia mitycznych postaci, a może to majaki udręczonego umysłu? "Lavondyss" sięga znacznie głębiej, daje do myślenia nad głęboko skrywanymi i najmroczniejszymi poziomami ludzkiej psychiki.
Ujęła mnie ta historia, zarówno bogatym językiem, jak i niezwykle barwnymi sceneriami. Rzeczywistość poprzeplatana ze znanymi ongiś legendarnymi postaciami, które gnieżdżą się w zakamarkach naszej ulotnej pamięci. Jest to niesamowita podróż w odmęty nieznanego świata, z którego mało, kto powraca niezmieniony, o ile w ogóle.
Fabuła jest zawiła, wymaga zaangażowania czytelnika, ale warto!🖤 Nie brakuje tu odniesień do oblepionej kurzem mitologii angielskiej i irlandzkiej. Koncepcje transmigracji duszy czy reinkarnacji skradły me serducho. To jedno z lepszych fantasy jakie czytałam!
P.S. świetne wydanie!🖤
Jak dobrze było wrócić do lasu Ryhope 🖤
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem śledzimy historię Tallis, która od małego wyczuwa inną, znacznie mroczniejszą naturę pobliskiego, prastarego lasu. Obserwujemy jak z czasem, gdy dojrzewa jest coraz bardziej świadoma magii otaczającego ją świata. Tajemniczy, pośmiertny list od dziadka tylko utwierdza ją w przekonaniu, wobec swoich domysłów.
Tallis sama...
"Las ożywionego mitu" był niezwykłym wprowadzeniem w świat mitu przyczajony - w powieści - na angielskiej prowincji, a tak naprawdę w każdym z nas. Gdy wreszcie, z bohaterami, wybieraliśmy się do Lasu, wszystko było tam dla nas mimo wszystko obce i niezwykłe.
"Lavondyss", żeby się udać, musiało nas zaskoczyć, zagrać na odrobinę innych nutach. Myślę, że dlatego zamiast gotyckiego lęku przed popadaniem w szaleństwo dostaliśmy folklor i jego obserwatorów, ale także perspektywę bohaterów bardziej zasiedziałych w mitycznym świecie. Dlatego z jednej strony ta powieść bardzo mnie zaskoczyła (nie jest prostą kontynuacją przygód bohaterów poprzedniej),z drugiej bardzo ucieszył mnie pomysł autora na nią.
Po pierwsze - folklor i jego korzenie. Ostatnio traktujemy go w popkulturze poważniej, nie wyłącznie "cepeliowo", nie musi nam się już kojarzyć przede wszystkim np. z zespołem Mazowsze. Mam jednak wrażenie, że najczęściej sięgają po niego głównie twórcy grozy, może też trochę pisarze próbujący budować fantastyczną słowiańszczyznę. Holdstock przypomina nam, że folklor także jest zanurzony w micie i z niego wyrasta. I że bywa dzięki temu tyleż groźny, co fascynujący,.
Po drugie: perspektywa. W pierwszej powieści patrzyliśmy na Las oczami obcych. "Lavondyss" proponuje nam nieco (bo jednak nie całkowicie) odmienne spojrzenie. Czy to bohaterki zanurzonej w folklorze i obserwującej od dzieciństwa pogranicza światów, czy to mieszkańców lasu, dla których egzotyczne dla nas światy pierwotnego mitu są naturalnym środowiskiem. Dzięki temu "Lavondyss" to nie prosta kontynuacja "Lasu ożywionego mitu", ale jego dopełnienie. No, może uzupełnienie.
Szanuję autora za decyzję, by tak postąpić. Wybrał trudniejszą ścieżkę. O ile łatwiej byłoby ucieszyć czytelników pisząc prostą kontynuację, nie zmuszać odbiorcy do większego wysiłku.
Naturalnie, to - znów - nie jest łatwa, lekka powieść. Ale potrafi tak wiele zaoferować.
"Las ożywionego mitu" był niezwykłym wprowadzeniem w świat mitu przyczajony - w powieści - na angielskiej prowincji, a tak naprawdę w każdym z nas. Gdy wreszcie, z bohaterami, wybieraliśmy się do Lasu, wszystko było tam dla nas mimo wszystko obce i niezwykłe.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Lavondyss", żeby się udać, musiało nas zaskoczyć, zagrać na odrobinę innych nutach. Myślę, że dlatego zamiast...
Jak poerwsza czesc bardzi mi sie podobala, ta mnie strasznie umeczyla. Dalam sobie spokoj gdzies w polowie, jest tyle innych czekających w kolejce :-)
Jak poerwsza czesc bardzi mi sie podobala, ta mnie strasznie umeczyla. Dalam sobie spokoj gdzies w polowie, jest tyle innych czekających w kolejce :-)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to