Powrót do świętych lasów. Zapiski z Japonii

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Bona Vita [Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego]
- Tytuł oryginału:
- Ritorno alle Foreste Sacre
- Data wydania:
- 2024-10-10
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-10-10
- Liczba stron:
- 160
- Czas czytania
- 2 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788323354192
- Tłumacz:
- Barbara Bardadyn
Tam, gdzie duchy istnieją naprawdę.
Dla wielu z nas Japonia to połyskujące światłami miasta, sushi i manga. Tylko nieliczni zapuszczają się na ciche tereny wiejskie, gdzie tradycja jest głęboko zakorzeniona, a lasy – święte.
Lorenzo Colantoni zabiera nas w podróż po mniej znanej Japonii, od gór wokół dawnej cesarskiej stolicy Nara po nadmorskie miasto Tanabe. Razem z autorem przemierzamy opuszczone wioski i zakątki będące od wieków miejscami kultu i medytacji. Wędrujemy ścieżkami wśród tysiącletnich drzew czczonych jako bóstwa. Colantoni przywołuje zapomniane tradycje i wierzenia, ukazując, jakie znaczenie mają lasy w życiu ludzi. Spotkania z archeologami, projektantem tradycyjnych ogrodów czy z mnichami sintoistycznymi pozwalają zrozumieć odwieczny model współistnienia człowieka z naturą. Są także okazją do refleksji nad poziomem świadomości ekologicznej w kraju, który bardzo powoli przystosowuje się do zmian.
Powrót do świętych lasów to hołd naturze i jej duchowemu wymiarowi. To też droga do lepszego poznania samego siebie i świata wokół nas.
Kup Powrót do świętych lasów. Zapiski z Japonii w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Powrót do świętych lasów. Zapiski z Japonii
Poznaj innych czytelników
81 użytkowników ma tytuł Powrót do świętych lasów. Zapiski z Japonii na półkach głównych- Chcę przeczytać 49
- Przeczytane 32
- Posiadam 6
- Azja 3
- 2024 2
- 2025 2
- Popularnonaukowe 1
- Literatura japońska/o Japonii 1
- Literatura podróżnicza / Przewodniki 1
- Szukam 1




























OPINIE i DYSKUSJE o książce Powrót do świętych lasów. Zapiski z Japonii
Temat poruszany bardzo ciekawy, warto przeczytać, bo nie jest długa i się nie ciągnie, ale średnio podoba mi się styl i wypowiedzi osobiste autora
Temat poruszany bardzo ciekawy, warto przeczytać, bo nie jest długa i się nie ciągnie, ale średnio podoba mi się styl i wypowiedzi osobiste autora
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli człowiek czyta cały czas o nowoczesnej Japonii i nagle przerzuci się na książkę tego rodzaju, czuje się zagubiony i zdezorientowany. To było przyjemne i dziwne...
Jeśli człowiek czyta cały czas o nowoczesnej Japonii i nagle przerzuci się na książkę tego rodzaju, czuje się zagubiony i zdezorientowany. To było przyjemne i dziwne...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewiele czytałem japońskich książek i książek o Japonii. Po tej lekturze zostało mi niewiele w głowie - miałem większe oczekiwania, jednakże kilka wątków popchnęło moją ciekawość m.in. w stronę postaci Minakaty Kumangusu. Warto poznawać różne kultury świata.
Niewiele czytałem japońskich książek i książek o Japonii. Po tej lekturze zostało mi niewiele w głowie - miałem większe oczekiwania, jednakże kilka wątków popchnęło moją ciekawość m.in. w stronę postaci Minakaty Kumangusu. Warto poznawać różne kultury świata.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Japonia to miejsce, gdzie duchy żyją naprawdę.” Marco Fagioli
Jakże przyjemna i uduchowiona stała się ta podróż czytelnicza. Znakomicie się zrelaksowałam, dopuściłam do głosu wyobraźnię, wsłuchałam się w egzotyczną melodię, poczułam intensywną aktywizację zmysłów. Każdy rozdział dostarczał wiele radości, świadectw silnych przeżyć, otwartości na nowości i pragnienia zrozumienia. Zapiski Lorenzo Colantoniego to nie tylko prezentacja tego, co zobaczył, poznał i docenił, ale również głębokie przeżywanie, poszukiwanie odpowiedzi i snucie refleksji. Czytelnik razem z nim zdobywał wiedzę, zastanawiał się, odkrywał cudowności i kontrasty, porównywał z własnymi doświadczeniami i wyobrażeniami.
Japonia ukazana została niczym egzotyczny owoc, od mniej znanej strony, spoza turystycznych szlaków. Każdy kęs, rozdział, wyśmienicie smakował, chociaż nie brakowało i cierpkich soków interpretacji. Potwierdził się niesamowity związek mieszkańców z naturą, nastawionych na współistnienie, łączenie sakralności z dzikością przyrody. Autor przywoływał poszczególne zagadnienia, poświęcał im należny czas, dopowiadał szczegóły i lokował w kontekście, jaki przypadł mu w udziale. Już samo omawianie idei japońskich ogrodów ukazywało różnorodność podejść do środowiska, krajobrazu i życia, barwność pomysłów na miejsce odpoczynku, kontaktu z przyrodą, odświeżającą medytację. Jak wiele w tym wielowiekowych tradycji, poszanowania lokalnych ekosystemów, zgodnego podporządkowania się naturalnemu porządkowi, świadomości tworzenia namiastki oddzielnego świata, w którym warto przebywać. Inne ciekawe aspekty to przyjrzenie się skomplikowanemu podejściu Japończyków do ekologii i do traktowania obcych.
Wyludnione wsie, aktywne miasta, duchy świątyń, święte lasy, zachwycające góry, wspaniałe morze. Wszystko, co składa się na pochodzenie mieszkańców Japonii, odsłania wachlarz tradycji pełnych tajemnic, zwraca się do historii i legend, odkrywa cechy japońskiej tożsamości. Bogactwo wewnętrznych przeżyć, inspiracje do zastanowienia się, osobliwa muzyka odmienności, a w tym wszystkim człowiek i natura. Styl narracji przekonywał, gładko wpadłam w rytm zapisków, chętnie podchwytywałam zawarte przesłania. Książkę wzbogacała klimatyczna oprawa graficzna, czarno-białe ilustracje i japońskie znaki. Nie zabrakło glosariusza, ciekawostek, propozycji książkowych i muzycznych. Udana podróż do Japonii, do miejsc, które nie wyświetlają się w przewodnikach, do ludzi, którzy żyją na swój sposób, do niemal namacalnych duchów bogatej tradycji.
bookendorfina.pl
„Japonia to miejsce, gdzie duchy żyją naprawdę.” Marco Fagioli
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakże przyjemna i uduchowiona stała się ta podróż czytelnicza. Znakomicie się zrelaksowałam, dopuściłam do głosu wyobraźnię, wsłuchałam się w egzotyczną melodię, poczułam intensywną aktywizację zmysłów. Każdy rozdział dostarczał wiele radości, świadectw silnych przeżyć, otwartości na nowości i pragnienia...
Ta nie pozorna cieniutka książeczka to bardzo przyjemna podróż po zupełnie innej Japonii. Wraz z autorem wyruszamy daleko na wieś, z dala od uczęszczanych dróg, ścieżkami wijącymi się pośród gór i lasów. Mowa tu dużo o ekologii, zmianach klimatycznych oraz o tym co według autora, i spotkanych przez niego osób, miało na to wpływ. Często będziemy zahaczać o religie i jej znaczenie.
Jednak to co ujęło mnie najbardziej to ta nietypowość, spokój i brak pośpiechu. Choć może nie jest to pozycja wybitna, jednak pozwala poznać ten kraj z mało znanej strony. Czytanie sprawiło mi przyjemność i myślę, że jest to reportaż, po który warto sięgnąć, choć nadal przedstawia on jedynie punkt widzenia obcokrajowca. Nie ukrywam, ze spodziewałam się chyba trochę czegoś innego jednak czas spędziłam przyjemnie.
Ta nie pozorna cieniutka książeczka to bardzo przyjemna podróż po zupełnie innej Japonii. Wraz z autorem wyruszamy daleko na wieś, z dala od uczęszczanych dróg, ścieżkami wijącymi się pośród gór i lasów. Mowa tu dużo o ekologii, zmianach klimatycznych oraz o tym co według autora, i spotkanych przez niego osób, miało na to wpływ. Często będziemy zahaczać o religie i jej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Powrót do świętych lasów” to reportaż napisany przez włoskiego dziennikarza Lorenza Colantoniego i opowiadający o jego podróży na półwysep Kii, odbytej na początku pandemii COVID-19. Półwysep ten wygląda następująco:
„Las deszczowy pokrywający teren pełen gór i wąskich dolin, niewiele miast, z czego wszystkie leżą na wybrzeżu. Wakayama, Tanabe, Shingu – ciągnące się połacie betonu, zatłoczone miejsca pełne życia nocnego. Reszta to las, wąskie kręte drogi prowadzące do wiosek liczących po kilkaset mieszkańców, które strzegą jedno z najsłynniejszych (i najbardziej czczonych) chramów w całej Japonii” (s. 15).
Tamtejsze góry przez wiele lat uchodziły za święte, za miejsca, gdzie sakralność i duchowość spotykała się z tym, co ziemskie i zwyczajne. Wspinaczka uważana była za proces oczyszczenia i podejmowali się jej pielgrzymi z różnych klas społecznych, nawet cesarze. Lecz im mocniej rozwijała się gospodarka, tym bardziej słabła wiara w bóstwa i tytułowe święte lasy zamiast tętnić życiem zaczęły świecić pustkami. Dziś oprócz nielicznych mnichów i turystów nie odwiedza ich już nikt. Chramy przeważnie są pozamykane, okoliczne wsie wyludnione, a kwatery i herbaciarnie, z których dawniej korzystali wędrowcy, pożera las.
Clou reportażu stanowi opis samotnej dwudniowej wędrówki szlakiem Nakahechi i tego, co autor widział i czuł, kiedy zboczył z wytyczonej ścieżki. Ale to nie jedyny temat. Dziennikarz wspomina też swoje poprzednie wyprawy, rozwodzi się też nad pochodzeniem Japończyków, rozważa, w jaki sposób mogliby oni zadbać o lasy, „znaleźć nowe współistnienie z naturą po zerwaniu w ostatnich dziesięcioleciach” (s. 79). Pisze o ludziach poznanych w Japonii, wśród których znajduje się m.in. ogrodnik, pięćdziesięcioletnia Niemka, od lat starającą się o to, by Japończycy włączyli ją do swojej społeczności, staruszka, która tworzy lalki wielkości człowieka i nadaje im imiona dawnych mieszkańców wyludnionej wioski. W książce znalazło się też miejsce na sporą ilość wiedzy historycznej, z tym że komuś – nie wiem, autorowi czy tłumaczce – zdarzają się pomyłki. Na str. 112 wyczytałam, że buddyzm trafił do Japonii w połowie czwartego wieku, a na str. 14, że „przywędrował do Japonii nie wcześniej niż w 552 roku”. I bądź tu, człowieku, mądry!
Książka zawiera mnóstwo ciekawostek. Dowiedziałam się na przykład, że cudzoziemiec nie może wynająć opuszczonej chatki na wsi, jeśli ktoś ze stałych mieszkańców za niego nie poręczy, a znalezienie kogoś takiego graniczy z cudem, gdyż Japończycy są ekstremalnie nieufni wobec obcych. Że mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni kiedyś kochali ogrody, a teraz, zamiast skrawka zieleni, wolą mieć przed domem miejsce parkingowe. Ale znowuż gdyby nie dysponowali takim miejscem, nie mieliby prawa kupić samochodu. I jeszcze taka ciekawostka: wędrując po tytułowych świętych lasach, dziennikarz natrafił na „kota stróżującego”, czyli na żywego kota przywiązanego na smyczy do małej drewnianej budki. Uwięzili go tu mieszkający w pobliżu ludzie, nielubiący bezpańskich zwierząt. Futrzak jest odwiedzany, dokarmiany, ale jednak...
Zdobycie materiału do tego reportażu nie było łatwe, gdyż Colantoni nie znał języka japońskiego, dysponował skromnym budżetem i wreszcie miał ogromne problemy ze znalezieniem kogoś, kto pokazałby mu Japonię taką, jakiej nie znają przeciętni turyści. Obcokrajowcy są mile widziani, ale tylko wtedy, gdy trzymają się wyznaczonych szlaków. Jeśli chcą czegoś więcej, natrafiają na mur podejrzliwości i niechęci. Japonia, jak podkreśla Colantoni, to kraj z bardzo sztywną strukturą społeczną, nielubiący obcych, niepozwalający im wniknąć do swojego świata.
Włoski dziennikarz nie skąpi czytelnikowi swoich przemyśleń oraz osądów, nieraz dosyć ostrych (co uważam za zaletę, bo nie lubię autorów, którzy w trosce o popularność zatajają swoje poglądy i starają się nikomu nie narazić). Krytykowani są więc blogerzy i vlogerzy, którzy pozują na znawców półwyspu Kii, a tak naprawdę nie wyszli poza wytyczone szlaki i rozpowszechniają stereotypy. Nie podoba się dziennikarzowi, że w pobliżu szlaku Omine Okugake wycięto stare drzewa i posadzono wiśnie, które będą przyciągać gości i dadzą zarobek hotelarzom. Drażni go, że Japończycy nie otwierają starych grobowców. „Pod moimi stopami spoczywają historie liczące tysiące lat, kompletnie nieznane, nigdy niezbadane. Doprowadza mnie to do szału, burzy moją perspektywę człowieka Zachodu i obywatela Włoch, gdzie wszystko zostało już odkopane, poznane, przekształcone” (s. 22). Z chęcią by je otworzył i zbadał, ale wie, że nie dostanie pozwolenia. I wreszcie do szału doprowadza go fakt, że Japończycy nie segregują śmieci i używają przesadnie dużo plastykowych opakowań. Włożyli jego śniadanie do grubej plastykowej torby, a do kawy dołączyli plastykową słomkę! „I kiedy rozpakowywałem poszczególne części tego śniadania, czułem się tak, jakbym obdzierał kogoś ze skóry” (s. 51) – wyznaje.
https://koczowniczkablog.blogspot.com/2025/01/powrot-do-swietych-lasow-zapiski-z.html
„Powrót do świętych lasów” to reportaż napisany przez włoskiego dziennikarza Lorenza Colantoniego i opowiadający o jego podróży na półwysep Kii, odbytej na początku pandemii COVID-19. Półwysep ten wygląda następująco:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Las deszczowy pokrywający teren pełen gór i wąskich dolin, niewiele miast, z czego wszystkie leżą na wybrzeżu. Wakayama, Tanabe, Shingu – ciągnące się...
Tłumy kolorowo ubranych młodych ludzi, nocne światła, miasta tętniące życiem i praktycznie niezasypiające. W dzień ludzie w garniturach spędzający bardzo długie godziny w pracy… To tak w skrócie nasze spojrzenie na Japonię.
Nieco zmieniło moje postrzeganie spotkanie z wybitnym twórcą, designerem Kenya Harą w Muzeum Narodowym w Poznaniu. W jego pracach przebija się przestrzeń, naturalność, spokojne podejście do życia.
Znalazłam to też w książce Lorenzo Colantoniego, który wyruszył do Japonii, ale nie tej z wielkimi miastami, ale tej rolniczej, pełnej wierzeń i kultu, ze stara kulturą. Tam, gdzie medytuje się wśród drzew, bo człowiek współistnieje z naturą.
Ta książka nie jest absolutnie przewodnikiem. To raczej skarbnica wiedzy o zapomnianych już niemal wierzeniach, lasach, mnichach, gościnności, jedzeniu i wielu, bardzo wielu innych rzeczach. Poznajemy kraj Kwitnącej Wiśni zupełnie inny od tego głośnego, technologicznego, pędzącego za wszelką cenę do przodu. Tutaj jest spokój, cisza, czas na rozmowę, celebrację, poznawanie i...walkę o ochronę przyrody i klimatu.
Japonia zatopiona w zieleni, pełna duchowości, przywodząca na myśl starożytny teatr z aktorami w maskach. Bardziej zaczyna mi się podobać ten kraj w takiej wersji light, w którym działają archeologowie. Ogrody projektowane są tradycyjnie, by człowiek mógł lepiej poznawać w nich siebie i rozumieć świat.
Nie jest to książka lekka, ale dla mnie fascynująca, dająca posmakować tego, o czym miałam bardzo powierzchowne pojęcie. Zwiedzamy, poznajemy to, co jest poza utartymi szlakami, gdzie turysta nie dociera i jest to podróż pełna magii natury, tajemniczej kultury. Wciągnęła mnie ta podróż.
Tłumy kolorowo ubranych młodych ludzi, nocne światła, miasta tętniące życiem i praktycznie niezasypiające. W dzień ludzie w garniturach spędzający bardzo długie godziny w pracy… To tak w skrócie nasze spojrzenie na Japonię.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieco zmieniło moje postrzeganie spotkanie z wybitnym twórcą, designerem Kenya Harą w Muzeum Narodowym w Poznaniu. W jego pracach przebija się...
Skrzące się neonami i podobno nigdy niezasypiające Tokio, Osaka tak różna, a zarazem tak gwarna, jak cała Japonia, czy jeszcze szereg innych miejsc, które dla wielu charakteryzują Kraj Kwitnącej Wiśni, ukazując go jako nowoczesny, kolorowy, przeludniony czy głośny. Przewodniki różnego rodzaju prowadzą nas do miejsc zawsze gwarnych, zawsze zatłoczonych, popularnych. Czy aby jednak to prawdziwy, a przynajmniej jedyny obraz tego kraju? Śmiem wątpić, bowiem wystarczy nieco zboczyć z obranego kursu, aby przekonać się, że Japonia ma też drugie oblicze. Miałem okazję się o tym – owszem bardzo pobieżnie, ale jednak – okazję przekonać w czasie własnych wypraw do niej. To, co jednak warte podkreślenia to to, że tutaj również są miejsce mało odkryte przez turystów. Tutaj również są przybytki, do których wstęp dla nich jest mocno ograniczony, w końcu Japonia tu i ówdzie prezentuje swoją drugą twarz. Twarz mocno niepokojącą, tajemniczą, religijną...zamkniętą. Właśnie o tej Japonii snuje swoje rozważania Lorenzo Colantoni w swojej książce „Powrót do świętych lasów. Zapiski z Japonii”, która całkiem niedawno ukazała się nakładem wydawnictwa bo.wiem.
Ta z gruntu niepozorna – objętościowo – publikacja kryje w sobie wiele tajemnic, ciekawych spostrzeżeń, czy pozwala nam zajrzeć do Japonii, z którą niecodziennie mamy okazję obcować. Pochodzący z Włoch pisarz nie podróżuje bowiem wydeptanymi ścieżkami, nie piszę kolejnego przewodnika, w końcu nie chce nas – jak wielu przed nim – tanio szokować (aczkolwiek wtręt o ogromnej liczbie samobójstw mógł sobie odpuścić),ale za to chce nam pokazać ten wcześniej wspomniany zupełnie inny obraz Japonii. Trafiamy więc dzięki niemu do maleńkich wiosek, spacerujemy górskimi szlakami czy przebijamy się przez leśny gąszcz. Colantoni nie zaprasza nas do tych miejsc, nie sprzedaje nam patentu na organizację wycieczki, on daje nam zajrzeć w jego drogę, jego oczami i z jego perspektywy. W żadnym więc wypadku nie jest to przewodnik, ale z drugiej strony jak mało, która pozycja dostępna na rynku, pozwala nam poznać Japonię i jej mniej znane oblicze. I choć tak naprawdę ciężko określić „po co?” książka powstała – tak momentami zadawałem sobie takie pytania – to jednocześnie też czuje się, że jest ona niezwykle ważna i warta poznania. Rzadko bowiem się zdarza, że pisząc o Japonii, pisze się w ten sposób o ekologii i płynących z niej zagrożeniach, o duchach zamieszkujących lasy o przenikających się wzajemnie wierzeniach w końcu o tym, jak de facto często nadal zamknięci na obcych są Japończycy. Mojej osobie jest bardzo blisko do zdania autora, ja również marzę o tym, aby właśnie taką prawdziwą – niekoniecznie piękną i popularną – Japonię poznać, przez co lektura tej książki była prawdziwym darem, ale też niemalże takim duchowym przeżyciem. Genialnie się tę książkę czytało, odbywając jednocześnie mistyczną podróż, pielgrzymkę w głąb siebie i Japończyków, dla których nadal wiara i duchowość mam znaczenie.
Niekiedy obraz ten był dość cierpki, ale nie wszystko jest piękne i idealne nawet w Japonii, a jak ostatnio napisała mi „moja Szanowna japońska Mama”, Japonię warto kochać na dobre i na złe. I tak właśnie jest i tak też pisze o niej autor. Bardzo ciekawie jest spojrzeć na ten świat z perspektywy osoby, która nie zna miejscowego języka, bowiem łatwo nam spojrzeć na całość jego oczami i czuć jego zagubienie. Ciekawie też czyta się teraz, z perspektywy czasu, taką publikację, gdzie przebija się echo niedawnej pandemii, która zatrzymała na chwilę świat. Wartością samą w sobie jest natomiast to, że możemy dzięki tej publikacji poznać zwykłych Japończyków, ludzi, którzy żyją poza metropoliami, a jednocześnie poznać ich niezwykłe i często nieznane historie, które toczą się z ich udziałem. Fantastyczna jest podróż, w którą zabiera nas Lorenzo Colantoni, i naprawdę rzadko kiedy mamy okazję poznać Japonię z takiej perspektywy, a że styl, który prezentuje, jest doprawdy lekki i bardzo przystępny, to i lektura przychodzi nam z niezwykłą łatwością, jednocześnie jednak wymuszając na nas skupienie i ciszę. To jedna z bardzo niewielu książek, które czytałem w ciszy bez włączonej muzyki, aby jak najmocniej ją chłonąć. To trochę paradoks, bowiem sam autor na koniec wspomina o kilku utworach, które nam poleca, abyśmy przesłuchali tak jak on, gdy słuchaj je w czasie swojej podróży lub może powinienem napisać pielgrzymki. Tak czy inaczej, jednak szansa na obcowanie i podróżowanie po mało znanych miejscach nie tylko intryguje, ale też i inspiruje, aby przeżyć podobną historię, przejść przez podobny szlak i odejść na chwilę, chociaż od popularnych turystycznie miejsc, po to tylko by poznać faktyczną, aczkolwiek równie piękną Japonię. Jeśli jesteście w gronie osób, które takie duchowe drogi chcą przebywać to książka absolutnie dla was.
ps. po lekturze tej publikacji przyszło mi do głowy, żeby polecić wam program Cycle Around Japan, który możecie oglądać na kanale NHK World Japan. On również – aczkolwiek z zupełnie innej perspektywy i w innej konwencji – zabierze was do wielu niezwykłych miejsc, których nie znajdziecie w przewodnikach.
https://jaroslawd.blogspot.com/2024/11/recenzja-lorenzo-colantoni-powrot-do.html
Skrzące się neonami i podobno nigdy niezasypiające Tokio, Osaka tak różna, a zarazem tak gwarna, jak cała Japonia, czy jeszcze szereg innych miejsc, które dla wielu charakteryzują Kraj Kwitnącej Wiśni, ukazując go jako nowoczesny, kolorowy, przeludniony czy głośny. Przewodniki różnego rodzaju prowadzą nas do miejsc zawsze gwarnych, zawsze zatłoczonych, popularnych. Czy aby...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka czaruje od okładki, tytuły po ilustracje (nieliczne, ale zawsze),które odnajdujemy w środku. POWRÓT DO ŚWIĘTYCH LASÓW ZAPISKI Z JAPONII Lorenzo Colantoni'ego, to reportaż z mocnym akcentem walczenia o klimat, przyrodę. Gdy zaczynałam lekturę, miałam nieco inne o niej wyobrażenie - liczyłam na coś bardziej magicznego.
Autor zabiera nas w podróż po niezwykłych miejscach w Japonii i przedstawia nam spotkanych na swojej drodze ludzi. Dużo pisze o tradycjach, o religii, o japońskim spojrzeniu na przyrodę, na ogrody, na zmiany klimatyczne. Miałam nadzieję na więcej leśnych bóstw i leśnych klimatów, ale Lorenzo wybrał taki styl i trzeba to zaakceptować - ale dobrze też wiedzieć przed sięgnięciem, że właściwie jest to taki trochę manifest obrońcy przyrody.
Co do stylu, w jakim książka została napisana, to jest on przystępny, choć nie uważam, że lekki. Zdecydowanie autor przekazuje nam dużo wiedzy rozmaitej, nazewnictwa, tradycji japońskich, kultury, jest sporo o jedzeniu, jest też o historii. Niby książka niewielkich rozmiarów, ale faktów jest dużo.
Podobał mi się opis ogrodów japońskich, który możemy odnaleźć zaraz w pierwszym rozdziale. Jest też ciekawy rozdział pod tytułem SENSEI (czyli nauczyciel, mistrz, "osobo urodzona przed inną osobą") - słowo brzmi pięknie i wprowadzę je do swojej codzienności. Jest to opowieść o podroży i o poglądach na świat autora. Konfrontuje to co widzi, ze swoimi przekonaniami - czasem jest to interesujące, czasem trochę drażniące, bo Colantoni jawi się jako wyrocznia... choć końcowe zdania książki trochę go obmywają z wszechwiedzy (co na plus).
Zdanie, które zapadło mi w pamięć brzmi: "Kiedy(ś) w końcu porzucasz drogę, której szukałeś, żeby pójść tą, którą znalazłeś". Prosta prawda, do której każdy musi dorosnąć i dojrzeć... bywa, że to dojrzewanie zajmuje człowiekowi całe życie.
po Japonii, po lasach, po wioskach, po autostradach
bona vita
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki
Książka czaruje od okładki, tytuły po ilustracje (nieliczne, ale zawsze),które odnajdujemy w środku. POWRÓT DO ŚWIĘTYCH LASÓW ZAPISKI Z JAPONII Lorenzo Colantoni'ego, to reportaż z mocnym akcentem walczenia o klimat, przyrodę. Gdy zaczynałam lekturę, miałam nieco inne o niej wyobrażenie - liczyłam na coś bardziej magicznego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor zabiera nas w podróż po niezwykłych...
„Kultem dominującym w japońskich religiach górskich jest shugendō, które nieprzypadkowo rozdziela świat na dwie części: ludzką i duchową. Góra uznawana jest albo za miejsce współistnienia tych dwóch części, albo wręcz poświęcone wyłącznie duchowi. Szczyty wykraczają poza to, co rzeczywiste: wspinaczka jest procesem oczyszczenia, ale także wzniesieniem ponad to, co ludzkie. […] góra jest miejscem, gdzie to, co boskie, staje się namacalne, a cienie mają ciała.” ~ "Powrót do świętych lasów. Zapiski z Japonii", Lorenzo Colantoni, tł. Barbara Bardadyn, bo.wiem, 2024, s. 84.
***
W „Powrocie do świętych lasów” Lorenzo Colantoni zabiera nas w podróż poprzez Japonię mniej znaną. Autor odwiedza półwysep Kii, gdzie udaje się w podróż Kumano Kodō [a dokładniej - Nakahechi], uświęconym szlakiem pielgrzymkowym. Co na nim zastanie?
Pomimo agresywnej urbanizacji i modernizacji, w Japonii wciąż można obcować z naturą w jej dziewiczej postaci. Mało tego: można nawet natknąć się na miejsca, gdzie to właśnie natura zdaje się odzyskiwać władanie nad niegdyś zagospodarowanym przez człowieka terenem.
Takim właśnie miejscem zdają się być okolice wspomnianego wcześniej szlaku Nakahechi. Podczas przemierzania ich, spotkamy opuszczone wioski, czy zapomniane, betonowe drogi. Ale nie tylko...
„Powrót do świętych lasów” to właściwie książka o japońskiej ekologii. Z lektury Colantoniego dowiadujemy się, jak niska jest świadomość ekologiczna wśród Japończyków i jak daleko zaszła deforestacja. Zwłaszcza pierwotnego drzewostanu. Scena, w której spoglądamy wraz z Autorem na przepastne karczowisko, autentycznie smuci. Tam niegdyś rosły liczące setki, jeśli nie tysiące lat, drzewa. Teraz, jedynym śladem po nich są wystające z ziemi pniaki…
Colantoni szuka przyczyn takiego stanu rzeczy: rozdzielenie shintō i buddyzmu w drugiej połowie XIX wieku, czy agresywna urbanizacja, to tylko niektóre z nich.
Poza tym, w „Powrocie do świętych lasów” znajdziemy sporo ciekawostek. Autor pisze m.in. o: shugendō, yamabushi, kami, czy choćby o Nagoro – wiosce zamieszkanej przez lalki.
Bardzo ciekawa lektura, którą wszystkim zainteresowanym Japonią serdecznie polecam. 👍
Książkę do recenzji otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.
Dłuższa recenzja na moim blogu - link: https://karols.pl/powrot-do-swietych-lasow-zapiski-z-japonii-lorenzo-colantoni-recenzja/
„Kultem dominującym w japońskich religiach górskich jest shugendō, które nieprzypadkowo rozdziela świat na dwie części: ludzką i duchową. Góra uznawana jest albo za miejsce współistnienia tych dwóch części, albo wręcz poświęcone wyłącznie duchowi. Szczyty wykraczają poza to, co rzeczywiste: wspinaczka jest procesem oczyszczenia, ale także wzniesieniem ponad to, co ludzkie....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to