Spółdzielnia

Okładka książki Spółdzielnia autora Robert Adler, Tomasz Kontny, Marek Turek, 9788366603998
Okładka książki Spółdzielnia
Tomasz KontnyMarek Turek Wydawnictwo: Ongrys Cykl: Wydział 7 (tom 13) Seria: Wydział 7 komiksy
32 str. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Wydział 7 (tom 13)
Seria:
Wydział 7
Data wydania:
2024-06-04
Data 1. wyd. pol.:
2024-06-04
Liczba stron:
32
Czas czytania
32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366603998
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spółdzielnia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Spółdzielnia

Średnia ocen
6,9 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Spółdzielnia

avatar
702
170

Na półkach: ,

Ciężko napisać coś o historii której przeczytanie zajęło mi całe 15 minut.
Sam pomysł i wykonanie i intrygujący, osadzenie akcji w PRL i powiązanie tego okresu z wątkami paranormalnymi jest interesujący, ale chciało by się więcej I dłużej. I zdecydowanie z bardziej rozbudowaną fabułą i psychologią postaci.
Zobaczę jak wrażenia po pozostałych tomach cyklu.

Ciężko napisać coś o historii której przeczytanie zajęło mi całe 15 minut.
Sam pomysł i wykonanie i intrygujący, osadzenie akcji w PRL i powiązanie tego okresu z wątkami paranormalnymi jest interesujący, ale chciało by się więcej I dłużej. I zdecydowanie z bardziej rozbudowaną fabułą i psychologią postaci.
Zobaczę jak wrażenia po pozostałych tomach cyklu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
21
12

Na półkach:

Po znanych aktorach, teraz przychodzi czas na spotkanie prawdziwego - w sensie historycznym - seryjnego mordercy i świata rodem ze Stranger Things.

Wg mnie był to bardzo dobry numer serii i w ramach Wydziału VII zasługuje na solidną siódemke.

Po znanych aktorach, teraz przychodzi czas na spotkanie prawdziwego - w sensie historycznym - seryjnego mordercy i świata rodem ze Stranger Things.

Wg mnie był to bardzo dobry numer serii i w ramach Wydziału VII zasługuje na solidną siódemke.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
856
793

Na półkach: ,

https://salomonik.eu/przeczytane/wydzial-7-pakiet-11-15

https://salomonik.eu/przeczytane/wydzial-7-pakiet-11-15

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

78 użytkowników ma tytuł Spółdzielnia na półkach głównych
  • 64
  • 14
51 użytkowników ma tytuł Spółdzielnia na półkach dodatkowych
  • 22
  • 12
  • 6
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki The Best of Likwidator. 30 lat słusznych likwidacji Robert Adler, Nikodem Cabala, Olgierd Olaf Ciszak, Ryszard Dąbrowski, Krzysztof Gawronkiewicz, Marek Oleksicki, Krzysztof Owedyk, Janusz Pawlak, Michał Śledziński, Przemysław Truściński
Ocena 8,0
The Best of Likwidator. 30 lat słusznych likwidacji Robert Adler, Nikodem Cabala, Olgierd Olaf Ciszak, Ryszard Dąbrowski, Krzysztof Gawronkiewicz, Marek Oleksicki, Krzysztof Owedyk, Janusz Pawlak, Michał Śledziński, Przemysław Truściński
Okładka książki BZIK eXXXtra #3 Robert Adler, J.P. Ahonen, Marcin Bartoś, Dawid Bordewicz, Daniel Koziarski, Łukasz Kuciński, Krystian Narzekała, Marcin Ponomarew, Paweł Przygoda, Adam Szary, Bartosz Sztybor, TotemPole
Ocena 6,0
BZIK eXXXtra #3 Robert Adler, J.P. Ahonen, Marcin Bartoś, Dawid Bordewicz, Daniel Koziarski, Łukasz Kuciński, Krystian Narzekała, Marcin Ponomarew, Paweł Przygoda, Adam Szary, Bartosz Sztybor, TotemPole
Okładka książki Status 7 Robert Adler, Tobiasz Piątkowski
Ocena 7,0
Status 7 Robert Adler, Tobiasz Piątkowski
Okładka książki Import Eksport (zeszyt specjalny 2) Robert Adler, Jakub Babczyński, Tomasz Kontny, Unka Odya, Łukasz Pawlak, Michał Śledziński, Marek Turek
Ocena 6,6
Import Eksport (zeszyt specjalny 2) Robert Adler, Jakub Babczyński, Tomasz Kontny, Unka Odya, Łukasz Pawlak, Michał Śledziński, Marek Turek
Okładka książki Martwa woda Robert Adler, Tomasz Kontny
Ocena 6,9
Martwa woda Robert Adler, Tomasz Kontny
Okładka książki Kolektyw #9 – Woda Robert Adler, Biram Ba, Bartek Biedrzycki, Kamil Boettcher, Mariusz Ciechoński, Magdalena Danaj, Jakub K. Dębski, Krystian Garstkowiak, Daniel Gizicki, Bartłomiej Kuczyński, Maciej Łazowski, Krzysztof Małecki, Jan Mazur, Kasia Mazur, Sol Milecka, Agata Nawrot, Michał Ochnik, Łukasz Okólski, Robert Sienicki, Małgorzata Szymańska, Rafał Trejnis, Igor Wolski, Olga Wróbel
Ocena 6,3
Kolektyw #9 – Woda Robert Adler, Biram Ba, Bartek Biedrzycki, Kamil Boettcher, Mariusz Ciechoński, Magdalena Danaj, Jakub K. Dębski, Krystian Garstkowiak, Daniel Gizicki, Bartłomiej Kuczyński, Maciej Łazowski, Krzysztof Małecki, Jan Mazur, Kasia Mazur, Sol Milecka, Agata Nawrot, Michał Ochnik, Łukasz Okólski, Robert Sienicki, Małgorzata Szymańska, Rafał Trejnis, Igor Wolski, Olga Wróbel
Okładka książki Do Androids Dream fo Elecrtic Sheep?: Dust to Dust, vol. 2 Robert Adler, Philip K. Dick, Chris Robertson
Ocena 6,0
Do Androids Dream fo Elecrtic Sheep?: Dust to Dust, vol. 2 Robert Adler, Philip K. Dick, Chris Robertson

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Import Eksport (zeszyt specjalny 2) Michał Śledziński
Import Eksport (zeszyt specjalny 2)
Michał Śledziński Robert Adler Jakub Babczyński Marek Turek Unka Odya Łukasz Pawlak Tomasz Kontny
"Import Eksport" jest tak naprawdę zbiorem kilku komiksów, a także plansz oraz okładek w różnych wersjach ich rysowania. Każda z przedstawionych w nim opowieści różni się od siebie nie tylko pod kątem jej charakteru, czy innego stylu ilustracji - gdyż w tym wydaniu mamy do czynienia z gamą różnego rodzaju ilustratorów - ale także pod kątem fabuły. Osobiście najbardziej podobała mi się pierwsza z tych historii, czyli "Wydziałek" w którym znani nam dotychczas bohaterowie są ukazani jako dzieci w przedszkolu rozwiązujące problem, według nich paranormalny. W niektórych momentach śmiałam się do rozpuku. Kolejna historia, jaką była "Prognoza" mówi o człowieku, który miał dar przewidywania przyszłości i przewidział własną śmierć, co doprowadziło, że umarł. W opowieści "Skrzaty" porucznik Szymon Wilk przyjeżdża na obóz harcerski jako gość specjalny i pomaga młodym harcerzom złapać delikwenta, który robi im złośliwe psikusy, zawiera też przy tym sojusz z krasnalami. W komiksie "Spowiedź", w którym zmiennokształtna istota rozmawia z księdzem Lange zaintrygowało mnie zakończenie w którym mówi ona "Na pewno jeszcze się spotkamy". Mam nadzieję, że rzeczywiście w którymś z następnych tomów istota ta powróci i być może pomoże ona Jakubowi i reszcie Wydziału rozwiązać jakąś sprawę. Historyjka "Grzybobranie" w którym, jak sama nazwa mówi major Filip Dobrowolski razem ze swoją rodziną zbierają grzyby pojawiają się, jako postacie sami autorzy, którzy rozmawiają o dalszych planach dotyczących serii co jest według mnie ciekawym urozmaiceniem. Ogólnie rzecz biorąc ten tom bardzo mi się podobał. Jednak nadal uważam, że dotąd najlepszym tomem serii jest "Sztorm".
Isabella - awatar Isabella
oceniła na101 rok temu
Sztorm (zeszyt specjalny 3) Marek Turek
Sztorm (zeszyt specjalny 3)
Marek Turek Łukasz Godlewski Tomasz Kontny
Nigdy tak naprawdę nie należałam do grona komiksiarzy. Nic szczególnie dziwnego, gdy rynek tego typu w Polsce skupia się obecnie głównie na opowieściach o superbohaterach i kolejnych przygodach Kaczora Donalda (nie licząc mang, które jednak traktowałabym w odrobinę odmiennej kategorii). Okazuje się jednak, że nawet na tym małym rodzimym podwórku natknąć się można także na opowieści spod znaku grozy. Moim pierwszym spotkaniem z polskim, komiksowym horrorem stała się wydana w 2023 roku pozycja „Sztorm”, która stanowi trzeci zeszyt specjalny serii „Wydział 7.” (choć zdaniem autorów, można go przeczytać również nie znając dotychczasowych tomów). Przy powstawaniu komiksu pracowali Tomasz Kontny i Marek Turek (jako współtwórcy historii),a także Łukasz Godlewski, czyli rysownik, który powołał całą opowieść do życia w kolorowych kadrach. Ojciec Jakub Lange podróżuje po świecie, poszukując informacji na temat zmartwychwstań. Nowy Orlean, Kalkuta, Nepal… Lata pięćdziesiąte pełne nieznanego, lecz nie dające satysfakcjonujących odpowiedzi. Najbardziej obfitującą w tajemnice okazuje się jednak podróż powrotna do Polski na pokładzie MS Batory. Rejs przebiega bez zakłóceń do czasu, gdy w egipskim porcie do pasażerów dołącza dziwna para, w której bagażach znajduje się drewniana trumna. Ksiądz organizuje mszę, jednak domniemani żałobnicy z jakiegoś powodu nawet na nią nie przychodzą. W nocy coś atakuje dominikanina, lecz nikt nie wierzy w paranormalne opowieści klechy. Co tak naprawdę dzieje się na pokładzie Batorego? Czy prawda zostanie odkryta, a zło pokonane, nim będzie za późno? Mówiąc o historii, nie sposób nie zauważyć pewnego podobieństwa w jej konstrukcji do tegorocznego filmu „Demeter: Przebudzenie zła”, który wyszedł tak naprawdę kilka miesięcy po premierze komiksu. Tutaj również ograny zostaje motyw wampira na pokładzie, choć w bardziej polski i odrobinę uwspółcześniony (o ile można tak powiedzieć w kontekście lat pięćdziesiątych) sposób. Całość ma dość prostą fabułę, nie ma zbyt wielu zaskoczeń, lecz jest mimo wszystko naprawdę spójnie. Można przy tym znaleźć tu kilka naprawdę ciekawie zaplanowanych scen, jak chociażby „bal okrętowy”. Z drugiej strony miejscami pojawiały się dość dziwne z mojej perspektywy dialogi, które brzmiały średnio naturalnie, choć może to wyłącznie taki komiksowy urok, gdy trzeba wiele treści zmieścić w bądź co bądź małej objętości. Niejako fascynującym podejściem jest tworzenie na kanwie historycznej, wykorzystując faktyczne zdarzenia i dopiero wokół nich kreując tajemnicę odzianą w płaszczyk grozy. Warto wspomnieć, że zeszyt ten stanowi prequel do całej serii, więc de facto Wydział 7. jeszcze tutaj nie funkcjonuje, a dopiero się formuje. Przyznam jednak: choć to chronologicznie pierwsza opowieść – niekoniecznie rozumiem wszystko, co dotyczy głównego bohatera tej części (szczególnie celu pierwotnej wyprawy oraz motywu tatuaży…). Może to wynikać raczej z tego, że nie jestem wcale zaznajomiona z tą postacią, a poprzednie (następne?) odsłony nakreślą mi wszystko odrobinę lepiej – przynajmniej mam taką nadzieję. Najbardziej komiks podoba mi się na płaszczyźnie wizualnej. Rysunki są naprawdę proste, a przez to odbiór kolejnych scen jest niezwykle przyjemny. Bohaterowie wyglądają charakterystycznie, łatwo ich odróżnić, choć zauważę, że w niektórych miejscach byli narysowani odrobinę mało proporcjonalnie, szczególnie, gdy mowa o dłoniach, które stanowią zmorę każdego rysownika. Naprawdę urzekła mnie za to wykorzystana kolorystyka i to, że każda strona miała konkretne, ujednolicone barwy związane z daną sceną, co niewątpliwie też wymagało dokładnego zaplanowania poszczególnych kadrów. Nie jest tu więc szaro i nudno, a klimat narysowanych pomieszczeń zmienia się jak w kalejdoskopie. Największą zaletę stanowią tła, które choć niekiedy proste, tak zdecydowanie przykuwają uwagę. Wspomnę jeszcze, że komiks wydrukowany został na naprawdę dobrym papierze, więc wszystkie wykorzystane odcienie prezentują się wyraziście, satysfakcjonując jako podróż wizualna. Jak każda przygoda, również moja pierwsza wyprawa przez świat komiksu musiała się zakończyć. Szkoda, że była ona tak krótka, jednak realia rynku „opowiadań obrazkowych” nie są szczególnie wesołe, więc zbyt prędko się to raczej nie zmieni. Podróż ta stanowiła dość ciekawe przeżycie i z chęcią sięgnę po pozostałe części, gdy tylko będę miała ku temu okazję. Z mojej strony „Sztorm” zyskuje ocenę 7/10, choć nie ukrywam: ma on też pewne niedociągnięcia. Mimo wszystko uważam, że warto zainteresować się komiksem, wesprzeć ten mimo wszystko niszowy rynek, gdy ma się taką możliwość lub też po prostu zapoznać się z nim za sprawą lokalnej biblioteki. Kto wie, może komuś uda się w ten sposób zapałać miłością do tego nietypowego rodzaju tekstów kultury?
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na72 lata temu
Wilki Marek Turek
Wilki
Marek Turek Krzysztof Budziejewski Tomasz Kontny Antonio Marinetti
Wydziałowa przygoda trwa w najlepsze. Po Czarnej Wołdze, psich kosmonautach i mrocznym szpitalu psychiatrycznym nastała pora na klasyczną grozową bestię. „Wilki” to dziesiąty zeszyt z serii, który sprawnie powraca do dobrze znanych tropów, by przedstawić je w swój unikalny sposób. Scenariusz komiksu napisany został przez Tomasza Kontnego, rysunki wykonał Antonio Marinetti oraz Krzysztof Budziejewski, a za kolor odpowiadał Mateusz Kurczoba. Wydział 7. został rozwiązany, Szymon Wilk wylądował w szpitalu psychiatrycznym, a na terenie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej wciąż grasują nadnaturalne zmory. Byli członkowie starają się o reaktywację jednostki, a także uwolnienie porucznika Wilka. By to osiągnąć, posuwają się do drobnej mistyfikacji ataków wilkołaków. Nikt z nich jednak nie przewidział, że w bieszczadzkich lasach faktycznie może jakiś grasować… Spotkanie to jednak szybko udowadnia im, że czasem największą z bestii jest wyłącznie człowiek. Wątki w „Wilkach” prowadzone są dość sprawnie. Mamy reaktywację wydziału, zagubionego w świecie Szymona Wilka, a także kolejne przebłyski z dawnego życia majora Dobrowolskiego. Nie ma tu szczególnie wielu zaskoczeń i mam wrażenie, że wszystko to wypadło dużo spokojniej niż zazwyczaj. Kilka zabiegów prezentuje się intrygująco, choć sama opowieść nie porwała mnie aż tak, jak kilka poprzednich. Mocnym atutem jest samo zakończenie, które zdecydowanie wynagradza wcześniejsze krążenie wokół mistyfikacji i wioskowego śledztwa. Autor scenariusza dość sprawnie prowadzi tutaj postać porucznika Wilka, jednak naprawdę trudno zobrazować jakąkolwiek traumę w tak wąskiej objętości, a już na pewno wyzwaniem będzie sprawne wybrnięcie z tego wątku w kolejnych zeszytach. Jak na to, ile objętościowo zajmuje ta opowieść – wyszło to wszystko przynajmniej przyzwoicie. Styl rysunków w zeszycie mi odpowiadał. Niektóre plansze komiksu są naprawdę szczegółowe i robią dobre wrażenie – na kilku pierwszych stronach czułam się tak, jakbym czytała nagle jakąś zupełnie inną pozycję. Do gustu szczególnie przypadł mi wygląd dawnego bunkra, a także sposób przedstawienia przemiany w wilkołaka. Choć wiele scen ma miejsce w plenerach, pod kątem kolorystycznym jest tu zdecydowanie mniej sielsko niż było w „Letnikach”, co mi osobiście bardziej się podobało. Bywa więc szaro, buro, czasem ciemno, a przede wszystkim niepokojąco. Wyraźnie widać, od którego momentu plansze były tworzone przez innego rysownika, lecz szczerze powiedziawszy podczas pierwszego czytania nie zwróciłam na to aż takiej uwagi. W zeszycie tym nie ma żadnych dodatków, dzięki czemu opowieść zyskała kilka dodatkowych stron ich kosztem. „Wilki” to w moi odczuciu delikatny spadek formy względem trzech poprzednich zeszytów. Wprowadzone zostają ciekawe wątki, jednak z przyczyn objętościowych zostały one potraktowane dość pobieżnie, a szkoda. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach będą one odrobinę bardziej rozwinięte, bo naprawdę potrafią zaintrygować. Niemniej jednak komiks ten wciąż zyskuje ode mnie pozytywną ocenę 7/10.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na72 lata temu
Kły i pazury Marek Turek
Kły i pazury
Marek Turek Krzysztof Budziejewski Tomasz Kontny
Pod koniec „Martwej wody” naprawdę intrygowały mnie dalsze losy „jedynych ocalałych” z epidemii zombie. Bardzo ucieszył mnie powrót do tego wątku w ósmym zeszycie serii pod tytułem „Kły i Pazury” – nawet jeśli przygnębił mnie on bardziej niż mogłam przypuszczać. Scenariusz napisany został przez Tomasza Kontnego, a w charakterze autora rysunków ponownie można podziwiać Krzysztofa Budziejewskiego, którego styl na tym etapie przygody z „Wydziałem 7.” można kojarzyć z „Larinae”. ZSRR wysłało w kosmos dwa psy. Doktor Fiszer zastanawia się nad tym, co zrobić z uratowaną w „Martwej Wodzie” Zuzą, która nie jest w stanie wrócić do normalności. W końcu wydziałowe pomieszczenia pełne osobliwości muszą zostać oczyszczone… a dziewczynka nie potrafi funkcjonować bez cudzej pomocy. W środku nocy do ziemi zbliża się kapsuła satelity z psimi kosmonautami. Rozbija się na terenach Kampinoskiego Parku Narodowego i musi zostać zabezpieczona. Nie może mieć to miejsca bez udziału Bogumiły Fiszer. Kupa złomu jedzie do Moskwy, z kolei biedne zwierzęta trafiają do gabinetu lekarki, gdy nikogo z radzieckich władz nie interesuje ich los. Jednak… psy wcale nie są normalne. Z kosmosu coś wróciło razem z nimi i nie ma przyjaznych ludziom zamiarów. Opowieść, choć prosta, tak mrozi krew w żyłach z wielu powodów. Dostrzec można tu z pewnością pewną analogię do kultowego filmu „Coś” spod ręki Johna Carpentera, lecz mi potwór z tej części bardziej przypominał o zupełnie prawdziwym /Ophiocordyceps unilateralis/ (przy czym fakt jego istnienia przeraża bardziej niż jakakolwiek grozowa interpretacja). Sam kosmiczny wyścig i zacieranie niepowodzeń również stanowi pewien udany motyw, który spaja tę historię. Tym, co jednak najbardziej porusza, jest postać Fiszer, jej rozważania, więź stworzona z niezwykłą dziewczynką. Wszystkie te elementy składowe sprawiają, że zakończenie wywiera na czytelniku jeszcze większy efekt, nie pozostawiając go obojętnym. Styl rysunków niemal wcale nie odbiega od tego, który można było zobaczyć w „Larinae”. Nie każdemu będzie on odpowiadał – mi jednak naprawdę przypada do gustu swą nietypowością. Jest tutaj szaro, ponuro, wszystko dzieje się w pomieszczeniach, w których po prostu odczuwa się ciasnotę, gdy akcja nabiera tempa. Fiszer zajmuje się tym, co robi najlepiej, a podczas odkrywania sekretów z kosmosu czuć narastające napięcie. Elementy grozy przerażają tak, jak powinny i z pewnością nie należą do przyjemnych. Końcowe dodatki wypadają udanie, stanowią pewnego rodzaju domknięcie niektórych kwestii. W przypadku tego zeszytu bardzo atrakcyjnie wypada również okładka specjalna, której autorem jest Robert Adler – rysownik ten pracował wcześniej przy wydziałowej „Martwej Wodzie”. „Kły i Pazury” stanowią kolejną udaną kontynuację serii. Wątki z poprzednich części wracają, wyjaśniają się – nic nie zostaje zapomniane. Całe uniwersum powoli składa się w jedną całość, co naprawdę cieszy. Ode mnie ósma odsłona „Wydziału 7.” zyskuje zasłużone 8/10.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na82 lata temu
Pościg na E81 Marek Turek
Pościg na E81
Marek Turek Grzegorz Kaczmarczyk Tomasz Kontny
Miejskie legendy są często intrygującymi opowieściami. Mogą przy tym stanowić wspaniałą inspirację dla kreowania zupełnie nowych. Do słynnych historii tego typu z czasów PRL-u należy niewątpliwie Czarna Wołga. Nic więc dziwnego, że motyw ten musiał w końcu zostać wykorzystany także w „Wydziale 7.”. Scenariusz „Pościgu na E81” napisany został przez Tomasza Kontnego, a rysunki stworzył Grzegorz Kaczmarczyk. Gdy rozwiązany został Wydział 7., Szymon Wilk został oddelegowany do lublińskiego patrolu drogówki. Monotonna praca nie stanowi szczególnej przygody w porównaniu do polowania na duchy i potwory… Szczęśliwie w życiu mężczyzny pojawiła się kobieta, z którą wdał się w romantyczną relację. Sielanka nie trwa jednak długo, gdy świat paranormalny ponownie daje o sobie znać. W mieście znikają dzieciaki, dorośli szeptają między sobą o Czarnej Wołdze, a tajemnicza dziewczynka zostaje przyłapana na kradzieży. Czym tak naprawdę jest nietypowy pojazd karmiony kociętami i ludźmi? Opowieść, choć prosta, to skutecznie intryguje. Samochód-morderca wypada świetnie, a zagubiona dziewczynka jednocześnie zasmuca i przeraża. Wątki bezpośrednio dotyczące Szymona Wilka prowadzone są ciekawie – przy czym zakończenie ma iście druzgocące brzmienie, które skutecznie zachęca do prędkiego zapoznania się z dalszą historią. Pod kątem grozowym jest naprawdę strasznie: przynajmniej z mojej perspektywy to jeden z mroczniejszych zeszytów, co zdecydowanie stanowi wielką zaletę. Dialogi prowadzone są naprawdę dobrze, bohaterowie skutecznie rozbudowani – narracyjnie utrzymano dzięki temu dość wysoki poziom. Bardzo odpowiadał mi styl rysunków. Są szczegółowe, rozbudowane, a dynamika pościgu prezentuje się niezwykle udanie. Kolorystycznie jest szaro i ponuro, co wprowadza klimat PRL-owskiego miasta. Jednak to nie lokacje pełne betonu przerażają. Prawdziwy horror zaczyna się dopiero we wnętrzu Czarnej Wołgi. Środek samochodu jest jednym ze straszniejszych miejsc w całej serii, a wykorzystany design naprawdę robi wrażenie. Wygląda tak, jakby miało nie być z niego żadnej ucieczki i przypadkowy posiłek może wyłącznie pogodzić się z własnym losem, gdy przypadkiem trafi do trzewi blaszanej maszyny. Siódmy zeszyt wypada odrobinę ciekawiej od poprzedniego, a z pewnością lepiej korzysta z elementów grozy. „Pościg na E81” stanowi udaną rozrywkę, która skutecznie umila wieczór. Niewątpliwie ciekawi mnie, co dalej wyniknie w związku z tak intrygującym zakończeniem. Z mojej strony część ta zyskuje ocenę 8/10.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na82 lata temu
Futuro Darko Krzysztof Nowak
Futuro Darko
Krzysztof Nowak
Postapo mogą być naprawde różne w swym klimacie. Jest jednak element, który nader często się przez nie przewija, a mowa o nuklearnej katastrofie. Zwykle wiąże się to z jakimś konfliktem, wzajemnym ostrzałem bronią atomową i kończy niebezpiecznymi pustkowiami, gdzie wszystko chce cię ukatrupić. Czy zatem do tak ogranego schematu da się wnieść powiew świeżości? Krzysztof Nowak autor komiksu “Futuro Darko” udowodnił, że jest to możliwe. Akcja owego dzieła rozgrywa się w roku 2124, gdzieś na terenie USA, w rejonach Atomic City. Bohaterami są mechanicy Władysław i Eryk Brońscy, którzy po godzinach są łowcami głów, biorą udział w niebezpiecznych wyścigach, itd. Osią fabuły są ich właśnie perypetie. Już widzę te protesty, a gdzie tu powiew świeżości?! Ano w koncepcie świata. Ponieważ autor głównym graczem uczynił Polskę. W 2053 r., gdy świat pogrążony jest w głębokim kryzysie, wrocławska firma Elwor do spółki ze Stomilem, odkrywają technologię na budowanie antygrawitacyjnych poduszkowców. Najpierw ten wynalazek, a później coraz szersza Polska myśl techniczna, zalewa świat. Tak więc, w USA co i rusz są jakieś polskie akcenty. A żeby było jeszcze ciekawiej, bohaterowie używają języka kojarzonego zdecydowanie bardziej z PRLem, niż z czasami bardziej współczesnymi. Klimat jest właśnie taką mieszanką mad maxowego postapo i nuty Polski okresu socjalizmu. Co do fabuły, to jest ona specyficzna i ciężko ją jednoznacznie ocenić. Trochę jak opowieści snute przy ognisku. Rozdziały łączy jeden luźny główny wątek, ale w zasadzie każdy z nich śmiało mógłby być osobną historią. Ogólnie jest wszystko to, co po takim koncepcie można byłoby się spodziewać, takie jak wyścigi, w których tylko jeden dojdzie do celu czy potyczki z arcywrogiem. Strona wizualna jest dosyć charakterystyczna. Oryginalna kreska nie pozostawia obojętnym, choć szczerze mówiąc z pewnością nie zostanie moją ulubiona. Na uwagę zasługuje dosyć naturalistyczne podejście autora. Tam gdzie ma być brutalnie, to jest brutalnie. Nie ma żadnych niedopowiedzeń i ukrywania przemocy. Czy jest to komiks dla każdego? Z pewnością nie. Ten konkretny klimat postapo albo się lubi albo nie trawi. Mam wrażenie, że jest on głównie skierowany do dwóch grup: osób 40+, u których ma wywołać nostalgię i 18+ którym ma pokazać pewien klimat minionych czasów.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na72 dni temu

Cytaty z książki Spółdzielnia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Spółdzielnia