rozwińzwiń

O kurze, która opuściła podwórze

Okładka książki O kurze, która opuściła podwórze autora Sun-mi Hwang, 9788367950534
Okładka książki O kurze, która opuściła podwórze
Sun-mi Hwang Wydawnictwo: Estymator Seria: Kwiaty Orientu literatura dziecięca
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
audiobook
Seria:
Kwiaty Orientu
Tytuł oryginału:
마당을 나온 암탉
Data wydania:
2024-04-13
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Język:
polski
ISBN:
9788367950534
Tłumacz:
Edyta Matejko-Paszkowska, Sungeun Choi
Długość:
3 godziny 31 minut
Lektor:
Julia Mika
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O kurze, która opuściła podwórze w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

O kurze, która opuściła podwórze



książek na półce przeczytane 1769 napisanych opinii 75

Oceny książki O kurze, która opuściła podwórze

Średnia ocen
7,5 / 10
204 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce O kurze, która opuściła podwórze

avatar
544
266

Na półkach: , , ,

Bardzo dobra książka dla dorosłych i dzieci. Z radością na dwa razy wysłuchałam jej z młodszą siostrą.

Ipsak to cudowna kura, która wiele w życiu przeszła k nadal jej wola walki jest niezachwiana. Kura zmienia otoczenie, spełnia marzenia i może kochać. Ale nie bra tu dramatów i zwrotów akcji.

To piękna, uniwersalna historia dla każdego. Dla dorosłego będzie miała dwojakie skojarzenie, trochę metaforyczne, a dla dzieci to realistyczna historia z życia kury, która miała mieć tylko jeden cel - znoszenie jajek.

Bardzo dobra, tylko zwracam uwagę na dosadność niektórych fragmentów, śmierć czyha na główną bohaterkę z każdej strony!

Bardzo dobra książka dla dorosłych i dzieci. Z radością na dwa razy wysłuchałam jej z młodszą siostrą.

Ipsak to cudowna kura, która wiele w życiu przeszła k nadal jej wola walki jest niezachwiana. Kura zmienia otoczenie, spełnia marzenia i może kochać. Ale nie bra tu dramatów i zwrotów akcji.

To piękna, uniwersalna historia dla każdego. Dla dorosłego będzie miała dwojakie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
981
896

Na półkach:

Książka ta jest podobno opowieścią dla dzieci. Jednak ja jako dorosły musze przyznać, że wysłuchałam jej z naprawdę ogromną ciekawością. To właśnie największa sztuka by stworzyć przemyślaną, mądrą, niosącą za sobą głębokie przesłanie książkę dla dzieci, która poruszy również dojrzałego czytelnika.

Historia smutna, niemal od początku do końca, a jednak będąca przesycona tak ogromną ilością nadziei, pokazującą ogromną siłę, wytrwałość, będąca kalejdoskopem emocji.

Ma w sobie pewną brutalność, która faktycznie może otworzyć dyskusję dla jakiego wieku młodego czytelnika powinna być ona dedykowana. Z drugiej strony biorąc pod uwagę obecnie dostępne animacje to ta opowieść niesie ze sobą przesłanie. „Brutalność” opiera się tu bardziej na dosadności i zapoznaniu dziecka z pojęciem śmierci niż agresji. Jest to więc mocno indywidualna kwestia, w której trzeba by wziąć pod uwagę etap rozwoju dziecka oraz mądrą narrację rodzica. Nie zapominajmy, że w bajkach Andersena i Braci Grim również mamy do czynienia z podobnymi tematami.

Książka ta jest podobno opowieścią dla dzieci. Jednak ja jako dorosły musze przyznać, że wysłuchałam jej z naprawdę ogromną ciekawością. To właśnie największa sztuka by stworzyć przemyślaną, mądrą, niosącą za sobą głębokie przesłanie książkę dla dzieci, która poruszy również dojrzałego czytelnika.

Historia smutna, niemal od początku do końca, a jednak będąca przesycona tak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
381
299

Na półkach:

Bardzo ładna przypowieść z morałem.
Nie wiem tylko czy nie jest zbyt brutalna dla dzieci, a zbyt dosłowna dla dorosłych.

Bardzo ładna przypowieść z morałem.
Nie wiem tylko czy nie jest zbyt brutalna dla dzieci, a zbyt dosłowna dla dorosłych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

639 użytkowników ma tytuł O kurze, która opuściła podwórze na półkach głównych
  • 378
  • 254
  • 7
90 użytkowników ma tytuł O kurze, która opuściła podwórze na półkach dodatkowych
  • 39
  • 18
  • 10
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Sun-mi Hwang
Sun-mi Hwang
Hwang Sun-mi urodziła się w 1963 roku w Hongseong w Korei Południowej. Prawie całe dzieciństwo spędziła w Pyeongtaek. Z powodu biedy panującej w domu rodzinnym, nie mogła uczęszczać do gimnazjum. Dzięki pomocy nauczyciela, który dawał jej klucze do sali lekcyjnej, by popołudniami mogła chodzić do szkoły i czytać książki, zdała egzamin i dostała się do liceum. Studiowała kreatywne pisanie w Seulskim Instytucie Sztuk, Uniwersytet Gwangju. Wychowując dwóch synów i ucząc ich sztuki czytania, jednocześnie uczęszczała do Akademii Książki Dziecięcej, która otworzyła przed nią magiczne drzwi świata książek dla dzieci. Debiutowała dość późno, bo w roku 1995, ale jej ksiązki od razu podbiły serca czytelników i większość z nich stała się bestsellerami. Opowiada w nich o codziennych sprawach w życiu dzieci i snuje historie, które mogą przydarzyć się każdemu. Jak sama mówi, pisze zawsze i wszędzie. Książki są częścią jej życia, a ich tworzenie swoistego rodzaju rytuałem. Autorka wypełnia je nadzieją i uczy w nich odwagi. Jest zwolenniczką sztuki logicznej perswazji, a nie krytyki czy ganienia. Hwang Sun-mi jest laureatką wielu prestiżowych nagród. Ma w swoim dorobku kilkadziesiąt książek. Dwie z nich: „O kurze, która opuściła podwórze” oraz „Plakietka złego chłopca” zostały przetłumaczone na kilka języków. W Korei na podstawie książki „O kurze, która opuściła podwórze” powstał musical, sztuka teatralna oraz film animowany.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szalik. O Wisławie Szymborskiej dla dzieci Michał Rusinek
Szalik. O Wisławie Szymborskiej dla dzieci
Michał Rusinek Joanna Rusinek
Urocza opowieść wspomnieniowa o poetce, widzianej oczami jej wieloletniego sekretarza. Wisława Szymborska po otrzymaniu Nagrody Nobla w 1996 roku, zatrudniła Michała Rusinka, młodego doktoranta polonistyki. Poetka, żyjąca samotnie w malutkim mieszkanku i zupełnie nieprzygotowana na cały ten splendor, który na nią spadł razem z prestiżową nagrodą, potrzebowała na gwałt kogoś, kto jej pomoże ogarnąć cały galimatias. Zatrudniła więc młodego polonistę, Michała Rusinka, w roli sekretarza. Jego obowiązki były rozległe i niedookreślone, najogólniej rzecz biorąc – miał być buforem między Wisławą a całym światem, organizował jej kalendarz, odpowiadał na listy, telefony i faksy, umawiał i odmawiał wywiadów. Przepisywał na komputerze wiersze, jeszcze w wersji surowej, a następnie po korekcie wysyłał je do wydawnictw. Słowem, stał się jej prawą i lewą ręką. Było to dla niego, jak sądzę, bardzo ciekawe i prestiżowe zajęcie. Dziś Rusinek jest prezesem zarządu Fundacji Wisławy Szymborskiej, opiekującej się spuścizna literacka noblistki i wspomagającej literaturę polską i literatów czy tłumaczy w potrzebie. Rusinek, można powiedzieć, szczerze zaprzyjaźnił się z poetką i napisał - reportaż? Pamiętnik? Wspomnienia? Biografię? Żartobliwą relację z czasów swojego 15-letniego sekretarzowania? Myślę, że wszystkiego po trochu. Przekazał czytelnikowi portret poetki bardzo osobisty, nawet intymny, z humorem relacjonując mnóstwo szczegółów, szczególików, reakcji na wydarzenia i osoby, komentarzy do bieżącej sytuacji wszelakiej, zachwytów i irytacji, marzeń i cierpień. Bez odrobiny patosu, bez wszelkiej hagiografii, ciepło, serdecznie i dowcipnie. Czyta się to z prawdziwą przyjemnością, tak, jakby zajrzało się do ogródka czy saloniku poetki, osoby dość skrytej i zdystansowanej. Nie zajmował się w żadnym wypadku ploteczkami i odbrązawianiem Szymborskiej, która zresztą nigdy nie miała pomnika z brązu. Wprost przeciwnie, od chwili otrzymania Nobla towarzyszyło jej grono krytyków, hejterów i lustratorów. O tempora! o mores! Napisał o niej jak o osobie najbliższej, o babci, o ukochanej cioci, a przy tym wykazał się wielką bystrością, darem obserwacji i umiejętnością, by, jak pisał niegdyś inny poeta, „odpowiednie dać rzeczy słowo”. Czytałam to już dawniej, a teraz przypomniałam sobie, bo kilka dni temu byłam na spotkaniu autorskim Rusinka z dziecięcą widownią, gdzie prezentował on m. in. biografię „Szalik. O Wisławie Szymborskiej dla dzieci”. I porównanie obu tych książek to prawdziwa uczta dla ducha. Żadnej sprzeczności. Biografia pisana językiem zrozumiałym dla nieletnich czytelników również ukazuje Szymborską z jej radościami, smutkami i słabostkami, a przede wszystkim z jej poczuciem humoru, ironii i dystansem do świata, z jej niechęcią do tzw. wielkich słów i kategorycznych sądów. Z jej umiejętnością przyznania się do niewiedzy i pragnieniem, żeby się dowiedzieć, sprawdzić, zrozumieć, przemyśleć. Dość przytoczyć jedno, najbardziej znane, bo zamieszczone w jej wykładzie noblowskim: wszyscy naukowcy i naukowczynie, pisarze i pisarki powinni umieć powiedzieć sobie dwa małe, ale mocno uskrzydlone słowa „nie wiem”. Za te słowa zresztą Szymborska była również hejtowana przez tych, którzy są pewni, że wiedzą wszystko. Prawdziwe mistrzostwo świata! Umieć przekazać istotę twórczości wielkiej poetki tak, by trafiła do najmłodszych. Rusinek potrafi pisać wspaniale i interesująco zarówno dla małych, jak i dla dojrzałych czytelników. Dlatego zamieszczam tę samą recenzję pod obiema książkami. Polecam. Najbardziej obie naraz!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na104 miesiące temu
Lisek Gon i inne baśnie Nankichi Niimi
Lisek Gon i inne baśnie
Nankichi Niimi
Myślę, że nie przesadzę wiele jeśli powiem, że nigdy wcześniej nie czytałam takich bajek jakie są w książeczce pt. Lisek Gon i inne baśnie. Przeważnie jest tak, że w imię ułatwienia zrozumienia wydawcy w przekładach z innych kultur decydują się na pewne zmiany w tekstach, zbliżenie skojarzeń do języka tłumaczenia, czasem nawet istotniejsze zmiany w treści, eliminujące przestarzałe czy nieodpowiednie w dzisiejszych czasach zwroty. Wydawnictwo Kirin postanowiło jednak nie zmieniać nic. Za to dodali przypisy, żeby ułatwić rozumienie niektórych słów, specyficznych dla japońskiej kultury. Taki zabieg robi mega robotę, bo to właśnie drobne szczegóły mają zdolność przenoszenia. Czytając historyjki Nankichi Niimi znalazłam się w mitologicznym świecie, w którym prawie wszystko jest możliwe. Zwierzęta mają emocje i intencje, lisy mogą zmieniać postać, są potężnymi stworzeniami, zdolnymi nawet opętać człowieka. Ludzie nie zawsze są życzliwi, dzieci za to zawsze są dziećmi. W tych bajkach można znaleźć melancholię, utratę, śmierć, ale i zmianę na lepsze, zyskanie przyjaciół, ciepło rodzinne, opowieści o odwadze. 🦊 O morał niełatwo Niektóre bajki są absurdalne, jak ta o krabie, który założył salon fryzjerski. A niektóre okropnie smutne, jak tytułowy Lisek Gon. Wszystkie łączy zaś to, że nie są oczywiste. Czasami nie jest łatwo odnaleźć w nich morał. Lisek Gon i inne baśnie różnią się od bajek europejskich stylem i formą, oraz jeszcze czymś, czymś czego nie umiem dobrze nazwać, a dotyczy łagodnego stylu opowieści, obecnego zresztą także w innych książkach japońskich pisarzy. Bardzo mi się to podoba. Bajki te w teorii powinny być zrozumiałe dla bardzo małych dzieci, jednak trudność mogą sprawiać japońskie wyrazy. Wydawnictwo Kirin zadbało jednak o krótkie przypisy wyjaśniające ich znaczenie. Książka nie tylko bawi, ale i uświadamia różnorodność świata. W sumie ten tomik to szesnaście dość krótkich tekstów. Niektóre mają dosłownie kilka stron, niektóre kilkanaście. Każda historia ma przepiękną tytułową stronę z kaligrafiami i grafikami, bardzo w klimacie. Ten mały zbiór, króciutkich bajek dla dzieci, to instant przeniesienie do niesamowitego świata Japonii.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na81 rok temu
Uśmiech Shoko Choi Eun-young
Uśmiech Shoko
Choi Eun-young
Sporządzając listę najlepszych tytułów, jakie przeczytałam w tym roku, przypomniałam sobie, że – poza klubem książki – nie podzieliłam się z wami wrażeniami na temat tego zbioru opowiadań. Moja opinia zdążyła już trochę odleżeć, ale gdy spojrzałam na ilość zapisanych cytatów, uznałam, że chociażby z tego powodu warto się będzie nią podzielić i zostawić ten ślad. Kolejny raz przekonuję się, że wiele dzieł autorek z Korei dotyka jakiegoś wydarzenia historycznego; choć proza może być nawet osadzona i we współczesności, echo przeszłości zdaje się przenikać do codziennego funkcjonowania bohaterów. W siedmiu historiach zapoznajemy się z różnymi perspektywami, z których każda jest wyjątkowa; jest w nich i staruszka, i matka, i siostra. Kobiece postacie odsłaniają przed nami cenne wspomnienia. Choć według mnie pierwsza część zbioru jest znacznie mocniejsza niż druga, bardzo doceniam całość i do tej pory jestem w stanie przywołać uczucia, które towarzyszyły mi podczas lektury. Jak pewnie zwróciliście uwagę, imię z tytułów jest japońskie – ten wątek też się tu pojawia, a wiadomo, że relacje obu narodów nie należą do najłatwiejszych. Jest to opowiadanie rozpoczynające i razem z drugim stoją na szczycie mojego podium. Oba dotykają problemu kontaktów międzykulturowych, a te poszukiwanie wspólnego języka i zrozumienia, wydaje się stanowić tło wielu motywów. To fascynujące jak autorka sięga po różne punkty geograficzne, symbolizują też może trudność w osadzeniu się bohaterek i ich poszukiwania. Znajdziemy tu nawet odniesienia do Polski, co zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy; mimo odległości wielu tysięcy kilometrów jak widać zawsze da się znaleźć punkty wspólne. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że styl jest oszczędny w środkach i mało ozdobny. Ja jakoś nie zwróciłam na to uwagi, gdyż wciąż i wciąż trafiałam na doskonałe akapity, które w precyzyjny sposób mnie poruszały. Co więcej, patrząc na popularne w bookmediach zbiory opowiadań z krajów Azji, ten podobał mi się znacznie bardziej niż „Grobowa cisza, żałobny zgiełk” Ogawy. A wydaje mi się, że słychać o nim mniej. Oczywiście najlepiej samemu to ocenić. I do tego was zachęcam. ig: @tylkotrocheczytam
tylkotrocheczytam - awatar tylkotrocheczytam
ocenił na93 miesiące temu
Nauka chodzenia Dolki Min
Nauka chodzenia
Dolki Min
„Nauka chodzenia” to książka dziwadło – dziwne i straszliwe to. Koreańskie. Budzi obrzydzenie. Wielokrotnie chciałam ją szurnąć do kąta, bo to zdecydowanie literatura nie dla mnie, ale doczytałam. Ciekawość, mimo obrzydzenia, gnała mnie dalej. Zamieszkały na naszej planecie stwór ze zbójeckiej planety wiedzie normalne życie. Rano wstaje, komunikuje się przez internet z ziemianami, potem toaleta, buszuje w lodówce w poszukiwaniu czegoś pysznego, co sam wcześniej przyrządził, wreszcie wychodzi z domu, wsiada do metra, jedzie zdobyć coś pysznego i wraca do domu. I tak codziennie. Nuda, czyż nie? No nie. Bo mimo tej codziennej rutyny, mimo powtarzalności i obrzydliwości, coś w tym świecie wciąga. Ten dziwaczny rytuał, pełne niepokoju i groteski życie, w którym zwykłe czynności – jedzenie, podróż metrem, logowanie się do internetu – stają się dramatem i teatrem jednocześnie. Stwór absolutnie nie jest bohaterem sympatycznym, wręcz przeciwnie – irytuje, wkurza, obrzydza, ale nie można oderwać od niego oczu. Bo w tej dziwacznej codzienności kryje się coś przewrotnego, co zmusza do patrzenia na świat z zupełnie innej perspektywy. Na przykład to o ludziach: „Jak można coś, co różni się pod tak wieloma rozmaitymi względami, dzielić tylko na dwie kategorie” - kobiety i mężczyzn? Coś w tym jest, nieprawdaż? To literatura, która szokuje i odpycha, wcale nie bawi, nie jest łatwa, nie jest „przyjemna”, ale daje poczucie, że przeczytało się coś innego, choć szokującego i że autor był odważny. Czy zostanie w głowie długo po jej odłożeniu, to już inna sprawa. Tak, tak. „Nauka chodzenia” to dziwadło. I w dodatku fuj-fuj.
Ewa Kowalska - awatar Ewa Kowalska
oceniła na64 dni temu
Może: o magicznym potencjale, który drzemie w każdym człowieku Kobi Yamada
Może: o magicznym potencjale, który drzemie w każdym człowieku
Kobi Yamada
Czy zastanawiałeś(aś) się kiedyś, po co tu jesteś? Co takiego masz w sobie, czego nie ma nikt inny? Czasem odpowiedź zdaje się ukrywać głęboko - w zakamarkach serca, między cichymi marzeniami a nieśmiałą wiarą w siebie. Książka „Może” Kobiego Yamady to właśnie taki szept duszy. Przypomnienie, że każdy z nas jest jedyny, potrzebny i wyjątkowy, nawet jeśli nie zawsze potrafimy to dostrzec. Pierwsze wrażenie? Zachwyt. Absolutny, czysty zachwyt. Od chwili, gdy bierzesz „Może” do rąk, czujesz, że to coś więcej niż książka. To doświadczenie. To spotkanie z własnym „ja”. Już sam format - duży, elegancki, dopieszczony w każdym detalu - sugeruje, że obcujesz z czymś wyjątkowym. Ale to dopiero początek. Bo prawdziwa magia zaczyna się wtedy, gdy otwierasz pierwszą stronę. Yamada zaprasza nas w podróż - prostymi słowami, ale z głębią, która sięga daleko poza dziecięcą wyobraźnię. Jego bohaterka to mała dziewczynka, która marzy, próbuje, czasem się potyka. Wznosi budowle, żegluje przez morze, tworzy gwiazdy, uwalnia motyle. W każdej scenie odbijają się nasze własne doświadczenia: momenty odwagi, chwilowe zwątpienia, zachwyt nad światem i tęsknota za czymś więcej. To właśnie w tej prostocie tkwi siła „Może”. Bo to książka, która mówi do każdego - i do dorosłych, i do dzieci. Dla tych pierwszych staje się lustrzanym odbiciem zapomnianych marzeń, dla drugich - mapą po świecie wyobraźni i wiary w siebie. Gdy czytasz ją razem z dzieckiem, nagle przestaje być bajką. Staje się rozmową. O tym, kim jesteśmy, co potrafimy, jak wielką moc ma dobro, empatia i współczucie. Ilustracje Gabrielli Barouch są tu osobną opowieścią - baśniowe, miękkie, subtelne. Każdy detal jest symbolem: schody, po których dziewczynka się wspina; słoiczki pełne tajemnic; przyjaźń ze świnką, która towarzyszy jej w podróży. Można je oglądać godzinami, doszukując się znaczeń, odczytując własne emocje z kolorów i kształtów. To sztuka terapeutyczna w najpiękniejszym wydaniu - obrazy, które leczą, uspokajają, otwierają na refleksję. W tym tkwi wyjątkowość „Może” - to książka, która nie moralizuje, ale inspiruje. Nie narzuca, lecz zaprasza do odkrywania. Każde zdanie to pytanie, które można smakować w ciszy: „Może jesteś tu, aby zanieść światło w miejsca, w których zbyt długo panowała ciemność?” „Może staniesz się głosem tych, którzy sami go nie posiadają?” „Może pomożesz inny dostrzegać piękno w każdym dniu?” To słowa, które zostają w sercu na długo. I nagle zaczynasz myśleć o sobie inaczej. Czy to książka dla dzieci? Owszem. Ale równie mocno - dla dorosłych. Dla tych, którzy czasem zapominają, że wciąż mają w sobie to dziecko, które marzyło o niemożliwym. Dla tych, którzy potrzebują przypomnienia, że ich istnienie ma sens. Dla tych, którzy chcą dać nadzieję - sobie, bliskim, światu. „Może” to mała księga odwagi, manifest wiary w człowieka, list miłosny do życia. Zatrzymuje, wycisza, otula. I choć przeczytasz ją w kilka minut, będziesz wracać do niej wiele razy - w chwilach zwątpienia, zmęczenia, smutku. Bo to książka, która uwierzy w ciebie, kiedy ty sam przestaniesz wierzyć. Dla mnie „Może” to jedna z tych pozycji, które trzyma się na honorowym miejscu na półce. Nie dlatego, że jest piękna (a jest zachwycająca),ale dlatego, że działa jak talizman - przypomina, że każdy dzień to szansa, by spróbować jeszcze raz. By się nie poddawać. By odkrywać siebie. Ocena: 10/10 - nie dlatego, że jest doskonała. Ale dlatego, że dotyka tego, co w nas najprawdziwsze.
Miedzystronamizycia - awatar Miedzystronamizycia
oceniła na105 miesięcy temu
Słowiańskie mity i opowieści w komiksie Wiktoria Korzeniewska
Słowiańskie mity i opowieści w komiksie
Wiktoria Korzeniewska Natalia Noszczyńska
Moja córka zaczęła czytać. Moje serce ogromnie się z tego raduje i po cichu zaczęłam już układać w głowie małe plany tego, co mogłaby czytać w niedalekiej przyszłości. Zaczęła dość skromnie – od losowego komiksu – i w ciągu roku udało jej się przeczytać ich całkiem sporo. Były kotki, pieski i jednorożce… Na Targach Książki w Gdańsku kupiłyśmy też pierwszy tom Sisters. Po przeprowadzce do miasta zapisałam siebie i ją do biblioteki, od razu wypożyczając coś dla niej. Kątem oka wypatrzyłam też słowiański komiks Wiktorii Korzeniewskiej. Młoda szybko przeczytała swój komiks i sięgnęła po to cudo ze zdjęcia. Przyznam szczerze, że z lekkim podziwem obserwowałam, jak z jednorożców przeskakuje w świat słowiańskich bóstw i demonów. Nie sądziłam, że ta tematyka przypadnie jej do gustu, a jednak bardzo ją wciągnęła. Pojawiło się trochę pytań o utopce, bo latem już jej o nich opowiadałam. Z dużym zainteresowaniem czytała o mitach słowiańskich, dowiedziała się też, jakie są sposoby na zmorę i kim jest Leszy. Wie już, jak zrobić Marzannę i na co uważać podczas obrzędu. No i przede wszystkim – jaka właściwie była Baba Jaga. Cieszę się, że trafiłyśmy akurat na taką formę przekazu, jaką jest komiks. To bardzo fajne wprowadzenie do świata mitologii słowiańskiej. Ilustracje Natalii Noszczyńskiej są piękne i dopracowane, a opisy ciekawe i zachęcające do dalszego zgłębiania tematu. Teraz czeka mnie zakup bestiariusza, będzie wspólne wieczorne czytanie i oglądanie ilustracji przedstawiających postacie słowiańskich wierzeń.
zaczytana_cma - awatar zaczytana_cma
oceniła na83 miesiące temu
Preskot Katherine Applegate
Preskot
Katherine Applegate Sara Olszewska
O twórczości Katherine Applegate słyszałam już jakiś czas temu, jednak do tej pory nie miałam okazji sięgnąć po którąś z jej powieści. Teraz przyszła pora, by to zmienić, a mój wybór padł na Preskota, który tęsknym wzrokiem spoglądał już z półki w moją stronę. Czy ta historia okazała się dobra i godna polecenia? O tym w recenzji poniżej. Pewnego dnia w życiu Jacksona pojawił się on – Preskot. Trochę kot, trochę tygrys, trochę łasuch na fioletowe żelki. Kłopot w tym, że jest niewidzialny. Zjawia się w życiu chłopca akurat w momencie, kiedy w jego rodzinie pojawiają się poważne problemy — kłótnie rodziców szeptem, rosnące stosy rachunków na stole i wiecznie pusta lodówka nie są zapowiedzią pozytywnych zmian. Czy sytuacja Jacksona i jego rodziny ulegnie zmianie? Czy Preskot będzie miał na to realny wpływ? Pierwsze strony powieści wywołały we mnie różne emocje. Z jednej strony miałam świadomość tego, że jest to pozycja kierowana bardziej do młodszych odbiorców, ale z drugiej sam główny bohater wydał mi się aż za bardzo dojrzały, jak na swój wiek, przez co jego postać odrobinę kłóciła się w mojej głowie z myślą, że to historia opowiedziana oczami jeszcze dziecka. Mimo tego jednak nie uważam, że jest to słaba książka, a wręcz przeciwnie. Główny bohater został wykreowany bardzo ciekawie. Jackson to chłopiec, który bardzo poważnie podchodzi do otaczającego go świata — w jego pojmowaniu rzeczywistości nie ma miejsca na niewyjaśnione zagadki, a nauka jest kluczem do wszystkiego. Chłopiec nie do końca potrafi wyjaśnić sobie, dlaczego tak często spotyka Preskota i dlaczego postać ta zachowuje się tak, a nie inaczej. Czytanie o tym, jak postrzega swoich rodziców, ich decyzje czy też w jak racjonalny sposób podchodzi do życia, było naprawdę interesujące. Tytułowy Preskot to z pewnością równie ciekawa postać. Nie wiem, skąd u autorki pomysł na stworzenie takiego bohatera, ale jestem nim zachwycona. Przyznaję się bez bicia, że obecność zwierzaka skutecznie przyciągała moją uwagę i co więcej, wzbudzała coś na podobieństwo współczucia — podświadomie, nawet nie znając jeszcze dalszego ciągu tej historii, przeczuwałam już, co jego obecność może zwiastować. Pióro Katherine Applegate uważam za bardzo dobre. Choć historia kierowana jest do tych młodszych czytelników, to autorka za pomocą swoich umiejętności sprawiła, że i starsi poczują się usatysfakcjonowani lekturą tej pozycji. Bohaterowie są bardzo ciekawi, a sama historia... okrutnie poruszająca i na swój sposób trudna. Autorka ukazuje tutaj trudy życia dalekiego od wygodnego – tutaj bohaterowie muszą mierzyć się z problemami finansowymi, brakiem własnego kąta czy po prostu brakiem możliwości zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb. Preskot to z pewnością książka, która trafia wysoko w moim zestawieniu powieści dla młodych czytelników. To taki tytuł, którego lektura pozostawia w czytelniku pewnego rodzaju pustkę i sprawia, że chce się zrobić coś, cokolwiek, byleby pomóc głównym bohaterom. Jeżeli lubicie poruszające historie o mocy dziecięcej wyobraźni i poszukiwaniu nadziei, to ta z pewnością trafi w Wasz gust.
Inthefuturelondon - awatar Inthefuturelondon
ocenił na71 rok temu
Moje miejsce w antykwariacie Morisaki Satoshi Yagisawa
Moje miejsce w antykwariacie Morisaki
Satoshi Yagisawa
Drugi tom historii o antykwariacie Morisaki porusza głębsze i trudniejsze tematy niż poprzednia część. Pojawiają się tu choroba, śmierć, żałoba, a także problemy z otwarciem się na innych czy zaufaniem nawet tym, którzy są nam bliscy. Te wątki nadają historii dodatkowej głębi i sprawiają, że staje się ona naturalną, dojrzałą kontynuacją. Warto czytać oba tomy w kolejności, ponieważ dopiero razem tworzą pełny obraz. Czytając, miałam w pamięci pytanie: „co dzieje się po i żyli długo i szczęśliwie?”. Pierwsza część: Moje dni w antykwariacie Morisaki - kończy się właśnie w takim tonie, wszystko zmierza ku dobremu. Jednak dopiero w Moim miejscu w antykwariacie Morisaki okazuje się, że klasyczny happy end to nie koniec historii. Jedne problemy można pokonać szybciej, inne wymagają czasu, a kolejne dopiero nadejdą. Podoba mi się ten sposób opowiadania - książka nie jest przygnębiająca, a jednak pokazuje prawdziwe życie, w którym trudności przeplatają się z radościami i wspomnieniami. Optymizm obecny w tej opowieści nie jest krzykliwy, lecz subtelny. To raczej jak pierwsze promienie słońca w mglisty dzień: delikatny, ale wystarczający, by poczuć ciepło i nadzieję. Jedynym minusem pozostaje dla mnie charakter Takako. W tej części było więcej sytuacji, które działały mi na nerwy. Nie zmienia to jednak faktu, że lektura upłynęła mi bardzo przyjemnie i jeśli kiedyś wyjdzie następna część, to chętnie do niej sięgnę :)
sznurowka - awatar sznurowka
oceniła na86 miesięcy temu
Kulawa kaczka i ślepa kura Ulrich Hub
Kulawa kaczka i ślepa kura
Ulrich Hub Jörg Mühle
Kulawa kaczka z zapomnianego podwórka i ślepa kura w okularach przeciwsłonecznych wyruszają do miejsca, w którym spełniają się najbardziej sekretne marzenia – choć możliwe, że ono w ogóle nie istnieje. Droga wiedzie przez wiejskie gościńce, złowieszczo ciemny i cichy las oraz wąskie deski nad przepaścią i najwyższą górę świata. Podróż obfituje w liczne, ale dowcipne spory o życiu, jego istocie, ale też w tańce szczęścia i chwile milczącej zadumy. Zakończenie przygody kaczki i kury przechodzi ich najśmielsze oczekiwania i najskrytsze marzenia. To nie tylko książka dla dzieci, ale dla wszystkich szukających w literaturze życiowych mądrości i prawd. Jakich? Oto kilka z nich: 🦆W niebezpiecznym świecie można zejść na złą drogę, choć jest tam też mnóstwo ciekawych rzeczy do odkrycia. 🐔Nie warto tkwić w jednym miejscu i gadać po próżnicy, bo donikąd się nie dojdzie. 🦆Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. 🐔Do celu najszybciej dochodzi się małymi kroczkami. 🦆Najlepszym przysmakiem w podróży są orzeszki ziemne. 🐔Najważniejsza w dążeniu do celu jest droga do niego. To w jej trakcie możemy najlepiej poznać samych siebie. 🦆Trzeba więc przyznać rację kulawej kaczce: „Kto rusza w podróż, ten się zmienia”. Ważne jednak, by nie przestawać marzyć. A może po drodze okaże się, że mamy już wszystko? ❤️To bez wątpienia jedna z najpiękniejszych książek dla dzieci, jakie przeczytałam, a było ich naprawdę sporo. Polecam szczerze tę wzruszającą opowieść i małym, i dużym.
pani__lektura - awatar pani__lektura
oceniła na96 miesięcy temu

Cytaty z książki O kurze, która opuściła podwórze

Więcej
Sun-mi Hwang O kurze, która opuściła podwórze Zobacz więcej
Sun-mi Hwang O kurze, która opuściła podwórze Zobacz więcej
Sun-mi Hwang O kurze, która opuściła podwórze Zobacz więcej
Więcej