Toksyczna miłość

Okładka książki Toksyczna miłość autora Kristopher Triana,
Okładka książki Toksyczna miłość
Kristopher Triana Wydawnictwo: Wydawnictwo Kości horror
150 str. 2 godz. 30 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Data wydania:
2024-03-30
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-30
Liczba stron:
150
Czas czytania
2 godz. 30 min.
Język:
polski
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Toksyczna miłość w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Toksyczna miłość

Średnia ocen
7,7 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Toksyczna miłość

avatar
544
543

Na półkach: ,

"Z jakiego innego powodu ktokolwiek zdecydowałby się sprzątać ludzkie szczątki? Ścieranie krwi, ropy i odchodów to rutyna nie dla słabych żołądków. Niektórych mogłaby nawet kosztować zdrowe zmysły. Można zresztą powiedzieć, że dokładnie to stało się ze mną. Może to i racja. Kiedy zaczynałem, chodziło tylko o kasę na czynsz i jedzenie."

Taki właśnie jest początek tej historii...
Dla Mike'a to był również pierwszy stopień na schodach prowadzących do poszczególnych kręgów piekła.

Od razu zaznaczę, że obrzydliwszej historii chyba nie czytałam! 😱 Nie wiem czemu ubzdurałam sobie, że ta książka jest o miłości w świecie postapo! Pewnie przez okładkę. A tym czasem okazało się, że to książka o toksycznej relacji poprzedzonej manipulacją za pomocą se*u!
I tutaj nasuwa się odpowiedź na pytanie postawione w powyższym cytacie - z jakiego powodu ktokolwiek zdecydowałby się sprzątać ludzkie szczątki? Otóż okazuje się, że powód może być ohydnie potworny!
Przyznam, że w pewnym momencie odczuwałam tak duże obrzydzenie, że brałam pod uwagę porzucenie tej książki. Ale z drugiej strony, samo pióro autora jest tak wciągające, a humorystyczne wstawki nieco dystansują od okrucieństwa i drastycznych scen, że brnęłam w ten książkowy darknet coraz głębiej.

Nie wierzę, że to napiszę, ale ostatecznie nie mogę tak do końca tej książki skreślić - warstwa psychologiczna, a raczej psychopatyczna okazała się ciekawa i wciągająca jak bagno!
To takie oglądanie horroru przez palce. Nie chcesz patrzeć ale chcesz wiedzieć co się stanie!

Ostrzegam jednak, że dla osób wrażliwych książka może być nie do przejścia! Historia obfituje w przemoc, krew, flaki i co najistotniejsze w brutalne i wulgarne 🌶️ sceny!

Z tego wszystkiego udało mi się wyłuskać kilka wartościowych cytatów. Jeden poniżej, kolejne w karuzeli na IG.

"Strach jest tylko częścią grozy, która pojawia się wzmacniana przez odrazę i przerażenie. To potworne uczucie pustki, które wwierca się we flaki, wprawia kończyny w drżenie i miesza w głowie. Tracisz mowę, nie możesz krzyczeć, a serce wydaje się eksplodować, podczas gdy nie nadążasz z przetwarzaniem tego, co widzisz."

Książkę czytałam w ramach akcji u @suspense_books #10tygodnisuspensu

"Z jakiego innego powodu ktokolwiek zdecydowałby się sprzątać ludzkie szczątki? Ścieranie krwi, ropy i odchodów to rutyna nie dla słabych żołądków. Niektórych mogłaby nawet kosztować zdrowe zmysły. Można zresztą powiedzieć, że dokładnie to stało się ze mną. Może to i racja. Kiedy zaczynałem, chodziło tylko o kasę na czynsz i jedzenie."

Taki właśnie jest początek tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Jako osoba, która bywa na miejscach zbrodni/"śmierci bez świadków", muszę powiedzieć, że opisy niestety w wielu momentach mocno gryzą się z rzeczywistością i przez to czytało mi się ją na pewno gorzej, niż gdybym nie była świadoma, jak to naprawdę wygląda. Ale tak poza tym ciekawa lektura, napisana całkiem lekkim językiem. Dla rozrywki można przeczytać, jeśli ktoś lubi takie klimaty

Jako osoba, która bywa na miejscach zbrodni/"śmierci bez świadków", muszę powiedzieć, że opisy niestety w wielu momentach mocno gryzą się z rzeczywistością i przez to czytało mi się ją na pewno gorzej, niż gdybym nie była świadoma, jak to naprawdę wygląda. Ale tak poza tym ciekawa lektura, napisana całkiem lekkim językiem. Dla rozrywki można przeczytać, jeśli ktoś lubi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
330
329

Na półkach:

Kristopher Triana - Toksyczna miłość

Sprzątanie po zgonach, to profesja, która nie należy do najłatwiejszych. Trzeba mieć nie tylko mocny żołądek, jak również psychikę, by poradzić sobie z naprawdę ekstremalnymi widokami. Zawsze zastanawiałam się, co może skłonić ludzi do wybrania tego zawodu. Na pewno pierwszym z powodów mogą być pieniądze, jak w przypadku głównego bohatera książki „Toksyczna miłość”.

Mike próbuje rozpocząć życie od nowa, po rozstaniu z żoną. Wybiera trudny zawód, ale sprawdza się z nim i stanowi dla niego dobre źródło utrzymania. Brakuje mu jednak współpracowników. Wszystko zmienia się kiedy do jego zespołu dołącza Sage. Młoda i piękna dziewczyna wydaje się kompletnie nie pasować do branży sprzątania funeralnego. Ma ona jednak ciemną stronę, którą ukrywa przed światem…

„Toksyczna miłość” to książka z gatunku horroru ekstremalnego z bardzo mocnym erotycznym wątkiem. Z pewnością nie jest to tytuł dla każdego, jak to już bywa z tym gatunkiem. Akcja jest wartka, krwawa i zdecydowanie nie ma tu miejsca na słabeuszy. W powieści tej czytelnik przechodzi przez cały kalejdoskop ludzkich fantazji, przez normalniejsze, aż do tych niezwykle wynaturzonych. Jest to historia pełna przemocy, a postaci w niej występujące poruszają i jednocześnie odrzucają od siebie czytelnika.

Wszystkie opisy wydarzeń są w niej bardzo szczegółowe i dosadne. Czytelnik może wejść do umysłu bohaterów, którzy są niezwykle pokręceni. W sposób obrazowy zostaje pokazana przede wszystkim degeneracja głównego bohatera, który stopniowo przesuwa granice swojej moralności, aż do finału, który jest kwintesencją horroru ekstremalnego.

Jest to książka zdecydowanie dla osób dorosłych, jak każda ekstrema. Zdecydowanie nie polecam jej osobą wrażliwym czy pruderyjnym, bo mogą się po niej nie pozbierać. Jeżeli jednak znasz ten gatunek i chcesz przeczytać coś, co zapewni Ci porąbaną jazdę bez trzymanki – ten tytuł to zagwarantuje!

Kristopher Triana - Toksyczna miłość

Sprzątanie po zgonach, to profesja, która nie należy do najłatwiejszych. Trzeba mieć nie tylko mocny żołądek, jak również psychikę, by poradzić sobie z naprawdę ekstremalnymi widokami. Zawsze zastanawiałam się, co może skłonić ludzi do wybrania tego zawodu. Na pewno pierwszym z powodów mogą być pieniądze, jak w przypadku głównego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Toksyczna miłość na półkach głównych
  • 24
  • 24
17 użytkowników ma tytuł Toksyczna miłość na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pakt Milczenia Michał Ferek
Pakt Milczenia
Michał Ferek
Steven i Evelyn przyjeżdżają do miasteczka Ely, gdzie ma zostać odczytany testament po zmarłej matce mężczyzny. Zatrzymują się u Earla Harrisa, wujka Stevena. Od samego początku coś tutaj jednak nie gra, a sam Earl wydaje się bardzo podejrzany. Tej nocy, ginie pewien chłopiec. Później znikają również policjanci zaangażowani w jego poszukiwania. Co skrywa to małe miasteczko? Czy wuj Earl Harris jest tym za kogo się podaje? Takie rzeczy chcę czytać! Ile tu jest krwi, ile tutaj jest okrucieństwa. Historia jest bardzo mroczna i duszna, a mglisty klimat panujący w miasteczku idealnie z tym współgra. Tutaj każdy coś ukrywa. Naprawdę nie wiedziałam komu wierzyć i który z bohaterów jest tym złym. Ale miałam wrażenie, że i tak każdy jest wredną kanalią. Napięcie jest bardzo dobrze budowane, falami – raz jesteśmy na górze, dzieję się prawdziwa masakra, a za chwilę ciśnienie trochę opada. Dobrze to wszystko ze sobą współgra; czytelnik może wziąć na chwilę oddech i przygotować się na jeszcze więcej krwi (która leje się strumieniami) Autor zrobił coś niesamowitego – w całej tej makabrze, momentami ohydzie, pokazał prawdziwą naturę człowieka i ból po utracie bliskich. Kto z nas nie oddałby wszystkiego, aby raz jeszcze spędzić czas z ukochaną osobą, której już z nami nie ma? Pakt z samym diabłem to nawet za mało. Za możliwość przeczytania tej świetnej książki bardzo dziękuję autorowi @michal.ferek IG @lubiepoczytac
lubiepoczytac Magdalena - awatar lubiepoczytac Magdalena
oceniła na71 rok temu
Przeprawa Jack Ketchum
Przeprawa
Jack Ketchum
Krótka historia jednej zemsty. XIX wiek, czasy jakoś krótko po wojnie amerykańsko - meksykańskiej. Elena wraz z młodszą siostrą zostają porwane i trafiają w pewne okrutne miejsce. Elena ucieka. Naga i bezbronna zostaje znaleziona przez trzech "przejezdnych", którzy postanawiają jej pomóc. Niech nie zmyli nikogo duża czcionka, marginesy i interlinia - powieść, mimo niewielkiej treści, jest mocno intensywna. Myślałam, że uporam się z nią na raz, jednak wyszło tak, że dawkowałam sobie emocje na kilka podejść. Mam porównanie z jedną książką autora, słynną "Dziewczyną z sąsiedztwa", i spodziewałam się podobnie wysokiej skali okrucieństwa, jednak było tu zupełnie inaczej. Nie można powiedzieć, że łagodnie, bo zdarzały się momenty dość brutalne, jednak odczułam tę historię jako dużo lżejszą, nawet uważam, że nie powinna ona być sklasyfikowana jako gatunek horror. Opisy są dość skąpe, rozdziały krótkie, nie ma za bardzo czasu aby wczuwać się w przedstawiane cierpienie porwanych dziewczyn, a poza tym jest go również stosunkowo niewiele. Z drugiej strony jest przedstawiana historia trzech mężczyzn, którzy trafili na Elenę. Choć o nich również nie wiadomo za wiele to jawią się oni jako "ci dobrzy". Książka jest ogólnie ciekawa, inny klimat, inna epoka. Miła odmiana od tego co zazwyczaj czytam. Przyciągnęła moje oko w bibliotece okładką z barwionymi na krwisto-czerwono kartkami i nie żałuję, że po nią sięgnęłam.
Fleur - awatar Fleur
ocenił na61 miesiąc temu
Aberracja Marcin Nadratowski
Aberracja
Marcin Nadratowski
Marcin Nadratowski w swojej powieści udowadnia, że najmroczniejsze horrory nie rozgrywają się wcale w nawiedzonych zamczyskach, ale w czterech ścianach przytulnego domu i - co gorsza - w zakamarkach ludzkiego umysłu. Lektura „Aberracji” to doświadczenie skrajnie intensywne, przypominające obserwowanie powolnej, nieuchronnej katastrofy, od której nie sposób odwrócić wzroku. Autor kreśli obraz rodziny, która teoretycznie wygrała los na loterii. Nowy dom na odludziu, sukcesy zawodowe, upragnione dziecko - sielanka zdaje się nie mieć końca. Jednak Nadratowski bardzo szybko i z ogromną precyzją zaczyna ten obraz niszczyć. Obserwujemy proces dekompozycji psychicznej głównej bohaterki, Michaliny, której lęk przed naturą i obsesja na punkcie czystości przeradzają się w paranoję. Czytelnik, razem z mężem bohaterki, Piotrem, zostaje wrzucony w sam środek klaustrofobicznego koszmaru, w którym granica między chorobą a wpływem mrocznej przeszłości staje się niepokojąco płynna. Styl autora jest surowy, a jednocześnie niezwykle plastyczny w opisach stanów lękowych. Nadratowski świetnie operuje dwiema płaszczyznami czasowymi, umiejętnie dawkując informacje o wydarzeniach sprzed lat, które rzucają cień na teraźniejszość. To właśnie ta konstrukcja sprawia, że napięcie nie opada ani na moment. Język powieści jest brudny i duszny - momentami niemal fizycznie czuć odrazę bohaterów, zapach środków owadobójczych czy lepkość krwi, która pojawia się w momentach najmniej oczekiwanych. Autor nie boi się drastyczności, ale nie są one celem samym w sobie, lecz narzędziem do ukazania skali szaleństwa. Największym atutem książki jest bez wątpienia atmosfera. To rzadka umiejętność, by wywołać u czytelnika autentyczny dyskomfort i poczucie niepokoju o własne „bezpieczeństwo psychiczne”. Konstrukcja thrillera, który płynnie przechodzi w elementy grozy, sprawia, że „Aberrację” czyta się błyskawicznie. Jeśli miałabym wskazać słabszy punkt, to dla niektórych czytelników pewne rozwiązania fabularne w finale mogą wydać się dość odważne i idące pod prąd klasycznym schematom gatunku. Zakończenie jest bezkompromisowe i z pewnością wywoła skrajne emocje - od niedowierzania po głęboki szok. Postacie są nakreślone w sposób specyficzny; trudno ich jednoznacznie polubić, co jednak uważam za celowy zabieg - w tej historii mamy być obserwatorami ich upadku, a nie ich przyjaciółmi. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej lektury. Choć to pierwsza książka Marcina Nadratowskiego, po którą sięgnęłam, autor kupił mnie swoją bezkompromisowością w opisywaniu mroku duszy. „Aberracja” to tytuł idealnie trafiony - to opowieść o odchyleniu od normy, które kończy się całkowitą destrukcją. Jestem tak zachwycona tym, jak autor mną „poniewierał” emocjonalnie, że z wielką radością patrzę na swoją półkę, gdzie czeka już kolejna jego książka do przeczytania. To lektura dla ludzi o mocnych nerwach, którzy w thrillerach szukają czegoś więcej niż tylko prostej zagadki kryminalnej. To studium obłędu, które zostaje w głowie na długo po odłożeniu książki na półkę.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na102 miesiące temu
Wirus Hazardu. Pierwsze Rozdanie Łukasz Rzadkowski
Wirus Hazardu. Pierwsze Rozdanie
Łukasz Rzadkowski
Na okres świąteczny szukałem czegoś lekkiego, nie zmuszającego do myślenia. Czysta rozrywka w klimacie, który lubię. Traf chciał, że trafiła w moje ręce książka Łukasza. Inna sprawa, że było to rok temu, zaś dopiero na te święta udało mi się ją przeczytać. Wyobraźcie sobie, że idziecie do kasyna. Tak na luzie, zabawić się, może coś wygrać lub tylko poczuć smak tego świata. Jest fajnie, kolorowo, obsługa miła. Nagle znikają ludzie, ale nikogo to nie interesuje. Widzicie, że każdy zajęty jest sobą, a raczej skupiony na żądzy wygranej. Nikogo nie niepokoją dziwne usterki i zachowania maszyn. Tak właśnie dzieje się w kasynie opisanym przez autora. Tajemniczy wirus opanowuje maszyny i pragnie zaspokoić swój głód. Czy jest coś lepszego, niż ludzie na śniadanie, obiad i deser? Łukasz, ale Ty żeś mi zrobił frajdę!!! Niby oczekiwałem tego, co dostałem, ale okazało się to jeszcze lepsze! To faktycznie jest tak złe, że aż genialne. Absurd pogania absurd, głupota ludzka nie zna granic, totalna masakra niszczy mózg czytelnika. Totalnie ręka, noga, mózg na ścianie... tzn przy maszynie. Bym zapomniał, jeszcze te gorące sceny współżycia... Coś obrzydliwego, chorego i pięknego. Przypomniały mi się stare phantomy i inne przepełnione gore horrory, często kiczowate. Guy N. Smith byłby zadowolony, gdyby mógł to przeczytać. Autor praktycznie całą akcję zamknął w kasynie, nie wysilał się na tworzeniu innych lokacji (oprócz małych wyjątków),bo i nie było to całkowicie konieczne. Postacie zaś przedstawione tutaj są mocno różnorodne. Każda przedstawia całkowicie inną osobowość, zbiór cech, które są wyraźnie podkreślone i stanowi o ich wyjątkowości. Dzięki temu otrzymujemy obraz różnego podejście do kasyna, hazardu czy pracy przy tym. W ten sposób poznajemy ciemną stronę realnej pracy w takim miejscu, naturę nałogu i zagrożenia płynące z niego. Za to również brawa. Podsumowując, jest to świetna rozrywka dla każdego miłośnika chorych historii, gore, absurdu i wszystkiego, co jest złe. To również dla tych, którzy uwielbiają kino i horrory klasy b, a nawet c, d i aż do z.
MyNameIsChrisCh - awatar MyNameIsChrisCh
ocenił na83 miesiące temu
Bajania Michał Medwid
Bajania
Michał Medwid
Nie jestem wielką fanką horrorów (choć lubię Kinga) i trochę długo zabierałam się to tej książki. Obiecałam sobie, że przeczytam wszystkie i zostawię recenzję pod każdą książką, które były nagrodzone na Pyrkonie w konkursie Fantastycznie utalentowani i musiałam dotrzymać słowa. I nie żałuję tej lektury. Opowiadania czyta się naprawdę fajnie. Momentami to taki trochę unowocześniony Grabiński („Demon ruchu” kiedyś mnie porządnie nastraszył),czuć jego klimat, ale Medwid przerabia temat po swojemu. Okazało się też, że właściwie to nie horror, tylko opowieści grozy – nie przerażały, ale wywoływały dreszcz niepokoju, niewygodę, napięcie. A to moim zdaniem lepsze niż epatowanie strachem. Możliwe też, że ja inaczej reaguję, bo emocjonalnie bardzo mnie i rozkochały, i nastraszyły konkursowe pozycje zupełnie odmienne gatunkowo: genialne fantasy „Kwestia wyboru” Borowskiego – świetna przygoda z wieloma dreszczami niepokoju i równie genialne postapo „Phenomen” Rapy – dużo, dużo podskórnego strachu. Muszę jeszcze zaznaczyć to, co piszę przy każdej z konkursowych książek – WSZYSTKIE BYŁY ŚWIETNE. W tym i „Bajania”. Doskonały prawie-debiut, bardzo szeroka tematyka (opowiadania niezwykle różnorodne),dobra umiejętność poruszania się w różnych konwencjach. Jeśliby się do czegoś przyczepić, to do bardzo słabej redakcji. Porządne wydawnictwo powinno się bardziej postarać! Mimo wszystko bardzo możliwe, że jeszcze sięgnę po tego autora, choć nie pisze w moim ulubionym gatunku.
Czarna_Inez - awatar Czarna_Inez
ocenił na73 miesiące temu
Przeklęte trumny zawsze są zamknięte Klaudia Zacharska
Przeklęte trumny zawsze są zamknięte
Klaudia Zacharska
Klaudia Zacharska „Przeklęte trumny zawsze są zamknięte” „To nie sekrety doprowadziły do śmierci dziewczynki, tylko ludzkie błędy i parszywe okoliczności. Jednak właśnie tajemnice zmusiły Natalię do opuszczenia domu. W środku nocy, bez słowa. Bez pożegnania.” Jedno tragiczne wydarzenie wywołuje lawinę, Natalia musi stawić czoła nie tylko sekretom które zaczynają wychodzić na jaw ale także makabrycznej klątwie która ciąży od kilku pokoleń nad rodziną jej męża. Czy Natalii uda się ocalić własną córkę i resztę rodziny? „ W ustach czuła niesmak na myśl o sekretach, które skrywa przed nią Dawid. Nie wiedziała jeszcze czego dotyczą, ale miała fatalne przeczucia.” Książka Klaudii Zacharskiej przyciągnęła mnie już tytułem i okładką, a zagłębiając się w historię którą stworzyła, z każdą stroną rosło moje zaciekawienie. Autorka stworzyła bardzo dobrą historię grozy, pełną mrocznych tajemnic, klątwy rodzinnej która zbiera krwawe żniwo oraz wymuszonego nią makabrycznego rytuału,. Atmosfera jest napięta już od pierwszych stron, poczucie zagrożenia narasta a czytelnik zostaje wciągnięty w bieg wydarzeń, początkowo mnożą się pytania na które odpowiedzi dostajemy dopiero pod koniec historii. Dwie rzeczy mi trochę przeszkadzały. Pierwsza to zbyt duża ilość bohaterów, w niektórych momentach zaczynałam se już gubić kto jest kim. Druga to zbytnia opieszałość męża Natalii przy wyjaśnianiu rodzinnej klątwy, czas nie był ich sprzymierzeńcem, a czytając tą część historii miałam wrażenie, że Dawid nic sobie z tego nie robił. Całokształt jednak jest bardzo udaną historią grozy, język jest przystępny, autorka nie używa wulgaryzmów, nie epatuje przemocą i brutalnością. Polecam miłośnikom grozy. „Łatwo oceniać cudze decyzje, siedząc w wygodnym fotelu. Kiedy jest się wypoczętym, kiedy nie wie się, czym jest skrajne przerażenie, ból ponad przerażenie i desperacja. Kiedy nie trzeba podejmować ich samemu.” Ocena 7/10
magiczny_zakatek_izy - awatar magiczny_zakatek_izy
ocenił na71 miesiąc temu
Propolis Dominika Gnatek-Niemczyk
Propolis
Dominika Gnatek-Niemczyk
Lubię czasem mierzyć się z pozycjami nietypowymi, nieznanymi, a literackie spotkania z debiutantami cieszą mnie szczególnie – wszak nigdy nie sposób stwierdzić, jakie niespodzianki przygotował dla czytelnika autor z głową pełną świeżych pomysłów. Dzięki uprzejmości autorki miałam okazję zapoznać się z ubiegłorocznym, debiutanckim zbiorem opowiadań. Jakie tragiczne losy pisze swym bohaterom Dominika Gnatek-Niemczyk na łamach „Propolis”? Życie przygnębia, życie dobija. Życie rzadko kiedy jest takie, jakim je sobie człowiek wymarzy. Szara monotonia zdaje się jednak zdecydowanie lepsza, gdy nie miesza w niej dodatkowo paranormalna bądź zupełnie urojona mara. „Propolis” to zbiór dziesięciu opowiadań o ludziach, którym daleko do przebojowego czy choćby w pełni satysfakcjonującego życia. Na domiar złego ich spokój zakłócają niekoniecznie realne byty. Przeklęte przedmioty, tajemniczy ludzie-nieludzie, koszmary nie-takie-senne, podszepty podświadomości. Tam, gdzie kończy się jawa, a zaczyna obłęd, wszystko wymyka się wszelkiemu pojęciu. Dość przyjemnie czytało się ten drobny zbiór, który zabiera czytelnika w podróż przez wszystkie stany kontrświadomości. Jak zawsze w przypadku opowiadań popełniono tu historie lepsze i odrobinę słabsze, czego nie sposób tak naprawdę uniknąć (raczej nigdy nie trafiłam na zbiór, którego poziom nie byłby zróżnicowany). Bardzo podobały mi się te opowieści, które lawirowały w okolicach szaleństwa, igrając z percepcją bohaterów. Co wydarzyło się naprawdę, a co było złudą wykreowaną w zwichrowanym umyśle? Nie sposób stwierdzić – to właśnie jest najlepsze w „Wizycie”, „Za ścianą” czy tytułowym „Propolis”. Pojawiają się także bardziej konwencjonalne historie, w których pierwsze skrzypce grają dybuki, mamuny bądź inne przebrzydłe stwory: choć ta tematyka nie łapie mnie aż tak za serce i nie strzępi duszy. Prozaiczne lęki również się gdzieniegdzie przewijają przez kolejne opowiadania, zwracając niejako uwagę na kruchą naturę człowieczego losu, nie szczędząc sobie przy tym przewrotności, co mimo prostoty naprawdę doceniam. Autorka operuje przyjemnym stylem, dzięki czemu można po prostu płynąć i sunąć nieprzerwanie przez całą opowieść niczym przez senne marzenie. Soczyste zdania, niekiedy operujące ciekawymi zwrotami narracyjnymi wciągają w ponury świat niecodzienności. Wszak intrygującymi są niepokojące wtrącenia, przerywające skądinąd spokojne, niemal sielskie opisy, czy dialogi, by zaraz ponownie wrócić na neutralny, dziwnie niezachwiany tak ponurą dygresją grunt. Same wypowiedzi postaci również naprawdę się bronią, żyją, wypadają na tyle naturalnie, by możliwe było uwierzenie w rozgrywający się dramat. Od strony czysto technicznej jedyny faktyczny zarzut, jaki mi się jawi, to niskie zróżnicowanie bohaterów kolejnych historii. Miejscami czułam się, jakbym wciąż i wciąż czytała o tej samej postaci, a jedyne zmiany dotyczyły wyłącznie imion oraz okoliczności zdarzeń. Poszczególne opowiadania na tym nie cierpią, lecz umieszczenie ich w jednym zbiorku sprawia, że może to odrobinę znużyć. Choć może to być podyktowane wyłącznie moją awersją do monotematycznych zestawień. „Propolis” jest przyzwoicie napisanym zbiorem, który wypada całkiem nieźle jak na debiut. Niektóre z zawartych tu opowieści chętnie zobaczyłabym w jakimś szerszym formacie, bo mają na to wystarczający potencjał. Jeśli kogoś zaintrygowało moje lekkie przybliżenie tej kolekcji opowiadań, to warto byłoby zapoznać się bliżej z tą pozycją – poznawanie nowych twórców zawsze stanowi przygodę. Z mojej strony 6/10, bawiłam się naprawdę udanie i jeśli autorce zdarzy się popełnić kiedyś jakąś powieść, to prawdopodobnie z ciekawości po nią sięgnę, żeby sprawdzić jak radzi sobie z długą formą literacką.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na61 rok temu
Za kamień i za ciemność Sonia Korta
Za kamień i za ciemność
Sonia Korta Piotr T. Dudek
Po kilku latach wróciłam do historii, która za pierwszym razem zrobiła na mnie przeogromne wrażenie. Za drugim… hmm, nic się nie zmieniło. Nadal było wspaniale, mrocznie, obskurnie i epicko! To opowieść niczym ruchome piaski! Wejdziesz, wciągnie cię, może kiedyś wypuści, ale zostanie z tobą na długo, jak piach w zakamarkach Twoich ulubionych skarpetek. Wyobraź sobie, że schodzisz po krętych schodach. Po drodze nie ma żadnych drzwi, które dałyby ci choćby iluzję ucieczki czy schronienia. Idziesz w dół, a im dalej, tym ciemniej, gęściej i bardziej niepokojąco. To historia tak wielowątkowa, tak głęboko zanurzona w strukturach jednego miasta, że opisanie jej w kilku zdaniach graniczy z niemożliwością. Mamy tu potomka obalonej dynastii (Razaguela),który żyje na marginesie Baraghody, miasta niegdyś należącego do jego rodu, a dziś miejsca skorumpowanego, gnijącego i z każdym dniem coraz mroczniejszego. Musi on nie tylko przetrwać w przestrzeni, gdzie samo jego nazwisko czyni go wrogiem publicznym, lecz także zmierzyć się z ciężarem rodzinnego dziedzictwa, ugrzęznąć w politycznym bagnie i balansować na granicy świata ludzi oraz bogów. Ale to nie jedyny wątek, jaki dostajemy. Jest tu także podziemny lud, którego losy obserwujemy z perspektywy Rafiego Szczurołapa. Schodząc jeszcze głębiej, spotkasz Króla Szczurów, a patrząc na Baraghodę jego oczami, zobaczysz czystą ciemność, okrucieństwo i niesprawiedliwość. I co najważniejsze: Poczujesz na własnej skórze przebiegające po tobie szczury i poznasz najsłodszego, najwierniejszego i najinteligentniejszego przedstawiciela tego gatunku. Największą zaletą tej historii jest to, jak głęboko autorzy wchodzą w psychikę postaci, które nie są ani czarne, ani białe. Są ludzcy: skrzywdzeni, niejednoznaczni, uwikłani, empatyczni, egoistyczni, mściwi, czy zdolni do litości. Nie znajdziemy tu klasycznych herosów ani jednoznacznych złoczyńców, lecz ludzi niosących ciężar własnych historii. Postacie drugoplanowe nie są jedynie tłem czy figurami przesuwanymi po planszy. Każda z nich dostaje swoje pięć minut, dzięki czemu nawet najbardziej epizodyczne role zapadają w pamięć. Powieść jest gęsta od poruszanych tematów, a jednocześnie niezwykle uporządkowana. Nie znajdziesz tu chaosu ani zagubienia. Każdy z bohaterów weźmie cię za rękę i poprowadzi własną ścieżką. I choć książka wymaga skupienia, nie zgubisz się w tej wielowątkowości. Wszystko jest tu kompletne! Jedno wynika z drugiego, prowadząc do logicznej, misternie utkanej całości. „Za kamień i za ciemność” redefiniowała moje pojęcie polskiego dark fantasy. To dzieło dopracowane, monumentalne i intensywne emocjonalnie. I choć bardzo chciałabym opowiedzieć wam szczegółowo, jak piękna jest ta historia, wiem, że żadne moje słowa nie oddadzą tego, co ta książka ze mną zrobiła. Wróciłam do niej po kilku latach... i krócej jeszcze nie jeden raz.
TropemCiszy - awatar TropemCiszy
ocenił na1026 dni temu

Cytaty z książki Toksyczna miłość

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Toksyczna miłość