Pokój krwi

Okładka książki Pokój krwi
Sylwia Błach Wydawnictwo: Dlaczemu kryminał, sensacja, thriller
244 str. 4 godz. 4 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2024-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-01
Liczba stron:
244
Czas czytania
4 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367852319
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pokój krwi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pokój krwi



książek na półce przeczytane 1731 napisanych opinii 1347

Oceny książki Pokój krwi

Średnia ocen
6,6 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
749
742

Na półkach:

Do tej pory kojarzyłam autorkę raczej z krótkich form. Książka "Pokój krwi" jest podskórnie niepokojąca, wręcz fizycznie uwierająca, pięknie napisana, ale nie dla wrażliwych osób. Trochę tu weirdu, a trochę strumienia świadomości przeplatane dość dosadnymi fragmentami.

Do tej pory kojarzyłam autorkę raczej z krótkich form. Książka "Pokój krwi" jest podskórnie niepokojąca, wręcz fizycznie uwierająca, pięknie napisana, ale nie dla wrażliwych osób. Trochę tu weirdu, a trochę strumienia świadomości przeplatane dość dosadnymi fragmentami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

89 użytkowników ma tytuł Pokój krwi na półkach głównych
  • 49
  • 38
  • 2
20 użytkowników ma tytuł Pokój krwi na półkach dodatkowych
  • 8
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Tachykardia Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Łukasz Dubaniowski, Monika Fudali, Norbert Góra, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Wojciech Kulawski, Dariusz Ludwinek, Graham Masterton, Ksawery Meister, Karolina Mogielska, Jarosław Adam Pankowski, Joanna Pypłacz, Rafał Grzegorz Sawicki, Hubert Smolarek, Flora Woźnica
Ocena 7,8
Tachykardia Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Łukasz Dubaniowski, Monika Fudali, Norbert Góra, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Wojciech Kulawski, Dariusz Ludwinek, Graham Masterton, Ksawery Meister, Karolina Mogielska, Jarosław Adam Pankowski, Joanna Pypłacz, Rafał Grzegorz Sawicki, Hubert Smolarek, Flora Woźnica
Okładka książki Nie znajdziesz mnie po śladach stóp Sylwia Błach, Karolina Jeske
Ocena 8,9
Nie znajdziesz mnie po śladach stóp Sylwia Błach, Karolina Jeske
Okładka książki Szepty Mokoszy Sylwia Błach, Wojciech Chmielarz, Natalia Dziadura vel Catrina Curant, Agata Kasiak, Marta Krajewska, Magdalena Krauze, Martyna Ludwig, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Aleksandra Maciejowska, Katarzyna Berenika Miszczuk, Franciszek M. Piątkowski, E. Raj, Katarzyna Wierzbicka, Karolina Żuk-Wieczorkiewicz
Ocena 6,5
Szepty Mokoszy Sylwia Błach, Wojciech Chmielarz, Natalia Dziadura vel Catrina Curant, Agata Kasiak, Marta Krajewska, Magdalena Krauze, Martyna Ludwig, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Aleksandra Maciejowska, Katarzyna Berenika Miszczuk, Franciszek M. Piątkowski, E. Raj, Katarzyna Wierzbicka, Karolina Żuk-Wieczorkiewicz
Okładka książki Scary100challenge3 Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Maciej Ciembroniewicz, Wojciech Czapiewski, Asia Czarymary, Monika Drozd-Rybińska, Natalia Głowacka, Norbert Góra, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Paweł Jackiewicz, Dariusz Jakubik, Karolina Mangusta Kaczkowska, Grzegorz Kałużny, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Paweł Kozera, Krzysztof Kraiński, Tobiasz Kruk, Alicja M. Kubiak, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Jakub Luberda, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Kornel Mikołajczyk, Anna Musiałowicz, R.A. Olek, Jarosław Adam Pankowski, Marta Płaza, D.A. Recki, Krzysztof Rewiuk, Mateusz Romański, Jacek Rybiński, Urszula Skorodziłło, Ignacy Stankiewicz, Michał J. Walczak, Adam Wieczorek, Kacper Witek, Hubert Wojciechowski, Flora Woźnica, Kasia Zaleska
Ocena 8,6
Scary100challenge3 Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Maciej Ciembroniewicz, Wojciech Czapiewski, Asia Czarymary, Monika Drozd-Rybińska, Natalia Głowacka, Norbert Góra, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Paweł Jackiewicz, Dariusz Jakubik, Karolina Mangusta Kaczkowska, Grzegorz Kałużny, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Paweł Kozera, Krzysztof Kraiński, Tobiasz Kruk, Alicja M. Kubiak, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Jakub Luberda, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Kornel Mikołajczyk, Anna Musiałowicz, R.A. Olek, Jarosław Adam Pankowski, Marta Płaza, D.A. Recki, Krzysztof Rewiuk, Mateusz Romański, Jacek Rybiński, Urszula Skorodziłło, Ignacy Stankiewicz, Michał J. Walczak, Adam Wieczorek, Kacper Witek, Hubert Wojciechowski, Flora Woźnica, Kasia Zaleska
Okładka książki Bękart: antologia Studia Grozy Sylwia Błach, Jarosław Dobrowolski, Wojciech Gunia, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Joanna Kotala, Małgorzata Lewandowska, Marcin Majchrzak, Tomek Miłowicki, Anna Musiałowicz, Jacek Pelczar, Radosław Rogowski, Łukasz Rzadkowski, Magdalena Anna Sakowska, Tomasz Siwiec, Agata Suchocka, Maciej Szymczak, Joanna Trzaska, Zuzanna Wrona
Ocena 7,5
Bękart: antologia Studia Grozy Sylwia Błach, Jarosław Dobrowolski, Wojciech Gunia, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Joanna Kotala, Małgorzata Lewandowska, Marcin Majchrzak, Tomek Miłowicki, Anna Musiałowicz, Jacek Pelczar, Radosław Rogowski, Łukasz Rzadkowski, Magdalena Anna Sakowska, Tomasz Siwiec, Agata Suchocka, Maciej Szymczak, Joanna Trzaska, Zuzanna Wrona
Okładka książki Wampiry, potwory, upiory i inne nieziemskie stwory Sylwia Błach, Paulina Daniluk
Ocena 0,0
Wampiry, potwory, upiory i inne nieziemskie stwory Sylwia Błach, Paulina Daniluk
Okładka książki Kosa Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Anna Musiałowicz, Magdalena Sobota, Paulina Stępień, Klaudia Zacharska
Ocena 7,2
Kosa Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Anna Musiałowicz, Magdalena Sobota, Paulina Stępień, Klaudia Zacharska
Sylwia Błach
Sylwia Błach
Młoda autorka historii grozy. Zadebiutowała zbiorem opowiadań "Strach", a następnie przyszedł czas na jej pierwszą powieść "Bo śmierć to dopiero początek". Od pewnego czasu wiele jej tekstów można przeczytać także w Internecie. Interesuje się literaturą, wampiryzmem, kryminologią, modą i wizażem. W wolnym czasie studiuje informatykę na Politechnice Poznańskiej. Pasjonatka życia. Beznadziejna czarna romantyczka wciąż wierząca w swe marzenia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Grzechót Maciej Lewandowski
Grzechót
Maciej Lewandowski
Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie książki Macieja Lewandowskiego (wyd. Mięta), w której jestem totalnie oszołomiona tym, co przeczytałam, i gorąco polecam ją każdemu, kto lubi dreszcze, klimat lata pełnego tajemnic i historię, która nie chce wypuścić Cię ze swojego świata. „Grzechót” to opowieść, która wciągnie Was jak… no właśnie, to już sami odkryjecie. Jak myślisz, co może się stać, gdy w wakacyjne popołudnie nastolatek przekroczy ogrodzenie sąsiada, który jest trochę dziwny, trochę tajemniczy i ma legendy krążące o sobie od lat? Kuba, główny bohater książki, właśnie to robi, nieświadomie budząc coś, co powinno pozostać w spokoju. Ta jedna, niewinna kropla krwi na zardzewiałej karoserii starej, czarnej wołgi zmienia wszystko. Coś śpiącego… budzi się. I nie jest to przyjazne coś. Należąc do pokolenia, które słyszało o wołdze, ale jej nie widziało, muszę przyznać, że nie chciałabym jej zobaczyć. Jak w filmach, w których ktoś zostaje skaleczony, a ta jedna kropla uruchamia machinę zniszczenia. Mówię wam, akcja, że głowa mała. Już od pierwszych stron czułam, jak autor chwyta mnie za kark i mówi: „No to wchodzisz w to na całego”. Maciej Lewandowski nie owija w bawełnę; akcja pędzi, atmosfera gęstnieje jak mgła nad lasem o zmierzchu, a myśl o kolejnej stronie staje się uzależniającym oddechem. Dlaczego ta książka NIE JEST zwykłym horrorem? Owszem, horror… brzmi strasznie, prawda? Ale „Grzechót” to coś więcej niż tylko potwory i straszydła. To opowieść o ciekawości, która dla bohaterów okazuje się błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie. I właśnie to jest cool. To nie jest suchy horror rodem z filmów, które widziałeś tysiąc razy. Autor dodaje do tego coś swojsko-nostalgicznego legendę o czarnej wołdze, którą pewnie każdy słyszał w dzieciństwie, ale teraz w wersji czystej grozy. Postacie, które zostają w pamięci. Kuba, Maja i Sławek to nie są wykrzywione, nijakie postacie, które masz ochotę opuścić po kilku stronach. Wręcz przeciwnie, czujesz ich emocje, strach, ciekawość i siłę przyjaźni, która zostaje wystawiona na największą próbę. To trio przypomina grupę Twoich znajomych zabawnych, odważnych, czasem głupio odważnych, ale zawsze prawdziwych. Ich interakcje sprawiają, że fabuła nabiera głębszego sensu niż tylko „strach i potwory”. To opowieść o tym, co znaczy być młodym, gdy świat nagle nie jest taki bezpieczny jak myśleliśmy. I serio, to działa. 💥 Atmosfera od lata nad morzem do koszmaru w środku nocy. Jedną z rzeczy, które naprawdę mnie powaliły, jest klimat tej książki. „Grzechòt” ma ten perfekcyjny przepis zaczyna się jak spokojne, letnie lato (czyli ta sielanka przywodzi wspomnienia wakacji z dzieciństwa), a potem chwila nieuwagi = wszystko się zmienia. Dźwięk grzechotu w ciemności? To nie tylko metafora, to uczucie, które zostaje z Tobą po przeczytaniu ostatniej strony. Nieraz poczułam jak moje czytelnicze serce wali szybciej, a potem… uśmiecham się, bo to po prostu świetnie napisana historia. Szczerze mówiąc, jestem oszołomiona tym, jak bardzo ta książka mnie wciągnęła. To jedna z tych historii, które czytasz i długo o nich myślisz, nie tylko dlatego, że są straszne, ale dlatego, że czujesz je całym sobą. Jeśli lubisz lekkie, młodzieżowe, świetnie napisane horrorowe opowieści, które nie odpuszczają nawet na moment, „Grzechót” to pozycja obowiązkowa. Czy polecam? Zdecydowanie tak. Ta książka to jak jazda na rollercoasterze we mgle nie wiesz, co nadejdzie, ale nie możesz się doczekać, aby to odkryć.
Book_matula - awatar Book_matula
oceniła na 10 2 miesiące temu
Przeprawa Jack Ketchum
Przeprawa
Jack Ketchum
Krótka historia jednej zemsty. XIX wiek, czasy jakoś krótko po wojnie amerykańsko - meksykańskiej. Elena wraz z młodszą siostrą zostają porwane i trafiają w pewne okrutne miejsce. Elena ucieka. Naga i bezbronna zostaje znaleziona przez trzech "przejezdnych", którzy postanawiają jej pomóc. Niech nie zmyli nikogo duża czcionka, marginesy i interlinia - powieść, mimo niewielkiej treści, jest mocno intensywna. Myślałam, że uporam się z nią na raz, jednak wyszło tak, że dawkowałam sobie emocje na kilka podejść. Mam porównanie z jedną książką autora, słynną "Dziewczyną z sąsiedztwa", i spodziewałam się podobnie wysokiej skali okrucieństwa, jednak było tu zupełnie inaczej. Nie można powiedzieć, że łagodnie, bo zdarzały się momenty dość brutalne, jednak odczułam tę historię jako dużo lżejszą, nawet uważam, że nie powinna ona być sklasyfikowana jako gatunek horror. Opisy są dość skąpe, rozdziały krótkie, nie ma za bardzo czasu aby wczuwać się w przedstawiane cierpienie porwanych dziewczyn, a poza tym jest go również stosunkowo niewiele. Z drugiej strony jest przedstawiana historia trzech mężczyzn, którzy trafili na Elenę. Choć o nich również nie wiadomo za wiele to jawią się oni jako "ci dobrzy". Książka jest ogólnie ciekawa, inny klimat, inna epoka. Miła odmiana od tego co zazwyczaj czytam. Przyciągnęła moje oko w bibliotece okładką z barwionymi na krwisto-czerwono kartkami i nie żałuję, że po nią sięgnęłam.
Fleur - awatar Fleur
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Przeklęte trumny zawsze są zamknięte Klaudia Zacharska
Przeklęte trumny zawsze są zamknięte
Klaudia Zacharska
Klaudia Zacharska „Przeklęte trumny zawsze są zamknięte” „To nie sekrety doprowadziły do śmierci dziewczynki, tylko ludzkie błędy i parszywe okoliczności. Jednak właśnie tajemnice zmusiły Natalię do opuszczenia domu. W środku nocy, bez słowa. Bez pożegnania.” Jedno tragiczne wydarzenie wywołuje lawinę, Natalia musi stawić czoła nie tylko sekretom które zaczynają wychodzić na jaw ale także makabrycznej klątwie która ciąży od kilku pokoleń nad rodziną jej męża. Czy Natalii uda się ocalić własną córkę i resztę rodziny? „ W ustach czuła niesmak na myśl o sekretach, które skrywa przed nią Dawid. Nie wiedziała jeszcze czego dotyczą, ale miała fatalne przeczucia.” Książka Klaudii Zacharskiej przyciągnęła mnie już tytułem i okładką, a zagłębiając się w historię którą stworzyła, z każdą stroną rosło moje zaciekawienie. Autorka stworzyła bardzo dobrą historię grozy, pełną mrocznych tajemnic, klątwy rodzinnej która zbiera krwawe żniwo oraz wymuszonego nią makabrycznego rytuału,. Atmosfera jest napięta już od pierwszych stron, poczucie zagrożenia narasta a czytelnik zostaje wciągnięty w bieg wydarzeń, początkowo mnożą się pytania na które odpowiedzi dostajemy dopiero pod koniec historii. Dwie rzeczy mi trochę przeszkadzały. Pierwsza to zbyt duża ilość bohaterów, w niektórych momentach zaczynałam se już gubić kto jest kim. Druga to zbytnia opieszałość męża Natalii przy wyjaśnianiu rodzinnej klątwy, czas nie był ich sprzymierzeńcem, a czytając tą część historii miałam wrażenie, że Dawid nic sobie z tego nie robił. Całokształt jednak jest bardzo udaną historią grozy, język jest przystępny, autorka nie używa wulgaryzmów, nie epatuje przemocą i brutalnością. Polecam miłośnikom grozy. „Łatwo oceniać cudze decyzje, siedząc w wygodnym fotelu. Kiedy jest się wypoczętym, kiedy nie wie się, czym jest skrajne przerażenie, ból ponad przerażenie i desperacja. Kiedy nie trzeba podejmować ich samemu.” Ocena 7/10
magiczny_zakatek_izy - awatar magiczny_zakatek_izy
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Dusze czyśćcowe Karol Fitrzyk
Dusze czyśćcowe
Karol Fitrzyk
📖 Recenzja książki „Dusze czyśćcowe” – Karol Fitrzyk 🌑 „Dusze czyśćcowe” to książka, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Od pierwszych stron czuć niepokój, tajemnicę i coś, co sprawia, że nie można się od niej oderwać. To historia, w której mrok miesza się ze światłem, a granica między dobrem a złem staje się coraz bardziej niepewna. Karol Fitrzyk stworzył opowieść, która porusza, intryguje i skłania do refleksji nad tym, co tak naprawdę dzieje się po drugiej stronie. Czytając, miałam wrażenie, że wchodzę do świata, w którym każdy krok odkrywa kolejną warstwę tajemnicy. Autor potrafi budować napięcie w taki sposób, że z każdą stroną rośnie ciekawość, ale też… lekki strach. To nie jest tylko historia o duchach czy zjawiskach nadprzyrodzonych to przede wszystkim opowieść o ludzkich emocjach, winie, żalu i potrzebie odkupienia. Bohaterowie są pełni sprzeczności czasem trudno ich zrozumieć, ale właśnie to czyni ich tak prawdziwymi. Każdy z nich niesie swoje „czyściecowe” doświadczenie, własne demony, z którymi musi się zmierzyć. I właśnie dlatego ta książka tak mocno trafia do czytelnika bo pokazuje, że każdy z nas ma swoje własne duchy przeszłości, które czasem nie chcą odejść. Styl pisania Karola Fitrzyka jest niezwykle sugestywny. Opisy budują niepowtarzalny klimat mroczny, ale nieprzytłaczający, pełen symboliki i emocji. To jedna z tych książek, które nie tylko się czyta, ale czuje gdzie każde zdanie niesie głębsze znaczenie. „Dusze czyśćcowe” to powieść o granicach człowieczeństwa, o walce z samym sobą i o poszukiwaniu światła tam, gdzie panuje mrok. To historia o winie i przebaczeniu, o tym, że nawet w największej ciemności można znaleźć drogę ku oczyszczeniu. 🌒 To książka, po której trudno wrócić do codzienności. Zmusza do myślenia, do zadania sobie kilku trudnych pytań o życie, śmierć i to, co być może czeka nas po niej. A Ty? Wierzysz, że każda dusza może odnaleźć swoje światło? #DuszeCzyśćcowe #KarolFitrzyk #RecenzjaKsiążki #PolskiAutor #MrocznaHistoria #KsiążkaZPrzesłaniem #CzytamBoLubię #Książkoholiczka #TajemniczaLektura #EmocjonalnaPowieść #Bookstagram #Refleksja #KsiążkaKtóraZostaje
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na 10 5 miesięcy temu
Ogrody ciszy Marek Adam Grabowski
Ogrody ciszy
Marek Adam Grabowski
🩶 Zacznę jak zawsze, od pytania. Czy świat, w którym ktoś decyduje o tym, kto zasługuje na życie, a kto nie - naprawdę jest aż tak odległy od naszego? 🩶 „Ogrody ciszy” to książka, która bardzo mnie zaskoczyła - i to na kilku poziomach. To moja pierwsza dystopia, po którą sięgnęłam z dość dużym oporem. Miałam w sobie sporo wątpliwości, czy to w ogóle będzie coś dla mnie i czy „udźwignę” taką historię. A jednak okazało się, że była naprawdę ciekawa i wciągająca. 🩶 Największe wrażenie zrobił na mnie sam pomysł na świat przedstawiony. To wizja przyszłości, w której dochodzi do makabrycznego podziału ludzi - na tych, którzy mogą żyć, oraz tych uznanych przez państwo za zbędnych. Przerażające jest to, jak bardzo ten system wydaje się uporządkowany i jak łatwo można w nim zatracić człowieczeństwo. 🩶 Głównym bohaterem jest Orfeusz, psycholog pracujący z ludźmi, którzy zostają sprowadzeni do numerów, pozbawieni tożsamości i godności. Bardzo poruszyła mnie jego przemiana - moment, w którym zaczyna rozumieć, że jego praca wcale nie pomaga. Że uczestniczy w czymś znacznie gorszym. Dochodzi do wniosku, że „Ogrody ciszy” to nie żadne miejsce w którym pomaga się przejść ludziom przez proces prowadzący do “humanitarnej” śmierci. Tak naprawdę to obóz koncentracyjny, w którym dochodzi do zwyczajnego morderstwa. 🩶 Zupełnie inaczej odebrałam jego żonę, Arete. To bohaterka, której po prostu nie polubiłam. Jest zadufana w sobie, przekonana, że zasługuje na więcej niż inni, i bezrefleksyjnie korzysta z przywilejów, jakie daje jej system. Patrzy na ludzi z góry i nie próbuje nawet zrozumieć, co tak naprawdę się wokół niej dzieje. 🩶 Książkę czyta się szybko - akcja jest konkretna, nie ma dłużyzn, a kolejne wydarzenia sprawiają, że chce się czytać dalej. Mimo trudnej tematyki nie miałam poczucia przytłoczenia, wezbrała się we mnie ciekawość i rosnące napięcie. 🩶 To opowieść, która skłania do przemyśleń. O tym, jak łatwo jest podążać za tłumem i wierzyć w to, co mówi państwo czy inni ludzie. Pokazuje też, że nawet jeśli jednostka nie jest w stanie zmienić wszystkiego, to sam moment „przebudzenia” ma ogromne znaczenie. Myślenie po swojemu nie oznacza bycia obłąkanym - oznacza, że zaczynamy naprawdę widzieć. 🩶 Jedną z największych sił tej powieści jest to, że nie opowiada tylko jednej historii. Ona zmusza nas, czytelników, do wpisania w nią własnej interpretacji. Mimo krótkiej formy trudno o niej zapomnieć, bo cisza, którą otacza nas ta książka po odłożeniu ostatniej strony, jest głośniejsza niż niejeden dialog. Muszę przyznać, że po lekturze zostałam zmuszona do konfrontacji z własnymi myślami, gdzie nasunęło mi się wiele pytań i refleksji.
syreny_tez_czytaja - awatar syreny_tez_czytaja
oceniła na 9 19 dni temu
Bajania Michał Medwid
Bajania
Michał Medwid
Nie jestem wielką fanką horrorów (choć lubię Kinga) i trochę długo zabierałam się to tej książki. Obiecałam sobie, że przeczytam wszystkie i zostawię recenzję pod każdą książką, które były nagrodzone na Pyrkonie w konkursie Fantastycznie utalentowani i musiałam dotrzymać słowa. I nie żałuję tej lektury. Opowiadania czyta się naprawdę fajnie. Momentami to taki trochę unowocześniony Grabiński („Demon ruchu” kiedyś mnie porządnie nastraszył), czuć jego klimat, ale Medwid przerabia temat po swojemu. Okazało się też, że właściwie to nie horror, tylko opowieści grozy – nie przerażały, ale wywoływały dreszcz niepokoju, niewygodę, napięcie. A to moim zdaniem lepsze niż epatowanie strachem. Możliwe też, że ja inaczej reaguję, bo emocjonalnie bardzo mnie i rozkochały, i nastraszyły konkursowe pozycje zupełnie odmienne gatunkowo: genialne fantasy „Kwestia wyboru” Borowskiego – świetna przygoda z wieloma dreszczami niepokoju i równie genialne postapo „Phenomen” Rapy – dużo, dużo podskórnego strachu. Muszę jeszcze zaznaczyć to, co piszę przy każdej z konkursowych książek – WSZYSTKIE BYŁY ŚWIETNE. W tym i „Bajania”. Doskonały prawie-debiut, bardzo szeroka tematyka (opowiadania niezwykle różnorodne), dobra umiejętność poruszania się w różnych konwencjach. Jeśliby się do czegoś przyczepić, to do bardzo słabej redakcji. Porządne wydawnictwo powinno się bardziej postarać! Mimo wszystko bardzo możliwe, że jeszcze sięgnę po tego autora, choć nie pisze w moim ulubionym gatunku.
Czarna_Inez - awatar Czarna_Inez
ocenił na 7 3 miesiące temu
Piekielna sztuka Beata Nowosielska
Piekielna sztuka
Beata Nowosielska
RECENZJA „PIEKIELNA SZTUKA” WSPÓŁPRACA REKLAMOWA — AUTOR: BEATA NOWOSIELSKA WYDAWNICTWO: NOVAE RES „Ich życie było jak starożytne labirynty: gdy raz źle skręcili, nie mogli odnaleźć drogi powrotnej, i tak każda kolejna zła decyzja plątała im powrotne ścieżki, sami nigdy by nie trafili do wyjścia”. „Piekielna Sztuka” to nadwyraz intrygująca, nieszablonowa, piekielnie ciekawa historia otoczona diabelską mocą, ludzkimi słabościami, samotnością, na której żeruje zło. Autorka niczym obraz maluje tę opowieść, barwiąc opisami, wciągając emocjonalnie, okrywa płaszczem mrocznych tajemnic, wciąga w niebezpieczną grę, nęci i pląta wydarzeniami, intrygami i złudnymi wyobrażeniami, daje potężną dawkę dreszczyku niepewności, nieoczekiwanych zwrotów akcji i trzyma czytelnika w największym napięciu. Autorka zafundowała nam niezłą mieszankę wątków i gatunków, które idealnie się ze sobą się przenikają, w dodatku całość utrzymana jest w klimacie apokaliptycznym. Bardzo podobało mi się to, że w tej historii, nic do końca nie jest oczywiste, mamy swoje podejrzenia, ale do samego końca nie widać co ma się wydarzyć, do czego to wszystko dąży i jak się zakończy. Piekielna Sztuka to połączenie czarcich intryg, piekielnej sztuki, polityki, ludzkich słabości i dramatów. Autorka pokazuje jak jedna decyzja, chwila słabości może mieć wpływ na dalsze losy i pociągać za sobą konsekwencje nie do uniesienia, w dodatku pociągają za sobą wydarzenia, z których wydaje się, że nie ma wyjścia. Piekielna Sztuka wciaga już od pierwszych stron, intrygując ciekawie poprowadzoną i nakreśloną fabułą, dobrze przemyślana i dopracowana książka, przez autorkę. Autorka ma ciekawy styl, przyjemne pióro, co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Bohaterzy ciekawie wykreowani, jedne postacie poznamy dogłębnie, drugie pobieżnie, abyśmy mieli obraz dla całej historii. Każda postać odgrywa ważną rolę w tej historii. Spencer to bardzo ciekawa postać, otacza go aura zła, pustki. A z drugiej strony wrażliwy na piękno i brzydotę. Dawał ludziom złudną nadzieję bezpieczeństwa, wykorzystując ich dla własnego celu. Swoim wyglądem wzbudzał zachwyt i zaufanie. John stał się prawdziwą marionetką do manipulowania, w rękach Spencera. Los sprawił, że spotkał kogoś, kogo nie powinien, a zawierając, z nim pakt otworzył drzwi do innej rzeczywistości. „Tylko nie mów nikomu, co malujesz Jeszcze nie pora, jeszcze nie czas — cicho sza! Raz, dwa, trzy... Obrazy są pełne krwi!” Spencer wybrał Atlantę na swój eksperyment, poszukując celu swojej podróży. Chce pokazać dzieła, jakich nikt nie widział. Pragnie zorganizować wystawę, od której nik nie będzie mógł oderwać wzroku, które będą przenikać ludzkie umysły. Nadciągnął Spencer wraz z mrokiem, by uderzyć z siłą huraganu, by opanować całe miasto i otworzyć Nowy Świat. Zbierał swoich żołnierzy, dając im inne życie, całkowicie inne od pierwszego. John McLain startuje w wyborach na gubernatora stanu Gregorii. W trakcie kampanii popełnił błąd, który może, kosztować go stratą wszystkiego nie wiedząc, jak ma wyjść z twarzą, w chwili słabości chce wszystko zakończyć, wtedy na jego drodze staje Spencer, który może mu pomóc. Zawiera z nim pakt, tylko nie przypuszczała, ile będzie to go kosztowało. Wtedy właśnie zakończył pewien etap życia, otwierając nowy początek, wciągając go w coraz gorsze kłopoty i wywołując istny chaos. Jego zwycięstwo będzie okupione łzami. Gdy już myślał, że wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku, po chwili ponownie uderza, w niego siłą huraganu niszczą wszystko i wywracając jego życie do góry nogami. A Spencer panował nad wszystkim i rozdawał karty według własnego planu z najwyższą starannością. -Co tworzą artyści na polecenie Spencera? -Czy John zawierające pakt ze Spencerem wiedział, co go czeka? ‐Czy wystawa Spencera ujrzy światło dzienne i jakie skutki wywoła? -Czy John będzie grał tak, jak chce Spencer? -Czy uda się powstrzymywać Spencera? Polecam.
Mirela Marcinek - awatar Mirela Marcinek
ocenił na 8 1 rok temu
Alraune. Historia pewnej żyjącej istoty Hanns Heinz Ewers
Alraune. Historia pewnej żyjącej istoty
Hanns Heinz Ewers
,,Alraune” to książka, którą znalazłam przypadkowo na Legimi i spontanicznie postanowiłam ją przeczytać. Aktualnie widzę powrót mody na literaturę gotycką, więc po kilku retellingach ,,Draculi” oraz re-readzie ,,Frankensteina” też postanowiłam przeczytać jeszcze coś z klasyki grozy. Poza tym w 2026 bardzo chciałabym zacząć pisać powieść dziejącą się w czasach Młodej Polski i uznałam, że przeczytanie swego rodzaju hitu tamtych lat będzie dla mnie wprowadzeniem w klimat i inspiracją. Według legendy alrauna, inaczej mandragora, to krzycząca i żyjąca roślina kwitnąca w ziemi, na którą padło nasienie skazańca. Młody badacz Frank Braun i jego wuj Jakob ten Brinken postanawiają stworzyć ludzką wersję tej rośliny, przeprowadzając sztuczne zapłodnienie z udziałem prostytutki i nasienia człowieka powieszonego za zabójstwo. Na świat przychodzi dziewczynka imieniem Alraune, która od dzieciństwa wyróżnia się upartym charakterem i niesamowitym wpływem na innych. Książka ma ciekawy motyw i moje skojarzenia z Draculą i Frankensteinem były po części słuszne, bo z jednej strony mamy tu bazowanie na legendzie, a z drugiej wątek rozwoju nauki i refleksje nad tym, czy człowiek może ingerować w naturę. Nie jest to horror na miarę dzisiejszych czasów, ale myślę, że opisy cierpień ciężarnej Almy mogą się kwalifikować trochę pod pregnancy horror. Również erotyka jak na tamte lata jest tu dosyć śmiała, jest zdecydowanie śmielsza niż w ,,Dziejach grzechu” czy ,,Kochanku lady Chatterley”, i przyznam, że kilka opisów było naprawdę zmysłowych i czuć było chemię i napięcie między bohaterami. Dużą rolę odgrywa też popularny w modernizmie motyw femme fatele i Alraune wydaje się naprawdę ciekawą postacią. O ile ciężko jest mi polubić jej ,,ojców”, którzy przeprowadzili swój eksperyment z czystej chęci udowodnienia swojej wielkości, nawet bez tego naiwnego idealizmu Victora Frankensteina, tak do pewnego stopnia czuję sympatię do Alraune. Początkowo wydaje się ona bardzo rozpuszczona i od dziecka zdemoralizowana, ale jej końcowa miłość wydaje się szczera i to rzeczywiście zmusza do jakichś refleksji, czy ta dziewczyna miała jakiś wybór i powinna być oceniana za swoje wcześniejsze zachowania. Z dzisiejszego punktu widzenia też trudno się dziwić jej nienawiści i chęci upokorzenia człowieka, który ją wychował i nazywał się jej ojcem, a potem oczekiwał, że zostanie jego partnerką erotyczną, i w ogóle ten Brinken to człowiek, którego w dzisiejszych czasach zapewne nazwalibyśmy groomerem. Jednocześnie – to są drobne elementy, bo przez większość czasu ,,Alraune” była dla mnie po prostu rozrywkową powieścią, silącą się na trochę kontrowersji. Nie ma tu tego klimatu, co w ,,Draculi”. Mimo że autor wprost pisze o tragicznych skutkach zabawy w Boga, nie zmusza to do takich refleksji jak u Mary Shelley. I chociaż pewnie można by historię Alraune interpretować jako symbol ukrytych pożądań i usprawiedliwiania ich działaniem ,,złego”, to nie robi to takiego wrażenia jak w ,,Carmilii”. Nie jest to arcydzieło i nie dziwię się, że ta powieść nie stała się tak kultowa jak wyżej wspomniane klasyki grozy (abstrahując od tego, że w naszych czasach tego typu przedstawienie sztucznego zapłodnienia mogłoby być dla niektórych krzywdzące). Jednak jest to dobra rozrywka, fajna ciekawostka i jakaś informacja na temat tego, co fascynowało czytelników z przełomu XIX i XX wieku, i co pewnie w jakiś sposób doprowadziło do obecnych wątków erotycznych czy grozy. ,, Może tak właśnie jest(…) Myśli unoszą się w powietrzu jak pyłek kwiatów, kręcą się w nim dookoła, w końcu zapadają w jakiś ludzki umysł. Często marnieją tam potem, wysychają i umierają. Tylko nieliczne znajdują w nim dobry, podatny grunt.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 7 2 miesiące temu
Galeria koszmarów feranosa  Feranos
Galeria koszmarów feranosa
Feranos
Lubicie czytać opowiadania, czy (podobnie jak ja) lepiej czujecie się w dłuższej formie? ‎ ‎*** ‎To był mój pierwszy booktour, więc emocje i oczekiwania - wiadomo - wywindowane. Lubię się bać, lubię mrok, ale z opowiadaniami mam relację typu: wracam, odchodzę, znowu wracam. Daję im szansę co jakiś czas. Tu też ją dałam. ‎Jak to w zbiorach bywa - poziom był bardzo nierówny. ‎ ‎Najmniej kupiły mnie Dobranocki - krótkie, mroczne formy stylizowane na bajeczki przed pójściem spać. Za dużo abstrakcji, za dużo psychodelii, nie umiałam się w nie wczuć. ‎ ‎Co do opowiadań - "Światło upadłych" - absolutnie tak. Czułam klimat jak w "Szczelinie" Kariki: gęsto, duszno, niepokojąco. Dokładnie ten rodzaj mroku, który wchodzi pod skórę nie pytając o pozwolenie. ‎ ‎"Królestwo pleśni i kości" - językowo sztos. Wulgarnie, z humorem, z pięknym sarkazmem. Brudne, ale świadome. Takie rzeczy lubię. ‎ ‎"Obrazki", "Jelonek" i "Nie otwierać" miały świetne, bardzo obiecujące początki. Niestety - finał nie dowiózł. Liczyłam na inne rozwiązania, skręt w inna stronę, coś bardziej hm... rzeczywistego? Został lekki niedosyt. ‎ ‎Ogromny plus za ilustracje - naprawdę robią z tej książki małą galerię sztuki. Klimatyczne, niepokojące, idealnie współgrają z treścią. ‎ ‎Sama treść? Bardzo mroczna, momentami jak wpadnięcie w cudzy, pokręcony koszmar. W wirującą czarną dziurę. Dużo obłędu, dużo psychodelii, mrok wylewa się z każdej strony. Dla mnie chwilami aż za bardzo. ‎ ‎Czy warto? Tak, warto poznać. ‎Czy mnie przekonało do opowiadań? Nadal nie do końca. ‎Ale próbowałam. I pewnie spróbuję znowu... 😎 ‎ ‎*** ‎Booktour u @ksiazkowe_poczynania ‎
O_książkach bez_cukru - awatar O_książkach bez_cukru
ocenił na 6 2 miesiące temu
Za kamień i za ciemność Sonia Korta
Za kamień i za ciemność
Sonia Korta Piotr T. Dudek
Po kilku latach wróciłam do historii, która za pierwszym razem zrobiła na mnie przeogromne wrażenie. Za drugim… hmm, nic się nie zmieniło. Nadal było wspaniale, mrocznie, obskurnie i epicko! To opowieść niczym ruchome piaski! Wejdziesz, wciągnie cię, może kiedyś wypuści, ale zostanie z tobą na długo, jak piach w zakamarkach Twoich ulubionych skarpetek. Wyobraź sobie, że schodzisz po krętych schodach. Po drodze nie ma żadnych drzwi, które dałyby ci choćby iluzję ucieczki czy schronienia. Idziesz w dół, a im dalej, tym ciemniej, gęściej i bardziej niepokojąco. To historia tak wielowątkowa, tak głęboko zanurzona w strukturach jednego miasta, że opisanie jej w kilku zdaniach graniczy z niemożliwością. Mamy tu potomka obalonej dynastii (Razaguela), który żyje na marginesie Baraghody, miasta niegdyś należącego do jego rodu, a dziś miejsca skorumpowanego, gnijącego i z każdym dniem coraz mroczniejszego. Musi on nie tylko przetrwać w przestrzeni, gdzie samo jego nazwisko czyni go wrogiem publicznym, lecz także zmierzyć się z ciężarem rodzinnego dziedzictwa, ugrzęznąć w politycznym bagnie i balansować na granicy świata ludzi oraz bogów. Ale to nie jedyny wątek, jaki dostajemy. Jest tu także podziemny lud, którego losy obserwujemy z perspektywy Rafiego Szczurołapa. Schodząc jeszcze głębiej, spotkasz Króla Szczurów, a patrząc na Baraghodę jego oczami, zobaczysz czystą ciemność, okrucieństwo i niesprawiedliwość. I co najważniejsze: Poczujesz na własnej skórze przebiegające po tobie szczury i poznasz najsłodszego, najwierniejszego i najinteligentniejszego przedstawiciela tego gatunku. Największą zaletą tej historii jest to, jak głęboko autorzy wchodzą w psychikę postaci, które nie są ani czarne, ani białe. Są ludzcy: skrzywdzeni, niejednoznaczni, uwikłani, empatyczni, egoistyczni, mściwi, czy zdolni do litości. Nie znajdziemy tu klasycznych herosów ani jednoznacznych złoczyńców, lecz ludzi niosących ciężar własnych historii. Postacie drugoplanowe nie są jedynie tłem czy figurami przesuwanymi po planszy. Każda z nich dostaje swoje pięć minut, dzięki czemu nawet najbardziej epizodyczne role zapadają w pamięć. Powieść jest gęsta od poruszanych tematów, a jednocześnie niezwykle uporządkowana. Nie znajdziesz tu chaosu ani zagubienia. Każdy z bohaterów weźmie cię za rękę i poprowadzi własną ścieżką. I choć książka wymaga skupienia, nie zgubisz się w tej wielowątkowości. Wszystko jest tu kompletne! Jedno wynika z drugiego, prowadząc do logicznej, misternie utkanej całości. „Za kamień i za ciemność” redefiniowała moje pojęcie polskiego dark fantasy. To dzieło dopracowane, monumentalne i intensywne emocjonalnie. I choć bardzo chciałabym opowiedzieć wam szczegółowo, jak piękna jest ta historia, wiem, że żadne moje słowa nie oddadzą tego, co ta książka ze mną zrobiła. Wróciłam do niej po kilku latach... i krócej jeszcze nie jeden raz.
TropemCiszy - awatar TropemCiszy
ocenił na 10 26 dni temu
Bezradni Klaudia Zacharska
Bezradni
Klaudia Zacharska
BEZRADNI Klaudia Zacharska Wydawnictwo Phantom Books Gdy znajdziecie książkę, która Wam się spodobała to często czujecie chęć eksplorowania innych powieści tego autora? U mnie to zjawisko powszechne. To sposób na odkrywanie nowych historii i stylów pisania, które mogą być równie fascynujące. Gdy autor ma na swoim koncie wiele książek to tym bardziej mój apetyt rośnie w miarę czytania. Tak też się stało po przeczytaniu pierwszej książki Klaudii Zacharskiej. Historia, z którą się zapoznałam zrobiła na mnie ogromne wrażenie, dlatego też od razu zaopatrzyłam się w kolejne powieści autorki mając ogromne oczekiwania. Intuicja mnie nie zawiodła. Przepadłam z każdą kolejną lekturą. Dziś z przyjemnością podzielę się opinią o książce, która powinna zagościć na półkach miłośników mocnych wrażeń. Kamila i Marek to rodzeństwo mocno ze sobą zżyte. Rodzinna tragedia sprzed lat zbliżyła ich do siebie do tego stopnia, że można by rzec: nierozerwalne rodzeństwo. Pewnego dnia Marek wyjeżdża służbowo. Mężczyzna wpada w sidła bezwzględnych ludzi. Kamila nie mogąc nawiązać kontaktu z bratem zaczyna panikować i popadać w paranoję.Kobieta ma teraz jeden cel: odnaleźć i ocalić Marka. Czy uda jej się odszukać brata? "Bezradni" to mocna, intensywna powieść, która eksploruje mroczne sekrety oraz traumy. To historia, w której zło napotyka na jeszcze większe zło. Narracja prowadzi przez labirynt napięcia i emocji, które towarzyszą już od pierwszych stron. "Bezradni" to brutalny i krwawy thriller jakiego szukałam. Dostarcza intensywnych wrażeń zanurzając czytelnika w dusznym klimatem, który sprawia, że nie można oderwać się od czytania. Dzięki niezwykłej fabule napięcie rośnie do granic wytrzymałości. Klaudia Zacharska zmusza czytelnika do refleksji nad złożonością ludzkiej natury i relacji międzyludzkich. "Bezradni" to pozycja nieodkładalna z wyjątkowym, nieprzewidywalnym zakończeniem, które wyrwało mnie z butów. Nie spodziewałam się takiego finału. Autorka wie jak zaskoczyć czytelnika w najmniej oczekiwanym momencie.
Misi_mama2012 - awatar Misi_mama2012
ocenił na 9 9 miesięcy temu
Sinobrody i inne opowiadania Maciej Szymczak
Sinobrody i inne opowiadania
Maciej Szymczak
"Ten ze śmiertelników, który otworzy Wrota Śmierci zapanuje nad czasem i materią. Będzie mógł błąkać się między żywymi a umarłymi po czasy ostateczne. " ***** Jak już pisałam niejednokrotnie recenzując zbiory opowiadań powtórzę... trzeba mieć ogromny talent, by w tak krótkiej formie przekazu zawrzeć emocje i logiczną historię. I kocham je za oddźwięk jaki w sobie mają, nie dają zapomnieć i wgryzają się w pamięć... 🖤 To moje drugie spotkanie z autorem, dzięki niemu przełamałam swoją niechęć do audiobooków i z wielką dumą oznajmiam, że ten zbiór w całości przesłuchałam na Legimi, mając w domu książkę papierową. Zatem jest moc🔥 🖤Znajdziecie tutaj najwyższą możliwą dawkę mroku, ludzkich ułomności i grzechów. Żądze władzy, wiedzy, która zabiera nas pod sam przedsionek piekła. Wszystko doprawione opisami , które pobudzają umysł do przeklętych wizji. 🖤Diabeł, demon, pradawne zło spotkamy w każdej historii. Udamy się do czasów średniowieczniej Francji , stolicy apostolskiej, świątyni ukrytej w samym sercu dżungli, a nawet w sieci pająka... Wszędzie włos zjeży się nam na głowie, wszędzie ktoś będzie chciał wmówić nam ile "dobra" kryje się w złu... 🖤Zachwyt budzą ilustracje, które potęgują uczucie niepokoju i lęku. Dodając do tego genialne pióro autora, które zieje mocą przeklętych słów. Potrafi wywołać erupcję emocji o różnych barwach, żadna nie jest biała....i oczywista. 🖤Czas na moich ulubieńców 🔥🔥 "Biblia Diabła " "Vaticanus" , pełna ludzkich ułomności, słabości i opętańczej rządzy. W Biblii przenosimy się w wiek XIII gdzie zakonnik , brat Pawlos oddaje się uciechom ciała. Przyłapany na grzechu jako pokutę ma przepisać wszystkie księgi Starego i Nowego Testamentu przez dobę. W panice o swoje życie wzywa siłę nieczystą ... A "Vaticanus " zabiera nas w podróż do podziemi Watykanu... "Judyta" bardzo krótka, a jakże bolesna i przerażająca opowieść o chorej kobiecie, która uświadamia sobie, że chce żyć.... genialne!!!! "Pajęczyna" klasa ! Ale numer 1 , absolutnie naj jest dla mnie "Marznący księżyc ".🖤🖤🖤🖤Kocham! Detektyw Uwe rozwiązuje zagadkę samobójstwa wokalisty grupy heavy metalowej ( mam nadzieję, że dobrze zrozumiałam.) Tutaj po prostu autentycznie miałam ciarki, najlepsze opowiadanie grozy jakie czytałam!!!! Triumf gatunku! 🖤Mimo ulubieńców uważam, że wszystkie opowiadania reprezentują wysoki poziom i oferują dania z najlepszej restauracji.🖤🖤🖤 Dania złożone z grozy, lęku, strachu i autentyczności. A Ty, co zamówisz? Opis wydawcy: Nantes. Mroczny zamek marszałka de Rais dyszy tajemnicami. Zła sława nie zniechęca młodej Adelajdy do przyjęcia oświadczyn bogacza. Pod jego nieobecność zwiedzająca piwnice dziewczyna przypadkiem odkrywa mroczny sekret męża... Prezentowany zbiór wpisuje się w ramy niekonwencjonalnego horroru. Lapidarność współgra tu z głębią opisu psychiki i losu bohaterów.Upiory, krew, rozczłonkowane zwłoki są tylko pretekstem do podjęcia głębszych tematów. Wydanie drugie zawiera dodatkowe, niepublikowane dotąd opowiadania. Znane Czytelnikom historie zostały natomiast wzbogacone o dodatkowe sceny. Wydawca położył mocny nacisk na redakcję tekstu oraz szatę graficzną. Antologia zawiera następujące opowiadania: Sinobrody, Biblia Diabła, Vaticanus, Pajęczyna, Hotel Nawia, Piramida, Przymierze, Dłużnik, Katharsis, Walkiria, Słoneczny Wojownik, Oni, Misja, Judyta, Marznący Księżyc.
Patrycja Pilarska - awatar Patrycja Pilarska
oceniła na 10 1 rok temu
Dom pożądania Alexis Henderson
Dom pożądania
Alexis Henderson
,,Dom pożądania" to wariacja na temat wampiryzmu, która zapowiadała się bardzo ciekawie. Bo wyobraź sobie świat podzielony pomiędzy bogatą Północ i biedne Południu. To właśnie na Południu żyje Marion, dla której ogłoszenie znalezione w gazecie może okazać się szansą na zmianę życia i wyrwania się ze slumsów. Może zostać Krwiopanną czyli osobistą towarzyszką bogatego Lorda lub Lady z Północy obdarowując ich swoją krwią. Dziewczyna początkowo waha się ale dramatyczne okoliczności zmuszają ją do podjęcia nieodwracalnej decyzji. Rusza na Północ by trafić do tytułowego Domu Pożądania, którego panią jest Baronowa Lisavet. ,,Dom pożądania" zaczął się bardzo dobrze. Było mrocznie, niepokojąco. Ukazany został zupełnie inny obraz wampiryzmu, który był krytyką społecznego hedonizmu wyższych klas społecznych, pokazywał zdegenerowani i utratę wartości moralnych. Również sam dom i jego pani od początku zdawali się skrywać jaką tajemnicę. Utarte status que musiało zburzyć przybycie nowej Krwiopanny - Marion, która tak łatwo nie chciała poddać się przyjętym regułom i zaczęła zadawać pytania oraz zauważać niepokojące rzeczy rozgrywające się wokół niej. Chyba największym rozczarowaniem po świetnym początku i stopniowo budowanym napięciu jest finał. Stereotypowy, sztampowy, banalny i mocno spłycony. Brakło tam czegoś co byłoby przysłowiową kropką nad i. Ale i tak, że autorka ciekawie podeszła do dobrze znanego i wydaje się wyeksploatowanego tematu. Dała mu nowe życie, nowe spojrzenie i udowodniła że wampiry są wiecznie żywe, nawet pod inną postacią.
deana - awatar deana
oceniła na 6 3 miesiące temu
Śpiew stali Łukasz Konopczak
Śpiew stali
Łukasz Konopczak
„Śpiew stali” to debiutancka powieść, której autorem jest Łukasz Konopczak. Została ona opublikowana przez Wydawnictwo Novae Res. Książka ta zwróciła moją uwagę już jakiś czas temu ze względu na świetną kolorystykę okładki. Jakież było zatem moje zdziwienie, gdy dostałem wiadomość z propozycją zrecenzowania jej. Po zapoznaniu się z szerszym opisem i objętością uznałem, że działamy. Tom dotarł, a ja z doskoku popychałem lekturę do przodu. I oto jest garść wniosków. Fabuła rozgrywa się na dwóch płaszczyznach, które w pewnym momencie zaczynają na siebie oddziaływać. Pierwsza to oczywiście realia ziemskie i ród Yamamoto, który wplątuje się w nie lada problemy wiodące go na skraj upadku. Druga płaszczyzna to świat mistyczny, realia, w których istnieją bogowie. Tam obserwujemy dramat boga Susanoo i konsekwencje jego, jakże przyziemnej, emocjonalności. Jako całość jest to opowieść pełna intryg na wielu poziomach. Elementy mitologiczne są świetnie poprowadzone i przyjemnie było je poznawać. Przyziemne japońskie realia mogą być nieco obce, jednak autor starał się, żeby wszystko było maksymalnie uproszczone i wyjaśnione. Tylko, czy aby nie za bardzo? Już po kilkudziesięciu stronach czułem duże zaskoczenie, czytając scenę rozmowy cesarza ze swoim dowódcą. Coś mi tam mocno nie grało… Potem nie było wcale mniej zadziwiająco. Wiele wyjaśniło się na sam koniec tomu, w specjalnej notce od autora. Jest tam wyszczególnione co ma umocowanie historyczne, co przekształcono, a co zostało zmyślone zupełnie. Jest to ważny element książki, bo tam czytelnik dowiaduje się jak Japonia stała się tak mało japońska. Z jednej strony rozumiem i doceniam troskę, z drugiej nie wiem czy nie wolałbym pewnych elementów kultury jednak przemycić w tekście, chociażby, po to by zwiększyć stan wiedzy i nadać powieści więcej autentyzmu. Autor rzucił się na głęboką wodę, wybierając obcą kulturowo tematykę i w dodatku, wchodząc w buty powieści w bardzo charakterystycznej epoce historycznej, mało eksplorowanej z naszej perspektywy kulturowej. Patrząc przez pryzmat tych dwóch kryteriów wyszło średnio. Wycięcie z tekstu wielu podstawowych elementów kultury japońskiej nie poczytuję jako uproszczenie, a za błąd. Nawet zwiększenie liczby form grzecznościowych dałoby książce więcej wartości, wbijając czytającemu do głowy, że akcja rozgrywa się w obcych realiach. Tymczasem naprawdę dobrą fabułę „Śpiewu stali” można było wrzucić w dowolny setting fantasy i zagrałaby dużo lepiej, bo bez obciążenia przeinaczeniem faktów. Wspomniane wyżej zmiany sprawiły, że powieść straciła sporo darmowego klimatu. Było też trochę przewidywalnych kwestii, które napędzały fabułę. Szczególnie na początku. Potem robi się bardziej zaskakująco. Oczekiwałem tej twardej japońskiej specyfiki i skomplikowanych, formalnych relacji pomiędzy bohaterami, które stereotypowo z marszu odpalają obraz Japończyków w mojej wyobraźni. Tego nie było, ale dostałem trochę motywów i scen z klasycznych japońskich filmów. Akira Kurosawa wciąż inspiruje. Co ciekawe, miałem także skojarzenia z popularną mangą „Naruto”. Szczególnie przy imionach i nazwach własnych. Zestawienie tych dwóch rzeczy zrobiło mi straszną sieczkę w głowie, ale ostatecznie nie odmówię tej książce ciekawego pomysłu na żonglowanie akcją. W kwestii stylu autora to jest przystępnie. Ani nie zmuszał mnie do wielkich wygibasów intelektualnych, ani nie dawał na tacy przekazu płynącego z każdej jednej sceny. W dialogach czasami brakowało mi przerywników, które rozdzielałyby dwa niepowiązane ze sobą zdania wypowiadane przez jedną postać. Odniosłem też wrażenie, że miejscami redaktor usilnie walczył ze zdaniami złożonymi przez co wychodziły takie urywki szarpiące rytm czytania. Na szczęście nie było ich wiele. W znacznej większości da się książkę przeczytać bez literackiego kaca. Jeśli chodzi o formę wydania, to książka jest przygotowana solidnie. Jest ładnie sklejona, a kremowy papier nie męczy oczu. Duży plus to podział na części oraz rozdziały. Są one na tyle niewielkie, że lektura przebiega dość dynamicznie. Szczególnie jeśli czyta się w schemacie „od do” i czas na to jest ograniczony. Ciekawym zabiegiem było też wrzucenie informacji o częściach i rozdziałach w języku japońskim. Taki smaczek. Mnie czytanie zajęło trochę czasu, bo przywaliło mnie dużo różnych obowiązków. Warto przy tym zaznaczyć, że zastosowany podział pozwolił mi do maksimum wykorzystać każdą chwilę, jaką miałem na lekturę. Jak już wspomniałem na początku, moją uwagę przykuła już okładka Krystiana Żelazko. Kolorystyka ilustracji urzekła mnie od pierwszego spojrzenia. Zresztą, biorąc pod uwagę, jakie emocje dominują w fabule, to ta kolorystyka jest nader znacząca. A przynajmniej ja tak to odczytuję. Chętnie widziałbym też w książce mapę, z punktami orientacyjnymi, tak dla podbicia klimatu. Podsumowując to „Śpiew stali” jest książką ciekawą, w której miesza się japońskie średniowiecze z tamtejszą mitologią. Motywy napędzające fabułę są zgrane do granic – miłość i zemsta. Są one tu wystarczające do zbudowania dobrej historii. Uczucia mam ogólnie mieszane, bo z jednej strony opowieść wciąga, a bohaterowie żyją (lub nie), krwawią, płaczą, odczuwają wiele plastycznie opisanych emocji i biorą udział w morderczych walkach. Cieniem na to kładzie się decyzja autora o swoistym wycięciu z książki wielu aspektów niemal podstawowych dla japońskiej kultury. Dla jej oryginalności, nad którą często się zachwycam nawet omawiając specyfikę różnych państw na lekcjach Wiedzy o społeczeństwie. Chciałbym tę książkę zobaczyć w nowej, przeredagowanej wersji, gdzie oddane zostaną realia średniowiecznej Japonii, bez uproszczeń i zbędnej europeizacji. Na pewno nie polecę tej powieści tak wszem i wobec, bo jest zbyt specyficzna. To raczej pozycja dla lubiących fantasy i akcję z mieczem w dłoni. Klimatów dalekowschodnich w książkach nie ma u nas wiele, a przynajmniej takich osadzonych w epoce średniowiecza, czy wczesnej nowożytności. Jeśli ktoś ma taką fiksację, to można sięgnąć po to, co zaserwował Łukasz Konopczak gdzieś pomiędzy Adamem Przechrztą, Arkadym Saulskim, a Mają Lidią Kossakowską, bo właśnie ich kojarzę z takim klimatem w dodatku, z więcej, niż jednym tytułem. „Śpiew stali” ma potencjał i oby pozwolił autorowi rozwinąć się literacko. Recenzja pierwotnie opublikowana na stronie: https://www.facebook.com/SoFiK.DamianPodoba/
SoFiK - awatar SoFiK
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Pokój krwi

Więcej
Sylwia Błach Pokój krwi Zobacz więcej
Sylwia Błach Pokój krwi Zobacz więcej
Sylwia Błach Pokój krwi Zobacz więcej
Więcej