rozwińzwiń

I jakby co, to dzwoń!

Okładka książki I jakby co, to dzwoń! autora Zuzanna Dobrucka, Beata Harasimowicz, Katarzyna Kalicińska, 9788383600130
Okładka książki I jakby co, to dzwoń!
Zuzanna DobruckaBeata Harasimowicz Wydawnictwo: Wielka Litera Cykl: I ja Ciebie też! (tom 3) literatura obyczajowa, romans
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
I ja Ciebie też! (tom 3)
Data wydania:
2024-01-24
Data 1. wyd. pol.:
2024-01-24
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383600130
Średnia ocen

5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup I jakby co, to dzwoń! w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

I jakby co, to dzwoń!



książek na półce przeczytane 2415 napisanych opinii 662

Oceny książki I jakby co, to dzwoń!

Średnia ocen
5,7 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce I jakby co, to dzwoń!

avatar
3941
3321

Na półkach: ,

Bezpośrednia kontynuacja powieści "I nigdy cię nie opuszczę". Kolejne zawirowania w życiu trzech przyjaciółek. Nieco słabsza i mniej wciągająca fabuła, niż we wcześniejszych powieściach cyklu.

Bezpośrednia kontynuacja powieści "I nigdy cię nie opuszczę". Kolejne zawirowania w życiu trzech przyjaciółek. Nieco słabsza i mniej wciągająca fabuła, niż we wcześniejszych powieściach cyklu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
48
38

Na półkach:

Prolog nie zawsze jest potrzebny. A w tym przypadku, nawet jeśli ma przedstawić jakikolwiek wstęp, skonstruowany został w tak leniwy, wręcz prostacki sposób, że mimo jego istnienia, czytelnik – zamiast być zachęconym do lektury – powinien czuć się urażony brakiem lepszego wstępu do fabuły. Sama fabuła znacznie bardziej przypomina powierzchownie opisany film, który nigdy nie trafił na ekrany, ale autorki bardzo o tym marzyły. Dialogi są sztuczne, wymuszone i drętwo wciskane między chaotyczne zlepki wydarzeń, trzymających się ze sobą na cienkiej nici, która lada chwila może pęknąć, rozsypując wszystko dookoła w jeszcze większym bałaganie.

Różnice w stylu pisania poszczególnych autorek rzucają się w oczy, jakby czytelnik dostawał cegłami w twarz, a „tytuły” poszczególnych segmentów niemal nijak mają się do przedstawianych w nich wydarzeń. Można odnieść wrażenie, że autorki są dokładnie takie jak główne bohaterki i to nie w pozytywnym znaczeniu, gdy i ów bohaterki nie najbardziej przepadają same za sobą, choć na siłę jest czytelnikom wciskana silna przyjaźń między nimi. Zamiast szczerze wspierać się nawzajem, co rusz czytamy jak to obrażają się wzajemnie i wyzywająco rzucają w siebie uwagami godnymi „Mean Girls” – mentalności, której powinny pozbyć się po opuszczeniu szkoły. Dla przypomnienia: każda z trzech bohaterek jest w pełni dorosła.

Przechodząc do samej fabuły, zacznę od przedstawienia kobiet, które powinny wzbudzać w czytelnikach poczucie bliskości; być kimś do kogo możemy się odnieść we własnym życiu myśląc: ja taka jestem albo znam kogoś takiego.

Laura – użalająca się nad sobą alkoholiczka, która działa impulsywnie zamiast choć spróbować cokolwiek konkretnie zaplanować. Chorobliwie obrażalska na jakiekolwiek przeciwności losu czy odmienne zdanie innych ludzi dookoła, włącznie z przyjaciółkami.

Wiktoria – zła na świat o to, że musi prowadzić własną firmę, wychowywać dzieci i mieć męża, który niewiele pomaga poza byciem mężczyzną. Odradza pozostałym pomysł na firmę, który pojawia się wyłącznie na początku opowieści, by nigdy nie powrócić w rozmowach do samego końca i podobnie jak Laura, obraża się za każdym razem, gdy ktoś zwraca jej uwagę na cokolwiek.

Agata – nastolatka uwięziona w ciele dorosłej kobiety, zapierająca się przed zmianami rękami i nogami jak pies przed kąpielą po czym kończy w kulcie gdzieś w Hiszpanii pod wpływem narkotyków. Początkowo ma milion pomysłów na minutę i zerową cierpliwość wykonawczą.

Wszystkie trzy, zamiast próbować wprowadzić w swoje nudne, choć wygodne życie jakiekolwiek zmiany na lepsze, wszędzie znajdą powód, dla którego według nich lepiej stać w marazmie życia. Nawet jeśli w ich życiu coś się dzieje, każda z osobna w ogóle tego nie zauważa wyłącznie dlatego, że wszystkie już przywykły do krótkotrwałości wydarzeń, które w ich własnych głowach, wkrótce i tak wskoczą z powrotem na stare tory. Nie pomaga to w przekonaniu do siebie czytelników, którzy oczekują od lektury ucieczki od rzeczywistości a nie przeglądania się w jej lustrze.

Jak to mówią, kiedy nie ma się o czym pisać, trzeba opisać czyjąś historię życia. Całą i ze wszelkimi szczegółami. Szkoda tylko, że sytuacje podobne do spotkania przez Wiktorię nauczycielki zostało na zawsze uwiecznione na papierze w sposób nudny i momentami z topornym brakiem taktu i wyczucia. Nie wiem, która z autorek wzięła na siebie to zadanie, ale ów fragment pozostawił po sobie w ustach tylko gorzki smak kwasu żołądkowego.

Autorki co chwila rzucają cytatami ze znanych sobie filmów, kabaretów czy piosenek, co może nie do końca nie jest potrzebne, ale zdecydowanie mogło zostać przedstawione w lepszy sposób niż tylko przywoływanie nawiązań do zagarnięcia ku sobie jak największej liczby czytelników. W rozmowach padają przedawnione, niestosowane już sformułowania, jakby chciały na siłę trafić do młodego pokolenia, a jednak książka bardziej nadaje się dla kobiet w przedziale wiekowym 50+ i to w dodatku tym, którym życie znudziło się na tyle, że chcą przeczytać o cudzym nudnym życiu i pośmiać się znad stron myśląc: „chciałabym móc narzekać jakie to moje życie jest nudne, będąc w Hiszpanii, Szwecji lub Ameryce”. Przejścia między scenami opisane są jak migawki tanich seriali, od których aż roi się w telewizji, co od razu pokazuje autorski dorobek zawodowy.

Sposób, w jaki przedstawione są przypadkowe rozmowy z nieznanymi lub ledwo poznanymi ludźmi są tak mało realistyczne, że coś czuję, że autorki zupełnie oderwane są od prawdziwego świata. Obcy nie rozmawiają ze sobą o romansach po kilku minutach od poznania się nawzajem! Podobnie jak ledwo poznany przyszywany brat nie tryska energią od pierwszej sekundy po poznaniu siostry zza oceanu, a normalna dorosła kobieta potrzebuje znacznie więcej niż jedno spotkanie ze znaną osobą zanim wpadnie w otchłań nieznanego kultu, którego obozu nie ma na żadnych mapach.

Reasumując, bohaterki są pompatyczne, ale i naiwne i wewnętrznie rozhisteryzowane. Choćbym chciała, nie potrafię sobie wyobrazić ich sobie jako kobiety z krwi i kości w XXI wieku. Jeśli jednak podobne istnieją, nie jestem w stanie ich polubić, bo same sobie w tym nie pomagają.

Fabuła książki rozgrywa się między ostatnim tygodniem czerwca i ostatnim tygodniem sierpnia, choć po lekturze poczułam się tak, jakby wydarzenia rozgrywały się całą wieczność a nie przez okres wakacyjny. Historia wyglądałaby zapewne nieco lepiej, gdyby autorki zostały przy tym, w czym są dobre, czyli w pisaniu scenariuszy seriali, a nie przy wspólnym pisaniu książki, która w tym formacie całkiem się nie sprawdziła.

Prolog nie zawsze jest potrzebny. A w tym przypadku, nawet jeśli ma przedstawić jakikolwiek wstęp, skonstruowany został w tak leniwy, wręcz prostacki sposób, że mimo jego istnienia, czytelnik – zamiast być zachęconym do lektury – powinien czuć się urażony brakiem lepszego wstępu do fabuły. Sama fabuła znacznie bardziej przypomina powierzchownie opisany film, który nigdy nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
126
19

Na półkach:

Całkiem inna o tych ,które czytam zazwyczaj, czytało się przyjemnie i szybko,końcówka bardzo fajna!;)

Całkiem inna o tych ,które czytam zazwyczaj, czytało się przyjemnie i szybko,końcówka bardzo fajna!;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

99 użytkowników ma tytuł I jakby co, to dzwoń! na półkach głównych
  • 57
  • 39
  • 3
15 użytkowników ma tytuł I jakby co, to dzwoń! na półkach dodatkowych
  • 5
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki I jakby co, to dzwoń!

Inne książki autora

Okładka książki Felicità Radosław Figura, Katarzyna Kalicińska
Ocena 6,8
Felicità Radosław Figura, Katarzyna Kalicińska
Okładka książki A miało być tak pięknie! Katarzyna Kalicińska, Małgorzata Kalicińska
Ocena 6,5
A miało być tak pięknie! Katarzyna Kalicińska, Małgorzata Kalicińska
Okładka książki I nigdy cię nie opuszczę! Zuzanna Dobrucka, Beata Harasimowicz, Katarzyna Kalicińska
Ocena 6,8
I nigdy cię nie opuszczę! Zuzanna Dobrucka, Beata Harasimowicz, Katarzyna Kalicińska
Okładka książki I ja ciebie też! Zuzanna Dobrucka, Beata Harasimowicz, Katarzyna Kalicińska
Ocena 6,8
I ja ciebie też! Zuzanna Dobrucka, Beata Harasimowicz, Katarzyna Kalicińska
Katarzyna Kalicińska
Katarzyna Kalicińska
Katarzyna Kalicińska znana jest przede wszystkim jako producentka popularnego serialu „Życie nad rozlewiskiem”, którego autorką jest jej kuzynka Małgorzata Kalicińska. Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną oraz odbyła staż dziennikarski w Ośrodku Szkolenia TVP. Już w trakcie studiów rozpoczęła pracę w Telewizji Polskiej, gdzie uczestniczyła w realizacji wielu filmów dokumentalnych i reportaży. Współtworzyła również scenariusze do wielu programów o charakterze rozrywkowym i artystycznym. Prywatnie jest mamą dwójki dzieci oraz aktywnie bierze udział w inicjatywach związanych z prawami kobiet, a także wspiera ich karierę w branży filmowej i telewizyjnej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Stażystka 2. Operacja: Miłość Katarzyna Wciorka
Stażystka 2. Operacja: Miłość
Katarzyna Wciorka
Pierwsza część mi się podobała, chociaż już wtedy zaznaczyłam w opinii, że jest tam po prostu za dużo negatywu i tragedii — zarówno w przeszłości bohaterów, jak i w ich teraźniejszości. Miałam wręcz wrażenie, że autorka momentami na siłę próbuje wycisnąć z czytelnika emocje. Przez to zamiast wzruszenia czułam głównie nerwowość. No cóż, w drugiej części jest tego jeszcze więcej. Szczerze mówiąc, chwilami aż nie chciało mi się brać tej książki do ręki, bo z góry wiedziałam, że znowu nie czeka mnie tam nic dobrego. Jeden bohater choruje, główna para się kłóci, świeżo odnaleziona siostra bohaterki ma momentami zachowania jak osoba psychicznie chora. O świeżo odnalezionym bracie bohaterki aż strach mówić — zachowuje się po prostu jak jakiś maniak. O byłym chłopaku nawet nie chce mi się zaczynać. Autorka chyba chciała zrobić z niego maksymalnie czarny charakter, ale moim zdaniem już mocno przesadziła. Naprawdę trudno mi uwierzyć, żeby ktoś, kto włożył tyle wysiłku, czasu i pieniędzy w studia medyczne, zachowywał się w taki sposób i ryzykował karierę przez byłą dziewczynę. Przez to wszystko przez całą lekturę utrzymuje się taki wysoki poziom napięcia i nerwowości, bo bez przerwy dzieje się coś złego. Ciągle tylko negatyw, dramaty i atmosfera oczekiwania na najgorsze. W pewnym momencie zaczęło mnie to już bardziej męczyć niż angażować. Nie chcę spoilerować, ale kiedy pojawiła się macocha bohaterki, żeby załatwiać swoje porachunki, to zamiast cierpieć i płakać, jak pewnie życzyłaby sobie tego autorka, prawie się śmiałam. Serio. Czułam się, jakbym oglądała jakąś komedię absurdu albo brazylijską telenowelę. To był już dla mnie totalny przesyt i moment, w którym całość zrobiła się po prostu przerysowana. Dopiero później to nieustanne podkręcanie napięcia wreszcie odpuściło i historia zaczęła iść w stronę lepszego zakończenia. Sam finał nawet wywołał u mnie przyjemne emocje. Oczywiście nie mogło się obyć bez tego, że ktoś musiał ucierpieć i zrezygnować ze swojego marzenia dla — znowu nie będę spoilerować — dobra ogółu i pokoju na świecie. Mimo wszystko końcówka zostawiła mnie z lepszym wrażeniem niż cała reszta tej części. Jednocześnie wyraźnie widać, że to wszystko jest przygotowaniem pod tom trzeci. Tylko że z tego, co widzę po opiniach, to już nie jest nawet romans, bo główna para jest razem i po ślubie, więc co tu jeszcze rozwijać, tylko jakiś przygodowo-kryminalny twór. Na ten moment nie wiem, czy w ogóle mam ochotę to czytać. Na pewno najpierw zrobię sobie przerwę i sięgnę po coś zupełnie innego.
Olga A - awatar Olga A
oceniła na610 dni temu
Symfonia ciszy Natasza Socha
Symfonia ciszy
Natasza Socha
Natasza Socha przyzwyczaiła swoich czytelników do literatury, która pod warstwą lekkości skrywa głębokie, często trudne tematy. W swojej powieści „Symfonia ciszy” autorka wchodzi jednak na poziom jeszcze wyższy, serwując nam historię niezwykle dojrzałą, przemyślaną i emocjonalnie angażującą. To opowieść o tym, co dzieje się, gdy muzyka życia nagle cichnie, a my zostajemy sami z echem własnych myśli. Moja ocena to mocne 8/10 – za odwagę w eksplorowaniu ciszy i za literacką precyzję, która nie pozwala oderwać się od lektury. Główna bohaterka, Alicja, to postać, której życie przypominało dotąd perfekcyjnie nastrojony instrument. Sukcesy zawodowe, poukładane relacje, przewidywalna przyszłość – wszystko wydawało się być na swoim miejscu. Jednak nagły zwrot akcji sprawia, że ta misternie tkana konstrukcja rozpada się na drobne kawałki. Alicja traci to, co definiowało jej tożsamość, i zostaje zmuszona do konfrontacji z tytułową ciszą. Socha po mistrzowsku pokazuje, że cisza nie jest brakiem dźwięku, lecz przestrzenią, w której najgłośniej wybrzmiewają nasze lęki, marzenia i traumy. Piękno niedopowiedzeń Największym atutem „Symfonii ciszy” jest jej warstwa psychologiczna. Autorka nie spieszy się z akcją. Zamiast gwałtownych wydarzeń, oferuje nam subtelny proces wewnętrznej przemiany bohaterki. To książka o odnajdywaniu siebie na nowo, o nauce słuchania tego, co niewypowiedziane. Socha operuje językiem niezwykle plastycznym, niemal sensorycznym – czytelnik czuje chłód poranków, zapach starego papieru i ciężar niewypowiedzianych słów. To literatura, która oddycha wraz z bohaterką. Postacie drugoplanowe są tu nakreślone z dużą starannością. Każda z nich wnosi do życia Alicji inny rodzaj „dźwięku”, stając się lustrem, w którym bohaterka może się przejrzeć. Relacje międzyludzkie w wydaniu Sochy są skomplikowane, pełne niuansów i pozbawione łatwych rozwiązań. Autorka unika moralizowania, pozwalając czytelnikowi na własną interpretację wyborów dokonywanych przez postacie. „Symfonia ciszy” to bez wątpienia jedna z najlepszych książek w dorobku Nataszy Sochy, jednak jej specyficzny charakter sprawia, że nie jest to lektura dla każdego: Wymagające tempo: Dla wielbicieli wartkiej akcji i nagłych zwrotów fabularnych, powolne tempo tej powieści może być wyzwaniem. To książka, którą należy „smakować”, a nie czytać w pośpiechu. Emocjonalna intensywność: Socha uderza w bardzo czułe struny. Lektura wymaga od czytelnika gotowości na zmierzenie się z własną melancholią i refleksją nad przemijaniem. Zakończenie: Choć spójne z duchem całej opowieści, może pozostawić pewien niedosyt u osób oczekujących kategorycznych odpowiedzi i wielkiego finału. Podsumowując, „Symfonia ciszy” to literacki majstersztyk, który udowadnia, że polska literatura obyczajowa może być głęboka, mądra i pozbawiona banału. To opowieść o odwadze, by przestać uciekać przed samym sobą i zacząć doceniać pauzy w życiowej partyturze. Socha stworzyła dzieło, które koi, ale i prowokuje do myślenia, zostawiając w sercu czytelnika trwały ślad. To piękna, bolesna i niezwykle potrzebna lekcja uważności, którą warto przeżyć razem z Alicją. Absolutnie polecam każdemu, kto w literaturze szuka czegoś więcej niż tylko rozrywki.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na88 dni temu
Babskie lato Katarzyna Targosz
Babskie lato
Katarzyna Targosz
Katarzyna Targosz w swojej powieści „Babskie lato” udowadnia, że literatura obyczajowa może być czymś znacznie więcej niż tylko lekką lekturą do poduszki. To soczysta, tętniąca życiem i przesycona zapachem dojrzałych owoców historia o tym, że na nowy początek nigdy nie jest za późno, a prawdziwa siła tkwi w kobiecej solidarności. Moja ocena to mocne 8/10 – za autentyczność, niezwykły klimat i odwagę w portretowaniu bohaterek, które nie boją się popełniać błędów. Główna bohaterka, stojąca na życiowym zakręcie, decyduje się na radykalny krok: opuszcza miasto i przenosi się na wieś, do starego domu, który staje się nie tylko azylem, ale i polem bitwy z własnymi ograniczeniami. Tytułowe „babskie lato” to nie tylko pora roku, ale metafora stanu ducha – czasu zbierania plonów, refleksji i łagodnego przechodzenia w nowy etap życia. Targosz z niezwykłą precyzją kreśli proces oswajania nowej rzeczywistości: od walki z cieknącym dachem, po trudną naukę zaufania sąsiadom. Największym atutem powieści jest galeria postaci kobiecych. Autorka stworzyła portrety kobiet z krwi i kości, z których każda niesie swój własny bagaż doświadczeń, zawodów miłosnych i niespełnionych ambicji. Relacje między nimi są skomplikowane, pełne tarć, ale ostatecznie oparte na głębokim wsparciu. To właśnie te interakcje stanowią serce książki. Targosz pokazuje, że „babska” energia potrafi przenosić góry, a wspólne parzenie ziół czy rozmowy przy winie na ganku mają terapeutyczną moc, której nie zastąpi żadna poradnikowa wiedza. Styl autorki jest niezwykle plastyczny. Opisy przyrody, zmieniającego się światła i wiejskich rytuałów są tak sugestywne, że czytelnik niemal fizycznie przenosi się do ogrodu bohaterki. To proza sensoryczna, która angażuje zmysły i pozwala zwolnić tempo, dostosowując rytm serca do rytmu natury. „Babskie lato” to książka, która wyróżnia się na tle współczesnej polskiej prozy obyczajowej kilkoma kluczowymi elementami: Brak infantylizmu: Autorka unika tanich chwytów i przesłodzonych rozwiązań. Problemy bohaterek są realne, a ich emocje – od złości po rezygnację – zostały opisane z dużą dozą psychologicznej prawdy. Humor i dystans: Mimo trudnych tematów, w książce nie brakuje błyskotliwego dowcipu i autoironii, co nadaje całości niezbędnej lekkości. Warstwa eteryczna: Wprowadzenie wątków związanych z ludową medycyną, ziołolecznictwem i intuicją dodaje powieści unikalnego, nieco magicznego charakteru, nie odbierając jej przy tym wiarygodności. Podsumowując, powieść Katarzyny Targosz to literacki balsam dla duszy. To opowieść o odzyskiwaniu sprawczości i o tym, że dom to nie tylko mury, ale przede wszystkim ludzie i poczucie wewnętrznego spokoju. To lektura, która inspiruje do zmian i przypomina, że każda kobieta ma w sobie siłę, by napisać swój scenariusz od nowa, niezależnie od tego, co mówi metryka czy otoczenie. Idealna książka na momenty, gdy potrzebujemy przypomnienia, że życie – tak jak lato – może być piękne nawet wtedy, gdy powoli chyli się ku jesieni. Gorąco polecam każdemu, kto szuka w literaturze mądrego ukojenia.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na88 dni temu
Zemsta byłych żon Anna Matusiak-Rześniowiecka
Zemsta byłych żon
Anna Matusiak-Rześniowiecka
"ZEMSTA BYŁYCH ŻON" - ANNA MATUSIAK Lubię sięgać po książki autorki, zarówno te, które są innego autorstwa, a czyta Pani Anna Matusiak jak lektorka, ale też kiedy sama jest autorką tych książek. Na tych książkach, i historiach w nich opisanych nie można się zawieść. Taka jest też historia opisana tutaj, ciutek wydawało by się z przymrużeniem oka, trochę zabawnych dialogów, jak i humor sytuacyjny. Czy żony, które mieszkają w bogatych dzielnicach, mają przymykać na wszystko oczy? Czy Kobieta jeśli ma wszystko od wacików po luksusowe ubrania, dodatki typu buty czy torebki, biżuterię, wypasiony i pięknie urządzony dom czy mieszkanie, taras czy ogród, samochód, wakacje itd itd. To o czym niejedna kobieta marzy, chciałaby mieć, niewiele dąży i jeszcze mniej się udaje.... a potem... potem zaczyna się proza życia. Ten Książe co daje wszystko na tacy nie zawsze jest dżentelmenem o złotym sercu wpatrzony w swoją żoneczkę. Nie zawsze też to na pozór piękne, spokojne, barwne i bogate życie kobiety warte jest tej ceny jaką ponosi grając rolę jaką przypisał jej ów Pan Mąż! Czy ten mąż to wzór cnót jakie wymaga od tej rzekomej szczęściary opływającej w luksusy? Pan Maż czy jest wierny, lojalny, dobry i rzeczywiście miłuje tak swoją żoneczkę? Otóż nie moje drogie czytelniczki. Nie!? Nie! Zwykle jest okupione wstydem, przemocą, dziwnymi wymaganiami od tych ich Panów i władcy, zdradami i wieloma innymi okupowanymi kłamstwami i bólem. Tak właśnie po kolei odkrywają nasze Panie, żony... i co postanawiają? Oczywiście się zemścić. Zemścić się i to jak? A o tym już same poczytajcie, jakie to tajemnicę kryją się za tymi odkryciami przez żony, i jakie kroki postanowiły poczynić by dać nauczkę tym mężusiom. Warto czytać.... warto poznać te kilka historii skupione na łamach tej książki. Chociaż trochę w tym humoru, to bywa.... trwożnie. Polecam też audiobook, genialnie czytany przez autorkę, ale nie na tempie 1,0. Wtedy traci cały smak odsłuchiwania. OCENA 09/10 03/25 (03/01) ) OBYCZAJ 02/25 ILOŚC STRON 352 DATA I WYDANIA: 22.11.2023R. czas przewidziany czytania: 5 h 52 min. Czas słuchania: 06 h 06 min. Lektorzy : Anna Matusiak (autorka) Anastazja skończona 08.01.2025 *słuchana)
RegałAnastazji Anastazja - awatar RegałAnastazji Anastazja
oceniła na91 rok temu
Nigdy za ciebie nie wyjdę Magdalena Krauze
Nigdy za ciebie nie wyjdę
Magdalena Krauze
Liwia pracuje na stacji benzynowej, pewnego dnia pojawia się na niej pewien Adonis, który znajduje napoje, które tracą termin ważności. A później rządzi się na niej chce wchodzić na zaplecze, dziewczyna oczywiście go upomina oraz każe zapłacić za hot doga. Okazuje się, że tym mężczyzna jest ich nowy szef. Babcia dziewczyny i zdanie, że przepraszać za kłamstwo nie za prawdę. Livia przejmuje się zwolnieniem, przyjaciółka pociesza ją, mówiąc że jest wyzwaniem dla szefa. Babcia i Marysia w tej książce wymiatały tarabanisz hahaha. Z tą słabością szefa coś może być na rzeczy, bo szef się dobija hahaha. Szczera rozmowa z babcią ta książka była urocza. Ach rozmowa trzech kobiet o facetach hahaha. Pan Henio w tej książce też wymiatał. Czy będą nowe lokum szefa sprzątać razem? Na pewno jeden dzień będą pracować razem, Mateusz zastąpi Kaśkę. Agentka tak go przetyrała tego jednego dnia. Czy na pewno nigdy za niego nie wyjdziesz? Z tym aktorem z wiecznej miłości to trafiła, przystojniak -wiem, bo oglądałam. Po wygranym zakładzie i kolacji Mateusz miał nadzieję, a tu kosz. Chłop robi identycznie jak ja odcina się i nie odbiera, Ewa nie wytrzymała i się wkurzyła. Kiedy Mateusz rozmawia z dziadkiem o sanatorium, a on komentuje go sodomą i gomorią. Ale dziadek to jak mówi o Liwie, że trafiła się porządną dziewczyna. 🥲♥️♥️. Rozmowa babci głównej bohaterki i Mani to było tak dobre hahaha płakałam ze śmiechu. Ta kosiarka, Mateusz i babcia i jeszcze temat o dzieciach to takie kombo. Kiedy tych dwoje siedzi pod sklepem i obserwuje ludzi, wypatrują małżeństwo, ale to była akcja. No Mati pulsował dla głównej bohaterki i dla mnie też, kiedy wymyślił scenariusz wieczoru innej pary, te wątki były gorące. Kiedy Mati trochę przesadza z zazdrością, Liwia sprowadza go na ziemię, ale lwica. Kiedy pojawia się wspólny temat, może Mati odpokutuje i kobieta trochę mu wybaczy. Czy ona będzie jego nauczycielką? Tak kibicowałem głównemu bohaterowi, oby tego nie schrzanił, ta książka jest za dobra. Uwaga innych kobiet, pokłony, słodkość i imbir szyfr tych dwoje dość zabawny. Lęk wysokości i bliskość Matiego to mieszanka wybuchowa dla naszej głównej bohaterki. Rozmowa o kfc i maku tych kwiatuszków była bardzo interesująca. Mateusz przedstawił się dla Liwi 3 twarzą dość dobitnie, ale był szczery i dziewczyna sama się prosiła. Pierwsza lekcja tańca, a pani instruktor to urocza kobieta 😉. Nigdy za Ciebie nie wyjdę i czas pokaże hahaha. Siostry w tej książce to najlepiej pokazana relacja dogryzają sobie, ale również się kochają. W tej książce pojawia się film purpurowe serce, który kocham całym sercem. No i niestety się wali, bo wpada gość, ale wiedziałam że tak będzie. Mateusz jest wytrwały i po całej akcji przyjeżdża do głównej bohaterki. Kiedy do Mateusza ma przyjechać dziadek wiedziałam, że rozpozna babcię... Nie powiem relacja głównej bohaterki z babcią trochę testowała moje serce, chyba najbardziej prosiła moje serce, kiedy gówno bohaterka cofa się do dzieciństwa. Czytając to wiedziałam, że mi to już nie będzie dane 🥲🥲🥲🥲🥲. Rozbawiło mnie, że dobra herbatka jest tylko u Matiego w domu hahaha. Jak dziadek zobaczył jak Mateusz się urządził, ''aleś odwalił tą ruderę.'' Babcią głównej bohaterki chce ją spakować i wywieść do Władza, co takiego kobieta przeskrobie? Ta książka była urocza uwielbiam podwójne zakochania i spotkania po latach.
Gąbcia - awatar Gąbcia
oceniła na1028 dni temu
66 powodów do szczęścia Filip Chajzer
66 powodów do szczęścia
Filip Chajzer Teresa Godlewska
Teresa Godlewska dziewiętnaście lat spędziła w Gdyni. W wieku trzech lat uciekła niani podczas spaceru, już wtedy przewidywalność, rutyna były dla niej nudne. Niemalże całe życie pędziła w stronę nowości, zobaczenia szerszych perspektyw, beztroskich przyjemności, dlatego było ono nadzwyczaj barwne, lecz na pewno nie idealne. W 1939 roku, gdy wybuchła wojna Teresa Godlewska miała 8 lat. Wraz z matką ukrywała się w podziemiach gdyńskiego biurowca, by w następnej kolejności przenieść się do obserwatorium morskiego w Gdyni, które zostało przejęte przez Niemców, i w którym działał wywiad wojskowy. Autorka i jej matka żyły dobrze z Niemcami, którzy byli rezerwą, do tego stopnia, że matka dostała posadę głównej kucharki. Miały gdzie mieszkać, miały co jeść i czuły się w miarę bezpiecznie, chociaż ryzykowały utratę bezpieczeństwa pomagając innym, bardziej poszkodowanym. Zgoła inaczej było, gdy wkroczyli Sowieci. Autorka opowiada dokładnie co działo się podczas tych wojennych lat, jak i o czasie późniejszym, aż do momentu bezdomności i...aniołów, które spotkała w sytuacji mogłoby się wydawać - bez wyjścia. Nie spodziewałam się, aż tylu stronic poświęconych II wojnie światowej, a z racji tego, że ten gatunek jest mi bardzo bliski, miło się zaskoczyłam. Teresa Godlewska przez burzę wojenną musiała szybko dojrzeć. Nie da się, niczym za pomocą czarodziejskiej różdżki wymazać tego co widziała i doświadczyła, gdyż jej bezpieczny czas w pewnym momencie skończył się. W późniejszym okresie powojennym, mając zaledwie czternaście lat, zachowywała się zatem jak stara malutka. Rozpieszczona przez matkę, rzuciła się w wir wolności, która w jej przypadku była pozbawiona emocjonalnej dojrzałości. Nowe, dorosłe życie zaczęło się kilka lat później, już w Warszawie. Jednak beztroska i zamiłowanie do przygód pozostało już na zawsze, co obróciło się przeciwko niej. I w tym przypadku powiedzenie jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, ma niesamowicie rację bytu. Nigdy zbytnio nie interesowała się synem, oddała go swojej matce na wychowanie, konsekwencją tego jest fakt, iż nigdy syn nie zainteresował się późniejszą bezdomnością Teresy. Kolejne rozdziały odsłaniają jeszcze wiele historii z życia bohaterki. Niezwykle światowe, charyzmatyczne i zadziwiające sytuacje. Zadziwiające jest też jej spotkanie z Filipem Chajzerem. Całkowicie niespodziewane, jakby z przeznaczenia. Trzeba przyznać, że Teresa jest szczera w konfrontacji z przeszłością, przynajmniej na tyle, na ile może. Książka dobrze i przejrzyście napisana. Niewątpliwie absorbuje. Nie oceniam charakteru, ani postępowania autorki, bo mimo wszystko jest to postać niezwykła, Oceniam ciekawość i styl, a te są na wysokim poziomie i bez wahania daję najwyższą notę.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na101 rok temu
Kiedy kwitną oliwki Monika Michalik
Kiedy kwitną oliwki
Monika Michalik
SŁOŃCE, PLAŻA, OLIWKI I... SIGA - SIGA Jeśli myśleliście kiedyś o wycieczce na Grecką wyspę Zakynthos to zdecydowanie polecam wybrać się tam najpierw wraz z bohaterami powieści Moniki Michalik "Kiedy kwitną oliwki". Jeżeli natomiast spędziliście tam wymarzony urlop, to z pewnością sięgając po książkę miło będzie powspominać tamten piękny czas. Monika Michalik zaprasza nas na Zakynthos. Maj to idealny miesiąc, kiedy jest tam spokojnie, nie ma tłumu turystów i można się naprawdę zrelaksować, ciesząc oko niepowtarzalnymi widokami i korzystać ze słońca oraz odwiedzać wyjątkowe, także te mniej popularne miejsca. W rejonie Kalamaki mamy możliwość poznać bliżej zwyczaje żółwi caretta caretta, które stały się symbolem tej pięknej greckiej wyspy. Udajmy się zatem w podróż do tego nastrojowego miasteczka wraz z Aurelią, znaną piosenkarką i celebtytką, która po ostatnich intensywnych i burzliwych miesiącach pragnie odpoczynku i spokoju. Po kłótni i rozstaniu z narzeczonym kobieta pakuje walizkę i niewiele myśląc udaje się na lotnisko. Zamierza uciec jak najdalej i z trzech dostępnych kierunków wybiera grecką wyspę Zakynthos. Aurelia na nadzieję, że z dala od domu uda jej się wyciszyć, nabrać dystansu i odzyskać równowagę. Kalamaki wydaje się idealnym miejscem, cichym i spokojnym nadmorskim miasteczkiem otoczonym oliwkowymi plantacjami. Szukając noclegu Aurelia trafia do domu Jorgosa - samotnego ojca ośmioletniej Eleni, który po stracie ukochanej żony Marii próbuje poukładać swój świat na nowo. Jak rozwiną się relacje pomiędzy bohaterami przeczytacie w książce. Emocji i wzruszeń na pewno nie zabraknie. Uwielbiam podróżować, przenosić się z miejsca na miejsce i odkrywać ciekawe zakątki. Dobrą alternatywą dla zagranicznych wycieczek jest wyszukiwanie takich lektur, które przenoszą nas wszędzie tam, gdzie chcielibyśmy się znaleźć, ale z jakiś powodów nie możemy się tam wybrać osobiście. Dlatego kiedy wybieram dla siebie lektury zwykle zwracam baczną uwagę na fabułę i miejsce akcji. I właśnie w taki właśnie sposób trafiłam na książkę Moniki Michalik. Grecka wyspa Zakynthos przyciągnęła mnie swoim urokiem niczym magnes i już wiem, że będzie to kierunek jednej z moich następnych destynacji. Poprzednim razem autorka zabrała mnie w piękną podróż do Dubaju, gdzie mogłam dosłownie poczuć zapach pustyni. I choć opowieść bardzo mi się podobała, pamiętam ją do dziś, to odwiedzając tę azjatycką metropolię upewniłam się, że nie jest ona miejscem z moich marzeń. Warto zauważyć , że kiedy sięgam po powieść, która zauroczy mnie jakimś ciekawym zakątkiem, to wydarzenia schodzą nieco na dalszy plan. Oczywiście akcja jest dla mnie ważna, podobnie jak powołani do życia bohaterowie, ale jednak walory poznawcze mają priorytetowe znaczenie. Tak było właśnie w przypadku tej książki. "Kiedy kwitną oliwki" to romantyczna, klimatyczna i ciepła opowieść, która pochłania czytelnika bez reszty. Prosta w swojej konstrukcji i niewymagająca szczególnego zaangażowania lektura jest wspaniałym sposobem na relaks. Są momenty wzruszające, są emocje, jest trudna przeszłość i traumatyczne przeżycia. Mimo tych niełatwych doświadczeń opowieść tchnie optymizmem, ma bardzo pozytywne przesłanie i dostarcza wielu ciekawych wrażeń. Greckie siga - siga, czyli powoli - powoli w przypadku tej historii idealnie się sprawdza. Ciekawym zabiegiem było wprowadzenie wątku mistycznego. Jest on bardzo dyskretny, subtelny i wyważony, ale odegrał spore znaczenie, wpłynął korzystnie na opisywane wydarzenia, a dla mnie był miłym zaskoczeniem. Autorka stworzyła ciekawe kreacje bohaterów. Aurelia i Jorgos - oboje po przejściach, oboje nieco tajemniczy i nie szukający miłości zostają kompletnie zaskoczeni przez życie. Ich codzienność determinuje przeszłość, więc z przyjemnością kibicujemy obojgu w odnajdywaniu siebie na nowo. Greta - matka Jorgosa, urzekła mnie swoją otwartością i życzliwością, ale podobało mi się także w jaki sposób opiekuje się swoim dorosłym synem. Niby nie wtrąca się do jego życia, ale zawsze jest gdzieś obok i trzyma rękę na pulsie. Nie polubiłam Jowity. Przyjaciółka Aury drażniła mnie i wyczuwałam fałsz w jej zachowaniu. Myślę, że gdyby udało mi się ją lepiej poznać, okazałaby się osobą dwulicową i nieszczerą. Były chłopak Aurelii, Wojtek, chyba jednak najbardziej działał mi na nerwy, co przełożyło się też w pewnym stopniu na mój odbiór głównej bohaterki. Ogólnie książka bardzo przypadła mi do gustu, ale kwestia nieprzemyślanego zakończenia chyba najbardziej mi przeszkadzała. Finał okazał się bardzo podobny jak w powieści "Zapach pustyni". Nie jest co prawda powielony, ale ma tak wiele punktów stycznych, że trudno nie zwrócić na ten fakt uwagi. Nie chcę spojlerować treści, ale wolałabym aby zakończenia kolejnych powieści nie były już tak odtwórcze. Nie da się ukryć, że mimo wszystko lubię powieści Moniki Michalik, której pióro odkryłam zupełnie niedawno. Na pewno sięgnę po kolejne tytuły tym bardziej, że autorka lubi zabierać swoich bohaterów w interesujące zakątki. Oczywiście należy mieć na uwadze, że nie jest to literatura wysokich lotów, ale całkiem przyjemne czytadło, które o dziwo zapada w pamięć.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki I jakby co, to dzwoń!

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki I jakby co, to dzwoń!